rozwiń zwiń

Kochałam Stalina

Okładka książki Kochałam Stalina
Lubow Orłowa Wydawnictwo: Bellona biografia, autobiografia, pamiętnik
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2016-09-29
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-29
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311143166
Średnia ocen

                4,6 4,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kochałam Stalina w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kochałam Stalina

Średnia ocen
4,6 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
241
240

Na półkach:

Naprawdę nie mogę dać więcej gwiazdek, choć chwała Bellonie, że zdecydowała się na publikację tego kuriozum.
Książka jest istotna jako dokument epoki (apogeum terroru stalinowskiego), mówi wiele o radzieckim kinie, także od strony rozgrywek personalnych i układzików - tu opisanie Eisensteina jako wyjątkowego szkodnika i zazdrośnika. Ale meritum wspomnień to spotkania ze Stalinem, w tym dość szczegółowy, choć bez "momentów" opis ich romansu. Przypadł on na lata 1933-49, czyli - zagwarantował artystce nietykalność, a może i coś więcej... Orłowa o ludziach (prócz Stalina) pisze wyłącznie posługując się inicjałami (tu pochwała za przypisy). I tak dowiadujemy się, że Orłową i jej męża piętnował szczególne nieprzyjemnie W.Z., czyli Wiktor Zysman, czyli... Bruno Jasieński, który dał gardło 17 września (nomen omen) 1938 r. Może i Orłowa nie przyłożyła się do tego, a może jednak? Z krytyków denerwował ją - jak sama pisze - najbardziej, cóż szkodziło szepnąć słówko Wodzowi?
Książka ciekawa, lecz mało gwiazdek ze względu na stopień zindoktrynowania autorki. Stalin jest Wielki, Czuły, Rozumiejący. Po prostu "Ziutek Słoneczko", dzięki promieniom którego rośnie wszystko, co żyje. O tym, że wiara w przewodnią i dziejową rolę Józefa S. byłą prawdziwa, świadczy i to, że Orłowa zaczęła pisać wspomnienia w chwili wyrzucenia Stalina z mauzoleum (gdzie leżał obok Lenina). Po prostu na znak protestu. I co artystka zrobiła z tymi wspomnieniami, o których wiedziała, że nie mają w sowietach szans na publikację? Zaniosła do chińskiej (w czasach Mao) ambasady! Wiadomo, Chińczycy Wodza Wszechczasów uszanują. No i uszanowali poniekąd. Wspomnienia wydano w małym nakładzie do użytku wewnętrznego, ale przynajmniej jeden egzemplarz wydostał się poza Mur (całkiem niedawno zresztą) i stąd ta książka i u nas.

Naprawdę nie mogę dać więcej gwiazdek, choć chwała Bellonie, że zdecydowała się na publikację tego kuriozum.
Książka jest istotna jako dokument epoki (apogeum terroru stalinowskiego), mówi wiele o radzieckim kinie, także od strony rozgrywek personalnych i układzików - tu opisanie Eisensteina jako wyjątkowego szkodnika i zazdrośnika. Ale meritum wspomnień to spotkania ze...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Kochałam Stalina na półkach głównych
  • 33
  • 31
  • 2
15 użytkowników ma tytuł Kochałam Stalina na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kochałam Stalina

