Minionki. Historia prawdziwa

Okładka książki Minionki. Historia prawdziwa
praca zbiorowa Wydawnictwo: Jaguar literatura dziecięca
112 str. 1 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Minions.The Junior Novel
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
112
Czas czytania
1 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376863931
Tłumacz:
Patrycjusz Tomaszewski
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Minionki. Historia prawdziwa w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Minionki. Historia prawdziwa

Średnia ocen
7,5 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1841
1841

Na półkach: ,

Znacie Minionki? Niepotrzebnie się pytam, bo pewnie nie ma osoby, która by ich nie znała. Minionkowy szał opanował także moje dziecko. Ja wiem, że to tylko na chwilę tak jak i inne "bajkowe szały", ale narazie w naszym domu Minionki rządzą! No i jeszcze Lego Ninjago, ale o nich dzisiaj pisać nie będę ;)

Jeśli oglądaliście najnowszy film, a właściwie animację o Minonkach to wiecie jakie rewelacyjne są te stworki. Naśmieliśmy się podczas oglądania wszyscy, bo nawet tatuś Nikodema oglądał tę baję z nami. Zachowanie tych żółtych ludzików, ich zwariowana mowa, ich pomysły - wszystko świetne :)

Książka, którą dzisiaj Wam zaprezentuje zawiera w sobie tę samą historię, którą możemy zobaczyć w najnowszej bajce o Minionkach. Wszystkie wydarzenia są takie same, różnica jest taka, że tutaj wszystko opowiada nam narrator choć oczywiście dialogów także nie zabraknie.

Oczywiście opowiem Wam o tym co się tutaj dzieje, przecież nie byłabym sobą gdybym tego nie zrobiła ;) Minionki to takie sympatyczne stworzonka, które żyją w dużej grupie i do szczęścia potrzebny im jest jedynie nikczemny władca, najgorszy z najgorszych, któremu będą mogli służyć...

Wszystko zaczyna się w czasie kiedy powstała Ziemia. To właśnie wtedy Minionki pojawiły się na świecie. Oczywiście ewoluowały przez te miliony lat tak jak wszystkie inne stworzenia. Od zawsze szukały kogoś skrajnie złego, aby móc być mu poddanym. Był Tyranozaur, był człowiek pierwotny, był zły Faraon, Drakula, Napoleon, ale potem ukryły się w lodowej jaskini i żyły tam bardzo, bardzo wiele lat... To taki króciutki wstęp...

Minionki nie potrafią żyć bez władcy, cała ich grupa zaczęła więc popadać w depresje. Kevin - jeden z nich - postanowił zrobić coś, aby znaleźć nowego władce. Wybrał dwa inne Minionki i wyruszył na bardzo ciężką wyprawę. Razem se Stuartem i Bobem po długim czasie trafił do Nowego Jorku, tam dowiedzieli się o Targach Zła gdzie zbierają się najgorsi przestępcy z całego świata. Trójka przyjaciół nawet nie musiała się zastanawiać - jasne było, że koniecznie muszą się tam zjawić, aby znaleźć swojego nowego władce. Wyruszyły więc do Orlando na Florydzie...

Nie będę opisywała Wam już nic więcej, bo sporo się tutaj dzieje, a najlepiej będzie jesli sami się o tym przekonacie ;) Powiem Wam tylko, że nie ważne czy oglądaliście bajkę czy nie po tę książeczkę i tak możecie chwycić. Nie różni się bardzo od swojej filmowej wersji, bo w końcu opowiada tę samą historię, ale i tak można się przy niej dobrze bawić. Nikodem bajkę tą zna już praktycznie na pamięć, a mimo to ciągle prosi, abym poczytała mu Minionki :)

Książeczka ta jest bardzo niepozorna i tutaj musze ponarzekać, bo jest mała, odrobinę mniejsza niż zeszyt, bo ma miękką okładkę, bo ma takie szare, matowe strony, bo ma ilustracje bez koloru (tylko w samym środku książki jest kolorowych). I chociaż tak naprawdę w niczym to nie przeszkadza i mi także nigdy takie wydania nie przeszkadzały to jednak tę konkretną książkę widziałabym inaczej. Dużą, ładną, bardzo kolorowa, ze sztywną oprawa. W końcu to Minionki! Minionki muszą być żółte i wesołe, a nie takie szare ;) Ale to akurat szczegół, sama bajka jest super, zarówno w wersji filmowej jak i książkowej!

