-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać406 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska12
Cytaty z tagiem "nauki społeczne" [7]
Antropologowie są miniaturzystami nauk społecznych. W małej skali mają nadzieję znaleźć to, co umyka im w wielkiej.
W roku 1846 konotacje naukowości były już mocno pozytywne (przynajmniej w środowisku Marksa), ale rozwój nauk przyrodniczych i ścisłych zaledwie się rozpoczynał. Rzetelne nauki społeczne – stosujące eksperymenty, metody ilościowe i badania opinii – miały się pojawić dopiero za sto lat. Marks słusznie przeczuwał siłę drzemiącą w systematycznym i krytycznym badaniu świata materialnego, ale naiwnie zakładał, że logiczna dedukcja przeprowadzona przez absolwenta uniwersytetu – odwołująca się przy tym do dorobku takich systematycznych (choć nie eksperymentalnych) dziedzin wiedzy jak historia czy geografia – jest równie dobra. Czynienie mu z tego zarzutu byłoby anachronizmem: Hegel cieszył się powszechnym poważaniem wśród światłych Niemców, a Bertrand Russell się jeszcze nie narodził, by go wyśmiać. Zresztą nawet pod koniec XX wieku tezy o zderzeniu cywilizacji (autorstwa Samuela Huntingtona) lub końcu historii (postawioną przez Francisa Fukuyamę) traktowano bardzo poważnie.
Socjalizm jest zasadzką do której ludzie wchodzą na własne życzenie ale z której wydostać się jest niewyobrażalnie trudno.
W naszej nerwowej epoce jesteśmy niewolnikami własnych nerwów, to są nasi gospodarze, którzy wyrabiają z nami, co im się podoba.
Nauki społeczne, w dużo większym stopniu niż inne nauki, kształtują badaną rzeczywistość. Ogłoszenie wyników badań nad liczebnością populacji brodźca leśnego na terenie Polski w żaden sposób nie wpłynie na zachowanie tego ptaka. Ogłoszenie raportu o niskim poziomie wykrywalności przestępstw w danym kraju może przekonać bardziej bojaźliwych złoczyńców do popełnienia kradzieży lub innego występku. Emisja filmu Marsz pingwinów ani odrobinę nie zmieni zachowań tych pięknych stworzeń, ale masowe publikowanie doniesień o przemocy domowej może spowodować wyłączenie działających u wielu ludzi hamulców.
Wszelkie kategoryczne rozważania na temat „podświadomości” uważam za niepoważne. Nie kwestionuję istnienia tego obszaru życia psychicznego, twierdzę tylko, że na obecnym etapie rozwoju nauk o człowieku nie dysponujemy stosownymi narzędziami jego badania. Tymczasem wielu przedstawicieli nauk społecznych (przede wszystkim, rzecz jasna, psychoterapeuci) zachowuje się tak, jakby teren podświadomości był terenem zupełnie dobrze poznanym i opisanym. Psychoterapeutyczne grzebanie w tzw. „podświadomości” uważam za wyjątkową bzdurę – przypomina mi to znane powiedzenie „rozprawiał ślepy o kolorach”.
Czy jakakolwiek nauka społeczna ma dane po temu, by wysuwać tak uogólniające proroctwa historyczne? Czy pytając o to, co czeka ludzkość w przyszłości, możemy spodziewać się czegoś więcej niż nieodpowiedzialnej
przepowiedni wróżbity?