rozwiń zwiń

Elektryczna 313

Okładka książki Elektryczna 313
Walt DisneyRedakcja magazynu Kaczor Donald Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Gigant Poleca (tom 267) komiksy
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Gigant Poleca (tom 267)
Data wydania:
2026-03-03
Data 1. wyd. pol.:
2026-03-03
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328168749
Tłumacz:
Jacek Drewnowski
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Elektryczna 313 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Elektryczna 313

Średnia ocen
6,5 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
21
6

Na półkach:

Dla mnie dobra propozycja z nowościami od historii z 313, historyjkę z Mikim, Sknerusem i Dziobasem. Wszystkie komiksy czytało mi się dobrze, a szczególne miejsce w moim serduszku zdobył ten z Gogusiem. W końcu jest przedstawiony jako kaczor, który ma uczucia,emocje oraz pasje, a nie tylko szczęśćie ;) Historia z Dziabem i jego kursami też jest interesująca. Bardzo fajna historyjka. Z serii crossów Marvela z Disneyem również historyjka Goofiego Spidermana jest w porządku.

Dla mnie dobra propozycja z nowościami od historii z 313, historyjkę z Mikim, Sknerusem i Dziobasem. Wszystkie komiksy czytało mi się dobrze, a szczególne miejsce w moim serduszku zdobył ten z Gogusiem. W końcu jest przedstawiony jako kaczor, który ma uczucia,emocje oraz pasje, a nie tylko szczęśćie ;) Historia z Dziabem i jego kursami też jest interesująca. Bardzo fajna...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

17 użytkowników ma tytuł Elektryczna 313 na półkach głównych
  • 12
  • 4
  • 1
14 użytkowników ma tytuł Elektryczna 313 na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Kaczor Donald. Przygody mimo woli. Walt Disney, praca zbiorowa
Ocena 7,3
Kaczor Donald. Przygody mimo woli. Walt Disney, praca zbiorowa
Okładka książki Sknerus. Smok z Glasgow Joris Chamblain, Walt Disney, Fabrizio Petrossi
Ocena 6,6
Sknerus. Smok z Glasgow Joris Chamblain, Walt Disney, Fabrizio Petrossi
Okładka książki Jaja w tarapatach Walt Disney, Redakcja magazynu Kaczor Donald
Ocena 5,8
Jaja w tarapatach Walt Disney, Redakcja magazynu Kaczor Donald
Okładka książki Śladami dinozaurów Walt Disney, Redakcja magazynu Kaczor Donald
Ocena 6,5
Śladami dinozaurów Walt Disney, Redakcja magazynu Kaczor Donald
Walt Disney
Walt Disney
Rysownicy i autorzy występujący pod szyldem wydawnictwa Walta Disneya, często niewymieniani z nazwiska.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Superkwęk Romano Scarpa
Superkwęk
Romano Scarpa Sandro Del Conte Massimo De Vita Giorgio Cavazzano Andrea Freccero Guido Martina Giulio Chierchini Massimo Marconi Giovan Battista Carpi Franco Lostaffa Gian Giacomo Dalmasso Antonio Bellomi
Kaczor Donald jako superbohater Szczerze, nigdy szczególnie nie przepadałem za superbohaterami, ale ponieważ ostatnio czytam disnejowskie komiksy pokroju “Gigant Poleca”, to postanowiłem sięgnąć po ten tom. W tym zbiorczym, aż 600-stronicowym tomie znajdują się głównie włoskie komiksy z końca lat 60. oraz początku lat 70., więc jest to prawdziwa vintage’owa gratka dla fanów lubiących stare komiksy. W tomie znajduje się 12 historii - od początku narodzin mściciela zwanego Superkwękiem, aż po przedstawienie jego kryjówki, ikonicznych gadżetów, a nawet samej Superkwoczki (czyli superbohaterskiego alter ego Daisy). Choć jest to nowe, poprawione wydanie i całość została ponownie przetłumaczona, to nadal można doszukać się literówek czy dziwów tłumaczeniowych, których nie było nawet w poprzednim, błędnym wydaniu. Na przykład pojawia się literówka kwakergeller (a powinno być "Kwakerfeller”), co również słabo świadczy o nowym wydaniu. Jeśli jednak chodzi o samą treść, to była dobra. Jedynie historyjka „Chłopaki z ferajny” wypadła u mnie najgorzej, ze względu na starcie Superkwęka z gangsterami. Również ostatni kadr ze strony 519 wypada brzydko od reszty ze względu na przejście z pierwszej do drugiej części historii, zastanawia mnie czemu nie mogli tak zrobić, jak przy innych historiach złączonych częściowo, żeby dać pomniejszony oryginalny kadr. Ogólnie tom na pewno wypada lepiej niż poprzednie wydanie, co dobrze świadczy. Mimo że wciąż ma swoje niedoskonałości, to dobrze bawiłem się podczas czytania. Oceniam 6,5/10.
