-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać9 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać23 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska102
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!

Kto jako dziecko nie chciał zostać czarownicą w Hogwarcie? Albo walczyć ze smokami? Pewnie już dawno zapomnieliście o tych fantazjach. Czas żeby odżyły!
Wyobraźcie sobie, że budziecie się nie w swoim łóżku, ale w magicznym świecie jako elf! Jak potoczy się wasza historia?
Dla 3 zwycięzców mamy pakiety książek Callie Hart - „Quicksilver” i „Brimstone”.
Wasze odpowiedzi mogą mieć maksymalnie 1500 znaków ze spacjami.
Konkurs trwa od 2 kwietnia do do 10 kwietnia 2026 roku włącznie.
Czekamy na wasze odpowiedzi!
Zapraszamy do zapoznania się z regulaminem konkursu TUTAJ.
odpowiedzi [49]
Gdzieś daleko echo ludzi. Uszy chwytają szelest liści. Dłonie w ziemi, wodzie, w świetle. Elfia moc zamienia patyk w miecz, a miecz w…
Gdzieś daleko echo ludzi. Uszy chwytają szelest liści. Dłonie w ziemi, wodzie, w świetle. Elfia moc zamienia patyk w miecz, a miecz w…
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBudząc się o świcie, od razu wiedziałem, że to nie jest mój świat. Nie czułem ciężaru zwykłego ciała ani znajomej miękkości poduszki. Leżałem na posłaniu utkanym z liści srebrzystych drzew, a nad sobą widziałem sklepienie pradawnego lasu, przez które prześwitywało chłodne, błękitne światło. Gdy podniosłem dłonie, były smukłe, silne i obce, a jednak dziwnie znajome. Wtedy zrozumiałem: stałem się Im-Andilem, dawną postacią z opowieści i sesji RPG, elfem, którego imię kiedyś wypowiadałem przy stole z kośćmi, a który teraz oddychał naprawdę. Szybko odkryłem, że wraz z nową postacią otrzymałem również dawne przeznaczenie. W moich żyłach płynęła magia, stara jak korzenie świata, a łuk, który spoczywał obok mnie, zdawał się czekać od wieków właśnie na moje dłonie. Byłem jednocześnie czarodziejem i łucznikiem, strażnikiem lasów i wędrowcem, którego los nie prowadzi ku chwale, lecz ku wojnie z siłami Chaosu.Nie podróżowałem jednak samotnie. U mego boku stanęli wierni towarzysze: milczący krasnolud o toporze ciężkim jak przysięga, człowiek o sercu bardziej odważnym niż rozsądnym i elfia zwiadowczyni, która widziała więcej niż inni chcieli zdradzić. Razem przemierzaliśmy Stary Świat, od pogrążonych w mroku puszcz po zrujnowane miasta i zapomniane świątynie. Tam, gdzie odnajdywaliśmy rozproszone elfie enklawy, nieśliśmy pomoc, nadzieję i obronę. A gdy z północy nadciągał Chaos, Im-Andil stawał naprzeciw niego z zaklęciem na ustach i strzałą na cięciwie, wiedząc, że właśnie po to się obudził. Każdy ocalony dom, każda odparta ciemność przypominały mi, kim jestem i po co walczę. Nadal.
