Czerwona Oberża i inne opowiadania

Okładka książki Czerwona Oberża i inne opowiadania
Honoré de Balzac Wydawnictwo: Wydawnictwo Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek klasyka
93 str. 1 godz. 33 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Data wydania:
1987-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1987-01-01
Liczba stron:
93
Czas czytania
1 godz. 33 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Julian Rogoziński, Tadeusz Boy-Żeleński
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czerwona Oberża i inne opowiadania w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Czerwona Oberża i inne opowiadania

Średnia ocen
7,1 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1164
1132

Na półkach:

Tytułowa "Czerwona Oberża" to bardzo udane opowiadanie i doskonale wpisujące się do cyklu powieściowego "Komedia ludzka". Honoriusz Balzak (Honore de Balzac) przejawia duże poczucie humoru. Jednakże są straszne czyny i myśli niecnotliwe – zbrodnia, dylematy moralne bohaterów. Przedstawiana historia zawiera esencję życia. Jest dużo psychologii i zmagań wewnętrznych człowieka. Literacko mi się podoba. Bardzo dobrze się ją czyta. Znać pióro mistrza.

Pozostałe dwa opowiadania z tego zbioru oceniam podobnie; "Gobseck" na 7 gwiazdek, a "Piotr Grassou" na 8 gwiazdek. Tworzę do nich odrębne opinie.

Tytułowa "Czerwona Oberża" to bardzo udane opowiadanie i doskonale wpisujące się do cyklu powieściowego "Komedia ludzka". Honoriusz Balzak (Honore de Balzac) przejawia duże poczucie humoru. Jednakże są straszne czyny i myśli niecnotliwe – zbrodnia, dylematy moralne bohaterów. Przedstawiana historia zawiera esencję życia. Jest dużo psychologii i zmagań wewnętrznych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

111 użytkowników ma tytuł Czerwona Oberża i inne opowiadania na półkach głównych
  • 59
  • 52
26 użytkowników ma tytuł Czerwona Oberża i inne opowiadania na półkach dodatkowych
  • 19
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Czerwona Oberża i inne opowiadania

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Ocena 6,9
Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Honoré de Balzac
Honoré de Balzac
Pochodzący z Langwedocji ojciec Honorégo, człowiek prosty, lecz oczytany samouk, przyjął nazwisko szlacheckie de Balzac i w czasie rewolucji wzbogacił się w służbie państwowej. Pojął on za żonę 18-letnią Anne-Laure z domu Sallambier, od której był starszy o 32 lata. Pierwszym ich dzieckiem był Honoré. Nielubiany przez matkę, nieszczęśliwe dzieciństwo spędził właściwie poza domem. Najpierw oddano go do mamki, u której przebywał przez 4 lata, następnie wciąż pod opieką obcych ludzi nauczył się czytać i pisać. Matkę widywał tylko w niedzielę. Gdy ukończył 6 lat, ojciec umieścił go jako alumna w prowadzonej przez zgromadzenie oratorianów szkole z internatem w Vendôme, gdzie przebywał do 14. roku życia. Przeżycia z tego okresu zawarł później w powieści Ludwik Lambert, w znacznej mierze autobiograficznej. Źle