cytaty z książki "Oswoić narkomana"
katalog cytatów
To nie rodzice czy partnerzy mają się interesować życiem narkomana, tylko on sam.
Heroina nie jest halucynogenna. Jest narkotykiem znoszącym całkowicie napięcie tkwiące w naszym organizmie.
(...) program 24-godzinny, polegający na tym, że nie mówisz sobie, że już do końca życia będziesz abstynentem. Bo jeżeli ktoś mówi sobie, że już nigdy w życiu nie weźmie, to kiedy może się cieszyć z osiągnięcia celu? Nigdy!
Jest taka zasada: jeśli będziesz aktywny fizycznie przynajmniej raz dziennie przez pół godziny, nie ma opcji, żebyś się od czegoś uzależnił.
Często ludzie chorzy traktują chorobę jak alibi (...). I wtedy przypomina mi się Nick Vujicic- australijski kaznodzieja i mówca motywacyjny, który ma całkowity wrodzony brak kończyn (zespół tetra-amelia). Ten słynny Serb jest najbardziej wziętym coachem na świecie. Motywuje do działania, pokazuje, jak żyć.
Prowadzę (...) wykłady (...) "Zarządzanie przyjemnościami podstawową umiejętnością każdego menadżera".
Jak żyć? Ilustruje to zasada czterodziurkowego guzika (...). Pierwsza dziurka to "ja" i moje zaangażowanie w sprawy zawodowe, dziurka druga, to "ja" i moja aktywność w sferze społecznej. Wszystkie bale społeczne, fundacje, pomaganie słabszym, to realizacja potrzeby bycia dobrym. Dziurka trzecia, to moja fizyczność i duchowość, czyli dbanie o siebie, a najważniejsza dziurka czwarta, to rodzina, czyli fundament.
Zrozumiałem, że tajemnic nie powierza się nieodpowiednim ludziom.
Jest takie powiedzenie:"Uratować jednego człowieka - to uratować całą ludzkość". Nie mam poczucia misji, żeby ratować całą ludzkość, jednak jeśli choć jeden człowiek zmieni się dzięki mojej historii, to warto tę książkę napisać.
Dlaczego bardzo trudno jest wyjść z narkotyków i (...) substancji uzależniających kobietom? Bo ich fizjologia jest dużo bardziej skomplikowana niż fizjologia mężczyzn. Narkotyki zaburzają metabolizm, tym samym powodując zaburzenia na poziomie somatyki. Kobiety alkoholiczki czy narkomanki rozwalają sobie kompletnie gospodarkę hormonalną, więc dużo trudniej jest im później wrócić do równowagi- to dłużej trwa i trudniej się nad tym pracuje.
Proponowanie narkotyków nie odbywa się na zasadzie"masz, weź", tylko na pokazaniu komuś zdeptanemu przez życie, jak rewelacyjnie można się poczuć pod wpływem jakiejś substancji. Ta gotowość do wzięcia jest wynikiem pewnego procesu. Wyobrażasz sobie, co musiało się dziać w mojej głowie, skoro przełamałem się do użycia igły?!
Konfrontacja z syfem tego świata spowodowała totalny bunt. To młodzieńcze wkurwienie się jest zresztą wpisane w fazę rozwoju każdego człowieka, jest niezbędne do określenia swojego miejsca w życiu. Więc bunt może być twórczy, pod warunkiem że nie skanalizujemy go w działania destrukcyjne. A takim ewidentnie destrukcyjnym działaniem są narkotyki.
Życie cały czas nie dokopuje; życie daje czasem lekki głask. Był moment ukojenia. Był moment nagrody! Tą nagrodą były treningi koszykówki, wyjazdy w Polskę, zdobyte punkty, satysfakcja, powołanie do reprezentacji Polski. Miałem poczucie, że jednak coś znaczę.
Dla narkomana nie ma takich pojęć, jak uczciwość, prawdomówność, lojalność. Rujnujemy się w sferze zdrowia i sferze moralności. Natomiast jest jeden parametr, który się zmienia (o czym dowiedziałem się po latach) - rodzi się inteligencja emocjonalna. Inteligencja emocjonalna narkomana. Nie ta zwykła inteligencja...