Budząc się o świcie, od razu wiedziałem, że to nie jest mój świat. Nie czułem ciężaru zwykłego ciała ani znajomej miękkości poduszki. Leżałem na posłaniu utkanym z liści srebrzystych drzew, a nad sobą widziałem sklepienie pradawnego lasu, przez które prześwitywało chłodne, błękitne światło. Gdy podniosłem dłonie, były smukłe, silne i obce, a jednak dziwnie znajome. Wtedy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo dziwne, ale ludzie nadal na słowo "elf" wyobrażają sobie uroczą, efemeryczną istotę, zrodzoną z rosy, sęk w tym, że rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Jako elfka nowy dzień zaczynam w moim legowisku. Wszystko w moim domu jest dziełem natury. Jak żadne inne stworzenie, potrafimy współpracować z przyrodą i jako jej opiekunowie, potrafimy sprawił, aby drzewa robiły to, o co je poprosimy. Życie elfa nie jest usłane różami, do naszych zadań należy ochrona lasu. Dlatego gdy tylko wstanę zabieram się do roboty. Należy sprawdzić wszystkie drzewa w naszej osadzie, czy przez noc nie zostały zerwane zabezpieczenia, robię to bardzo szybko i zwinnie, przeskakując z jednego drzewa do drugiego. Następnie biorę swój łuk na plecy, po czym ruszam na dłuższą wyprawę. Do sprawdzenia są dwa przeciwległe krańce lasu. Wraz moją drużyną sprawdzamy każdy obcy element. Pamiętam każdą suchą gałąź leżąc na poszyciu leśnym, wiem gdzie rośnie każdy krzak leśnych jagód i poziomek, powalone drzewa są dla mnie drogowskazami. Gdy tylko pojawi się coś nowego, należy sprawdzić, co takiego się wydarzyło. Co gałąź upadła ze starości, czy może drzewo jest chore, a może sprawcą był wiatr? W takich przypadkach zostawiamy sprawę przyrodzie, ona najlepiej wie co należy robić. Inaczej ma się jednak, gdy do uszkodzenia doszło przy czyjejś pomocy, wówczas biada temu, kto ośmielił się zbezcześcić nasz las. Nie ukryje się. Jego zbrodnia nie zostanie zapomniana. Znajdziemy go, a wtedy na długo zapamięta, dlaczego należy szanować przyrodę.
To dziwne, ale ludzie nadal na słowo "elf" wyobrażają sobie uroczą, efemeryczną istotę, zrodzoną z rosy, sęk w tym, że rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Jako elfka nowy dzień zaczynam w moim legowisku. Wszystko w moim domu jest dziełem natury. Jak żadne inne stworzenie, potrafimy współpracować z przyrodą i jako jej opiekunowie, potrafimy sprawił, aby drzewa robiły to, o...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejGdy tylko otwieram oczy czuję zapach kwiatów i już wiem, że jestem głodna - szybko potrzebuję nektaru z kwiatów, bo tym się żywię. Jest maj i kwiaty kwitną, a więc nie będę głodna. A więc najpierw jedzonko, a potem lecę na polanę elfów. Dziś wielkie wydarzenie wybieramy króla elfów, a mój kuzyn elf jest jednym z kandydatów na króla. Jak wygra będzie to wielkie wydarzenie w mojej elfowej rodzinie, a więc nektar wypity i lecę na polanę, bo już czas. Słońce wysoko, a dzień zapowiada się intensywnie, zatem!
Gdy tylko otwieram oczy czuję zapach kwiatów i już wiem, że jestem głodna - szybko potrzebuję nektaru z kwiatów, bo tym się żywię. Jest maj i kwiaty kwitną, a więc nie będę głodna. A więc najpierw jedzonko, a potem lecę na polanę elfów. Dziś wielkie wydarzenie wybieramy króla elfów, a mój kuzyn elf jest jednym z kandydatów na króla. Jak wygra będzie to wielkie wydarzenie w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Budzę się. Nie w swoim łóżku, tylko na miękkim mchu, a nade mną zamiast sufitu liście świecące jak lampki choinkowe. Sprawdzam uszy… długie. No pięknie, zostałam elfem. W końcu jakaś promocja z życia :)
Pierwsza myśl: magia! Druga: gdzie kawa?! Okazuje się, że elfy piją „napar z rosy o świcie”. Smakuje jak… no cóż, jak rosa. Tęsknię za ekspresem…
Dostaję zadanie: pilnować magicznego lasu. Brzmi epicko, dopóki nie okazuje się, że głównym zagrożeniem są… wiewiórki kradnące zaklęte żołędzie. Walka ze smokiem? Może później. Na razie negocjuję z gryzoniami.
Po kilku dniach odkrywam, że mam talent: zamiast rzucać potężne czary, przypadkiem przywołuję herbatę. Zawsze. W każdej sytuacji. Smok nadlatuje? Herbata. Zgubiłem drogę? Herbata. Rada elfów patrzy na mnie z powagą, a ja… stawiam imbryk.
