Co ja przeczytałem... Nie, wbrew temu co pisze na okładce, to nie jest prawdziwa historia - autorka po latach się przyznała. I szczerze mówiąc zdziwiłbym się gdyby była. Fabuła jest... no przykro mi to pisać ale jest idiotyczna... no niestety muszę zaspojlerować ale tego się inaczej nie da opisać (poza tym nie polecam czytania nikomu, więc żadna strata): tytułowa Sara (chłopiec),trafia do innego alfonsa, który robi z niej świętą, do której pielgrzymują kierowcy TIRów i niemal się modlą o różne rzeczy (dosłownie, nie ma tu seksu, jest tak jak piszę),aż w końcu się okazuje, że jej wstawiennictwo nic nie daje i musi ona uciekać i potem pracuje już jako męska prostytutka w gorszych warunkach, więc jej przyjaciele z przeszłości wykradają ją... bezgłośną ciężarówką! - no gdybym do tej pory nie zorientował się że to jakieś bzdury, to wtedy już na pewno. W bezgłośne ciężarówki to mogę uwierzyć teraz (elektryczne),ale nie 20 lat temu ;) Jeszcze wracając do "świętej Sary", jeszcze ewentualnie można by próbować wytłumaczyć to jakimiś wizjami na grzybach czy czymś równie mocnym... ale cała książka nie powinna być wizją (ale jest).
Szokującego też tu za bardzo nie ma nic, chyba że kogoś szokuje sam fakt prostytucji młodych chłopców. Chociaż właściwie to ona jest szokująca - szokująco żenująca.
Jedyny plus jest taki, że się szybko czyta i łatwo się skupić na treści nawet w niesprzyjających okolicznościach.
(czytana: 16-24.11.2020)
1+/5
Czytałam ją dawno jednak nie mogę zapomnieć. Gdy czyta się tą ksiązke ma sie niemal wrażnie jak by się czytało fikcje aż się nie chce wierzyć że jest to osadzone w naszym świecie. Patologia goni patologię, człowiek szybko mocno wgryza się w nietuzinkową historię zastanawiając się czy zmywniotować czy płakać.
Jest to tak książka którą jak sie skończy to czuje się człowiek winny że ją przeczytała. Nie polecam tej książki bo na nią trzeba samemu się zdecydować w mojej ręce wpadał przypadkowo. Potrafi zmienić spojrzenie na świat.