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Maria Skłodowska-Curie. Geniusz i siła miłości Magdalena Niedźwiedzka
Maria Skłodowska-Curie. Geniusz i siła miłości
Magdalena Niedźwiedzka
Zakończyłam dzisiaj sierpniowe wyzwanie CzytAkcja zorganizowane przez Joannę Cieszyńską z Bookieciarni w Tczewie. Dzięki tej akcji przeczytałam książkę Magdaleny Niedźwieckiej "Maria Skłodowska-Curie". Maria Skłodowska-Curie to kobieta zajmująca się fizyką doświadczalną i chemią fizyczną, odkrywczyni dwóch pierwiastków polonu i radu, podwójna noblistka, ale też zwyczajny człowiek, taki jak każdy z nas. Lubię czytać powieści biograficzne i bardzo byłam ciekawa tej historii. Dzięki Magdalenie Niedźwieckiej i jej zbeletryzowanej biografii poznałam Marię jako zakochaną kobietę, żonę Piotra i kochankę Pawła Langevina. Czasy, w których żyła nie były czasami korzystnymi dla kobiet. Nie było dla nich miejsca w świecie kultury i nauki. Kobieta miała być uległa, prowadzić dom i spełniać się jako matka i żona. Maria nie pasowała do tego wizerunku, była kobietą mądrą, silną i niezależną. Jednak dzięki romansowi z żonatym Langevinem uznano ją za winną rozpadu jego rodziny. Magdalena Niedźwiecka koncentruje się głównie na latach 1911-1913 i na życiu prywatnym noblistki. Jej sukcesy naukowe są tylko tłem powieści, a autorka skupia się głównie na jej historiach miłosnych. Wspomina też dzieciństwo i młodość Marii, ale jest tego niewiele. Jednak dzięki tej lekturze mogłam poznać Marię Skłodowską-Curie nie tylko jako silną kobietę, skupioną na nauce, ale też jako kobietę z ludzkimi słabościami. Książka napisana jest bardzo przystępnym i lekkim językiem, ale niestety temat jest bardzo spłycony. Pomimo tego, że fabuła książki oparta jest głównie na życiu uczuciowym Skłodowskiej to jednak warto ją przeczytać.
Maria Manterys-Storma - awatar Maria Manterys-Storma
oceniła na 6 2 lata temu
Córka Stalina Rosemary Sullivan
Córka Stalina
Rosemary Sullivan
Wydawało mi się, że będzie to książka o bajkowym życiu córki Stalina, tymczasem okazuje się, że to życie było ciężkie i siermiężne, jak czasy, w których przyszło jej żyć. I chociaż ojciec Swietłany był „wszechmogący”, to Swietłana nie otrzymała w tym domu od rodziców tego, co dla dziecka jest najważniejsze czyli miłości, ciepła, troski, zainteresowania jej sprawami i problemami. Jedynie niania miała dla niej ciepłe uczucia i zrozumienie. Fakt, przez jakiś czas była ulubienicą ojca, ale gdy podrosła i zaczęła mieć własne zdanie na pewne sprawy, straciła względy ojca i najzwyczajniej zaczęła się go bać. Z czasem zaczęła też dostrzegać, że ojciec to tyran i despota, że z jej otoczenia znikają bliscy jej ludzie czyli ciotki, wujowie a nawet bracia. Zaczęła rozumieć co się dzieje. Do tego nagła (samobójcza?) śmierć matki gdy była 6,5 letnim dzieckiem. Jej związki miłosne nieakceptowane przez ojca, a absztyfikanci zsyłani do obozu czy więzienia. Sytuacja bycia córką Stalina ciążyła jej przez całe życie, o czym świadczy fakt, że uciekła z kraju, wiedząc, że nie będzie mogła kontaktować się z dziećmi. Jak bardzo musiała być zdesperowana aby podjąć taki krok. Często podejmując decyzje, kierowała się po prostu sercem, impulsem: „Jej osobiste motywacje przebijały ważnością jakiekolwiek interesy polityczne”. Obserwujemy jej pobyt w USA, Wielkiej Brytanii, po latach na krótko powrót do ZSRR i znowu wyjazd za granicę: do Francji i Wielkiej Brytanii, gdzie pozostała do śmierci. Nie potrafię jednoznacznie ocenić Swietłany, ale z książki wyłania się obraz osoby zagubionej, skromnej, niedowartościowanej. Nie oczekiwała luksusów czy drogich kreacji albo szczególnych względów z racji tego, kim jest, tylko normalnego, spokojnego życia, ale nosząc piętno córki Stalina, było to zwyczajnie niemożliwe. Postać w jakimś sensie tragiczna, stłamszona przez czasy i miejsce w jakim przyszło jej żyć oraz ojca – despotę i