rozwiń zwiń

Hitman. Tom 5

Okładka książki Hitman. Tom 5
Garth EnnisJohn McCrea Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Hitman (komiks) (tom 5) komiksy
396 str. 6 godz. 36 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Hitman (komiks) (tom 5)
Tytuł oryginału:
Hitman: Closing Time
Data wydania:
2021-08-25
Data 1. wyd. pol.:
2021-08-25
Liczba stron:
396
Czas czytania
6 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328149236
Tłumacz:
Marek Starosta
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hitman. Tom 5 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Hitman. Tom 5

Średnia ocen
7,3 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
8347
7045

Na półkach: ,

LAST SHOT

I know you want to Hit That
I know you want to Hit That, Hit That
All the world is getting with I say
Consequences are a lot, but hey
That´s the way it
That´s the way things go
- The Offspring

Piąty i docelowo ostatni tom komiksów z serii „Hitman”, to nie tylko dokończenie regularnego cyklu, zamkniętego na 60 zeszytach, ale też i kilka dodatkowych historii, w tym znana już na polskim rynku, dzięki wydaniu od Mandragory z 2005 roku, opowieść „Hitman/Lobo”. Co najważniejsze, to kawał naprawdę dobrego komiksu. Stricte rozrywkowego, ale oferującego rozrywkę na poziomie wyższym, niż w większości podobnych propozycji.

Tommy Mnaghan, płatny morderca z zasadami i supermocami, powraca by stanąć do walki, która może okazać się ostatnia w jego karierze. I nie tylko jego, bo kumple z baru Noonan’s też nie będą mieli łatwo. Gdy przeszłość upomina się o swoje, zginąć może każdy. A co będzie, gdy na horyzoncie pojawi się Lobo – kosmiczny łowca głów, który wymordował całą swoją rasę, by być jedynym w swoim rodzaju, a także zawsze wypełnia powierzone mu zadania – a także Liga Sprawiedliwości?

„Hitman” to seria, która z jednej strony stanowi typowe dzieło dla jego scenarzysty, Gartha Ennisa, z drugiej zaś zdecydowanie lżejsze, prostsze i nastawione bardziej na rozrywkę, niż najsłynniejsze tytuły, nad którymi pracował, jak choćby „Kaznodzieja”, „Hellblazer” czy „Pielgrzym”. W tych trzech (a także wielu innych) pozycjach Ennis serwował nam poważne, często ciężkie (w najlepszym tego słowa znaczeniu) fabuły, robiąc to z przesłaniem, mocno filozofując, analizując ludzką psychikę i naturę, i sytuację społeczną i polityczną. Do tego bawił się kulturą, nie tylko tą popularną, zjawiskami swoich czasów i stale powracającymi elementami, jak seksualne wypaczenia czy religia / wiara. „Hitman” zaś to opowieść akcji, komediowa zresztą, nastawiona na szybkie tempo, strzelaniny, pościgi itp.

https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2021/08/hitman-5-garth-ennis-john-mccrea-doug.html

LAST SHOT

I know you want to Hit That
I know you want to Hit That, Hit That
All the world is getting with I say
Consequences are a lot, but hey
That´s the way it
That´s the way things go
- The Offspring

Piąty i docelowo ostatni tom komiksów z serii „Hitman”, to nie tylko dokończenie regularnego cyklu, zamkniętego na 60 zeszytach, ale też i kilka dodatkowych historii, w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł Hitman. Tom 5 na półkach głównych
  • 19
  • 7
  • 1
27 użytkowników ma tytuł Hitman. Tom 5 na półkach dodatkowych
  • 13
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Hitman. Tom 5