Znacie Minionki? Niepotrzebnie się pytam, bo pewnie nie ma osoby, która by ich nie znała. Minionkowy szał opanował także moje dziecko. Ja wiem, że to tylko na chwilę tak jak i inne "bajkowe szały", ale narazie w naszym domu Minionki rządzą! No i jeszcze Lego Ninjago, ale o nich dzisiaj pisać nie będę ;)

Jeśli oglądaliście najnowszy film, a właściwie animację o Minonkach to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

52 użytkowników ma tytuł Minionki. Historia prawdziwa na półkach głównych
  • 38
  • 13
  • 1
21 użytkowników ma tytuł Minionki. Historia prawdziwa na półkach dodatkowych
  • 11
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

praca zbiorowa
praca zbiorowa
Książki, które powstały w wyniku prac zbiorowych lub trudno jest przypisać im konkretnych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Star Wars: Bajki 5 minut przed snem Andy Schmidt
Star Wars: Bajki 5 minut przed snem
Andy Schmidt Elizabeth Schaefer Rebecca L. Schmidt Brooke Dworkin Trey King Calliope Glass
Powiedzonka z „mocą” od dawna weszły do naszego języka. Jak wprowadzić w nie nasze dzieci i zarazić swoją pasją? Można sięgnąć po serial stworzony przez Lego oraz książki, których na rynku wydawniczym jest sporo. My szczególnie upodobałyśmy sobie te z Wydawnictwa Egmont, dlatego co jakiś czas opowiadam Wam o kolejnych. Mamy już na swojej liście „Star Wars. Przebudzenie Mocy. Historia Rey” i „Star Wars. Krótkie opowieści na dobranoc”. Dziś kolejny tom wprowadzający nas w świat galaktycznej wojny z imperium. Możemy dokładniej poznać historię bohaterów „Gwiezdnych wojen”, świecie wykreowanym przez George’a Lucasa i kontynuowanym w różnego rodzaju sequelach, spin-offach, książkach, komiksach, serialach, grach tworząc z serii rozległą franczyzę przyczyniającą się do rozwoju fikcyjnego uniwersum. Jedną z takich odsłon jest „Złota księga bajek. Star Wars. Historie z odległej galaktyki” będąca kompendium wiedzy o wykreowanym przez twórców „Gwiezdnych wojen”. W tej niepozornej lekturze z interesującymi i przyciągającymi wzrok ilustracjami znajdziemy wszystko, co do tej pory ukazało się w ramach serii. Każdy film w tej publikacji ukazany jest w formie przystępnej dla młodych czytelników bajki, w której akcja wydaje się dużo szybsza niż w filmach. Dzięki temu możemy przekazać dzieciom swoją miłość do filmów, wprowadzić w kod powiedzonek oraz poruszyć ważne tematy tyranii. W książce znajdziemy takie historie jak: „Mroczne widmo", „Atak klonów", „Zemsta Sithów", „Nowa nadzieja", „Imperium kontratakuje", „Powrót Jedi", „Przebudzenie mocy", "Ostatni Jedi", „Jestem szturmowcem”, „Jestem Jedi”, „Jestem bohaterem” i „Stwory obcy i bestie”. Wszystko w bardzo przystępnej formie z dużą ilością ilustracji, dzięki czemu po książkę mogą sięgnąć już przedszkolaki uwielbiające słuchać opowieści o galaktycznych przygodach filmowych bohaterów. O ile filmy mogą znudzić młodych widzą to opowieści zawarte w tej książce na pewno nie pozwolą na znużenie. Lektura pozwoli nam dokładnie poznać losy rodu Skywalkerów i poznać powiazania między bohaterami. „Historie z odległej galaktyki” to książka napisana bardzo prostym językiem. Będzie ona doskonałą przygodą wprowadzającą zarówno w świat filmów „Star Wars”, jak i całą literaturą powstałą dookoła nich. Lekturę adresowano dla czytelników w wieku szkolnym, ale myślę, że może po nią sięgnąć każdy, kto jeszcze nie widział „Gwiezdnych Wojen” i chciałby zacząć tę niezwykłą przygodę z jednym z tworów popkultury. Opowieść toczy się wokół podejmowania życiowych wyborów, szukaniem własnego miejsca w świecie, odkrywania swojej drogi, walki dobra ze złem. Szybka akcja i prosty język sprawią, że młody czytelnik nie znudzi się w czasie lektury. Niedługą fabułę wzbogacono zdjęciami z filmu. Kolejne rozdziały to poszczególne obrazy z filmu. Akcja w nich zawiera się na kilku stronach, co ułatwia czytanie młodym czytelnikom. Książkę polecam wszystkim miłośnikom „Gwiezdnych wojen” i tym, którzy chcą taką miłość do filmu rozbudzić w dzieciach.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 10 1 rok temu
Zagrożeniologia. Jak unikać zagrożeń David O’Doherty
Zagrożeniologia. Jak unikać zagrożeń
