Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu

Okładka książki Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu autora Mithila Ananth, Richa Jha, 9788381444408
Okładka książki Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu
Richa JhaMithila Ananth Wydawnictwo: Jedność literatura dziecięca
40 str. 40 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Manic Panic
Data wydania:
2021-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2021-01-01
Liczba stron:
40
Czas czytania
40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381444408
Tłumacz:
Krzysztof Kietzman
Średnia ocen

6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu

Średnia ocen
6,1 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu

Sortuj:
avatar
2230
2218

Na półkach:

Żyjemy w czasach kiedy korzystamy z internetu na każdym kroku – w pracy, szkole, a także w domu. Co by się stało, gdyby tak choć przez jeden dzień nie było takiej możliwości? O tym przekonała się pewna rodzinka z książki i choć początki niebyły łatwe, szczególnie dla co niektórych domowników, babcia i córka znalazły sposoby, aby ten dzień okazał się całkiem sympatyczny. Na jakie?

Niedawno sama miałam sytuacje, że nie działało Wi-fi przez prawie całą dobę. Co prawda u mnie nikt tego tak bardzo nie przeżywał, jednak okazało się to dużym problemem i nie chodzi mi tu o granie czy oglądanie jakichś filmów. Córka miała problem z odrobieniem lekcji, ponieważ w 8 klasie zazwyczaj musi korzystać z internetu (niestety nauczyciele wymagają więcej, niż mają w książkach, a że teraz wszystko jest w sieci, nie kupuje się encyklopedii itp.). Sama zresztą też nie mogłam nic wstawić, co wiązało się z poślizgiem w terminach, jakie mam na wstawienie recenzji.

Wracając do książki nam przypadła do gustu. Historia ciekawa, wciągająca, a przy tym bardzo realistyczna. Podczas czytania dostarcza sporą dawkę śmiechu.

Tekstu w książce jest niezbyt dużo, za to są duże, niebanalne ilustracje adekwatne do treści. Zdecydowanie przyciągają wzrok i zachęcają do sięgania po książkę.

Okładka jest twarda i solidna. Dzięki niej książka nie zniszczy się zbyt szybko.

„Mania klikania” to ciekawa książka z realistyczną historią i ciekawymi ilustracjami. Polecam.

Recenzja również pojawiła się na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2021/11/wydawnictwo-jednosc-ksiazka-pt-mania.html?fbclid=IwAR0nkpxE3zLWzVZqOLvkNFNdK0i-tNPH_gpIr3uZUDiWVAGVLqtHOHqEgjg

Żyjemy w czasach kiedy korzystamy z internetu na każdym kroku – w pracy, szkole, a także w domu. Co by się stało, gdyby tak choć przez jeden dzień nie było takiej możliwości? O tym przekonała się pewna rodzinka z książki i choć początki niebyły łatwe, szczególnie dla co niektórych domowników, babcia i córka znalazły sposoby, aby ten dzień okazał się całkiem sympatyczny. Na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