Inne książki autora

Okładka książki Punisher Max, tom 11 Jacen Burrows, Garth Ennis
Ocena 8,0
Punisher Max, tom 11 Jacen Burrows, Garth Ennis
Okładka książki Fury Max - Tom 2 Garth Ennis, Goran Parlov
Ocena 7,4
Fury Max - Tom 2 Garth Ennis, Goran Parlov
Okładka książki Darkness tom 1 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Ocena 7,1
Darkness tom 1 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Okładka książki Darkness tom 2 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Ocena 7,1
Darkness tom 2 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Okładka książki Fury Max - Tom 1 Garth Ennis, Darick Robertson
Ocena 7,1
Fury Max - Tom 1 Garth Ennis, Darick Robertson
Okładka książki Rogue Trooper. Blighty Valley Garth Ennis, Patrick Goddard
Ocena 5,3
Rogue Trooper. Blighty Valley Garth Ennis, Patrick Goddard
Okładka książki Marvel Zombies: Czerń, biel i krew Allen Ashley, Garth Ennis, Alex Segura, Gail Simone, Rachael Stott, praca zbiorowa
Ocena 7,1
Marvel Zombies: Czerń, biel i krew Allen Ashley, Garth Ennis, Alex Segura, Gail Simone, Rachael Stott, praca zbiorowa
Garth Ennis
Garth Ennis
Garth Ennis (ur. 16 stycznia 1970) - irlandzki twórca komiksów, najlepiej znany ze swych prac dla wydawnictwa DC / Vertigo gdzie tworzył serię Kaznodzieja. Uznanie przyniosła mu też praca nad serią Punisher, oraz takimi komiksami jak Hellblazer, autorski Hitman, Judge Dredd, The Authority i wiele innych. Jego prace odznaczają się czarnym humorem, przerysowaną przemocą, sprzeciwem wobec zorganizowanej religii, obrazoburczością i eksploracją wątków o zabarwieniu homoseksualnym.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

