Wojna totalna. Armia Czerwona od klęski do zwycięstwa

Okładka książki Wojna totalna. Armia Czerwona od klęski do zwycięstwa
Michael Jones Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie historia
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Total War
Data wydania:
2013-09-26
Data 1. wyd. pol.:
2013-09-26
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308050811
Tłumacz:
Wojciech Tyszka
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna totalna. Armia Czerwona od klęski do zwycięstwa w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wojna totalna. Armia Czerwona od klęski do zwycięstwa

Średnia ocen
6,4 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1573
1560

Na półkach: ,

Książek o II wojnie światowej jest całe mnóstwo, większość z nich, tak jak ta pozycja, poświęcona jest pewnie walkom na froncie wschodnim.
Tutaj wojna przedstawiona jest bardziej z perspektywy codziennej żołnierskiej rzeczywistości. Podążamy z żołnierzami radzieckimi przez kolejne etapu zmagań z nazizmem. Czegoś mi jednak brakuje – myślę, że oryginalności w opisywaniu wydarzeń. Książka powtarza to co inni opisali, raz lepie raz gorzej. Jeszcze jedna rzecz mnie uderzyła – gloryfikacja niezwyciężonej Czerwonej Armii. Ujęcie jest jednowymiarowe. Podły nazizm i słuszna walka radzieckich żołnierzy. O ile pierwszy człon jest prawdziwy to drugi już nie do końca. Bo wyzwolenie oznaczało w przypadku czerwonoarmistów prawie zniewolenie tych co wyzwolono. Paradoks którego w tej książce zabrakło, a on stanowi w zasadzie o istocie frontu wschodniego, obok oczywiście brutalności i bezwzględności wojny jaka tam się toczyła.
Książka zasługuje na 7.

Książek o II wojnie światowej jest całe mnóstwo, większość z nich, tak jak ta pozycja, poświęcona jest pewnie walkom na froncie wschodnim.
Tutaj wojna przedstawiona jest bardziej z perspektywy codziennej żołnierskiej rzeczywistości. Podążamy z żołnierzami radzieckimi przez kolejne etapu zmagań z nazizmem. Czegoś mi jednak brakuje – myślę, że oryginalności w opisywaniu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

153 użytkowników ma tytuł Wojna totalna. Armia Czerwona od klęski do zwycięstwa na półkach głównych
  • 99
  • 50
  • 4
43 użytkowników ma tytuł Wojna totalna. Armia Czerwona od klęski do zwycięstwa na półkach dodatkowych
  • 28
  • 6
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wojna totalna. Armia Czerwona od klęski do zwycięstwa

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Więzienia stalinowskie w Polsce. System, codzienność, represje Tadeusz Wolsza
Więzienia stalinowskie w Polsce. System, codzienność, represje
Tadeusz Wolsza
Tadeusz Wolsza „Więzienia stalinowskie w Polsce”. „Więzienia stalinowskie w Polsce” to kolejna znakomita publikacja Wydawnictwa RM, wchodząca w skład szerszego cyklu „Sekrety Historii”, której autor Tadeusz Wolsza podjął się trudnej próby zmierzenia się z bolesnymi meandrami naszej tragicznej historii najnowszej. W oparciu o archiwalne dokumenty Departamentu Więziennictwa i Obozów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz licznych relacji i wspomnień ludzi, którzy na własnej skórze miękli