I wtedy mnie olśniewa: może nie zostanę legendarnym wojownikiem, ale będę pierwszym elfem-baristą w historii. „Zaklęcie latte z nutą cynamonu” brzmi całkiem heroicznie.
A smok? Wpadł kiedyś. Dostał kubek. Został stałym klientem.
Budzę się. Nie w swoim łóżku, tylko na miękkim mchu, a nade mną zamiast sufitu liście świecące jak lampki choinkowe. Sprawdzam uszy… długie. No pięknie, zostałam elfem. W końcu jakaś promocja z życia :)
Pierwsza myśl: magia! Druga: gdzie kawa?! Okazuje się, że elfy piją „napar z rosy o świcie”. Smakuje jak… no cóż, jak rosa. Tęsknię za ekspresem…
Dostaję zadanie: pilnować...
Obudziłam się na miękkim mchu, otoczona lasem tak żywym, że aż nierealnym. Światło sączyło się przez liście, a powietrze pachniało żywicą i wilgocią. Kiedy spojrzałam na swoje dłonie, były smukłe i delikatne, a dotykając ucha, zamarłam. Spiczaste. Zanim zdążyłam się przestraszyć, usłyszałam śpiew, coś między melodią a zaklęciem, co poprowadziło mnie na polanę.
Tam spotkałam Aeriela. Miał spokojne, ciemne oczy i mówił tak, jakby znał mnie od zawsze. Powiedział, że las mnie rozpoznał. Nie uwierzyłam, dopóki nie dotknęłam starego drzewa i nie poczułam, jakby setki historii przepłynęły przeze mnie naraz. Wyruszyliśmy razem przez krainę Lythien. Widziałam jezioro, które pokazywało przyszłość, i most z korzeni, pojawiający się tylko dla tych, którzy naprawdę go potrzebują. Spotkaliśmy też Vaelis, strażniczkę ruin, która ostrzegła nas przed cieniem rosnącym na północy. Wkrótce zobaczyliśmy go na własne oczy. Las gasł, ziemia pękała, a z jej wnętrza wydobywał się mrok. Istota z cienia stanęła przed nami. Aeriel chciał mnie odciągnąć, ale zostałam. Czułam, że właśnie po to tu jestem. Nie miałam broni, ale kiedy zrobiłam krok, las odpowiedział. Korzenie wyrwały się z ziemi, światło przebiło mrok, a cień cofnął się, jakby mnie rozpoznał i choć gdzieś istnieje moje dawne życie, przestaje mieć znaczenie. Bo tutaj każda chwila ma sens, a ja wiem, że to dopiero początek mojej historii.
Obudziłam się na miękkim mchu, otoczona lasem tak żywym, że aż nierealnym. Światło sączyło się przez liście, a powietrze pachniało żywicą i wilgocią. Kiedy spojrzałam na swoje dłonie, były smukłe i delikatne, a dotykając ucha, zamarłam. Spiczaste. Zanim zdążyłam się przestraszyć, usłyszałam śpiew, coś między melodią a zaklęciem, co poprowadziło mnie na polanę.
Tam...
Budzę się jako elf, i jak siebie widzę? Nic nadzwyczajnego. Staje się elfem Samarytaninem. Niczym anioł stróż pomagam innym z ukrycia. Jeśli np. biednemu brakuje chleba, to pstrykam palcem i to dostaje. Jeśli komuś dzieje się krzywda, choćby silniejszy pastwi się nad słabszym, to pstrykam palcami i siły się odmieniają. Słabszy zyskuje siłę silnego, aby się przed nim obronić.
No i niczym profesor Wilczur leczę ludzi z chorób wszelkiej maści. Aby przyczyną ludzkiej śmierci była starość, a nie nowotwory. Taka jest moja fantazja.
,,Tylko życie poświęcone czemuś odeń większemu jest warte przeżycia" cytując mojego ulubionego autora - Szczepana Twardocha.
