Ameryka. Dom podzielony

Okładka książki Ameryka. Dom podzielony
Andrzej Kohut Wydawnictwo: Szczeliny reportaż
340 str. 5 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2022-09-07
Data 1. wyd. pol.:
2022-09-07
Liczba stron:
340
Czas czytania
5 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381351812
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ameryka. Dom podzielony w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Ameryka. Dom podzielony i



Przeczytane 2991 Opinie 646 Oficjalne recenzje 195

Opinia społeczności książki  Ameryka. Dom podzielony i



Książki 794 Opinie 584

Oceny książki Ameryka. Dom podzielony

Średnia ocen
7,0 / 10
490 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
253
243

Na półkach:

Ameryka. Dom podzielony
Autor: Andrzej Kohut

Moja ocena: ★★★★★★★★★☆ (9/10)

Bardzo dobra i niezwykle interesująca książka poświęcona współczesnym Stanom Zjednoczonym oraz procesom politycznym i społecznym, które doprowadziły do wyraźnego podziału amerykańskiego społeczeństwa. Autor w przystępny sposób opisuje mechanizmy funkcjonowania tamtejszej sceny politycznej, a jednocześnie pokazuje, jak głęboka i wielowymiarowa jest polaryzacja społeczna w Stanach Zjednoczonych.

Jednym z ciekawszych wniosków, jakie nasuwają się podczas lektury, jest refleksja nad tym, jak szybko starzeją się informacje i analizy polityczne. Wydarzenia, które jeszcze niedawno wydawały się przełomowe, bardzo szybko ustępują miejsca kolejnym, a dynamika życia politycznego sprawia, że rzeczywistość potrafi zmieniać się z niezwykłą prędkością. Książka dobrze pokazuje tę specyfikę współczesnej polityki – pełnej napięć, emocji i nieprzewidywalności.

Czytając tę publikację, coraz wyraźniej dostrzegałem także pewne analogie do sytuacji w Polsce. Mam wrażenie, że pod wieloma względami nasza rzeczywistość polityczna staje się coraz bardziej „amerykańska” – szczególnie jeśli chodzi o rosnącą polaryzację społeczną i coraz ostrzejszy podział opinii publicznej na dwa wyraźne obozy. W tym sensie książka Andrzeja Kohuta może być dla polskiego czytelnika nie tylko analizą Stanów Zjednoczonych, lecz także interesującym punktem odniesienia do refleksji nad własnym krajem.

Temat poruszany w książce pozostaje bardzo aktualny, a z perspektywy roku 2026 wydaje się nawet jeszcze bardziej wyrazisty. Wiele opisanych w niej zjawisk nie tylko nie straciło na znaczeniu, lecz wręcz pogłębiło się w ostatnich latach. Dzięki temu lektura nabiera dodatkowej wartości jako próba zrozumienia procesów, które wciąż kształtują współczesną politykę i debatę publiczną.

Książkę serdecznie polecam – to interesująca, dobrze napisana i skłaniająca do refleksji analiza współczesnej Ameryki.

📖 18:22 · 07.03.2026 · 24/2026 · (A)

Ameryka. Dom podzielony
Autor: Andrzej Kohut

Moja ocena: ★★★★★★★★★☆ (9/10)

Bardzo dobra i niezwykle interesująca książka poświęcona współczesnym Stanom Zjednoczonym oraz procesom politycznym i społecznym, które doprowadziły do wyraźnego podziału amerykańskiego społeczeństwa. Autor w przystępny sposób opisuje mechanizmy funkcjonowania tamtejszej sceny politycznej, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1275 użytkowników ma tytuł Ameryka. Dom podzielony na półkach głównych
  • 673
  • 591
  • 11
213 użytkowników ma tytuł Ameryka. Dom podzielony na półkach dodatkowych
  • 109
  • 24
  • 21
  • 16
  • 16
  • 14
  • 13