The Spectacular Spider-Man J. M. DeMatteis
The Spectacular Spider-Man
J. M. DeMatteis Sal Buscema
Drodzy, udało się. Byłem bliski kapitulacji, ale mogę powiedzieć z czystym sumieniem: „Spectacular Spider-Man” to, ku mojemu zdumieniu, komiks o Pajączaku którego szukałem. Komiks emocjonalny, przyziemny, pomysłowy, klimatyczny, zróżnicowany. Jestem zachwycony. Jasne, jest to proba pisania „dojrzalszego” Spider-mana, więc mogłem to przewidzieć. Ale to jednak lata dziewięćdziesiąte. Przede wszystkim od pierwszych stron uderza smutek i bardzo wyrazisty, pomysłowy sposób prowadzenia narracji. Mnóstwo tu osobistych wątków, tematów rodzinnych, traum, a wszystkie te wątki i postaci potraktowane są z ogromnym szacunkiem. Kreska podczas szybkiego przejrzenia wydała mi się typowa, zniechęcająca, retro - nie lubię. Jednak ma w sobie pewne bardzo angażujące szaleństwo. Zaskakuje Peter Parker - na swoj sposób zrezygnowany, pozbawiony złudzeń, pesymistyczny, mało dowcipkujący. Czasem wręcz nieznośny. Ale ludzki. A historie, jejku. Smutne, przewrotne, głębokie. Wiarygodne! Piękne historie o człowieczeństwie, o próbach ucieczki przed przeszłością. O traumach. Ze świecą szukać tak dramatycznego, wzruszającego i dobrze napisanego superhero. Gwoli ścisłości - całość nie trzyma tak wysokiego poziomu, w drugiej połowie zdarzają się spadki, niepotrzebne metafizyczne wydumane wątki lub kompletnie kretyńskie team upy. Ale większość tego tomiszcza to cholerne cudo. @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 8 1 rok temu
Wolverine tom 1 Greg Rucka
Wolverine tom 1
Greg Rucka Leandro Fernandez Darick Robertson
Wolverine składa się z 3 historii. napisanych przez Grega Rucka. Pierwsza opowieść, która według mnie jest najlepsza, to dość mroczny thriller. Rosomak próbuje odnaleźć zaginioną dziewczynę i trafia na trop sekty, która odpowiada za porwania młodych kobiet. W kolejnej historii Logan robi porządek z tzw. "Kojotami", którzy zajmują się przemytem ludzi i handlem narkotykami. Z kolei ostatnia opowieść to powrót do projektu "Weapon X''. Wolverine na zlecenie swojego dawnego wroga, próbuje odszukać pewną mutantkę, z która łączyła go przeszłość. Według dwie pierwsze historie są rewelacyjne. Trzecia jest wyraźnie słabsza, ale nadal stanowi ciekawą lekturę. Za rysunki odpowiada Darick Robertson i Leandro Fernandez. Ich proce są w mojej opinii solidne. Bardzo podoba mi się to jak Robertson rysuje Wolverina, który w jego interpretacji jest niski, krępy i ma coś ze zwierzęcia. Fernandez z kolei rysuje go jako postać wyższą i bardziej smukłą. Generalnie warstwa graficzna jest według mnie dobra i przyjemna w odbiorze, a sceny akcji są rysowane dynamicznie. Nie spodziewałem się tak dobrej lektury. Komiks kupiłem w ciemno i zakupu nie żałuję. Bardzo podoba mi się to jak został wydany - powiększony format, dobry papier i bajerancka okładka robią swoje. Jestem ukontentowany i zaraz zabieram się za kolejny tom, tym razem ze scenariuszem Marka Millara.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na 8 1 rok temu
X-Men - Wielki projekt Ed Piskor
X-Men - Wielki projekt
Ed Piskor
