Fałszywy świadek

Okładka książki Fałszywy świadek
Dorothy Uhnak Wydawnictwo: kryminał, sensacja, thriller
287 str. 4 godz. 47 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
False Witness
Data wydania:
1992-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Liczba stron:
287
Czas czytania
4 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7054-028-7
Tłumacz:
Zofia Uhrynowska-Hanasz, Marian Hanasz
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fałszywy świadek w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Fałszywy świadek

Średnia ocen
6,2 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3190
3175

Na półkach: , ,

Piękna ciemnoskóra prezenterka telewizyjna Sanderalee Dawson pada ofiarą bestialskiego napadu w swoim nowojorskim apartamencie. Kiedy po operacji i intensywnych zabiegach medycznych odzyskuje wreszcie przytomność, życie jawi się jej jako koszmar — okaleczona, zeszpecona, staje się przedmiotem bezwzględnych działań politycznych fanatyków. Po jakimś czasie przypomina sobie twarz napastnika...

Śledztwo prowadzi energiczna, ambitna prokurator Lynne Jacobi, dla której ta sprawa może się okazać przełomowa dla jej dalszej kariery i oznaczać nominację na stanowisko prokuratora okręgowego. Jej podwładny (i kochanek) ma duże wątpliwości co winy oskarżonego i zaczyna prowadzić dochodzenie na własną rękę.

Sprawnie wykreowany kryminał, z ciekawą fabułą, przeczytany i oceniony 20 lat temu na 4/5, więc dziś zapewne dałabym notę 7/10.

Pisarka Dorothy Uhnak urodziła się i mieszkała w nowojorskiej dzielnicy Bronx. Studiowała kryminologię i przez dłuższy czas pracowała w nowojorskiej policji zdobywajac najwyższe odznaczenia.
Już stąd można nieśmiało wywnioskować, że jej kryminały zawierają sporą dawkę prawdopodobieństwa.

Książka "Fałszywy świadek" ("False Witness") została sfilmowana; na jej podstawie w 1989 powstał film telewizyjny o tym samym tytule, w którym główne role zagrali: Phylicia Rashad i Philip Michael Thomas.

Piękna ciemnoskóra prezenterka telewizyjna Sanderalee Dawson pada ofiarą bestialskiego napadu w swoim nowojorskim apartamencie. Kiedy po operacji i intensywnych zabiegach medycznych odzyskuje wreszcie przytomność, życie jawi się jej jako koszmar — okaleczona, zeszpecona, staje się przedmiotem bezwzględnych działań politycznych fanatyków. Po jakimś czasie przypomina sobie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

116 użytkowników ma tytuł Fałszywy świadek na półkach głównych
  • 91
  • 25
33 użytkowników ma tytuł Fałszywy świadek na półkach dodatkowych
  • 21
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Fałszywy świadek

Inne książki autora

Dorothy Uhnak
Dorothy Uhnak
Urodziła sie i wychowała w nowojorskiej dzielnicy Bronx. Studiowała kryminolgię i przez dłuższy czas pracowała w nowojorskiej policji zdobywajac najwyższe odznaczenia. Debiutowała w roku 1968 .