okazję przekonać się jak naprawdę wygląda, głoszona przez komunistów, „ludowa sprawiedliwość”, stworzył wielopłaszczyznowy obraz funkcjonowania stalinowskich miejsc odosobnienia w Polsce. Dotyczyło to zarówno osławianych komunistycznych więzień jak i obozów i ośrodków pracy przymusowej w latach 1945 – 1956, które w zamyśle twórców (na wzór radziecki –a jakże) miały odegrać bardzo ważną rolę gospodarczą: kamieniołomy, kopalnie, huty, budownictwo, przemysł drogowy, gospodarstwa rolne itd. Autor podszedł do zagadnienia bardzo kompleksowo, ukazując powojenny system penitencjarny przez pryzmat wiele różnych czynników i uwarunkowań: życie codzienne więźniów politycznych, warunki panujące w celach i barakach (ukazane w zależności od miejsc, lokalnej specyfiki czy obowiązujących regulaminów), transport, odżywianie, higiena, paczki, wizyty najbliższych, zachowanie personelu, system kar, opieka lekarską, pierwsze godziny w celi. Przebija się w tym z całą brutalnością wstrząsający opis gehenny jaką przeszli i doświadczyli w komunistycznych katowniach, polscy patrioci, częstokroć napiętnowani wyrokami śmierci, miesiącami a bywało że latami nie wiedząc iż kara ta została im zamieniona. Bezmiarem ludzkiego okrucieństwa i wynaturzenia, folgowania najniższym i najbardziej sadystycznym zachciankom, wszechwładną bezkarności katów i oprawców. To nadal słabo znane fakty z działalności polskiego aparatu bezpieczeństwa w okresie powojennym oraz zbrodni dokonanych przeciwko narodowi polskiemu (relacje z tego co działo się w obozach pracy jak np. Jaworznie powoduje iż nadal ciarki przechodzą mi po plecach) nadal są białą plamą, która wymaga zapełnienia. Tadeusz Wolsza nie boi się poruszeń tematów kontrowersyjnych i trudnych, nazywając rzeczy po imieniu a zbrodniarzy i stalinowskich oprawców wymieniając z imienia i nazwiska. To nie suche, obojętne, przedstawienie faktów, lecz pisana z pasją i zaangażowaniem opowieść o dramacie ludzi pierwszej i drugiej konspiracji (oraz tych wszystkich, którzy z takich czy innych powodów nie chcieli się pogodzić z nowym, obcym nam, ustrojem państwa), o zbrodni, wypaczonej ideologii i normalności do której nie ma już powrotu. Tragedia przedstawionych postaci jest tu odbiciem losu niemal całego pokolenia polskich patriotów ponoszących straszliwą cenę (w tym również ich rodziny) za przynależność do wszelkich antykomunistycznych organizacji takich jak AK, NSZ, NZW, WiN, czy politycznych partii: PSL czy SN. Szacuje się iż w ten sposób w latach 1945-1956 zamordowano zostało około 5000 polskich patriotów, a około 100 tysięcy skazanych zostało na wieloletnie wyroki, przechodząc piekło komunistycznych więzień. Ile tysięcy z nich zginęło bez tej parodii sprawiedliwości jak dziś nazywamy tzw. mordy sądowe, zamordowanych w ubeckich „powiatówkach”, leśnych ostępach, ciężko jest nawet oszacować. Książka Tadeusz Wolsza szarpie naszymi emocjami, zmusza do przemyśleń i naprawdę głębokich refleksji. Przekonuje nas jak wiele jeszcze jest w naszej historii białych plam, ponurych tajemnic, niewygodnych pytań, które trzeba zadać i winnych których trzeba osądzić, choć dziś już niekiedy tylko symbolicznie.
