cytaty z książek autora "Dominika Luboń"
Ten chłopak doprowadzał mnie do szału. Czułam się jak pionek, którego popycha się po planszy gry i wcale nie podobało mi się moje położenie.
Widziałam chłopaka, który zaczynał być częścią mojego świata. Widziałam go… Był niezwykły i wyjątkowy, ale ta jego niezwykłość potrafiła przerodzić się w truciznę. Nie zawsze piękne oznaczało dobre.
Przez chwilę żadne z nas się nie odzywało, delektując się ciszą, lecz to ja postanowiłam ją przerwać.
- Dlaczego nie możesz zostawić mnie w spokoju?
- A dlaczego miałbym zostawić cię w spokoju?
Czasami jest tak, że człowiek pomimo, że powinien znienawidzić kogoś, z powodu wszystkich szkód, jakie wyrządziła mu ta osoba, nie robi tego. Ten ktoś zawsze będzie dla nas kimś wyjątkowym i nie ważne, czy utrzymuje się z nią kontakt, czy też nie.
- Zauważyłaś, że zawsze ze wszystkiego wychodzisz z twarzą? Cokolwiek by się nie stało, ty zawsze wygrywasz albo udajesz, że wygrałaś.
Aron położył dłoń na mojej tali, co wywołało w moim ciele dreszcz. Przygryzłam wargę, a jego wzrok od razu podążył do tego miejsca.
- To jest w tobie najlepsze, Lanny - szepnął.
Przez chwilę wpatrywał się we mnie bez słowa. Podejrzewałam,
że naprawdę wcale nie wiedział, co odpowiedzieć. Ja zawsze byłam osobą, która miała gotową ripostę. Pokiwałam głową z udawanym uznaniem i z powrotem ruszyłam w kierunku drzwi.
- Okej. Więc się załóżmy - zaproponował.
Słyszałam, że poszedł za mną do korytarza. Obróciłam się
w jego stronę dopiero wtedy, gdy wkładałam na siebie kurtkę.
- O to, kto pierwszy kogo zrani? - prychnęłam.
- Przecież ciebie nie da się zranić, więc co za różnica? - Uniósł
jedną brew.
Co miałam mu powiedzieć? Unikałam go, bo czułam, że namieszał mi w głowie. Nie powinnam go nawet lubić, a w końcu przyznałam sama przed sobą, że mi się w jakimś stopniu podobał.
Jak cienka była granica pomiędzy miłością a nienawiścią? O ile łatwiej kogoś znienawidzić, niż przyznać, że się go kocha?
- Udajesz kogoś, kim nie jesteś - stwierdził z opanowaniem, które musiało go dużo kosztować. - Nie wiem, co spotkało cię w życiu, ale nosisz maskę, którą dawno powinnaś była ściągnąć.
Nienawidziłam go. Nasza wojna trwała wystarczająco długo, aby było wiadomo, że to już nigdy się nie zmieni. Mężczyzna sądził, że przejrzał mnie na wylot, jednak nie miał bladego pojęcia, z jakimi demonami muszę się mierzyć. Nie wiedział, z jakich koszmarów muszę się budzić. Nie zdawał sobie sprawy, z jakim piętnem muszę żyć.
Szpilka, jaka w tej chwili kłuła moje serce, była tylko szpilką, choć długą i ostrą. Nie byłam w stanie się jej pozbyć. Prawda być może nie zawsze bolała, jednak niosła ze sobą wspomnienia… Wspomnienia, przez które miałam ochotę się rzucić w głębiny oceanu, a życie wydawało się tracić wszystkie barwy.
- Porywam cię. Chcę ci coś pokazać - wytłumaczył podekscytowany swoim planem.
Uniosłam brwi, wlepiając w niego spojrzenie. Czy on był szalony, czy tylko nienormalny? Wpadał bez zapowiedzi i oczekiwał, że rzucę wszystko, by z nim pójść?
Czasami miałam wrażenie, że mam wiecznego pecha. Zawsze musiałam się w coś wplątać.
- Nie ma mowy, Jared - wymamrotałam piskliwie. - Nigdzie nie idę. Poczekam na ciebie tutaj.
- Rose… - Jego głos był miękki, jakby próbował mi dodać otuchy.
Przez krótką chwilę wpatrywaliśmy się w siebie. Wydawał się nieugięty i przypuszczałam, że nie mam z nim najmniejszych szans. On jednak z całą pewnością widział panikę, która mnie pochłaniała, bo wyciągnął dłoń, czekając cierpliwie.
Znowu się mną bawił. Przez mój kark przebiegł dreszcz. Widząc ten jego zadziorny uśmieszek, trudno było skleić jakiekolwiek zdanie.
– Chcesz znać moje intymne sekrety? – spytałam cicho.
– Chcę znać każdy twój sekret – podkreślił.
On doskonale wiedział, co robił. Śmiał się ze mnie, bo wiedział, jak na mnie działają jego słowa. Był niczym drapieżnik, a ja okazałam się jego zdobyczą. Gdyby tylko wiedział, jak bardzo nie mogę się skupić w jego obecności.