Kupić dym, sprzedać mgłę

Okładka książki Kupić dym, sprzedać mgłę
Magda Dygat Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
227 str. 3 godz. 47 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
227
Czas czytania
3 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-08-03994-6
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kupić dym, sprzedać mgłę w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kupić dym, sprzedać mgłę

Średnia ocen
6,1 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
629
581

Na półkach: ,

Losy trzech kobiet: babki, córki i wnuczki.

Opowieść o tym, jak trudno jest dać dziecku miłość, której się nie otrzymało w domu. Niełatwa w odbiorze, bo temat matczynego uczucia, które nie zachodzi, to nadal tabu, a zatem smuci. Mimo pozornego chaosu czyta się dobrze. Poznajemy artystyczny świat Lwowa i Wilna, a także iluzoryczność życia, która dręczy środowisko aktorów.

Ma co przekazać i wie, jak to robić.

Losy trzech kobiet: babki, córki i wnuczki.

Opowieść o tym, jak trudno jest dać dziecku miłość, której się nie otrzymało w domu. Niełatwa w odbiorze, bo temat matczynego uczucia, które nie zachodzi, to nadal tabu, a zatem smuci. Mimo pozornego chaosu czyta się dobrze. Poznajemy artystyczny świat Lwowa i Wilna, a także iluzoryczność życia, która dręczy środowisko...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

80 użytkowników ma tytuł Kupić dym, sprzedać mgłę na półkach głównych
  • 64
  • 16
15 użytkowników ma tytuł Kupić dym, sprzedać mgłę na półkach dodatkowych
  • 6
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Proszę się nie rozłączać Irena Obermannová
Proszę się nie rozłączać
Irena Obermannová
Ciekawa i ironicznie dowcipna historia dwóch kobiet, które starają się znaleźć swe miejsce w życiu po rozstaniu z mężami. Obermannová nie przypadkiem bywa porównywana do Grocholi, ponieważ obie zaczęły pisać po rozwodzie, który ciężko przeżyły, dla obu pisanie było rodzajem terapii, obie też pisały scenariusze dla seriali. Poza tym wszelkie inne analogie są chyba chybione? Czeska autorka, wydaje mi się, uczciwiej przygląda się życiu, jest odważniejsza i dowcipniejsza. Może to praski genius loci, a może po prostu w Czechach na więcej można sobie (obyczajowo) pozwolić? Nie znam czeskich seriali - być może są tak samo bezbarwne i nudne jak polskie - zmora inteligentnego scenarzysty, którego ogranicza ograniczony wirtualny odbiorca. Scenarzystka z powieści ma z tym problem i mam wrażenie, że w powieści znalazło się to, co nigdy nie zostałoby zaakceptowane w serialu... Bo byłoby to tam zbyt dowcipne, zbyt swobodne. Autorka oczytanemu mężczyźnie, choć ofermie i gadule, wkłada w usta poglądy wyczytane w różnych książkach, i od razu próbuje je weryfikować w codziennym życiu. jego lektury szafują tezami, że w nowej rodzinie relacje pomiędzy jej członkami układają się zupełnie inaczej - zresztą sami jesteśmy tego świadkami - ale widać, że mimo wszelkich niecodziennych pomysłów na zarabianie i układy partnerskie kobiety nie do końca pozbyły się tradycyjnego systemu wartości. Dla mnie wpisuje się w to także poszanowanie jednej z bohaterek dla tajemnicy korespondencji i prywatności pamiętnika dziecka (mimo, że morał byłby temu przeciwny) - dziś to chyba coraz rzadsze? Rodzice starają się dziś być rodzicami totalnymi, jak inwigilujące obywatela państwo... Nie zaskakuje (jak zwykle w czeskiej literaturze) ciepły stosunek do ludzi - bez jakiejkolwiek nienawiści i osądzania. To się Polakom musi podobać. Nie wiem, na ile to kobiece spojrzenie na świat jest świeże i interesujące dla kobiet, ale dla mężczyzn ciekawych takiego spojrzenia - na pewno. I raczej nie będą się nudzić, co w większości tzw. literatury kobiecej zdaje się być nieuniknione. Plus dla Obermannovej.