Tagi i tematy do książki Ameryka. Dom podzielony

Inne książki autora

Andrzej Kohut
Andrzej Kohut
Amerykanista, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, specjalista ds. nowych mediów w Ośrodku Studiów Wschodnich. Jest twórcą popularnego podcastu „Po amerykańsku”. Regularnie komentuje wydarzenia w USA dla polskich mediów. Przez kilka lat był koordynatorem Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Warszawie oraz szefem działu zagranicznego portalu Klubu Jagiellońskiego. Pracował także jako prezenter radiowy w Radiofonii i Radiu Kolor.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Węgry na nowo. Jak Viktor Orbán zaprogramował narodową tożsamość Dominik Héjj
Węgry na nowo. Jak Viktor Orbán zaprogramował narodową tożsamość
Dominik Héjj
Początkowo dość ciężko wchodziło mi się w lekturę, ale z czasem dałem się pochłonąć całkowicie. Dużo podróżuję, uwielbiam Budapeszt (świetne miejsce na citybreak) i mam sympatię do Węgier, ale przyznam, że tamtejszych realiów politycznych do tej pory zbytnio nie znałem. Dzięki książce, która jest napisana w sposób bardzo ciekawy, zaczynam rozumieć bardziej węgierskie myślenie i podejście do stosunków międzynarodowych. Bliżej mi do prawicy i nie miałem złego zdania o Wiktorze Orbanie (cenię m.in. węgierską politykę prorodzinną czy postawienie się nielegalnej migracji), ale autor, którego od lat śledzę na Twiiter/X, fajnie wyjaśnia to, jak Fidesz zawłaszczył węgierskie państwo i jak rozgrywa społeczeństwo patriotyzmem (nieco zakłamanym) i sentymentami do utraconych terenów. Nie zmieniłem zdania o Orbanie o 180 stopni, ale widzę teraz w nim dużo hipokryzji i politycznego zakłamania. Nie miałem go za ideał polityka, ale wydawał mi się silnym przywódcą z zasadami, czego nie można powiedzieć o polskich liderach politycznych. Czasami czytając książkę, mam wrażenie, że autor nawet nie próbuje znaleźć jakiś pozytywów Orbana i jego ugrupowania, a wydaje mi się, że takie są, jeśli ten człowiek jest tyle lat u władzy. I odpowiedzią na to nie może być wyłącznie sprzyjający Fideszowi system wyborczy i medialna propaganda. Co mnie zaskoczyło, to to, jak różnią się od siebie nasze narody. Widziałem też wiele podobieństw w rządach Fideszu to czasu, gdy w Polsce rządził PiS. Warto przeczytać, jeśli chce się lepiej zrozumieć inne europejskie państwo i jego postępowanie. Autor oczywiście nie usprawiedliwia działań węgierskiego rządu, ale pokazuje jego tok myślenia i pokazuje inną perspektywę. Warto przeczytać, jeśli jest się po prostu ciekawym świata, zwłaszcza tego nam najbliższego, europejskiego. Węgierskich nazwisk i nazw politycznych nie idzie zapamiętać, ale nie to jest najważniejsze
AdamKrokowski - awatar AdamKrokowski
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Indie. Kraj miliarda marzeń Weronika Rokicka
Indie. Kraj miliarda marzeń
Weronika Rokicka
Indie. Kraj miliarda marzeń Autor: Weronika Rokicka Moja ocena: ★★★★★★★★☆☆ (8/10) Ciekawy i wciągający reportaż o Indiach, który pozwala spojrzeć na ten kraj z wielu różnych perspektyw. Trzeba przyznać, że autorka włożyła dużo pracy w ukazanie złożoności i ogromnej różnorodności tego potężnego azjatyckiego państwa. Książka nie ogranicza się do ogólników — przeciwnie, w wielu miejscach schodzi na poziom konkretnych grup społecznych, regionów czy języków, co pozwala lepiej zrozumieć, jak wielowymiarowe są Indie. Publikacja ma charakter przekrojowy, a jednocześnie zachowuje przystępność. Autorka prowadzi czytelnika przez kolejne wątki w sposób uporządkowany, dzięki czemu nawet bardziej złożone zagadnienia nie przytłaczają. W moim przypadku był to audiobook i muszę przyznać, że forma ta bardzo dobrze się sprawdziła — całość odbierałem jako swoistą podróż przez Indie, pełną różnorodnych obrazów, historii i refleksji. Na szczególne uznanie zasługuje próba uchwycenia kontrastów — między nowoczesnością a tradycją, bogactwem a biedą, dynamicznym rozwojem a głęboko zakorzenionymi strukturami społecznymi. Dzięki temu książka nie jest jedynie opisem kraju, lecz także próbą zrozumienia procesów, które go kształtują. W moim odczuciu jednak niektóre wątki zostały nadmiernie rozbudowane kosztem innych. Dotyczy to zwłaszcza tematyki LGBT, której — moim zdaniem — poświęcono zbyt dużo miejsca w stosunku do całości książki. Rozdziały te nie wniosły dla mnie istotnej wartości poznawczej i sprawiały wrażenie nieco oderwanych od głównego nurtu opowieści. Mimo tej uwagi książka pozostaje bardzo wartościową i interesującą pozycją, która pozwala lepiej zrozumieć Indie i ich wewnętrzną różnorodność. To reportaż, który potrafi wciągnąć i jednocześnie skłonić do refleksji. 📖 14:08 · 21.03.2026 · 27/2026 · (A)
