cytaty z książki "Wybór. Przetrwać niewyobrażalne i żyć"
katalog cytatów
Najgorsze jest więzienie, które mamy we własnym umyśle, a klucze do niego znajdują się w naszej kieszeni. Są nimi: chęć wzięcia całkowitej odpowiedzialności za własne życie, chęć podjęcia ryzyka, chęć uwolnienia się od oceniania siebie i odzyskania swojej niewinności, a także zaakceptowanie i pokochanie siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę - ludzkimi, niedoskonałymi, z wszystkimi naszymi wadami i zaletami.
Aby zmienić zachowanie, musimy zmienić uczucia, a żeby zmienić uczucia, zmieniamy nasze myśli.
Poczułam się samotna, trochę poużalałam się nad sobą. A potem przypomniałam sobie ksiażkę Frankla. To, że mam wolność wyboru własnej reakcji na wszelkie sytuacje.
Zawsze istnieją dwa światy. Ten, który wybieram, i ten, który wypieram, który pojawia się bez mojego pozwolenia.
Wybaczenie nie polega na tym, że przebaczasz swojemu oprawcy to, co ci zrobił - (...) Chodzi o to, żebyś ty przebaczyła tej części siebie, która padła ofiarą, i wyzbyła się wszelkiej winy.
Oto najlepsza definicja ofiary: jesteś nią wtedy, gdy skupiasz się na tym, co jest poza tobą, rozglądasz się na boki, by znaleźć kogoś winnego sytuacji, w której się znajdujesz, albo czekasz, by określił on twój cel, Los lub twoją wartość.
(...) uczyłam go mantry zarządzania emocjami: „dostrzeż, zaakceptuj, sprawdź, wytrwaj”. Gdy zaczynało przygniatać go jakieś uczucie, pierwszym działaniem w celu poradzenia sobie z nim było jego dostrzeżenie i przyznanie (zaakceptowanie), że się uczucie pojawiło. Mógł sobie wtedy powiedzieć: „Aha! Znów się zaczyna. To jest gniew. To jest zazdrość. To jest smutek”. (Mój terapeuta jungowski nauczył mnie czegoś, co uważam za pocieszające - mianowicie tego, że choć wydaje się nam, iż paleta ludzkich uczuć nie zna granic, to w rzeczywistości każdy ich odcień, tak jak każdy kolor, pochodzi od zaledwie kilku uczuć pierwotnych: smutku, złości, zadowolenia, strachu. Dla tych, którzy dopiero uczą się słownictwa emocji, tak jak ja wtedy, rozpoznanie zaledwie czterech uczuć jest mniej przytłaczające).
Gdy Jason już umiał nazwać swoje uczucia, musiał następnie przyznać, że są jego. Mogły być wywołane przez działania czy słowa innej osoby, ale są jego, Atak na kogoś innego nie sprawi, że znikną.
Potem, gdy już był świadom uczucia, jego zadaniem było sprawdzić, jak reaguje jego ciało. „Jest mi gorąco czy zimno? Czy wali mi serce? Co z oddechem? Czy dobrze się czuję?”
Wsłuchanie się w uczucie, w to, jak sobie poczyna w ciele, miało mu pomóc zachować z nim kontakt do czasu, aż minie lub się zmieni. Nie musiał ukrywać swoich uczuć. (...) Mógł wybrać, że chce je przeżywać. To były tylko uczucia. Mógł je zaakceptować, udźwignąć, wytrwać z nimi, dlatego że były tymczasowe.
Nie mogę was ani nikogo uleczyć, ale mogę cieszyć się z tego, że postanowiliście rozmontować więzienie w waszych głowach, cegła po cegle. Nie możecie zmienić tego, co się stało, nie możecie zmienić tego, co zrobiliście albo co wam zrobiono. Ale możecie wybrać, jak teraz żyć. Moi drodzy, możecie postanowić, że będziecie wolni.
- Jak wyglądam? - pyta. - Powiedz szczerze.