tsantsara - awatar tsantsara
oceniła na 6 10 lat temu
Zdesperowane kobiety postępują desperacko Halina Pawlowská
Zdesperowane kobiety postępują desperacko
Halina Pawlowská
Kiedyś przeczytałam bardzo zabawną powieść czeskiej pisarki, Haliny Pawlowskiej, „Dziękuję za każdy nowy ranek”. Pamiętam, że doskonale się przy niej bawiłam, więc tym razem – w ramach czyszczenia Regału Czytelniczej Hańby – sięgnęłam po książkę „Zdesperowane kobiety postępują desperacko” tej samej autorki. To zaledwie 135 stron z serii wydawniczej „Z miotłą”, którą lubię i cenię. Lektura właściwie na popołudnie albo wieczór. Czyta się szybko i lekko, ale w głowie zostaje jednak coś więcej niż tylko dobre samopoczucie. Główna bohaterka opowiada o swoim życiu z perspektywy lat. Wspomina dzieciństwo, które zaznaczyło ją nadwagą (a ta pozostała na zawsze), pierwsze przyjaźnie i niefortunne miłości oraz rodziców, którzy byli okropni, bo …ją kochali („…nie rozwodzili się, nie tłuki mnie, ani też nie morzyli głodem. Żyć z nimi – to była męka”). Ojciec, matka, różne ciotki, wujowie i dziadkowie tworzą tu menażerię dziwaków, co sprawia, że trudno się nie uśmiechnąć. Pikanterii wszystkiemu dodaje fakt, że akcja rozgrywa się w czasach komuny, a ojciec jest chorobliwie nieufny, więc podejrzewa wszystkich o donosy do ubecji. Zabawne sytuacje rodzą się również w okresie dorosłości narratorki, gdy szuka ona męża, wreszcie go znajduje, by potem przeżywać różne wzloty i upadki. Mimo iż treść wydaje się pozornie błaha, sporo jest w książce poczucia humoru, to jednak powieść ma też drugie dno. Pokazuje, jak pod płaszczykiem uśmiechów i rzekomego dobrego samopoczucia mogą kryć się ludzkie kompleksy, smutki, a nawet życiowe dramaty. Dużo jest w tej prozie optymizmu, ale nie tego niepoprawnego, gdyż takie zachowania raczej nie kończą się dla bohaterów dobrze. Autorka lekko, ale i mądrze pokazuje, jak nabrać dystansu do siebie i innych. I robi to znacznie lepiej niż niejeden poradnik. Niewątpliwym plusem jest barwny język; dużo tu emocjonalnych dialogów, rozbrajających porównań, opisów, w których dosadność łączy się z nutką liryzmu. Lubię takie wybuchowe mieszanki, więc polecam. Książka jest słabsza niż „Dziękuję za każdy nowy ranek”, ale i tak dobrze przy niej odpoczęłam, więc polecam.
allison - awatar allison
ocenił na 6 2 lata temu
Ciało niczyje Krystyna Kofta
Ciało niczyje
Krystyna Kofta
Tematy modernistyczne: proza kobieca / literatura feministyczna / tematy kobiece w literaturze, do których zalicza się „Ciało niczyje”. To pierwsza książka Krystyny Kofty po jaką sięgnęłam. Po przeczytaniu pierwszych stron uznałam, że śmierć na początku historii to nie jest dobry zwiastun. Gdy w życiu głównej bohaterki pojawił się Hiszpan Corrida, na myśl przyszedł mi „Zmierzch”. Sądziłam jednak, że będzie on za główną bohaterkę odpowiedzialny, zadba o nią i wszystko będzie dobrze. „Ciało niczyje” Kofty to dla mnie studnia bez dna. Możemy znaleźć dużo dobrze narysowanych postaci, mocne charaktery i portrety psychologiczne. Do tego, dużo wątków przez co możemy się coraz bardziej zagłębiać w historię. Historię, która jest przesiąknięta ludzkimi dramatami. Hiszpan w pewnym sensie dla Jutty staje się bolesnym wspomnieniem: „Nigdy nie przebaczyła mu, że opisywał ją tak, jakby była wybrykiem natury, cielątkiem o pięciu nogach czy czymś takim”. Oszukał ją podobnie jak hrabia Spondey oszukał jej matkę. „Różnica była taka, że Spondey zabrał klejnoty i uciekł do innej kobiety, Hiszpan natomiast zabrał Juttcie jej wspomnienia i uwolnił się od niej, żeby powrócić do pisania”. Jutta przyjęła jego zniknięcie. Nie szukała go. „Znienawidziła go w ciągu jednej nocy, w czasie której przeczytała posklejane rękopisy. Chciała