David O’Doherty
Doktorr Noel Strefa to najznakomitszy i jedyny zagrożeniolog na świecie. Sam wymyślił dziedzinę nauki i przyjął na pierwsze imię Doktorr. „W ten sposób mogę się skupić wyłącznie na byciu ZAGROŻENIOLOGIEM. Zaoszczędziłem masę czasu, a i tak nikt nie dostrzega różnicy”. O swoim skomplikowanym zajęciu mówi: „Zagrożeniolog to osoba, która specjalizuje się w zagrożeniologii”. O dziale nauki dowiemy się: „Zagrożeniologia to nauka, w której specjalizuje się zagreżoniolog”. Czym dokładnie zajmuje się Doktorr Noel Strefa? Na wyszukiwaniu niebezpieczeństw. Zwykłe wyjście na spacer w jego oczach to nic przyjemnego, ponieważ jesteśmy narażeni na wiele niebezpieczeństw i kosztownych przygód, utratę wolności, wiele zmarnowanych dni. Dla zagrożeniologia niebezpieczeństwa czają się na każdym kroku i tylko czekają na dogodny moment, aby złapać nas w swoje szpony. Nawet czytanie książki może być śmiertelnie niebezpieczne, ponieważ może nas zaatakować skorpion, a jeśli nie zapomnimy o uśmierceniu go to możemy mieć krzywy kręgosłup, co jest niesamowitym zagrożeniem dla naszego życia. W świecie Doktorra Noela Strefy nie ma czynności, którą można wykonywać spokojnie. Jako specjalista pragnie przybliżyć swoim czytelnikom wszystkie możliwe zagrożenia i ich konsekwencje. Na świecie nie ma ani jednego bezpiecznego miejsca, jedzenia, sposobu pracy i spędzania czasu. Każda czynność fizyczna i intelektualna naraża nas na wielkie zagrożenia. Pozornie niewinne zajęcia mogą okazać się naszymi ostatnimi! Kierowanie się unikaniem zagrożeń wcale nie poprawia sytuacji człowieka, bo z jednego niebezpieczeństwa możemy wpakować się w kolejne, jeszcze groźniejsze. „Zagorżeniologia” to lektura pełna informacji o przykładowych niebezpieczeństwach. Dzięki temu stanie się doskonałym poradnikiem dla wszystkich, którzy chcą doskonale zabezpieczyć się przed wszelkimi zagrożeniami. Dowiedzą się, że siedzenie, czytanie książek, posiadanie zwierząt, spacerowanie, włączanie urządzeń i wiele, wiele innych czynności jest bardzo niebezpiecznych. Wymyślona przez autora dziedzina bogata jest w niesamowitą ilość pojęć typowych tylko dla tej nauki. Prosty sposób tłumaczenia przybliży małym czytelnikom, w jaki sposób tworzone są języki poszczególnych dyscyplin nauki wymagające przyswojenia w celu minimalizacji treści. Zabawna i spójna całość uzupełniona ilustracjami Chrisa Judge’a jest idealną lekturą dla dzieci i młodzieży. Książka napisana jest w konwencji zabawy pozwalającej pokazać fobie w otoczce absurdu, który odziera poczucie zagrożenia z sensowności, a dzięki temu pozwoli oswoić wiele dziecięcych lęków, które – razem z dzieckiem – możemy ubrać w taki zabawny kostium kolejnego niebezpieczeństwa, które mógłby zaprezentować Doktorr Noel Strefa. Myślę, że będzie to interesująca lektura dla dzieci i młodzieży. Starszych czytelników może znużyć, ale jednocześnie może być interesującym wstępem do własnego uporania się z lękami. Dzięki niesamowicie lekkiemu językowi, wielu ilustracją lekturę z powodzeniem można zabrać na spacer, w podróż. Prosta fabuła tocząca się wokół czających się zagrożeń przerysowanych przez spojrzenie specjalisty, będzie doskonałym materiałem relaksującym, pomagającym zapominać nam o własnych troskach, na które możemy popatrzeć z dystansu. Książka jest tez idealnym wyśmianiem różnorodnych konwencji naukowców używających tautologii, jako sposobu wyjaśniania badanych przez nich zjawisk.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 7 9 lat temu
Poczytam ci, mamo. Elementarz Beata Ostrowicka
Poczytam ci, mamo. Elementarz
Beata Ostrowicka
