Właśnie że się liczy! Właśnie coś takiego się liczy! Dlaczego nie? Dla ludzi wciąż coś się nie liczy. Cholernie
mnie to wkurza.
Rewia naprawdę interesująca, zgodzicie się chyba ze mną. Ale także na swój sposób przygnębiająca, bo nie mogłem się opędzić od pytania, co się stanie z tymi wszystkimi dziewczętami. Co się z nimi stanie, kiedy pokończą szkoły i wyjdą z college'ów. Łatwo wykombinować, że większość powychodzi za mąż za bałwanów. Za bubków, którzy wiecznie gadają tylko o tym, ile mil przejechali na tylu a tylu galonach benzyny swoim nowym wozem. Za bubków, którzy wściekają się jak smarkacze, jeżeli ich pobijesz w golfa czy chociażby taką durną grę jak ping-pong. Za dusigroszów. Za bubków, którzy nigdy nic nie czytają. Za cholernych nudziarzy...
Czułem się jednak tak podle, że miałem ochotę popełnić samobójstwo. Chętnie bym wyskoczył przez okno. I jak nic bym to zrobił, gdybym miał pewność, że ktoś mnie przykryje, gdy już wyląduję na chodniku. Nie chciałem, żeby banda prymitywów gapiła się na mnie, jak zostanie ze mnie mokra plama.
Zacząłem myśleć, jak to będzie, gdy ta cała banda złoży mnie do grobu i przykryje płytą, na której będzie wypisane moje nazwisko i tak dalej. Wśród innych umarlaków. Rany, ci to potrafią załatwić człowieka na cacy, kiedy już umrze. Mam nadzieję, że kiedy naprawdę wykituję, ktoś pójdzie po rozum do głowy i po prostu wyrzuci mnie do rzeki czy gdzieś. Niech robią ze mną, co im się podoba, byle nie zakopywali mnie na tym cholernym cmentarzu. Ci wszyscy ludzie, którzy potem przychodzą w niedzielę i kładą ci na brzuchu wiązankę kwiatów! Te wszystkie ceregiele! Po co nieboszczykowi kwiaty? Po nic.
Nagle poczułem się okropnie samotny. Prawie że miałem ochotę umrzeć.
Nigdzie człowiek nie znajdzie przyjemnego, spokojnego miejsca, bo nie ma takiego miejsca na świecie. Możesz się łudzić, że gdzieś taki kąt jest, ale jeżeli tam wreszcie dotrzesz, ktoś wśliznie się korzystając z chwili twojej nieuwagi i wypisze ci na ścianie tuż pod nosem jakieś plugastwo.
Człowiek nie może sobie znaleźć nigdzie miłego, spokojnego miejsca, bo takiego miejsca nie ma. Wydaje się, że gdzieś musi być, ale gdy już je znajdziesz, okazuje się, że ktoś korzystając z twojej nieuwagi, wkradł się tam i wysmarował pod twoim nosem "kurwę". Przekonajcie się sami. Myślę, że nawet gdy już umrę, gdy zapakują mnie do grobu i przykryją płytą, na której będzie napisane "Holden Caulfield", a dalej rok urodzenia i rok śmierci, poniżej ktoś nasmaruje : "Kurwa". Tak będzie - na bank.
Słowo daję. Wszystko będzie dobrze. To tylko taki przejściowy okres. Każdy przecież ma w życiu takie gorsze okresy, prawda?
Czasami człowiek może mieć dość jeżdżenia taksówkami, tak samo jak windą. Ni stąd, ni zowąd bierze go chęć, żeby iść dokądś pieszo, choćby miało to być bardzo daleko czy wysoko.
Zwróćcie uwagę, że przystojni faceci, czy tacy, którzy uważają się za przystojnych, zawsze proszą o przysługi. Ponieważ sami kochają się w sobie, wydaje im się, że również inni za nimi szaleją i wręcz umierają z pragnienia, żeby coś dla nich zrobić. To nawet zabawne.
Seks to coś, czego nie mogę zrozumieć. Serio.
[...]urodzonego mola książkowego nie da się utrzymać w stanie ignorancji.
Nie zawsze potrafię się modlić, kiedy bym chciał. Przede wszystkim jestem w pewnym sensie ateistą. Podoba mi się sam Jezus, ale większość historii biblijnych jakoś do mnie nie przemawia. Weźmy na przykład apostołów. Strasznie mnie wkurzają, jeśli chcecie znać prawdę.
