-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać436 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki

Mocna i pouczająca autobiografia, która ukazuje surową i często ponurą rzeczywistość życia influencera.
Lee Tilghman — znana również jako @LeeFromAmerica — była jedną z pierwszych influencerek zajmujących się zdrowym stylem życia.
Dla swoich prawie 400 tysięcy obserwatorów była codziennym źródłem inspiracji. Publikowała wszystko: od sekretów dbania o cerę i higienę snu, przez estetyczne smoothie bowls, aż po podróżnicze tipy i zestawy ćwiczeń.
Uosabiała #SelfCare. Jej sponsoringi takich marek jak Madewell i Subaru przynosiły jej dochód w wysokości ponad 300 000 dolarów rocznie. Na pierwszy rzut oka jej życie wydawało się idealne.
Jednak za starannie wyselekcjonowanymi postami Tilghman przeżywała kryzys, dusząc się pod presją nieustannego utrzymywania swojej internetowej fasady. Jej przyjaźnie uległy zniszczeniu z powodu niemożności cieszenia się jakąkolwiek aktywnością, nawet prostą kolacją, bez robienia setek zdjęć. Zauważyła, że wszystko, co robiła, postrzegała jako potencjalną treść na Instagram. Im więcej udostępniała, tym bardziej jej obserwatorzy pragnęli więcej. Jej romantyczne związki cierpiały z powodu presji „twardego startu”. Skupienie się w pracy na jedzeniu doprowadziło ją do silnej obsesji na punkcie zdrowego odżywiania. W najgorszym momencie swojego życia rozejrzała się po swoim mieszkaniu i zdała sobie sprawę, że wszystkie przedmioty, które posiadała, zostały jej podarowane przez marki w zamian za publikowanie postów. Po pobycie w ośrodku zdrowia psychicznego, gdzie leczyła zaburzenia odżywiania i pogorszenie stanu psychicznego, Tilghman zrezygnowała z bycia influencerką jako swojej głównej kariery i postanowiła odkryć, kim naprawdę jest.
„Umrę, jeśli tego nie polubisz” to wnikliwe, świadome spojrzenie na życie w świecie influencerów i historia, z którą może się utożsamić każdy, kto zmagał się z nieuzasadnionymi oczekiwaniami internautów. Ponieważ ponad połowa pokolenia Z aspiruje do bycia influencerami, prawie trzy na pięć nastoletnich dziewcząt doświadcza „uporczywego smutku i beznadziejności”, wspomnienia Tilghman nie mogłyby być bardziej aktualne i potrzebne.
Wygraj ksiażkę!
Z okazji premiery "Umrę, jeśli tego nie polubisz" Wydawnictwo Biały Wiatr przygotowało dla was konkurs, w którym do wygrania jest 10 egzemplarzy książki.
Co trzeba zrobić, by zgarnąć jeden z nich? Nic prostszego. Wystarczy, że pod tym artykułem umieścicie odpowiedź na nasze zadanie konkursowe:
Jak wyglądałby Twój „post prawdy” w social mediach — bez filtrów i udawania?
Konkurs trwa od 08 kwietnia do 14 kwietnia włącznie.
Czekamy na Wasze odpowiedzi. Powodzenia!
Regulamin konkursu dostępny jest TUTAJ.
odpowiedzi [67]
Ja nie miałabym czegoś takiego jak post prawdy, jestem administratorem na kilku kanałach na whatsapp i łącznie to jest ok. 1000 obserwujących. Na każdym kanale jestem 100% prawdziwa i nikogo nie udaję.
