Moje francuskie życie

Okładka książki Moje francuskie życie
Vicki Archer Wydawnictwo: Pascal albumy
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
albumy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
My french life
Data wydania:
2011-11-09
Data 1. wyd. pol.:
2011-11-09
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375139518
Tłumacz:
Hanna Pałac
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Moje francuskie życie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Moje francuskie życie

Średnia ocen
7,0 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
72
104

Na półkach: , , ,

Nie ma przerostu formy nad treścią, jak to ktoś poniżej zauważył.
Nie jest to też piękna bajka niedostępna dla maluczkich.
Autorka ze smakiem, wyjątkową dbałością o detale, również w formie pięknych zdjęć opowiada o swoich doświadczeniach, o swoim odkrywaniu uroków życia we Francji.

Bajką tak naprawdę jest możliwość obcowania z tym albumem, bo to nawet nie książka. Dla każdego, kto choć trochę ceni sobie dobry smak zarówno potraw, ale też życia będzie to pozycja jedyna w swoim rodzaju. Pięknie wydana, oprawiona, jest czymś, co warto dotknąć, czytać, czym warto się delektować.

Bajką wydawać się może fakt, że ktoś, kto mieszka w Australii kupuje sobie posiadłość we Francji, być może. Ale tak naprawdę ważna jest świadomość tego w co się wierzy, dokąd zmierza i jak chce się realizować własne marzenia. To odkrywanie Francji z każdą stroną coraz bardziej zaskakuje. Zwracają uwagę rozdziały, "Kobiety", "Zapachy", "Kolory", ale również inne.

Choć przeczytałem i poznałem ją ze starannością już dosyć dawno dziś przykuła moją uwagę w trakcie śniadania, gdyż z braku miejsca spora biblioteczka mieści się również w kuchni. Nie dajcie się zwieść pozorom i jeśli tylko wpadnie w wasze dłonie niech w nich na zawsze pozostanie. Miło się do niej wraca czytając nawet wybrane fragmenty, poza tym określone myśli, jak ta, po którą finalnie sięgnę, ze smakiem są skomponowane na tle zdjęć. Zatem niech przemówi dusza, która lubi i ceni smak i harmonię, dla wszystkich innych być może będzie to przerost formy nad treścią, ale nie dla mnie.

„Zacznijcie od rzeczy, których jesteście pewne i które przynoszą wam radość. Trzeba dać sobie czas, by upewnić się co do swoich wyborów, a reszta przyjdzie sama.”

Nic dodać, nic ująć.

Artur G. Kamiński
http://koominek.blogspot.com - dwadzieścia sześć tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy, zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...

Nie ma przerostu formy nad treścią, jak to ktoś poniżej zauważył.
Nie jest to też piękna bajka niedostępna dla maluczkich.
Autorka ze smakiem, wyjątkową dbałością o detale, również w formie pięknych zdjęć opowiada o swoich doświadczeniach, o swoim odkrywaniu uroków życia we Francji.

Bajką tak naprawdę jest możliwość obcowania z tym albumem, bo to nawet nie książka. Dla...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

187 użytkowników ma tytuł Moje francuskie życie na półkach głównych
  • 152
  • 33
  • 2
32 użytkowników ma tytuł Moje francuskie życie na półkach dodatkowych
  • 17
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Moje francuskie życie