Bycie narkomanem nie sprowadza się jedynie do przyjmowania substancji. Wzięcie tej substancji ujawnia pewne zbydlęcenie. Żeby się wyleczyć, trzeba się pozbyć całego zła, które w nas jest.
Detoks jest jak pociąg jadący do Rosji, któremu na granicy, w związku z inną szerokością torów, zmienia się koła - bo na detoksie zamienia się narkomanowi substancje nielegalne na legalne, czyli np. heroinę na metadon, suboxon czy na benzodiazepiny. Pacjent jest nadal zatruty, tylko już legalnie. Wątroba nadal obumiera, ale już w majestacie prawa.
Samobójstwo popełniają ci, którzy zanim zaczęli brać narkotyki, mieli już jakieś problemy psychiczne. Sam narkotyk nie pokieruje do samobójstwa, ponieważ człowiek jest dla niego żywicielem.
Narkotyki ograniczają prawidłowe działanie kory przedczołowej, czyli części mózgu odpowiedzialnej za emocje, planowanie, empatię, umiejętność uczenia się na błędach. Na szczęście tylko czasowo, bo mózg się wspaniale regeneruje, ale to trwa całe lata. Niestety heroina potwornie uzależnia i pozbawia człowieka jakiejkolwiek zdolności samodzielnego myślenia. To tak, jakby zarządzał nami jakiś siedzący w środku ludzik.
Narkomani to oszuści. To są ludzie, którzy potrafią sprzedać własne dziecko za towar. Tu nie ma miejsca na litość, współczucie. To jest piekło. Piekło na poziomie świadomości. Na poziomie woli. Tu nie istnieje braterstwo, lojalność, wdzięczność; liczy się tylko zorganizowanie towaru. W stosunku do narkomana, który łamie zasady i wchodzi do ośrodka naćpany, choć tego na pierwszy rzut oka nie widać, jedyną słuszną decyzją jest usunięcie z ośrodka.
Mówiąc metaforycznie: pobyt w ośrodku to taka dwuletnia spowiedź, a rozgrzeszeniem jest talon na życie. Ukryjesz coś - jesteś idiotą, który myśli, że rozgrzeszenie po kłamstwach będzie działać i mieć sens.
Uczciwe życie to tak naprawdę przywilej, a nie obowiązek. I powoli zaczęło to do mnie docierać.
Zasada"pomagając innym - pomagasz samemu sobie" naprawdę ma sens. Ta praca była dla mnie nagrodą.
Odnajdywałem potwierdzenie tego, co w czasie II wojny światowej zbezcześcili naziści:"Arbeit macht frei"-"Praca czyni wolnym". Praca plus społeczności były ważnym elementem w ośrodku. To fundament pracy terapeutycznej z narkomanami.
Nic dziwnego, że narkomanów leczy się na oddziałach psychiatrycznych, bo przecież tego, co czasami przychodzi im do głowy, normalny człowiek nie wymyśli.
Fakt, że jestem nałogowcem, nie zwalnia mnie z odpowiedzialności za moje czyny.
W procesie wychodzenia z nałogu niesamowicie ważne jest, aby to delikwent ponosił odpowiedzialność za swoje wybory, bo jeżeli rodzice będą podejmować decyzje za niego, to samodzielność, doświadczanie życia, uczenie się siebie na nowo - niezbędne do wychodzenia z nałogu - zostaną wykastrowane.
Jeśli nie zrealizujesz gróźb, to stajesz się niekonsekwentna i utrwalasz istniejący stan degrengolady.
Bo czy jest coś piękniejszego na potwierdzenie twojej tożsamości jako człowieka niż danie nowego życia?
Kokaina jest jak kochanka, która bardzo wiele obiecuje, ale tak naprawdę nic nie daje.
Żeby uratować osobę tonącą w jeziorze, trzeba do niego wskoczyć. Tak sobie to wyobrażałem. Nie mogłem jej ratować, stojąc na mostku kapitańskim i wydając komendy.
Introwertycy, ludzie wycofani, nieśmiali, bardziej odnajdowali się w psychostymulantach. Po prostu jeden narkotyk ci pasuje, a drugi nie.