zapomnieć, że kogoś takiego mogła pokochać”. Trochę brakowało mi jego postaci przez całą książkę – pojawił się tylko na początku i na końcu. Z mężem połączyła ją „przyjaźń i lojalność”, jednak „jej życie przedtem było tabu”. Mimo wszystko „pod pojęciem mężczyzny Jutta wciąż miała na myśli Hiszpana. Był to ideał polegający na syntonii ciał i ducha”. Jutta nie mogła być jednak w pełni szczęśliwa, bo nigdy nie miała matczynej miłości. Jutta przechodzi wielką przemianę. Najpierw liczyła się dla niej miłość, potem pieniądze. Bardziej opłacalne był „wystawianie swojego ciała na lubieżne pieszczoty tych dwóch sentymentalnych i obleśnych jednocześnie, niestarych staruchów, ale to tak się opłacało bardziej niż ślęczenie w biurze projektów za jakąś marną sumę przez cały miesiąc”. Można odnieść wrażenie, że główna bohaterka zapomniała wtedy w ogóle o uczuciach. Pieniądze stały się bezwartościowe, gdy zachowała na raka. Wniosek: priorytety w życiu człowieka się zmieniają. Ciało człowieka przechodzi wielką przemianę. Piękne, sprawne, potem pomarszczone, niedołężne, chorowite. Co więcej, ciało Jutty było niczyje. Ani jej, ani kochanków. Poddane procesom, na które człowiek paradoksalnie wpływu nie ma, obumiera. Na ludzkie ciało i psychikę nieustannie rezonują dobre, złe momenty, radości, traumatyczne wydarzenia. Można powiedzieć, że Kofta nawiązała do motywu traumy transgenetycznej, przekazanej matrylinearnie. Ani babcia Jutty, ani matka nie potrafiły wykrzesać z siebie prawdziwej, czułej miłości do dziecka. Jednak główna bohaterka to przekazywanie traumy przerywa. Paradoksalnie to choroba pozwala jej przerwać błędne koło. Judyth swoimi czarami przywraca zdrowie Jutty i staje się dla niej matką (której nigdy tak naprawdę nie miała). Judyth stworzyła wspólnotę kobiet, która pomaga w cierpieniu. Pozbawia ono płci, więc należy walczyć o kobiecość. Przyznać muszę, że nawiązania do filozofii, religii (o połączeniu wielu religii) i łaciny, według mnie, nic do powieści nie wnosiło. Wprowadzały tylko sztuczną metafizykę, która ostro kontrastowała z pierwotnymi instynktami bohaterów, uwikłanych w mroczne, wręcz surrealistyczne romanse. W tym wszystkim jest jednak trochę wiary w dobre intencje ludzi.
Julia Łoboda - awatar Julia Łoboda
oceniła na 7 2 lata temu
Piąta pora roku Danuta (Dana) Łukasińska
Piąta pora roku
Danuta (Dana) Łukasińska
„Miłość! Ludzie nauczyli się usprawiedliwiać nią wszystko. Najczęściej wszystko, co zrobią źle. Oszukują, zabijają, kłamią i zdradzają. Z miłości. Przez miłość. Z jej winy. A przecież powinna być samym dobrem…” Dana Łukasińska to autorka, z którą nie miałam wcześniej do czynienia. Pewnie dlatego, że „Piąta pora roku” to jej pierwsza wydana książka. Jest to powieść, na którą składa się pięć wątków. Każda historia jest inna, każda uzmysławia nam coś ważnego. Razem dopełniają całości obrazu. Książka podzielona jest na cztery pory roku: Wiosna, Lato, Jesień, Zima oraz na tytułową piątą porę roku – Porę zbliżenia. Maria, farmaceutka, kochanka żonatego mężczyzny. Sama nie wie co czuje, nie wie czego oczekuje od życia. Nie umie utrzymać swoich postanowień. Jest bardzo samotna. Gdy spotyka na drodze życiowej innego partnera, musi dokonać wyboru. Musi przede wszystkim poukładać swoje życie. Maja , z wydawałoby się ustabilizowanym życiem. Ma męża, ma wspaniały dom, świetną pracę, na wszystko ją stać. Z powodu obsesji zajścia w ciążę, nie zauważa, że mąż ją zdradza. Po jego odejściu, ona również musi na nowo poukładać swoje życie. Znaleźć w nim jakiś cel. Sara, poznajemy ją na sali sądowej. Rozwodzi się ze swoim mężem, który zdradził ją z jej koleżanką. Bohaterka wspomina swoje małżeństwo. I ona jak dwie pozostałe