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dynastie, które stworzyły luksus Yann Kerlau
Dynastie, które stworzyły luksus
Yann Kerlau
Recenzja "Dynastie, które stworzyły luksus" Yann Kerlau Jak sugeruje tytuł, była to najdroższa zakupiona przeze mnie w ubiegłym roku książka 🙈 Przyznaję jednak, że jest warta każdej wydanej złotówki 🔥. To niesamowicie wciągająca, genialnie skonstruowana i pełna ciekawostek opowieść o powstawaniu kolejnych marek zajmujących się tworzeniem i dystrybucją szeroko pojętych dóbr luksusowych. Poznajemy losy dynastii takich, jak Cartier, Ferragamo, Gucci czy Hermes. Widzimy jak dzięki pomysłowości, niezłomności, talentowi i wytrwałości stopniowo powstają prawdziwe imperia luksusu. Jednocześnie autor ukazuje nam jak bardzo ich losy powiązane były z sytuacją społeczno-ekonomiczno-polityczną na świecie. Stajemy się świadkami ich rozwoju, rozkwitu, przechodzenia różnego rodzaju metamorfoz i stosowania różnorodnych technik marketingowych i biznesowych. Widzimy jak kolejne pokolenia stopniowo zmieniają wizję założycieli i dodają swoje własne pomysły do firmowego portfolio. Niestety dla niektórych z tych gigantów tak drastyczne wręcz zmiany mają katastrofalne skutki, dynastie z biegiem czasu tracą swoje dziedzictwo a ich rodzinne biznesy przejmowane są przez finansowych gigantów nastawionych często wyłącznie na zysk. Czy można było uniknąć takiego losu? Czy była szansa na uratowanie i utrzymanie dziedzictwa pokoleń? Tego niestety prawdopodobnie już nigdy się nie dowiemy🤷‍♀️ Jeśli chcecie przekonać się, które z tych luksusowych marek pozostają w rękach prawowitych spadkobierców i jak wyglądały ich perypetie na przestrzeni wieków. Jeśli macie ochotę na zanurzenie się w świecie blichtru i luksusu, jeśli chcecie odkryć sekrety tych modowych gigantów, to z całego serca zachęcam Was do lektury poniższej książki😊🔥 Pomimo bowiem, iż przedstawia ona zupełnie realne wydarzenia i ukazuje losy tych niezwykle znanych rodzin na przestrzeni wieków, to czytając ją ma się wrażenie, że jest to po prostu świetnie napisana powieść. Historie wszystkich twórców i spadkobierców ich spuścizny są niezwykle ciekawe, pełne różnego rodzaju perypetii i zawirowań. Widzimy, jak często to przypadek i zwykły łut szczęścia sprawiają, że niewielka manufaktura ma szansę na stanie się prawdziwym imperium. Dzięki tego typu lekturze, mamy szansę na nieco bliższe poznanie postaci twórców poszczególnych marek, odkrywamy ich pasje, talenty i śledzimy rozwój ich kariery. Przekonujemy się również, że nawet bogactwo i swego rodzaju władza nie są w stanie uchronić członków tychże rodzin przed tragicznymi wydarzeniami... Widzimy także jak poszczególne dynastie lepiej lub gorzej radzą sobie z wszelkiego rodzaju przeciwnościami losu i zawirowaniami gospodarczymi na świecie. Pomimo, iż jest to niezwykle dochodowy biznes, to jednocześnie obarczony jest on sporym ryzykiem, gdyż wszelkiego rodzaju pogorszenie stanu gospodarki na świecie, odbija się na nim jako pierwszym. Logicznym jest bowiem, iż w dobie różnorodnych kryzysów i braku stabilności polityczno-gospodarczej, dobra luksusowe spadają na ostatnie miejsce na liście istotnych zapotrzebowań jednostki. Była ta niezwykle ciekawa podróż przez stulecia, pokazująca rozwój oraz przemiany, jakie następowały w poszczególnych latach. Raz jeszcze polecam Wam lekturę tej dosyć nietypowej ale świetnie napisanej książki😊🔥
Ania3989 - awatar Ania3989
ocenił na 10 1 rok temu
Projekt szczęśliwe małżeństwo Hal Edward Runkel
Projekt szczęśliwe małżeństwo
Hal Edward Runkel