Budzę się jako elf, i jak siebie widzę? Nic nadzwyczajnego. Staje się elfem Samarytaninem. Niczym anioł stróż pomagam innym z ukrycia. Jeśli np. biednemu brakuje chleba, to pstrykam palcem i to dostaje. Jeśli komuś dzieje się krzywda, choćby silniejszy pastwi się nad słabszym, to pstrykam palcami i siły się odmieniają. Słabszy zyskuje siłę silnego, aby się przed nim...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Najgorsze dla mnie zawsze są poranki. Nie ma lekko. Dziś muszę wcześnie wstać żeby się
ogarnąć i zdążyć na lot. W soboty zazwyczaj budzę się z bolącą czachą po
piątkowych libacjach u Stacha. Ale dzisiaj jest jakoś inaczej, nie czuję się
najgorzej. Dobra, otwieram oczy. Doskonale słyszę każdy szmer i odgłosy na
zewnątrz. Nie wiem skąd, ale mam mnóstwo energii. Tym bardziej dziwne, bo
Stachu mocno oblewał wczoraj kolejny awans, cholerny szczęściarz. Mi zawsze los
pluje w twarz. Ale dziś czuję jakbym mógł wszystko. Ale zaraz, zaraz, gdzie ja
jestem. To nie moje mieszkanie. Cholera, spóźnię się na lot do Wiednia. Moment,
mam coś dziwnego we włosach, w ogóle to mam włosy. Mój stary wyłysiał w wieku
30 lat, nie miałem szczęścia w puli genowej. Jasna cholera mam włosy i coś
jeszcze. Coś dziwnego przyrosło mi do uszu. Szukam jakiegoś lustra, kurde,
gdzie tu jest łazienka. Impreza u Stacha musiała być niezła skoro nawet nie
pamiętam tego lokalu. Dobra koniec żartów, gdzie ja jestem. W końcu znajduję
lustro. Patrzę na dziwną postać, kurczę co jest grane. Nagle drzwi do pokoju
otwierają się z wielkim hukiem i do pokoju wkracza coś co kształtem przypomina
wielkiego ogra. Trzyma w ręku ogromny topór. Co jeszcze dziwniejsze wcale nie
odczuwam żadnego lęku. Doskonale wiem co mam zrobić aby powalić stwora w kilka
sekund. Widzę jak ostrze topora unosi się do góry, ale ja jestem szybszy i przeskakuję
mu nad głową na korytarz. W tym momencie słyszę ogromny huk i podłoga pode mną
się zapada.
Najgorsze dla mnie zawsze są poranki. Nie ma lekko. Dziś muszę wcześnie wstać żeby się
ogarnąć i zdążyć na lot. W soboty zazwyczaj budzę się z bolącą czachą po
piątkowych libacjach u Stacha. Ale dzisiaj jest jakoś inaczej, nie czuję się
najgorzej. Dobra, otwieram oczy. Doskonale słyszę każdy szmer i odgłosy na
zewnątrz. Nie wiem skąd, ale mam mnóstwo energii. Tym bardziej...
Obudziłam się w miękkim blasku świtu, na łożu utkanym z liści, które szeptały przy każdym ruchu. Moje dłonie były smukłe, skóra lekko lśniła, a włosy opadały jak srebrzysta mgła. Byłam elfką.
Las wokół mnie żył. Drzewa oddychały, a wiatr niósł ciche melodie, których nigdy wcześniej nie słyszałam. Gdy wstałam, spod ziemi wyrosły drobne kwiaty, jakby witały mnie po imieniu. Choć go wtedy jeszcze nie znałam.
Wkrótce odkryłam, że potrafię słyszeć myśli natury. Strumień opowiedział mi o nadciągającym cieniu, który zatruwał serce puszczy. Zwierzęta znikały, a światło gasło szybciej niż powinno.
Nie byłam zwykłą elfką. Starszyzna, którą spotkałam w kryształowej polanie, nazwała mnie „Przebudzoną”. Podobno tylko ktoś spoza tego świata mógł przywrócić równowagę.
Wyruszyłam więc w głąb mroku, uzbrojona nie w miecz, lecz w pieśń, której nauczył mnie wiatr. Im bliżej byłam źródła cienia, tym słabsze stawały się drzewa. W końcu zobaczyłam je - czarne serce oplatające pradawny dąb.Zamknęłam oczy i zaśpiewałam.Las odpowiedział ale inaczej, niż się tego spodziewałam.
