Cytaty z tagiem "wioślarze" [2]
Do regulowania spraw wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego, powstał państwowy urząd wychowania fizycznego, a w celu wyszkolenia zastępów instruktorów utworzony został Centralny Instytut Wychowania Fizycznego na Bielanach pod Warszawą, wybudowany według ostatnich wymagań i zdobyczy w tej dziedzinie. Wobec tego, że pobór roczny rekruta nie może wykorzystać wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni, przysposobienie wojskowe przynajmniej częściowo szkoli wojskowo pozostałych. Wychowanie fizyczne i przysposobienie wojskowe prowadzą nietylko związki jak Sokół, Związek Strzelecki oraz poszczególne towarzystwa sportowe, ale potworzone zostały przysposobienia kolejowe i pocztowe. Prowadzą je również związki: oficerów i podoficerów rezerwy, rezerwistów, powstańców śląskich, powstańców w Wielkopolsce i na Pomorzu, zrzeszone w Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny, powstałej w roku 1928 i jednoczącej w 36 związkach sfederowanych około 600.000 rezerwistów oraz byłych uczestników formacyj, powstałych w czasie wielkiej wojny niemal w całej Europie w celu wywalczenia Polsce niepodległości. W dziedzinie sportu ambicja narodu, pragnącego odrobić zaległości powstałe nie z jego winy, dokonała olbrzymiego wysiłku, wynagrodzonego świetnemi wynikami w poszczególnych jego gałęziach. W jeździe konnej, którą Polacy uważają za sport narodowy, przedstawiciele kawalerji dali się poznać zaszczytnie na międzynarodowych zawodach konnych w Nicei, Rzymie, Lucernie, Londynie i Nowym Yorku, zdobywając szereg pierwszych nagród. Na olimpjadzie w Amsterdamie w roku 1928 jeźdźcy nasi zdobyli III miejsce. Kolarze polscy na olimpiadzie w Paryżu w roku 1924 zdobyli drugie miejsce. Na olimpjadach: Konopacka w rzucie dyskiem, Walasiewiczówna i Kusociński w biegu – zdobyli pierwsze nagrody. Polscy pływacy i wioślarze w Padwie i Gandawie otrzymali palmę pierwszeństwa. Wysiłek narodowy w dziedzinie sportu może napawać nas słuszną dumą i tembardziej zachęcać do dalszej pracy.
Ludzie pozornie (pozornie!) dzielą się na żeglarzy i wioślarzy. Wioślarze podejmują swoje własne decyzje. I kiedy chcą popłynąć w prawo, to naparzają w wodę lewym wiosłem, chlap, chlap, prawe umieszczając w niej na głębokość pół pióra. Żeglarze tymczasem muszą zdawać się na wiatr. Czasem płyną po prostu tam, gdzie ich niesie, a kiedy nie wieje nic, spokojnie czekają, kołysząc się na falach fauty, niekiedy marząc o wiosłach. Żywiołem wioślarzy jest Starbucks (Poproszę [chlup wiosła] latte [chlup] na wynos [chlup, chlup] z podwójnym espresso [chlap] na [splasz, splasz] sojowym mleku i [chlup] dwa słodziki). Żywiołem żeglarzy są restauracje, w których można błagalnie spytać kelnera: „A co… a co pan poleca?”.