Paweł - awatar Paweł
ocenił na 8 20 dni temu
Koniec tęczy. Chile po Pinochecie Mateusz Mazzini
Koniec tęczy. Chile po Pinochecie
Mateusz Mazzini
Chile było jedynym krajem, w którym idee wolnorynkowe zostały wprowadzone w sposób tak czysty, że aż nieludzki” – ta parafraza myśli przewodniej reportażu Mateusza Mazziniego najlepiej oddaje tragizm opisywanej krainy. „Koniec tęczy. Chile po Pinochecie” to przejmująca sekcja zwłok państwa, które przez dekady było pokazywane światu jako prymus transformacji, by nagle, w 2019 roku, stanąć w płomieniach buntu. Mazzini rozpoczyna swoją opowieść od momentu, w którym „tęcza” – symbol nadziei z referendum z 1988 roku – ostatecznie zbladła. Autor kreśli obraz społeczeństwa, które przez trzydzieści lat żyło w cieniu „paktu milczenia”. Choć dyktatura Augusta Pinocheta formalnie się skończyła, jej duch pozostał uwięziony w konstytucji i strukturach państwa. Sytuacja wyjściowa reportażu to Chile pęknięte na pół: z jednej strony nowoczesne wieżowce Santiago i luksusowe dzielnice elit, z drugiej – narastająca frustracja klasy średniej i najuboższych, których życie stało się niekończącą się walką o przetrwanie na kredyt. Iskrą, która podpaliła ten lont, była podwyżka cen biletów metra, ale Mazzini pokazuje, że to tylko kropla, która przelała czarę goryczy gromadzonej przez pokolenia. Gospodarcze reperkusje dyktatury Kluczowym elementem książki jest analiza dziedzictwa „Chicago Boys” – grupy ekonomistów, którzy pod okiem Pinocheta uczynili z Chile poligon doświadczalny dla radykalnego neoliberalizmu. Mazzini bezlitośnie punktuje gospodarcze skutki tego eksperymentu: Prywatyzacja wszystkiego: W Chile sprywatyzowano nie tylko kopalnie czy fabryki, ale także szkolnictwo, ochronę zdrowia, a nawet zasoby wodne. Autor pokazuje absurd sytuacji, w której rolnicy nie mają czym podlewać upraw, bo woda płynąca obok ich pól należy do prywatnych korporacji. System emerytalny (AFP): Mazzini analizuje model funduszy emerytalnych, który stał się kołem zamachowym dla giełdy, ale dla zwykłych obywateli okazał się pułapką biedy. Emerytury drastycznie niższe od płacy minimalnej to jedna z najkrwawszych ran chilijskiego systemu. Dług jako styl życia: Reperkusją dyktatury jest model państwa-firmy, gdzie obywatel stał się klientem. Chcesz studiować? Musisz wziąć gigantyczny kredyt. Chcesz się leczyć? Płać. Mazzini udowadnia, że chilijski wzrost PKB został ufundowany na gigantycznym zadłużeniu gospodarstw domowych. Wnioski i ocena (7/10) Wnioski autora są niepokojące: Chile to ostrzeżenie dla świata. Mazzini argumentuje, że sukces mierzony wyłącznie słupkami ekonomicznymi jest iluzją, jeśli nie towarzyszy mu sprawiedliwość społeczna. Dyktatura Pinocheta nie tylko zabiła tysiące ludzi, ale też trwale „wykastrowała” państwo z jego opiekuńczych funkcji, tworząc system strukturalnej przemocy ekonomicznej. Na plus zaliczam wnikliwość i emocje . Jest to świetne połączenie reportażu z analizą politologiczną. Autor oddaje też głos ludziom, co pozwala poczuć gniew chilijskiej ulicy. Minusy: Narracyjny chaos: Momentami skoki między historią a współczesnością mogą dezorientować mniej obeznanego czytelnika. Publicystyczna teza: Mazzini ma bardzo wyraźne poglądy, co czasem odbiera tekstowi walor pełnego obiektywizmu, choć w kontekście opisanych patologii jest to zrozumiałe. To ważna lekcja o tym, że każda „tęcza” ma swój koniec, a pod jej łukiem nie zawsze czeka garnek złota – czasem jest to tylko garść popiołu po spalonym metrze.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Rozkład. O niedemokracji w Ameryce Piotr Tarczyński
Rozkład. O niedemokracji w Ameryce
Piotr Tarczyński
Drobiazgowa analiza współczesnego stanu systemu politycznego w USA. Dla mnie, całkowitego laika, miejscami było zbyt szczegółowo - nie byłam w stanie spamiętać wszystkich nazwisk, nazw aktów prawnych itp. Z drugiej strony ta szczegółowość jest siłą książki, której autor stawia sobie za cel ukazanie korzeni współczesnego kryzysu. A korzenie, na ile rozumiem, sięgają schyłku XVIII wieku. Tarczyński koncentruje się na różnych mechanizmach funkcjonowania władzy w Stanach, a także na systemie wyborczym w tym kraju. Próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o to, jak doszło do wyboru Trumpa na prezydenta. Jest przy tym wyraźnie krytyczny wobec zmian zaszłych w ostatnich latach w partii republikańskiej. Ta stronniczość trochę mi przeszkadzała. Wiem, że da się napisać dobry reportaż, nie ujawniając swoich