Uwielbiam to, że naprawdę gówno Cię obchodzi, co sobie myślą ludzie. Kocham to, że jesteś tak skupiona na swojej przyszłości, że wszyscy inni mogą Cię pocałować w dupę.
Nie mam dużego doświadczenia w tym całym randkowaniu, i nawet nie wiem, czy to jest
randka, ale cokolwiek to jest, to na pewno coś więcej, niż tylko zwykłe spotkanie dwojga znajomych, i przez to zaczynam myśleć o tym, co się stanie, jak będzie już na ciebie pora, żeby wyjść i czy masz zamiar mnie pocałować, a jestem typem osoby, która nie lubi niespodzianek, więc czuję się z tym trochę niezręcznie, bo chcę, żebyś mnie pocałował i może to zabrzmieć trochę zarozumiale, ale wydaje mi się, że też tego chcesz, więc myślę, że będzie prościej, jeśli po prostu to zrobimy i będziemy mogli wrócić do gotowania obiadu, bez zastanawiania się, jak potoczy się reszta wieczoru.
Zastanawiam się… ponieważ tylko to mogę robić: w milczeniu zastanawiać się nad beznadziejnym chłopakiem, który jakimś cudem zaprząta wszystkie moje myśli i za cholerę nie mogę o nim zapomnieć.
Przyszedł do mnie w piątek i po kilku nieporozumieniach w końcu zrozumieliśmy, że dotąd się nie rozumieliśmy.
-Dlaczego myślisz, że małżeństwa mają określony termin przydatności? -drążę dalej.
-Jeśli są zawarte z niewłaściwych powodów, to muszą się skończyć rozwodem. Życie z kimś nie staje się z czasem łatwiejsze, wręcz przeciwnie. Jeśli wiążesz się z kimś, myśląc, że w końcu będzie lepiej, to razem z wypowiedzeniem sakramentalnego "tak" możesz uruchomić odliczanie.
Nie wiem, co o tym myśleć. Zupełnie nie spodziewałam się po kimś takim jak on aż takiej uprzejmości. Może cierpi na rozdwojenie jaźni? Albo jest mutantem, jak Hulk? Lub kimś takim jak doktor Jekyll i pan Hyde? Zastanawiam się, czy Dean nie jest jego miłym wcieleniem, a Holder tym przerażającym. A jeśli tak, to w sklepie z pewnością spotkałam Holdera. Dean podoba i się o wiele bardziej.
Zaznałem w życiu wielu porażek. Byłem też świadkiem wielu złych zdarzeń. Lecz nigdy nie dałem się życia zawiei, bo miałem swój mały promyk nadziei.
Niebo jest zawsze piękne. Nawet wtedy kiedy jest ciemno, deszczowo lub pochmurno. To moja ulubiona rzecz na całym świecie, bo wiem, że nawet jeśli kiedyś się zgubię,będę samotny albo przerażony, ono i tak zawsze będzie nade mną. I będzie piękne.
Dziękuję, że dokładnie wiesz jak sobie ze mną radzić, ponieważ czasami nawet ja nie jestem pewny, jak radzić sobie ze samym sobą".
Sky, nie pocałuję cię dzisiaj, ale wierz mi, że nigdy jeszcze tak bardzo nie pragnąłem pocałować dziewczyny. Więc przestań myśleć, że mnie nie pociągasz. Nie masz pojęcia, jak bardzo tego pragnę.
Oddech zmienił się z kontrolowanych wdechów i wydechów w niekontrolowane posapywanie. Zwykle to właśnie ten moment najbardziej lubię. Tę chwilę, kiedy każda cząstka ciała zamienia się w paliwo pchające mnie naprzód i jestem całkowicie skupiona na następnym kroku i niczym więcej.
Następny krok.
Nic poza tym.
Czuję też motylki w brzuchu. Chyba, że to nagły atak grypy żołądkowej.
-[...] jesteś jedynym chłopakiem, jakiego kiedykolwiek miałam
ochotę polizać.
– To dobrze. Bo ty jesteś jedyną dziewczyną, jaką kiedykolwiek miałem ochotę pokochać.
Nie zwracając sobie głowy wytarciem butelki, przyciska ją do ust, po czym nie spuszczając ze mnie wzroku, odchyla głowę do tyłu i wypija do dna.Nie mogę się powstrzymać od patrzenia na jego usta dotykające butelki,której przed chwilą dotykały moje usta.To tak, jakbyśmy się pocałowali.
Tylko jakim sposobem coś zagubionego w pamięci mogło sprawiać mi rozkosz zamiast bólu?
Czasem możesz wybrać tylko spośród samych złych opcji. Musisz zdecydować która z nic jest najmniej zła.
