cytaty z książki "Nieproszony gość"
katalog cytatów
Można oddychać, jeść, pić i czuć uderzenia własnego serca, a mimo to być martwym.
(...)to co szpetne i wulgarne zazwyczaj usiłuje zdominować piękno i subtelność, aż uczyni je niewidzialnym.
Świat jest do zniesienia jedynie wówczas, jeśli się wierzy w czyniącą zadość sprawiedliwość.
Czasem bywa tak, że dopiero gdy człowiek się z czymś definitywnie upora, możliwy jest nowy początek.
Najgorsze jest to (...) że nie możemy się uwolnić od własnej przeszłości. Możemy ją wciąż na nowo wypierać ze świadomości, lecz od czasu do czasu ona znów się pojawia, staje przed nami i utrudnia nam życie. Nigdy tak naprawdę przed nią nie uciekniemy, a przede wszystkim nigdy w sposób ostateczny. (...) Lepiej, jeśli w którymś momencie się z nią zmierzymy (...) spojrzymy w jej oblicze, spróbujemy ją zaakceptować i z nią żyć. Tylko wtedy możemy się z nią uporać.
Sporo wysiłku kosztuje życie z człowiekiem, którego już się nie kocha.
Czasem bywa tak, że dopiero gdy człowiek się z czymś definitywnie upora, możliwy jest nowy początek.
Dlaczego ludzie wciąż coś sobie obiecują po związku, w którym tkwią, choć w gruncie rzeczy doskonale wiedzą, że jest on niewłaściwy, że zwyczajnie do siebie nie pasują? Z strachu przed samotnością. Nie chcą stracić poczucia przynależności do drugiej osoby. Poczucia bezpieczeństwa,nawet jeśli jest ono fałszywe. To takie miłe, gdy ktoś czeka na nas w domu, prawda?
- Ależ pani wyszczuplała! Koniecznie musi mi pani zdradzić swoją dietę!
"Permanentny brak miłości - pomyślała Karen. - To może zdziałać cuda!".
Sporo wysiłku kosztuje życie z człowiekiem, którego już się nie kocha.
Dlaczego ludzie wciąż coś sobie obiecują po związku, w którym tkwią, choć w gruncie rzeczy doskonale wiedzą, że jest on niewłaściwy, że zwyczajnie do siebie nie pasują? Z strachu przed samotnością. Nie chcą stracić poczucia przynależności do drugiej osoby. Poczucia bezpieczeństwa, nawet jeśli jest ono fałszywe. To takie miłe, gdy ktoś czeka na nas w domu, prawda?
Nie mieszać się. Potem człowiek ma tylko kłopoty na karku. Wycofujemy się do sfery, w której życie innych ludzi nic a nic nas nie obchodzi. Każdy zamiata własne podwórko.
Przez całe życie – rozmyślała tego ranka – uczymy się, że nigdy nie wolno dawać za wygraną. To dlatego przychodzi nam to z takim trudem. To dlatego tkwi w nas tyle sprzeciwu. I poczucia winy. Jego przede wszystkim.
Ależ pani wyszczuplała! Koniecznie musi mi pani zdradzić swoją dietę!
'Permanentny brak miłości' – pomyślała Karen. – 'To może zdziałać cuda!.
Karen przypomniała sobie coś, co kiedyś przeczytała: że mężczyźni traktują swoje samochody jak część własnej osoby, w pewnym stopniu jako przedłużenie swego najważniejszego organu. Z tego punktu widzenia Kenzo obsikał erekcję nieznajomego... Nic dziwnego, że tamten stracił głowę.
Nie jest do końca jasne, jak wielki wpływ na nasz charakter mają uwarunkowania genetyczne. Podnoszą się głosy, że genetyczne dziedzictwo w znikomym jedynie stopniu odpowiada za nasz mentalny i psychiczny rozwój. O wiele istotniejsza jest podobno socjalizacja, sposób, w jaki dorastamy i ulegamy wpływom naszego środowiska.