10 użytkowników ma tytuł Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu na półkach głównych
  • 9
  • 1
7 użytkowników ma tytuł Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Podbipięta, czyli co się kryje w nazwiskach Michał Rusinek
Podbipięta, czyli co się kryje w nazwiskach
Michał Rusinek Joanna Rusinek
Chociaż dzisiejsza książka dla dzieci i młodzieży autorstwa Michała Rusinka, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, pojawiła się na rynku wydawniczym już w 2022 roku, to w moje ręce trafiła całkiem niedawno i od razu mnie szalenie urzekła. Polecam ją z całego serca całym rodzinom, bo temat ciekawy, fascynujący, oryginalny, a przy okazji taka lektura może być bodźcem do dalszych poszukiwań w naszym drzewie genealogicznym, a kto wie co tam jeszcze nowego znajdziemy…? Autor odkrywa w tej przepięknie wydanej książce pochodzenie prawie 300 polskich nazwisk – liczba iście imponująca! Sama książka zainspirowała mnie do napisania wierszyka (mam nadzieję, że nie z rymami uznanymi nomen omen za częstochowskie),więc dzisiaj nietypowo opowiem o niej w ten oto sposób: Dawno tutaj nie było nic dla milusińskich, lecz już to nadrabiam i tworzę takie rymki Temat wszak ciekawy, bo jak dobrze wiecie każdy z nas nazwisko nosi jakieś przecież! I Michał Rusinek – świetny pisarz, człowiek stworzył taką książkę, o której opowiem: „Podbipięta czyli co się kryje w nazwiskach” a sprawa z nimi wcale nie jest oczywista. Do księgi tej zajrzyjcie, która ogrom wiedzy rusinkową frazą podaje jak należy! Każdy z nas tam jakoś wszak się nazywa i niniejsza książka meandry te odkrywa. Bogactwo językowe nazwisk w Polsce znanych i tych popularnych, i mniej używanych. Mamy więc paletę, od Dudy po Szlęzaka, Bandurę, Śliwińskiego, Grzyba, Podolaka. Autor opowiada, skąd Wiśniewski czy Kozak, skąd się wzięli Zuber, Landau, Pszczółka, Koza. Błysk w oku, śmiech szeroki gdy nam on wyjaśnia dlaczego Warzecha, a dlaczego Kaczka? Odkrywa Ojczenasza, Pokrzywę, Gomołę, zagląda do Górala, Czesaka i Kohna. Są nazwiska od ptaków, od zawodów, cech; jest więc Kogut, Ławniczak i Holoubek jest! Piękne ilustracje, mądre wyjaśnienia, całość bardzo „smaczna”, więc do polecenia! Brak mi tu jedynie numeracji stronek, ale warto szukać, biorąc książkę w dłonie. I wielką przyjemność sprawi także tobie, gdy poszukasz i o swoim nazwisku się dowiesz 😃 RECENZJA JEST MOIM AUTORSKIM TEKSTEM. ZAKAZ KOPIOWANIA, POWIELANIA I WYKORZYSTYWANIA CAŁOŚCI LUB CZĘŚCI PUBLIKACJI, BEZ MOJEJ WCZEŚNIEJSZEJ ZGODY. WSZYSTKIE RECENZJE POCHODZĄ ZE STRONY, NA KTÓRĄ ZAPRASZAM: https://www.facebook.com/TatraLang/
Mona - awatar Mona
oceniła na81 rok temu
Tkaczka chmur Katarzyna Jackowska-Enemuo
Tkaczka chmur
Katarzyna Jackowska-Enemuo
No niestety nie podzielam aż takich zachwytów jakie tu czytam nad tą książką... Zamysł książki jest oczywiście bardzo dobry - jako historia radzenia sobie ze stratą ale niestety dla mnie to zabrakło tu czegoś... Jakiegoś takiego dobitnego wątku przewodniego. Bo tak, to niby wiemy oczywiście o co chodzi, niby przeczytaliśmy historię, ale ani mnie jakoś nie ujęła ani nie było czegoś, co by tak naprawdę tą historię prowadziło od początku do końca. Nawet przeczytałem książkę dzisiaj raz jeszcze, by dokładnie ocenić i teraz mogę powiedzieć co mi tu nie pasuje: za dużo drobnych elementów (dziecko się pogubi),brak jednego najważniejszego. No bo są jakieś trzy siostry - Zorze, rodzi się dziewczynka, lubi tkać i tka sobie, jest braciszek, a potem jeszcze jabłko w zaczarowanym ogrodzie z czarownikiem, który potrafił zmieniać postać, dzieci słyszały się na odległość, dziewczynka choruje, braciszek wyrusza w podróż by ją uratować - to już jest ile? co najmniej 8 elementów, z których każdy mógłby być samodzielnym pomysłem na baśń... albo przynajmniej dobitnym punktem przewodnik ale nie, tu jest wszystko razem liźnięte. Mnie to nie przekonuje, to dlatego gdy ją pierwszy raz przeczytałem, to nie wiedziałem nawet co ja przeczytałem, nie przykuło to uwagi, za dużo drobiazgów rozpraszających, dopiero za drugim razem bardziej się skupiłem na drugiej części... I ta druga część - próby, które musi przeżyć chłopiec są właściwie bardzo dobre! Mocny przekaz - jako składowe żałoby, to jest dobrze napisane. Tylko niepotrzebnie przekombinowane wszystko poza nimi ;) Reasumując: książka niesie coś wartościowego... ale dlaczego, och dlaczego, wszystko poza tym nie zostało uproszczone ;) Czytana po raz 1: 23.12.2025, po raz 2: 14.01.2026) 3/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na62 miesiące temu
Ostatnia owca Ulrich Hub
Ostatnia owca
Ulrich Hub Jörg Mühle
Książka na pozór religijna, trochę świąteczna, przy tym bardzo humorystyczna dla dzieci i dorosłych. Twarda okładka. Wyrazista czcionka. Śmieszne kolorowe rysuneczki. Opowieść sprowadza się do wydarzeń religijnych prawdziwych , jakie miały miejsce ponad 2000 lat temu a mianowicie do narodzin Chrystusa. Ale to tylko ten jeden akcent. Nic nie jest nazwane po imieniu , nawet występujący król Herod. Jest to książka drogi , ale nie ludzi tylko puszczonych samopas owiec. Przenosimy się niby do tamtych czasów, ale jesteśmy we współczesnych. Właściwie to dokładnie nie jesteśmy w żadnym czasie bo są one akurat poplątane do granic możliwości. Głównymi bohaterkami jest stado owiec sztuk 7. Każda ma swoje imię: z przedziałkiem na boku, wiecznie zakatarzona, z aparatem nazębnym, ze złamaną nogą w gipsie, w czapce, z opaską na oku, ostatnia. Są same bez opieki , pasterze zniknęli bez śladu. Postanawiają szukać swoich opiekunów, którzy tylko plecaki po sobie zostawili na łące. Przy okazji wędrówki napotykają na różne zwierzaki , jak woła, osła, wielbłądy, którzy przekazują im informacje o wiekopomnym wydarzeniu, które jest tu potraktowane z przymrużeniem oka. Jest gwiazda betlejemska na niebie , która prowadzi do stajenki, w której urodziło się dziecię/ płeć nieznana/, które ma uratować świat. Ciało niebieskie a tu nawet wpadające w czerwień widziane przez różne osobniki jako kometa, jako zastęp aniołów oraz UFO. Tu każda odpowiedź jest dobra. To nie jest żaden paszkwil na religię, nie obraża niczyich uczuć religijnych. To Betlejem z punktu widzenia owiec. Dużo tu absurdów, komicznych sytuacji. Pomieszania z poplątaniem. Nie ma komórek, telewizji ,a jest aparat na zęby. Owce dziwią się ,że jak może dzieciątko rodzić się w żłobie, skoro można było wcześniej zarezerwować miejsce w hotelu. Tego typu przekręty. Książkę może przeczytać każdy i stary i młody , katolik , ateista i każdy jeszcze innej wiary. Myślę, że wszystkim i tak się spodoba. Dzieci małe nie zrozumieją treści. Dla nich będzie tylko Boże Narodzenie i owce idące do stajenki. Ale nie brońmy im tego, czytajmy. Książka jest krytyką na komercjalizację świąt, każdy dorosły to zauważy. Uważam , że bardzo udana pozycja. Coś zupełnie innego, co można czytać i przez cały rok , a nie koniecznie przed gwiazdką. Polecam! Będzie dużo śmiechu i zabawy, porównywanie koordynacji możliwości czasowych z występującymi wydarzeniami. Wybierzecie sobie owcę, którą najbardziej lubicie. My pokochaliśmy prawie jednomyślnie tę w czapce.