Elementarz to pierwsza "poważna" książka w życiu każdego ucznia, którą wspomina się z rozrzewnieniem. Aktualne elementarze są przepełnione kolorowymi ilustracjami oraz ciekawymi historyjkami, które skradną serca nie tylko młodym czytelnikom. W tej pozycji możemy poznać Antka interesującego się kosmosem oraz jego małego, niezwykle uroczego braciszka Leonka, a także Lenkę będącą artystyczną duszą, jej kotka Itka, Adę mieszkającą na siódmym piętrze czy wiecznie narzekającego Julka. "Poczytam ci, mamo. Elementarz" podzielony jest na trzy części, gdzie pierwsza z nich zawiera ilustracje różnych postaci czy przedmiotów, przy których widnieje chmurka z ich nazwą, co pozwala na naukę czytania metodą globalną. Kolejny etap składa się z 34 tekstów stworzonych z podstawowych liter alfabetu, które wprowadzane są od najłatwiejszych do trudniejszych. Dodatkowo znajdują się tu dymki z podpowiedziami, jak sylabizować i literować wyrazy. Ostatnia część zawiera 32 teksty ze wszystkimi literami alfabetu - na tym etapie czcionka jest już mniejsza, a teksty dłuższe. Ta książka to idealna pomoc w nauce samodzielnego czytania, aczkolwiek na przykładzie mojego dwulatka stwierdzam, iż "Elementarz" może być niezłą rozrywką także dla maluchów. Mój synek ze sporym zainteresowaniem śledził poszczególne obrazki, wymawiając ich nazwy, a także powtarzając po mnie te, które interesowały go, kiedy czytałam mu kolejne opowiadania. Książka przeczytana w ramach wyzwania WyPożyczone: http://www.rudymspojrzeniem.pl/2018/01/wypozyczone-wyzwanie-czytelnicze-2018.html
prozaczytana - awatar prozaczytana
oceniła na 7 8 lat temu
Vaiana. Skarb oceanu Suzanne Francis
Vaiana. Skarb oceanu
Suzanne Francis
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Vaiana: Skarb oceanu to kolejna w ofercie Egmont Polska komiksowa adaptacja znanej animacji Disneya, przenosząca filmową opowieść na papier. Główna bohaterka, młoda i niepokorna Vaiana, wyrusza w morską wyprawę, by przywrócić serce bogini Te Fiti. Dawno temu skradł je półbóg Maui, co zaburzyło równowagę natury. Ciemność zaczęła pożerać kolejne wyspy, a mieszkańcy Motunui przestali wypływać poza rafę. Choć Vaiana nie zna morza, ocean powierza jej misję naprawienia błędu przeszłości. Towarzyszy jej Maui – zadufany w sobie, ale niepozbawiony uroku. Ich wspólna droga obfituje w przygody, niebezpieczeństwa i przemiany. Komiks opowiada o odwadze, przyjaźni, odpowiedzialności i poszukiwaniu własnej tożsamości. Komiks Vaiana: Skarb oceanu to przede wszystkim skrócona wersja filmu, skierowana do dzieci w wieku 7–12 lat. Dla młodych odbiorców może być świetną formą powrotu do ukochanej historii. Jednak w oderwaniu od animacji nie zawsze działa równie skutecznie. Niektóre kluczowe sceny zostały pominięte lub zredukowane, co może zaburzyć dynamikę opowieści i utrudnić zrozumienie motywacji bohaterów. Zwłaszcza jeśli młody czytelnik nie zna filmowego pierwowzoru. Tekst komiksu napisany jest w sposób prosty i przystępny. Narracja nie wymaga dużego zaangażowania intelektualnego, ale bywa zbyt uproszczona i pozbawiona emocjonalnej głębi. Brakuje tu również warstwy muzycznej, która w filmie pełniła kluczową funkcję. Piosenki, będące integralną częścią animacji, nie zostały odtworzone nawet w formie cytatów. Ich brak znacząco wpływa na odbiór historii – szczególnie, gdy piosenki te na długo zapadają w pamięć dzieci i dorosłych. Najmocniejszą stroną komiksu są ilustracje. Kolorystyka jest żywa, nasycona, oddaje klimat egzotycznych wysp Pacyfiku. Rysunki inspirowane są stylem animacji, co wzbudza sympatię młodszych czytelników. Wersja komiksowa nie korzysta z kadrów filmowych, ale artystyczne opracowanie pozostaje bliskie oryginałowi. Dzięki temu dzieci mogą łatwo rozpoznać ulubione postaci i sceny.... https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-vaiana-skarb-oceanu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 9 miesięcy temu
Lusia, gdzie jesteś? Marzena Kwietniewska-Talarczyk
Lusia, gdzie jesteś?
Marzena Kwietniewska-Talarczyk
Serię "Zaopiekuj się mną" prezentowałyśmy Wam już kilkakrotnie. I pewnie jeszcze nie raz o nich napiszemy, bo książki te wyjątkowo przypadły do gustu mojej Alicji. W końcu bohaterami każdej z nich jest dziecko i jakiś uroczy zwierzaczek. Czego chcieć więcej? Dziś historia małej kotki Lusi i Łukaszka. Chłopca, który bardzo nie lubił tego kociaka. Lusia należała do jego babci i kiedyś podczas zabawy troszkę go podrapała. Nie specjalnie. Raczej w obronie własnej, bo Łukasz pociągnął ją za ogon. Twierdził, że chciał tylko sprawdzić jak na takie zachowanie zareaguje zwierze, ale nie spodziewał się czegoś takiego. Tymczasem wszyscy domownicy stwierdzili, że to jego wina co jeszcze bardziej rozgniewało chłopca. Od tamtej