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mordercy Elia Kazan
Mordercy
Elia Kazan
Gdy jakiś czas temu zobaczyłem książkę pt. "Mordercy", autorstwa pana Elii Kazana, to wiedziałem, że to nazwisko mi coś mówi. Później sprawdziłem, że to światowej sławy reżyser (zdobywca Oscarów i Złotych Globów) znany z takich filmów jak "Na wschód od Edenu" czy "Tramwaj zwany pożądaniem". Ten ostatni tytuł to również sztuka teatralna, która swą premierę miała w 1947 roku na Broadway'u. Ja jednak chciałbym Wam dziś powiedzieć o książce pt. "Mordercy". Książka, którą czytałem wydana została w 1992 roku przez Wydawnictwo Puls w serii Nocny marek. Powieść ta opowiada o pewnym amerykańskim sierżancie, który zabija chłopaka swojej córki. Młody mężczyzna należy do grupy hipisów, co bardzo nie podoba się wojskowemu. W zaistniałej sytuacji armia bardzo by chciała, aby sprawa sierżanta rozeszła się po kościach, na co z kolei nie godzą się młodzi ludzie, znajomi zabitego chłopaka. Sprawa ostatecznie trafia do sądu. Książka mimo, że dobra, to niestety ma bardzo ciężką narrację, chociaż trochę mnie wciągnęła. Bardzo chciałem poznać odpowiedź, jaki los spotka wspomnianego sierżanta. Czy zostanie skazany czy zostanie uniewinniony dowiecie się z kart powieści. "Mordercy" to 381 stron, na przeczytanie których potrzebowałem pięciu dni oraz dziewięciu posiedzeń. Wynik taki plasuje powieść tę na 139 miejscu wśród 346 książek Przeczytanych na tronie. Jest to moja pierwsza przygoda z twórczością pana Kazana i jeśli będę miał możliwość to jeszcze wrócę do jego książek, co i Wam polecam. https://www.facebook.com/czytamnatronie/
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na 6 3 miesiące temu
Policjanci Dorothy Uhnak
Policjanci
Dorothy Uhnak
Spodziewałam się historii o pracy policjantów, ale to bardziej saga rodzinna (choć i wątków policyjnych nie brakuje). Powieść Dorothy Uhnak koncentruje się wokół klanu O’Malleyów, nowojorskiej rodziny pochodzenia irlandzkiego, w której kolejne pokolenia mężczyzn wybierają zawód policjanta. W obiektywie autorki znajduje się przede wszystkim Brian O’Malley – obserwujemy go w momencie, gdy idąc w ślady ojca, postanawia wstąpić do służby, a także kilka dekad później, gdy jest już prominentnym funkcjonariuszem na wysokim szczeblu. Oryginalny tytuł książki brzmi Law and order i kojarzył mi się z serialem, który dawno temu leciał w telewizji. Wbrew pozorom jednak postacie z książki pani Uhnak nie są takie jak Olivia Benson – opisani przez nią policjanci bardziej pasują do tytułu Odrażający, brudni, źli. Są rasistami, ksenofobami, antysemitami, mizoginami, biorą łapówki, przyzwalają na zło. W życiu prywatnym regularnie zdradzają żony, nie potrafią rozmawiać z dziećmi. Ponieważ mamy do czynienia ze społecznością Irlandczyków, sporo jest też rozważań natury etycznej z perspektywy wiary, ale i Kościół nie jest do końca bez winy, a księża mają sporo za uszami. Wszystko w otoczeniu bohaterów jest szare, brudne i kleiste, a gdy próbują się oni z tego brudu wygrzebać, zostają złamani lub usunięci. Autorka się nie certoli z czytelnikiem i już na pierwszych stronach rozpoczyna od sceny gw*łtu i brutalnego zabójstwa. Chciałam wybrać trigger warning do tej książki, ale wychodzi na to, że w sumie wszystkie możliwe by pasowały. Mamy morderstwa, p*dofilię, bicie dzieci, gw*łty, przemoc na tle rasowym. Uhnak niczego nie upiększa. Naprawdę momentami było mi ciężko z nagromadzoną tam ilością przemocy wszelkiego rodzaju. Dodatkowo autorka uczyniła bohaterem dorastającego chłopaka o budzącej się, rozbuchanej seksualności, więc czytamy co sobie