Anka - awatar Anka
oceniła na91 rok temu
Kury, czyli krótka historia o równości Laurent Cardon
Kury, czyli krótka historia o równości
Laurent Cardon
Co mają wspólnego kury i równość? Zdecydowanie bardzo dużo. Autor książki wręcz idealnie dobrał bohaterów do pokazania młodszym czytelnikom czym jest równość. Jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno tekstu, jak i świetnie pasujących tutaj ilustracji. Jeśli jesteście ciekawi, co wydarzyło się w kurniku, zapraszamy. Kury szykują się na trzy tygodnie nieco nudnej, ale zdecydowanie bardzo ważnej pracy. Oto zaczyna się Wielkie Wysiadywanie. Kury znalazły sposób, by umilić sobie ten czas, dbając jednocześnie o swoją kondycję. Grają, szydełkują, czytają książki, chodzą na pilates, a i zastępstwo dla swoich jajek potrafią znaleźć. Wszyscy są zadowoleni... no, prawie wszyscy. Trzem kogutom bardzo się to nie podoba. Przecież kury mają wysiadywać jajka. Filip, Marcel i Maniek ustalają harmonogram wysiadywania, jedzenia i picia. Kury bardzo szybko znajdują sposób na obejście zasad przedstawionych przez koguty. Wkrótce okazuje się, że w powstałym zamieszaniu wszystkie jajka się pomieszały. Ta niezwykle zabawna i ciekawa historia wprowadza najmłodszych do świata równości oraz szanowania wyborów i decyzji innych osób. W niewielkiej ilości tekstu autor zawarł to, co najważniejsze, by dzieci zrozumiały czym jest niesprawiedliwość i że współdziałanie oraz różność przynoszą zdecydowanie więcej korzyści. Nie mogę też przejść obojętnie obok ilustracji, które wręcz wypełniają karty książki. A musicie wiedzieć, że jej format jest naprawdę duży. Ilustracje mogą tutaj pełnić dodatkowe funkcje - świetnie sprawdzą się jako wyszukiwanka, a także będą pomocne w nauce liczenia. My już wiemy, że na pewno sięgniemy po drugą książkę z tej serii.
gabizuzia - awatar gabizuzia
oceniła na103 lata temu
Wyjątkowy kot Małgorzata Kur
Wyjątkowy kot
Małgorzata Kur
Często wydaje nam się, że nie jesteśmy wyjątkowi. Widzimy cechy innych, podziwiamy ich, bo mają coś czego my nie mamy, szybciej zyskują uznanie innych, są duszami towarzystwa, mają wiele dóbr, a my ciągle biedujemy lub nie chodzimy na wystarczającą ilość zajęć dokształcających itd. Zapominamy, że każdy z nas obdarzony jest innym talentem i charakterem i to już sprawia, że jesteśmy wyjątkowi. Nawet jeśli nie wyróżniamy się urodą, wykształceniem, ilością znajomości czy stanem posiadania. O takich dylematach jest opowieść Małgorzaty Kur „Wyjątkowy kot. Jak Mruczek wziął los w swoje łapki”. Do tego w opowieści autorka przekonuje, że czasami warto otworzyć się na coś innego, spojrzeć na swoją codzienność z perspektywy kogoś innego, aby móc coś zmienić i pomóc sobie w spełnianiu marzeń. Historia zaczyna się od trafienia do schroniska. Poznajemy tam różnorodne koty. Jedne są rasowe, inne rozbrykane, a jeszcze inne leniwe. Większość życia spędziły w klatce i nie znają innego życia. Do nich trafia Puszek, kot, którzy bardzo dobrze poznał, czym jest prawdziwy dom. Niestety jego pani była już bardzo stara i już nie potrafiła się nim opiekować. Sama