cytaty z książki "Kraina Białej Magii"
katalog cytatów
Na jednej z tych skał siedział staruszek, a jego siwa broda ciągnęła
się aż do jeziorka i zanurzała się w jego głębinach.
Staruszek miał złotą fajkę, przezroczystą niczym szkło. Spokojnie
dmuchając w fajkę, wypuszczał w powietrze olbrzymie bańki.
Patrzył w te migoczące, nadmuchane, przezroczyste piłeczki, z
zachwytem się uśmiechając.
Usłyszawszy głosy, staruszek powoli odwrócił się w kierunku, skąd
już nieśmiało podchodzili do skały mali bohaterowie.
– Chłopcy, co tutaj robicie? To miejsce zna tylko wróżka Ila – spytał
chłopców miłym dźwięcznym głosem.
– Wybraliśmy się zwiedzać ogród, ale tam zobaczyliśmy migoczące
światełko, które zaprowadziło nas nad to ukryte jeziorko – odważnie
powiedział Adaś.
– Ila, ani nikt w pierniczkowym domku, nie wie, gdzie teraz
jesteśmy, i trochę tym się martwimy – powiedział nieśmiało
odrobinę zasmucony Michałek.
– Nie martwcie się, Ila już wie – stwierdził rozmówca.
Chłopcy zachwyceni niezwykłymi bańkami oraz staruszkiem, nie
pytali już więcej jak jest to możliwe. W sumie w tej krainie wszystko
jest niezwykłe i takie piękne.
– Usiądźcie obok mnie. – Zaprosił malców miły staruszek, dodając:
– Spójrzcie, tam z boku prowadzi do mnie szeroka ścieżka, bardzo
bezpieczna i dla was i dla mnie.
– Och…!? – wykrzyknął Adaś.
Ila i woda stały się jednością. Przez wróżkę przepływała woda
i wszystko, co się w niej znajdowało. Ila stała się tą wodą, choć
swoje kształty zachowała.
– Ila, Ila, wracaj! – wołał nieszczęśliwy Adaś, mając oczy pełne łez.
– Ila, popatrz na nas! – nakazał Michałek głośno krzycząc .
– Chyba po nią pofrunę, ale jak ją zabrać z tej rzeki, skoro ona jest
nią i wygląda jak płynąca woda o kształtach pięknej wróżki –
zastanawiał się Orzeł.
Wtem Lodowy Człowiek spokojnie machnął ręką w kierunku lustra
i wszystko, co było w jego wnętrzu stało się nieruchome, uwięzione
w zmrożonym lodzie.
– Ojej, to dopiero się narobiło. Nasza Ila przepadła już chyba na
zawsze. Patrzcie, ona jest soplem lodu, zupełnie nieruchoma. – Teraz
już na dobre rozpłakał się Adaś.
– Ila, Ila, wróć do nas – prosił zmarzniętą postać wystraszony
Michałek.
Wtem stało się coś, co zaskoczyło nawet Lodowego Człowieka.
– Michałku, to niemożliwe! Jak to się stało, że tam, gdzie przed
chwilą stąpałem jestem ja, tylko taki z mgły? – stwierdził z
niedowierzaniem Adaś.
– Zobacz!!! A to ja. Popatrz na nasze miny, ale śmiesznie
wyglądałem. – Chłopiec wskazywał paluszkiem na swoje
zatrzymane przez ten czarodziejski piasek odbicie.
– Ja też śmiesznie wyglądam. Popatrz tam z tyłu, wyglądam jakbym
był bocianem – śmiejąc się powiedział Adaś.
– Ale nas dużo. Patrz, każdy krok postawiony na piasku, to ja i ty.
Tak, to bardzo dziwne! – mówił roześmiany Michałek, zastanawiając
się: – Czy tak nie dzieje się wszędzie, choć tego nie widać?
Gdziekolwiek staniemy pozostawiamy swój ślad.
– Ha!!! To tak, jakbyśmy zawsze po sobie pozostawiali pieczątkę,
wiesz, taką jak ma moja mama. Ona wszystko stempluje. Lubię się
bawić w te jej stempelki – zastanawiał się Adaś.
