„Lekka praca nie istnieje” – idealna lektura nie tylko dla zapracowanych
Po książce zatytułowanej „Lekka praca nie istnieje”, na dodatek napisanej przez japońską autorkę (a o Japonii większość z nas wie mniej niż o krajach europejskich czy USA), spodziewaliście się ciężkiej lektury? Jeśli tak, to po przeczytaniu tej powieści możecie być zaskoczeni. I to na wielu poziomach.
Materiały Wydawnictwa Glowbook
Urban fiction i nieznana bohaterka w niewiadomym mieście
Tak, „Lekka praca nie istnieje” (Wydawnictwo Glowbook) to książka traktująca o pracy przede wszystkim, jednak jak ją skategoryzować, jeśli chodzi o gatunek? W Lubimyczytać pozycja ta ma dodane tagi „literatura piękna” oraz „literatura japońska” i takiemu przyporządkowaniu nie sposób odmówić słuszności. Na stronach poświęconych literaturze, a także w recenzjach czytelników mających już za sobą lekturę dzieła Kikuko Tsumury w języku japońskim lub angielskim można przeczytać, że to „proza psychologiczna” i „urban fiction”. Tak, to zdecydowanie urban fiction! Japońska autorka przedstawia w swojej powieści wielopoziomowy, wyczerpujący, intrygujący obraz miasta – rozumianego nie tylko jako przestrzeń pełna intensywnej zabudowy, ale i miejsce, w którym zaistniały określone realia społeczno-ekonomiczno-kulturowe. Dlatego już na początku artykułu zachęcam przyszłych czytelników i przyszłe czytelniczki powieści „Lekka praca nie istnieje” do zwrócenia uwagi na ten pięknie odmalowany w powieści obraz miasta i jego mieszkańców, dla Polaków może tym bardziej ciekawy, że chodzi o miasto japońskie. Co więcej, mimo że nieistniejące, to – jak zaznaczają fani i fanki autorki właśnie z Japonii – posiadające wiele cech prawdziwych metropolii z Kraju Kwitnącej Wiśni. Kathryn Hemmann, wykładowczyni japonistyki na Uniwersytecie w Pensylwanii, pokusiła się o przypuszczenie, że autorka być może opisuje Osakę, „znacznie spokojniejszą i wyluzowaną niż Tokio”. Nieznana nam z imienia bohaterka („nie dałam jej imienia, żeby czytelnikom łatwiej było się z nią identyfikować” – powtarza w wywiadach autorka) mieszka najpewniej na przedmieściach, bo do jednej z prac dojeżdża autobusem (a autobusy grają w tej książce niemałą rolę). Gdy ją poznajemy, właśnie rozpoczyna pierwszą z wielu prac, które podjęła po tym, jak rzuciła inną – taką, w której spędziła aż czternaście lat. Bycie opiekunką medyczną w szpitalach i innych zakładach sprawiło, że 36-latka poczuła się zmęczona, wypalona i chciała zacząć swą zawodową karierę na nowo.

Praca, czyli na całym świecie to samo
Kikuko Tsumura, urodzona w 1978 roku w Osace (przypadek? nie sądzę!) pisarka, debiutowała w roku 2005, za swoją twórczość otrzymała wiele nagród literackich, m.in. Akutagawa Prize, Noma Literary New Face Prize, Dazai Osamu Prize, a międzynarodową rozpoznawalność przyniosła jej właśnie „Lekka praca nie istnieje”. Jak możemy przeczytać w poświęconej jej notce w angielskiej Wikipedii czy w artykułach poświęconych omawianej powieści, Tsumura w swojej pierwszej pracy doświadczyła mobbingu, co sprawiło, że po dziesięciu miesiącach z tej posady zrezygnowała. W wywiadzie dla „The Rumpus” zaznaczyła jednak, że pomysł, by przy okazji premiery książki wspomnieć właśnie o tym fakcie, padł ze strony jej wydawcy, ona sama nie czuła takiej potrzeby, ale jednocześnie „nie ukrywa tego doświadczenia, bo chce pokazać ludziom, którzy przechodzą przez to samo, że nie są sami”. Dodała również, że nie spodziewała się nie tylko tego, że jej książka zostanie przetłumaczona na inne języki, ale i że sięgnie po nią tylu Japończyków. Jak podkreśliła w tym samym wywiadzie:
Fakt, że po moją powieść sięgają czytelnicy za granicą, skłania mnie do myślenia, że istota pracy jest czymś uniwersalnym, co nie zmienia się w zależności od kraju. To dla mnie fascynujące i w pewien sposób uspokajające. Myślę, że uświadomienie sobie, iż nie jesteś jedyną osobą, która martwi się pracą, jest kluczowe. Sama ta świadomość nie rozwiązuje twoich problemów, ale pozwala pomyśleć: „nie jestem w tym sam/-a i muszę iść do przodu.