wyobraża, co z kim robi, jak reaguje jego ciało, etc. Powieść Dorothy Uhnak powstała w latach 70. i w sumie to widać. Kanony kobiecego piękna są bardzo retro (Karen „miała figurę modelki” bo była „chuda jak patyk” i przez skórę można było „wyczuć jej szkielet”). Kobiet nie ma w ogóle w policji, głównie zajmują się domem i dziećmi, mężczyźni za to są twardzi, brutalni, biorą je siłą i podrywają rozmyślając o tym, co mają pod ubraniami. Jedyny wyjątek to dziennikarka, która jest właśnie „nowoczesna”, bo pali, pije i rzuca się na mężczyzn. Widać też mocno napięcie na tle rasowym, z jednej strony dyskryminację czarnych przez białych, z drugiej wrogość czarnych wobec białych za to, że przez lata byli prześladowani. Autorka ukazuje także problem wojny w Wietnamie i wracających z niej zmasakrowanych fizycznie i psychicznie młodych chłopców. Pojawia się wątek związany z korupcją w policji, który bardzo przypominał mi film Serpico z 1973 roku. Podejrzewam, że w latach 70., gdy ludzi szokował porucznik Borewicz i goła baba w windzie w Seksmisji, książka Dorothy Uhnak mogła być bardzo głośna, obrazoburcza, skandalizująca. Z perspektywy osoby, która wychowała się w latach 90., odczuwam tę powieść jako troszkę jednak już trącącą myszką, zwłaszcza pod względem języka, jednak nadal mimo wszystko określiłabym ją jako mocną i odbrązawiającą mit detektywa-herosa. Ma klimat zbliżony do filmów Scorsesego, DePalmy, Lumeta. Zastanawiam się na ile opisane historie w Policjantach są prawdziwe. Zważywszy na to, że Dorothy Uhnak sama była policjantką, można podejrzewać, że w dużej mierze opisywała to, co obserwowała na co dzień. Dodatkowo przygnębiające, jeśli weźmie się pod uwagę fakt okoliczności jej tragicznej śmierci.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na 6 1 rok temu
Rzymianka Alberto Moravia
Rzymianka
Alberto Moravia
To już piąta powieść Moravii jaką przeczytałem w niedługim odstępie czasu i dzięki niej ugruntował sobie u mnie pozycję najlepszego pisarza europejskiego XX wieku. Jest on arcymistrzem rozkładania ludzkiej psychiki na czynniki pierwsze, badania myśli i emocji pod mikroskopem, zwłaszcza wśród najniższych warstw społecznych. Przenika ich niemal do głębi, pozwala spojrzeć na świat ich oczami. A to jak wchodzi w perspektywę kobiet? Coś niesamowitego. Po "Matce i córce" tym razem uczynił narratorką pierwszoosobową i główną bohaterką Adrianę, która ledwo osiągnęła dorosłość, a już zaczęła się sprzedawać za pieniądze. Jej matka niemal sama ją do tego namawiała, a schadzki działy się tuż pod jej nosem, co dodaje dramaturgii. Mimo iż się łajdaczyła, to bohaterka miała dość bogate życie wewnętrzne, marzyła o domu i rodzinie, ale została zdradzona, wykorzystana i to ją złamało. W jej życiu przewijał się policjant, który w niej był zakochany, a ona go odtrącała i z zimną krwią odtrącała, a jednocześnie sama płaszczyła się do jakiegoś studenta, który nią pomiatał. Psychologicznie było to niezwykle zaawansowane i z jednej strony fascynujące, a z drugiej bohaterka mogła bardzo irytować. Moravia to mistrz obnażania iluzji, rozbierania psychiki do naga i brutalnego realizmu. Duszna, klaustrofobiczna atmosfera powieści nie pozwalała się oderwać. Za 2 miesiące wybieram się do Rzymu i powieść była ciekawym wprowadzeniem, aczkolwiek od strony rynsztoka. Swoją drogą ten masochizm emocjonalny bohaterki, związany z tą obrzydliwą katolicką kulturą cierpienia i poświęcenia przywodził na myśl również to polskie cierpiętnictwo. Ciężko polubić tych bohaterów i ich problemy, ale twórczość pisarza można wręcz pokochać jak oczekuje się znakomitej literatury.