Ja nie miałabym czegoś takiego jak post prawdy, jestem administratorem na kilku kanałach na whatsapp i łącznie to jest ok. 1000 obserwujących. Na każdym kanale jestem 100% prawdziwa i nikogo nie udaję.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mój post prawdy to kwestia interpretacji. Nie wrzucam aktualnych zdjęć. Postacie do moich projektów to ja zwykle w przebraniach za postacie, w czasach młodości tylko dlatego, że nie mam obaw o naruszenia czyjegoś wizerunku. Powód prosty. Jestem po diagnozie i drugi powód nie czuję potrzeby. Zawsze robię to co lubię i jak lubię. Nie staram się o ilość obserwujących, opinia innych też nie jest ważna. Zwyczajnie ta osoba która chce mnie poznać i skorzystać z mojej pomocy ma otwarte drzwi do rozmowy ze mną. W dużej mierze to sposób myślenia i podejścia do wartości w swoim życiu. Jednak zrozumieć może to tylko osoba, która otrzymała diagnozę nieuleczalna. Więc w takim konkursie potrzeba kategorii. Ważne jest to by mieć jednakowe szanse. W mojej grupie ( osób poważnie chorych) nie czułabym opinii, że osiągnięcie czegokolwiek jest powodem litości. Z grupy osób zdrowych było by to dla nich szansą zmierzenia się z równymi konkurentami.
Cieszę się że jest taki konkurs, jestem już szczęściarą. Już wygrałam prawdę o sobie i tą którą noszę w sobie. Bezcenną natomiast jest możliwość wyrażenia swojego zdania. Bo wszystko co robisz zgodnie z sercem jest cenne.
Mój post prawdy to kwestia interpretacji. Nie wrzucam aktualnych zdjęć. Postacie do moich projektów to ja zwykle w przebraniach za postacie, w czasach młodości tylko dlatego, że nie mam obaw o naruszenia czyjegoś wizerunku. Powód prosty. Jestem po diagnozie i drugi powód nie czuję potrzeby. Zawsze robię to co lubię i jak lubię. Nie staram się o ilość obserwujących, opinia...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie ma czegoś takiego jak prawda, szczególnie w odniesieniu do nas samych. Prawda o mnie inaczej wygląda po męczącym dniu, inaczej w chorobie, inaczej kiedy jestem wściekła, inaczej kiedy jestem załamana. Każda chwila jest prawdą i nią nie jest. Prawa to nie tylko moja twarz i ciało bez upiększeń i filtrów, ale też to co jest we w mnie, moje myśli, poglądy, przekonania, stosunek do świata. Odsłaniając w pełni siebie staje się bezbronna wobec Was. Więc nigdy tego nie zrobię. Mogę pokazać moje zmarszczki, wałeczki tłuszczu, cellulit .... ale mój wewnętrzny świat zawsze będzie tylko mój.
Nie ma czegoś takiego jak prawda, szczególnie w odniesieniu do nas samych. Prawda o mnie inaczej wygląda po męczącym dniu, inaczej w chorobie, inaczej kiedy jestem wściekła, inaczej kiedy jestem załamana. Każda chwila jest prawdą i nią nie jest. Prawa to nie tylko moja twarz i ciało bez upiększeń i filtrów, ale też to co jest we w mnie, moje myśli, poglądy, przekonania,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWiesz, chciałabym kiedyś móc się uśmiechnąć naprawdę. Zapomnieć choć na chwilę o tym, co było i się nie odstanie. Albo chociaż móc zdjąć maskę uśmiechu, przestać udawać na moment, że wszystko jest ok, że tego nie było. Ale wszak nie ma tego złego: gdy przeżyłeś już koszmar w realu, przestajesz się bać. Może nawet przestajesz czuć cokolwiek. Pewne doświadczenia opancerzają duszę, zwłaszcza, gdy trwają latami. Wtedy pancerz staje się z każdym dniem twardszy, mocniejszy... W sumie przydaje się w życiu, bo w zbroi jest się odpornym na ciosy. Tyle, że ta zbroja rdzewieje, uwiera, z czasem staje się przyciasna, ale nie da się jej zdjąć. Jej częścią jest żelazna maska wiecznego "wszystko jest OK, pośmiejmy się razem, poironizujmy". Wiesz, chciałabym móc zdjąć ją choć na chwilę i pokazać swoją samotność. I może choć przez chwile coś poczuć.
