Najnowsze artykuły
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać9
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać8
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać23
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska102
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Eduard Dragu-Sălăgean

Pisze książki: literatura piękna
Urodzony: 2004 (data przybliżona)
Najpopularniejsza książka

Grzeczne dłonie. Wszystko, co złe, i wszystko, co piękne na świecie
7,1 z 52 ocen
110 czytelników 18 opinii
Pianista, student Narodowej Akademii Muzycznej im. Gheorghe’a Dimy w Klużu-Napoce. Finalista talent show „Românii au Talent”, występował z recitalami podczas festiwali i wydarzeń charytatywnych. Członek zarządu Stowarzyszenia Autism Europa. Eduard reprezentuje społeczność osób w spektrum autyzmu, promując inkluzję poprzez muzykę, sztukę i zaangażowanie społeczne.
7,1/10średnia ocena książek autora
61 przeczytało książki autora
47 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Grzeczne dłonie. Wszystko, co złe, i wszystko, co piękne na świecie
Ana Dragu, Eduard Dragu-Sălăgean
7,1 z 52 ocen
110 czytelników 18 opinii
2025
Najnowsze opinie o książkach autora
Grzeczne dłonie. Wszystko, co złe, i wszystko, co piękne na świecie Ana Dragu 
7,1

Jak sprostać samodzielnemu wychowywaniu dwójki dzieci, w tym jednego neuroatypowego? W tej książce nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Są za to szczere przemyślenia z perspektywy matki żyjącej w Rumunii.
"Grzeczne dłonie" to połączenie intymnych przeżyć, zmagań samodzielnej matki oraz naukowej wiedzy i ciekawostek na temat autyzmu. Teoretyczne wstawki miło mnie zaskoczyły. Myślę, że takie ujęcie tematu może pomóc w rozeznaniu się osobom, które dotąd nie miały zbyt wiele styczności z autyzmem. Doceniam ukazanie także tych trudnych momentów i problemów, z jakimi musi mierzyć się nie tylko samodzielny rodzic, ale i rodzeństwo dzieci w spektrum. Mam wrażenie, że to często pomijana perspektywa, zarówno w literaturze, jak i w rzeczywistości.
Krótki tekst "Wszystko, co złe i wszystko, co piękne na świecie" jest subiektywną listą zjawisk, które znajdują się na którymś ze skrajów dobra lub zła. Eduard dzieli się swoimi przemyśleniami, a tym samym przybliża neurotypowym czytelnikom/czkom perspektywę osoby z autyzmem. Ostatnia z refleksji szczególnie porusza i daje nadzieję na lepsze.
Historia na wskroś ludzka, słodko-gorzka i bez upiększeń. Taką literaturę z wykorzystaniem wątków autobiograficznych lubię najbardziej.
Szczególnie poleciłabym osobom, które doceniają książki takie jak: "Krzycz po cichu, braciszku" i " Synu, jesteś kotem".
Grzeczne dłonie. Wszystko, co złe, i wszystko, co piękne na świecie Ana Dragu 
7,1

„Mózg uruchamiany szerokimi ruchami ciała, które dostarczają mu energii. Ciało z funkcją wiatraka.”
Odkąd syn Any dostał diagnozę autyzmu, wiele w życiu kobiety uległo zmianie. Im starszy był, tym więcej wyrzeczeń czekało całą rodzinę. Osoby neurotypowe zderzyły się z piekącymi spojrzeniami czy cieknącymi paluszkami, a źródło triggerów początkowo były wielką niewiadomą. Ana od początku jednak dążyła do poznania syna i poświęciła wiele wysiłku, by jak najbardziej ułatwić mu funkcjonowanie. Bywało trudno. Fragment o przestawianiu przedmiotów, które Eduard ustawił w linię? Samo czytanie o tym sprawiło, że roztrzęsły mi się dłonie, bo jako osoba nieneurotypowa widzę w tym okrucieństwo człowieka bez wiedzy. A z drugiej strony Ana z czasem wypracowała wiele zdrowych mechanizmów, które uporządkowały ich codzienne życie. Przede wszystkim to o tym opowieść. Rozmowy ze specjalistami, rozmowy z synem i córką, rozmowy z innymi niezależnie od ich znaczenia. Wiele tu blasków i cieni ułożonych w nieskładnej formie. W pewnych aspektach „Grzeczne dłonie” to tytuły dający wiedzę i uczący empatii, w innych to chaotyczna książki bez większego sensu. Bo jak Ana naprawdę czuła się jako matka zapominająca o sobie i drugim dziecku? Jak radziła sobie ze stresem i z brakiem dostatecznych źródeł czy specjalistów? Mało Any w historii o Anie. Mało autyzmu w historii o jej synie z autyzmem. Oba te aspekty budują książkę, a jednocześnie nie idzie to w żadną stronę. Jest i warto zmierzyć się z tekstem jako ciekawostką, ale sama sporo kreciłam na niego nosem.
przekł. Małecki Dominik


