Wiktorczyta - awatar Wiktorczyta
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Duch Klondike Lara Molinari
Duch Klondike
Lara Molinari Flemming Andersen Giorgio Cavazzano Graziano Barbaro Stefano Intini Francesco Guerrini Marco Nucci
Pierwszy noworoczny Tom Gigant poleca. Choć z tyłu jest napisane, że zawiera 9 historii, to w rzeczywistości jest ich 11. Tom jest oparty na zeszłorocznym październikowym niemieckim Lustiges Taschenbuch, stąd motyw tego Giganta może wydawać się halloweenowy ze względu na dwie (bardzo dobre) historie z udziałem Lorda Hatequacka. A jeżeli ogólnie chodzi o komiksy, to wypadają dobrze. Raczej nie było nic nadzwyczajnego, choć były też takie, które mniej lub słabiej mi się podobały, jak ta ze Starym Trotylem czy CAP, a „Młody pelikan” też nie była zbyt specjalna. Zostawię tu także spis treści dla tych co chcą wiedzieć co zawiera ten tom: 1. Opowieść Lorda Hatequacka za młodości Sknerusa, o tym, jak duch nawiedza go w Dolinie Białej Śmierci. 2. Superkwęk odzyskuje dziesięciocentówkę od Magiki de Czar oraz porwanego przez nią Diodaka 3. Gladiusz z Megajonkiem o magii liczb, zabawach z cyframi i matematyce poniekąd. 4. Opowieść Lorda Hatequacka o wilkołaku w roli rodziny Gufonów wraz z Micka (czyli krewniaków Goofiego i Myszki Miki). 5. Donald i jego sąsiad, wraz ze swoimi siostrzeńcami, pójdą na grzyby ze względu na projekt szkolny o grzybach. 6. Stary Trotyl pomoże swojemu niebieskiemu sobie z innego alternatywnego świata w zdobyciu specjalnego hydroklucza. 7. Sknerus, Donald i jego siostrzeńcy z połowy XIX wieku odwiedzą Miasto Fortuny Wielką dla złota. 8. Myszka Miki spróbuje w wesołym miasteczku dla Minnie zdobyć maskotkę młodego pelikana. 9. Diodak przynosi Sknerusowi nowy wynalazek przeciwko Braciom Be, po którym stają się uczciwi. 10. Donald i Dziobas jako agenci CAP opanowują sytuację na planecie Kaszyk związaną z grzybem wywołującym agresję. 11. Kaczor Donald jako Ironduck (parodia Iron Mana).