Wiesz, chciałabym kiedyś móc się uśmiechnąć naprawdę. Zapomnieć choć na chwilę o tym, co było i się nie odstanie. Albo chociaż móc zdjąć maskę uśmiechu, przestać udawać na moment, że wszystko jest ok, że tego nie było. Ale wszak nie ma tego złego: gdy przeżyłeś już koszmar w realu, przestajesz się bać. Może nawet przestajesz czuć cokolwiek. Pewne doświadczenia opancerzają...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mój „post prawdy” byłby cichy… bez idealnego światła i bez ustawionego kadru.To byłoby zdjęcie zmęczonych dłoni po całym dniu pracy, jeszcze pachnących dezynfekcją, włosów związanych w pośpiechu i twarzy, która nie zawsze ma siłę się uśmiechać.Napisałabym, że nie ogarniam wszystkiego. Że czasem jestem silna tylko dlatego, że nie mam wyboru. Że między obowiązkami gubię siebie, ale wciąż próbuję się odnaleźć.Byłaby tam prawda o małych zwycięstwach – uśmiechu pacjenta, spokojnym oddechu po ciężkim dniu, chwili ciszy, która znaczy więcej niż tysiąc słów.Bez filtrów, bez udawania.
Tylko ja — trochę zmęczona, trochę pogubiona… ale prawdziwa.
Mój „post prawdy” byłby cichy… bez idealnego światła i bez ustawionego kadru.To byłoby zdjęcie zmęczonych dłoni po całym dniu pracy, jeszcze pachnących dezynfekcją, włosów związanych w pośpiechu i twarzy, która nie zawsze ma siłę się uśmiechać.Napisałabym, że nie ogarniam wszystkiego. Że czasem jestem silna tylko dlatego, że nie mam wyboru. Że między obowiązkami gubię...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Elegancko 😇
Postprawda (ang. post-truth) – sytuacja, w której fakty są mniej istotne w kształtowaniu opinii publicznej niż odwołania do emocji i osobistych przekonań.
Postprawda to specyficzny stan życia społeczno-politycznego i intelektualnego w wysoko rozwiniętych krajach demokratycznych, który został wykreowany przez media oraz osoby pełniące ważne funkcje publiczne, głównie polityków; efekt rozprzestrzeniania się populizmu, który wypaczył pierwotny sens uprawiania polityki w krajach demokracji parlamentarnej, ponieważ wykorzenił z życia publicznego walkę na argumenty, idee i możliwe do zrealizowania pomysły, a w to miejsce wprowadził grę na emocjach i tanią sensację. W epoce postprawdy podstawowe wartości, tj. prawda w mediach i życiu publicznym, zagrożone są z powodu cynizmu i skrajnego załamania wszelkich cenionych niegdyś wartości, np.: prawdy, uczciwości i rzetelności dziennikarskiej.
Elegancko 😇
Postprawda (ang. post-truth) – sytuacja, w której fakty są mniej istotne w kształtowaniu opinii publicznej niż odwołania do emocji i osobistych przekonań.
Postprawda to specyficzny stan życia społeczno-politycznego i intelektualnego w wysoko rozwiniętych krajach demokratycznych, który został wykreowany przez media oraz osoby pełniące ważne funkcje publiczne,...
Lis Gracki- Lisie drogi - ja Cię błagam ,ja Cię proszę -napisz to jeszcze raz ,ale tak żebym ja (prosty człowiek) miał ochotę to przeczytać i na dodatek cuś z tego zrozumieć zdołał. Bo widzę że znowu Cię poniesło.😊
Lis Gracki- Lisie drogi - ja Cię błagam ,ja Cię proszę -napisz to jeszcze raz ,ale tak żebym ja (prosty człowiek) miał ochotę to przeczytać i na dodatek cuś z tego zrozumieć zdołał. Bo widzę że znowu Cię poniesło.😊
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNajprościej jak się da: prawda nie ma znaczenia a dyskusje dotyczą opinii oraz emocji. Czyli za księdzem Józefem Tischnerem 💩prawda 😇
Najprościej jak się da: prawda nie ma znaczenia a dyskusje dotyczą opinii oraz emocji. Czyli za księdzem Józefem Tischnerem 💩prawda 😇
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa mam sporą nadwagę i nie na wszystkich zdjęciach to widać, a więc pokazałabym całą swoją postać gdzieś na trasie pociągu albo na jakimś dworcu podczas męczącej podróży w spartańskich warunkach, a komentarz to byłaby relacja z tej wyprawy, bo i otyli mogą podróżować i mieć przygody. A mam wyobraźnię i pomysły, ale i dużo nadmiernych kilogramów.