Tsumura bywa też pytana o to, czy jej książkę można uznać za feministyczną (a część autorów i autorek recenzji ją taką nazywa) – w końcu bohaterką jest singielka, kobieta, nomen omen, pracująca, która zawsze ma szefów mężczyzn. Autorka zaznacza jednak, że nie chciała, by to, że główną postacią w książce jest kobieta, a nie mężczyzna, było szczególnie ważne, zależało jej jednak na podkreśleniu tego, jak ważna jest kobieca solidarność, zwłaszcza w miejscu pracy. Bo choć żadna z jej książek raczej nie jest w całości inspirowana jej doświadczeniem, to miała ona przyjemność przez lata pracować we wspierającym kobiecym zespole. Ta pozytywna atmosfera w pracy jest też ważna dla bohaterki powieści – jej zdaniem w pracy nie wszyscy muszą się kochać, ale wystarczy, by każdy wyrażał dobrą wolę wobec współpracowników.
Moi znajomi w kółko mówią o okropnych ludziach, z jakimi się stykają, aż odechciewa mi się w ogóle pracować. Czy praca sprawia, że stajemy się podlejsi? Wliczając moją pierwszą pracę, którą rzuciłam, bo czułam się wypalona, przewinęłam się przez cztery miejsca i zawsze trafiały się osoby, z którymi nie łapałam kontaktu, jasne, ale nie powiem, że były jakoś szczególnie wredne wobec mnie. Jeśli ktoś zachował w sobie resztki energii, wolał przeznaczyć je na pracę lub życie osobiste, a nie dokuczanie innym.
„Lekka praca nie istnieje”, Kikuko Tsumura
Krakersy i limitowana edycja sosu sojowego Pani Fudżiko
No dobrze, ale jakie konkretne prace wykonuje bohaterka powieści Tsumury? Przeróżne to mało powiedziane. Nie dość, że same zajęcia są przeciekawe, to jeszcze pisarka przedstawia same wykonywane przez postacie obowiązki z nutą, a właściwie cała uwerturą, (czarnego) humoru, nie zapomina i o absurdzie. Zacznijmy od pracy numer jeden, w której główna bohaterka śledzi codzienność pewnego pisarza. Śledzi dosłownie – siedzi przed komputerem i obserwuje nagrania ukazujące, co ten całymi dniami robi. Po co? Cel jest jeden (nie zdradzę jaki, żeby nie psuć wam przyjemności z lektury), ale po drodze do tego celu ta, która śledzi… zaczyna inspirować się śledzonym, co kończy się zakupami w tych samych miejscach czy oglądaniem tych samych programów (autorka powiedziała, że sam koncept, wedle którego śledzący staje się w pewien sposób zależny od śledzonego, był dla niej ciekawy).
Kolejna praca, którą dostała nasza pani X, to… pisanie krótkich reklam, które potem lektor lub lektorka czyta w autobusie. Reklamy te związane były z miejscami, w których akurat autobus przejeżdżał, i miały uratować i linię autobusową, i niektóre prowadzone wzdłuż niej interesy. Potem przyszedł czas na tworzenie opisów na pudełkach krakersów (ale takie proste określenie „tworzenie opisów na pudełkach” nie oddaje geniuszu, jakim wykazały się w tym temacie autorka książki i jej bohaterka) – moimi ulubionymi były Pomocne Rady Pani Fudżiko, jak i sama postać Pani Fudżiko. Nie zapominajmy też o rozwieszaniu ważnych społecznie plakatów i pracy w parku („zawsze myślałam, że super byłoby pracować w takim miejscu” – mówi autorka). Przy wyborze każdej z prac dzielnie towarzyszy głównej bohaterce pani Masakado, rekruterka. Powracającą figurą w książce jest wszechpotężna pani Eriguchi, w książce pojawia się także bardzo ważny dla całego jej wydźwięku pan Sugai. Tsumura, przedstawiając temat (nie)lekkiej pracy z wielu stron i perspektyw, postawiła – jak zapewne widzicie po powyższych opisach – na formę, która czytelnika (zapewne) psychicznie nie przygniecie, zwłaszcza jeśli sięgnie po tę książkę, będąc w trudnej sytuacji pracowej.