jarr74 - awatar jarr74
ocenił na 7 7 lat temu
Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii Peter Caddick-Adams
Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii
Peter Caddick-Adams
„Monte Cassino” jest nazwą, którą zna chyba każdy Polak – jest to symbol polskiego heroizmu i odwagi. Była to jedna z najcięższych i najbardziej krwawych potyczek II wojny światowej, której sukces otworzył alianckim wojskom drogę do dalszego wyzwalania Włoch. Strategicznie położony klasztor, górujący nad okolicą, wydawał się idealnym miejscem do obrony, co doprowadziło do jego zniszczenia przez alianckie bombardowania. Paradoksalnie, ruiny klasztoru okazały się być jeszcze lepszym miejscem do obrony dla elitarnej jednostki spadochronowej III Rzeszy, która zajęła te pozycje. Samo podejście do ruin było mordercze; żołnierze musieli przedzierać się przez otwarte przestrzenie usłane kamieniami, pod nieustannym ostrzałem. Dodatkowo, Niemcy przygotowali skomplikowany system bunkrów i pól minowych, które miały powstrzymać nadciągające wojska alianckie. W bitwie o Monte Cassino wzięło udział dziesięć armii, które wykrwawiały się w zaciekłych walkach o ten kluczowy punkt strategiczny. Przełom nastąpił dopiero dzięki sprzyjającym warunkom pogodowym i brawurowemu szturmowi polskich żołnierzy dowodzonych przez generała Władysława Andersa, którzy przełamali niemiecką obronę i zajęli wzgórze. Autor książki przedstawia również ciekawą historię słynnego niedźwiedzia Wojtka, który stał się symbolem polskiej armii. Książka jest bardzo dobrze i wnikliwie napisana, stanowiąc doskonałe opracowanie walk o Monte Cassino. Autor z wielką dbałością o szczegóły opisuje wszystkie strony konfliktu, ich motywacje, a także historyczne tło, które doprowadziło do tej bitwy. Oprócz samej walki o klasztor, książka przybliża również starcia w okolicznych miejscowościach, aż do momentu, gdy wojska alianckie wkroczyły do Rzymu. Dodatkowo, czytelnik otrzymuje solidną dawkę historii samego klasztoru, który był świadkiem wielu wydarzeń na przestrzeni wieków. W wielu miejscach autor przytacza fragmenty wypowiedzi uczestników tej jednej z największych bitew II Wojny Światowej, co nadaje książce autentyczności i pozwala lepiej zrozumieć dramatyzm tamtych wydarzeń. Polecam tę książkę każdemu pasjonatowi historii, zarówno ze względu na rzetelność opracowania, jak i na emocjonalny ładunek, który niesie ze sobą opowieść o heroizmie i poświęceniu polskich żołnierzy w jednej z najważniejszych bitew wojennych. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto pragnie zgłębić historię tej monumentalnej bitwy i zrozumieć, jak wielki wpływ miała ona na losy wojny i na polski naród.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na 7 1 rok temu
Wannsee. Willa, jezioro, spotkanie Mark Roseman
Wannsee. Willa, jezioro, spotkanie
Mark Roseman
„W dystyngowanej atmosferze eleganckiej willi na wytwornym przedmieściu Berlina spotkało się piętnastu wykształconych, cywilizowanych urzędników reprezentujących wykształcone, cywilizowane społeczeństwo, by przy zachowaniu wszelkich form towarzyskich wyrazić milczącą zgodę na ludobójstwo.” Czy konferencja w Wannsee, zorganizowana 80 lat temu przez Reinharda Heydricha, była rzeczywiście nazistom potrzebna po to, aby masowe mordy Żydów wspięły się na wyższy szczebel i doprowadziły do ich Zagłady? Historyk Holocaustu Mark Roseman przytacza na ten temat wiele opinii innych badaczy, mniej