Mówi się, że kobieta zmienną jest, ale czy z mężczyzną nie dzieje się podobnie. Ja uważam, że obie płcie z biegiem lat zmieniają się w podobnym tempie, a zmiany są widoczne najbardziej, gdy kobietę i mężczyźnie łączy więź uczuciowa, czyli znajdują się w związku. Sama wiem, o czym mówię, jako mężatka dostrzegam zmiany mentalności, zachowań, czy oczekiwań itp. zachodzące u mnie, jak i małżonka. Każda osoba będąca w związku, w małżeństwie czy w związku chciałby, by stan miłości, zaufania i ogólnych dobroci trwał wiecznie i mimo wszystko. Często zapominamy, że raz "zdobyty" partner nie oznacza, że nie musimy się starać i każdego dnia budować relację, która wzmocni związek i powstanie mocny fundament, zapewniający nienaruszalne podstawy niezbędne w czasie "burz i sztormu". Psychoterapeuci, psycholodzy, seksuolodzy zalewają nas różnymi radami, poradnikami itp. Ale który wybrać i czy warto? Próbowałam to sprawdzić. Sięgnęłam po jeden z nich, autorem jest Hal Runkel, który autorstwem podzielił się ze swoją żoną Jenny, choć ja nie dostrzegłam jej udziału w tworzeniu tegoż poradnika. Hal jest licencjonowanym terapeutą par, małżeństw i rodzin, wykładowcą, a także założycielem i przewodniczącym Instytutu bez Krzyku-organizacji pożytku publicznego, która dąży do propagowania spokoju i harmonii z kontaktach międzyludzkich. Zasady Instytutu bez Krzyku pomogły tysiącom rodzin zrewolucjonizować łączące ich relacje. Hal mieszka z żoną Jenny i dwójką dzieci nieopodal Atlanty, w stanie Georgia. Autor w swoim poradniku nie próbuje nikomu narzucić swoich rad, podkreśla, że czytanie jest dobrowolnym wyborem oraz nie piszę tylko i wyłącznie dla kobiet czy mężczyzn albo dla osób w kryzysie. Pisarz podkreśla, że napisał ten poradnik jako wskazówkę dla każdego, nawet tych szczęśliwych. Chcę on zburzyć stereotypowe myślenie i kłamstwa, które społecznie są nam wpajane np. o dwóch połówkach jabłka. Książka składa się z trzech części. Wspólnym motywem wszystkich części jest motto "więcej spokoju, dojrzałości i bliskości". Terapeuta pokazuje określone, destrukcyjne zachowania obu płci na własnym przykładzie. NIe unika trudnych zagadnień, jak np. sprzątania, nieodcięcia pępowiny od rodziców, seksu itp. Zahacza również o trudny temat, jakim jest rozstanie. Runkel podpowiada, jak zanalizować plusy i minusy takiej decyzji. Czyli terapeuta porusza cały wachlarz typowych sytuacji w relacjach damsko-męskich. Chciałabym wspomnieć jeszcze o formie wydania. Nasza Księgarnia postarała się, aby ta pozycja nie była następnym poradnikiem, który zagubi się w natłoku podobnych pozycji. Okładka jest twarda, tytuł połyskujący i widoczny. Książka ma własną, bordową, materiałową zakładkę, która doskonale spełnia swoją rolę. NIe będę ja polecać, gdyż sami najlepiej wiecie, czy taki poradnik potrzebujecie przeczytać, bo czujecie taką potrzebę, bądź interesujecie się tą dziedziną życia.
figlarna24 - awatar figlarna24
ocenił na 7 13 lat temu
Uczta bogiń Maria Poprzęcka
Uczta bogiń
Maria Poprzęcka
„W wieku 90 lat zdawała się w apogeum sił twórczych. Z roku na rok jej kalendarium staje się obszerniejsze, jej twórczość bogatsza w dzieła. Jej coraz pokaźniejsze prace- monumentalne, wykonane z użyciem wielu materiałów i technik – w niczym nie przypominają twórców starczych rąk. Co więcej, są żywotną manifestacją erotyzmu, pożądań i kobiecości”. (s. 178) Maria Poprzędzka, Uczta bogiń. Kobiety, sztuka i życie. Wyd. Agora, Warszawa 2012. Dwie dodatkowe podpowiedzi: • W 1980 artystka kupiła w Brooklynie dawną fabrykę odzieży wraz z wyposażeniem- maszynami, meblami … • W 2000 roku w Tate Modern – powstała galeria z przebudowanej elektrowni (Londyn), a przed dawną halą maszyn witał zwiedzających… M. Poprzęcka zaprasza Czytelnika na „Ucztę bogiń”, w której oprócz gości zwraca uwagę trójkątny stół. Na każdym z boków 13 nakryć, są talerze, kielichy, sztućce. Na nakryciach widnieją imiona (tylko kobiet) takich, jak: Safona, Wirginia Woolf czy Ethel Smyth. Ów stół to: dzieło Judy Chicago „Dinner Party” (1974-79), które znalazło miejsce w Brooklyn Museum w Nowy Yorku. Przesłanie jest proste: przywrócić kobietom miejsce w historii. Maria Poprzęcka nawiązuje do pomysłu z ucztą, by przedstawić artystki awangardowe (nie zabrakło artystek rosyjskich). Z indywidualności wymienić należy, m.in. Elizabeth Siddal czy Gorgię O` Keeffę. Każdy esej z wizerunkiem artystki, są i obrazy. Wybierzmy jeden (Rozdz. „Amazonka awangardy”) Bohaterką jest artystka: • paradująca o ulicach Moskwy z twarzą pomalowaną w abstrakcyjne wzory; • prowokatorka, dyskutantka, traktująca swa sztukę z powagą; • niezależna, energiczna, otwarta na nowe idee; • pochodziła z inteligenckiej rodziny, stara szlachta (majątek w tulskiej guberni) • jak stwierdzi po poznaniu malarstwa van Goga, Gauyguina, Cezanne`a: „Nie jestem Europejką, Eureka”. • odmówiła spotkania z F. T. Marinettim (twórcą włoskiego futuryzmu): „Ten jegomość mnie nie interesuje”. Wystawa w 1913 r. (800 prac) wzbudziła skrajne emocje („Sensacja jednego wieczoru”, „Antyartysta”). Warto zwrócić uwagę na jedno dzieło (inne do odkrycia): „Ewangeliści” (dla jednych arcydzieło, dla innych zgorszenie). Przedstawia, jak napisze krytyka: „oberwanych dziadów nazwanych w katalogu Ewangelistami”. Tu ciekawostka: obraz zdjęto z wystawy (ale na krótko). W obronie artystki wystąpiły autorytety. Obraz ma swój własny format i niezwykle indywidualny rys. Zatrzyma Każdego (mierzącego się ze Sztuką). Jak stwierdzi Cwietajewa: „Jej życie dzieli się na to, co „W Rosji i poza Rosją”. NATALIA GONCZAROWA Niezwykle interesująca i inspirująca artystka rosyjska znalazła miejsce w znakomitej „Uczcie bogiń” Marii Poprzęckiej. Nikt JEJ I INNYM należytego miejsca w sztuce nie odbierze. ŻADEN CZAS I ŻADNA HISTORIA. Duch czasu da o sobie znać w 1957 roku, (został wystrzelony pierwszy radziecki sputnik), powstał wtedy cykl obrazów na podobieństwo Kosmosu. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na 10 4 miesiące temu
Zapraszam do stołu. Kuchnia Jerzego Knappe Jerzy Knappe
Zapraszam do stołu. Kuchnia Jerzego Knappe
Jerzy Knappe
Całe szczęście nie trzeba oglądać serialu, żeby w pełni skorzystać z książki 'Zapraszam do stołu. Kuchnia Jerzego Knappe'. Proponowane tam przepisy są w większości łatwe do przyrządzenia i zdrowe. Nie brak też przepisów na dania wykwintne, czy takie, które wydają się trudne do zrobienia. Jednak z Jerzym Knappe nawet rolada serowa czy ozór wołowy w koperkowym sosie to nic strasznego. Jest sporo przepisów na dania z wykorzystaniem makaronu, więc trudno, żeby książka mi się nie podobała, bo makaron to podstawa mojego wyżywienia. Penne z kuleczkami po bolońsku, tagliatelle z boczkiem i ricottą, spaghetti z okruchami i miętą... żyć, nie umierać! Dla mnie hitem są naleśniki amerykańskie i zupa serowa – nie dość, że przygotowuje się je błyskawicznie, to jeszcze pychota. Tak w ogóle to o ile za samym gotowaniem jakoś szczególnie nie przepadam, o tyle czytać o gotowaniu uwielbiam. Dla miłośników serialu „Przepis na życie” dodatkową atrakcją będzie „obudowa serialowa” – zdjęcia i wtrącenia dotyczące wydarzeń i bohaterów serialu. Generalnie fajne przepisy - mam ochotę wypróbować większość z nich. Nie sądzę, żebym dała się namówić na pooglądanie serialu 'Przepis na życie', ale kremem z białej czekolady z wiśniami chętnie się uraczę. POLECAM: - osobom, które lubią w krótkim czasie przygotować coś pysznego - osobom, które - podobnie do mnie - lubią czytać o gotowaniu - łasuchom i smakoszom - miłośnikom seriali ;-)
jjon - awatar jjon
ocenił na 9 14 lat temu
Smaki Toskanii Aleksandra Seghi
Smaki Toskanii
Aleksandra Seghi