bohaterki, musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Julia, trzydziestokilkuletnia, ambitna kobieta jest żoną o wiele starszego od siebie Ryszarda. Wyszła za niego jedynie z powodu pieniędzy. Za tą decyzję płaci wysoką cenę, gdy dowiaduje się o niezdrowych skłonnościach męża. Kaśka, mężatka, pracownica korporacji. Zatraca się zupełnie w wielkim świecie pieniędzy, bankietów i szybkiego życia. Nie docenia męża, traci kontrolę nad swoim zachowaniem. Prowadzi ją to do tragicznego finału. Natomiast Pora zbliżenia to całkowicie odrębna historia. „Szukam kogoś na niepogodę! Żeby zawsze miał przy sobie płaszcz nieprzemakalny i kalosze, i aspirynę na rozgrzanie! I żeby umiał kichać zgrabnie i przez kałuże przenosił…” Wszystkie te historie przeplatają się ze sobą. Nie są to moim zdaniem jedynie opowieści o kobietach. Są to opowieści o trudnych relacjach damsko-męskich, różnych priorytetach życiowych i różnych postawach ludzi. Większość z tych opowiadań nie napawa optymizmem, wręcz odwrotnie.Wszystkie te kobiety, nieważne czy są kochankami, żonami, matkami i kobietami sukcesu, chcą być kochane. Nie zawsze podążają właściwą drogą ku temu celowi. Dana Łukasińska zaprezentowała nam historie ludzi, które nie są łatwe. Opowiadań tych nie czyta się szybko i lekko. Ja wiele razy zatrzymywałam się w trakcie czytania. Nie spodziewałam się takiej formy po tej książce. Autorka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Polecam.
Wioleta Sadowska - awatar Wioleta Sadowska
oceniła na 6 14 lat temu
Pani Kimble Jennifer Haigh
Pani Kimble
Jennifer Haigh
Wróciłam zmęczona do domu z myślą, że zjem cokolwiek i mknę pod kołdrę. Zabrałam ze sobą książkę, która czekała na swoją kolej na półce chyba z pół roku. Oczy same mi się zamykały, ale zaczęłam czytać (żeby dobić się już do końca) i... nie mogłam się od niej oderwać. Wciągnęła mnie już od pierwszej strony jak dobry kryminał, a miała być przecież "zwykłą" obyczajówką. Gdyby nie zmęczenie, skończyłabym ją późno w nocy. Była pierwszą rzeczą, po którą sięgnęłam, kiedy tylko otworzyłam oczy następnego dnia. Taka to była zwykła obyczajówka. Już dawno żadna książka nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia. Kiedy przeczytałam, że "Pani Kimble" to debiut amerykańskiej pisarki, mój szacunek do jej dzieła jeszcze się zwiększył. (A potem złapałam się na myśli, że czemu właściwie traktuje się debiuty tak, jakby autor dopiero uczył się pisać? Przecież mógł tworzyć od lat, tylko zdecydował się na wydanie własnej książki dopiero teraz. Podobnie jest na forach, gdzie nowy użytkownik jest często traktowany jak mały niemądry żuczek, a może mieć o wiele szerszą wiedzę niż połowa forumowiczów razem wzięta. Ot, taka dygresja.) Jennifer Haigh stworzyła bardzo gorzką powieść o trzech kobietach, które związały się z tym samym mężczyzną. Tytuł mógłby brzmieć właściwie "Panie Kimble", bo każda z nich była jego żoną. Każda żyła z nim w innym czasie i przy każdej udawał kogoś innego, a wszystkie łączył rozpaczliwy głód miłości, którą - jak im się wydawało - znalazły w jego niesamowicie niebieskich oczach. Jennifer Haigh opowiedziała nam historie trzech żon Kena Kimble'a. Tak niby różnych, a jednak podobnych. Pierwszą żonę, śliczną i młodziutką, poznał w czasach, kiedy nie wolno jej było "nosić szortów, odsłaniać zasłon ani słuchać radia podczas prac w domu". Nie mówiąc o bliższych kontaktach z ciemnoskórymi. Druga, niezależna i zamożna, zaufała mu, pokonując wstyd i strach, że już jej nikt nie zechce. Osobiście uważam, że to ona została przez niego skrzywdzona najbardziej. Trzecią, niczym diament, doszlifował, żeby mogła błyszczeć u jego boku. Spędziła z nim najwięcej czasu, szybko wpajając sobie "podstawową prawdę o charakterze jej męża: Ken nie