Feta w Coqueville

Okładka książki Feta w Coqueville
Emil Zola Wydawnictwo: Lissner Studio literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
audiobook
Tytuł oryginału:
La fête à Coqueville
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Język:
polski
ISBN:
9788361083719
Tłumacz:
Zygmunt Niedźwiecki
Długość:
1 godzina 25 minut
Lektor:
Andrzej Szopa
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 / 00:00
Reklama

Kup Feta w Coqueville w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Feta w Coqueville



książek na półce przeczytane 1835 napisanych opinii 1003

Oceny książki Feta w Coqueville

Średnia ocen
5,9 / 10
83 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
563
388

Na półkach:

o tym jak wsobna dziura (liczba mieszkańców nigdy nie przekroczyła 200 osób) po połowach morskich obfitej treści (acz nie ryb ;)) ucywilizowała się i pogodziła, będąc kompletnie zalana...

W Coqueville, małej rybackiej wiosce, żyją dwa zwaśnione rody.

Mahéowie i Floche'owie nie cierpią się od wieków, a ostatnimi „neutralnymi” w wiosce — nieopowiadającymi się ani za jednymi, ani za drugimi — wydają się proboszcz i strażnik polowy. Młodzieniec z rodu Mahéów, łobuz i zawadiaka, zakochuje się w Margot, dziewczynie Floche'ów. Wydaje się, że nie ma szans ani na rozwinięcie tej miłości, ani na jakąkolwiek zgodę między skłóconymi. Do czasu, gdy Mahéowie wyruszają na łowy, ale zamiast ryb przywożą beczki z tajemniczymi trunkami.

https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/feta-w-coqueville/

***

Opowiadania
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5203974/opowiadania

o tym jak wsobna dziura (liczba mieszkańców nigdy nie przekroczyła 200 osób) po połowach morskich obfitej treści (acz nie ryb ;)) ucywilizowała się i pogodziła, będąc kompletnie zalana...

W Coqueville, małej rybackiej wiosce, żyją dwa zwaśnione rody.

Mahéowie i Floche'owie nie cierpią się od wieków, a ostatnimi „neutralnymi” w wiosce — nieopowiadającymi się ani za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