Wiktorczyta - awatar Wiktorczyta
oceniła na 7 2 miesiące temu
Batman. Pełnia Rodney Barnes
Batman. Pełnia
Rodney Barnes Stevan Subic
„Batman”, jak rzadko która superbohaterska seria, sporo czerpie z opowieści grozy. Na przestrzeni lat twórcy wielokrotnie korzystali z horrorowego anturażu, a kilka z tych tytułów do dzisiaj uchodzi za klasyczne. Jestem wielkim fanem opowieści z dreszczykiem, także w komiksowym wydaniu, dlatego po „Pełni” spodziewałem się naprawdę wiele. Ale wszyscy dobrze wiemy, jak łatwo potrafi wykoleić się „hype train”. Sprawdźmy, czy końcowy efekt pracy twórców sprostał oczekiwaniom. Podczas pełni księżyca Gotham staje twarzą w twarz ze śmiertelnym zagrożeniem. W mieście pojawia się wilkołak, a krwawe konsekwencje jego comiesięcznej przemiany szybko rzucają się w oczy. Do walki z wrogiem staje rzecz jasna Batman, ale w momencie, kiedy klątwa spada na niego samego, sytuacja bardzo się komplikuje. Nietoperzowi z pomocą przychodzą Zatanna i John Constantine, jednak trapiące obrońcę Gotham łaknienie krwi może okazać się niemożliwe do opanowania. „Pełnia” to komiks pisany absolutnie na serio. To w mojej opinii doskonały wybór, zwłaszcza że mamy do czynienia z horrorem. A ten, kiedy jest pełnokrwisty (swoją drogą – tutaj ten zwrot pasuje idealnie) i pozbawiony „śmieszków”, może mieć sporą siłę rażenia. I tak właśnie rzecz ma się z tym albumem. To opowieść mocno osadzona w klasycznych motywach grozy – na tapet został wzięty motyw likantropii. Wilkołactwo pozbawiono jakiegokolwiek romantyzmu – nie ma w nim niczego atrakcyjnego – to nieustanny zew krwi, brudna, wszechogarniająca obsesja, która wykrzywia umysł, a gdy mija, pozostawia po sobie wstyd i wyrzuty sumienia. To dojmujący, pesymistyczny obraz, który robi spore wrażenie i buduje fantastyczny klimat – siłę napędową i największą zaletę tego albumu. Autor w bardzo ciekawy sposób nakreślił postać Batmana, który początkowo wydaje się traktować zagrożenie z pewnym lekceważeniem, może nawet arogancją. Mroczny Rycerz nie wierzy w nadprzyrodzone stwory i jest zdania, że poradzi sobie z wrogiem, korzystając ze standardowego arsenału. Szybko okazuje się jednak, że tym razem potrzebne będzie więcej, zwłaszcza wtedy, gdy do zagrożenia zewnętrznego dochodzi to natury wewnętrznej. O tym, czy klątwa jest prawdziwa, Batman przekonuje się na własnej skórze. To rozwiązanie niespodziewane, ale zarazem niezwykle ciekawe – zderzenie racjonalizmu z folklorem jest brutalne i działa z pełną mocą, dodając opowieści ciężaru. Znakomity obraz głównego bohatera trochę się rozmywa w zestawieniu z jedną z postaci drugoplanowych. John Constantine jest tu wyjątkowo irytujący – nie tylko sprawia wrażenie piątego koła u wozu, ale zachowuje się wyjątkowo dziecinnie. To jednak na szczęście tylko mała łyżka dziegciu, bo poza tym w materii kreacji protagonistów trudno mieć do Barnesa jakieś większe zastrzeżenia. „Pełnia” jest zamkniętą opowieścią, która nie potrzebuje żadnego dopowiedzenia w postaci sequela. To jej ogromna siła, zwłaszcza w dobie wielkich, rozwleczonych eventów. Dostajemy pełną historię z jasno nakreślonym zakończeniem (choć akurat akt finałowy, za sprawą skrótowości zaprezentowanej konfrontacji, delikatnie rozczarowuje), a napięcie nie rozmywa się w nadmiarze wątków. Nic tu nie odrywa czytelnika od sedna fabuły. Komiks nie jest przy okazji pozbawiony zaskoczeń – pojawiające się co jakiś czas zwroty akcji są przemyślane i tylko podsycają zainteresowanie płynące z odkrywania kolejnych elementów świata przedstawionego. Tempo opowieści jest dobrze