pory Łukasz unikał towarzystwa babcinego kotka. Więc bardzo się zezłościł, gdy okazało się, że Lusia jakiś czas pomieszka razem z nimi. Babcia Łukasza musiała wyjechać. Jej przyjaciółka miała operację i ta postanowiła trochę się nią zaopiekować. Nie mogła zabrać ze sobą kotka i stąd te zmiany. Chłopiec długo się dąsał i okazywał swój gniew na lewo i prawo. Aż z tego niezadowolenia zrobił pewne głupstwo, co doprowadziło do tego, że skręcił nogę. Nie obyło się bez wizyty lekarza i gipsu. I oczywiście według chłopca temu także winien był ten kotek. Oj, kiepski początek znajomości prawda? Ale jaki będzie koniec? Czy Łukasz polubi Lusię? Myślicie, że się zaprzyjaźnią? Opowiadanie, którego początek troszkę Wam tu streściłam jest bardzo ciekawe. Co prawda nie przypomina w niczym historii opowiedzianych przez Holly Webb, bo nie dowiemy się co na ten temat myśli nasz futrzany bohater, ale mimo to książeczkę tą czyta się naprawdę szybko i chętnie. Wydarzenia te są ciekawie opisane i powiedziałabym - bardzo konkretnie. A więc mimo iż w tym opowiadaniu dzieje się całkiem sporo, nie są one przesadnie długie i z pewnością nie zniechęcą ani małego słuchacza, ani małego czytelnika. N właśnie, bo trzeba przyznać, że lektury te świetnie nadają się jako książeczki do czytania dla maluchów, które tą umiejętność dopiero szlifują. Czcionka w niej jest duża i czytelna, zawsze na białym tle - zatem dziecko bez kłopotu sobie z tym tekstem poradzi. A sama lektura na tyle wciąga, że maluch nawet się nie obejrzy jak dobrnie do końca książeczki. Moja córeczka już się pomału za nią zabiera i idzie jej całkiem nie źle. A przecież to dopiero początek. Poza tym choć jest to ta sama seria, o której wspominałyśmy dawniej, to zauważyliście pewnie, że ma ona zupełnie inne, nowe wydanie. Tamte książeczki wyglądały bardziej jak lektury dla nieco starszych dzieci. Wydania były mniejszego formatu, kartki szare i klejone, a ilustracje wyglądały jakby były tylko naszkicowane ołówkiem. Ta wersja jest bardziej "dopieszczona" przez wydawnictwo. Tutaj okładka jest gruba, format książki większy, strony wewnątrz śliskie, a ilustracje bardzo kolorowe. Wszystko wygląda zupełnie inaczej i gdyby nie znaczek serii w rogu na okładce - nawet nie wpadłabym na to, że ta pozycja do niej należy. Takie wydanie znacznie bardziej przyciąga wzrok małego czytelnika. Nam akurat takiej zachęty nie było potrzeba, bo moja córeczka wie czego się spodziewać po lekturach z cyklu "Zaopiekuj się mną" i z wielkim zapałem wysłuchałaby nawet historii spisanej na makulaturze. Ale trzeba przyznać, że te książeczki przyciągają wzrok i maluchy z pewnością chętniej po nie sięgną.
Książeczki synka-i-córeczki - awatar Książeczki synka-i-córeczki
ocenił na 8 12 lat temu
Agata na tropie. Skarb Majów Steve Stevenson
Agata na tropie. Skarb Majów
Steve Stevenson
Larry to typ chłopaka, któremu bardzo zależy na dbaniu o właściwy wizerunek. Z tego powodu przykłada wielką wagę do dbania o szczegóły swojego wyglądu. Zawsze musi przykuwać uwagę otoczenia, znajdować się w centrum. Nie przepuści żadnej okazji, aby podbić kolejne kobiece serce. Tym razem ma nie lada wyzwanie: musi przeistoczyć się w gwiazdę lat siedemdziesiątych. Jego bogata garderoba okazuje się zbyt uboga i Larry szybko wyrusza na poszukiwania odpowiednich ubrań. Z pomocą przychodzą mu lumpeksy. Wymyty, wystrojony jeszcze tylko się spryska perfumami i ruszy na podbój świata. No, może nie świata, ale towarzystwa imprezującego w Fasion Time. Pech chciał, że psiknął sobie w oko i tym sposobem zamiast brylować będzie musiał kryć się po kątach. Mimo tego zdąży poznać uroczą dziewczynę i kiedy ma już ją bliżej poznać dzwoni EyeNet, urządzenie, które dostaje każdy uczeń szkoły Eye International. Larry ma kolejną misją, a jego jedyna deska ratunku w postaci Agaty znajduje się dość daleko. Szybki kontakt, rezerwacja biletów i wszyscy ruszają na Bermudy, aby poznać tajemnice Trójkąta Bermudzkiego, gdzie muszą odnaleźć bardzo cenny skarb znaleziony przez poszukiwaczy Ronalda Murraya i ponownie zagubiony w czasie burzy. Bogacz podejrzewa swoich pracowników o oszustwo i Larry ma mu pomóc rozwiązać zagadkę. Oczywiście uda