Szczerze? Wygląda jak wyliniały pies. Jakaś obca, naga osoba. Oczywiście nie powiem jej tego, ale kłamstwo byłoby zbyt bolesne, muszę więc znaleźć jakąś niemożliwą odpowiedź, prawdę, która nie zrani. Wpatruję się w mocny błękit jej oczu i myślę, że już sam fakt, iż zadała to pytanie, „Jak wyglądam?”, jest najodważniejszą rzeczą, jaką słyszałam. Tutaj nie ma luster. Prosi mnie, żebym pomogła jej odnaleźć i zdefiniować siebie. I dlatego mówię jedyną rzecz, którą szczerze mogę jej powiedzieć.
- Twoje oczy - mówię mojej siostrze - są takie piękne.
Nigdy ich nie zauważyłam, gdy zakrywały je włosy.
To wtedy pierwszy raz widzę, że mamy wybór: skupić się na tym, co straciłyśmy, albo na tym, co nam zostało.
Jak łatwo życie, którym nie żyjemy, staje się jedynym, które cenimy. (...) Jak łatwo przychodzi nam kurczowe trzymanie się-gloryfikowanie-wyborów, których, sądzimy, powinniśmy byli dokonać.
(...) łatwiej jest o winiać kogoś o swój ból, niż wziąć odpowiedzialność za to, by przestać być ofiarą.
Prawda jest taka, że w życiu będziemy doświadczać rzeczy nieprzyjemnych, będziemy popełniać błędy, nie zawsze dostaniemy to, co chcemy. To część natury ludzkiej. Problemem - fundamentem naszego utrzymującego się cierpienia - jest przekonanie, że dyskomfort, błędy i rozczarowania świadczą o naszej wartości, że zasługujemy w życiu tylko na rzeczy nieprzyjemne.
A oto ty. Oto wy! W świętej teraźniejszości. Nie mogę was ani nikogo uleczyć, ale mogę cieszyć się z tego, że postanowiliście rozmontować więzienie w waszych głowach, cegła po cegle. Nie możecie zmienić tego, co się stało, nie możecie zmienić tego, co zrobiliście albo co wam zrobiono. Ale możecie wybrać, jak teraz żyć.
Moi drodzy, możecie postanowić, że będziecie wolni.
..... można żyć albo po to, by pomścić przeszłość, albo by wzbogacić teraźniejszość. Można żyć w więzieniu przeszłości albo można sprawić, by przeszłość była trampoliną, która pomoże żyć życiem, jakiego się pragnie teraz.
Moje własne poszukiwania wolności i lata doświadczeń jako psycholożki klinicznej nauczyły mnie, że cierpienie jest zjawiskiem powszechnym. Ale bycie ofiarą to kwestia wyboru. Istnieje różnica między opresją a syndromem ofiary. W pewnym momencie życia niewątpliwie dotknie nas jakaś przypadłość, nieszczęście lub ktoś nas wykorzysta; będzie to spowodowane przez okoliczności, ludzi czy instytucje, nad którymi nie mamy żadnej kontroli lub mamy jej niewiele. Takie jest życie. Stajemy się ofiarą zjawisk i sytuacji, które pochodzą z zewnątrz. To może być prześladowca z podwórka, wściekający się szef, małżonek, który bije, niewierna kochanka, dyskryminujące przepisy i wypadek, na skutek którego wylądujemy w szpitalu.
W przeciwieństwie do tego syndrom ofiary ma źródła wewnątrz nas. Nikt inny nie zrobi z człowieka ofiary - tylko on sam. Stajemy się ofiarami nie dlatego, że coś nam się przydarza, ale dlatego, że chcemy nimi być. Rozwijamy w sobie mentalność ofiary - sposób myślenia, który jest sztywny, który szuka winnych, jest pesymistyczny, tkwi w przeszłości, który nie wybacza, jest odwetowy i nie ma zdrowych ograniczeń czy barier. Gdy decydujemy się na pozostanie w granicach umysłowości ofiary, stajemy się swoimi własnymi strażnikami więziennymi.