wyważone, dzięki czemu nie mamy wrażenia gnania na oślep do przodu, byle poznać konkluzję. Widać, że Rodney Barnes poświęcił wiele czasu na precyzyjne skonstruowanie scenariusza i za to należą mu się słowa uznania. „Pełnia” nie robiłaby tak dużego wrażenia, gdyby nie ilustracje. Stevan Subić rysuje bardzo „brudno”. Kolejne kadry wręcz ociekają mrokiem i niepokojącym naturalizmem. To świetnie pasuje do tak klasycznego horroru, jaki dostaliśmy. Swego rodzaju wykrzywienie wielu rysunków tylko potęguje nastrój niesamowitości, jaki nieustannie unosi się nad tą opowieścią. Trzeba przyznać – to grafiki dość specyficzne, ale jeśli zaakceptujemy ten styl, warstwa graficzna idealnie uzupełni się z fabułą. Najnowsza propozycja z nieustannie rozwijającego się DC Black Label to komiks bardzo dobry. „Pełnia” nie jest może albumem szczególnie odkrywczym, ale wcale nie musi takowym być. Fabularne karty, jakimi operuje Barnes, są bowiem zgrywane z taką precyzją, że można mówić o dziele świetnie wyważonym i przy okazji mocno angażującym. Właśnie takie opowieści – dojrzałe, świadome i pozbawione infantylizmu – chcę czytać w ramach tego imprintu DC Comics. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2026/03/batman-penia-recenzja.html oraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/pfbid0Upf4qtWZ1PA2LEmFtS3mZdPuprCxVpExvr6Wybt83Eicarb4UyExz5c4NQmwFTozl
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 8 18 dni temu
Kuchnia kaczogrodzka Lara Molinari
Kuchnia kaczogrodzka
Lara Molinari Paolo Mottura Luciano Gatto Stefano Intini
I kolejny tom Giganta zaliczony :) Mamy tu 15 historii i przepisów na różne dania i przekąski, np. donuty albo naleśniki. A co do historyjek to : 1) Śniadanie z obiadem za jednym przysiadem - Donald i Daisy wybierają się na spotkanie towarzystwa wzajemnej adoracji. Donald potrzebuje jednak dyplomu za śniadania. I jak to on, musi coś nabroić ale ostatecznie sytuacja jest po jego stronie - 7/10 2) Jak pan może, panie redaktorze? - By pomóc w sprzedaży podupadającego czasopisma kulinarnego, Donald ściąga do redakcyjnej kuchni babcię Kaczkę. Czy uratuje ona sytuację? 7/10 3) W pięć dań dookoła świata - Komiks podzielony na pięć części, ale bardzo ciekawie się go czyta jako całość. Przygoda Sknerusa poszukującego po jednym daniu z każdego kontynentu bardzo mi się spodobała. 9/10 4) Kulinarna Konfrontacja - Daisy ma nową sąsiadkę, utalentowaną kulinarnie Dziobalię. Obie wpadają w szał pichcenia by wyłonić lepszą. Jak skonczy się ten kulinarny szał? 9/10 (Jedna z lepszych historii w tym tomie, moim zdaniem) 5) Prażona Kukurydza - Babcia Kaczka ma problem z dostawcami produktów. Diodak sugeruje, że należy wywołać modę na lokalne produkty rolne. W tym celu szukaja słynnej kukurydzy Kwaczaka. Czy ją odnajdą? 7/10 6) Kurs gotowania w zamku Roquefort - Po niezbyt udanej kolacji z Minnie, Miki leci do Francji by zbadać pewną sprawę. W tytułowym zamku dzieją się dziwne rzeczy, a jeden z uczestników gotowania nie ma do końca czystych zamiarów... Zapowiadało się fajnie, ale końcówka mnie zawiodła. 6/10 7) Uciekający pociąg - Babcia Kaczka myli pociągi i zamiast na konkurs do Gęsiowa, jedzie do Indyczowa. Gęgul chce jej pomóc, ale po drodze same apetyczne przystanki...Kim jest tajemniczy współpasażer babci? 7/10 8) W Sekrecie - Sknerus uwielbia obwarzanki marchewkowe. Codzienny rytuał zjadania ich przerywa fakt, że stoisko obsługuje Kaczencja. Kaczor rezygnuje z zakupów u niej, jednak podpatruje ją z Filonem i...koło dziwnych konspiracji zaczyna się toczyć. Co szykują przyjaciele? 8/10 9) Sukces mimo woli - Bracia Be filują przy banku, który planują napaść. By nie rzucać się w oczy, rozkręcają biznes naleśnikowy. Jak potoczy się ta historia? 8/10 Pominęłam krótkie 1-2 stronicowe komiksy, a przepisy na pewno przetestuję ;)