Pieśń nie oczyściła cienia, wzmocniła go. Moje słowa wsiąkły w mrok, jakby na niego czekał. Czarne pnącza drgnęły, a potem zaczęły wspinać się po moich ramionach. Próbowałam przerwać, ale głos nie należał już do mnie.Usłyszałam wtedy znajomy szept.To nie ja zostałam wybrana, by ocalić las. Zostałam wybrana, by go dopełnić.
Gdy otworzyłam oczy, światło zniknęło całkowicie, a las w końcu ucichł.
Obudziłam się w miękkim blasku świtu, na łożu utkanym z liści, które szeptały przy każdym ruchu. Moje dłonie były smukłe, skóra lekko lśniła, a włosy opadały jak srebrzysta mgła. Byłam elfką.
Las wokół mnie żył. Drzewa oddychały, a wiatr niósł ciche melodie, których nigdy wcześniej nie słyszałam. Gdy wstałam, spod ziemi wyrosły drobne kwiaty, jakby witały mnie po imieniu....
Budzę się wśród szumu liści, ale to nie jest mój pokój. Moje dłonie są smukłe, skóra lekko połyskuje, a w powietrzu unosi się zapach magii. Jestem elfem. Co się dzieje? Las żyje, naprawdę żyje! Drzewa szepczą jakieś imię, choć sama nie pamiętam własnego. Wkrótce dowiaduję się, że jestem Strażniczką Świtu, ostatnią z rodu, która potrafi rozmawiać z pradawnymi smokami. Problem w tym, że smoki zniknęły albo... ktoś sprawił, że zniknęły. Nie mam wyboru. Wyruszam w podróż przez krainy pełne ruin, zaklęć i cieni. Spotykam wiedźmę, która widzi więcej, niż mówi oraz wojownika, który nie ufa elfom. Każdy krok przybliża mnie do prawdy i do niebezpieczeństwa. W końcu odnajduję smoka. Jest uwięziony, osłabiony, ale jego oczy wciąż płoną. Gdy go uwalniam, coś się zmienia nie tylko w nim, ale i we mnie. Rozumiem, że nie trafiłam tu przypadkiem. Nie jestem tylko obserwatorką tej historii. Jestem jej początkiem. A magia, o której kiedyś marzyłam, właśnie się budzi...
Budzę się wśród szumu liści, ale to nie jest mój pokój. Moje dłonie są smukłe, skóra lekko połyskuje, a w powietrzu unosi się zapach magii. Jestem elfem. Co się dzieje? Las żyje, naprawdę żyje! Drzewa szepczą jakieś imię, choć sama nie pamiętam własnego. Wkrótce dowiaduję się, że jestem Strażniczką Świtu, ostatnią z rodu, która potrafi rozmawiać z pradawnymi smokami....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Budzi mnie nagły trzask. Otwieram oczy i czuje się dziwnie… Wszystko jest takie wyraźne. Po chwili zauważam mój pokój. Chwila… To nie jest mój pokój. Siadam na łóżku. Pomieszczenie w którym się znajduję wygląda jak wnętrze wielkiego korzenia. Co tu się w ogóle dzieje? Może jeszcze śpię? Wszystko jest możliwe, ale raczej nie to, że w mojej mikro kawalerce w Warszawie nagle urosło wielkie drzewo. Podnoszę się z łóżka. Czuję, że jestem bardzo lekka. Nigdy w życiu nie czułam takiej lekkości w nogach. Poprawiam włosy i nagle… Moje ucho… Co jest do cholery?! Podbiegam do małego lusterka w kącie pokoju. Prawie mdleje na swój widok. Mam szpiczaste uszy. Nie, nie, nie! To się nie dzieje naprawdę. Na pewno śpię, zaraz się obudzę, pójdę do pracy jak zawsze i wszystko będzie w porządku. Dobra oddychaj. To pewnie świadomy sen i tyle. Muszę to wykorzystać, w końcu kiedy następnym razem będę miała okazję być… Elfem? Rozglądam się po swoim lokum. Wszystko jest z pięknego, ciemnego drewna. Łóżko, komoda, mały stolik i krzesło w rogu. Przez małe okienko w ścianie wpada delikatna łuna światła. Wszystko pięknie, ale nie ma drzwi. Świetnie. Raz w życiu zdarzył mi się świadomy sen i utknęłam w pokoju bez drzwi. To brzmi jak ja.
