cytaty z książki "Pomrok"
katalog cytatów
Mam radę do nienarodzonego. Żyj tak, byś nie musiał sam siebie wspominać nad własnym grobem - to przywilej żywych. Martwy co najwyżej może tylko słuchać, przyłożywszy trupie ucho do wieka trumny, milczeć i nic nie mówić. Błogosławić ten stan.
Ludzie muszą zrozumieć, że ludzkie życie to nie tylko białe i czarne, ale też pełna paleta szarości. To, co nas definiuje, nie jest tylko przeszłością czy jednym wydarzeniem. Wszyscy jesteśmy wielowymiarowi.
Niestety, w większości przypadków nie my decydujemy, jak nasze życie ma wyglądać. Zawsze znajdą się cudacy, którzy twierdzą, że wiedzą lepiej, czego nam trzeba. Warto posłuchać głosu rozsądku. Szukanie sensacji i narażanie się na niebezpieczeństwo nie jest najlepszym sposobem na udowodnienie swojej wartości.
Boję się obojętności, bo nie potrafię jej pojąć. Nie wiem jak się z nią obchodzić, bo obojętność nie pachnie, jest emocjonalnie sterylna.
Ja straciłam trzech synów. Umierałam trzykrotnie. Śmierć dziecka to dla matki największe nieszczęście. Cała trójka śni mi się po nocach. Wołają mnie, proszą, abym im pomogła, ale jestem bezradna. Rodzice nie powinni przeżywać swoich dzieci.
Od lat noszę żal w sercu, ale jednocześnie czuję dumę z jego poświęcenia. Żałoba po jego niepowetowanej stracie jest częścią mojej tożsamości.
Anna żyje martwą nadzieją, że jeśli będzie wystarczająco dbała o pamięć synów, wrócą. Jednakże z tego bezsilnego pielęgnowania przeszłości przebija smutna prawda: chłopców już nigdy nie będzie.
Kto ty jesteś? - Volksdeutsch cwany. Jaki znak twój? - Krzyż złamany. Kto cię stworzył? - Zawierucha. Co cię czeka? - Gałąź sucha!
Przyznaje otwarcie, że po jakimś czasie zabijanie zaczęło mu sprawiać przyjemność. Że jeśli trzeba, będzie strzelał i do Polaka, bo dla niego zdrajca nie ma ojczyzny, zdrajca to już obcy. Twierdzi, że Polska potrzebuje teraz takich jak on, gotowych do poświęceń szaleńców.
Sowieci to nie armia zbawienia, ale Niemców pognali, że bomby nie spadają, że może człowiek pracować, kochać, to on wtedy się ze mnie śmieje głosem pełnym pogardy.
Nie ma takiego czegoś jak przyjaźń męsko-damska, towarzyszu odpowiada z uśmiechem kogoś doświadczonego. - Prędzej czy później wszystko kończy się w łóżku, coś o tym wiem. Proszę się tym nie przejmować, to zostanie między nami. Taką mam pracę, towarzyszu, że odkrywam różne ludzkie tajemnice.
O samym Leninie też wiem niewiele. A to, co wiem, dalekie jest od pozytywnej o nim opinii. Ojciec nazywał bolszewików darmozjadami i złodziejami. Dla niego bolszewik był nieudacznikiem, który prapracognie wzbogacić się cudzym kosztem. Nie chce wać, marudzi, tylko by strajkował. Zresztą kapitalista podobnie. Swojej niechęci ojciec nie darował też Stalinowi, Hitlerowi, a nawet Piłsudskiemu się dostawało. Ojciec po prostu gardził każdym, kto odważył się mówić innym, jak mają żyć. Był przekonany, że każdy powinien mieć prawo decydować o sobie i swoim życiu bez ingerencji ludzi, którzy nawet nie są świadomi twojego istnienia.
W mojej głowie wszystko obraca się wokół wizji kolejnego przesłuchania i kolejnego bicia. A to jest nieuchronne. Ciągłe cierpienie podkopuje moją i tak wątłą psychikę. To wszystko zjada mnie od środka Dołująca jest myśl, że nie mam kontroli nad własnym losem. Bo im o to właśnie chodzi, by stracić siebie i wyrzec się wolnej woli. A pozbawienie człowieka wolnej woli to jego największa klęska.
W imieniu Polski Podziemnej skazuję cię na karę śmierci za zdradę ojczyzny.
Dostał to, na co zasłużył. Nawet jego zdeformowaną duszę piekło zwróciło z obrzydzeniem. Obdarty z ciepła ciała krąży w samotności, nie ma nikogo, kto by go usłyszał. Cierpi w ciszy za każdy swój wystrzał, każdy okrutny czyn, każdą krzywdę, którą wyrządził innym.