– Wiesz dobrze, że nie widzę swoich stempelków. Nieraz byłem
bardzo niegrzeczny – zauważył Michałek.
– To dopiero by było, gdyby mama zawsze widziała jak psocę. Ty?
A może mamy jednak je widzą? – naraz wykrzyknął przestraszony
Adaś.
– Chyba masz rację!!! Mama i tata wszystko widzą – powiedział
pewny siebie Michałek.
Chłopcy, wejdziecie na lodowisko, jeśli naprawdę będziecie tego
chcieli. Jeśli będziecie się wahać, pozostaniecie tutaj i będziecie
obserwować całą scenę – wyjaśnił Lodowy Człowiek.
– Czy na pewno jest tam bezpiecznie? Nie zgubimy się? Jest taki
tłum ludzi – mówił o swoich wątpliwościach zdenerwowany
Michałek.
– Popatrz tam na prawo. To te dzieci, które do nas machały jak
byliśmy w wieży z lustrami. Widzisz jak świetnie się bawią? Cały
czas się śmieją. To znaczy, że tam jest absolutnie bezpiecznie. Poza
tym jest z nami Lodowy Człowiek, nasz opiekun. Chodźmy, będzie
dobrze – powiedział Adaś, ramieniem obejmując towarzysza.
W tym momencie niewidzialna szyba oddzielająca chłopców od
lodowiska zniknęła. Cała trójka znalazła się na tafli lodu obok
witających i radośnie śmiejących się dzieci.
Zaskoczeniem dla wszystkich była gęsta mgła otaczająca całą
przestrzeń. Chłopcy w mgłę wpadli jak w olbrzymie cukrowe lody
pełne różnokolorowych światełek.
Stał się nauczycielem.
Często wypowiadał słowa,
które niczym w magiczny sposób dodawały
odwagi i pewności siebie dzieciom bojącym się świata.
Uczniowie, nawet jak dorośli, zawsze pamiętali swojego niezwykłego
nauczyciela.
– Starczy? Czy ta historyjka podoba się jego autorowi? – także i tym
razem spytał dzieci Lodowy Człowiek.
– Tak! – cichutko, nieśmiałym głosikiem, powiedziało dziecko w
tłumie.
– No, przyjacielu. Głowa do góry, uśmiechnij się. Nie ma się czego
bać – pocieszająco powiedział Lodowy Człowiek.
– To takie trudne, ale teraz wiem, że nie mam się czego bać. Zawsze
znajdę przyjaciół, którzy mi pomogą, a ja im. Dziękuję – powiedział
uśmiechnięty chłopiec.
– Zuch chłopak! – Zaśmiał się zadowolony z malca Lodowy
Człowiek.
Tym razem Ila i chłopcy po uchwyceniu sznura zostali wciągnięci do
jego wnętrza, wyglądającego jak olbrzymi lej. Tym lejem zaczęli się
szybko unosić do góry, pompowani niczym przy pomocy pompy
grawitacyjnej. Działanie tej pompy było nieco inne niż grawitacja na
ziemi, gdzie wszystko spada na dół. Będąc w tym kanale, unosili się
do góry w zawrotnym tempie. Po tym chwilowym wznoszeniu, cała
trójka wyskoczyła nagle z leja na posadzkę olbrzymiej komnaty.
Zdziwieni rozglądali się wokoło. W pomieszczeniu znajdował się
tłum ludzi, choć nie tylko – stwierdzili po chwili.
– Ila, patrz tam z boku. To chyba UFO-ludziki – stwierdził
Michałek.
– Jest ich więcej. Tak to chyba obcy, widziałem ich w bajkach i
filmach. Są nawet podobni. – Zainteresował się Adaś.
– Patrzcie, oni też nas widzą i nawet machają tymi swoimi
śmiesznymi rękami – śmiał się cichutko Adaś.
– Chłopcy, spokój – zarządziła wróżka.
– Ila, Ila, zobacz oni do nas idą, ale co mamy robić? – pytał
zdezorientowany Michałek.