PannaSzop - awatar PannaSzop
ocenił na 7 2 miesiące temu
Kaczor Donald. Zakwakane przygody. „Kruki i kaczki” oraz inne historie praca zbiorowa
Kaczor Donald. Zakwakane przygody. „Kruki i kaczki” oraz inne historie
praca zbiorowa
Egmont otwiera nową odsłonę Wielkich Bohaterów Disneya tomem poświęconym Kaczorowi Donaldowi. Start jest… dokładnie tam, gdzie powinien: w sercu klasyki. Dla wyjadaczy to może pachnieć déjà vu (dużo Barksa i Rosy znanych z poprzednich edycji), ale konstrukcja tomu, jako kuratorskiego przeglądu 90 lat Donalda (1934–2024), broni się znakomicie – i to zarówno treścią, jak i oprawą. [...] Tom pokazuje Donalda w przekroju ról: pechowiec, złośnik, opiekun, poszukiwacz, a czasem antybohater z sercem na dłoni. Zmianę tonu świetnie czuć w „dłuższych” przygodach Barksa i Rosy, a Strobl czy Heymans przypominają, że poza „kanonem” powstawały warianty, które też ukształtowały mitologię Kaczogrodu. Pan Jones przewija się jak stały punkt zapalny sąsiedzkich wojenek; Cavazzano dorzuca włoski puls i szeroki kadr. Redakcja spina epoki i stylistyki. Dla nowicjuszy – złoto. Dla kolekcjonerów Barksa/Rosy – „to już było”, choć podane lepiej: w ładnym druku, z sensem doboru i świetnymi wprowadzeniami. Minus? Kilka epizodów w mniejszym formacie rozstrzelonych na dużych planszach – tracą rytm, jaki znacie z „Gigantów”. Oprawa i druk są bardzo dobre; dodatki – świetne. Gdzieniegdzie kuleje kolor (incydentalne „przepalenia”, wspomniane żółte ręce), ale całościowo to edycja, którą chce się mieć na półce. Cała recenzja: https://ostatniatawerna.pl/miedzy-muzeum-a-przygoda-recenzja-komiksu-wielcy-bohaterowie-disneya-kaczor-donald-zakwakane-przygody-kruki-i-kaczki-oraz-inne-historie-t-1/
OstatniaTawerna - awatar OstatniaTawerna
oceniła na 8 4 miesiące temu
Dragon Ball Full Color Saga 5 tom 2 Akira Toriyama
Dragon Ball Full Color Saga 5 tom 2
Akira Toriyama
Ten tom czyta się jak lekcję upokorzenia rozpisaną na kadry, bo zaczyna od Vegety ustawionego w roli najsilniejszego z ziemskiej ekipy, napompowanego pychą tak mocno, że niemal słychać jak trzeszczy mu zbroja w każdym zbliżeniu, i to jest przyjemne w sposób okrutny, bo narracja pozwala mu przez chwilę wierzyć w własną nieomylność, a potem konsekwentnie pokazuje, jak taka pewność siebie psuje czytanie sytuacji. Rytm scen walki jest tu bardzo konkretny, dużo krótkich przejść między ujęciami, jasna oś starcia, ruch prowadzony tak, że oko nie błądzi po planszy, tylko automatycznie śledzi, kto przejął inicjatywę i gdzie jest luka w obronie, a w takim fragmencie Dragon Ball działa najlepiej, kiedy nie muszę „zgadywać” co się stało, tylko czuję tempo, przyspieszenie, nagłe zatrzymanie, moment, w którym cios już leci, ale decyzja jest spóźniona. Pojawienie się Trunksa dodaje tu dobrą nutę, bo widać w nim jeszcze młodzieńczą naiwność, to napięcie między tym, co wie z własnego świata, a tym, co ogląda na żywo, i dzięki temu dialogi nie są tylko komentarzem do siły, ale też do wiarygodności zagrożenia, do tego, jak bardzo rzeczy mogą pójść inaczej, niż „powinny”. Najmocniejsza zmiana wchodzi jednak razem z prawdziwymi przeciwnikami, C16, C17 i C18, bo nagle tom przestaje opowiadać o tym, kto ma większą moc, a zaczyna opowiadać o tym, jak nieczytelne jest zagrożenie, kiedy przeciwnik nie pasuje do schematu, i tu właśnie działa