Powiadacie, iż słuszna sprawa uświęca nawet wojnę? Ja wam mówię: dobra wojna uświęca każdą sprawę.
Kto ciągle bardzo się oszczędzał, w końcu wskutek tego cierpi. Niech będzie pochwalone, co czyni twardym! Nie pochwalam krainy, gdzie mleko i miód - płyną!
Każdy chce tego samego; każdy jest taki sam. Kto czuje inaczej, z własnej woli idzie do domu dla obłąkanych.
Zaprawdę, nie moglibyście, teraźniejsi, w ogóle nosić lepszych masek, niż wasze własne twarze. Któż zdoła was - rozpoznać!
Zaratustra dotknął drzewa, przy którym spoczywał młodzieniec, i tak rzekł:
- Gdybym chciał oburącz potrząsnąć tym drzewem, nie potrafiłbym tego uczynić.
Ale wiatr, którego nie widzimy, dręczy je i gnie, w którą chce stronę. Najgorzej dręczą nas i gną niewidzialne ręce.
Państwem zwę ja to, gdzie wszyscy trucizny piją, dobrzy i źli, państwem, gdzie wszyscy siebie zatracają, dobrzy i źli; państwem, gdzie powolne samobójstwo wszystkich "życiem" się zwie
Bywają kaznodzieje śmierci, a ziemia jest przepełniona takimi, których by należało nawoływać do odwrotu od życia. Pełna jest ziemia zbytecznych, zepsute jest powietrze od tych nader licznych. Niechże ich "żywotem wiecznym" z życia tego precz wywabią!
Tłoczycie się koło bliźnich i macie piękne słowa na to. Ja zaś powiadam wam: to wasze ukochanie bliźnich jest złem umiłowaniem samego siebie.
Mężczyzna winien być chowany dla wojny, a niewiasta dla odpoczynku wojownika. Wszystko inne jest głupotą.
Prawdą jest: kochamy życie nie dlatego, że do życia, lecz do kochania przywykliśmy.
Państwo wszakże łże we wszystkich językach dobra i zła; cokolwiek rzeknie, skłamie, a cokolwiek posiada, skradzione to jest.
Ze wszystkiego, co napisano, to tylko miłuję, co ktoś pisze własną krwią. Pisz krwią, a doświadczysz, że krew jest duchem.
Niełatwa to rzecz zrozumieć cudzą krew; nienawidzę czytających próżniaków.
Winieneś pragnąć, abyś się spalił we własnym ogniu: bo jako odnowić się chcesz, jeśliś się wprzódy w popiół nie zmienił!
I mnie, com przychylny życiu, wydaje się, że motyle, bańki mydlane, oraz ludzie tego gatunku najwięcej wiedzą o szczęściu".
Nie szukaliście jeszcze siebie, więc znaleźliście mnie.
Państwem zwie się najzimniejszy ze wszystkich zimnych potworów… Państwo łże we wszystkich językach dobra i zła; cokolwiek rzeknie, skłamie - a cokolwiek posiada, skradzione to jest… Zimny kłam głosi ono, i ta oto łeż pełznie z jego ust: „Ja, państwo, jestem narodem”… Łeż to! Gdzie jeszcze istnieje naród, tam nie pojmuje on państwa i nienawidzi go, jako złego spojrzenia i grzechu w obyczajach i prawach… Gdzie państwo się kończy, tam dopiero zaczyna się człowiek, który nie jest zbyteczny….
W oczy twe, życie, patrzyłem ostatnio! I zdało mi się, że tonę w głębi niezgłębionej.
Zaprawdę, brudnem stworzeniem jest człowiek. Trzeba być morzem, aby brudne strumienie w siebie przyjmować i samemu się nie zakalać.
Wstrętniejszymi są mi jednak śliny zlizywaczy; zaś najobrzydliwsze zwierze ludzkie, którem kiedykolwiek spotkał, nazwałem pasożytem: zwierze, co kochać nie chciało, a z miłości żyć pragnęło.
Nowe wzeszło mi światło: towarzyszy potrzebuję, ludzi żywych, - nie martwych towarzyszy lub trupów, których tam niosę, dokąd zechcę.