lub bardziej wiarygodne świadectwa nazistowskich zbrodniarzy - uczestników konferencji, później podsądnych w procesach norymberskich i sądzonego w Jerozolimie Adolfa Eichmana, najbliższego współpracownika Heydricha, oraz zamieszcza w książce jedyną zachowaną kopię protokołu z Wannsee. Wyłania się z tego materiału obraz tyleż przerażający, co nadal trudny do pojęcia, jak do takiej degrengolady w historii ludzkości mogło dojść. Układ książki jest przejrzysty. Zapewne każdy rozdział może być inaczej oceniany przez profesjonalistów niż przez czytelnika-laika. Nie będę się starała eksponować różnic między badaczami, tym bardziej że dla mnie większość poruszonych zagadnień kończy się nadal znakiem zapytania. 1. „Najbardziej haniebny dokument” - cudzysłów w tytule rozdziału, odnoszącego się do Protokołu z Wannsee przytoczonego pod koniec książki, jest nie tylko cytatem, sugeruje również szereg wątpliwości zarówno co do znaczenia samego spotkania, jak i wartości poznawczej protokołu 2. Od Mein Kampf do masowych mordów 1919-1941. Ważny rozdział, choć oczywiście bardzo skrótowo traktuje na przykład kwestię antysemityzmu w ideologii nazistowskiej. Czy zapowiedzią planu eksterminacji Żydów była „Mein Kampf” (1925/1927), wygłaszane w różnych okolicznościach „proroctwa” Hitlera o Europie bez Żydów, ustawy norymberskie (1935), mordercze instynkty tłumu podczas pogromu zwanego nocą kryształową (1938)? Jak emigrację pół miliona niemieckich Żydów, zastąpiły projekty „deportacji” i „ewakuacji” Żydów ze wszystkich europejskich państw i co te terminy w istocie znaczyły?* 3. Od masowych morderstw do ludobójstwa. Obóz straceń w Chełmnie, w którym do eksterminacji jeńców użyto spalin. W tym czasie trwała już budowa Bełżca. Podrozdział pt. Nieuchwytna rola Hitlera jest kontynuacją, zainicjowanych w poprzednich rozdziałach rozważań na temat bezpośredniej inspiracji führera, jego często ezopowego języka oraz pasa transmisyjnego różnych organów władzy, partyjnej, policyjnej i cywilnej. 4. Willa, jezioro, spotkanie, oraz 5. Bardzo udany dzień. Gośćmi Heydricha byli stosunkowo młodzi, wykształceni urzędnicy relatywnie niższego stopnia, zastępcy gauleiterów, sekretarze stanu itp. Czy rzeczywiście chodziło przede wszystkim o zasypanie różnic między decydentami we władzach partyjnych i cywilnych, o podjęcie decyzji jedynie w takich sprawach jak żydowscy mieszańcy (Mischlinge)* oraz o przychylenie się do żądania gubernatora Hansa Franka (w Wannsee reprezentował go zastępca Josef Bühler) natychmiastowego pozbycia się z Generalnego Gubernatorstwa wszystkich Żydów? Protokół z Wannsee i komentarze doń Rosemana potwierdzają zawarte w książce spekulacje i wątpliwości. Goście Heydricha konkretnych rozstrzygnięć podjąć nie mogli zarówno ze względu na swą rangę, jak i brak przygotowania wówczas na przykład infrastruktury transportowej. Świadczy o tym choćby fakt, źe największa liczba deportacji do obozów straceń przypadła na miesiące letnie 1942, ponad pół roku po konferencji i parę miesięcy po śmierci Heydricha w praskim zamachu. Często decyzje zapadały na mocy konkretnych rozkazów autoryzowanych przez Heinricha Himmlera. Nie ma jednak złudzeń, że wszyscy uczestnicy narady w Wannsee doskonale wiedzieli, co kryje się za formułą jej nadrzędnego celu: ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej. Według danych przytoczonych w Protokole miało ono objąć jedenaście milionów europejskich Żydów, z czego