świetnie pokazana różnica względem świata Trunksa, oni nie są bezwzględnymi zabójcami z jednej prostej definicji, tylko czymś bardziej niepokojącym, bo ich lekkość i brak pośpiechu sprawiają, że stawka robi się dziwnie nierówna. W praktyce to daje scenom walki inny ciężar, ciosy nie są tylko wymianą, ale testem, czy w ogóle da się ich „złapać” w rytm, a kiedy nie da się, każda kolejna próba wygląda jak walenie pięścią w powietrze, i to jest frustrujące w dobry sposób, bo czuję narastające osuwanie się pewności po stronie Ziemian. Bardzo dobrze wypada też to, jak tom pracuje mikrogestem, nie tylko eksplozją, i dlatego scena z C18 i Krilanem jest tak skuteczna, bo to moment, w którym cała wielka napinka wojny zostaje przekłuta jednym pocałunkiem w policzek, absurdalnie miękkim ruchem, który jednocześnie rozbraja i upokarza, a w kadrze widać, że Krilan nie dostaje „żartu”, tylko dostaje zmianę osi, nagle staje się człowiekiem w środku gigantycznej historii, i to jest jedna z tych scen, które pamięta się dłużej niż kolejną pozę do ataku. I kiedy już mam w głowie tę mieszankę siły, lekceważenia i dezorientacji, tom dokłada finał, który jest świetnie ustawiony jako zapowiedź czegoś obcego, jeszcze nie wprost przeciwnika, raczej zalążka, cienia, sygnału z przyszłości, i to działa, bo nie próbuje od razu sprzedać mi nowego „bossa”, tylko wprowadza niepokój przez sam fakt, że na planszy pojawia się coś, co nie pasuje do układu sił, jaki już zdążyłem sobie ułożyć. Ten tom jest najlepszy wtedy, gdy pokazuje, że buta może być najszybszą drogą do porażki, a prawdziwa groza przychodzi cicho, zanim jeszcze dostanie imię.
Bob - awatar Bob
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Zejście smoka i inne historie z lat 1972–1994 Carl Barks
Zejście smoka i inne historie z lat 1972–1994
Carl Barks
“Kaczogród. Zejście smoka i inne historie z lat 1972–1994” spod kreski Carla Barksa jest kolejnym tomem historii o Kaczogrodzie i jego najbardziej rozpoznawalnych mieszkańcach. Zbiór komiksów ukazał się nakładem Wydawnictwa Egmont. “Zejście smoka i inne historie z lat 1972-1994” to ponowne spotkanie z kaczymi bohaterami wprost z Kaczogrodu. Wraz z Hyziem, Dyziem i Zyziem, Kaczorem Donaldem i Sknerusem McKwaczem bierzemy udział w piętnastu niesamowitych przygodach pełnych zarówno humoru, ale także zwracających uwagę na poważne tematy. W tym zestawie komiksów Carla Barksa prym wiodą młodzi skauci, gdyż właśnie perypetii siostrzeńców Kaczora Donalda oraz ich drużyny znajdziemy w zbiorze najwięcej. Ta część wybranej twórczości autora ma też swego rodzaju motyw przewodni, a jest nim szeroko rozumiana ochrona środowiska. Już tytułowy komiks “Zejście smoka” bardzo mocno porusza tematykę zanieczyszczania przez mieszkańców Kaczogrodu lokalnych wód oraz konsekwencji, jakie mogą być z tym związane. Co ciekawe, w zbiorze znajdziemy dwa zakończenia tej historii – wersję oryginalnie naszkicowaną przez Barksa, a także jej złagodzoną wersję, która ukazała się w druku. Hyzio, Dyzio i Zyzio stają również przed zadaniami pomocy porzuconym zwierzętom, chronienia wielorybów, na które poluje żądny pieniędzy wujek Sknerus, gaszą pożary, szukają zaginionych skarbów oraz sekretu długowieczności. Nie obce są im również cyrkowe popisy w szczytnym celu. A wszystko to przedstawione zostało w zabawny i prosty sposób, jednocześnie niepozbawiony morałów, z których można wyciągnąć wnioski przydatne w prawdziwym życiu. “Zejście smoka i inne historie z lat 1972-1994” to również pełna gama emocji dla małych i dużych czytelników. Przygody bohaterów