Bierność oznacza oddanie decyzji w ręce innych. Agresywność oznacza podejmowanie decyzji za innych. Asertywność polega na podejmowaniu własnych decyzji. I przekonaniu, że wystarczy ci zasobów, że ty sama jesteś wystarczająco dobra.
Pamiętaj, nikt nie zabierze ci tego, co masz w głowie". Nie możemy sprawić, żeby ciemność zniknęła, ale możemy podjąć decyzję, żeby zapalić światło.
Człowiekowi można odebrać wszystko z wyjątkiem jednego ostatniej z ludzkich swobód: swobody wyboru swojego postępowania w konkretnych okolicznościach, swobody wyboru własnej drogi"**. Każda chwila oznacza wybór. Nieważne, jak bardzo nasze doświadczenie jest frustrujące, nudne, ograniczające, bolesne czy opresyjne, zawsze możemy zdecydować, jak na nie zareagujemy. A ja wreszcie zaczynam rozumieć, że też mam wybór. Ta świadomość odmieni moje życie.
Wybaczyć to znaczy odczuwać żal - o to, co się stało, o to, co się nie wydarzyło - i zrezygnować z potrzeby posiadania innej przeszłości. Zaakceptować życie takim, jakie było i jakie jest. Oczywiście, nie chcę przez to powiedzieć, że należy zaakceptować fakt, że Hitler zamordował sześć milionów Żydów. Chcę tylko powiedzieć, że to się stało, a ja nie chcę, by ten fakt zniszczył życie, którego się uchwyciłam i o które walczyłam wbrew wszystkiemu.
Jak łatwo życie może stać się litanią poczucia winy i żalu, pieśnią, która odzywa się wciąż tym samym refrenem; niemożnością wybaczenia sobie samym. Jak łatwo życie, którym nie żyjemy, staje się jedynym, które cenimy. Jak łatwo dajemy się uwieść wyobrażeniu, że mamy wszystko pod kontrolą, że kiedyś tak było, że rzeczy, które mogliśmy czy powinniśmy byli zrobić lub powiedzieć, mają moc - gdybyśmy tylko je zrobili albo wypowiedzieli - wyleczenia bólu, wymazania cierpienia, odzyskania straty. Jak łatwo przychodzi nam kurczowe trzymanie się - gloryfikowanie - wyborów, których, sądzimy, powinniśmy byli dokonać.
Całkiem normalne jest pomaganie ludziom i nie ma nic złego w tym, by zwracać się o pomoc, ale gdy twoje działanie pozwala drugiej stronie na niepomaganie sobie, to kaleczysz osobę, której chcesz pomóc.
Czas nie leczy ran. Leczy je to, co zrobi się z tym czasem. Uleczenie jest możliwe, jeśli postanowimy wziąć na siebie odpowiedzialność i będziemy gotowi podejmować ryzyko, a w końcu postanowimy pozbyć się rany i uwolnić się od przeszłości albo smutku.
Najgorsze jest więzienie, które mamy we własnym umyśle, a klucze do niego znajdują się w naszej kieszeni. Są nimi: chęć wzięcia całkowitej odpowiedzialności za własne życie, chęć podjęcia ryzyka, chęć uwolnienia się od oceniania siebie i odzyskania swojej niewinności, a także zaakceptowanie i pokochanie siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę - ludzkimi, niedoskonałymi, z wszystkimi naszymi wadami i zaletami.
Ucieczka od przeszłości albo walka z cierpieniem w teraźniejszości oznacza uwięzienie siebie samych. Wolność polega na pogodzeniu się z tym, co jest, i wybaczeniu sobie, jak też na otwarciu serca na odkrywanie cudów, które istnieją teraz.
Jeśli ulegniemy przekonaniu, że nie można być kochanym i być sobą, to ryzykujemy wyparcie się swojej prawdziwej natury.