Do utraty tchu
Kto z nas nie marzy o wielkiej miłości, która pozwala doświadczać niewyobrażalnych dotąd emocji? Książki o miłości są odpowiedzią na nasze pragnienia, karmią nas ułudą, podtrzymują nadzieję, że i nas podobne uczucie spotka. Tyle, że wszystkie na ogół pisane są według jednego schematu, co sprawia, że lądują zazwyczaj w tej samej szufladce z napisem „romansidła”. „Miłość bez końca”, mimo banalnego tytułu, to jednak co innego. Nie tak przewidywalna jak proza Nicholasa Sparksa i nie tak pokrzepiająca jak proza, dajmy na to, Nory Roberts.
O kultowej w Stanach Zjednoczonych książce Scotta Spencera dzisiejsze pokolenie pewnie nie dowiedziałoby się, gdyby nie wznowienie, którego podjęło się wydawnictwo Muza. A wznowienia nie byłoby pewnie, gdyby nie ekranizacja książki, już druga i podobno jeszcze gorsza od poprzedniej. A „Miłość bez końca” nie jest wcale książką bez filmowego potencjału. Wręcz odwrotnie. Drobiazgowa konstrukcja bohaterów daje pole do popisu dla aktorów. Może do trzech razy sztuka. Zajmijmy się jednak samą książką. Powiedzieć, że jest to książka o miłości, to skłamać. No, przynajmniej – nie być szczerym do końca. Bohaterowie powieści – nastoletni Jade i David – są sobą zafascynowani. I to jest najlepsze określenie na opisanie tego, co do siebie czują. Świat poza nimi nie istnieje, ale ich świat ogranicza się tylko do ich ciał. Nastolatkowie spędzają czas niemal wyłącznie na uprawianiu seksu, jakby tylko w ten sposób potrafili okazać sobie miłość. Miłość, w której istnienie w trakcie czytania książki, będącej swego rodzaju spowiedzią Davida, można powątpiewać, zwłaszcza jeśli chodzi o Jade. David i Jade zachowują się jak para niedojrzałych, naiwnych młodych ludzi, którym pożądanie odbiera racjonalne myślenie. Ale przecież właśnie nimi są. Wydaje im się, że czują więcej niż inni. Mylą się. O prawdziwej miłości nie mają pojęcia. A to, co ich łączy– bez względu, czy jest to głębokie uczucie, czy tylko pociąg fizyczny – działa na nich destrukcyjnie. Para zostaje zmuszona do rozstania, co niesie z sobą przerażające konsekwencje. Mamy tu prawdziwe dramaty: pożar, pobyt w zakładzie psychiatrycznym, w więzieniu, śmierć. Jedna decyzja zaważa na życiu wielu osób.
Choć to książka o nastolatkach, zarówno konstrukcja, jak i język powieści Spencera, sugerują, że jest to raczej pozycja dla dorosłych. Mamy tu w dodatku jedną z najciekawszych scen erotycznych w literaturze popularnej, długą, obrazową, ale nie wulgarną, co jest dużą jej zaletą. Co jednak dorośli mogą znaleźć w opowieści o obsesyjnym uczuciu nastolatka? Otóż, „Miłość bez końca” to znakomita powieść psychologiczna. To nie tyle historia miłości dwojga nastolatków, co portret psychologiczny młodego człowieka ogarniętego obsesją. Portret Davida jest wnikliwy, a autor decydując się na narrację głównego bohatera pozwala nam dogłębnie zanurzyć się w jego umyśle. Biorąc pod uwagę ten aspekt książki, wpisuje się ona w nurt powieści, których akcja umiejscowiona jest w szpitalach psychiatrycznych, podobnie jak wiele z nich obnażając bezsens pobytu w takim ośrodku. Spencer nie ogranicza się jednak do opowiadania wyłącznie o Davidzie. Interesują go także bohaterowie drugoplanowi. Rodzice obojga bohaterów to postaci być może nawet ciekawsze od swoich dzieci, wywodzące się z dwóch przeciwnych obozów – komuniści i liberałowie. Jednak, o ile różnią się sposobami wychowania dzieci, tak samo zazdroszczą im i też szukają uczucia, borykając się z małżeńskimi problemami. Ciekawa jest zwłaszcza postać Anny – matki Jade, z którą Davida połączy wyjątkowa więź. Mniej miejsca zostało poświęcone samej Jade, którą poznajemy tylko ze wspomnień Davida, kreślących jej wyidealizowany portret.
„Miłość bez końca”, wbrew mylnej, kiczowatej okładce nowego wydania, nie jest kolejną tendencyjną, ckliwą historyjką o miłości zakończoną happy endem. To powieść głęboka, wielowarstwowa i wymagająca. Powolna i refleksyjna, ma w sobie coś, co przyciąga i pociąga.
Malwina Sławińska
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.