cytaty z książki "Pieśń o Achillesie"
katalog cytatów
Rozpoznałbym go po dotyku, po samym zapachu; poznałbym go na ślepo po tym, jak oddycha i jak stawia kroki. Poznałbym go w śmierci, na końcu świata.
Wymień jednego bohatera, który był szczęśliwy.
W otchłani dwa cienie przedzierają się po omacku przez gęsty, dławiący mrok. Ich ręce odnajdują się i światło spływa potokiem jak sto złotych urn, z których sypie się słońce.
On jest połową mojej duszy, jak mawiają poeci.
To co podziwia jedno pokolenie, następne może wymazać.
- Nie masz więcej wspomnień?
Składam się z samych wspomnień.
Byliśmy jak bogowie u zarania świata, a nasza radość była tak promienna, że nie widzieliśmy niczego poza sobą nawzajem.
,,name one hero who was happy”
,,i can’t”
,,i know, they never let you be famous and happy
i will tell you a secret”
,,tell me”
,,i’m going to be the first”
.
Kiedy on umrze, myślałem, wszystkie piękne i jasne rzeczy zostaną pogrzebane wraz z nim.
I could recognize him by touch alone, by smell; I would know him blind, by the way his breaths came and his feet struck the earth. I would know him in death, at the end of the world.
Można używać włóczni jako laski do chodzenia, ale to nie zmieni jej natury.
Jeśli będziesz musiał pójść, wiesz, że pójdę z tobą.
- Zrobiłam to - mówi.
W pierwszej chwili nie rozumiem. Ale spoglądam na obelisk, i znaki, które wyryła w kamieniu. ACHILLES, tak jak było. I zaraz obok: PATROKLOS.
- Idź - mówi. - On czeka na ciebie.
- Żaden człowiek nie jest wart więcej od drugiego, skądkolwiek pochodzi.
- A jeśli jest twoim przyjacielem? Albo twoim bratem? Czy powinieneś go traktować tak samo jak obcego?
- Zadajesz pytanie, nad którym głowią się filozofowie. Być może dla ciebie jest wart więcej. Ale ten obcy jest także czyimś przyjacielem albo bratem. Więc czyje życie jest ważniejsze? [...]
Wiem, jak bym dzisiaj odpowiedział Chironowi: Nie ma odpowiedzi. Cokolwiek wybierzesz, będzie źle.
Może takie rzeczy uchodzą za cnotę wśród bogów. Ale jaka to chwała odbierać życie? Umieramy tak łatwo.
Jesteśmy jak mokre drewno, którego nie ima się ogień.
Jest rzeczą prawą zapewnić pokój zmarłym. Obaj wiemy, że nie ma spokoju dla tych, którzy żyją dalej.
Było coś więcej do powiedzenia, ale tym razem tego nie powiedzieliśmy. Zostawiliśmy rozmowę na kiedy indziej, na wieczór, na następny dzień i wszystkie dni, które były przed nami.
Żyliśmy w świecie krwi i chwały, dla której krew przelewano.
Ja mam żonę. Nie widziałem jej od dziesięciu lat. Nie wiem, czy nie umarła ani czy ja nie umrę, zanim będę mógł do niej wrócić. Pociesza mnie jedynie to, że będziemy razem w świecie podziemnym. Że jeśli już nie w tym życiu, to spotkamy się po śmierci. Nie chciałbym za nic być tam bez niej.
Nie ma umów między lwami i ludźmi. Zabiję cię i pożrę na surowo.
-Wiem. Nikomu nie pozwalają być sławnym i szczęśliwym. - Uniósł brew. -Powiem ci coś w sekrecie.
-Powiedz. - Uwielbiałem, kiedy był właśnie taki.
-Będę tym pierwszym. - Wziął moją rękę i przyłożył do swojej. - Przysięgnij to.
- Dlaczego ja?
- Bo ty jesteś powodem. Przysięgnij.
- Przysięgam.
- Dla mnie to nie miałoby znaczenia - wydusiłem. - Nieważne, jaki byś się stał. Wszystko mi jedno, zawsze byłbym z tobą.
Strach przytłacza,a łzy mącą wzrok .
,,In the darkness, two shadows, reaching through the hopeless heavy dusk. Their hands meet, and light spills in a flood like a hundred golden urns pouring out of the sun.”
.
Moje lęki zapomniane w złotym gnieździe jego ramion.
... żebym nie wiem ile razy pytał o to samo, odpowiadał, jakby to było pierwszy raz.
W jego zielonych, nakrapianych złotem oczach nie było śladu wahania. I we mnie też rosła pewność. Nigdy go nie opuszczę. Będzie tak zawsze, dopóki on mi pozwoli.
Gdybym znał słowa zdolne wyrazić to, co czułem, zrobiłbym to na głos. Ale nie istniały słowa wystarczająco wielkie, by mogły pomieścić tę brzemienną prawdę.
Chciałem go obudzić i zobaczyć, jak te oczy się otwierają. Tysiące razy to widziałem, ale nigdy nie miałem dość.