mu się to tylko dzięki spostrzegawczości Agaty. O dwa lata młodsza od niego bohaterka jest bardziej oczytana, spostrzegawcza, a do tego kocha rozwiązywać zagadki. Każdą przygodę traktuje jako możliwość zdobycia doświadczenia niezbędnego w pisaniu kryminałów, ponieważ chce zostać pisarką. W przeciwieństwie do kuzyna jest bardzo dokładna i systematyczna. Pozawala sobie na rozwijające ją rozrywki. Jedną z wielu (poza podróżowaniem z Larrym) jest odwiedzanie teatru i zdobywanie wiedzy. „Skarb Majów” to bardzo interesująca lektura dla młodych czytelników. Poza szybką akcją autor zapewnia sporą dawkę wiedzy. Uczniowie dowiedzą się o pierwszych odkryciach geograficznych, Trójkącie Bermudzkim, Majach oraz wielu innych interesujących informacji. Dzięki odpowiedniemu budowaniu postaci, rozwijaniu zainteresowania nauką młodzi czytelnicy chętniej będą zdobywać wiedzę oraz rozwijać swoją ciekawość. Książkę wzbogacono prostymi, czarno-białymi rysunkami doskonale wkomponowanymi w akcję. Duża czcionka, proste zdania, niedługie rozdziały – wszystko to sprawia, że dzieci chętnie sięgną po lekturę. Dzięki odpowiedniemu językowi i prostocie książka doskonale sprawdza się też w przypadku przedszkolaków, którzy dużo czytają z rodzicami. Lekturę polecam uczniom szkoły podstawowej. Jestem wielką zwolenniczką podsuwania dzieciom i młodzieży wiedzy pod pozorem rozwiązywania zagadek i zabawy oraz zachęcania ich w ten sposób do szperania w książkach. Dziś z córką odkryłyśmy kolejną taką książkę: prosty język, szybka akcja, nieco egzotyczne dzieciństwo: dwójka nastolatków rośnie na małych Indianów Jonsów. Nie pilnowani przez rodziców dzieciaki rozwiązują bardzo ważne zagadki detektywistyczne, zdobywają wiedzę, prześcigają się w ćwiczeniu pamięci i wykrywaniu faktów, a do tego stanowią zgrany duet. Dziecięca odsłona filmów i książek, w których normalnie dorośli przeżywają przygody. Które dziecko o tym nie marzy? Ja marzyłam. Agata to bardzo pracowita dziewczyna lubiąca sztukę klasyczną i posiadającą niezwykłą intuicję. W wolnym czasie odbudowuje drzewo genealogiczne rodziny. W czasie misji pomaga kuzynowi, Larremu, który mimo wieku (starszy o dwa lata) jest mniej błyskotliwy od dziewczyny (przełamanie stereotypu). W podróży na Bermudy towarzyszy im kot Agaty i kamerdyner (szanująca się angielska rodzina musi mieć kamerdynera). Na miejscu poznają nie tylko wpływowego biznesmena, ale i – dzięki Agaty pasji zdobywania wiedzy o krewnych -dalekiego krewnego Ich kolejna akcja to rozwiązanie skomplikowanej sprawy. Nawet władz szkoły detektywistycznej, w której uczy się Larry nie wprowadzono w szczegóły. O szczegółach dowiadują się na miejscu. Rozwiązanie zagadki jest zaskakujące i zmusza bohaterów do podjęcia decyzji, jaką postawę etyczną przyjmą: własne dobro czy cudze. „Skarb Majów” to świetna lektura na wakacje, a do tego bardzo dobrze sprawdzi się na lekcjach etyki w szkole podstawowej.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 8 10 lat temu
Kotek Mamrotek Piotr Olszówka
Kotek Mamrotek
Piotr Olszówka
„Kotek Mamrotek” to książka z niewielką ilością tekstu, ale za to bardzo interesującymi ilustracjami ćwiczącymi dziecięcą spostrzegawczość, umiejętność wyciągania wniosków. Niewielkich rozmiarów książeczka korzysta z zasobów naszego bogatego języka i nieco je nagina, dzięki czemu może być przydatne nie tylko w pracy z przedszkolakami, a nawet nieco młodszymi maluchami, które potrafią już mówić. Ilustracje podsumowane jednym zdaniem mogą stać się dobrym materiałem edukacyjnym również w gimnazjum, a nawet liceum. Ilustracja może być pretekstem do snucia dłuższych opowieści, ćwiczenia umiejętności pisania czy wypowiadania się. Będą to ilustracje doskonale wprowadzające do zajęć o języku: od związków frazeologicznych, przez synonimy, antonimy. Młodsze dzieci mogą wykorzystać ją do przeglądania ilustracji, wskazywania elementów ilustracji. Proste czarnobiałe obrazki sprawiają, że dzieci łatwiej mogą wyodrębnić poszczególne elementy. A jak książka się znudzi zawsze może przedszkolakowi posłużyć, jako kolorowanka. Wiem, że może to się niektóry wydawać zachęcaniem do profanacji książek, ale moim zdaniem dziecko ma się przede wszystkim zaprzyjaźniać z książką, czyli móc po nią po prostu sięgnąć, opowiadać, bazgrać, przeglądać, przekształcać opowieści i znowu bazgrać. „Kotek Mamrotek” będzie przydatny w terapii dzieci z zaburzeniami spostrzegawczości, skupienia uwagi, wymowy, dysleksji.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na 10 8 lat temu