"X-Men. Wielki projekt" to komiks fenomenalny...dla wielbicieli X-Men. A tak się składa, że akurat do ich grona się zaliczam. W związku z tym nie mogę tego komiksu ocenić inaczej niż z perspektywy wielbiciela przygód mutantów Marvela. Bardzo długo zabierałem się do lektury komiksu Eda Piskora, głównie dlatego, że spodziewałem się po nim wielkiej nudy. Bo po co mam czytać o przygodach X-Men, które już miałem okazję poznać? A jednak bardzo się myliłem. Piskor w sposób niezwykle ciekawy prezentuje znane i najbardziej znaczące wydarzenia z historii mutantów Marvela. Robi to na tyle ciekawie, że ciężko mi się było oderwać od tego komiksu. I gdy zacząłem sobie zdawać sprawę, że zbliżam się do końca byłem dziwnie spokojny, bo przecież zostało jeszcze sporo stron, więc może znajdzie się też miejsce na ciekawe streszczenie "Pieśni Egzekutora". Tymczasem okazało się, że komiks Piskora kończy się wraz z 260 stroną. Ale przecież komiks ma 350 stron, prawda? No cóż, okazuje się, że po niezwykle ciekawie podanym streszczeniu historii X-Men dostajemy trzy klasyczne komiksy o X-Men. Pierwszy to totalna ramotka o pierwszym składzie ekipy dowodzonej przez Xaviera. Niezwykle ciężko przebrnąć przez ten zeszyt. Po nim następuje historia znana polskim czytelnikom, bo to historia z misją ratunkową wysłaną na wyspę Krakoa, czyli tzw. "Druga geneza". I na koniec zupełnie nie wiadomo dlaczego dostajemy zeszyt, w którym Wolverine wspomina jak to poznał młodą Natashę Romanoff, czyli Black Widow. Generyczna przygoda stworzona przez duet Chris Claremont/Jim Lee. I przyznam, że nie rozumiem, po co dostaliśmy te trzy zeszyty na koniec tego wydania? Nie bardzo rozumiem. "X-Men. Wielki projekt" to komiks niesamowity, bo Ed Piskor w bardzo atrakcyjny sposób i trzymając się chronologii zaprezentował historię niezwykłej grupy superbohaterów, jaką jest X-Men. I to gratka nie tylko dla fanów, ale też dla osób, które fenomenu X-Men nie rozumieją. Natomiast dodatki w postaci bonusowych zeszytów są jak dla mnie absolutnie zbędne.
Est85 - awatar Est85
ocenił na 8 3 lata temu
Horacio d'Alba. Wydanie zbiorcze. Jérôme Le Gris
Horacio d'Alba. Wydanie zbiorcze.
Jérôme Le Gris Nicolas Siner
Akcja albumu przenosi czytelnika w XVII wieczne realia północnych terenów Włoch. Trwający od ponad stu lat konflikt, którego efektem była śmierć i zniszczenie, doprowadził do zupełnie nowego porządku. Ze zgliszczy wojny narodziło się nowe społeczeństwo. Państwo oparte na zasadach i filozofii wywodzącej się ze starożytnego Rzymu. Miejsce, w którym każde nieporozumienie/konflikt/zatarg rozwiązywany jest za pośrednictwem pojedynków pomiędzy wyznaczonymi do tego specjalnymi „zawodowcami”. Jednym z nich jest właśnie tytułowy Horacio d’Alba. Najlepszy z najlepszych pojedynkowiczów, który z każdej potyczki wychodzi zwycięsko. Dbanie o porządek wewnątrz państwa nie będzie jednak jego jedynym zadaniem. Kraj zwraca bowiem mocno uwagę zarówno otaczających go mocarstw, jak i potężnego kościoła. Wszystko to prowadzi w stronę poważnego konfliktu, w którym będzie trzeba walczyć o wolność i własne przekonania. Tak jak zostało to już wspomniane na samym wstępie recenzji, album Horacio d’Alba (na naszym rynku wydany w postaci zbiorczego tomu 1-3) to mieszanka fantazyjno-przygodowo-historycznych elementów, z których twórcy starają się wybierać co ciekawsze kąski. Nie jest to jednak dzieło „wybitne”, o którym można byłoby pisać peany, które przebojem wedrze się do klasyki gatunku i na stałe zostanie już zapamiętane. Scenarzysta Jérôme Le Gris sięga tu po kilka sprawdzonych elementów, dopasowuje je do własnych potrzeb i pomysłów, dodaje do tego szczyptę własnej wyobraźni, dzięki czemu otrzymujemy solidną pozycję zapewniającą czytelnikowi dużą dawkę przyjemnej rozrywki, tylko tyle i aż tyle. Fabuła jest dość ciekawa, twórca dba o odpowiedni balans pomiędzy ekspozycją świata i dynamiką historii. Dla bardziej obeznanych miłośników popkultury będzie ona jednak dosyć przewidywalna. Wystarczy