120 użytkowników ma tytuł Feta w Coqueville na półkach głównych
  • 99
  • 21
22 użytkowników ma tytuł Feta w Coqueville na półkach dodatkowych
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Opowiadania na tydzień. Część 4 Zygmunt Niedźwiecki, Lew Tołstoj, Iwan Turgieniew, Emil Zola, Jerzy Żuławski
Ocena 0,0
Opowiadania na tydzień. Część 4 Zygmunt Niedźwiecki, Lew Tołstoj, Iwan Turgieniew, Emil Zola, Jerzy Żuławski
Emil Zola
Emil Zola
Eseista, dziennikarz, krytyk sztuki, francuski pisarz, główny przedstawiciel naturalizmu. Jego wszystkie dzieła (opera omnia) zostały umieszczone w index librorum prohibitorum. Urodził się w rodzinie włoskiego inżyniera; wychowywał się i uczył w szkole średniej w Aix-en-Provence, razem ze sławnym później malarzem Paulem Cézanne’em. Od najmłodszych lat fascynował się literaturą romantyczną, przede wszystkim dramatami Wiktora Hugo. Po śmierci ojca sytuacja materialna jego rodziny dramatycznie się pogorszyła; Emil razem z matką przeniósł się do Paryża, gdzie imał się różnych zajęć i został wreszcie pracownikiem wydawnictwa Librairie Hachette. Zachęcony do podjęcia pracy literackiej, próbował początkowo swoich sił w dramacie – napisał Teresę Raquin i Spadkobierców pana Rabourdin. Utwory te nie zyskały jednak uznania odbiorców, w pierwszym przypadku z powodu przejaskrawionej atmosfery grozy w duchu przebrzmiałego już gotycyzmu, w drugim – z powodu zbyt ostrej krytyki stosunków panujących w burżuazyjnej rodzinie. Postanowił skupić się na tworzeniu powieści, które według jego zamysłu miały tworzyć jeden wielki cykl analizujący w sposób naukowy stosunki społeczne epoki II Cesarstwa. Tak powstał 20-tomowy cykl Rougon-Macquartowie. Historia naturalna i społeczna rodziny za Drugiego Cesarstwa opublikowany w latach 1871-1893. Przedstawia on rozległą panoramę francuskiego społeczeństwa i stanowi ważny dokument tamtych czasów. Cały cykl utrzymany był w duchu naturalizmu, którego podbudowę teoretyczną Zola przedstawił w studium Powieść eksperymentalna (Le roman expérimental, 1880). Mimo przedstawionych w tym studium założeń absolutnej obiektywności narratora i porzucenia romantycznego rozmachu w kreacji bohaterów i opisie miejsc, Zola zachował iście romantyczną wyobraźnię, która pozwalała mu kreślić fascynujące opisy najbardziej prozaicznych miejsc. Wnikliwe badania warunków życia robotników i chłopów oraz działalności Kościoła katolickiego we Francji wywołały u niego sympatie socjalistyczne i antyklerykalne. Te ostatnie widać wyraźnie w drugim cyklu powieściowym Zoli, trylogii Trzy miasta, w której poddał druzgocącej krytyce skomercjalizowany kult cudów i objawień, skostniałe i zamknięte wobec wiernych struktury hierarchii kościelnej, a wreszcie nieczułość Kościoła na problemy społeczno-polityczne. W konsekwencji jego książki zostały umieszczone na Indeksie ksiąg zakazanych. Pisarz wytykał także obojętność rządów Francji i Europy wobec ludobójstwa Ormian po masakrach dokonanych w sułtańskiej Turcji w latach 1894-1896. W artykułach poświęconych sztuce bronił malarzy impresjonistów przed krytyką zwolenników akademizmu. W 1898 zaangażował się w obronę francuskiego oficera niesłusznie oskarżonego o zdradę – Alfreda Dreyfusa, publikując na pierwszej stronie paryskiego dziennika „L’Aurore” artykuł J’Accuse…! (Oskarżam!). Miał on formę listu otwartego do prezydenta Félixa Faure i zawierał ostrą krytykę francuskiego rządu. Pisarz zarzucał władzom antysemityzm i niezgodne z prawem skazanie i uwięzienie Dreyfusa. Zmarł w 1902 na skutek zatrucia tlenkiem węgla. Okoliczności jego śmierci do dziś budzą poważne wątpliwości. Choć oficjalnie uznano zgon pisarza za nieszczęśliwy wypadek (wadliwa konstrukcja piecyka), istniały poważne przesłanki, że mogło być to morderstwo na tle politycznym. Rząd Trzeciej Republiki nie zaangażował się jednak zbytnio w wyjaśnienie tej sprawy. Jego twórczość wywarła znaczący wpływ na wielu powieściopisarzy XX wieku w Europie i w Stanach Zjednoczonych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