tyrana. Można powiedzieć, że: „ Na myśl przychodziła jej cała trudna przeszłość: jej ojciec, samobójstwo matki, zniknięcia krewnych, cierpienia przyjaciół, porzucenie dzieci... W książce oprócz samego życia Swietłany mamy też wgląd w to jak wyglądał dwór „czerwonego cara” i jego otoczka. Jak wyglądało życie codziennie, relacje Stalina z rodziną, współpracownikami oraz świtą przywódcy czyli Berią, Chruszczowem, Mołotowem i innymi notablami. A sielanki nie było, bo jak tylko ktoś czymkolwiek naraził się wodzowi, to marny jego los. Nie oszczędził nawet syna i innych członków najbliższej rodziny. Jego śmierć również była tragiczna i w pewien sposób groteskowa, bo całe otoczenie widząc, że Stalin jest ciężko chory i potrzebuje natychmiastowej pomocy, bało się wezwać lekarza aby nie narazić się na wybuch wściekłości ze strony wodza. Zresztą większość najlepszych lekarzy ( o ironio!) była uwięziona na rozkaz Stalina za rzekomy spisek. Lektura trudna, ciężka emocjonalnie (jak każda, która dotyczy tego tematu), ale ważna i warta przeczytania. Rzuca światło na to, jak można zgotować piekło na ziemi nie tylko własnej rodzinie, przyjaciołom ale i całemu narodowi. I jak to jest być córką takiego człowieka i dźwigać to brzemię przez całe swoje życie. Do każdego rozdziału książki dodano zdjęcia, więc można śledzić jak Swietłana wyglądała na różnych etapach życia. A życie Swietłany poniekąd trafnie podsumowuje cytat z książki: „ Historia życia Swietłany to wielka kronika przegranych bitew – potyczek toczonych z widmem ojca, (…), którego córka przypominała niestety pod wieloma względami”. Lektura bardzo wzruszająca (szczególnie pod koniec) ,obszerna i bardzo rzetelnie napisana, czyta się szybko, ale długo nie zapomina – Swietłana i jej los odciska piętno na czytelniku a po tej lekturze moje serce mocno krwawi i chcę jeszcze o niej czytać, wspominać ją i zachować pamięć o tej niezwykle dzielnej kobiecie, z którą życie obeszło się bardzo okrutnie.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na 8 5 lat temu
Widziałam, jak zamordowano moją siostrę Nourig Apfeld
Widziałam, jak zamordowano moją siostrę
Nourig Apfeld
7-letnia Nourig Apfeld w 1979 roku przyjeżdża wraz z matką i młodszą siostrą do Niemiec. Opuściły swój kraj - Syrię, aby dołączyć do głowy rodziny, ojca Nourig i Waffy. Początki w kraju o całkiem innej kulturze niż ichniejsza, nie były łatwe. Nowa szkoła, nieznajomość języka, przejawy rasizmu czy chociażby zimna pogoda czy śnieg, do którego ciężko było się przekonać. Wszystko nowe i z początku pełne obaw. W pewnym momencie na pierwszy plan wysunęła się tęsknota za Syrią, rodziną, koleżankami. Dopiero gdy matka wytłumaczyła Nourig dlaczego ojciec i one musiały opuścić swój kraj, postanowiła ona wziąć się w garść i polubić to, co do tej pory wywoływało niezadowolenie. Nourig wraca wspomnieniami do chwil spędzonych w Syrii. Opowiada między innymi o tym, jak świętowali Nowy Rok, jak przebiegały uroczystości, w których uczestniczyło więcej skoligaconych rodzin oraz o codziennych zwyczajach i zachowaniach islamskiej społeczności. Jednak najwiecej wspomnień jest z Niemiec. Nourig coraz lepiej radziła sobie z językiem, miala grupę przyjaciół. W przeciwieństwie do niej, jej matka nie radziła sobie wcale. Nie potrafiła pogodzić się z wolnością córek i tym, że nie może wychować ich na posłuszne muzułmanki. Zaczęła je ponizać, jednocześnie nie mając nad nimi do końca kontroli. Ojciec był w wielu kwestiach, między innymi i tej, bardziej liberalny. Niestety, później trochę się to zmieniło. Książka przedstawia jak trudno żyć w dwóch kulturach równocześnie. Albo zachować całkowicie, bezwarunkowo swoje tradycje i w wolnym europejskim kraju czuć się poniekąd więźniem, odstajacym od reszty i tutaj bycie w zamknietym getcie - zarówno myślowym, jak i rzeczywistym, w Europie może być niepojęte; albo próbować się tak jak w przypadku