pochłonąć kilkanaście stron, aby w głowie zaczęła rodzić się wizja zakończenia tej historii. Nie jest to jednak poważniejsza wada, niknie ona bowiem pod zaletami komiksu. Jednym z nich jest świetnie wykreowany klimat przedstawianej epoki. Twórca porusza tu tematykę naukową, medyczną i architektoniczną renesansu, umiejętnie wplatając to w całą historię, dzięki czemu treści te stają się świetnym tłem ukazywanych innych wydarzeń. Kolejnym plusem komiksu jest umiejętne lawirowanie autora pomiędzy wartką przygodą, widowiskowymi scenami batalistycznymi, szekspirowskim dramatem, politycznymi intrygami i ambicjami przewijających się tutaj postaci. Każdy z tych elementów jest nie tylko dopracowany, ale co ważniejsze podany w iście alchemicznych proporcjach. https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-horacio-dalba/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 3 lata temu
Łasuch - Powrót Jeff Lemire
Łasuch - Powrót
Jeff Lemire
Tym razem sztuczka z zaczynaniem serii od końca się nie udała. Łasuch: Powrót to historia, którą zdecydowanie trzeba poznać od początku, bo choć idzie się domyślić, co było przed tomem czwartym, to jednak miałam poczucie, że tracę wiele niuansów nie znając wcześniejszych wydarzeń. Na szczęście nic straconego, już namierzyłam biblioteki, gdzie dostanę pozostałe części. Tymczasem Łasuch: Powrót zaprosił mnie do świata postapokaliptycznego. Ludzie mieszkają w podziemnych miastach. Wedle oficjalnej propagandy nie mogą wyjść na powierzchnię, bo grozi im tam śmierć. Powodem tego stanu rzeczy są mutanty, które ponoć nienawidzą zwykłych ludzi. Dlatego ci siedzą pod ziemią i czekają na spełnienie się przepowiedni. 🦌 Kościół nienawiści Przywódcą oficjalnej propagandy jest ksiądz, któremu z gęby źle patrzy. Rozwinął on podziemny kościół – sektę opartą o nienawiść do mutantów oraz …uzbrojone bojówki pilnujące porządku. Na szczęście nie wszyscy ludzie podzielają ich poglądy i wspierają ich działania. Tytułowy Łasuch to dziecko – mutant, hybryda człowieka ze zwierzęciem. Dziecko jeszcze z rogami jelonka jest trzymany w odosobnieniu przez sektę. Wydaje mu się, że jest jedyny. Pewnego dnia staje się na tyle dorosły, że udaje mu się uciec ze swojego rezerwatu. Spotyka na swojej drodze ludzi i inne hybrydy. Przekonuje się, że świat nie jest taki na jaki wygląda i niektórzy mogą stać się jego przyjaciółmi. Ogólnie ten komiks jest w porządku, ale nie jest jakoś specjalnie wybitny. Niektóre wątki aż proszą się o ich rozwinięcie, choćby symboliczne, dla tych, którzy jak ja nie znają oryginału. Np. kim był ksiądz, przywódca sekty i na co chorował? Jest też parę dziur fabularnych, które nie do końca się kleją. Nie do końca jest jasne, dlaczego wirus – pułapka ostatecznie nie zadziałał i dlaczego to akurat ten chłopiec miał go roznieść. Być może wyniknie to z poprzednich tomów. Tak czy inaczej wsadzenie Bambiego w postapo uważam za udane na tyle, że z przyjemnością sięgnę po resztę tego cyklu, żeby uzupełnić brakujące wątki poprzedzające wydarzenia z tej części. 🦌 [Jakiś czas później] To, że ten komiks naprowadził mnie na cykl Łasucha, to wspaniały przypadek. Ten czwarty tom, w porównaniu do fabuły trzech pierwszych to popłuczyny. Oryginalna historia Gusa jest wspaniała i absolutnie warta przeczytania! I tak, oczywiście, że wyjaśnia wszystkie wątki z tomu czwartego, więc koniecznie trzeba wszystko od początku.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 7 4 miesiące temu
Dorwać Ramireza - Akt II Nicolas Petrimaux
Dorwać Ramireza - Akt II
Nicolas Petrimaux