Bitel - awatar Bitel
ocenił na 8 9 miesięcy temu
Poletko Pana Boga Erskine Caldwell
Poletko Pana Boga
Erskine Caldwell
I po raz kolejny Caldwellowe południe USA - miejsce, gdzie człowiek nie bywa człowiekowi człowiekiem, chore namiętności buzują, a poszukiwanie szczęścia zamienia się w walkę wszystkich ze wszystkimi - także, a może zwłaszcza w ramach rodziny. Efektem - zabójstwo. To także rzecz o złudzeniach. Że można wykopać żyłę złota - bo mamy tu złagodzoną, acz jak zawsze niszczącą, wersję gorączki złota (z wiadomym skutkiem). Że mężczyzna z kobietą mogą mieć równoważny, szczęśliwy związek bez przemocy. Że rasa nie ma znaczenia wobec wspólnoty losu. Tu trzeba być twardym, jeżeli nie bezwzględnym, a szukając szczęścia - egoistycznie pojmowanego - łamać prawa ludzkie, o tzw. boskich nawet nie mówiąc. Ilustracją jest np. oddanie przez patriarchę rodu Tay Taya zbiorów z wyznaczonego poletka Kościołowi. “Poletko Pana Boga” to zatem ten kawałek, który miał być świętością nie do ruszenia. Ale jak to w życiu, opętani żądzą złota, kopią i tu…. “To jest Poletko Pana Boga, Pluto. Dumny jestem, że chociaż niewiele mam, przecież dzielę się z tym z Panem Bogiem. - A co tam rośnie w tym roku? - Co rośnie? A nic. Najwyżej trochę mleczów i łopuchów, bo po prostu nie miałem czasu zasadzić bawełny tego roku. Ja, moje chłopaki i te dwa czarnuchy tacyśmy byli zajęci czym innym, że na razie musiałem zostawić odłogiem poletko Pana Boga.(...) Za nic bym nie chciał znaleźć tej żyły na panaboskim poletku, bo potem musiałbym to wszystko oddać na kościół”. “Jeszcze nie widziałem mężczyzny ani kobiety, którzy by nie ryli się w ziemi, kiedy ich złapie gorączka złota. Człowiek zaczyna myśleć, że może następnym uderzeniem kilofa wyrzuci na wierzch garść tych żółtych bryłek, a wtedy, rany boskie, kopie i kopie, i kopie!”. “- Niedługo trafię na żyłę. - To samo mówiłeś 14 czy 15 lat temu. Z wiekiem wcale nie nabrałeś rozumu”. “- Nie bardzo się mogę połapać — wtrącił Pluto — ale coś mi wygląda, że teraz kopiecie na poletku Pana Boga. - No, to nie będziesz się tym długo martwił — odrzekł Tay Tay — bo dzisiaj rano przeniosłem panaboskie poletko na drugą stronę farmy. Nie ma strachu, żebyśmy w najbliższym czasie dokopali się na nim do żyły. Poletko Pana Boga jest tam bezpieczne jak na samej Florydzie”. Ażeby wykryć mityczną żyłę złota, sympatyczna rodzinka porywa i więzi (!!!) pewnego albinosa, bo o takich ludziach krąży legenda, że umieją ją znaleźć. “- Już odgadł, gdzie złoto? - Jak dwa a dwa cztery - odparł Tay Tay. - Kiedyśmy go tu sprowadzili i powiedzieli, co ma robić, od razu pokazał to miejsce, gdzie teraz jest nowy dół. Powiedział, że tu trzeba kopać, a trafi się na żyłę. No i żyła tam jest. - A skąd wiecie? Znaleźliście już bryłki? - No, jeszcze niezupełnie. Ale z każdą minutą jesteśmy bliżej”. “- Potrafisz zgadnąć, gdzie jest żyła złota? - Albo ja wiem? Nigdy nie próbowałem. - To lepiej się pomódl, żebyś odgadł rzekł Will. – Bo jeżeli nie potrafisz, wszyscy tutaj będą wściekli na ciebie i nie wiadomo, co ci się może zdarzyć” (...) “Pod ich spojrzeniami czuł się jak zwierzę na pokazie. Wszyscy przyglądali mu się, natomiast on mógł patrzeć tylko na jedną osobę naraz”. Krótką pociechą Dave’a jest, że zainteresuje się nim Jill, córka