cytaty z książki "Venom III. W otchłani spokoju"
katalog cytatów
Miłość była destrukcyjnym uczuciem. I właśnie to było w niej najlepsze. Tak cudownie cię zabijała.
- Bo czasami miłość to za mało, by z kimś być. Czasami musisz odpuścić, Viv. Nie dlatego, że kochasz kogoś tak bardzo i nie chcesz go stracić, lecz dlatego, że kochając go, tracisz siebie. Obiecaj mi to, Viv... obiecaj mi, że nigdy nie stracisz siebie z powodu miłości.
Thomas leżał plackiem na ziemi, wyklinając kamyka, o którego przed chwilą się potknal.
- Wyrażaj się, jesteś na cmentarzu skarciła go Layla.
Brunet posłał jej wymowne spojrzenie.
-Tu i tak Sa tylko trupy. - Wzruszył ramionami. Sekundę później spojrzał na mnie z wytrzeszczonymi oczami.
[...]
-Wyluzuj, Thomas - zaśmiałam się.- Trupy przynajmniej mają jakąs rozrywke, gdy taka niezdara jak ty, tutaj przychodzi.
-Spokojnie, kochanie - wyszeptał do mojego ucha. - Nigdy nie dam ci upaść.
Jednak to dopiero w momencie, gdy wyjechal dotarło do mnie coś bardzo istotnego. Zrozumiałam, że kłamca na zawsze pozostanie kłamcą. Niezależnie od tego kim był, kim jest i kim się stanie.
Kłamca zawsze pozostanie kłamcą.
- Widzimy się jutro, młoda.
Mimo wszystko wiedziałam, że nadal potrzebowałam jego obecności w moim życiu. Był jego częścią i ze wstydem przyznawałam sama przed sobą, że oddałabym wszystko, by było tak, jak kiedyś. Byłam skłonna wybaczyć mu wszystko, co mi zrobił.
Zrobiłabym wszystko, by do mnie wrócil, równocześnie tak bardzo go nienawidząc. No bo jak miałam nienawidzić kogoś, kogo szczerze kochałam?
,, Jesteś kłopotem i niczym więcej '' .
– Nie wiem, Viv – odparła. – Ale przynajmniej czajniczek zostawili. – Uśmiechnęła się blado.
Nic nie było za darmo. Wszystko w tym mieście miało swoją cenę. Jeśli chciałeś przeżyć, musiałeś dostosować sie do panujących tu zasad.
Do zasad, które ustanowił Venom.
Nie musieliśmy nawet znać tej osoby, by wyczuwać złe intencje. Ta zasada nie tyczyła się jednak osób rudych. Jeśli ktoś był rudy, to od razu wiadomo, że to kurwa.
Chociaż zdarzały się wyjątki. Nieliczne, ale wciąż się zdarzały.
To właśnie w tamtym momencie dotarło do mnie, że Jaiden byl łacznikiem. Był tą jedną osoba w paczce, która trzymała wszystkich razem. Bez niego wszystko było trudniejsze do wykonania. Każda akcja niosła za sobą dwa razy wieksze ryzyko. Chodziło o zaufanie. W momencie, gdy Venom z nami był wszyscy razem byliśmy pewni, że jego plany wypalą. Teraz, gdy go nie bylo brakowało osoby, której zaufamy tak jak jemu.
Brakowało łącznika.
- jak długo byłam nieprzytomna - zapytalam
Nastała cisza . Bardzo nieprzyjemna cisza .
-trzy lata -powiedział w końcu Thomas .- leżałaś nieprzytomna trzy lata , Viv .
Zatkało mnie . Wiedziałam , że zrobiłam się blada jak ściana . Czy ja naprawdę przespałam pieprzone trzy lata ? Część życia uciekał mi przed nosem . Nie ... to niemożliwe .
- taki żarcik ! - chłopak wybuchł głośnym śmiechem
- kurwa mać , Thomas ...
- przepraszam musiałem - wykrztusił ledwo łapiąc oddech - dobre, co nie ?
- masz poczucie humoru - stwierdziłam
- zgadzam się - dodała layla
Kamień spadł mi z serca , gdy okazało się to tylko słabym dowcipem . Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby to była prawda .
- to jak długo leżałam nieprzytomna? - powtórzyłam pytanie
- dwie doby - głos lekarza rozniósł się echem po niewielkiej sali.
- Venom wrócił.