poglądów, czego dowodem jest czytane przeze mnie w ubiegłym roku "Cokolwiek powiesz, nic nie mów". Takie książki budzą u mnie większe zaufanie do opinii formułowanych przez autora. Jednocześnie wydaje się, że pewne diagnozy Tarczyńskiego trochę się zdezaktualizowały - na plan pierwszy w amerykańskiej konserwatywnej polityce wysunęły się inne nazwiska niż przytaczane w książce sprzed trzech lat. Trudno tu winić autora, boć to wróżenie z fusów, niemniej jednak trzy lata, to dość krótki termin przydatności do spożycia jak na książkę. Mimo wszystko "Rozkład..." pozwala zrozumieć wiele skomplikowanych mechanizmów wpływających na kształt amerykańskiej sceny politycznej, takich jak sposób wyznaczania okręgów wyborczych, amerykańskie liberum veto, czyli filibuster, system legislacyjny i osobliwa rola, jaką odgrywa w nim... Sąd Najwyższy. Za to cenię tę książkę, a kolejnej: "Oślizgłe macki, wiadome siły" jestem jeszcze ciekawsza. Interesującym odkryciem był dla mnie fakt, że kraj o nie do końca demokratycznych zasadach wyborczych boryka się z podobnymi problemami jak Polska: kulejący system sądownictwa podległy bardzo silnym politycznym wpływom, próby kwestionowania wyników wyborów prezydenckich, postępująca polaryzacja światopoglądowa i polityczna. Wszystko to przerabialiśmy i przerabiamy nadal na naszym podwórku. Czyli to chyba nie kwestia szczegółowych zasad panującego systemu, a jakaś ogólna tendencja współczesnej kultury?
anodder_chapter - awatar anodder_chapter
ocenił na 6 25 dni temu
Śniadanie pachnie trupem. Ukraina na wojnie Zbigniew Parafianowicz
Śniadanie pachnie trupem. Ukraina na wojnie
Zbigniew Parafianowicz
Książka jest reklamowana, jako pierwszy reportaż z wojny na Ukrainie. Tak naprawdę wojna na Ukrainie rozpoczęła się w 2014 roku, kiedy to Rosja dzięki działaniom hybrydowym oderwała część Ukrainy. Później przez Porozumienia Mińskie częściowo zawieszony. 24 lutego 2022 roku ten konflikt na nowo rozgorzał, kiedy to Rosja już oficjalnie zaatakowała całe terytorium Ukrainy. Nie jest to na pewno pierwszy reportaż z Ukrainy i nie jest to, na szczęście, pierwsza książka autora na temat Ukrainy. Zbigniew Parafanowicz tematyką ukraińską zajmuje się już od 2003 roku i to jest jego trzecia książka na temat Ukrainy. Tak więc jego wiedza o Ukrainie jest ogromna. Zresztą w momencie wybuchu wojny 24 lutego 2022 był w Kijowie i spędził tam półtora miesiąca. Dzięki temu może prowadzić relacja z tych pierwszych dni wojny, pierwszego szoku, który przeżyli mieszkańcy Kijowa i Charkowa. Jednak wojsko było przygotowane do wojny, wcześniej wyprowadzone na pozycje. Tak więc Rosjanie bombardowali puste bazy. Ukraińcy błyskawicznie otrząsnęli się z pierwszego szoku i zaczęli działać wspólnie. Przedstawił działania wojska, policji, innych służb, a także relacje zwykłych mieszkańców. „Operacja specjalna”, jak tę wojnę nazywają Rosjanie, miała się skończyć po trzech dniach, wkroczeniem Rosjan do Kijowa, obaleniem rządu i podporządkowaniem sobie Ukrainy. Nikt nie witał Rosjan kwiatami, tak jak głosiła jej propaganda. Książkę można podzielić na dwie części. Pierwsza to są relacje z samej Ukrainy. Dla kogoś, kto śledzi na bieżąco wydarzenia na Ukrainie, te wydarzenia są znane. Chociaż niektóre rozmowy są szokujące. Zresztą część z tych relacji już było wcześniej przez autora publikowane, a tutaj je cytuje. Ciekawe są rozmowy przeprowadzona z Serhijem Żadanem, a także rozmowy z żołnierzami pułku Azow, czy rosyjskimi ochotnikami walczącymi po stronie ukraińskiej. Druga części książki mnie bardziej zainteresowała. Z zainteresowaniem przeczytałam historię pułku Azow, jakie kontrowersje wzbudzał nie tylko w samej Ukrainie, gdy powstawał w 2014 roku, aż po bohaterską obronę Mariupola. Ciekawym, choć bardziej znanym tematem jest fascynacja okultyzmem, szamanizmem, spirytualizmem elita rosyjskich. Połączenie tych ruchów z reanimowanym prawosławiem jest zadziwiające. Jednak najbardziej fascynujący był rozdział: „Dlaczego Zachód nie wierzył, że wojna wybuchnie?” W tym rozdziale Zbigniew Parafanowicz rekonstruuje chronologicznie wydarzenia poprzedzające inwazję rosyjską, uwzględniając materiały dyplomatów ukraińskich, zachodnich i polskich. Przytacza rozmowy z prezydenckim ministrem Jackiem Kumochem, a także rozmowy z innymi polskimi i ukraińskimi dyplomatami. Na końcu analizuje obecną sytuację w Ukrainie. Książka ta jest bardzo ważna, gdyż spina klamrą ponad 300 dni agresji Rosji na Ukrainę. Śledząc nawet codziennie wydarzenia na Ukrainie, część wydarzeń nam umyka, a o części zapominamy, dlatego ta książka, która w jednym miejscu przedstawia te wszystkie wydarzenia, jest pozycją bardzo ważną.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na 8 4 miesiące temu