patriarchy i ewidentna nimfomanka…. “Do tej pory Tay Tay ani przez chwilę nie uważał Dave'a za ludzką istotę. Od poprzedniego wieczora traktował go jako coś odmiennego od człowieka teraz jednak, gdy ujrzał uśmiech Dave'a, zaświtało mu w głowie, że chłopak należy do rodzaju ludzkiego”. A zarazem w chwili próby, walki o prawa pracownicze ci sami ludzie potrafią zachować się pięknie, zachowując ludzką godność. I jeszcze jedno: zawsze byłem przekonany, że Południe było bardzo purytańskie, a tu proszę: zaskakująca swoboda seksualna młodych dziewcząt i nie tylko, wymienianie się “karesami” w ramach rodziny uchodzi tu niemal za normę, tak jak i publiczne molestowanie synowej… A reakcją na takie zachowania jest nie tyle oburzenie, ile zrozumienie dla takich porywów (serca...?). “W życiu nie widziałam takiego chłopa. Ciągle próbuje mnie dotykać albo gdzieś ściskać, a teraz jeszcze chciał przyłapać mnie na golasa. Nigdy nie widziałam takiego człowieka”. “- A ja chyba sypiam z tobą dosyć często, jeżeli tylko nie zadzierasz nosa i nie zaczynasz pleść o jakiejś cholernej świętości zbliżenia z kobietą i takich tam bzdurach. Więc dlaczego do diabła nie wolno mi powiedzieć, że chcę Gryzeldy? Chyba nie możesz żądać, żeby taka dziewczyna się zaszpuntowała?”. “To ja muszę ciebie prosić, żebyś się ze mną czasem przespał, a Miła Jill przyjeżdża na jedną noc I zaraz ją bierzesz! Przecież nie jest ładniejsza ode mnie”. “Powiadam tu najpiękniejsze rzeczy, jakie mężczyzna może mówić o kobiecie. Kiedy chłopa aż korci, żeby tak łazić na czworakach i coś lizać – no dziewczyno, wtedy dopiero robi się z niego prawdziwy mężczyzna”. “- Kobieta nie może kochać mężczyzny, jeżeli nie jest taki. Bo w tym tkwi coś, to wszystko zmienia. (...) A Will.. Will zerwał ze mnie wszystko, podarł mi na strzępy i powiedział że to zrobi. I zrobił tato.(...) Jak kobiecie raz ktoś da coś podobnego, już potem nigdy nie jest ta sama. Jakoś ją to otwiera, czy co. Nie potrafiłabym nigdy naprawdę kochać innego mężczyzny, jeżeli by mi tego nie zrobił”. “- Gryzelda nie będzie się starała przeszkadzać mi w podglądaniu ani następnym razem, ani nigdy w ogóle. Owszem, teraz nie wystąpi tutaj i nie powie, że mam rację, ale mimo to będzie kontenta jak wszyscy diabli, kiedy ją znowu zobaczę. Ona wie doskonale, że cenię sobie to, co widziałem. No, nie jest tak, Gryzeldo? — Dajże spokój, tato”. “- Przyjrzyj się tym dziewuchom. Żadna nie jest chora. Miła Jill jest w porządku i Gryzelda też. I Rozamunda to samo. Wszystkie trzy są porządne, czyściutkie, synku. Za nic bym nie chciał mieć w domu takiej zarażonej. Tak by mi było wstyd, że nie wiedziałbym, gdzie się schować, jakby kto do mnie zaszedł. Musi ci być ciężko żyć z taką zarażoną kobitą, jak ta twoja. Dlaczego to tak jest, że tutaj w mieście tyle bogatych dziewcząt ma te choroby? - Nie wiem - odparł cicho”. Odpowiedzią czy też usprawiedliwieniem może być to: - “Gdzieś nam zrobiono paskudny kawał (..) Pan Bóg powsadzał nas w ciała zwierząt, a kazał postępować jak ludziom. Tu był początek całej biedy. Gdyby nas stworzył takimi, jakimi jesteśmy, ale nie nazwał ludźmi, nawet ostatni z nas wiedziałby, jak żyć”. Inne cytaty “Po całej Dolinie rozsiane były miasteczka przyfabryczne i obrośnięte bluszczem przędzalnie; wszędzie