cytaty z książki "Świątynie rozrywki"
katalog cytatów
Plotki" – tak pan Pollock określał to lekceważąco, ale Gwendolen uważała, że to słowo, którego mężczyźni używają do opisania kobiecych rozmów. Mężczyźni rozmawiali, by przekazać informacje albo analizować wyniki krykieta i statystyki kampanii. Kobiety natomiast rozmawiały, aby zrozumieć ludzkie słabości. Gdyby mężczyźni "plotkowali", świat byłby lepszym miejscem. Na pewno byłoby mniej wojen.
Matka Gwendolyn była głupią kobietą, skłonną wierzyć w każdą napotkaną bzdurę. Z takich właśnie ludzi tworzyli się patrioci, zdaniem Gwendolyn. Co za szkoda.
Nellie nie lubiła kwiatów, uważała je za zbyt ostentacyjne. Według niej bukiety powinno się przynosić wyłącznie na śluby i pogrzeby. Byle nie na jej pogrzeb - co to, to nie. Pragnęła opuścić świat równie naga, jak na niego przyszła, bez choćby jednej stokrotki.
Dotychczas żadne z opowiadań nadinspektora nie ukazało się drukiem. Ilekroć składał w redakcji tekst, słyszał, że kolejny ma być bardziej pikantny, bardziej „sensacyjny", chociaż wszelka wulgarność i upodobanie do sensacji były mu z gruntu obce. Trzeźwo myślący Frobisher nie był pozbawiony psychologicznej głębi i poczucia humoru, lecz służąc w policji metropolitalnej, rzadko miał okazję robić użytek z jednego albo drugiego. Z roztargnieniem śledził teraz wędrówkę dwóch kobiet, które - starając się nie zwracać na siebie uwagi - przeciskały się przez tłum i zręcznie opróżniały kieszenie gapiów. Frobisher rozpoznał w nich członkinie żeńskiego gangu Czterdziestu Złodziejek, w tej chwili jednak go nie interesowały - to były zwykłe płotki.
Wszystko, co dotąd robiła, robiła dla swoich dzieci - nie tyle z miłości, ile za sprawą biologii, matczynego imperatywu, aby wspierać i chronić kolejne pokolenia. Cokerowie mieli trwać i trwać aż po dzień Sądu Ostatecznego, o którym Nellie na razie wolała nie myśleć. To wszystko nie mogło pójść na marne ani z powodu jej śmierci, ani przejścia na emeryturę, ani ogólnej niefrasobliwości jej dzieci. Musiała zabezpieczyć swoje dziedzictwo dla potomności, nawet jeśli miałoby to wymagać poświęcenia - siebie albo kogoś innego. Najlepiej kogoś innego.
Chodzenie zwykle stanowiło dla niej czynność wyłącznie praktyczną: służyło przemieszczaniu się z miejsca na miejsce i nie miało nic wspólnego z rozrywką. Rozrywka była czymś, za co inni płacili Nellie.
Nadinspektora nie gorszyły przy tym wcale występki natury moralnej - tańce, popijawy czy nawet narkotyki - chodziło mu o dziewczęta. Dziewczęta, które przepadały bez wieści jak Londyn długi i szeroki. Sam wiedział przynajmniej o pięciu, które zaginęły w ciągu ostatnich kilku tygodni. Gdzie się podziały?