René François-René de Chateaubriand
René
François-René de Chateaubriand
Małe objętościowo dziełko Chateaubrianda zajmuje poczesną pozycję w literaturze romantyzmu. Znajdziemy w nim motywy i problemy typowe dla tej epoki, a ściślej dla jej przedstawicieli: nadwrażliwych samotników udręczonych nudą i melancholią, dla których świat zewnętrzny jest tylko lustrem, w którym przegląda się niespokojne ego. Taką postacią jest René, osierocony przez matkę (zmarła przy porodzie), odrzucony przez ojca (zamożnego pana na zamku). Jedynie siostra Amelia odnosi się do niego z czułością, szczerze kochając brata, lecz jak się okaże: w nieoczywisty sposób. W przypływie rozpaczy spowodowanej skrywanym żarem porzuca biednego René na rzecz samego Chrystusa, aby uniknąć grzechu, który zdawał się nieuchronny. Amelia trafia zatem do klasztoru położonego gdzieś na brzegu morskim (czasoprzestrzeń utworu jest mgliście określona), skąd wkrótce brat jej wyrusza do Luizjany, będącej podówczas (koniec XVIII w.) francuską kolonią. Tam zamieszkuje wśród okolicznych Indian (plemię Naczezów). Po latach nalegań opowiada dwóm mentorom, staremu wodzowi Szaktasowi i mądremu księdzu Suel, historię swojego nieszczęścia, które skłoniło go do porzucenia ojczyzny. René, idealizując siostrę (ważny dla romantyzmu wątek miłości doskonałej i niedostępnej zarazem), pogrążony w rozterkach i tęsknotach, nie zdawał sobie sprawy z jej obaw, choć przecież pragnął Amelii tak samo jak ona jego. Recepty na zgryzoty szukał w samotności, to gubiąc się w leśnych ostępach, to błądząc bulwarami antycznych miast, próbując podziwiać ich zabytkowe piękno. Ani w naturze, ani w kulturze nie potrafił jednak znaleźć ukojenia. Stał się jak "puszczyk w ruinach" (Psalm 102), skazany przez los czy raczej samego siebie na oddalenie, wygnanie, alienację. Egzystencja wewnętrzna, urojona, poza ludźmi i światem. Warto zapytać, na ile dobrowolna. Koniec utworu, formalnie będącego opowiadaniem, rodzajem poetyckiej prozy, ma wydźwięk religijno-dydaktyczny. Ojciec Suel poucza bohatera, że ściganie chimer nikogo do szczęścia nie przywiodło i że sens życia leży w postawie chrześcijańskiej: "Młody pyszałku, który mniemałeś, iż człowiek może wystarczyć sam sobie! Samotność zgubna jest temu, który nie żyje w niej z Bogiem [...] Ktokolwiek otrzymał siły po temu, winien je poświęcić ku służbie bliźnich". Ten piękny, szlachetny tekst polecam każdemu, kto chciałby zapoznać się z istotą romantyzmu, a także wszystkim tym, którym wydaje się, że depresja jest chorobą XXI wieku. Otóż nie, dwa wieki temu była równie obecna, choć może dotyczyła głównie artystów i określano ją mianem melancholii czy też bólu istnienia (z niem. Weltschmerz). Wynotowałem z książeczki kilka ładnych i mądrych cytatów: 1) Szczęśliwi ci, którzy skończyli swą podróż, nie opuściwszy portu, i którzy nie wlekli, jak ja, bezużytecznych dni na ziemi! 2) O Boże! gdybyś mi dał kobietę wedle moich pragnień; gdybyś, jak pierwszemu ojcu, przywiódł mi za rękę Ewę dobytą ze mnie samego... 3) Walczyłem jakiś czas przeciw mej chorobie, ale z obojętnością i bez niezłomnej chęci zwycięstwa. 4) Starzec, wraz ze swymi wspomnieniami, podobny jest do spróchniałego dębu w lesie: dąb taki nie stroi się już własnym liściem, ale okrywa niekiedy swą nagość obcą roślinnością, która wyrasta na jego odwiecznych gałęziach. 5) Serce nasze to instrument niezupełny, lira, w której brakuje strun, tak iż trzeba nam oddawać akcenty radości w tonach przeznaczonych dla westchnień. 6) Nie jesteś, młodzieńcze, człowiekiem wyższym przez to, iż widzisz świat w odrażającym świetle. Jeśli kto nienawidzi ludzi i życia, to jedynie dlatego, iż wzrok jego nie sięga dość daleko.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na 7 3 lata temu