W porównaniu ze "Słodkimi pieczonymi kasztanami" ta pozycja Autorki jest zasadniczo książką kucharską. Stąd też tym razem nie mogę dąsać się na naszą rodaczkę, że zamiast skupiania się z cała mocą na włoskiej kulturze preferuje zdawkowe informacje o wszystkim, a uwypukla kulinarne przysmaki. I to na wszelkie możliwe sposoby, bo nie można przejść obojętnie obok prezentacji zdjęciowych. "Smaki Toskanii" to proste przepisy na dania regionu owiane historycznym smakiem. Śmiało można powiedzieć, że jest to historia Toskanii od kuchni, wyodrębniająca sześć działów kategoryzujących potrawy i uchylająca rąbka tajemnicy na temat ich powstania. Aleksandra Seghi prezentuje przepisy, którym prawdopodobnie każdy sprosta. Składniki ogólnie dostępne, nawet jeśli chodzi o dziczyznę. Mamy tu typowo: przystawki, dania główne, słodkości. Na myśl o kuchni włoskiej pojawia się w mojej głowie obraz przedstawiający pomidory, mozzarelle i bazylię skąpane w oliwie. Ot, prosta przystawka, którą dostanie się w każdym zakątku Italii i być może właśnie dlatego wywołuje niezmiennie skojarzenie ze słonecznym Południem, gdzie zaraz po niej, nieodzowne wydają się być, tarty. Mimo iż dla mnie w pierwszej kolejności winny pojawiać się potrawy makaronowe pod każdą możliwą postacią, a potem dania mięsne, głównie z dziczyzny, w których przygotowaniu powoli staja się mistrzami moi znajomi. Dobrze, że lubią się tą pasją dzielić z innymi;) Przeglądając "Smaki Toskanii", mierząc się osobiście z przepisami, na pewno zatęskni się też za możliwością podróży, by móc na własne oczy zobaczyć kraj pachnący czosnkiem, oliwą i słońcem. Smacznego!
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 7 5 lat temu
Przestań całować żaby. Czas rozejrzeć się za Księciem z Bajki Madeleine Lowe
Przestań całować żaby. Czas rozejrzeć się za Księciem z Bajki
Madeleine Lowe
Brakuje Ci koleżanki "dobrej duszy" u boku, która podszepnie Ci bolesną prawdę albo wręcz kopnie Cię w zadek, bo niszczysz sobie życie z beznadziejnym facetem? Nie szukaj jej na siłę, tylko sięgnij po "Przestań całować żaby". "Większość dziesięciolatków potrafi nałożyć prezerwatywę na banana, ale bardzo niewielu z nich otrzymuje jakąkolwiek cenną radę na temat randek, miłości czy zaangażowania." Co też kryje się w książce o tak bardzo przyciągającym tytule? Jest to poradnik, swoiste ostrzeżenie przed "zgniłkami", czy też "żabami" (jak ich nazywa sama autorka) - czyli mężczyznami, którzy nie zasługują na nasze uczucia, a których jest... zaskakująco mało. To my po prostu, swoją niską samooceną, doprowadzamy do momentu, w którym na naszej drodze stają tylko tacy adoratorzy. Oprócz tego, Madeleine Lowe na łamach tej książki podpowie nam, jak dobra przyjaciółka, jakich typów osobników płci męskiej mamy się wystrzegać (dzieli je na różne typy: Pan Maminsynek, Pan Tyran, Pan Babiarz, Pan Wycieraczka... i wiele innych), jak ucementować związek, jak się kłócić. Dowiemy się także o związku sposobu w jaki nas wychowano z naszymi oczekiwaniami względem partnera. Słowem - pani Lowe niczym ciocia dobra rada, szepnie nam do ucha luźny przepis na to, by nie skończyć w kolejnym, pozbawionym przyszłości, toksycznym związku. Cennym "smaczkiem" w książce są wypowiedzi znajomych autorki, które opisują swoje przykre doświadczenia z mężczyznami. "Kiedy kupujesz nowy samochód albo telewizor, dostajesz cały pakiet instrukcji obsługi. Straszna szkoda, że do ludzi się ich nie dołącza." Ja od poradników raczej stronię. Jeśli naprawdę potrzebuję porady, pytam znajomych lub w ostateczności szukam artykułów w Internecie. Tym razem wygrała ciekawość. I nie zawiodłam się - książka napisana jest humorystycznie i nie sili się na zbytne zagłębianie się w psychologię. Wiadomo, że znajdziemy