Ja mam sporą nadwagę i nie na wszystkich zdjęciach to widać, a więc pokazałabym całą swoją postać gdzieś na trasie pociągu albo na jakimś dworcu podczas męczącej podróży w spartańskich warunkach, a komentarz to byłaby relacja z tej wyprawy, bo i otyli mogą podróżować i mieć przygody. A mam wyobraźnię i pomysły, ale i dużo nadmiernych kilogramów. ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMój post prawdy: tak naprawdę to nie istnieję
Mój post prawdy: tak naprawdę to nie istnieję
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMój „post prawdy” nie miałby idealnego światła ani przemyślanej kompozycji. Byłby zdjęciem mnie przy biurku o 23:47, w rozciągniętym swetrze, z kubkiem zimnej już herbaty i niedokończoną listą zadań. Podpis brzmiałby: „Nie ogarniam tak często, jak myślicie”.Napisałabym, że czasem zazdroszczę ludziom ich „poukładanego życia”, choć wiem, że oglądam tylko jego wycinek. Że miewam dni, kiedy produktywność jest mitem, a pewność siebie luksusem. Że bywam zmęczona porównywaniem się do innych i że uczę się akceptować tempo, które jest naprawdę moje.Bez filtrów pokazałabym, że rozwój nie jest linią wznoszącą, tylko sinusoidą. Że sukcesy przeplatają się z wątpliwościami. Że czasem największą odwagą jest przyznać: „Nie wiem, ale próbuję”.To byłby post bez udawania, że zawsze jest dobrze. Za to z nadzieją, że ktoś po drugiej stronie ekranu pomyśli: „Ja też tak mam” i poczuje ulgę.
Mój „post prawdy” nie miałby idealnego światła ani przemyślanej kompozycji. Byłby zdjęciem mnie przy biurku o 23:47, w rozciągniętym swetrze, z kubkiem zimnej już herbaty i niedokończoną listą zadań. Podpis brzmiałby: „Nie ogarniam tak często, jak myślicie”.Napisałabym, że czasem zazdroszczę ludziom ich „poukładanego życia”, choć wiem, że oglądam tylko jego wycinek. Że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jak wyglądałby mój "post prawdy" w social mediach - bez filtrów i udawania?
Nic prostszego?
A jednak... nie ma mnie na tyle, żeby wyciągnąć na światło dzienne myśli, z którymi się budzę i zasypiam. Aby nazwać to, co codziennie krąży w głowie i nie daje wytchnienia. Wypowiedzianych raz słów nie da się cofnąć, a najbardziej przeraża myśl, że nikt nie uwierzy, nie weźmie na poważnie, zbagatelizuje, przecież mam tak dużo, jak mogę się tym nie cieszyć...
Jak wyglądałby mój "post prawdy" w social mediach - bez filtrów i udawania?
Nic prostszego?
A jednak... nie ma mnie na tyle, żeby wyciągnąć na światło dzienne myśli, z którymi się budzę i zasypiam. Aby nazwać to, co codziennie krąży w głowie i nie daje wytchnienia. Wypowiedzianych raz słów nie da się cofnąć, a najbardziej przeraża myśl, że nikt nie uwierzy, nie weźmie na...
Post prawdy:
Prawdziwe życie to nie pozory, sztuczność i maski , którymi karmią nas socjal media.
Udawanie kogoś kim się nie jest, bo lajki, bo fejm i złudne poczucie bycia kimś wyjątkowym.
Życie to problemy, porażki, ale i szczęście, które przynosi śpiew ptaków o poranku, ciepłe promienie wiosennego słońca , czyjś uśmiech .... Pozwólmy sobie na autentyczność.
Post prawdy:
Prawdziwe życie to nie pozory, sztuczność i maski , którymi karmią nas socjal media.
Udawanie kogoś kim się nie jest, bo lajki, bo fejm i złudne poczucie bycia kimś wyjątkowym.
Życie to problemy, porażki, ale i szczęście, które przynosi śpiew ptaków o poranku, ciepłe promienie wiosennego słońca , czyjś uśmiech .... Pozwólmy sobie na autentyczność.