traktowany przez swarliwą i egoistyczną matkę, w wieku 18 lat opuścił dom rodzinny, usiłując utrzymać się z pisania (wówczas jeszcze pod pseudonimem) utworów literackich. Dramat niekochanego dziecka ujawnił dopiero w 1846 roku, na 4 lata przed swą śmiercią. Mając 18 lat napisał pierwszą tragedię (Cromwell, 1820) oraz powieści filozoficzne. Po ukończeniu w Tours szkoły średniej, zgodnie z wolą ojca, który widział w nim przyszłego prawnika, pracował w kancelarii adwokackiej, a następnie notarialnej. Na Sorbonie podjął studia prawnicze (których nie ukończył), a jednocześnie słuchał wykładów z literatury i filozofii. W 1825 spróbował swoich sił jako przedsiębiorca uruchamiając drukarnię, jednak po 4 latach okazało się, że nie sprostał wymogom bankierów paryskich, działalność więc zakończyła się fatalnym bankructwem. Na spłatę długów poświęcił nawet skromny majątek rodzinny. Od zaciągania długów nie uwolnił się do końca życia, wspomagając, a niekiedy wręcz ratując swe finanse zaliczkami na powieści, których jeszcze nie zaczął pisać. W 1829 osiągnął pierwszy sukces literacki, wydając pierwszą pod własnym nazwiskiem powieść Szuanie (Les chouans). Jeszcze większy rozgłos uzyskała książka Fizjologia małżeństwa (Physiologie du mariage, 1829), także ze względu na to, że uznano ją za nieprzyzwoitą. Ta książka była pierwszym utworem cyklu, który w 1842 r. otrzymał tytuł Komedia ludzka; kluczem do całości, zakrojonej na 137 pozycji (85 utworów ukończonych, reszta w formie notatek i fragmentów) jest Ojciec Goriot (1834-35), gdzie Balzac wprowadził postacie pojawiające się później w innych utworach. Komedia ludzka jest pełnym, realistycznym obrazem społeczeństwa francuskiego od czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej po rządy Ludwika Filipa. Balzac był także autorem nowel o tematyce średniowiecznej, pięciu dramatów; zajmował się również dziennikarstwem i krytyką literacką. Do twórczości Balzaca nawiązywali w swych dziełach najwięksi pisarze realizmu krytycznego. Kobiety odgrywały w życiu Balzaca ważną rolę. Przez wiele lat kochał, aż wreszcie w 1850 r. poślubił w Berdyczowie Polkę, Ewelinę Hańską. W swoich powieściach, zmieniając dotychczasową literacką modę, portretował kobiety dojrzałe (to znaczy po trzydziestce) – stąd powstało określenie kobiety w wieku balzakowskim, pochodzące od tytułu powieści Balzaca Kobieta trzydziestoletnia. W Polsce wydano 8-tomowy Wybór dzieł (1880-84); od 1909 Tadeusz Boy-Żeleński przetłumaczył i wydał 34 utwory Balzaca. Zamysł stworzenia panoramy francuskiego społeczeństwa XIX wieku kształtował się powoli. Do roku 1830 powstające utwory były oddzielne, początkowo drukowane w odcinkach. Wyszły dwa tomy Sceny z życia prywatnego, które po dwóch latach rozrosły się do 4 tomów. W roku 1833 Balzac postanowił połączyć napisane i projektowane powieści w jeden cykl, określony przez niego w 1841 roku nazwą Komedia ludzka. Zgodnie z zamysłem twórcy, człowiek był rozpatrywany w nim jako gatunek przyrodniczy, a jego opis miał być zawarty w przeszło 130 utworach (napisał ich 91, były to powieści, opowiadania i szkice), w których występuje ponad 2000 postaci, obecnych wielokrotnie w różnych książkach. Cykl obejmuje okres Pierwszego Cesarstwa, Restauracji i Monarchii Lipcowej (1815–1846).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Fermenty Władysław Stanisław Reymont