Drugi tom "Dorwać Ramireza" (Akt II) autorstwa Nicolasa Petrimaux to kontynuacja projektu, który już w pierwszej odsłonie ujawnił ambicje wykraczające daleko poza ramy klasycznego komiksu sensacyjnego. Wciąż pobrzmiewa tu Tarantino - może nie w reżyserii, ale w duchu jego scenariuszy, jak w "Prawdziwym romansie". Wciąż czuć też klimat "Breaking Bad", a zwłaszcza "Zadzwoń do Saula". Powstaje z tego koktajl o wielu składnikach: komedia, akcja, dużo dramatycznych spięć, a w drugim akcie także kilka istotnych odpowiedzi. Z jednej strony to komedia przypadku, z drugiej - komedia sensacyjna o wyjściu z przypisanej roli. A może raczej opowieść o tym, że inni widzą nas w jakimś miejscu we wszechświecie (najczęściej rodzice), podczas gdy my z własną pasją dryfujemy w zupełnie innym gwiazdozbiorze. Przypomniał mi się od razu seans innego filmowego klasyka: "Skrzydełko czy nóżka" z 1976 roku, z Louisem de Funèsem. Tam Gerard, syn słynnego mistrza kuchni, marzył nie o gwiazdkach Michelin, lecz o występach w cyrku. Podobieństwo do "Dorwać Ramireza" jest znaczące. W komiksie bowiem wszyscy widzą w Ramirezie mordercę. Owszem, rodzinne koneksje w drugim tomie są już jasne, ale on sam wciąż wydaje się nie na swoim miejscu. I na tym poprzestanę, by nie zdradzać więcej. Energia, cyfrowa precyzja, szalony montaż - można by napisać, że nic się tu nie zmieniło. Ale to nieprawda. Nicolas Petrimaux wyraźnie podkręca tempo (50 stron więcej materiału!). Scena strzelaniny na stacji benzynowej zamienia się w kalejdoskop najlepszych ujęć rodem z blockbusterów. Czuć, że "Dorwać Ramireza" oddycha gatunkowym kinem, ale jednocześnie nieustannie igra z pastiszem. Autor uderza z większym rozmachem a wątki rozbiegają się i zderzają jak bile po pierwszym uderzeniu w bilardzie. Bohater o gęstym wąsie jest ścigany jednocześnie przez meksykańskich bandziorów i policję, wikłając się w coraz bardziej absurdalne, a zarazem widowiskowe sytuacje. Formalnie album wciąż pulsuje kolorem, mieni się nawiązaniami i inspiracjami, a do tego jest wypełniony easter eggami. Warto zatrzymać wzrok na detalach, wodzić nim po kadrach. To uniwersum jest starannie zaprojektowane. Ponownie pojawia się multimedialny sztafaż: reklamy, przedruk czasopisma (z naprawdę zabawną treścią), kody QR, plakaty filmowe. Wszystko współgra tu idealnie, a miłość autora do własnego dzieła jest wyczuwalna na każdej stronie. Najważniejsze jednak, że to nie koniec przygody. "Dorwać Ramireza" kończy się w drugim akcie pełnokrwistym cliffhangerem, jak rasowy serial. A ponieważ to album wyjątkowo esencjonalny, po cichu liczymy, że przed nami jeszcze kilka odcinków.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 8 3 miesiące temu
Korzenie rodzinne Jeff Lemire
Korzenie rodzinne
Jeff Lemire Phil Hester
Jeff Lemire lubi i umie operować na relacjach ludzkich w formie komiksowej i jak wiadomo od czasu "Łasucha" potrafi też bawić się wątkami postapokaliptycznymi. A w "Korzeniach rodzinnych" łączy te dwa tematy. I wiadomo, że nie będzie to kiepski komiks. Jest w miarę oryginalny pomysł na koniec świata, jest sięgnięcie po splątane i trudne rodzinne losy, są w tle konflikty, jest obawa o życie najbliższych, jest pewien rodzaj odkupienia, jest zmuszanie bohaterów do zmiany perspektywy w ocenie swoich bliskich. Wszystko jest i w miarę działa, ale do tego, żebym ten komiks uznał za świetny czegoś zabrakło. Z jednej strony jest tu pewna powtarzalność motywów, już to znamy, już nas nie zaskakuje, i to nasuwają się skojarzenia zarówno z wcześniej wydanymi u nas dziełami Lemire'a