- Olga?
Wzdrygam się.
- Olga!
Głos dobiega z lustra. Podchodzę do niego powoli, ale tym razem zamiast siebie, widzę mojego męża. Stoi w naszej łazience i patrzy na mnie przerażonymi oczami.
- Co się dzieje?! – krzyczę do niego.
- Przepraszam cię… To był jedyny sposób.
Budzi mnie nagły trzask. Otwieram oczy i czuje się dziwnie… Wszystko jest takie wyraźne. Po chwili zauważam mój pokój. Chwila… To nie jest mój pokój. Siadam na łóżku. Pomieszczenie w którym się znajduję wygląda jak wnętrze wielkiego korzenia. Co tu się w ogóle dzieje? Może jeszcze śpię? Wszystko jest możliwe, ale raczej nie to, że w mojej mikro kawalerce w Warszawie nagle...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Kto z
nas nie chciał kiedyś machać różdżką w Hogwarcie albo walczyć ze smokiem? A
potem dorosłość przyszła i powiedziała: „Najpierw kawa.” Wyobraźcie
sobie więc, że pewnego ranka budzicie się… jako elf. Macie ogromne uszy, które
mogłyby łapać Wi‑Fi, a włosy układają się same — w końcu magia. Robicie kilka
kroków i odkrywacie, że elfy są tak lekkie, że bieganie wygląda jak próba
startu do lotu bez instrukcji obsługi. Nagle
słyszycie dramatyczne „Auuu!”. To smok — maleńki, wielkości jamnika. Przypiekł
sobie ogon przy ognisku i potrzebuje pomocy. Gasicie go mokrym mchem, tracąc
przy okazji całą godność. Smok, wdzięczny, zaczyna za wami dreptać jak magiczny
piesek.
I tak
ruszacie przez świat: wy, elf z uszami‑antenami, i wasz nowy, lekko podwędzony
smok‑jamnik. Idealny duet do wielkich przygód… albo chociaż do znalezienia
śniadania.
Kto z
nas nie chciał kiedyś machać różdżką w Hogwarcie albo walczyć ze smokiem? A
potem dorosłość przyszła i powiedziała: „Najpierw kawa.” Wyobraźcie
sobie więc, że pewnego ranka budzicie się… jako elf. Macie ogromne uszy, które
mogłyby łapać Wi‑Fi, a włosy układają się same — w końcu magia. Robicie kilka
kroków i odkrywacie, że elfy są tak lekkie, że bieganie wygląda jak...
Obudziłam się gwałtownie i usiadłam na moim łóżku. Nie, to nie było moje łóżko, to nawet nie było łóżko. Siedziałam na zimnej i mokrej ziemi w ciemnym lesie. Ale nie byłam tu sama, dookoła mnie stał krąg osób w czarnych pelerynach, gdy zauważyli, że się obudziłam, jeden z nich podszedł bliżej i zciągnął kaptur. Zobaczyłam bladą twarz i bardzo jasne blond włosy. Postać na którą patrzyłam nie była człowiekiem, miała spiczate uszy, a jej oczy były kompletnie białe.
- Witaj, Leonor. - powiedział do mnie, ale to nie było moje imię. Nie odpowiedziałam. Uśmiechnął się szyderczo, a ja poczułam jak dwie inne postacie chwytają mnie od tyłu za ramiona. Wszystkie postacie zwróciły się w jedną stronę, a ci co mnie trzymali ciągnęli mnie w tą samą stronę. Po niedługim czasie dotarliśmy do miasta. Nagle wszystkie postacie zniknęły, a ja poczułam rozrywający ból na plecach. Krzyknęłam i upadłam na kolana. Ból się nasilił, a zza moich pleców wyszła inne postać. Był to mężczyzna, mężczyzna o czarnych włosach i oczach, które były przeciwieństwem oczu poprzednich postaci - były kompletnie czarne. Wtedy moje oczy zaczęła zalewać czerń i poczułam się jakby świat zniknął. Nie było już niczego.