Ojciec i mamulka cię nie uczyli, że o przyszłość trzeba zadbać, bo nigdy nie wiadomo, co ci los przyniesie? To, co po nas zostanie, musi być zrobione do porządku, rozumisz?
Tamci wyskakują za nim. Widzą go, jak brnie ociężale. Zaczynają strzelać. Rzeka Czasu na chwilę wstrzymuje swój bieg. Krew spienia się w żyłach, serce bije gwałtownie, a my trwamy w zawieszeniu, w pustce między sekundami.
Wychodzę z rozpłatanym sercem, świadomy, że nie tylko straciłem brata i Wandę, ale straciłem też siebie. Jestem niszczycielską siłą. Przenikająca mnie niesamowita ilość żalu i gniewu sprawia, że w głowie mi czernieje. Oddałem brata w ręce bestii, by ocalić Wandę, lecz nadaremno. Moje ciało i coś, co chyba jest duszą, pulsują z niewysłowionego bólu, który tryska z samego dna mojego istnienia. I ten ból nigdy nie minie.
Prawda ma to do siebie, kochanie, że wychodzi zawsze na jaw. Potrzebuje tylko czasu. Wystarczy być cierpliwym - mówi spokojnie Stanisława Michalik zza swojego biurka.
Stanisława potrafi przejrzeć najgłębiej skrywane tajemnice człowieka. Dobrze zna możliwości, jakie daje argument siły. Uważa, że każdego można złamać, trzeba tylko wiedzieć, gdzie boli najbardziej. Jej spojrzenie i słowa potrafią wniknąć w umysł podejrzanego i wydostać na powierzchnię ukryte myśli i sekrety.
Ja sam, jako partyjny, czuję się zagrożony. Mam świadomość, że na mojej osobie może się zemścić ktoś, kto uważa mnie za piewcę rewolucji proletariackiej. Z jednej strony zastanawiam się, czy warto ryzykować życie dla idei, która może okazać się błędna. Z drugiej strony widzę, jak wiele osób wierzy w to, co robimy. Ludzie tłumnie uczestniczą w spotkaniach partii.
Polski Naród pragnie przecież rządu proletariackiego. Polski lud ma dość wyzysku sanacyjnych łotrów Piłsudskiego i endeckich faszystów Dmowskiego. Nowa Polska potrzebuje młota i sierpa, by zadać ostateczny cios burżuazyjnej pijawce pasożytującej na krwi chłopa i robotnika polskiego.
Nie jestem jednak dumny z czynów, jakich dokonałem i jakich przyjdzie mi jeszcze dokonać, aby zachować wszystkie przywileje. Zło jest wszechmocne, potrafi zawładnąć najbardziej niewinnym sercem. Jest próżną nadzieją na łatwe spełnienie najskrytszych marzeń i zarazą, której ciężko nie ulec. Ale w ostatecznym rozrachunku nie daje nic więcej prócz zbrukanej duszy.
Staram się być Polakiem. Każdego dnia uczę się być nowym Polakiem, choć nie rozumiem do końca politycznej zawieruchy, która szaleje dookoła. Dla mnie najważniejszy jest fakt, że wojna się skończyła. Aby jasno określić swój status, zapisałem się do Polskiej Partii Robotniczej.
Ten skromny sługa każdego dnia wyrusza z miłością w sercu, gotów służyć tym, którzy potrzebują pomocy, by ulżyć im w cierpieniu. To ciągłe obcowanie z ludzką tragedią sprawia, że doświadcza coraz większego napięcia między swoimi przekonaniami a ograniczeniami, jakie narzuca mu życie w klasztorze. Mimo że pomaganie chorym i biednym daje mu poczucie spełnienia, z czasem uznaje, że jego działania są jedynie"leczeniem symptomów". Pragnie więcej. Na lewicowych wiecach zgłębia zrozumienie przyczyn niesprawiedliwości i dochodzi do wniosku, że konieczne jest pełne zaangażowanie, aby wprowadzić realne zmiany i wygrać walkę z niesprawiedliwością społeczną.
W tym tańcu dusz - między niebem i piekłem - który podobny jest do wirowania ptaków na późnej jesieni lub zimą, pozostaję do chwili, kiedy na niebie pojawia się Gwiazda Zaranna.
Mam radę do nienarodzonego. Żyj tak, byś nie musiał sam siebie wspominać nad własnym grobem - to przywilej żywych.
Ja, potępiony wyrokiem boskim, nie mam prawa do radości. Każda dobra sekunda sprawia mi ból. Każdy uśmiech, czułe spojrzenie i dotyk zamieniają się w czarną melancholię. Wszystko gnije.