były dziewczyny o jędrnych ciałach i oczach jak szafirowe kwiaty powoju, a na rozprażonych ulicach stali, spoglądając po sobie, mężczyźni i wypluwali płuca w sypki, żółty pył Karoliny”. “Przypomniał sobie czasy, kiedy fabryka szła dzień i noc. Mężczyźni, którzy tam pracowali, byli zmęczeni, wyczerpani, natomiast dziewczyny kochały się w krosnach, wrzecionach i lotnych kłaczkach bawełny. Za obrośniętymi bluszczem murami fabryki te dziewczęta o szalonych oczach wyglądały jak kwitnące rośliny w doniczkach”. “Materiały tkane w niebieskim świetle rękami dziewcząt okrywały ich ciała, ale pod tkaniną drżenie prężnych piersi było niby szybkie ruchy niespokojnych dłoni. W miasteczkach Doliny piękność była żebracza, a głód silnych mężczyzn przypominał skowyt bitych kobiet”. “Nie miał pieniędzy. Gdyby natomiast wybrano go na szeryfa, sprawa wyglądałaby inaczej. Dostawałby dobrą pensję z dodatkami, a jego zastępcę mogliby jeździć w teren, dawać komunikaty do prasy i przeprowadzać wszystkie aresztowania. On siedziałby sobie spokojnie w pokoju bilardowym i wywoływał nad stołem wyniki gry”. “Wielki siedmioosobowy wóz mknął poprzez mrok; dwa długie promienie reflektorów wyglądały jak czułki szybko lecącego owada, kiedy tak przebijał się przez stojącą przed nim ścianę ciemności”. “ - I tak to ciągniemy bez końca – rzekł ze znużeniem Tay Tay. - I coraz dalej jesteśmy od szczęśliwego życia”. “- Szkoda, że człowieka można zabić tylko raz. Ja bym go chętnie zabijał ciągle. - Póki bym mógł kupować naboje, żeby do niego strzelać”. “Przeżył swoje życie z mocnym postanowieniem utrzymania spokoju w rodzinie. Teraz to już nie było ważne. Nic nie miało znaczenia, bo oto na jego ziemi rozlana została krew – krew jego dziecka”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 7 4 miesiące temu
Wizyta królewskiego konsyliarza Per Olov Enquist
Wizyta królewskiego konsyliarza
Per Olov Enquist
W ramach akcji Book- Trotter, październik 2019 r. , przyszedł czas na literaturę szwedzką. Wybrałem powieść historyczna zatytułowaną „Wizyta królewskiego konsyliarza” Per Olov Enquista. Mamy Danię II połowy XVIII wieku, w szczególności tzw. czasy Struensego ( 1768-1772), panowanie młodego, niezbyt rozgarniętego, podejrzanego o chorobę psychiczną króla, Chrystiana VII. Pewne jest, że sam król nie nadawał się do rządzenia, arystokraci i dwór robili to za niego, albo manipulując nim lub wręcz mówiąc mu, żeby poszedł się bawić, bo dorośli mają ważne sprawy. W czasach o których mowa silną pozycję w kraju zdobył doktor Johan Friedrich Struense, który zręcznie przekonując króla wprowadzał reformy oświeceniowe w Danii. Niewątpliwie pomogło mu, że zainteresował się małżonką króla, czyli królową Karoliną Matyldą. Ona była piękna i potocznie mówiąc leciał na nią każdy, lecz nikt się nie odważył, wiedząc, że skończy się to toporkiem kata na szyi delikwenta. Doktor odważył się i przez krótki czas obydwoje, on i królowa byli szczęśliwi. Z tego związku Karolina Matylda urodziła córkę Luizę Joannę, po latach ponoć kobietę urodziwą, w dodatku tak samo jak ojciec była oświeceniową libertynką. Wcześniej Karolina Matylda urodziła księcia Fryderyka, imiona władców, to stary jak świat duński zwyczaj, i nie było mowy tu o inwencji twórczej w nazywaniu