- Dlaczego ty się nie żenisz?
[...]
- Za bardzo lubię podróżować koleją. Człowiek żonaty nigdy już nie może dla siebie zajmować najlepszego miejsca tuż przy oknie.
Udawała, że namyśla się nad kolejnym ruchem w grze. I nagle łza kapnęła na warcabnicę. Jakbym ją widział - spadła na jedno z czerwonych pól .Ona roztarła ją palcem. Nie mam pojęcia dlaczego, ale to mnie rozczuliło tak, że mało ze skóry nie wyskoczyłem
Strasznie mnie wkurza, gdy ktoś – zwłaszcza taki bystry i zabawny – ginie z czyjejś winy.
Wystarczy pleść jakieś głupstwa, których nikt nie może zrozumieć, a ludzie zrobią wszystko, czego od nich zażądasz.
Możliwe zresztą, że nie jestem stuprocentowym tchórzem. Zdaje mi się, że trochę jestem tchórzem, a trochę typkiem, którego wcale nie obchodzi strata rękawic.
Dopiero wtedy wiem, że mnie książka zachwyciła, jeżeli po przeczytaniu myślę o jej autorze, że chciałbym z nim się przyjaźnić i móc po prostu telefonować do niego, ile razy przyjdzie mi ochota. Ale takich pisarzy nie ma wielu. Do tego Isaka Dinesena mógłbym zatelefonować, owszem. Do Ringa Lardnera też, ale D.B. powiedział mi, że on już umarł. Są jednak takie książki, jak na przykład: "W niewoli uczuć" Somerseta Maughama. Czytałem to zeszłego lata. Dobre, nie ma co mówić, ale nie miałbym ochoty telefonować do Somerseta Maughama. Sam nie wiem, dlaczego. Po prostu nie jest to typ, z którym chce się pogadać przez telefon.
Zdarza się, że dziewczyna jest głupia jak but, a na parkiecie- klękajcie narody! A znów inna, chociaż bardzo inteligentna, w tańcu albo usiłuje kierować partnerem, albo tańczy tak fatalnie, że nie ma innego wyjścia jak wrócić z nią do stolika i pić całą noc do skutku
Upadek, do którego jak mi się wydaje, zmierzasz, jest bardzo niezwykły i okropny. Człowiek , który w tą przepaść się stacza, nigdy nie odczuje i nie dowie się, że już sięgnął dna. Wciąż tylko spada, spada coraz niżej. Jest to los zgotowany człowiekowi, który w tym czy innym momencie swojego życia szukał- czegoś, czego mu jego własne środowisko dać nie mogło- albo przynajmniej tak mu się zdawało- i który wobec tego zaniechał poszukiwać. Zrezygnował, nim jeszcze rozpoczął prawdziwe poszukiwania.
Ludzie nigdy nie chcą przyznać, że coś jest prawdziwe.
Ludziom zawsze się zdaje, że wiedzą całą prawdę.
Mam blizny na dłoniach po dotknięciu pewnych osób.
Dla człowieka niedojrzałego znamienne jest, że pragnie on wzniośle umrzeć za jakąś sprawę; dla dojrzałego natomiast- że pragnie skromnie dla niej żyć".
Może nie czułabym się tak okropnie przygnębiona, gdyby chociaż od czasu do czasu, chociaż jeden jedyny raz w ciągu roku ktoś przynajmniej z grzeczności i mimochodem napomknął, że wiedza powinna prowadzić do mądrości i że jeśli tego nie robi, jest tylko obrzydliwą stratą czasu. Ale nie. Nigdy nie usłyszysz w uniwersyteckim środowisku ani słówka na ten temat, ani wzmianki, że wiedza powinna być środkiem do celu, a celem jest mądrość. W ogóle słowo mądrość nigdy się nie obije o uszy.
Bo życie jest grą chłopcze. Grą, podczas której każdy musi przestrzegać zasad.
Na ogól lubię jeździć koleją, zwłaszcza nocą, kiedy w wagonie palą się światła, za oknami stoją ciemności, a po korytarzu kręci się facet roznoszący kawę, sandwicze i czasopisma
The mark of the immature man is that he wants to die nobly for a cause. The mark of the mature man is that he wants to live humbly for one.
Odgiął książkę, żeby zobaczyć tytuł.
-Dobre?
-To zdanie, które czytam od kwadransa, jest pasjonujące - odparłem.