Fermenty
Władysław Stanisław Reymont
Janina Orłowska to postać fikcyjna, która w moich oczach całą "Komediantkę" miała na celu potwierdzić jedną tylko tezę: kobieta nie da sobie rady bez opieki mężczyzny. On lepiej od niej wie, co ją uszczęśliwi. Kobieta nie powinna sama myśleć i decydować. Powinna bezgranicznie poddać się męskiej woli. Nie ma innego wyjścia. Nawet gdy ta konkretna podjęła próbę, to trafiła w miejsce, gdzie jedynym celem kobiet było znalezienie męskiego opiekuna. Janina nie miała szczęścia i załamana postanowiła zakończyć... książkę. W przypadku, jeśli ten przekaz nie jest wystarczająco dobitny, to Reymont postanowił wygrzebać ją z grobu i umieścić w "Fermentach". Tom pierwszy to dowód na to, że życie Janiny mogło być tylko i wyłącznie sielanką. Jedyne co wystarczyło zrobić, to być posłuszną. Tytułowe fermenty zaczęły się dopiero w tomie drugim. Do tego momentu postrzegałem Jankę jako osobę bardzo doświadczoną przez życie. Kibicowałem jej, aby wreszcie zaznała spokoju i znalazła ukojenie. Mój stosunek do niej zaczął się wyraźnie zmieniać. Czytałem o tym, jak cały świat, wszyscy ludzie zabiegali o uszczęśliwienie głównej bohaterki. Tylko ona sama miała odwrotny cel. Krzyczałem na książkę: "Janka, ty już przestań! Nic nie rób! Nawet nie myśl już więcej!" Niestety ta nie odpuszczała i nieustannie plątała nogi wszystkim dążącym do szczęśliwego zakończenia powieści. Zaczynałem każdy kolejny rozdział od sztandarowego zdania Rene z Allo, Allo! W kulminacyjnym momencie Janka postanowiła zaprzepaścić wszystko nieodwracalnie. Czuwał nad nią mąż. Poddała się jego sugestii. Ocaliła tym życie. Wreszcie poczuła się prawdziwie szczęśliwa. Nawet nie zdawała sobie sprawy, czego tak na prawdę potrzebowała do pełni szczęścia. Mężczyźni w jej życiu wiedzieli: C.B.D.U. Zaczynam być powoli koneserem dzieł autora "Chłopów". Reymont zdumiewa mnie nieustannie. Zaskoczył mnie już in-minus. Poznałem też utwory in-plus. "Fermenty" jawią mi się jako książka dużo wyrazistsza od "Komediantki". Pierwszą książkę o Janinie Orłowskiej skwitowałem jedynie szyderczym: czytadło. Druga sprawiła, że główna bohaterka przestała mi być obojętna. Zaczęła mnie irytować. Jednocześnie wspominam treść utworu bardzo pozytywnie. Reymont to jednak artysta. Pomimo śmieszkowania, że "Fermenty" to jedynie opis triumfu patriarchatu nad emancypacją, to wyciągam z nich inne, tym razem wciąż współczesne przesłanie. Oddam tu głos wielkiemu Nobliście: "Szczęście nie jest tam, gdzieś, w marzeniach o sławie, w sławie samej, nie jest poza nami, nie szukajmy go poza sobą, bo ono jest w nas (...) bo szczęście jest w trwaniu, w istnieniu i w spokoju!".