dzieci. Królowa i król niechętnie przykładali się do obowiązków łóżku, ona znalazła sobie doktora Struensego, on chętnie odwiedzał przybytki cór koryntu. Najsłynniejszą duńską ladacznicą była Kasia Kamaszniczka, z którą król chętnie spędzał noce. Dwór obawiając się o nadmierny wpływ Katarzyny na króla pozbył się jej, opłacili ją sowicie i wysłano ją w podróż po Europie. Król wpadł w szał i wybrał się w podróż po kilku krajach kontynentu. On i Struense zebrali pochwały od samego Woltera, którego mieli okazję spotkać w Paryżu, wtedy prosto z Altony doktor Struense dołączył do dworu. No i po jakimś czasie wdał się w romans z królową. Później ten romans przysłużył się politycznym oponentom, jako pretekst do obalenia Struensego, oskarżonego o zdradę kraju. Królową wysłano do Anglii. Władzę przejęła klika Guldberga, która wprowadziła kontrreformy i cofnięcie się kraju, w czasach gdy w Europie był ferment oświeceniowy, niebawem wybuchła rewolucja francuska z 1789 r. Zapał rewolucyjny zaprowadził cesarza francuzów Napoleona Bonapartego aż do Moskwy. Królowa Karolina Matylda, pochodząca z Anglii, trafiła do Danii, jako małżonka króla Chrystiana VII, doktor Struense trafił na dwór królewski. Uznano, że zwykły lekarz będzie przydatny królowi, znano co prawda, działalność publicystyczną doktora, ale uznano, że to jest niegroźne, a sam splendor dworski przyczyni się do zmiany poglądów co doprowadzi do pacyfikacji lekarza. Widać ten okazał się twardą sztuką, zdobył wpływ na króla i zaczął reformować kraj. Rzecz jasna spore fragmenty książki dotyczą tego romansu. Była to nie tylko fascynacja typowo fizyczna, ale też intelektualna, doktor był na czasie, czytał pisma Woltera, Russeau, Locke’a i pozostałych myślicieli oświecenia. Obydwoje prowadzili intelektualne dysputy. Struense był ambitnym politykiem, z zapałem twórczym produkował dekrety prawne. Można uznać też go za geniusza, który wyprzedził swoje czasy, wierzył bowiem, że oświeceniową rewolucję da się wprowadzić bezkrawo, co było oczywistym złudzeniem. Jak wiemy trzeba było kolejnych dwustu lat, żeby tego typu projekty polityczne miały szanse powodzenia. W realiach XVIII wieku, żeby zmienić kraj, Europę potrzebne były całe kontenery wypełnione krwią, bo rewolucja, wojna jest jak pieprzony wampir potrzebuje danin krwi w obfitych ilościach. I tu też wyszła idealistyczna naiwność doktora i jego grupy reformatorów. Byli przekonani, że arystokracja, duchowieństwo bez oporu przyjmie nowe prawa. Wiemy, że coś takiego nie miało szans powodzenia. I dlatego lekarz, filozof, polityk poniósł porażkę. Choć nie do końca to była porażka, bo choć to była skromna jaskółka zmian to jednak uczyniła ona zmianę, po obaleniu Guldberga, przywrócono nowe koncepcje oświeceniowe w Danii. Książka jest interesująca, warto przeczytać. Polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 7 6 lat temu
Porwanie doni Agaty Gudrun Pausewang
Porwanie doni Agaty
Gudrun Pausewang
