-
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać0 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać442 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Cytaty z tagiem "cywilizacja chińska" [14]
Ludzie Zachodu przejawiają silną skłonność do klasyfikowania – dzięki temu wiedzą, jaką regułę zastosować do danego obiektu. Kiedy zaś rozwiązują problemy, posługują się zasadami logiki formalnej. Natomiast mieszkańcy Azji Wschodniej zajmują się obiektami w szerszym kontekście. Świat jest w ich odczuciu bardziej złożony niż świat ludzi Zachodu, a żeby zrozumieć zdarzenie, trzeba rozważyć mnóstwo czynników, które są ze sobą wzajemnie powiązane i to nie w prostym, deterministycznym sensie. Logika formalna nie odgrywa szczególnej roli w rozwiązywaniu problemów. Osoba zanadto skupiona na logice może wręcz zostać uznana za niedojrzałą.
Jednak w oczach większości mieszkańców świata, w tym również Azji Wschodniej, społeczeństwa nie stanowią sumy jednostek, lecz są molekułami albo organizmami. Dlatego pojęcie przyrodzonych praw jednostki ma tam znikome znaczenie. Dla Chińczyka wszelkie prawa związane są pojęciowo z koncepcją społeczeństwa typu część – całość, a nie typu jeden – wielu.
Najbardziej zdumiewającym przejawem fundamentalnego pragmatyzmu Chińczyków był ich stosunek do najeźdźców. Gdy obce dynastie odnosiły zwycięstwo na polu bitwy, chińska elita biurokratyczna oferowała im swoje usługi i przekonywała, że krajem tak rozległym i wyjątkowym można rządzić tylko za pomocą chińskich metod, chińskiego języka i istniejącej chińskiej biurokracji. Z każdym pokoleniem najeźdźcy coraz bardziej asymilowali się z porządkiem, który próbowali wcześniej zdominować. W końcu ich ojczyste tereny, z których rozpoczynali inwazje, zaczynały być uważane za część Chin. Okazywało się, że działają na rzecz tradycyjnego chińskiego interesu narodowego, a kierunek podboju się zmieniał.
Państwo konfucjańskie niechętne było działaniom zbrojnym jako czystej formie chaosu o nieprzewidywalnych skutkach. Dlatego też państwa, które tworzono w oparciu o nauki Konfucjusza i jego następców, przedkładały działania dyplomatyczne ponad wojskowe.
Posiadanie „twarzy” (有面子 yŏu miànzi) nie jest pojęciem stałym. Najpierw trzeba „zdobyć twarz”, a można to osiągnąć poprzez nawiązywanie i utrzymywanie kontaktów z osobami o wysokiej pozycji w społeczeństwie, poprzez osobiste zasługi i osiągnięcia, w tym przestrzeganie konfucjańskich zasad, zwłaszcza Pięciu Powinności. „Twarz” można utracić. I można ją odzyskać podejmując odpowiednie działania – mogą to być stosowne przeprosiny oraz odpowiednie zadośćuczynienie, mogą to być też czyny „wymazujące” niechlubną przeszłość.
Członek społeczności, który naraża innego członka tej samej społeczności, a zwłaszcza wyżej umieszczonego w hierarchii, na „utratę twarzy”, sam tę „twarz” traci.
Chińscy komuniści, śladem Mao Zedonga, deklarowali marksistowski materializm (aczkolwiek z „chińską charakterystyką”), co pozwoliło na Zachodzie przyjąć za oczywiste, że to chińscy komuniści „ogniem i mieczem” wprowadzili materialistyczne postrzeganie świata w Chinach, że to chiński reżim komunistyczny przemocą narzucił Chińczykom materializm, walcząc aktywnie z każdym przejawem religijności tak naturalnej dla każdego człowieka, zatem i dla każdego Chińczyka.
Tymczasem materialne, konkretne spojrzenie na rzeczywistość, koncentracja na tym, co dziś, bez zakładania, że będzie jakieś lepsze jutro, szczególnie po śmierci, jest naturalną postawą Chińczyków. Dla Chińczyków, z wielu powodów, za sprawą wielu uwarunkowań, kwestie materialne zawsze były niezwykle istotne, najistotniejsze, bo determinowały nie tylko jakość życia, ale warunkowały możliwość przeżycia.
Kwestia kontrolowania innych ludzi i otoczenia zajmowała Chińczyków w znacznie mniejszym stopniu niż samokontrola, której celem było minimalizowanie tarć z innymi członkami rodziny i mieszkańcami wioski oraz sprawne spełnianie wymagań urzędników reprezentujących państwo. Ideałem szczęścia nie było, tak jak w wypadku Greków, swobodne wykorzystywanie osobistych uzdolnień, lecz zadowolenie, jakie daje proste wiejskie życie i pozostawanie w harmonijnych stosunkach z innymi ludźmi.
Ów brak ciekawości świata obserwowany u Chińczyków jest szczególnie godny uwagi w obliczu faktu, że pod względem technologicznym cywilizacja chińska pozostawiła grecką daleko w tyle. Chińczyków uważa się za pierwszych albo niezależnych wynalazców systemu nawadniania, atramentu, porcelany, kompasu magnetycznego, strzemion, taczki, wierceń głębinowych, trójkąta Pascala, komorowej śluzy wodnej, żagli skośnych, przegród wodoszczelnych, steru, łodzi z kołem łopatkowym, ilościowych metod prezentacji kartograficznej, techniki immunizacji, astronomicznych obserwacji nowych gwiazd, sejsmografu i akustyki. Z wielu spośród tych osiągnięć korzystano w Chinach w czasie, gdy Grecja nie mogła się jeszcze poszczycić żadnym z nich.
Konfucjanizm kładzie nacisk na dobrobyt materialny i edukację. Człowiek pracuje nie dla własnej korzyści, ale dla całej rodziny. W samej rzeczy, kulturom przesiąkniętym konfucjanizmem obce jest pojęcie rozwoju osobistego, w przeciwieństwie do pojęcia rozwoju rodziny. Od uzdolnionego młodego człowieka oczekiwano, że będzie się uczył do państwowych egzaminów z nadzieją na otrzymanie stanowiska urzędnika. Jego sukces przynosił korzyści materialne całej rodzinie. W Chinach – inaczej niż w większości miejsc na świecie – aż do niedawna występowały ogromne przesunięcia społeczne i ekonomiczne. Każdy, kto żył długo, widział, jak jedne rodziny wyrastają ponad swoje pochodzenie, a inne spadają nisko. Być może również z tego powodu konfucjaniści – w znacznie większym stopniu niż intelektualni spadkobiercy Arystotelesa – wierzą w plastyczność natury ludzkiej.