Mazaki - awatar Mazaki
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Przygody człowieka myślącego Maria Dąbrowska
Przygody człowieka myślącego
Maria Dąbrowska
Drugą, niedokończoną powieść Marii Dąbrowskiej – tę, nad którą pracowała z przerwami przez 27 lat i z której była wiecznie niezadowolona – brałam do rąk z lękiem. Jest bardzo obszerna, a ponieważ dopiero co skończyłam czytać dzienniki autorki, w których szczegółowo relacjonowała zmagania z „Przygodami człowieka myślącego”, nie spodziewałam się niczego przyjemnego. Tymczasem dostałam materiał owszem, nierówny, nieuładzony i chaotyczny, ale wcale nie słaby ani nudny. Grażyna Borkowska w eseju porównującym dzienniki Dąbrowskiej i Nałkowskiej napisala: "Dąbrowska to typ pisarza-samobójcy, skonfliktowanego z materią swej sztuki, odczuwającego wobec swego dzieła ambiwalentne uczucie miłości i nienawiści. Wszystko, co pisze, powstaje w niesamowitym napięciu i fizycznym trudzie". To - bez przesady - cierpienie autorki zmagającej się z krnąbrną materią wyziera z kartek powieści i sprawia że czytamy ją z jakimś wewnętrznym niepokojem. Fragmenty tej książki znałam już wcześniej – Tadeusz Drewnowski wyłuskał rozdziały o powstaniu warszawskim i w latach 80. wydał je osobno jako zbiór opowiadań pod mało zachęcającym tytułem „A teraz wypijmy…”. Zachwyciły mnie te teksty i jednocześnie zdziwiły, bo nigdy o nich nie słyszałam, a są naprawdę znakomite. W polskiej literaturze okołowojennej powinny stać w pierwszym rzędzie. Ale powstanie to tylko końcowa – choć bardzo obszerna i napisana jako pierwsza, już w latach 40. – część „Przygód człowieka myślącego”. Wcześniej Dąbrowska opisuje kilkadziesiąt lat z życia dwóch spokrewnionych rodzin: Tomyskich i Wochelskich. Na pierwszym planie jest Ewa, na drugim Józef i Joanna, na dalszym Ludwik i Janek. Akcja rozpoczyna się mniej więcej tam, gdzie kończą się „Noce i dnie”. To dalszy ciąg losów polskiej inteligencji wywodzącej się z okolic Kalisza – rodzinnej ziemi pisarki – choć z udziałem już innych bohaterów. W książce „Rzecz russowska” Drewnowski (literaturoznawca i edytor dzienników Dąbrowskiej) przytacza liczne krytyczne opinie o „Przygodach…”, zarówno z kraju, jak i z emigracji. Sam twierdzi, że to właściwie nie powieść, lecz „jakby trzy odrębne ciągi, różniące się dość zasadniczo charakterem i stylem”. Na pewno książka nie spełniła oczekiwań krytyków, czytelników, ani – co sama podkreślała – autorki. Nie podobały się drukowane w odcinkach fragmenty; również wydana w 1970 roku całość została przyjęta chłodno i dziś mało kto o niej pamięta. Szkoda, że Dąbrowska nie zdążyła uporządkować całości, skrócić niektórych fragmentów, innych rozwinąć. Są rozdziały świetne i wciągające, są i nudniejsze. Akcja miejscami płynie ospale, by za chwilę przeskoczyć o kilka lat – co potrafi zdezorientować. Bohaterowie „Przygód…” to – jak zwykle u Dąbrowskiej – realne osoby tylko lekko przetworzone literacko. Tak było także w „Nocach i dniach” czy „Ludziach stamtąd”. Ewa to po części alter ego autorki, jej mąż Stefan inspirowany jest Marianem Dąbrowskim, a Joannę, umierającą w czasie powstania w szpitalu, spotyka ten sam los co Jadwigę – siostrę Marii. Także dwaj bracia pisarki posłużyli jako pierwowzory męskich postaci (np. Stanisław Szumski, podobnie jak w powieści Ludwik, ożenił się z chłopką). Dąbrowska wielokrotnie powtarzała, że nie umie tworzyć fikcyjnych postaci – zawsze czerpie z prawdziwego życia. Oczywiście w sposób twórczy, nie dosłowny. W powieści pisarzami są Stefan i Józef Tomyscy. Ewa również pisze, ale i jest malarką (Dąbrowska sama też nieźle malowała). Zdaniem Drewnowskiego tak hojne korzystanie z