Obudziłam się gwałtownie i usiadłam na moim łóżku. Nie, to nie było moje łóżko, to nawet nie było łóżko. Siedziałam na zimnej i mokrej ziemi w ciemnym lesie. Ale nie byłam tu sama, dookoła mnie stał krąg osób w czarnych pelerynach, gdy zauważyli, że się obudziłam, jeden z nich podszedł bliżej i zciągnął kaptur. Zobaczyłam bladą twarz i bardzo jasne blond włosy. Postać na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Budziłam się powoli. Zamiast sufitu widziałam świetliste korony drzew, a pod sobą czułam miękki mech. Powietrze pachniało życiem. Gdy podniosłam rękę, zamarłam — była smukła, delikatna, nienaturalnie piękna. Dotknęłam ucha. Spiczaste.
— Tak, jesteś elfem — usłyszałam.
Odwróciłam się. Stała tam wysoka postać o oczach jak spokojna woda. Powiedziała, że znajduję się w Elarionie — lesie, który żyje… i umiera.
Zaprowadziła mnie do ogromnego drzewa. Biło światłem jak serce, lecz jego kora była spękana i ciemna.
— To źródło magii — wyjaśniła. — Jeśli zginie, wszystko zniknie.
Chciałam zapytać dlaczego ja, ale wtedy poczułam ciepło w dłoni. Na skórze pojawił się świecący znak.
Elfka cofnęła się.
— Znak Przełamującego Los…
Nagle świat się zachwiał. Usłyszałam głos — głęboki, obcy.
„W końcu się obudziłaś.”
Zobaczyłam cień przy drzewie. Patrzył na mnie.
„Jesteś kluczem” — powiedział. — „Ten świat potrzebuje końca.”
— Nie — wyszeptałam.
Obraz zniknął. Znów stałsm w lesie.
— Co widziałaś? — zapytała elfka.
— Kogoś, kto mnie zna.
Spojrzałam na drzewo i znak na dłoni. Zrozumiałam jedno.
Nie jestem tu tylko po to, by uratować ten świat.
Jestem tu, by zdecydować, co z nim zrobić.
Budziłam się powoli. Zamiast sufitu widziałam świetliste korony drzew, a pod sobą czułam miękki mech. Powietrze pachniało życiem. Gdy podniosłam rękę, zamarłam — była smukła, delikatna, nienaturalnie piękna. Dotknęłam ucha. Spiczaste.
— Tak, jesteś elfem — usłyszałam.
Odwróciłam się. Stała tam wysoka postać o oczach jak spokojna woda. Powiedziała, że znajduję się w...
-Eliah? Co ty robisz na tej kopie siana? – zawołał jakiś mężczyzna, trzymając w ręku patelnię.
Otworzyłem oczy i przez chwilę nie rozumiałem, co się właściwie dzieje.
To już szósta rano i pora wstawać do pracy? Tylko co robi tu ten mężczyzna? I dlaczego, leżę na kopie siana?
– Eliah, czy możesz odpowiedzieć na moje pytanie? Jak Zwierz zobaczy, że rozkopałeś jego wyro, a Grammowi wyżłopałeś całe wino z bukłaka, to znowu będziemy mieć aferę na całą Dolinę. Ledwo wróciliśmy z balu u Yanny, pijani jak świnie, a ty dalej masz zamiar zakrapiać sobie żywot? Naprawdę nie rozumiem cię, ty elficka sieroto obrzygana...
Mrugnąłem kilka razy, próbując poskładać rzeczywistość w całość. Jakiś chłop z patelnią twierdzi, że jestem elfem i nazywam się Eliah. Do tego najwyraźniej znam niejakiego Zwierza i Grahama. Graham… Gramm?
Zamarłem.
Czy przede mną stoi Edmund zwany Kociołkiem, kapitan Drużyny do Zadań Specjalnych?
Albo śnię, albo ktoś dolał mi czegoś do wczorajszego wina.
– No tak, spodziewałem się, że nic mi nie powiesz – westchnął – Zbieraj się lepiej do Gryfa i pomóż Sarze w kuchni. Kufle i talerze same się nie umyją.
Coś tu było bardzo, bardzo nie tak.
