-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać411 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Cytaty z tagiem "max stirner a marksizm" [2]
Tym teoretykiem, którego znaczenie czas już najwyższy docenić, jest Max Stirner (pseudonim Caspara Schmidta), autor książki Jedyny i jego własność. Wyszła ona pod koniec 1844 r., lecz dopiero kilka miesięcy później, nazajutrz po napisaniu Tez i za namową Engelsa, Marks zaczął kruszyć na niej zęby.
(...) Lecz nade wszystko Stirner jest radykalnym nominalistą, to znaczy wszelka „ogólność", każdy „powszechnik" jest według niego fikcją stworzoną przez instytucje w celu „zdominowania" jedynej naturalnej rzeczywistości (poprzez jej organizowanie, klasyfikowanie, upraszczanie czy po prostu nazywanie), a mianowicie wielości jednostek, z których każda jest Jedyna w swoim rodzaju" (stąd kluczowa dla Stirnera gra słów, mająca zresztą za sobą długą historię: dla każdego właściwa jest jego właściwość/własność).
Przed chwilą widzieliśmy, że Marks właśnie rozwija poję cie stosunku społecznego, które — przynajmniej w zasadzie — odprawia zarówno nominalizm, jak i esencjalizm. Lecz krytyka Stirnera jest dla niego groźna, gdyż nie jest wymię rzona jedynie w tradycyjne „gatunki" metafizyczne (mniej lub bardziej związane z teologią: Byt, Substancję, Ideę, Rozum, Dobro...), ale we wszystkie bez wyjątku powszechniki, czym antycypuje pewne pomysły Nietzschego i coś, co dziś nazywa się postmodernizmem. Stirner nie chce żadnej wiary, żadnej Idei, żadnej „wielkiej narracji": ani o Bogu, ani o Człowieku, ani o Kościele, ani o Państwie, ani nawet o Rewolucji. A zatem nie ma logicznej różnicy między chrześcijaństwem, ludzkością, ludem, społeczeństwem, narodem czy proletariatem, podobnie jak nie ma różnicy między prawami człowieka a komunizmem, bo wszystkie te powszechniki są abstrakcjami, co z punktu widzenia Stirnera znaczy, że są fikcjami.
Lecz tym samym można odeprzeć obiekcję Stirnera, bo już nie chodzi o krytyką abstrakcji „powszechników" „ogólności", „idealności" poprzez ukazanie, że zastępuje ona rzeczywiste jednostki ludzkie, lecz możliwe staje się badanie ich genezy, ich wytwarzania przez jednostki pod kątem warunków zbiorowych lub społecznych, w których jednostki myślą i pozostają ze sobą we wzajemnych stosunkach. Dzięki temu, zamiast nieustannie błądzić między wszystkim a niczym (przyjęciem lub odrzuceniem en Moc wszelkich abstrakcji), dysponujemy kryterium pozwalającym odróżnić abstrakcje reprezentujące rzeczywiste poznanie od tych, których funkcją jest ignorancja i mistyfikacja, a jeszcze lepiej, odróżnić okoliczności, w których posługiwanie się abstrakcjami jest lub nie jest mistyfikujące. W ten sposób można sprostać nieodłącznemu od stanowiska Stirnera nihilizmowi, nie kwestionując przy tym konieczności radykalnej krytyki panujących idei. Wręcz przeciwnie.