Nienawiść? – zapytał Fred. – Cóż, z nienawiścią jest jak z miłością, nieprawdaż? Nie można jej rozkazywać, nie można nią sterować. Tych uczuć nie można przywoływać, jeśli ich nie ma, ani też nie można się ich pozbyć, jeśli się w kimś zagnieżdżą.
Kochała go jeszcze, bo miłość tak szybko nie odchodzi, potrzebuje czasu, zanim się zbierze, pójdzie i ostatecznie zamknie za sobą drzwi. Ale miłość nie czuła się już u niej dobrze. Stała się nieufna, znużona i nadszarpnięta. Niczym złamany kwiat, który jeszcze przez chwilę kwitnie, ale już zwiesza płatki i nieuchronnie obumiera.
To właśnie takich rzeczy tak strasznie brakuje. Takich rzeczy, których zwykle człowiek nawet nie zauważa, póki je ma, ale potem wie, że to właśnie one sprawiały, że dobrze się czuł we własnym życiu.
Nie ma najmniejszego sensu szukać teraz winnych. Nieważne, co zrobimy; nadchodzi moment, kiedy nie jesteśmy już odpowiedzialni za to, co nastąpi. Nie możemy. Życie toczy się wedle zasad znacznie bardziej sprzecznych ze sobą niż te, w które usiłujemy je wtłoczyć.
Najgorsze jest to, że jakkolwiek bym się starał, jakkolwiek skrzywdzony bym się czuł, nie potrafię przestać jej kochać. Chociaż wiem, że na to nie zasługuje.
To szczęście być zdrowym. Po prostu żyć. Ruszać się. Oddychać. Poczuć na skórze promienie słońca i wiatr muskający twarz. Nic więcej nie potrzeba.
Nie mieszać się. Potem człowiek ma tylko kłopoty na karku. Wycofujemy się do sfery, w której życie innych ludzi nic a nic nas nie obchodzi. Każdy zamiata własne podwórko.
Przez całe życie – rozmyślała tego ranka – uczymy się, że nigdy nie wolno dawać za wygraną. To dlatego przychodzi nam to z takim trudem. To dlatego tkwi w nas tyle sprzeciwu. I poczucia winy. Jego przede wszystkim”.
Karen przypomniała sobie coś, co kiedyś przeczytała: że mężczyźni traktują swoje samochody jak część własnej osoby, w pewnym stopniu jako przedłużenie swego najważniejszego organu. Z tego punktu widzenia Kenzo obsikał erekcję nieznajomego... Nic dziwnego, że tamten stracił głowę.
– Nienawiść? – zapytał Fred. – Cóż, z nienawiścią jest jak z miłością, nieprawdaż? Nie można jej rozkazywać, nie można nią sterować. Tych uczuć nie można przywoływać, jeśli ich nie ma, ani też nie można się ich pozbyć, jeśli się w kimś zagnieżdżą.
Nie jest do końca jasne, jak wielki wpływ na nasz charakter mają uwarunkowania genetyczne. Podnoszą się głosy, że genetyczne dziedzictwo w znikomym jedynie stopniu odpowiada za nasz mentalny i psychiczny rozwój. O wiele istotniejsza jest podobno socjalizacja, sposób, w jaki dorastamy i ulegamy wpływom naszego środowiska.
Świat jest do zniesienia jedynie wówczas, jeśli się wierzy w czyniącą zadość sprawiedliwość.
To, co szpetne i wulgarne zazwyczaj usiłuje zdominować piękno i subtelność, aż uczyni je niewidzialnym.
Najgorsze jest to, że nie możemy się uwolnić od własnej przeszłości. Możemy ją wciąż na nowo wypierać ze świadomości, lecz od czasu do czasu ona znów się pojawia, staje przed nami i utrudnia nam życie. Nigdy tak naprawdę przed nią nie uciekniemy, a przede wszystkim nigdy w sposób ostateczny. Lepiej, jeśli w którymś momencie się z nią zmierzymy, spojrzymy w jej oblicze, spróbujemy ją zaakceptować i z nią żyć. Tylko wtedy możemy się z nią uporać.