pozwalają poczuć dreszczyk niebezpieczeństwa, radość z osiągniętych sukcesów, strach, złość czy satysfakcję. Gdy Hyziowi, Dyziowi i Zyziowi udaje się pokrzyżować niecne plany Sknerusa McKwacza trudno nie unieść kącików ust w uśmiechu. Choć tak naprawdę stary kaczor tylko z pozoru jest czarnym charakterem. Najczęściej w finale historii okazuje się, że jednak ma serce po właściwej stronie. Kolorystyka i wygląd postaci stworzonych przez Carla Barksa jest tym najbardziej charakterystycznym elementem, jaki zawsze przychodzi mi na myśl, gdy pomyślę o Kaczorze Donaldzie i spółce. Żywe kolory, prosta, acz wyrazista kreska, kadry z najbardziej szczegółowym pierwszym planem. I choć wizerunek mieszkańców Kaczogrodu przez lata ulegał pewnym modyfikacjom, ten, który znajdziecie w zbiorze “Zejście smoka i inne historie z lat 1972-1994” stanowi ten najbardziej spopularyzowany. “Zejście smoka i inne historie z lat 1972-1994” jest ciekawym zestawem komiksów Carla Barksa przedstawiającym historie stworzone przez autora na przestrzeni ponad trzydziestu lat. Przygody bohaterów zarówno bawią i uczą, choć czasem sposób ich postępowania może wydawać się mocno kontrowersyjny. Przynajmniej z dzisiejszego punktu widzenia. Dobrze bawiłam się spędzając czas w Kaczogrodzie i Wam również polecam wyprawę do tego miejsca. Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont
Gavran - awatar Gavran
ocenił na 6 2 miesiące temu
Widmo nad Innsmouth H.P. Lovecraft
Widmo nad Innsmouth
H.P. Lovecraft Gou Tanabe
“Mangowa adaptacja Lovecrafta” to jedna z tych dziwnych zbitek słów, których człowiek nie spodziewał się usłyszeć kiedykolwiek w życiu. Ale owszem, coś takiego powstało. I powiedzieć że się udało to jak nic nie powiedzieć. “Widmo nad Innsmouth” to czwarty już, majestatycznie wydany tomik takowych adaptacji stworzonych przez Gou Tanabe. O samym wydaniu można mówić dużo - twarda, tłoczona oprawa, barwione brzegi, okazjonalne kolorowe strony. Ale nie obawiajcie się, to nie ma wynagrodzić czytelnikowi realizacyjnej przeciętności. Jakość tych adaptacji jest ogromna, kreska jak na mangowe standardy zakrawa o fotorealizm, a gęsta, ponura atmosfera wylewa się i obkleja ręce nic niespodziewającego się czytelnika. Opowiadanie obrazem idealnie współgra z typową dla Lovecrafta, tekstową narracją pierwszoosobową, pozwalając poznać zarówno pogłębiające się szaleństwo w głowie bohatera, jak i zagubić się w tych przerażających krajobrazach. Samo “Widmo nad Innsmouth” opowiada o młodzieńcu, który prowadząc badania nad drzewem genealogicznym swojej rodziny trafia do portowego miasta w Massachusetts. Takiej przyjemnej mieściny, w której mieszkańcy mieli ponoć konszachty z demonami, założyli sektę, składali ludzi w ofierze, snują się po ulicach wyglądając jak hybryda człowieka i ryby. No nie sposób się oprzeć. Komiks wzywa, wciąga, buduje niesamowitą i przyciągającą aurę tajemniczości. Miasteczko jest cudownie ponure, widmowe, osaczające. Jednocześnie wydaje mi się, że to może być najgorszy scenariuszowo tomik w serii. Historia jest to dość prosta, jednotorowa, mało zaskakująca, całość opiera się na atmosferze zbudowanej w tym jednym miejscu i większość czasu właśnie na tym się opiera. To wciąż świetnie zrealizowany komiks, może najgorszy, ale najgorszy wśród bardzo dobrych. Wciąż z całego serca polecam. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram @traczytanko https://www.instagram.com/traczytanko/
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Elektryczna 313

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Elektryczna 313