najwięcej z GG, ponad 2,5 miliona. Nikt w Wannsee nie protestował, nie zadawał dociekliwych pytań. * Zawsze przy czytaniu o obłędnych ideologiach rządzących światem zastanawiam się nad rolą manipulacji językowych (takie skrzywienie zawodowe). Naziści, na czele z Hitlerem, byli w nich mistrzami. W książce Rosemana jest sporo takich przykładów. Mischlinge mieli w pewnym momencie wybór: deportacja czy sterylizacja. Wszyscy decydowali się na sterylizację. Niestety, system ówczesnej niemieckiej służby zdrowia nie wyrabiał. To taka uwaga na marginesie
Nina - awatar Nina
oceniła na 7 4 lata temu
Pranie mózgu. Fałszywa historia Wielkiej Wojny Mark Siemionowicz Sołonin
Pranie mózgu. Fałszywa historia Wielkiej Wojny
Mark Siemionowicz Sołonin
Administracja otrzymała donos i na jego podstawie usunęła moją poprzednią wypowiedź, podobno otwarte nazwanie osoby z deficytami poznawczymi jest przerażającym naruszeniem Świętego Legulaminu serwisu. Poniżej zatem jeszcze raz to samo, lecz w duchu koncyliacyjnym (w nawiasach kwadratowych zmiany - prawie jak w "Dzienniku 1954" Tyrmanda w wydaniu sprzed upadku cenzury): Nie napiszę recenzji, lecz odpowiedź na [uczone mądrości] wygłoszone przez [niezwykle spostrzegawczego i oczytanego] krzysztofa, który zaszczycił LC tylko po to, by [kompetentnie i rzeczowo opisać] "Pranie mózgu". I nie chodzi nawet o atak spadochroniarza-[jakże sympatycznego dżentelmena]- takich jak on tu zatrzęsienie - lecz szkody, jakie wyrządził swoim [głębokim wpisem analitycznym]: trzy naiwne osoby [celne, zgodne z prawdą uwagi] desantowca krzysztofa poparły. 1. "Nie ma przypisów". Nie ma, ponieważ to praca popularnonaukowa, jak sam autor otwarcie informuje postanowił napisać "łatwą i przyjemną książkę, która pomoże czytelnikowi poznać najbardziej jaskrawe przypadki rodzimego historycznego "prania mózgu" i ze śmiechem rozstać się z nimi". No, wiadomo, kto czyta wstępy? [Dżentelmen z jednym wpisem na LC] krzysztof nie zniża się do takich haniebnych czynów. Niemniej nie jest prawdą, że Sołonin nie powołuje się na dokumenty. Powołuje, wielokrotnie, za każdym razem porządnie i zgodnie ze sztuką wskazując odnośnik źródłowy. No ale skąd [prawdomówny żartobliwie] krzysztof ma to wiedzieć, skoro lektura publikacji Sołonina ograniczyła się do przekartkowania pierwszych kilkudziesięciu stron? 2. "Jednostka ognia". Tu rzeczywiście mamy do czynienia z błędem, lecz jest to najprawdopodobniej omyłka tłumacza - nie jest możliwe, by Sołonin pomylił się w tak elementarnej kwestii. Z kontekstu wynika, że Sołoninowi chodziło amunicję rozdzielnego ładowania, a nie jednostkę ognia, tym bardziej, że dwie strony dalej jest prawie dobrze: zapas amunicji (czyli owa jednostka ognia w znaczeniu użytym prawidłowo) jednego czołgu KW-2 składał się z 36 jednostek ognia (nonsens, chyba że jest tak, jak przypuszczam: chodziło o 36 ładunków, każdy złożony z pocisku, zapalnika i ładunku miotającego). Tłumaczką jest kobieta, najwyraźniej nie opanowała wojskowej terminologii w stopniu dostatecznym. 3. Nie jest prawdą, że Sołonin kwestionuje współpracę NKWD z Gestapo. Sołonin kwestionuje taki fakt w odniesieniu do rzekomych rozmów w Mceńsku. O tym jest cały rozdział 2. [Geniusz z IQ 245] krzysztof tego nie zrozumiał. 