Kariera Nikodema Dyzmy Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Kariera Nikodema Dyzmy
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Genialna. Przeczytałem tę książkę za sprawą wyzwania czytelniczego, czyli książka, która doczekała się ekranizacji. Długo też chodziła za mną ta historia i tak wielu mi ją polecało. Przyszła pora przeczytać. ,,Kariera Nikodema Dyzmy" to jest nic innego, jak historia drobnego cwaniaczka, który myśli sobie: co by tu zrobić, aby się nie narobić i zarobić? Odnoszę wrażenie, jakbym znalazł się w świecie Gombrowicza. Ludzie głupieją, ulegają urokowi człowieka, który ciągle kłamie. Nikoś przez przypadek zwraca na siebie uwagę elity społeczeństwa. Staje się gwiazdą. Dzięki znajomości zyskuje stanowisko. Jestem pod wrażeniem, jak cwaniactwem, sprytem i swoimi sztuczkami manipulacyjnymi oszukuje wszystkich wokół. Kunika, jego żonę Ninę, która jest beznadziejną romantyczką. Pułkownika Waredę i wielu innych. Śmiem twierdzić, że pan Dyzma to współczesny autorytet naszych polityków, ponieważ są do niego bardzo podobni. Polityka to bagno, wszyscy w sejmie kłamią i to sprawia, że śmiało mogę twierdzić: Polska jest kierowana przez grupę Dyzmy. Opinia nieco polityczna, gdyż jestem zdania, że pan Tadeusz skutecznie przewidywał przyszłość. Podoba mi się jego pogląd odnośnie do industrializacji przemysłu i rolnictwa. Świat opanowują maszyny, maszyny wypierają człowieka. Automatyzacja stanowisk to jest niepokojące. To wszystko idzie w złym kierunku. ,,Istne szaleństwo: maszyny nie tylko wulgaryzyją nasze życie, odbierają mu piękno, lecz i samego człowieka wypierają". Sama historia jest mistrzowsko opowiedziana. Najlepsze, że niektórzy zdołali rozgryźć Nikodema, a i tak świat naiwnie wierzy, że Dyzma jest geniuszem. Najsmutniejsze, że takich cwaniaków jest mnóstwo w życiu, nie cierpię takich ludzi, gardzę nimi... A za sprawą tej książki, można jeszcze ciut się poduczyć, jak takich rozpoznawać. Jeszcze powiem, że mądrze było powiedziane: gdzie diabeł nie może, to tam kobietę pośle! Tego Nikodema kobiety zamęczą. Są też komiczne epizody. Nikodem zostaje mistrzem, lecz nie będę zdradzał szczegółów. Jednak przyznaje, że gdyby nie te diabły, to z pewnością nie jeden mężczyzna mógłby mu tej sytuacji pozazdrościć. Ja nie! Bo mnie wyłącznie interesuje monogamia. ,,Baby to mogą świat do góry nogami przewrócić, bo trzymają z diabłami...". Pan Nikodem to zdolna i cwana bestia, nie można z nim zadzierać. Pan prezes Górą. Pan Dyzma na premiera... Myślę sobie w tej książce, jak i w życiu znajdzie się taki cwaniak, co porwie tłum, ale prędzej czy później popełni błąd i spadnie na dno. Tego im życzę. Jeśli ktoś nie czytał ,,Kariery Nikodema Dyzmy" to nalegam, by prędko nadrobić. Rewelacyjna. Muszę jeszcze obejrzeć serial. Roman Wilhelmi to był znakomity aktor.
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na 9 21 dni temu
Aksamitne pazurki Erle Stanley Gardner
Aksamitne pazurki
Erle Stanley Gardner