Przeglądając oferty na Allegro, nagle zobaczyłem znajomą okładką i tytuł: „Porwanie doni Agaty”. I bach! Cofka w czasie do lat, kiedy krzątałem się między półkami biblioteki. Wspomnień czar… Pomyślałem wtedy: „Nie ma przypadków, są tylko literackie przeznaczenia” – i po kilkudziesięciu latach wróciłem do lektury. Nie zawiodłem się – przeciwnie, miałem ogromną frajdę czytelniczą. Powieść Gudrun Pausewang to barwna i szalenie zabawna historia porwania zamożnej starej panny, której rodzina już ostrzyła sobie zęby na spadek. Akcja toczy się w fikcyjnym kolumbijskim mieście, a bohaterami są niezdarni przestępcy o gołębich sercach i rezolutna bogata staruszka, której naprawdę trudno zajść za skórę. Owszem, książka to trochę ramotka, ale taka z duszą – pełna uroku, ciepła i inteligentnego humoru, bardziej sytuacyjnego niż słownego. Czyta się ją lekko, z przyjemnością i – co ważne – bez poczucia straconego czasu. To idealna lektura na spokojny wieczór: poprawia nastrój i nie nuży ani przez chwilę. A na deser spotkała mnie dodatkowa nagroda – fragment, który wywołał szczery uśmiech i lekki dreszczyk absurdu: „Nazajutrz, mniej więcej około piątej po południu, stało się coś, co wstrząsnęło całym miastem. Miejscowe radio nadało ową potworną wiadomość. Ludzie tłumnie wylęgali na ulice, spieszyli do kościołów, gdzie liczni księża improwizowali w podnieceniu nabożeństwa. Porwano biskupa! […] Kółko brydżystek przywdziało szaty żałobne…” No i proszę – nawet w Kolumbii brydż musiał się wkręcić do fabuły. Podsumowując: „Porwanie doni Agaty” to książka, którą naprawdę warto znać. Jak można przeżyć życie i tego nie przeczytać? A można też sięgnąć po spektakl telewizyjny z Ireną Kwiatkowską w roli głównej. Palce lizać!
Wituary Stachnik - awatar Wituary Stachnik
ocenił na 9 6 miesięcy temu
Kamienne tablice Wojciech Żukrowski
Kamienne tablice
Wojciech Żukrowski
Kto zna autora ? Kto czytał ? A był jednym z największych tuzów polskiej literatury, rekomendowana książka miała 13 wydań w ponadmilionowym nakładzie, wysprzedanym !!! Jego kariera skończyła się 13.12. 1981 r. gdy w mundurze wojskowym wystąpił przed kamerami TV, popierając stan wojenny. Pisał: " Poczucie polskości bywa w pewnych środowiskach kłopotliwe, trzeba mieć sporo odwagi, żeby bronić racji narodu, narażając się na piętno nacjonalisty ". Esej " Piękny Adolf ". Ale pisał również do J. Iwaszkiewicza na blankiecie: Wojciech Żukrowski, poseł na Sejm PRL. "... ( dlaczego ) przyjął funkcję prezesa Zarządu Gł. Zw. Literatów Polskich, w którym jest jeszcze kilku niedoszlachtowanych Żydów... ". M. F. Rakowski, " Dzienniki polityczne ". Nie jestem zdziwiony !!! Jako nastolatek często słyszałem od osób w wieku autora opinię, że II WŚ była wielką tragedią dla Polski, ale miała też swoją dobrą stronę. Prawdę powiedziawszy, innych opinii nigdy nie słyszałem. Wiele jego książek sfilmowano: '" Lotna ", " Skąpani w ogniu ", " Lis ", " Kamienne tablice ". Był również scenarzystą: " Barw walki ", Kierunku Berlin ", " Ostatnich dni", a nawet "Potopu". Brał udział w wojnie 1939 r. został ranny, zbiegł z niewoli niemieckiej, był w AK, wstąpił do LWP, ale kariery tam nie zrobił ze względu na AK -owską przeszłość. Skończył jako ideowy komunista, którego nazwiska nie wymieniało się w " dobrym " ( ...tych, którzy wcześniej... bez mydła... ) towarzystwie. Chcąc nie chcąc musiał się zająć innym gatunkiem literackim. Cdn. Książkę POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na 8 3 miesiące temu

Cytaty z książki Fałszywy świadek

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Fałszywy świadek