4. "Rownie zabawne teorie autora mowiace, iz w Bundeshwerze do pocztaku XXI wieku nie bylo czolgu z zdaialem kal 120 mm ". [Nadzwyczaj oczytany, zawstydzający prof. Miodka znajomością polszczyzny] krzysztofie, stosowne zdanie w tekście Sołonina brzmi następująco: "...na początku XXI wieku na uzbrojeniu Bundeswehry nie ma ani jednego typu czołgu (...), w których obrotowej wieży znajdowałoby się działo o kalibrze ponad 120 mm". PONAD. Kartkując można wiele rzeczy przeoczyć, jednak gdy się chce do czegoś przyczepić wypadałoby przeczytać dosłownie jedno zdanie dokładnie, nieprawdaż, [panie profesorze]? 5. "ale ta pozycja to publicystyka". To właśnie Sołonin napisał we wstępie, jednak [wódz Cedzący Prawdę Sokole Oko] krzysztof najwyraźniej ma się za bardzo przebiegłego i spostrzegawczego. Wpis [sympatycznego pana] krzysztofa to smutny przejaw albo [gruntownej znajomości języka polskiego] albo [przyjacielskiego promowania treści]. Czyli [skarbiec], który należy ze [przyjemnością, wdzięcznością i zachwytem odwiedzać]
inga72 - awatar inga72
ocenił na 7 1 rok temu
Czerwony Blitzkrieg Władimir Bieszanow
Czerwony Blitzkrieg
Władimir Bieszanow
Po lekturze "Twardego pancerza z niecierpliwością zabrałem się za czytanie Czerwonego Blitzkriegu. Moje prośby zostały wysłuchane. Twarda okładka, większa ilość zdjęć. Graficznie jest już nieźle. Czytałem już o wrześniu 39 oczami żołnierzy Wehrmachtu, pora na wersję sowietów. To dopiero gratka! Największa część ( około połowy objętości) lektury przypadła inwazji ZSRS na Polskę w 1939. Nie czyta się tego miejscami przyjemnie. Autor zadbał o oddanie realistycznego przekazu i nie "bierze jeńców". Książka tchnie gotującą się pogardą sowietów do Polaków i w ogóle do wszystkich wrogów socjalizmu. Zacytowany przez autora opis wydarzeń oczami sowietów jest raz skrajnie chłodny i trzeźwy w ocenie, innym razem wyolbrzymiony do absurdu. Tak jak i sami Rosjanie, można rzec. Brawa dla autora, który mimo że jest jawnie antysowiecki ( a może po prostu obiektywny?), nie popada w skrajności i prezentuje przekonujący opis , nader skomplikowanej ówczesnej europejskiej rzeczywistości. Obrywa się ówczesnym polskim władzom, zwłaszcza wojskowym, na której Bieszanow w bezceremonialny sposób nie zostawia suchej nici, podobnie jak na marionetkowych rządach państw bałtyckich, czy bezwładnych rumuńskich, którym poświęcono jeden rozdział książki. Bardzo ciekawie czyta się autora nie związanego mentalnie z żadną ze stron konfliktu (choć to radziecki oficer). Rasowy historyk! Niektóre wątki z Twardego Pancerza, m.in. obrony twierdzy brzeskiej zostają tu rozwinięte. Lektura rzuca światło na mało eksponowany historycznie temat ścisłej współpracy faszystowskich Niemiec i ZSRS w bezpośrednim okresie przedwojennym. Tłumaczenie jest na przyzwoitym z reguły poziomie, choć zdarzają się literówki, czy drobne pomyłki typu baszta (ros. "basznia"), zamiast wieży czołgu. Z innych "kwiatków" mamy pomylenie Zalewu Wiślanego z Zatoką Gdańską podczas opisu akcji ORP Orzeł. Jest to niewątpliwie gratka dla miłośników historii, real politik i alternatywnego spojrzenia na naszą tragiczną historię, również ku przestrodze. Po tej lekturze nasunęły mi się zadziwiające podobieństwa tamtych dni, sposobu działania sowietów i ich maszyny propagandy do początkowego etapu konfliktu w Donbasie, czy aneksji Krymu. Historia jednak lubi się powtarzać, a mocarstwa pomimo upływu lat lubią czasem sięgać po sprawdzone praktyką wzorce. Na koniec w suplemencie dostajemy opis spotkania sowieckiego generała z gen. Guderianem w Brześciu nad Bugiem - taka bajeczka dla grzecznych dzieci na dobranoc.