Po „Aksamitne pazurki” otwierające cykl powieściowy „Perry Mason” pióra Erle’a Stanley’a Gardnera, kolejnego (po Johnie Grishamie) amerykańskiego prawnika i pisarza (1889-1970) sięgnąłem dlatego, że miałem dostęp do audiobooka wydanego przez „Agorę” w serii „Mistrzowie słowa”. Głosu temu wydaniu użyczył Andrzej Łapicki. Co ciekawe, wydawca nie ujawnia autora tłumaczenia. W tym wypadku może i dobrze, o czym dalej, lecz zarazem jest to ciekawy przyczynek do krytycznych, i to bardzo, rozważań o kondycji nie tylko polskiego rynku wydawniczego, ale i inteligencji. Mistrzowie słowa w zestawieniu z przeświadczeniem, że tłumacz nie jest ważny? Bez komentarza. No, może poza takim, że to nowa moda, gdyż stare audiobooki, nagrywane jeszcze na taśmach magnetofonowych, miały zawsze podane jako rzecz bardzo istotną, z jakiego tłumaczenia (a najczęściej i wydania) korzysta lektor. Ta nowa moda to kolejny obraz tego, jak inteligencja zmienia się w pseudointeligencję. No, pojechałem sobie po wydawnictwie, a teraz wróćmy do książki. „Aksamitne pazurki” to klasyczna powieść detektywistyczna, w dodatku klasycznie amerykańska, oba wyrażenia w ich jak najbardziej pozytywnym rozumieniu. Klasyczna, a więc jeden trup, bez zbędnego okrucieństwa, zboczeń, flaków i seryjnych zabójców, bez wydumanych motywów, profili psychologicznych, CSI, i całego tego nowomodnego chłamu. Perełka dla miłośników gatunku, więc nie będę wspominał fabuły, by nie psuć nikomu niepowtarzalnego smaku nowości. Głównym bohaterem cyklu jest Perry Mason, ikoniczny amerykański prywatny detektyw, lecz nie nadużywający przemocy, co sprawia, iż nie jest to postać za bardzo sztampowa. Świetnie za to wykreowana jest protagonistka tej konkretnie powieści, czyli pani od tytułowych pazurków. Akcja rozwija się w spokojnym tempie, wciąga powoli, daje czas na smakowanie atmosfery. Świetnie się tego słucha... Lektor, też klasyczny w interpretacji, sprawdził się na piąteczkę. Tłumaczenie też byłoby świetne, gdyby człowiek był ciemny jak tabaka i nie odróżniał pistoletu od rewolweru. Już z kontekstu domniemywałem, że tłumacz kompletnie nie radził sobie z odróżnieniem tych dwóch całkowicie odrębnych rodzajów broni strzeleckiej i stosował je na wyczucie. No i kompletnie poległ. Sprawdziłem w oryginale – w tekście ze dwa razy chodziło o rewolwer, a kilkanaście razy (może kilkadziesiąt, w każdym razie cała reszta) o pistolet. To tak, jakby tłumacz książki kucharskiej tylko dwa razy „trafił” z tym, co widelec, a co łyżka, w całym zaś pozostałym tekście zamiast łyżki pisał widelec. To kolejny bardzo interesujący przyczynek do dyskusji o inteligencji. Tłumacz wykształcony, profesjonalista, a tutaj takie rzeczy… Jak widać wiedza nie ma niczego wspólnego z inteligencją. Inteligentny człowiek przede wszystkim ma świadomość, gdzie kończy się jego wiedza, i gdy musi poza nią wyjść, to ją uzupełnia. A może to kwestia zadufania i arogancji? Nie wiem, ale widzę, że to bardzo częste u polskich tłumaczy literatury – myślą, że wszystko wiedzą, a mają braki nawet na poziomie pierwszych trafień z googla. W dodatku braki, z których nie zdają sobie sprawy. A może to jest jak w moim ulubionym motto „Ignorance is pride and pride is ignorance”? No, ponarzekałem, ale co zrobić, gdy łyżka dziegciu w beczce czegoś pięknego? Mimo tego jakże denerwującego aspektu, „Aksamitne pazurki” polecam, i to nie tylko miłośnikom powieści detektywistycznej, ale w ogóle lubiącym dobrą literaturę, zwłaszcza typowo amerykańską. Klimat jest nie do podrobienia. Sam już planuję poczytać (lub posłuchać) następną powieść o Perrym Masonie. źródło: https://klub-aa.blogspot.com
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 7 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Feta w Coqueville

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Feta w Coqueville