autorki, "zniemczyć" wyzbywajac się narzuconych przez islam zasad. O ile dziecko, czy nastolatka chce być jak swoi rówieśnicy, o tyle dorośli wychowani w muzułmańskim rygorze w swoim kraju, mają problem z europejskimi standardami. Z jednej strony nie ma się im co dziwić, zakorzeniono w nich mocno ich nakazy religijne, tradycje. Z drugiej strony ten brak zrozumienia dla dzieci, które pragną być tacy jak ogół społeczeństwa (pomijając fakt grup mniejszości narodowych) jest niezrozumiały. Brak zrozumienia ze strony rodziców, w przypadku Nourig poskutkował jedynie tym, że rodzina dla niej była niczym zło konieczne. Rodzina, która na każdym kroku chciała mieć nad nią kontrolę, szpiegowala i stosowała przemoc psychiczną i fizyczną. "Rodzice dawali nam schronienie, jedzenie i ubranie, a poza tym często nic więcej". Pomimo, że życie nie rozpieszczalo Nourig, starała się ona odpędzać od siebie całe zło i traumy, intensywnie pracując nad sobą. Historia autorki jest potwornie smutna i straszna zarazem. Nourig na pewno musiała włożyć wiele psychicznego wysiłku, by jeszcze raz krok po kroku przedstawić ją na stronicach książki. Książki, w którą warto się wczytać.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na 10 3 lata temu
Byłaś serca biciem Zbigniew Książek
Byłaś serca biciem
Zbigniew Książek
Z pozoru wyrywkowa autobiografia, czy raczej wybór autobiograficznych felietonów. W praktyce to powieść autobiograficzna z rozdzieloną na przeplatające się wątki fabułą. Ale te rozważania, to tak tylko pro forma - książeczka jest przede wszystkim gorącym gejzerem humoru (głównie na temat autora) wyrzuconym wprost ku niebu z siłą wodospadu. Przede wszystkim to zbiór anegdot z różnych epok i różnych sytuacji. Ale próżno by szukać plotek o różnych znanych ludziach. To znaczy są, ale tożsamości bohaterów trzeba się domyślać. Czasem to łatwe, a czasem nie. Autor utrudnia nam proste odniesienia także poprzez zarzucenia datowania wydarzeń, tak więc mamy na przykład: "Niedawno. Warszawa, Sala Kongresowa, Godz. 18.30", albo: "Dosyć dawno temu. Nowy Jork - Chicago, 9 pm". Osobiście wolałbym "kawę na ławę", ale można się przyzwyczaić. A kim jest autor, Zbigniew Książek? Przede wszystkim poetą, autorem słów wielu piosenek (na przykład tytułowej, śpiewanej przez Andrzeja Zauchę) i oratoriów, m.in. Piotra Rubika. Dodatkowo dzięki tej książeczce dowiedziałem się, że za młodu wygrał nawet koncert debiutów na festiwalu opolskim wraz z Mirosławą Poślad ("Piosenka dla Grażki"). Ale próżno szukać tego w internecie. Najzabawniejsze są chyba sceny amerykańskie z okresu PRL, kiedy to autor pojechał do Stanów wbrew sobie i robił wszystko, żeby nic nie robić. Dorównują im sceny z Kongresowej, wiele mówiące o szacunku portierów, strażników itp. do twórców. Wyróżniają się też nocne przygody w klubach Krakowa i w kazimierskim burdelu. Osobna kategoria to wspomnienia "okołokościelne" z Watykanu, Monte Cassino, Kalwarii Zebrzydowskiej czy Leśniowa. I tu jest sporo humoru, ale też i trochę poważniejszych refleksji. Duże piwo dla osoby, która na podstawie tej publikacji potrafiłaby ułożyć prawdopodobny życiorys Zbigniewa Książka! Nieprawdopodobny - da się jak najbardziej! Ale najważniejsze dla nas, "użytkowników" jest to, że ta dowcipna książka potrafi ucieszyć i... pocieszyć. Daje radość i nadzieję i za to panu Zbigniewowi sława i chwała!
Arturion - awatar Arturion
ocenił na 8 9 lat temu
Mistrzowie kabaretu. Marian Hemar i Fryderyk Járosy Anna Mieszkowska
Mistrzowie kabaretu. Marian Hemar i Fryderyk Járosy
Anna Mieszkowska
