cytaty z książki "Hard Land"
katalog cytatów
- To właśnie lubię w nocy - powiedziała - Jest jak negatyw dnia, wszystko jest na odwrót. Ci, którzy są głośni, stają się cisi, a ci, którzy milczą za dnia, stają się nagle słyszalni.
- Naprawdę powinno być na to jakieś słowo - powiedziała. - Coś w rodzaju eufancholii. Z jednej strony szalejesz ze szczęścia, ale z drugiej jesteś pogrążony w smutku, bo wiesz, że coś tracisz albo że ta chwila kiedyś minie. - Schowała notatnik. - Być może cała cholerna młodość to jedna eufancholia.
Więcej odwagi wymaga przyznanie się do strachu niż uleganie kretyńskiemu naciskowi grupy.
Patrzyłem na pola w oddali. Powietrze było nieruchome, a im dłużej wpatrywałem się w ten idylliczny krajobraz, tym bardziej rozmazywał się on na krańcach, a ja poczułem lęk, który znałem z dzieciństwa: że ta chwila zaraz się rozpadnie i stanie się coś strasznego...
Wściekłość zaczynała się tam, gdzie kończyły się moje myśli.
Śmierć siedziała przez cały czas przy naszym stole kuchennym, piła kawę, popatrywała milcząco na zegar.
Ale co, jeżeli to także jest fałszywe? Jeżeli prawdziwe "ja" wcale nie jest naszymi myślami, uczuciami i wewnętrznymi głosami, tylko czymś leżącym głębiej, czego można się jedynie domyślać, ale nigdy ująć w całość?
Bycie dzieckiem jest jak rzut piłką,
Doroślejemy, gdy spada ponownie.
Żałoba to nie sprint, żałoba to maraton. A na trasie są miejsca, w których biegnie się łatwiej, oraz takie, w których brakuje tchu.
Nowe sytuacje od zawsze napędzały mi stracha, zapewne moja strefa komfortu była tak mała jak jednocentówka.
Przez chwilę patrzyliśmy milcząco w noc. To było przyjemne, milczeć to ja potrafiłem.
Dopiero później zrozumiała, że wszystko polega na tym by otoczyć się właściwymi ludźmi oraz udać się w miejsca, w których człowiek czuje się dobrze. Z pewnymi ludźmi można bowiem czuć się małym i znudzonym, z innymi natomiast jest ciekawie i ekscytująco; ktoś rozkwita na dyskotece, inny zaś podczas kolacji z przyjaciółmi.
Była jak takie dodatkowe kółka, kiedy człowiek uczy się jeździć na rowerze.
- Wiecie, co byłoby super? - Cameron skręcał jointa. - Gdyby wszyscy ludzie mruczeli jak koty, kiedy uznają coś za dobre. Nawet gdyby tego nie chcieli. Na przykład parka jest na swojej pierwszej randce, a oboje są totalnie nieśmiali. I nagle chłopak zaczyna mruczeć. Usiłuje to zagłuszyć: "Ach, wiesz już, co chcesz zamówić?". Także dziewczyna udaje, że nic nie słyszy, i spogląda speszona w kartę.. Ale mruczenie staje się coraz głośniejsze...
Każde pożegnanie to nowa blizna. Każda wielka chwila to tylko widziane w lusterku wstecznym odbicie, które staje się coraz mniejsze.
Przez jakiś czas obserwowałem przejeżdżające samochody, potem znowu miałem przed oczami moją mamę. Wtedy nieustannie o niej myślałem, w najbardziej nieodpowiednich chwilach. To było jak mroczny szum w mojej głowie. Niekiedy wokół panował na tyle głośny hałas, że tego nie słyszałem, ale nigdy to nie znikało tak zupełnie.
Jeżeli first base to było całowanie, a home run oznaczał seks, to ja siedziałem jeszcze w przebieralni i zawiązywałem buty.
Patrzyłem na nią jak urzeczony. Tak nawiasem mówiąc: zawsze uważałem za idiotyczne, kiedy w filmach lub książkach mówi się w takich momentach, że "czas się zatrzymał". Problem polega na tym, że czas właśnie tego nie robi - i dlatego zakłopotanie jest tak wielkie, kiedy człowiekowi odbiera nagle mowę.
To tak, jakby w półśnie mieć jeszcze nadzieję, że to był tylko nocny koszmar. A potem nagle dociera do człowieka, że jest dokładnie odwrotnie: że to rzeczywistość, która jak ciężar przez cały czas przygniatała sen.
Myślałem cały czas tylko o tym, jak ona całowała swojego chłopaka. I o spojrzeniu, z jakim wzięła go za rękę i zniknęła razem z nim na dole w magazynie… Ze Steviem często rozmawialiśmy o seksie i dziewczynach, ale chyba obaj nie uważaliśmy wcale za takie złe, że wszystko jeszcze daleko przed nami. Teraz jak wariat pożądałem tego; stawałem na palcach – ach, żebym był już taki wysoki! Wyobrażałem sobie, jak przez noc rosnę piętnaście centymetrów i następnego dnia wszyscy w kinie patrzą na mnie ze zdumieniem. „Ale nagle zrobiłeś się wielki”, powiedziałaby Kirstie, spoglądając na mnie z dołu, a ja szczerzyłbym tylko zęby: „Naprawdę? Nawet nie zauważyłem…”.
W rozmowach z mamą dobre było to, że mogłem ją o wszystko zapytać. W jej obecności nic nie wydawało się dziwne czy wstydliwe, nawet wtedy, kiedy musiała odbierać mnie ze szkoły z powodu moich napadów lęku. Myślę, że wynikało to z tego, że w jej życiu wiele rzeczy przebiegło nie tak, jak planowała. Na przykład zawsze chciała być psychologiem. A potem, w wieku dwudziestu lat, zaszła w nieplanowaną ciążę z Jean i musiała przerwać naukę w college’u. Moja siostra często mówiła wprawdzie, że właśnie z powodu tego, że nic nie wyszło z jej planów, mama nieustannie, za karę, prowadziła terapię nas dwojga – ale ja to lubiłem.
Tego lata zakochałem się, a moja matka umarła.
Poczucie wielkiej wolności polega na przyznaniu się do niewiedzy i własnego lęku.
Powrócisz do tych lat, lecz
nigdy już do nich nie wejdziesz...
Młodość to miejsce, które opuściłeś.
Wszystko ulegnie zapomnieniu, czym byłem niegdyś.