Macias - awatar Macias
ocenił na 8 5 lat temu
Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku Iwan Sołoniewicz
Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku
Iwan Sołoniewicz
"Rosja w łagrze" Sołoniewicza została napisana i wydana na dobre 30 lat przed ukazaniem się słynnego "Archipelagu GUŁag" Sołżenicyna, jeszcze w okresie międzywojennym. Jest to świetna książka napisana z punktu widzenia człowieka, który jeszcze pamiętał carską Rosję, walczył w "białej" armii przeciw komunistom, a potem w państwie sowieckim udało mu się wieść nawet względnie dobre życie. Jednak nie na tyle, by nie próbować ucieczki - wraz z synem i bratem zostali złapani i skazani na kilka lat łagru. Tam też całkiem nieźle się urządzili i po jakimś czasie uciekli przez granicę z Finlandią. Za granicą Sołoniewicz napisał "Rosję w łagrze", która jest nie tylko opisem jego więziennych doświadczeń, ale też fascynującą analizą życia w państwie sowieckim okresu międzywojennego. Łagry wraz ze zgromadzonymi w nich więźniami i załogą stanowią często świetny punkt odniesienia do życia na "wolności", która dla wielu okazała się też trudniejsza i cięższa od więzienia. To nie jest lekka i łatwa lektura, choć Sołoniewiczowi udało się przedstawić temat w zaskakująco przystępny sposób. Sporo tu dialogów, wprowadzających w treść książki nieco akcji, a oczekiwanie na ucieczkę bohaterów stopniowo buduje napięcie. Samego autora ciężko mi było polubić, ale nie przeszkadzało mi to w docenieniu trafności wielu jego spostrzeżeń. Bardzo fajnym dodatkiem do "Rosji w łagrze" są wspomnienia z ucieczki brata Sołoniewicza (który uciekł oddzielnie z innego łagru) oraz notka dotycząca życiorysu autora - mocno mnie to wciągnęło, choć wzbudziło chyba jeszcze większą niechęć do autora ;). Po książkę naprawdę warto sięgnąć, jest krótsza i przystępniejsza niż "Archipelag GUŁag", ale też wyraziście przedstawia okrucieństwo i bezduszność tamtego systemu.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 9 7 miesięcy temu
Mój przyjaciel Hitler Heinrich Hoffmann
Mój przyjaciel Hitler
Heinrich Hoffmann
To dzięki niemu potomni znają wizerunek Adolfa Hitlera. Utrwalił na kliszach najważniejsze historyczne wydarzenia z jego udziałem. Przede wszystkim zaś był jednym z bliskich przyjaciół wodza nazistów. Dzięki tej zażyłości, mamy okazję przeczytać książkę opartą na wspomnieniach autorstwa samego zainteresowanego - Heinricha Hoffmanna pt. „Mój przyjaciel Hitler. Wspomnienia fotografa Hitlera”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa RM, w tłumaczeniu Katarzyny Skawran. Ponad półtora miliona zdjęć wykonanych jednemu człowiekowi, które stanowią po dziś dzień istotny dokument z epoki, ukazujący narodziny, rozwój i upadek potęgi Adolfa Hitlera. Jeden ceniony fotograf, z prowadzonym od pokoleń atelier fotograficznym i przypadek, który stanął na drodze obu mężczyzn i związał ich losy aż do 1945 roku. Tak zaczyna się opowieść o przyjaźni w cieniu wielkiej polityki, gdzieś między Berlinem, Monachium i Berghofem, w asyście Evy Braun, Martina Bormanna, Theodora Morella i wielu innych znanych nazistów. Dzięki tej książce dowiecie się, jaki związek z okultyzmem miał przywódca III Rzeszy Niemieckiej, dlaczego nie poślubił swojej ukochanej siostrzenicy i z jakiego powodu wiele poznanych przez niego kobiet popełniło samobójstwo. A to zaledwie garść wstrząsających faktów, które przedstawia czytelnikowi Heinrich Hoffmann - fotograf do zadań specjalnych. Przeczytałam wiele niemieckich (i nie tylko) wspomnień z czasów II wojny światowej, w których pojawia się postać Hitlera, ale żadna z tych książek nie okazała się tak ciekawą i niezwykle przystępną pod względem formy narracją. Odbrązowiony poniekąd wizerunek führera jako mężczyzny, który nie był wolny od wad i przywar, kochał sztukę, zwierzęta i czas spędzony w otoczeniu pełnych energii dzieci stanowi interesującą alternatywę dla wszystkich literackich pomników jednego z najsłynniejszych dyktatorów w historii świata. Jeśli macie ochotę poznać prywatne oblicze Hitlera i dowiedzieć się co nieco o życiorysie jego ulubionego fotografa, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę, bo jej fotograficzna i narracyjna zawartość naprawdę robią wrażenie. 👌 Nic, tylko czytać!📖
z_kultury_ - awatar z_kultury_
ocenił na 8 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Wojna totalna. Armia Czerwona od klęski do zwycięstwa

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wojna totalna. Armia Czerwona od klęski do zwycięstwa


Ciekawostki historyczne