cytaty z książki "Urząd do Spraw Dziwnych"
katalog cytatów
Właśnie dlatego, że nie można być po prostu złym lub dobrym, nie ma odpowiedzi na to pytanie. (...) Jednak nienawiść jest inna. Nienawiść nie ma odcieni czy barw. Nienawiść to po prostu nienawiść. Nie można kogoś nienawidzić tylko trochę. Ona nas nie buduje, lecz osłabia. Twoja nienawiść do ojca tylko umacniała tych, których przyszło ci nienawidzić jeszcze mocniej. Spójrz, jakie to koło staje się błędne. Żyjemy latami w przeświadczeniu, że napędzani nienawiścią stajemy się silniejsi, nie zdając sobie sprawy z tego, że efekt jest zupełnie odwrotny.
- Zonk! Za szczegółowo, następne pytanie, Tadeuszu Sznuku!
Przynajmniej nie czuła się samotnie, bo płaszcz podżerały mole.
- Kim jest ta przeurocza kobieta ze zdjęcia na lodówce - spytała wskazującym palcem.
- A to. To jest moja żona. Ona mnie odeszła.
- Bardzo mi przykro.
- Niepotrzebnie była straszną jędzą.
- Naturalizm gatunkowy to pogląd, w którym gatunki naczelne mają większe prawa względem gatunków podrzędnych - wyjaśnił.
- Burger?! - Otto prawie zadławił się własnym językiem.- Niby z czego ten burger?! Z mięsa?! Może od razu odrąbiemy mi rękę i zaserwujemy pannie na ciepło?! Co panna na to?! Anno! Daj kawałek swojego przyjaciela! Dodamy dziewczynie do jej burgera! Nie będziemy jej żałować!
- Wiesz, że bywasz strasznie irytujący?
- Wiem, opiekunowie też mi to mówią, ale chciałbym zostać kiedyś akademikiem, a oni ponoć wszyscy są irytujący, więc to chyba dobrze wróży, nie?
Nie zapomniał, jak podetrzeć sobie tyłek? - zachichotał.
Przywlókł ze sobą wielkie książki o fizyce, chemii i biologii, ale gdy dziewczyna zapytała go, po co to zrobił, wyszło na jaw, że po prostu chciał zabłysnąć swoją erudycją. Nie miała mu tego za złe. Wychowywał się bez rodziców i ciągła potrzeba udowadniania światu, że jest coś wart, była jej niezwykle bliska.
Do wszystkiego da się przyzwyczaić, nawet cierpienia.
- Wypraszam sobie. To ekoludzka skóra - wycedził przez zęby i wystawił żmijowaty język.
- Masz dziesięć lat! (...) Nie musisz nosić głupiego kubraka! Jesteś dzieckiem, nie idziesz na podryw!
- Wstyd! - wrzasnął akademik o kruczej głowie.- Hugonie, gdyby pański ojciec to widział... Wstyd dla całego rodu Reyów.
- Ale nie widzi, bo nie żyje - warknął Hugon, po czym wstał i wyszedł z sali.
Fragment z notatek A.K.:
Baran beczy, niedźwiedź ryczy.
Świnia kwiczy, sowa huczy.
Wrona kracze, kura gdacze.
Wąż syczy, żaba skrzeczy.
Człowiek płacze, krzyczy, grozi,
nie wszystko szlachetne, co na dwóch nogach chodzi.
- Chciałbym zapomnieć o tym, co było, Saro – powiedział.
- Uda ci się - szepnęła.
- Nie mogę już znieść tego gówna. Noc jest najgorsza.
- Wiem. Znam to uczucie doskonale.
- Więc jak sobie z tym radzisz?
- Nie radzę - zaśmiała się.
Nie jesteśmy emerytami, żebyśmy mogli sterczeć w oknach i skanować osiedle.
Raz za razem ulice torowała kolejna limuzyna, z której wysiadali majętni goście z rodzinami. Panowie w markowych ubraniach. Panie ze złotymi wisiorami, bransoletami, kolczykami, pierścionkami. Babcie i dziadkowie odrestaurowani jak część murów zamku w Malborku.