Hongkong. Powiedz, że kochasz Chiny Piotr Bernardyn
Hongkong. Powiedz, że kochasz Chiny
Piotr Bernardyn
Hongkong to miasto, które wymyka się prostym definicjom, a Piotr Bernardyn w swojej książce „Hongkong. Powiedz, że kochasz Chiny” podejmuje ambitną próbę uchwycenia jego rozedrganej duszy w momencie dziejowego przełomu. Autor, będący wieloletnim obserwatorem azjatyckiej rzeczywistości, kreśli obraz metropolii zawieszonej między dumną, kolonialną przeszłością a nieuchronną, często bolesną integracją z komunistyczną macierzą. To reportaż gęsty od faktów, ale też pełen osobistych refleksji, które pozwalają czytelnikowi poczuć wilgotne powietrze zaułków Kowloon i chłód szklanych wieżowców finansowego centrum. Moja ocena tej pozycji to solidne 7/10. Bernardyn wykonuje tytaniczną pracę, wyjaśniając skomplikowane mechanizmy polityczne, które doprowadziły do wybuchu masowych protestów i stopniowego ograniczania swobód obywatelskich. Książka nie jest jednak suchym wykładem z politologii. To przede wszystkim opowieść o ludziach – o pokoleniu, które czuje, że traci grunt pod nogami, i o tych, którzy w nowym porządku upatrują szansy na stabilizację. Tytułowe wezwanie do „kochania Chin” to gorzka ironia, wskazująca na narzucony patriotyzm, który staje się warunkiem przetrwania w cieniu Pekinu. Opozycjonistą jest m.in Jimmy Lai, prowadzący kontrowersyjny "Apple Daily, ostatnią wolnościową gazetę z Hongkongu. Największą zaletą publikacji jest jej aktualność i rzetelność. Autor unika czarno-białych podziałów, starając się zrozumieć racje różnych stron konfliktu, choć jego sympatia do prodemokratycznych dążeń mieszkańców jest wyczuwalna. Bernardyn świetnie oddaje unikalny charakter Hongkongu jako miejsca styku kultur, gdzie brytyjski pragmatyzm miesza się z kantońską tradycją. Opisy codzienności – od ciasnych mieszkań „klatek” po luksusowe jachty – budują fascynujący kontrast, który jest znakiem rozpoznawczym tego miasta. Piotr Bernardyn pokazuje Hongkong w sposób uważny i reporterski, skupiając się przede wszystkim na ludziach i ich codziennym życiu. Dzięki temu czytelnik nie poznaje jedynie faktów czy danych historycznych, ale także emocje i doświadczenia mieszkańców miasta. Autor potrafi połączyć informacje historyczne z osobistymi historiami bohaterów, co sprawia, że książka jest zarówno pouczająca, jak i ciekawa w odbiorze. Reportaż szczególnie spodoba się czytelnikom zainteresowanym Azją, kulturą Chin oraz literaturą faktu. Książka pokazuje złożoność relacji między Hongkongiem a Chinami oraz pozwala lepiej zrozumieć specyfikę tego wyjątkowego miejsca. Jednocześnie autor unika uproszczeń i stara się przedstawić różne perspektywy, dzięki czemu reportaż ma dużą wartość poznawczą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 26 dni temu
Biedni w bogatym kraju. Przebudzenie z amerykańskiego snu Nicholas Kristof
Biedni w bogatym kraju. Przebudzenie z amerykańskiego snu
Nicholas Kristof Sheryl WuDunn
Pełna pasji książka o amerykańskiej biedzie. Autorzy łączą ogólne rozważania z historiami zwykłych ludzi, których system wpędził w spiralę biedy, uzależnień i życiowego upadku. Portretują USA jako bardzo bogaty kraj Trzeciego świata. Poruszająca lektura. Dwójka autorów pochodzących ze stanu Oregon napisała książkę o amerykańskiej biedzie. Dobrze znają temat, bo sami się wyrwali z nędzy, ale wielu ich znajomym i przyjaciołom z Oregonu się nie powiodło. Sytuacja społeczna i ekonomiczna w kraju ich wykończyła: długotrwałe bezrobocie, bieda, stres, po prostu rozpacz pchnęły ich w narkotyki, alkohol, drobną przestępczość, liczne choroby (otyłość!) i przedwczesną śmierć. Typowy dyskurs liberalny panujący obecnie w Ameryce twierdzi, że ci ludzie sami są sobie winni, bo każdy jest kowalem własnego losu. No nie, wielu jest skazanych już w dzieciństwie, bo pochodzą z biednych i patologicznych rodzin, dziedziczą nędzę i rozpacz. Portretują autorzy Amerykę jako kraj wspaniały dla bogaczy, którzy nie tylko cieszą się fortuną, ale także korzystają z licznych ulg podatkowych, dotacji i odpisów. A gdy popełnią przestępstwo, na przykład finansowe, są nader łagodnie traktowani przez sądy. Natomiast biedakom wiatr w oczy wieje: za drobne przestępstwa albo trafiają za kraty, albo zabiera im się prawo jazdy, co praktycznie wyklucza ich z życia. W ogóle nie ma państwowych programów pomocy biedakom, nieliczne które istnieją i – jak pokazują autorzy – przynoszą świetne efekty, są