Druga szansa
Pamiętam reakcje, jakie pojawiły się na wieść, że David Lagercrantz będzie kontynuował serię Millennium. Płacz, krzyk i zgrzytanie zębów nie określi rozgoryczenia, które przelewało się z każdej strony. I choć po części to rozumiem, to nie do końca zgadzam się z takimi zarzutami. W końcu nikt oryginalnej trylogii nie zabiera, a potencjał postaci jest tak duży, że szkoda byłoby go zmarnować. Domyślam się, że większość zobaczyła w tym tylko skok na kasę, ale ja pokusiłbym się o spojrzenie na to pod innym kątem.
Wspomniany już autor swoją renomę miał. Sukcesy na koncie także, choć oczywiście bez startu do twórcy oryginalnego tryptyku. Jednakże mając już jakieś poważanie, mógł tylko i wyłącznie na tym stracić. Zdecydował się wziąć pod swoje skrzydła postaci, które ludzie pokochali i zapewne liczył się z tym, że nie będzie dla niego litości. Dlatego też zamiast lżyć, postanowiłem tę decyzję uszanować. Czytając pierwsze podejście przekonałem się, że choć idealnie nie jest, to stan daleki jest od opłakania, jakie wielu usiłuje narzucić. Podobnie rzecz ma się, gdy przyjrzymy się „Mężczyźnie, który gonił swój cień” z perspektywy tego, czym jest, a nie tego, w czym Stieg Larsson był lepszy. Musimy pogodzić się z tym, że Larsson już nie wróci oraz z tym, że ktoś postanowił przejąć pałeczkę. Dajmy realną szansę, zamiast strzępić języki i przy jakichkolwiek potknięciach wylewać z siebie tony jadu. Nikt nie zmusza do lektury. To inna wersja, co nie znaczy, że warto stać do niej okoniem już na starcie.
Tym bardziej, że drugi tom w wydaniu Lagercrantza oferuje wiele interesujących treści. Weźmy chociażby połączenie przeróżnych wątków, które bardzo dobrze pokazują, że autor interesuje się światem i trzyma rękę na pulsie. Z jednej strony mamy do czynienia z przeszłością Lisbeth, której blisko do inżynierii społeczno-genetycznej, a więc rozwijania technologii człowieka niejako jego własnym kosztem. Z drugiej otrzymujemy motyw związany z islamem i ekstremizmem, który daleki jest od oczywistości i prezentowanej nam na co dzień medialnej miałkości. W dodatku nie przypomina to nachalnej reklamy poprawności za wszelką cenę. Stara się za to ukazać różne aspekty i strony barykady, które mogą wywodzić się z jednego środowiska, choć niekoniecznie mieć ten sam światopogląd na dany temat. Innym wartym wzmianki aspektem jest sfera finansjery, która ściśle dotyczy jednego z bohaterów. Odwołania dotyczące kryzysów i chwiejności pieniądza, a przede wszystkim giełdy w odniesieniu do znanych nam krachów na rynkach finansowych. Można nawet na swój sposób domniemywać, że właśnie ta kwestia będzie głównym bohaterem kontynuacji.
Nie dajmy się jednak zwariować, bo ważkie kwestie i interesująca lektura wcale nie muszą iść ze sobą w parze. Całe szczęście, że nie mamy do czynienia z rozbratem w tej materii. Jednak przyznaję, że pojawia się uczucie, iż Lagercrantz mógłby bardziej rozbudować i poszerzyć poszczególne narracje. Wydaje się, że postanowił wybrać kompromis i porzucić miano rozbudowanej struktury na rzecz odpowiedniego tempa. I choć działa to wszystko co najmniej dobrze, to z tyłu głowy pojawia się myśl, że jednak mogło być lepiej.
Podobne wrażenia mam w zakresie bohaterów. Widać, że autor trochę przebudował ich na swoją modłę. Odrobinę uprościł i ujednolicił ich charaktery. I tak Salander zdaje się być bardziej ugodowa, zaś Blomkvist prostolinijny. Jednak te puste pola uzupełniają nowe postaci w wydaniu Leo Manheimera, czy Dana Brolina, których osobowości i historie są zbudowane kompleksowo i mają odpowiednią siłę wyrazu.
Muszę przyznać, że choć brakowało mi ostatecznego szlifu, to z tymi znanymi i nowo poznanymi personami w świecie spisków oraz tajemnic z przeszłości, czułem się jak ryba w wodzie. Lagercrantz ma swój pomysł na ten świat, który konsekwentnie realizuje. Widać, że pieczołowicie się do tego przygotowuje, a przy tym potrafi sprzedać czytelnikom nawet najbardziej fantastyczne wizje. Dzięki temu tworzy wciągający kryminał zaangażowany społecznie, co rzadko kiedy jest połączeniem satysfakcjonującym i spełnionym, ale w wydaniu kontynuatora serii Millennium ma siłę przebicia i rację bytu.
Patryk Rzemyszkiewicz
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.