Jeśli nie ma miłości, nie ma też świata
„Częścią dojrzewania jest uczucie, że w twoim otoczeniu nie ma nikogo, kto byłby na tyle do ciebie podobny, żeby cię zrozumieć” - pisał John Irving w „Świecie według Garpa”. Stwierdzenie owo idealnie pasuje do opowieści o dwóch dorastających chłopcach: Słowaku Leviathanie i Węgrze Kápii. Loszonc, czyli Łuczeniec — niewielkie miasto na Słowacji, widziane ich oczami przeobraża się w krainę, gdzie przeszłość łączy się z teraźniejszością, zwykłość z niezwykłością, a niewinność pęka niczym bańka pod naporem wulgarności.
„Wtedy w Loszoncu” to debiut Petera Balko, słowackiego prozaika i poety. Słowem wstępu warto wspomnieć, że powieść ta otrzymała Nagrodę Jána Johanidesa, Nagrodę Fundacji Banku Tatra oraz nagrodę czytelników Anasoft Litera 2015. Książki pisarza tłumaczono zaś na angielski, węgierski, włoski, niemiecki i chiński. Czy mają szansę zyskać popularność w kraju nad Wisłą?
Historia dwójki przyjaciół jest jak dobrze zbalansowana potrawa, w której wszystkie składniki zostały wymieszane w idealnych proporcjach. Wprawdzie w poczynaniach chłopców czuć głęboką potrzebę akceptacji, lecz znęcaniem się nad psami, świnkami morskimi i ludźmi (nawet tymi niegodziwymi) sympatii czytelnika raczej nie zyskają. Nie zdziwię się, moi drodzy, jeśli poczujecie się zniesmaczeni bądź zagniewani ich zachowaniem.
A jednak powyższy motyw to tylko jeden smak owego znakomitego dania, jakie serwuje nam słowacki pisarz. Lubię takie połączania, gdzie rzeczywistość miesza się z baśnią, a prawdę trudno odróżnić od rzeczywistości. W podobnej przestrzeni mieszają się ze sobą wybryki chłopców oraz historie o morskich potworach i zakonnicach porywanych przez wiatr. Świat wykreowany w opowieści mógłby stać się smutny, szary i przytłaczający, lecz humor i groteska sprawiają, że nabiera zupełnie innych barw.
Trudno oczywiście uciec od nostalgii, gdy na wydarzenia z dzieciństwa spoglądamy oczyma dorosłego człowieka. Relacja narratora naznaczona zostaje bowiem piętnem tęsknoty nieuleczalnej i beznadziejnej. Być może ów element sprawił, iż w trakcie lektury nasuwały mi się pewne skojarzenia z „Tangiem śmierci” Jurija Wynnyczuka. Również u ukraińskiego pisarza do wspomnień wkradają się pierwiastki nadnaturalne i niezwykłe.
Jeśli pójdę dalej w swoich kulinarnych skojarzeniach, będę mogła „Wtedy w Loszoncu” porównać do bajaderki, do której upchnięto różne cukiernicze odpadki. Wydawałoby się, że podobne połączenie musi być niestrawne, a jednak jako całość sprawdza się znakomicie. Dla miłośników podobnych klimatów powieść Petera Balko będzie więc pozycją obowiązkową.
Ewa Szymczak
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.