inicjatywą prywatną. To wielki paradoks, że ten najbogatszy kraj świata tak olewa swoich biedaków, to polityka przypominająca najbiedniejsze kraje Trzeciego świata. Ciekawe, że w ostatnich dekadach gospodarka Ameryki odnotowała spektakularny wzrost, ale jego owoce trafiły do 10% najbogatszych, reszta albo tkwi w miejscu, albo ubożeje. Przyczyną tego stanu rzeczy jest olbrzymia i wciąż rosnąca nierówność, na przykład: „zaledwie trzech Amerykanów – Jeff Bezos, Bill Gates i Warren Buffett – posiada majątek równy majątkowi całej uboższej połowy populacji”. W tej nieco chaotycznej i powierzchownej, ale wazvnej książce znajdziemy dużo więcej przykładów (edukacja, opieka zdrowotna, itd.) jak amerykański system prawny i ekonomiczny stygmatyzuje biedaków i skazuje ich na codzienną wegetację i przedwczesną śmierć. Co więcej, bieda jest dziedziczona, dzieci nędzarzy mają bardzo małe szanse wyrwania się do lepszego życia. Co ciekawe, wielu bohaterów książki głosowało na Trumpa, z pewnością ten pan nie poprawi ich sytuacji. Po koniec książki autorzy przedstawiają szereg sensownych propozycji pomocy dzieciom z ubogich rodzin, chodzi o to, żeby się wyrwały ze spirali nędzy, ale myślę, że owe propozycje mają małe szanse na realizację. W obecnej amerykańskiej atmosferze społecznej i politycznej uznane by były za komunistyczne...
almos - awatar almos
ocenił na 7 15 dni temu
Rzeźnia numer jeden i inne reportaże z Niemiec Jerzy Haszczyński
Rzeźnia numer jeden i inne reportaże z Niemiec
Jerzy Haszczyński
Inne Niemcy Tytuł „Rzeźnia numer jeden i inne reportaże z Niemiec” jednoznacznie nawiązuje do powieści Kurta Vonneguta. Nie jest to raczej przypadek, choć tytułowy reportaż jako tako odnosi się po prostu do największej rzeźni w Europie. Jednak w naszym zbiorze tekstów Jerzego Haszczyńskiego znajdziemy dużo więcej. Wątki polskie w Niemczech? Jest. Różnice między wschodem i zachodem Niemiec? Jeszcze jak. Podobieństwa dawnego NRD do Polski? Oczywiście. A wszystko w imigrancko-prawicowym sosie. Co ciekawe reportaże Haszczyńskiego nie tylko potrafią cofnąć nas w czasie do I Wojny Światowej, to także reportaże powtarzane przez autora. Autor odwiedza niektóre osoby i miejsca ponownie, porównując je. Czasem komuś się polepszyło, ktoś inny już nie chce rozmawiać, a kto inny jak skała stoi niezmieniony. Takie reportaże są niezwykle interesujące, bo można porównywać tabelki i cyferki z urzędów statystycznych, ale choćby taki ograniczony porównawczy wycinek rzeczywistości potrafi mieć dużą wartość. Sam autor w jednym wywiadzie powiedział, że właśnie powrót do tych starych tematów skłoniła go do napisania tej książki, a inne reportaże już przyszły same. Niestety mamy jedynie te napisane w okolicach 2020 roku. Te starsze trzeba znaleźć już samemu. Pierwszy reportaż zajmuje się dziećmi polskich pracowników przymusowych z II Wojny Światowej. Dzieci polskich mężczyzn i niemieckich kobiet w państwie poważnie myślącej o eugenice to przerażająca myśl dla obu stron – dla nazistów przerażonych zanieczyszczeniem krwi i Polaków przerażonych tym, co z dziećmi zrobią. Nie będę odkrywał tu szczegółów, bo jest tam więcej, również osobistych kwestii. Mogę powiedzieć tylko, że bardzo często motyw szukania rodziców nie kończy się w rzeczywistości tak słodko. Najciekawsze w tym reportażu było jednak tzw. zniemczanie obiecujących aryjsko ojców. Czego się nie robi dla zachowania twarzy? Innym nieoczywistym reportażem jest ten o muzułmańskich fascynacjach niemieckich nastolatek. Czytane Koranu, czy marzenie o hierarchicznej i bezpiecznej rodzinie nie może być przecież niebezpieczne? Gorzej, jak zrobi się coś w kierunku urzeczywistnienia tych marzeń i ucieknie do Państwa Islamskiego… A jak z każdą fazą – te bardzo szybko zanikają w strefie wojny. Nie jest to jedyny tekst zabierający nas geograficznie z Niemiec. W jednym z reportaży poznajemy kulisy hymnu arabskiej wiosny i jej autora, które nie są tak romantyczne, jak mogłoby się wydawać. Te podróże zabierają nas nie tylko do krajów muzułmańskich, a również na Litwę i do Polski. Haszczyński szuka prawdziwego grobu lub zwłok niesławnej Róży Luksemburg z komentarzem na temat niemieckiej lewicy. Wśród tych poszukiwań znajduje też inne tematy, jak korzenie Angeli Merkel, które prowadzą oczywiście do Polski. Czy Niemcy wiedzą o tych korzeniach, albo ich je obchodzą? Czy to jak z dziadkiem Tuska z Wermachtu? A może po prostu każdy wielki Niemiec lub kanclerz musi mieć związki z Polską? Jak Nietzsche albo Bismarck. Wielki nihilista robił to, by denerwować narodowe mieszczaństwo. I dziś w