potrzebowała wsparcia bliskich, a ci nie chcieli mieć kota, więc trafił on do schroniska. Tu jest przerażony i smutny. Na szczęście wszyscy miło go przyjęli, chętnie wysłuchali jego historii. Dzięki nowemu kotu Mruczek dowiaduje się jak wygląda prawdziwy dom. Także pragnie taki znaleźć. Zwłaszcza, że nigdy go nie miał, bo urodził się w schronisku. Do tej pory właśnie to miejsce kojarzyło mu się z domem. Opowieści nowego przyjaciela oraz wakacyjna akcja zachęcająca ludzi do adopcji zwierzaków sprawiły, że klatki nieco opustoszały. Wiele zwierzaków znalazło domy. Niestety kot, który najbardziej pragnie mieć dom nadal go nie znalazł. Właśnie z tego powodu Mruczek postanawia ruszyć w świat, aby dowiedzieć się, dlaczego jego nikt nie chce adoptować. Wędruje do zoo, gdzie odkrywa zadziwiające zwierzęta. Dowiaduje się też, że nie każde zwierzę chce mieć dom. Za to każde ma bliskich i jest na swój sposób wyjątkowe. Obserwując inne gatunki powoli odkrywa cechy, które sprawiają, że są one niezwykłe. O dziwo nie jest to wygląd. Co takiego sprawia, że ludzie wybierają takie, a nie inne zwierzę? Dlaczego Mruczek nie mógł znaleźć nikogo, kto by się nim zaopiekował? Czy miłość można znaleźć w zaskakujących miejscach? Przekonajcie się sami. „Wyjątkowy kot” to poruszająca opowieść o poszukiwaniu swojej niezwykłości, poznawaniu siebie, aby wiedzieć jakie nietypowe cechy mamy, ale też historia wychodzenia ze strefy komfortu, odkrywania, że można żyć inaczej. Mruczek był szczęśliwy w schronisku dopóki nie uświadomił sobie, że może być miejsce, w którym może czuć się jeszcze lepiej. Właśnie uświadomienie sobie tego sprawiło, że zaczął marzyć i dążyć do realizacji pragnień, poszukiwać bliskości i miłości ludzi. Kot pokazany z całą gamą uczuć i pragnień uświadamia młodemu czytelnikowi, że zwierzęta też czują i potrzebują empatii, ciepła, opieki, poczucia bezpieczeństwa, bliskości, a po przygarnięciu staje się członkiem rodziny, o którego trzeba troszczyć się. Poza oczywistym przesłaniem, czyli zachętą do adopcji zwierzaków ze schronisk mamy tu inny, dużo ważniejszy temat. Dzieci dowiadują się z tej lektury, że każdy, absolutnie każdy jest niezwykły. Tylko trzeba chcieć to dostrzec. Wcale nie trzeba udawać kogoś innego, aby znaleźć przyjaciół i być akceptowanym. Właśnie dzięki temu lektura może służyć jako czytanka terapeutyczna. Zwłaszcza, kiedy pociecha dla przypodobania się innym zaczyna źle postępować lub robi z siebie kozła ofiarnego. Książka będzie punktem wyjścia do rozmowy o tym, dlaczego nie warto udawać kogoś innego oraz pomoże zrozumieć, że każdy z nas jest wartościowy. Książka wzbogacona pięknymi ilustracjami Małgorzaty Detner. Całość dopełnia dobre zszycie dobrej jakości papieru i solidna kartonowa okładka, dzięki czemu lektura jest estetyczna i trwała. Duża czcionka i niedługie rozdziały sprawią, że będzie to ciekawa propozycja do czytania dla uczniów nauczania początkowego. Opowieść bardzo dobrze czyta się na głos, dzięki czemu przedszkolaki będą czerpały przyjemność ze słuchania. Zdecydowanie polecam.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na104 lata temu
Futuropolis. Miasto jutra Joanna Jagiełło
Futuropolis. Miasto jutra
Joanna Jagiełło Ewa Poklewska-Koziełło