Bzik & Makówka przedstawiają: Autograf za milion dolarów Rafał Witek
Bzik & Makówka przedstawiają: Autograf za milion dolarów
Rafał Witek
Czyj autograf może być wart milion dolarów? Co to jest surrealizm? Kim był ekscentryczny Salvador Dali? Aby się o tym przekonać sięgnęliśmy po kolejną książkę Rafała Witka, tym razem z serii „Bzik i Makówka”. „Autograf za milion dolarów” (wyd. Nasza Księgarnia) to trzecia część zwariowanych przygód Gabrysi i Nilsona. Wcześniejsza powieść „Klub latających ciotek” zaskoczyła klubowiczów humorem, tajemnicami i akcją. Nie mogło być też inaczej w przypadku perypetii Gabrysi Bzik i Nilsona Makówki. Historię cennego autografu opowiada Gabrysia, rezolutna i bardzo odważna trzecioklasistka, która ma wiele zabawnych pomysłów. Jej nieodłącznym towarzyszem jest Nilson, opanowany, praktyczny i rozsądny chłopak, na którego zawsze można liczyć w różnych okolicznościach. Zwariowana seria przygód rozpoczyna się od słuchania przez Nilsona audycji radiowej o wykorzystywaniu dzieci do pracy w fabrykach odzieżowych w Bangladeszu: „Małe dzieci harują za grosze, żeby uszyć ubrania, które my potem kupujemy w galeriach handlowych” (s.8). Przyjaciele zastanawiają się jak mogliby pomóc swoich rówieśnikom, walcząc o ich prawa. Ich rozmyślania przerywa konkurs radiowy, w którym Gabrysia wygrywa bilety do Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Bohaterowie trafiają na wystawę sławnego malarza - Salvadora Dalego. Jednym z najpopularniejszych i najdziwniejszych eksponatów okazuje się być telefon homar, który niespodziewanie zaczyna dzwonić. Rozmówcą okazuje się być sam Salvador Dali, który dzwoni z przeszłości. Aby potwierdzić swoje słowa artysta obiecuje schować jakiś przedmiot, aby dzieci mogły go odnaleźć w przyszłości, niestety udziela bardzo skąpych i tajemniczych wskazówek. Miejsce ukrycia znajduje się w … Paryżu, co stanowi kolejny problem. Jak przekonać rodziców do wyjazdu, skoro taka wyprawa byłaby bardzo kosztowna? Łut szczęścia sprawia, że dzieciom udaje się polecieć do Paryża. Teraz tylko pozostaje odnaleźć ukryte miejsce, co w obcym, wielkim mieście okazuje się być nie lada wyzwaniem. Od czego są jednak zwariowane pomysły i odwaga…. „Autograf za milion dolarów” to nie tylko zabawna powieść, z niewiarygodną fabułą, ale i lekcja surrealizmu. Autor zręcznie przemycił wątki o Dalim oraz o sztuce surrealizmu. Same przygody, bardzo fantazyjne i wręcz nadrealistyczne nawiązują do marzeń sennych. Dzieci samotnie podróżują po Paryżu, uciekają przed policją i zdobywają cenną pamiątkę po Salvadorze. Sama rozmowa z artystą przez niepodłączony telefon w kształcie homara może rozbawić. Naszym bohaterom udaje się także pomóc dzieciom, pracującym w fabrykach odzieżowych. A wszystko dzięki zwykłej, pozornie nudnej wycieczce do Muzeum Sztuki Współczesnej. Surrealistyczne przygody dwójki bohaterów serii Bzik & Makówka zilustrowała Magda Wosik. Rysunki zdobiące każdą stronę książki są bardzo dynamiczne, podkreślają humorystyczne akcenty, a nawet przedstawiają samego Salvadora Dalego.
Marcelina - awatar Marcelina
oceniła na 7 10 lat temu
Lawa w tarapatach Liliana Fabisińska
Lawa w tarapatach
Liliana Fabisińska
"Lawa w tarapatach" to powieść, której tytułowa bohaterka jest piękną kasztanową klaczą. Historia rozpoczyna się natomiast od tego, że Marta po wakacjach wraca do stadniny by kontynuować lekcje jazdy konnej. Niestety jest już za duża by dosiadać kuca dlatego jej instruktorka przedstawia jej nowego konia. Dziewczynka nie jest przekonana do tego pomysłu gdyż zżyła się z małym kucykiem ale ostatecznie postanawia spróbować. Niestety po powrocie z pierwszej wycieczki w teren okazuje się, że Lawa się zraniła. Na szczęście w stadninie jest akurat doktor Magda z Kliniki pod Boliłapką. Czy uda jej się wyleczyć Lawę i jak potoczą się dalsze