jak i z dziełami innych komiksiarzy. W efekcie jest to trochę przewidywalne, nawet jeśli fajnie zmieszane i przyzwoicie rozgrywane. Z drugiej strony brakuje mocniejszych zagrań, scen podnoszących adrenalinę, takich w których czytelnik boi się rozwiązań fabularnych, wzdryga się przed nimi albo bulwersuje. Jakby autor trochę stawiał za każdym razem jeden krok do tyłu. A też może te pomysły nie rozwinął tak aby zrobiły się nośne dla głębszej opowieści. Tytuł solidny, do tego sprawnie narysowany, trochę jakby kreską nasuwającą skojarzenia z uboższą wersją"100 naboi" z takim sznytem jakby udającym kreskę Lemire'a mimo że rysunki nie jego autorstwa. Fani tego twórcy, tacy jak ja, będą zadowoleni, ale chciałbym czegoś większego.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na 7 1 rok temu
Terminator 2029-1984 Zack Whedon
Terminator 2029-1984
Zack Whedon Andy MacDonald
Album jak sama nazwa wskazuje, prezentuje czytelnikowi dwie osie czasowe. Początek historii to wydarzenia dziejące się zaraz przed fabułą pierwszego filmu i skupiające największą uwagę na postaci Kyle'a Reese. Obserwujemy tutaj jego zmagania z przerażającą rzeczywistością, bezpardonową walkę o dobro ludzi oraz relacje, jakie łączą go z bliskimi dla niego osobami. W dalszej części komiksu akcja przenosi się w przeszłość (do tytułowego 1984 roku), gdzie na fanów filmu czekają znane sceny przeplecione ciekawymi fabularnymi wstawkami. Historia odgrywa tutaj na tyle ważną rolę, że nie można na jej temat nic więcej napisać, aby nie psuć nikomu niespodzianki. Wystarczy dodać, że Zack Whedon (scenarzysta) w naprawdę świetnym stylu łączy tutaj elementy znanej filmowej historii z wątkami, które potrafią ją zarówno uzupełnić, jak i nadać jej nowego ciekawego oblicza. Na fanów czekają więc tutaj scenariuszowe niespodzianki, które poprowadzą znaną im opowieść w zupełnie nowych kierunkach. Nie należy jednak oczekiwać gigantycznej rewolucji. Autor bardziej stara się tutaj urozmaicić sceny żywcem wyjęte z filmu, kilkoma intrygującymi wątkami (np. moment pierwszego spotkania w przyszłości Johna Connora i T800). Do zalet tytułu należy również zaliczyć naprawdę bardzo dobrze prezentującą się oprawę graficzną. Rysunki Andy Macdonalda świetnie ukazują zarówno widowiskowość akcji (walk), jak i potrafią epatować szerokim spektrum emocji (towarzyszącym pojawiającym się na łamach komiksu postaciom). Nie są to może rysunki zapierające dech w piersiach każdego miłośnika powieści graficznych, ale naprawdę dobrze dopasowują się one do zaprezentowanej treści. https://gameplay.pl/news.asp?ID=136796
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 8 4 lata temu
Nasze potyczki ze złem Mike Mignola
Nasze potyczki ze złem
Mike Mignola Warwick Johnson-Cadwell
"Nasze potyczki ze złem" to kontynuacja przygód profesora J.T. Meinhardta i jego asystenta, pana Knoxa, którzy tym razem, wspierani przez nieustraszoną łowczynię wampirów, Mary Van Sloan, stawiają czoła wampirom, wilkołakom i innym nocnym kreaturom. Album, choć zachowuje lekki i humorystyczny ton, oferuje również głębsze spojrzenie na naturę zła i cenę, jaką płacą ci, którzy z nim walczą. Mignola i Johnson-Cadwell ponownie łączą siły, tworząc serię krótkich opowieści, które nie tylko bawią, ale i skłaniają do refleksji. Każda historia, choć pozornie prosta, zawiera nieoczekiwane zwroty akcji i intrygujące interpretacje klasycznych motywów. Przykładem może być "inteligentny" wilkołak, który używa noża zamiast pazurów, aby ukryć swoje zbrodnie, co przypomina o słynnej maksymie Nietzschego