Moje dni mają rutynę podobną do siebie .Pracuję od poniedziałku do piątku. Staram się dbać o dom i ćwiczyć, ale czasami daje sobie czas na regenerację i cwicze mniej lub w ogóle.
Moje dni mają rutynę podobną do siebie .Pracuję od poniedziałku do piątku. Staram się dbać o dom i ćwiczyć, ale czasami daje sobie czas na regenerację i cwicze mniej lub w ogóle.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Czasem myślę, że gdyby zdjąć wszystkie filtry — nie te z aplikacji, tylko te z głowy — to mój „post prawdy” byłby trochę niewygodny.
Byłoby tam: że nie zawsze wiem, co robię, że odkładam rzeczy, które są dla mnie ważne, że czasem udaję spokój, a w środku mam chaos. Ale byłoby też:
że mimo wszystko próbuję,
że uczę się siebie powoli, kawałek po kawałku,
że mam momenty, kiedy naprawdę czuję, że żyję — i to wystarcza.Bez idealnych kadrów.
Bez mądrych podpisów pod zdjęciem kawy.Po prostu:
„Hej. Jestem. Nieidealnie, ale prawdziwie.”I może właśnie taki post dostałby najmniej lajków —
ale najwięcej sensu
Czasem myślę, że gdyby zdjąć wszystkie filtry — nie te z aplikacji, tylko te z głowy — to mój „post prawdy” byłby trochę niewygodny.
Byłoby tam: że nie zawsze wiem, co robię, że odkładam rzeczy, które są dla mnie ważne, że czasem udaję spokój, a w środku mam chaos. Ale byłoby też:
że mimo wszystko próbuję,
że uczę się siebie powoli, kawałek po kawałku,
że mam momenty,...
Piękna wypowiedź. :)
Piękna wypowiedź. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBrzmi ciekawie. Na pewno przeczytam.
Brzmi ciekawie. Na pewno przeczytam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMój post prawdy? To nic innego, jak być autentycznym. Chociaż przyznaję, że tak naprawdę im mniej Ciebie w mediach, tym lepiej. Żadna to przyjemność, kiedy wszyscy śledzą każdy twój krok. Moim zdaniem dzieleniem się każdą aktywnością z folowersami, to jakaś głupota. Jeszcze trochę, a ludziska zaczną robić sobie selfie, jak siedzą w kibelku i czytają gazetę albo jedzą na kibelku, jak Paweł Wilczak w serialu ,,Kasia i Tomek".Moja prawda polegałaby na tym, że nie gonię za popularnością, a realizuje jeden cel, aby świat zostawić ciut lepszym, aby zachęcić do czynienia małych dobrych uczynków. Jestem honorowym dawcą krwi, ale pod właściwym tego słowa znaczeniu. Materializm nie interesuje mnie. Ja, gdybym był tak bardzo popularny, to niczym moja ulubiona aktorka śp. Marzena Kipiel - Sztuka, tak Halinka Kiepska! Wykorzystywałbym popularność w dobrym celu. Cytuję panią Marzenę: jeśli swoją osobą mogę kogoś uszczęśliwić, to to dla mnie największa nagroda.Ja bym pokazał, że nie trzeba drogich ciuchów, nie trzeba robić głupot, aby być kimś. Podobno im głupszy filmik, tym więcej serduszek. Ja bym pokazał, że bycie sobą też jest fajne i może najlepsze. Jak śpiewali z Pudzian Band: po prostu sobą bądź! Nam się udało, teraz Ty!
Mój post prawdy? To nic innego, jak być autentycznym. Chociaż przyznaję, że tak naprawdę im mniej Ciebie w mediach, tym lepiej. Żadna to przyjemność, kiedy wszyscy śledzą każdy twój krok. Moim zdaniem dzieleniem się każdą aktywnością z folowersami, to jakaś głupota. Jeszcze trochę, a ludziska zaczną robić sobie selfie, jak siedzą w kibelku i czytają gazetę albo jedzą na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejA chętnie sobie czytnę.
A chętnie sobie czytnę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMnie też zaciekawiła.
Mnie też zaciekawiła.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Prawda?
Często nie jest inspirująca.