- Niezależnie od tego, co nas łączy, nie chcę tego analizować. I nie chcę też, żebyś ty to robiła. Cieszmy się po prostu, że wreszcie Cię znalazłem.
Śmieję się, słysząc to ostatnie zdanie.
- To zabrzmiało tak, jakbyś mnie szukał.
Marszczy brwi, po czym unosi moją głowę.
- Szukałem Cię przez całe swoje pieprzone życie.
Mogłabym siedzieć i się zamartwiać, próbując zrozumieć, dlaczego mi się to wszystko przytrafiło, ale nie mam takiego zamiaru. Nie mam zamiaru marzyć o idealnym życiu. Wszystkie niepowodzenia to tak naprawdę sprawdziany, które zmuszają nas do wyboru pomiędzy rezygnacją a podniesieniem się z ziemi, otrzepaniem się z kurzu i stawieniem czoła sytuacji. Chcę to zrobić. Być może życie poturbuje mnie jeszcze kilka razy, ale na pewno nie mam zamiaru rezygnować".
-Obiecaj mi,że za każdym razem,kiedy znów zrobi ci się smutno z jego powodu,pomyślisz o niebie,dobrze?
Ponownie kiwam głową,choć nie wiem,czemu,chce,żebym mu to obiecała.
-Dlaczego?-pytam.
-Dlatego,że...-Odwraca się z powrotem do gwiazd.-Dlatego,że niebo jest zawsze piękne. Nawet wtedy,gdy jest ciemno,deszczowo czy pochmurno. To moja ulubiona rzecz na całym świecie,bo wiem,że nawet jeśli kiedyś się zgubię,będę samotny albo przerażony,ono i tak zawsze będzie nade mną. I będzie piękne.
Nie pozostaje mi więc nic innego, jak leżeć w łóżku, tulić się do poduszki i szczerze żałować, że nie mam ochoty obrzucić jajkami jego domu, przedziurawić mu opon w samochodzie ani kopnąć go w jaja.
Sposób, w jaki na mnie patrzy, sprawia, że czuję się tak potrzebna, jak jeszcze nigdy w życiu. Powoduje, że jestem niezbędna. Tak jakby moja egzystencja była nieodzownym elementem jego przetrwania.
Wstrzymuję oddech, bojąc się, że nie wytrzymam i wybuchnę. Nie będe płakać. Nie będe płakać!
-Za miesiąc kończysz osiemnaście lat. Zostało mi już mało czasu na to, żeby choć raz dać ci szlaban. Musisz wreszcie coś schrzanić, kochanie.
- Czy ty nie chodzisz za mną na fizę? - pyta Shayna/Shayla.
- Angielski - poprawiam ją.
Posyła mi protekcjonalne spojrzenie.
- Przecież mówię po angielsku - mówi. - Pytam czy nie chodzisz ze mną na fizę?
O rany. Chyba jednak nie chciałabym być blondynką.
- Nie - odpowiadam. - Chodziło mi o to, że nie chodzę z tobą na fizykę, tylko na angielski.
Muszę Ci podziękować za wszystko. Za to, że dałeś mi odwagę do zadawania pytań, nawet jeśli nie chciałam znać odpowiedzi. Za to, że kochasz mnie tak, jak mnie kochasz. Za to, że pokazałeś mi, że nie musimy być zawsze silni, żeby sobie pomagać, możemy pozwolić sobie na chwilę słabości, o ile jesteśmy razem. Dziękuję ci też za to, że mnie odnalazłeś po tylu latach.
Wydaje mi się, że najprzyjemniejsza pora to dla niej po prostu czas, gdy śpi. To dlatego się tak piekli, kiedy ktoś ją budzi.
Jedną z rzeczy, za które kocham książki, jest to, że dzieli się w nich ludzkie losy na rozdziały. To niesamowite, ponieważ nie można tego zrobić w prawdziwym życiu. Nie możesz skończyć rozdziału, potem opuścić wydarzenie, którego nie chcesz przeżywać i otworzyć na rozdziale, który lepiej pasuje do twojego nastroju. Życia nie można podzielić na rozdziały, tylko co najwyżej na minuty".
Przyciągam go do siebie i całuję. Całuję go za to,że zawsze wie,co powiedzieć. Całuję go za to,że zawsze jest przy mnie. Całuję go za to,że zawsze mnie wspiera,niezależnie od tego,jakie decyzje podejmuję. Całuję go za to,że ma do mnie tyle cierpliwości. Całuję go za to,bo myślę już tylko o tym,że za chwilę wsiądziemy do samochodu i będziemy rozmawiać o tym,jak spędzimy czas na Hawajach.
-Nie martw się - mówi, próbując się uśmiechnąć. - On nie będzie żył wiecznie.