lubił nieatrakcyjnych ludzi." Ja, jako czytelnik, wiedziałam więcej. Mogłabym się denerwować na naiwność każdej z żon, na przymykanie oczu na niepokojące sygnały, począwszy od szeptanych pokątnie ploteczek, przez głos rodziny, proszący o rozsądek, a skończywszy na milczącej zgodzie na bycie ozdobą na przyjęciach. Każda z nich widziała rysy, pojawiające się coraz liczniej na kryształowej postaci Kena Kimble'a, ale każda starała się je ignorować, okłamując innych, a przede wszystkim samą siebie. "Męża nie ma w domu. Pojechał do Missouri odwiedzić rodziców." "Kena nie obchodzą pieniądze, ma pracę. (Koszenie trawników?) To tymczasowe. Szuka innej pracy." "Kupuje stare domy, remontuje je i odsprzedaje tanio biednym rodzinom. Nie zarabia na tym złamanego grosza." Mogłabym się irytować naiwnością, zaślepieniem czy wręcz głupotą każdej z żon. Mogłabym. Ale czy dziś nie ma takich kobiet - łaknących uczucia, zachwyconych zainteresowaniem, jakim darzy je mężczyzna, być może pierwszy, który zwrócił na nie uwagę? Czy na damskich forach nie ma setek wątków rozżalonych użytkowniczek, które nie mogą (nie chcą) pojąć, że są źle traktowane, nieszanowane, wykorzystywane i okłamywane, i to nie z nimi jest coś nie tak? I problemem nie jest (nie powinno być) to, jak się zmienić, żeby ON był zadowolony, tylko jak pozbyć się z życia kogoś tak toksycznego. Autorka to bardzo wnikliwy obserwator. Świetnym, plastycznym językiem kreuje rzeczywistość, którą można poczuć i dotknąć - jak wiatr od oceanu na Florydzie czy duchotę upału w Wirginii. Pokazuje niespełnione marzenia i ból, jaki towarzyszy zderzeniu bohaterek z rzeczywistością. Tęsknotę za przeszłością i świadomość dokonania złych wyborów. Czas, który niszczy, ale i buduje. Choćby na ruinach. Bez dwóch zdań polecam wszystkim, którzy lubią czytać dobre książki o (trudnym) życiu. http://kotekksiazkowy.blogspot.com/2018/04/pani-kimble-jennifer-haigh.html
KenG - awatar KenG
ocenił na 8 7 lat temu
Anemony Elżbieta Wojnarowska
Anemony
Elżbieta Wojnarowska
Główną bohaterkę Nataszę Borzęcką poznajemy w momencie, gdy zostaje pochwalona przez swojego szefa za zrobiony projekt. Jest kierownikiem zespołu, w którym jest lubiana i szanowana. Wydaje się, że jest to spełnioną i szczęśliwą kobietą sukcesu w wieku 36lat. Ma męża Teodora, córkę Misię i syna Nikiego. Dostaje nagle telefon od swojego lekarza i okazuje się, że życie Nataszy nie jest wcale takie piękne i usłane różami. Lekarz informuje ją o nawrocie choroby nowotworowej i o tym, że zostało jej już niewiele czasu. Syn Niki, rok wcześniej popełnił samobójstwo. A mąż Teodor nigdy jej nie kochał. Jak się później okazuje to właśnie on jest odpowiedzialny za to, że Natasza zrezygnowała z tańca z kariery piosenkarki, aktorki teatralnej a jej sukces malarski został bezczelnie zniszczony. Doprowadził do tego z zazdrości, bo to on miał być gwiazdą, a ona posłuszną i potulną żoną. Miała się cieszyć, że mimo braku atrakcyjności dla Todora on zdecydował się z nią ożenić. Zrobił jej przysługę. Do tego wszystkiego dochodzi ciężkie i dramatyczne dzieciństwo małej Nataszy, która w wieku 5lat straciła matkę, a ojca nie znała. No i jeszcze telegram o śmierci Wiktora… Każda kolejna strona dołuje jeszcze bardziej, aż strach przekręcać kolejną kartkę. Natasza to postać bardzo doświadczona przez los. Nawet za bardzo. Mimo to do ostatniej chwili trzyma się za nią kciuki, żeby jednak się jej udało. Ciekawe jest również to, że książka ta ma trzech narratorów: Nataszę, Teodora i Adama. Dzięki temu jesteśmy w stanie spojrzeć na jeden wątek z kilku stron. Mimo narracji Teodora nie byłam w stanie go polubić, nawet troszkę. Książkę jak najbardziej polecam, ale ostrzegam jest smutna, bardzo smutna.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 6 12 lat temu