Zgryźliwy komentarz do wartości zatrudnienia.
– „New York Magazine”
Niepokojący geniusz narratorki stworzonej przez Tsumurę polega na tym, że pomimo podejmowanych przez nią nudnych i żmudnych prac, to właśnie w jej opisach najbardziej widać, jak mogłoby wyglądać prawdziwie dobre życie – w którym czas poświęca się na poszukiwanie jadalnych kasztanów i owoców chlebowca w lesie, długie spacery po mieście, poszukiwanie niezwykłości w codzienności.
– „The Atlantic”
Surrealistyczne, a często także prześmieszne.
– „The Boston Globe”
„Nikt nie wymaga tutaj takiego wysiłku”
Dlaczego główna bohaterka zmieniała kolejne prace? Tego dowiemy się podczas lektury, warto jednak zaznaczyć, że i ona, i wspomniany wyżej pan Sugai przykładali się do swoich obowiązków tak, jak mogli najbardziej. Tego nie można im było odmówić. A jak to w życiu bywa – od tego, kto się stara, kto pokazuje zaangażowanie, oczekuje się z czasem więcej niż od kogoś, kto wykazuje minimum zainteresowania. W jednej z prac na tę zależność zwrócił uwagę naszej świetnej bohaterce, pani X, nawet jej pracodawca:
Pan Monaga otworzył notatnik, zapisał coś, po czym z kamienną twarzą ciągnął:
– Wie pani, że nikt nie wymaga tutaj takiego wysiłku?
– To moja praca – odparłam automatycznie.
– Tak, i właśnie dlatego o tym pani mówię – odparł pan Monaga cicho, jakby mrucząc do siebie, i wbił wzrok w notatnik.
„Lekka praca nie istnieje”, Kikuko Tsumura
W końcu jednak i sama bohaterka nabiera do samej idei pracy zdrowego dystansu i podchodzi do niej z ironią (tej ostatniej to jej nigdy nie brakowało):
Mając za sobą pięć różnych prac w tak krótkim czasie, jedno wiedziałam dobrze: tak samo jest ze wszystkim innym. Nigdy nie wiesz, co cię czeka, bez względu na to, co robisz. Po prostu daj z siebie wszystko i miej nadzieję, że będzie dobrze. Miej nadzieję, że wszystko ułoży się po twojej myśli.
„Lekka praca nie istnieje”, Kikuko Tsumura

O autorce
Kikuko Tsumura (ur. 1978) – laureatka nagrody im. Akutagawy, najbardziej prestiżowego wyróżnienia dla młodych japońskich pisarzy. W latach szkolnych zafascynowała się twórczością autorów science fiction, w tym Williama Gibsona, Philipa K. Dicka i Kurta Vonneguta. Wówczas zaczęła pisać swoje pierwsze opowiadania. Po skończeniu studiów Tsumura doznała mobbingu, co przełożyło się na jej twórczość, w której łączy twardą rzeczywistość współczesnej Japonii, brutalność rynku pracy i samotność młodego pokolenia z tym, co zabawne, absurdalne, a często i ocierające się o realizm magiczny. „Lekka praca nie istnieje”, jej pierwsza książka przetłumaczona na angielski, została uhonorowana nagrodą MEXT.
Powieść „Lekka praca nie istnieje” jest już dostępna w sprzedaży online.
---
Artykuł sponsorowany, który powstał przy współpracy z wydawnictwem.
komentarze [8]
Może przeczytam tę książkę kiedyś, ale… niekoniecznie. Ja już wiem, że lekka praca nie istnieje. Praca jest złem koniecznym. Praca zawodowa, bo o takiej tylko tu piszę, ma dawać pieniądze na życie i przyjemności, a nie sama sprawiać frajdę. Umówmy się, że mogą istnieć wyjątki od reguły, na przykład zawody artystyczne opłacane tak wysoko, że pracownik nie ma żadnej presji,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