Żywych ludzi potrzebuję, którzy dlatego ze mną pójdą, iż taka jest ich wola, by pójść tam, dokąd i ja podążam.
(...)
Wielu z trzody wynęcać - oto do czegom doszedł. Niechaj mnie lud i trzoda nienawidzą. Niech się zwę zbójem u pasterzy.
Pasterzy, powiadam, lecz oni zwą się dobrymi i sprawiedliwymi. Pasterzy, powiadam: lecz oni zwą się wierzącymi wiary prawdziwej.
Patrzcie na tych dobrych i sprawiedliwych! Kogóż oni najbardziej nienawidzą? Tego, kto kruszy tablice ich wartości, tego burzyciela, tego niszczyciela: - ten jednak jest twórcą.
Patrzcie na tych wierzących wszystkich wiar! Kogóż oni najbardziej nienawidzą? Tego, kto kruszy tablice ich wartości, tego burzyciela, tego niszczyciela: - ten jednak jest twórcą.
Towarzyszy szuka twórca, nie trupów, ani trzody, ani wierzących. Towarzyszy w dziele swym twórczym, tych, co nowe wartości na nowych wypiszą tablicach.
(...)
Towarzyszy szuka twórca, takich towarzyszy, co sierpy swe ostrzyć potrafią. Nazwą ich niszczycielami, wzgardzicielami dobra i zła, lecz ci są, którzy plony żną, ci są, którzy dożynki święcą.
(...)
Nie pasterzem mi być, ani grabarzem. Nie będę odtąd nawet do ludu przemawiał: po raz ostatni mówiłem do trupa.
Do tworzących, do żniwiarzy, do tych, którzy plony żną i dożynki święcą, do nich się przyłączę: wskażę im tęczę i wszystkie szczeble nadczłowieka.
Samotnikom pieśń swą zaśpiewam i samowtórom; a kto uszy ma dla niesłychanego, temu serce swoim szczęściem obciążę.
Do celu swego podążam, drogą swą idę. A przez zwlekających, przez niezdecydowanych - przeskoczę. I niechaj ten pochód zanikiem ich będzie!
Największe wydarzenia - to nie nasze najgłośniejsze, lecz najcichsze godziny.
Cnota jest własną swą zapłatą.
Na drzewie przyszłości zbudujemy nasze gniazdo; orły niech nam, samotnikom, przynoszą pokarm w dziobach! [...]
Zaprawdę, nie przygotowaliśmy tu siedzib dla nieczystych! Jaskinią lodową zwałoby się nasze szczęście dla ciał ich i duchów!
I jak wichry żyć chcemy ponad nimi, sąsiedzi orłów, sąsiedzi słońca: tak żyją wichry.
Państwem zwę ja to , gdzie wszyscy trucizny piją, dobrzy i źli, państwem, gdzie wszyscy siebie zatracają, dobrzy i źli; państwem, gdzie powolne samobójstwo wszystkich "życiem" się zwie.
Tylko ten, kto wie dokąd płynie, wie również jaki wiatr jest dobry i pomyślny.
W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakżebyście to chcieli dowodami - obalić?
Przeobrażam się zbyt szybko: moje dziś obala moje wczoraj. Przeskakuję często stopnie, wspinając się wzwyż; tego mi żaden stopień nie wybacza. Gdy na wyżynie jestem samego siebie tylko znajduję. (...) Moja wzgarda i tęsknota ma wzrastają równomiernie; im wyżej się wspinam, tym bardziej gardzę tym , kto się wspina.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!
Aliści radzę ja wam, przyjaciele moi: nie dowierzajcie nikomu, w kim popęd do karania jest zbyt silny!
Lud to złego obyczaju i złego rodu: z twarzy jego wyziera kat i wyżeł tropiący.
Nie dowierzajcie nikomu, co o swej sprawiedliwości mawiać rad! Zaprawdę, ich duszom brak nie tylko miodu.
A gdy się sami za "dobrych a sprawiedliwych" podają, nie zapominajcie, że aby stać się faryzeuszami, brak im tylko władzy!
Jest we mnie coś nierannego, co się pogrześć nie da, a skały kruszyć zdolne, zwie się to mą wolą.