Owoc żywota twego Ewa Maria Ostrowska
Owoc żywota twego
Ewa Maria Ostrowska
Ewa Maria Ostrowska zafundowała mi prawdziwy emocjonalny rollercoaster . ,,Owoc żywota twego'' to książka mocna, obnażająca najgorsze ludzkie cechy. Ostrowska napiętnowała chciwość, zazdrość i zawiść, podłość, okrucieństwo i niewdzięczność mieszkańców jednej z wielu typowych, polskich wsi. To,że autorka napisała akurat o społeczności wiejskiej , chyba nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Ludzie zawistni, egoistyczni, małostkowi, dwulicowi żyją wszędzie, nie tylko na wsiach. Główną bohaterką książki jest Katarzyna Małomówna, kobieta która w życiu przeszła bardzo wiele, córka Głupiej Kazieczki - miejscowej prostytutki. Oprócz Katarzyny przewija się w tej powieści mnóstwo osób mieszkających w tej wsi, a każda z nich ma swoje mniejsze i większe kłopoty. Między członkami tej wiejskiej społeczności często dochodzi do kłótni, wywołanych przez zazdrość, fałszywe oskarżenia czy krzywdzące plotki, z powodu których dochodziło nawet do samobójstw. Książka ,,Owoc żywota twego'' nieźle mnie przeczołgała , kumulacja pazerności, nietolerancji, chamstwa i podłości mieszkańców wioski, ich interesowność i egocentryzm bardzo mnie przytłoczyły. Zdaję sobie sprawę z tego, że autorka celowo przejaskrawiła te wszystkie wady, żeby dobitnie pokazać ciemną stronę ludzkiej natury, jednak trudno było przetrawić ogrom zła wychodzącego z tych ludzi . Sąsiedzi życzyli sąsiadom wszystkiego co najgorsze, cieszyli się z ich porażek i krzywd. Odrobinę przeszkadzał mi wulgarny język , jakim posługiwali się ,,wieśniacy'' , ale ok w sumie dodało to książce autentyczności. Mimo,że akcja książki rozgrywa się w latach 1939-1970 równie dobrze mogłoby to dziać się dzisiaj, bo niestety też nie brakuje współcześnie ludzi podłych, fałszywych i zawistnych. Według mnie książka jest genialna, polecam.
YAGAES - awatar YAGAES
ocenił na 10 5 miesięcy temu
Tabu Kinga Dunin
Tabu
Kinga Dunin
Nawet nie spodziewałam się, że ta książka tak bardzo mi się spodoba. Porusza dosyć kontrowersyjny temat, ale przedstawia to w wielostronny sposób, pokazuje różne perspektywy problemu. Można nawet powiedzieć, że powieść jest cała złożona ze wszelkich mniejszych „tabu”, które składają się na większą całość. „Tabu” po lekturze zostaje w głowie czytelnika z całą masą pytań, które zdążyło wygenerować. Co więcej, człowiek może zacząć zastanawiać się nad własnymi życiowymi wyborami i przestrzeniami, gdzie samemu postąpiło się (lub mogło postąpić) wbrew temu, co jest społecznie uznawalne – czy to w aspekcie bardziej czy mniej kontrowersyjnym (jak np. zamiana tradycyjnych ról w rodzinie). Każdy z nas jest człowiekiem, który w jakimś stopniu funkcjonuje w społeczeństwie, stąd jego decyzje będą miały jakiś wpływ lub przynajmniej oddźwięk na innych. Są wątki, które budzą zniesmaczenie, ale jest to ciekawe doświadczenie zetknąć się z tym, zwłaszcza, że nie jest to przedstawione jednostronnie. Mocne strony: - ukazanie dylematów moralnych i ludzkiej hipokryzji, - wyraziści bohaterowie przedstawieni w różnym świetle (np. Karol), - zaskakujący motyw z Narratorem, - (najbardziej subiektywny punkt) zachowanie rodziców Marty (bezpośrednio wobec niej) pod koniec książki, - wraz z czytaniem wszystkie puzzelki zaczynają do siebie pasować (wszystko jest po coś), - naświetlenie kwestii: każdy z nas inaczej rozumie pewne rzeczy Słabe strony: - nie do końca odpowiadał mi język, który był użyty w tekście
fimbrethiel - awatar fimbrethiel
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Kupić dym, sprzedać mgłę

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kupić dym, sprzedać mgłę