Od teraz byłem Eliah — elf zabójca oraz naczelny zmywacz i pomagier kuchenny. Najwidoczniej taki właśnie los mi przypadł. Na Dolę… Zamiast przygód w Sokolniku czy na Wichrowym Wzgórzu, czekały mnie natłuszczone zastawy i cuchnące kufle.
Nie tak wyobrażałem sobie życie elfa. Ale grzybiankę Kociołka i tak zamierzam zjeść.
-Eliah? Co ty robisz na tej kopie siana? – zawołał jakiś mężczyzna, trzymając w ręku patelnię.
Otworzyłem oczy i przez chwilę nie rozumiałem, co się właściwie dzieje.
To już szósta rano i pora wstawać do pracy? Tylko co robi tu ten mężczyzna? I dlaczego, leżę na kopie siana?
– Eliah, czy możesz odpowiedzieć na moje pytanie? Jak Zwierz zobaczy, że rozkopałeś jego wyro, a...
Przenosiłabym się w czasie do różnych momentów mojego życia aby poznać lepiej siebie i co kierowało moimi wyborami ,znacząco zwiększę liczbę książek które chciałabym przeczytać, wzięłabym udział w większej liczbie wyzwań sportowych i oczywiście przetransportowałabym się z jednego kontynentu na drugi w poszukiwaniu przygód,ucząc się nowych języków i zaprzyjaźniania się z ludźmi o różnych narodowościach. Jako elfica wymyśliłabym zaczarowane motto na każdy dzień,które uskrzydla tych,którzy żyją zasadami z motta - affirmacji i dałabym im niezwykłą moc do zarażania innych optymizmem.
Przenosiłabym się w czasie do różnych momentów mojego życia aby poznać lepiej siebie i co kierowało moimi wyborami ,znacząco zwiększę liczbę książek które chciałabym przeczytać, wzięłabym udział w większej liczbie wyzwań sportowych i oczywiście przetransportowałabym się z jednego kontynentu na drugi w poszukiwaniu przygód,ucząc się nowych języków i zaprzyjaźniania się z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejBudzę się na miękkim mchu, a nad moją głową szumią drzewa, których liście mienią się srebrem. Moje dłonie są smukłe, a skóra lekko połyskuje — jestem elfką. Czuję, jak las oddycha razem ze mną. Każdy dźwięk ma znaczenie, każdy cień coś ukrywa. Szybko odkrywam, że nie trafiłam tu przypadkiem. W mojej dłoni pojawia się delikatnie świecący znak — symbol Strażniczki. Starsza elfka wyjaśnia mi, że równowaga świata została zachwiana. Coś — lub ktoś — wykrada magię z serca lasu. Wyruszam w podróż. Spotykam istoty, które testują moją odwagę i serce: mówiące wilki, zdradliwe cienie i samotnego smoka, który nie jest tym, za kogo go uważają. Z każdą próbą uczę się, że magia nie tkwi w sile, lecz w wyborach. W końcu docieram do źródła — starożytnego drzewa, które powoli obumiera. Tam spotykam złodzieja magii. Ku mojemu zaskoczeniu nie jest potworem, lecz kimś, kto kiedyś próbował ocalić ten świat… i zawiódł. Staję przed wyborem: odebrać mu moc i przywrócić dawny porządek, czy zaufać mu i spróbować naprawić świat razem. Zamykam oczy. Czuję puls lasu. I wybieram… nie władzę, lecz zaufanie.
Budzę się na miękkim mchu, a nad moją głową szumią drzewa, których liście mienią się srebrem. Moje dłonie są smukłe, a skóra lekko połyskuje — jestem elfką. Czuję, jak las oddycha razem ze mną. Każdy dźwięk ma znaczenie, każdy cień coś ukrywa. Szybko odkrywam, że nie trafiłam tu przypadkiem. W mojej dłoni pojawia się delikatnie świecący znak — symbol Strażniczki. Starsza...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Quicksilver[bookLink]5133263|Quicksilver[/bookLink]
Brimstone[bookLink]5217927|Brimstone[/bookLink]
Quicksilver[bookLink]5133263|Quicksilver[/bookLink]
Brimstone[bookLink]5217927|Brimstone[/bookLink]