świecie „końca historii” i wzmożonej imigracji znów nacjonaliści są widoczni. W wielu swoich reportażach Jerzy Haszczyński pochyla się nad jedną zauważalną zmianą od swoich poprzednich tekstów. W Niemczech pojawili się prawicowi ekstremiści, politycy z wypowiedziami nieodróżnialnymi od Hitlera, czy właśnie AfD (niem: Alternative für Deutschland, pl: Alternatywa dla Niemiec). Autor zadaje pytanie dlaczego i skąd się wzięli? To, że schizofrenik dokona zbrodni, wyobrażając sobie ludobójstwo nawet połowy Niemców i wszystkiego na wschód po Pacyfik (sic!), jeszcze nic nie znaczy. Zastanawiające jest otoczenie i jak ono reaguje. A raczej, czego nie zrobiło i do czego dopuściło. A na wschodzie, wyzyskiwanym przez Zachód tak samo jak Polska w latach 90., rośnie frustracja. Frustracja, którą wykorzystują wpierw postkomuniści, a potem ugrupowania prawicowe. Brzmi znajomo? Nawet bardziej osobiste historie bywają podobne. Nie należy jednak popadać w zbytnie upodobnianie. PRL był jednym z najbardziej liberalnych politycznie państw bloku wschodniego. Wiele innych demoludów, w tym NRD nie miało tego luksusu, a jedynie ten gospodarczy dla uspokojenia ludności. Z tego powodu pierwsze protesty to dopiero 1989. Ze wschodem ostatecznie anektowanym i bez własnych większych tradycji politycznych ponad postkomunistów. Polska pod tym względem, stety niestety wyszła chyba nieco lepiej. Haszczyński skupia się na podobieństwach, a te różnice jedynie zaznacza. W reportażach Haszczynskiego można też dostrzec inne podobieństwa między Polską a Niemcami. Szczególnie w tytułowym reportażu – „Rzeźnia numer jeden”, który zostawiłem na koniec. Reżyser Bong Joon-ho twierdził, że kiedy opowiada swoje historie, mówi do swojego narodu – do Koreańczyków. Jednak okazuje się, że na twórczość oskarowego reżysera widownie innych narodów reagują podobnie. Po odkryciu tego stwierdził, że oni też są jednym narodem. Że wszyscy jesteśmy narodem kapitalistów. I o tym problemie opowiada ten reportaż. Ofiarami gastarbeitu w Niemczech okazują się Polacy, ale to model imigranckiej taniej siły roboczej kapitalizmu. Działa równie dobrze w Polsce. Po prostu kto inny jest ofiarą. A kapitalizm, jak by powiedział Marks, wzbudza tylko poczucie alienacji, tranzakcyjności relacji, myślenie w kategoriach gry o sumie zerowej i wyzysk. I o tym właśnie jest „Rzeźnia numer jeden”. O ironio wiele z powyższych tematów wydaje się bardzo lewicowych, albo proniemieckich. Nic bardziej mylnego – niektórzy twierdzą, że Jerzy Haszczyński należy do prawego skrzydła „Rzeczypospolitej”. Bo jak zawsze, często lewica i prawica dostrzega podobne problemy, ale daje inne rozwiązania. Jednak poza polityką – zrozumienie drugiego człowieka może mieć wartość samą w sobie. A autor pozwala wyjść nam poza stereotypy i zobaczyć, że w Niemczech też są ludzie. Tak, jak sprawa w rzeźni sprawiła, że Niemcy dostrzegli ich w gastarbeiterach. I tak Niemcy mają swój ordnung, ale i on ma swoje problemy. Problemy, które ironicznie wynikają u nich z zaufania do państwa, a u nas z jego braku. Książka przeczytana dzięki życzliwości Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939 Grzegorz Piątek
Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939
Grzegorz Piątek
Mam mieszane uczucia po lekturze. Podzielę komentarz na wady i zalety tej publikacji. Zalety: - dobrze przedstawiona geneza portu i miasta Gdyni, opis rozwoju od małej wioski, po nowoczesne miasto portowe, znaczenie w przedwojennej Polsce i zaprezentowanie przekroju społecznego Gdyni. - liczne fotografie miasta, portu i poszczególnych budynków z lat 20, 30-tych z opisami, co pozwala lepiej wczuć się w opowieść o historii Gdyni. - autor jest architektem, dzięki czemu dostajemy profesjonalny opis stylów różnych budynków które pojawiły się w Gdyni w tamtym czasie Wady : Ogólna poprawność polityczna bijąca z tej książki. Przesadą byłoby twierdzenie że z każdej kartki, ale jednak często rozbrzmiewająca. - książkę miałem ochotę rzucić po pierwszej stronie, bo autor rozpoczyna ją opowieścią o młodej dziewczynie, która czuła się mężczyzną i ostatecznie "zmieniła płeć". Później podobno już jako chłop, ożeniła się i miała dzieci (???). I rzecz ma miejsce w dwudziestoleciu międzywojennym a nie w XXI wieku. Co to ma wspólnego z przedwojenną Gdynią? Ano to że zawiedziony chłopak, który kochał się w tej dziewczynie, aby zapomnieć o nieszczęśliwej miłości wyjechał do Gdyni. Rozpoczynając książkę taką historyjką dziwnej treści, autor chciał chyba przyciągnąć uwagę lewicowo usposobionej młodzieży... - lewacka nowomowa bijąca z kart