Kiedy w 2016 roku zdarzyło mi się wystąpić na scenie słynnego Ogniska Polskiego w Londynie - miałem o tym miejscu pojęcie, powiedzmy, podręcznikowe. Dało się tam odczuć ten niezwykły klimat i poczuć ową polskość na obczyźnie, mimo iż dzisiaj to nie aż taka obca obczyzna. Niemniej: czułem pewien internacjonalny dreszczyk, kiedy na polskiej scenie, w brytyjskiej stolicy, na hiszpańskiej gitarze - mogłem zagrać m. in. pieśń polskiego pieśniarza o rosyjskim poecie żydowskiego pochodzenia. Kilka lat później, po lekturze książki Anny Mieszkowskiej, wiem już o wiele więcej na temat tego miejsca i jego historii oraz - przede wszystkim - o ludziach miejsce to współtworzących. Marian Hemar i Fryderyk Járosy to główni bohaterowie tej publikacji, ale - siłą rzeczy - to książka obejmująca treściowo o wiele większy zakres. To opowieść o przedwojennej scenie kabaretowej, potem o koszmarze wojny i sztuce przeżycia, wreszcie - o trudnych lekcjach w szkole przetrwania na emigracji. Wrażliwi artyści, którym udało się przeżyć drugą Apokalipsę i którzy zdecydowali się (lub nie mieli komfortu dokonywania wyboru) pozostać na emigracji - musieli toczyć przez długie lata kolejne wojny, a efekty ich pracy mogły docierać do kraju np. za pośrednictwem fal Radia Wolna Europa, która to rozgłośnia, nawiasem mówiąc, jest także ważnym "bohaterem" tej książki. "Mistrzowie kabaretu" to biograficzna opowieść o Polsce i ludziach związanych z tą formą sztuki. I jak na dobrą biografię przystało: Autorka nie unika tematów kontrowersyjnych, nie ukrywa ciemniejszych stron opisywanych postaci. Kreśląc portrety Mariana Hemara, Fryderyka Jarosego, Hanki Ordonówny, Marii Modzelewskiej, Miry Zimińskiej czy Zofii Terne - Autorka opowiada o skomplikowanych relacjach, zdradach, trudnych przyjaźniach, a nawet o plagiatach i bigamii. Zaletą tego wydawnictwa jest także oprawa graficzna. Publikacja obfituje w liczne zdjęcia, fotokopie korespondencji, artykułów prasowych, rękopisów, afiszy i plakatów. Zatem jest tu bardzo kolorowo, zarówno dosłownie, jak i w przenośni. To naprawdę ważna i potrzebna książka.
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na 7 5 lat temu
Podboje Boya. Tadeusz Żeleński: kobieciarz czy feminista? Jarosław Molenda
Podboje Boya. Tadeusz Żeleński: kobieciarz czy feminista?
Jarosław Molenda
Tytuł książki pachnie sensacją i czytelnik spodziewa się lekkiej, demaskatorskiej lektury, podlanej tanim erotyzmem oraz odpowiedzi na tytułowe pytanie w tonie przeczącym. Tymczasem jest to publikacja naukowa, oparta na solidnej kwerendzie źródłowej i dorobku poprzednich biografów Boya. Portrety życiowych partnerek Żeleńskiego nakreślono prawie jak osobne dzieła - od narodzin, przez pierwsze związki, moment spotkania Boya, perypetie ich związku, okoliczności rozstania i dalsze życie, aż po grób. Autor zręcznie prostuje nieścisłości w źródłach, szczególnie jeśli są to konfabulacje i przemilczenia autorów wspomnień. Osoby spragnione pikantnej erotyki będą zawiedzione - tematyka seksualna pojawia się w dyskretnej, taktownej formie. nie ona jest, wbrew tytułowy, główną narracją dzieła. Wyraźnie za to nakreślono sam życiorys Boya i jego poglądy, przez co nawet mniej zorientowany Czytelnik nie będzie zagubiony. Równie wyraźnie oddano jego epokę, szczególnie młodopolski Kraków, w którym spędził młodość. Miejscami gąszcz znanych nazwisk może być przytłaczający, jednak jest to konieczne, aby umiejscowić bohatera w kontekście. Całość splata się w fascynującą podróż przez trzy, a nawet cztery epoki. Rozbiory z Wielką Wojną, Dwudziestolecie, niemiecka i sowiecka okupacja oraz lata powojenne. Zabrakło niestety - o ironio - zdecydowanej odpowiedzi na tytułowe pytanie: kobieciarz cz feminista. A może to celowy zabieg Autora, mający zostawić odpowiedź czytelnikowi? Może faktycznie lepiej na to pytanie odpowiedzieć samodzielnie, po przeanalizowaniu zawartych w książce źródeł i komentarzy? Pomimo tej "wady" książka jest zdecydowanie warta lektury, szczególnie, że niektóre kwestie nadal, po prawie 100 latach, są zabójczo aktualne.
dozymetr - awatar dozymetr
ocenił na 9 5 lat temu

Cytaty z książki Kochałam Stalina

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kochałam Stalina