losy Marty, która bardzo przeżywa chorobę swojej nowej klaczy, dowiecie się sięgając po tę niezbyt długą aczkolwiek wciągającą publikację. Historia Lawy pokazuje młodemu czytelnikowi jak wielką radość daje nam kontakt ze zwierzakiem, który w życiu dziecka nierzadko zajmuje bardzo ważne miejsce ucząc go jednocześnie odpowiedzialności, sumienności i poświęcenia. Każda jego choroba czy uraz budzi, właściwie nie tylko w najmłodszych, żal, współczucie i chęć niesienia pomocy. Autorka opowiada ciepłą historię a jej łagodna forma i zrozumiały język z pewnością zachęcą dziecko do czytania. Lektura jest ciekawa, pozbawiona zbędnych opisów i niedługa także z pewnością nie znudzi malucha. Losy Lawy bardzo wciągnęły moją córkę, która kocha zwierzęta i chętnie sięga po książki dzięki którym może poznawać je lepiej. Sporych rozmiarów czcionka ułatwia natomiast czytanie a czarno-białe ilustracje sprawiają dodatkowo, że wręcz ekspresem docieramy do sedna lektury. Polecam tę powieść wszystkim maluchom lubiącym opowiadania o zwierzakach. Książka jest ciekawa, pouczająca, wartościowa i niezwykle emocjonująca ;) http://testowanieartdzieciece.blogspot.com/
emik84 - awatar emik84
ocenił na 7 9 lat temu
Nie taki smok straszny Agnieszka Urbańska
Nie taki smok straszny
Agnieszka Urbańska
Zachęcenie początkującego czytelnika do książki jest bardzo trudno. Nie ma tu efektów dźwiękowych, czy dynamicznie zmieniających się obrazów, są litery, które mozolnie trzeba składać w słowa, a słowa w pełne zdania. By ułatwić dziecku nabycie biegłości w sztuce czytania, powstała cała seria książeczek, przeznaczonych właśnie dla tych, którzy dopiero odkrywają magię zaklętą w słowach. Grześ pewnego poranka znalazł na balkonie smoka, zwierzątko dopiero co się wykluło a, że wyglądało na głodne i niepocieszone, postanowił je przygarnąć. Mały Cudok wywarł ogromny wpływ na chłopca oraz otaczających go ludzi. Smoczątko jest dla nich pretekstem do wprowadzenia pozytywnych zmian w życiu, to dzięki niemu Grześ postanawia jeść nieco zdrowiem, a starsza pani z sąsiedzka przygarnia psa i kota, by pokonać samotność. Chłopiec jest typowym kilkulatkiem, z ogromnym zasobem szalonych pomysłów, które realizuje przy pomocy dwóch najlepszych kolegów. Posiada również sporo empatii, rozumie tęsknotę smoka za rodzicami i choć jego przyjaźń jest dla niego cenna, nie czuje żalu, gdy Cudok go opuszcza. Grześ potrafi wyciągać wnioski i gdy zdarza mu się postąpić głupio, wyciąga z tego nauczkę. Ciekawie została zaprezentowana różnica w postrzeganiu świata przez dzieci i dorosłych. Z pośród tych drugich, jedna tylko sąsiadka, starsza samotna pani widziała w Cudoku smoka, a nie super nowoczesną zabawkę. Zajęci i zapracowani rodzice chłopca do końca nie podejrzewali, że pod ich dachem mieszka smoczątko. Książka została napisana bardzo przystępnym językiem, z użyciem prostych, pospolitych słów, dzięki czemu bez problemu zrozumieją ją mali czytelnicy. Dobrze wyważone proporcje między dialogami a opisami przygód chłopca sprawiają, że opowieść o ich przygodach czyta się płynnie. Poszczególne historyjki przyciągają uwagę i wywołują emocje u dziecka, tym samym ucząc je empatii. Strona graficzna książeczki jest dość przeciętna, choć przyjemna dla oka. Kolorowych i dość prostych ilustracji jest niewiele i w większości wypadków nie zajmują zbyt dużo miejsca. Co ważne, nie przesłaniają tekstu i nie rozpraszają czytającego. Duża, czytelna czcionka pozbawiona zbędnych ozdobników sprawia, że dziecko bez problemu może przeczytać tę opowieść. Jest to warta uwagi pozycja przeznaczona dla małego czytelnika. Historia krótkiej przyjaźni między smokiem a chłopcem wciąga, a umiejętnie dobrane słowa sprawiają, iż dziecko bez większego problemu wyobrazi sobie, że na jego balkonie też może wylądować smok. Co niezmiernie ważne, książeczka ta nie tylko zachęca młodego czytelnika do samodzielnej lektury, ale również wzbudza w nim odpowiednie emocje, zmuszając je do myślenia i rozmowy o przeczytanej historii.
Bacha85 - awatar Bacha85
ocenił na 6 10 lat temu

Cytaty z książki Minionki. Historia prawdziwa

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Minionki. Historia prawdziwa