w niej raczej uniwersalne porady i dla kogoś, kto już jest po czterdziestce, pobył trochę na świecie wśród osobników płci męskiej i ma za sobą parę nieudanych związków "Przestań całować żaby" będzie zbiorem oczywistości. "Jeśli chłopak musi siłą odczepiać twoje palce od własnych kostek, zanim wyjdzie z domu - nigdy nie jest to dobry znak." Madeleine Lowe urzekła mnie swoim stylem pisania - dowcipnym i bez owijania w bawełnę. Poza tym ja jestem zwolennikiem systemu "zdartej płyty" - powtarzania w kółko prostych prawd życiowych, które niestety w codziennym biegu i stresie się zapomina. A autorka podaje nam jak na tacy "Pięć najgorszych błędów, które popełniają kobiety", "Pięć cech charakteru, które Książę z Bajki mieć powinien", jak sobie poradzić po zerwaniu i kiedy znów zacząć się umawiać oraz właśnie to, o czym pisałam już wcześniej - jakich słów wystrzegać się podczas kłótni. Wierzcie lub nie - ja sobie przypomniałam kilka istotnych szczegółów, o których zupełnie zapomniałam i przez to popełniałam błędy (będąc skądinąd w szczęśliwym związku ). Ta książka nie jest bowiem tylko dla singielek! "Czasami możesz uciec w ich [seriali] świat na kilka godzin i udawać, że życie naprawdę jest tak wspaniałe. Tylko, że nie jest. (...) Nie pokazuje tej romantycznej pary dziesięć lat później, kiedy przestają spać ze sobą, bo jedno z nich jest wściekłe, że nigdy nie zrobiło kariery, a drugie za bardzo się nażarło." "Przestań całować żaby" była dla mnie tylko i wyłącznie niezobowiązującą lekturą, czystą rozrywką. Poradnik ten mogę porównać do rozmowy przy kawie z najlepszymi przyjaciółkami - w końcu takie spotkania głównie poprawiają nam humor i nigdy nie zmieniają naszego życia o 180 stopni (no, przynajmniej ich wilcza część tego nie robi...). Ja potraktowałam tę książkę z przymrużeniem oka i powiem Wam, że było warto - uśmiałam się, często potakiwałam z entuzjazmem i do lektury na pewno jeszcze wrócę, bo jest lekarstwem na małe i mniejsze smuteczki. Jeśli jednak szukacie poradnika, który wskaże Wam co macie robić krok po kroku, pomoże Wam dokładnie przeanalizować Wasz portret psychologiczny i, słowem, "odbębni za Was całą robotę", to niestety "Przestań całować żaby" nie będzie odpowiednią pozycją. Zdobędę się nawet na stwierdzenie, że jeśli macie poważne kłopoty - czy to ze związkiem, czy własną samooceną, to nie sięgajcie po ten poradnik - on zamiast Was rozerwać i między wierszami przemycić słowa "Kobieto, jesteś super, zacznij się cenić!", sprawi tylko, że poczujecie się gorzej. Sama z resztą w tej chwili sparafrazowałam słowa autorki, która podchodzi do swojej książki tak samo jak ja. Kończąc - za humor i dobrą zabawę przy lekturze, ale jednocześnie pewien niedosyt, stawiam czwórkę. I "Przestań całować żaby" polecam na wszystkie kobiece smuteczki!
Nyx - awatar Nyx
ocenił na 6 14 lat temu
Barcelona. Miasto, ludzie, książka, film Marek Pernal
Barcelona. Miasto, ludzie, książka, film
Marek Pernal
Przewodników po Barcelonie różnej maści obecnie w księgarniach dostępnych jest wiele. Spośród nich ten autorstwa Marka Pernala oceniam najwyżej. Miałam okazję przetestować go w stolicy Katalonii i okazał się bardzo pomocny. Pierwszą i najistotniejszą jego zaletą jest uniwersalność - moim zdaniem sprawdzi się zarówno podczas pierwszej jak i każdej kolejnej podróży do Barcelony. Wszyscy, którym podczas zwiedzania włącza się tryb "szwędacza" z pewnością docenią formę spacerownika. Propozycje wycieczek ułatwiają poruszanie się po mieście w poszukiwaniu interesujących miejsc i zaułków. Dzięki przyjęciu takiej formy autorowi udało się w wyznaczonych przez siebie trasach spacerów przemycić mnóstwo informacji o uliczkach, zakątkach, budynkach czy detalach architektonicznych, o