książki. Często można spotkać frazy w stylu "wyborczynie i wyborcy", "mieszkanki i mieszkańcy", "polityczki i politycy". Posługiwanie się takimi formami irytuje i wygląda karykaturalnie. Tak jakby autor miał czytelników za ludzi ograniczonych umysłowo i nie wiedział że w języku polskim, kiedy podaje się np. nazwę jakiegoś zawodu w rodzaju męskim odnosi się to i do kobiet i do mężczyzn. - ubolewanie nad "antysemityzmem" w przedwojennej Polsce. Oczywiście według autora niechęć do Żydów była całkowicie bezpodstawna i wynikała tylko i wyłącznie z uprzedzeń. Dla Piątka zwalczanie żydowskiego handlu i np. ograniczenia osiedlania dla Żydów w Gdyni były czymś karygodnym i są powodem do wstydu. Musiały się też pojawić wzmianki o późniejszym holokauscie ku przestrodze. Jakżeby inaczej. - widoczna niechęć autora do endecji, która była przed wojną wiodącą siłą polityczną w Polsce, szczególnie zachodniej, czyli także w Gdyni. Piątek pisząc o wyborach w Gdyni i komentując kampanie polityczne różnych partii, narodowcom poświęca krótki fragment który nie zawiera istoty rzeczy, tylko jest pogardliwym komentarzem. Zapewne, gdyby nie te wszystkie aspekty, które ja postrzegam jako wady, książka nie dostałaby "prestiżowego" Paszportu Polityki i nagrody literackiej Nike gazety Wyborczej. Zresztą widząc te "odznaczenia" i polecajkę pseudohistoryka Adama Leszczyńskiego na tylnej okładce, wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać. Mimo tych mankamentów uważam że warto po tę książkę sięgnąć. Jeśli wyrzucimy z niej całą lewacką otoczkę i tropicielstwo "antysemityzmu" to dostajemy całkiem dobrze napisaną historię przedwojennej Gdyni.
Banita - awatar Banita
oceniła na 6 10 dni temu
Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie Anna Mierzyńska
Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie
Anna Mierzyńska
Jest to ważna książka, zajmująca się zjawiskiem boleśnie aktualnym, rozpisanym przez autorkę na sześć rozdziałów, nazwanych przez nią historiami. Sądzę, że odbiór i ocena tych historii każdorazowo zależeć będzie od wcześniejszej wiedzy indywidualnego czytelnika na temat faktów i ich interpretacji zawartych w każdej z sześciu opowieści. Jeśli na przykład - podobnie jak mnie - od dawna kogoś interesował wpływ rozmaitych teorii spiskowych na realia społeczne, nie tylko w Polsce, szczegółowa ich egzemplifikacja przez autorkę może nieco znużyć, a próby racjonalnego wyjaśnienia tego fenomenu nadal trudno uznać za w pełni satysfakcjonujące. Jeśli zaś o fakty w tej dziedzinie chodzi, wdzięczna jestem za przypomnienie roli Rosji w wojnie szczepionkowej, pewnie trochę dlatego, że jest to jedyna potyczka w ostatnich latach, którą Kreml zdecydowanie przegrał. Natomiast niewątpliwie najciekawsze, a przy tym najsmutniejsze, były dla mnie dwa ostatnie rozdziały książki. Historia o obnażeniu. Państwo, które wpadło w sieć - to doskonały tytuł klęski ówczesnych polskich władz i służb w zderzeniu z rosyjsko-białoruską operacją, która w potocznej świadomości funkcjonowała jako afera z mailami Dworczyka. Przyznaję, że był to okres mojego bojkotu polskiej polityki, dlatego o niuansach całej operacji, o jej znaczeniu i o prognozach na przyszłość pojęcie miałam marne. Na dodatek dla kogoś, kto temat cyberterroryzmu czy wielu innych wariantów cyberprzestępczości znał jedynie z literatury i publicystki, lektura o konkretach, na przykład o ujawnianiu tajemnic „wrogiego” państwa, do łatwych nie należy. Jeszcze gorzej i, niestety, coraz bardziej rozwojowo przebiega zawartość ostatniego rozdziału, czyli: Historia o agresji. Rosyjski przemysł fałszowania rzeczywistości. Warto zwrócić uwagę, że termin ‚przemysł’ nabiera obecnie coraz bardziej złowrogiego znaczenia. Powody takiego stanu rzeczy wiążą się z upływem czasu od ostatnich wydarzeń uwzględnionych w książce przez autorkę, czyli od drugiej połowy roku 2022. Wygląda na to, że teraz, trzy lata później żyjemy w zupełnie innej epoce. Bezsilność wobec kreatorów fałszywych rzeczywistości narasta, a grozę potęgują ich zamiary przeniesienia wirtualnych obrazów świata do realu. Anna Mierzyńska, na stałe związana z redakcją OKO Press, jest również aktywna w mediach społecznościowych. Jej analiza składów amerykańskiej i rosyjskiej delegacji, które negocjowały putinowsko-trumpowski wariant tzw pokoju w Ukrainie skłoniła mnie do sięgnięcia po „Efekt niszczący”. Polecam.
Nina - awatar Nina
oceniła na 8 4 miesiące temu

Cytaty z książki Ameryka. Dom podzielony

Więcej
Andrzej Kohut Ameryka. Dom podzielony Zobacz więcej
Andrzej Kohut Ameryka. Dom podzielony Zobacz więcej
Więcej