własnego życiorysu, dzienników, a nawet cudzych listów i pamiętników to nie tyle świadomy zabieg artystyczny, co raczej desperacja autorki, która chciała za wszelką cenę zdążyć ukończyć powieść, choć brakowało jej już weny. Ta wiwisekcja na własnym życiu jest czasem tak drastyczna, że ciężko mi było to czytać - niemal dosłownie wykorzystuje Dąbrowska nie tylko romanse z Jerzym Czopem w Jaworzu i Stanisławą Blumenfeldową we Lwowie, ale nawet śmierci męża, brata i siostry... Na tle innych utworów Dąbrowskiej wypada słabiej, ale jak na książkę uznaną za „nieudaną” – uważam ją za świetną: 7/10
Agata - awatar Agata
oceniła na 7 5 miesięcy temu
Dom pani Tellier Guy de Maupassant
Dom pani Tellier
Guy de Maupassant
Zasłużony mecenat Flauberta; najwyższej światowej klasy nowelistyka. Utwory mądre, oryginalne, koherentne, wnikliwe. Mimo że pochodzą z etapu twórczości Francuza, który umownie nazywa się paryskim (czyli jeszcze nie naturalizm, i nie rollercastery w stylu „Horli”), to już wtedy Maupassant przedstawił się światu jak Fidiasz krótkiej formy. Gorzką nutę miesza z pełnym absurdu humorem, jakby Molier przemieszał się z Balzakiem. Dramaty społeczno-rodzinne doprawia postaciami takimi jak Fredrowski Cześnik (np. urzędnik Boissel ze „Spadku”, który każdemu dałby po pysku, ale powstrzymuje się, żeby nikogo nie zabić). GdM oczywiście nie zostawia żadnego komentarza, żadnego Tołstojowego programu naprawczego, zamiast tego kreśli opracowanie ludzkich ułomności, w tym wypadku mieszczańskiego urzędnictwa. SPADEK 9/10 Historia rodziny, która otrzyma spadek po bogatej ciotce, jeżeli para młoda w ciągu trzech lat doczeka się potomka, inaczej bajońska suma przejdzie na rzecz organizacji charytatywnych. GdM fenomenalnie obrazuje degeneracje życia rodzinnego i zawodowego oraz zmiany zachowań bohaterów w obliczu nadchodzącego „bankructwa”. Pikanterii scenariuszowi dodaje fakt, że w zasadzie warunek otrzymania spadku sprowadza się do krótkiej fizjologicznej czynności, co przywodzi dodatkowych frustracji. Bohaterów oczywiście nie zamartwia los rodzica, dobrobyt ewentualnego potomka, ani nawet czy samo małżeństwo ma jakiś niefinansowy sens. Kontrolowani jakby wyższą wolą podporządkowują swoje życie egoizmowi, ale – to największy dramat w „Spadku” – żaden z nas się temu nie dziwi i obserwujemy to wszystko współwinni z głównymi bohaterami, knując jak zjeść ciastko i mieć ciastko jednocześnie. Po drodze doświadczymy zalążków dyskusji mających miejsce w dzisiejszej humanistyce: o kryzysie męskości i przemocy domowej, a sam „Spadek” możemy traktować jako antenata współczesnych korpo-stories. NASZYJNIK 7,5/10 20-stronicowa igraszka, w której czytelnik wpada w typową pułapkę bajkowego schematu myślenia, w którym występki (w tym przypadku chciwość) zostają ukarane, a cnotliwość unosi rękę w znaku victorii. Rozbioru tego utworu mógłby bez trudu dokonać słynny rozkładacz bajek, Władimir Propp. W zakończeniu noweli jednak nie ma podziału nagród między cnotliwymi; jest przykra, jakże prawdziwa, ironia losu. Bajka przełamana finałem z życia wziętym, podsumowując. Morał sprowadzić można też do jakże wymownego: nie opłaca się być uczciwym i biednym. DOM PANI TELLIER Utwór tytułowy skomentował sam wydawca w opisie, jak i gremium czytelników w sekcji komentarzy. Z lenistwa nie będę się już produkował, dodam tylko na marginesie, że to kolejny utwór Francuza, który kompozycyjnie przypomina mi bajkę: trzy damy jak trzy świnki.
Diabeł_Z_Caroc - awatar Diabeł_Z_Caroc
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Czerwona Oberża i inne opowiadania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czerwona Oberża i inne opowiadania