których inne przewodniki nic nie wspominają. To bardzo dobre rozwiązanie na początek przygody z Barceloną. Po pierwszym obeznaniu się z miastem warto jednak dać się po prostu ponieść wąskim i krętym uliczkom Barri Gotic czy promenadom Eixample bez spoglądania co chwilę na mapę lub w przewodnik. Zabytki oraz wszelkie interesujące miejsca zostały oznaczone gwiazdkami, zgodnie z zasadą: im więcej gwiazdek tym bardziej obiekt jest wart zobaczenia. Marek Pernal opisał niemalże każdy atrakcyjny zakątek nawiązując zarówno do jego historii jak i historii Barcelony, podaje nie tylko suche fakty ale także wiele ciekawostek i anegdot. Autor był przez wiele lat konsulem polskim w Barcelonie i rzeczywiście przekłada się to na trafną, nieprzypadkową ocenę poszczególnych zabytków oraz odpowiedni dobór informacji na ich temat. Ten przewodnik-spacerownik oddaje klimat Barcelony o wiele lepiej niż kieszonkowe przewodniki zawierające zdawkowe często encyklopedyczne dane o interesujących obiektach. Dzięki licznym nawiązaniom do barcelońskich bestsellerów książka ta przypadnie do gustu każdemu, kto załapał już bakcyla literatury iberyjskiej sygnowanej przez takich pisarzy jak Carlos Ruiz Zafon, Ildefonso Falcones czy Eduardo Mendoza. Ode mnie pan Pernal dostaje dużego plusa za wskazanie miejsc z "Cienia wiatru" :) Jeśli już zdecydujesz się Czytelniku na podróż do Barcelony z niniejszym przewodnikiem, na pewno wcześniej zweryfikuj godziny otwarcia i ceny biletów. Książka powstała już kilka lat temu, więc część informacji zdążyła się zdezaktualizować... Dla przykładu jedną z niemiłych niespodzianek może się okazać płatne już wejście do Parc Guell... Koniecznie też należy zaopatrzyć się w solidny plan miasta, bo mapki ze spacerownika są jedynie poglądowe i zdecydowanie nie mogą zastąpić porządnego planu. Na podsumowanie krótko tylko napiszę: na wyjazd do stolicy Katalonii zdecydowanie warto zabrać do plecaka właśnie ten spacerownik historyczny! :)
Beatriz_Aguilar - awatar Beatriz_Aguilar
ocenił na 8 10 lat temu
Jak wychować dziecko, psa, kota... i faceta Dorota Sumińska
Jak wychować dziecko, psa, kota... i faceta
Dorota Sumińska Irena A. Stanisławska Dorota Krzywicka
📝 Książka-rozmowa trzech ekspertek — Doroty Sumińskiej, Doroty Krzywickiej i Ireny A. Stanisławskiej — o tym, jak żyć i tworzyć szczęśliwą rodzinę w zgodzie ze sobą oraz z innymi istotami. Autorki łączą swoje doświadczenia zawodowe i osobiste, poruszając tematy wychowywania dzieci, budowania relacji z domowymi zwierzętami i partnerami, radzenia sobie ze stresem, stawiania granic i komunikacji w rodzinie. W pełnej humoru rozmowie próbują znaleźć złoty środek między miłością a stanowczością oraz uświadamiają, jak ważne są wzajemny szacunek i zrozumienie w codziennych relacjach. 💭 Moja opinia: Rozmowa trzech kobiet "z jajami" – i to czuć od pierwszej strony. Zawsze ceniłam u Doroty Sumińskiej jej konkret i łopatologiczne tłumaczenie psychiki zwierząt. Zero magii, zero „kotek tak zrobił, bo jest złośliwy”. Behawior, doświadczenie i lata praktyki. W podobnym tonie wypowiada się Krzywicka – bez owijania w bawełnę, bez miękkiej poduszki pod czytelnika. Nie ze wszystkim się zgadzam, zwłaszcza z niektórymi praktycznymi rozwiązaniami, ale szanuję je za ogrom doświadczenia i realną pomoc wielu ludziom oraz zwierzętom. To nie poradnik głaszczący po głowie, raczej rozmowa przy stole, gdzie padają mocne zdania i trzeba się czasem skonfrontować z własnymi przekonaniami. I za tę bezpośredniość daję plus. ⭐ 7/10
Klaudia Śmigielska-Skutecka - awatar Klaudia Śmigielska-Skutecka
oceniła na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Moje francuskie życie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Moje francuskie życie