Antek mieszka w dużym mieście, w którym na każdym kroku są brud i spaliny. Chłopiec choruje na astmę – ma przy sobie ciągle maskę i inhalator. Nic dziwnego, że jego myśli często krążą wokół czystego środowiska. Pewnego dnia zostaje zainspirowany przez nauczyciela do rozmyślania nad następującym tematem: futuropolis, czyli miasto jutra. Temat ten z pozoru wydaje się być trudnym. Tymczasem Antek ma dziwny sen, w którym pojawia się tajemniczy pies robot: Holo – jest on opiekunem i pilotem, zabiera chłopca do futuropolis, miasta jutra. Chłopiec odwiedza niesamowite miejsca, porusza się aeromobilem. Przed nim miasto bez spalin, w którym każdy dba o zdrową żywność w czystym środowisku. Macie ochotę do na wycieczkę do takiego miejsca, o które trudno w szaroburej rzeczywistości? Jeśli tak, to koniecznie sięgnijcie po najnowszą część serii Czytam sobie – poziom 2. W tej części znajduje się 800 – 900 wyrazów w tekście, dłuższe zdania, w tym także złożone i elementy dialogu. Mali czytelnicy mogą ćwiczyć też sylabizowanie. Ta część akurat ma sporo wyszukanego słownictwa dotyczącego miasta przyszłości. Poprzeczka jest dość wysoko postawiona – dzieci, które poznają Antka i jego wyprawę do miasta jutra wzbogacają słownictwo, aktywują swoją wyobraźnię. Książka jest fajnie zilustrowana przez Ewę Poklewską – Koziełło. Na końcu są tematyczne naklejki oraz dyplom sukcesu dla dziecka, które dało radę samemu poznać lekturę.
beel - awatar beel
ocenił na74 lata temu
Wakacje z Bąblami Monika Kamińska
Wakacje z Bąblami
Monika Kamińska
Prześliczna książka dla dzieci. Pierwsza część. Duży format. Twarda oprawa. Dobry gatunek papieru. Duża czcionka. Piękne kolorowe ilustracje . Tematyka przypomina trochę książkę ,, Dzikusy’’ dla dzieci. Też tu jest mowa o pewnej rodzince ,ale z czwórką dzieci, mieszkająca w domku z ogrodem. Rodzice nazwali tu swoją gromadkę Bąblami , a nie Dzikusami. Najstarsza jest Łucka, średniaki to bliźnięta Ala i Antek. Najmłodsze z dzieci to Daniel, zwany Da. Sam tak mówi o sobie, gdyż trudno mu wypowiedzieć niektóre zgłoski. Tata dzieci jest niezwykle zapracowany i nie może spełnić swojej obietnicy względem podopiecznych. Obiecał im wakacje nad morzem, a musi zostać i pracować na komputerze. Cała rodzina spędzi urlop letni w domu. Co nie oznacza ,że musi być nudno. Będzie bardzo , ale to bardzo wesoło i nieschematycznie. No może tylko nieartykułowany wrzask dzieci , krzyki, bieganina i gonitwy pozostaną na porządku dziennym. Skąd my rodzice to znamy? Wiele przygód i niecodziennych zdarzeń zaczynając od pełnej , wysypującej się skrzynki na listy, poprzez całonocną frontową burzę, zwalone drzewo w ogrodzie, zwariowaną zabawę w piratów, zbieranie wiśni z drzewa, robienie przetworów, hodowlę wiśniowych ludków, kąpiele w przydomowym baseniku, spełnianie marzeń za pomocą magicznych kamieni, wielką zabawę przy niezwykłym ognisku za domem. Książka składa się z opowiadań. Każde niesie różne przesłanie i czegoś uczy. Dzieciom wskazuje empatię, zrozumienie, bezpieczne zachowanie w czasie żywiołów pogodowych. A rodzice też mogą skorzystać z podpowiedzi, chociażby w jaki sposób przechytrzyć dzieci , żeby był wilk syty i owca cała w niektórych sytuacjach. Bardzo sympatyczna książka. Dzieci ją polubią na pewno , myślę ,że rodzice czytający swoim pociechom również. Patrzę na moje urwisy i się śmieję, tak mi przypominają te z książki o Bąblach. Polecam!
Anka - awatar Anka
oceniła na101 rok temu

Cytaty z książki Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mania klikania. Jak przeżyć dzień bez Internetu