Nie jest estetyczna.
Nie zbiera lajków.
Prawda jest taka, że:
- ludzie częściej są zagubieni niż pewni siebie
- większość decyzji to strzały w ciemno, tylko dobrze opowiedziane po fakcie
- „ogarnięci” też się sypią, tylko offline
- spokój to nie stan permanentny, tylko chwilowe okno między jednym chaosem a drugim
I jeszcze jedno:
Nie wszystko musi mieć sens od razu.
Nie wszystko musi być produktywne.
Nie wszystko trzeba naprawiać.
Czasem wystarczy nie kłamać - ani innym, ani sobie.
Prawda?
Często nie jest inspirująca.
Nie jest estetyczna.
Nie zbiera lajków.
Prawda jest taka, że:
- ludzie częściej są zagubieni niż pewni siebie
- większość decyzji to strzały w ciemno, tylko dobrze opowiedziane po fakcie
- „ogarnięci” też się sypią, tylko offline
- spokój to nie stan permanentny, tylko chwilowe okno między jednym chaosem a drugim
I jeszcze jedno:
Nie...
Znam ją z oryginału. Dobrze, że się pojawiła, bo jest nieco otrzeźwiająca dla pokolenia Z, które tylko myśli jak zaistnieć na socjal mediach. I jest to książka, a nie wirtualne wyznanie na TikToku, FB, czy innym portalu. NA jej temat był ciekawie napisany artykuł na Interii.
Znam ją z oryginału. Dobrze, że się pojawiła, bo jest nieco otrzeźwiająca dla pokolenia Z, które tylko myśli jak zaistnieć na socjal mediach. I jest to książka, a nie wirtualne wyznanie na TikToku, FB, czy innym portalu. NA jej temat był ciekawie napisany artykuł na Interii.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mam w domu stosy książek, które bardziej przypominają wyrzut sumienia niż hobby. Kupuję je z myślą, że „kiedyś będę mieć czas”. Lubię ten moment - nowa historia, zapach papieru, obietnica, że na chwilę zniknę z własnej głowy.
Tylko że prawda jest mniej romantyczna. Czytam po kilka stron, zasypiam, odkładam „na później”. „Później” rośnie szybciej niż ja jestem w stanie nadgonić.
Dlatego dziś przeczytam kilka stron bez presji, że to za mało.
Może pozwolę sobie na chwilę, która niczego nie musi udowadniać.
I może w końcu znów zacznę czytać dla przyjemności, a nie dla bicia swoich własnych rekordów.
Mam w domu stosy książek, które bardziej przypominają wyrzut sumienia niż hobby. Kupuję je z myślą, że „kiedyś będę mieć czas”. Lubię ten moment - nowa historia, zapach papieru, obietnica, że na chwilę zniknę z własnej głowy.
Tylko że prawda jest mniej romantyczna. Czytam po kilka stron, zasypiam, odkładam „na później”. „Później” rośnie szybciej niż ja jestem w stanie...
Na pewno tego nie przeczytam i nie dam lajka
Na pewno tego nie przeczytam i nie dam lajka
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTa wiadomość zmieniła moje życie.
Ta wiadomość zmieniła moje życie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@LetCentryczna Prawdziwy influencer... albo nowy Kaszpirowski 😇
@LetCentryczna Prawdziwy influencer... albo nowy Kaszpirowski 😇
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
[authorPhoto]300147|Lee Tilghman[/authorPhoto] Lee Tilghman[authorLink]300147|Lee Tilghman[/authorLink]
Umrę, jeśli tego nie polubisz Wspomnienia influencerki, która żyła dla lajków[bookLink]5232110|Umrę, jeśli tego nie polubisz Wspomnienia influencerki, która żyła dla lajków[/bookLink]
[authorPhoto]300147|Lee Tilghman[/authorPhoto] Lee Tilghman[authorLink]300147|Lee Tilghman[/authorLink]
Umrę, jeśli tego nie polubisz Wspomnienia influencerki, która żyła dla lajków[bookLink]5232110|Umrę, jeśli tego nie polubisz Wspomnienia influencerki, która żyła dla lajków[/bookLink]
Było tak od razu. ;) 