dotyczącej walki z potworami. Postacie, choć na pierwszy rzut oka wydają się nieporadne i komiczne, kryją w sobie głębszy tragizm. Profesor Meinhardt i pan Knox, mimo swoich nieudolnych starań, nieświadomie przyczyniają się do upadku wrogów. Ta ironiczna dynamika sprawia, że ich przygody są zarówno zabawne, jak i przejmujące. Mary Van Sloan, jako nowy członek zespołu, wnosi dodatkowy wymiar do historii, pokazując determinację i umiejętności prawdziwego łowcy. Ilustracje Warwicka Johnson-Cadwella są charakterystyczne i mogą budzić mieszane uczucia. Jego styl, pełen karykaturalnych, kanciastych sylwetek i groteskowych scen, doskonale oddaje ton opowieści, choć nie każdemu przypadnie do gustu. Niemniej jednak, kreska ta idealnie pasuje do surrealistycznej i humorystycznej atmosfery komiksu, dodając mu unikalnego uroku. "Nasze potyczki ze złem" to lektura, która łączy horror z komedią w niezwykle udany sposób. Choć fabuła nie jest skomplikowana, a postacie stereotypowe, komiks oferuje coś więcej niż tylko prostą rozrywkę. To refleksja nad naturą zła i nieprzewidywalnością życia, która sprawia, że czytelnik zatrzymuje się na chwilę, aby zastanowić się nad losem bohaterów. Przyjemność 3,7/5 Styl: 3,5/5 Historia: 3,9/5 Ocena: 3,66/5 goodreads - 4/5 thestorygraph - 3,75/5 lubimyczytac - 7/10
temptershell - awatar temptershell
ocenił na 10 1 rok temu
Szeryf Babilonu Mitch Gerads
Szeryf Babilonu
Mitch Gerads Tom King
Tom King królem. To już chyba wiecie. Czego od niego nie przeczytałem, to robiło robotę poziomem obyczajowości, emocjonalności, mimo że historie zawsze były wpisane w konwencje, którym zazwyczaj nie po drodze z tymi wartościami: choćby marvelowski „Vision” czy „Mister Miracle” od DC. „Szeryfa Babilonu” kupiłem trochę z przypadku. To znaczy, planowałem go kiedyś nabyć, ale akurat się zdarzyło że odwiedziłem @centrumkomiksu jakiś czas temu i poprosiłem o polecenie (dosłownie) „jakiegoś ponurego gnojka”. I tak został włożony w moje dłonie „Szeryf”. Otóż okazuje się, że po 11 września Tom King przez jakiś czas służył w CIA. I komiks ten mocno doświadczeniami z tej służby był inspirowany. Jest to komiks o Amerykanach w Iraku; jak się można spodziewać, kolorowo nie jest. Jak to po ataku terrorystycznym. Niepokój, nieufność, pochopność. Strach. Łatwość w podejmowaniu okrutnych w skutkach decyzji. Łatwość w pociąganiu za spust. Obserwujemy policjanta zakontraktowanego przez wojsko aby szkolić lokalną policję w Zielonej Strefie, którego jeden z podopiecznych zostaje zamordowany. Mężczyzna, jak się można spodziewać, próbuje znaleźć osobę odpowiedzialną, co pokieruje go w objęcia zaskakujących ludzi i okoliczności. Bardzo wielowymiarowy to komiks, z bogactwem relacji, nieoczywistych sojuszy i odcieni szarości. Sporo tu o religii, religii jako broni, jako tarczy, jako pretekście. O fanatyzmie, ale i świadomym wykorzystaniu ładnych słówek. Ale też o wielu innych rzeczach: rodzinie, odpowiedzialności, Tom King umie pisać oddychających, prawdziwych i autentycznych w swojej ewolucji bohaterów i tworzyć dla nich głębokie dylematy. Jeśli coś odróżnia ten komiks na tle poprzednich recenzowanych tu Kingów, to zbudowanie przez autora niesamowicie wyrazistej i złożonej tożsamości samego miejsca akcji. Wypala ono obrazy w pamięci, czasem przeraża, ale też zachwyca skrupulatnie zarysowanym charakterem. Polecam. Mocno. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 7 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Hitman. Tom 5

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Hitman. Tom 5