Tulipanowy wirus

Okładka książki Tulipanowy wirus
Daniëlle Hermans Wydawnictwo: Marginesy kryminał, sensacja, thriller
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Het Tulpenvirus
Data wydania:
2015-04-06
Data 1. wyd. pol.:
2015-04-06
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364700095
Tłumacz:
Małgorzata Woźniak-Diederen
Średnia ocen

                5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tulipanowy wirus w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Tulipanowy wirus



książek na półce przeczytane 3795 napisanych opinii 469

Oceny książki Tulipanowy wirus

Średnia ocen
5,5 / 10
174 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
505
368

Na półkach:

Okładka atakuje hasłem "światowy bestseller dla wszystkich fanów Dana Browna" i nic dziwnego, bo książka jest stworzona wg tego schematu, czyli bohater dostaje wskazówki do znalezienia czegoś cennego, próbuje jest rozwikłać, długo mu się nie udaje i nie wie, co jest skarbem i nie rozumie, czemu ściąga na siebie niebezpieczeństwa. Jednak nie ma w tej książce wartkiej fabuły, wszystko toczy się dość spokojnie, może dlatego, że schemat jest przewidywalny.
Plusem na pewno jest dodanie tutaj historycznego wątku Holandii, czyli tulipanów, wolnego myślenia i tolerancji, czyli bodaj jedynych elementów historii tego kraju, na który Holendrzy sami zwracają uwagę.
Razem daje to dobry kryminał napisany w przyjemny, wciągający sposób. Autorka tym debiutem wysoko postawiła sobie poprzeczkę.

Okładka atakuje hasłem "światowy bestseller dla wszystkich fanów Dana Browna" i nic dziwnego, bo książka jest stworzona wg tego schematu, czyli bohater dostaje wskazówki do znalezienia czegoś cennego, próbuje jest rozwikłać, długo mu się nie udaje i nie wie, co jest skarbem i nie rozumie, czemu ściąga na siebie niebezpieczeństwa. Jednak nie ma w tej książce wartkiej fabuły,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

422 użytkowników ma tytuł Tulipanowy wirus na półkach głównych
  • 209
  • 203
  • 10
100 użytkowników ma tytuł Tulipanowy wirus na półkach dodatkowych
  • 77
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miasto cieni Michael Russell
Miasto cieni
Michael Russell
Międzywojenny Dublin, pełen podziałów i uprzedzeń. Międzywojenny Gdańsk pełen obaw i nienawiści. Polityka, kościół, miłość, ciąża i trudne wybory w przededniu wyborów, w których zwycięstwo odniosła partia Hitlera. Opowieść coraz bardziej aktualna i coraz straszniejsza, jeśli zdamy sobie sprawę z jej konsekwencji. W Dublinie znika kobieta, o której wiadomo, że była w ciąży. Dziecko nie było planowane, ojciec nie miał aspiracji do zakładania rodziny (z bardzo oczywistych powodów), pozostawił więc dziewczynę samą, z problemem, z dylematem moralnym i wyrzutami sumienia. Na poszukiwanie kobiety rusza jej przyjaciółka, Żydówka, której czasy i sytuacja polityczna utrudniają działanie jak to tylko możliwe. Znajduje wsparcie i pomoc w Stefanie, policjancie uwikłanemu we własny proces o odzyskanie syna z rąk teściów, po śmierci jego małżonki. Warstwą główną książki miał zdaje się być wątek kryminalny, który prowadzi do rozwiązania zagadki morderstwa młodego chłopaka, ale moim zdaniem ten element nie udał się wcale i zupełnie nie zdał egzaminu. W dodatku rozwiązanie nie przynosi sprawiedliwości, a przynajmniej nie w klasycznym rozumieniu. Ciekawie wędruje się po obu miastach z bohaterami, autor dobrze oddał klimat i geografię tych miejsc. Szczególnie podobała mi się historia Wolnego Miasta Gdańsk, które w tej powieści zdawało się czekać, aż będzie mogło zostać wcielone do Rzeszy. Russel dobrze opowiedział o tych miastach łącząc ich historię dwoma traktatami, które miały dać im autonomię, a spowodowały, że stały się zakładnikami tych ustaleń. Mocne główne postacie, za którymi chce się podążać, chociaż dość schematyczne, to wiarygodne, biorąc pod uwagę okres w historii. Rozumiałam ich strach, ich pobudki, ich kodeks moralny. Kibicowałam im. Jednak w samej fabule coś szwankuje, nie umiałam się wciągnąć w tę powieść, chociaż jest naszpikowana ciekawostkami. Ja, miłośniczka kryminału, nie znalazłam frajdy w szukaniu zabójcy. Dużo większą przyjemność miałam z czytania o Dublinie i Gdańsku tamtego okresu, dużo więcej radości dali mi bohaterowie i ich relacje, które tam są dość mocno zaznaczone. Autor próbował chyba za dużo wątków poruszyć w jednej pozycji i niestety z krzywdą dla tych ważnych tematów. Tutaj jest i nazizm, a co za tym idzie podziały na ludzi lepszych i gorszych; i kościół, więc podział religijny w najgorszym wydaniu; i niechcianą ciążę, a z nią problem aborcji, raz że niełatwej, ryzykownej, dwa że zakazanej; i miłość między Katolikiem a Żydówką skomplikowany na tak wielu płaszczyznach, że nawet nie ma co o tym tutaj pisać. Za dużo grzybów w barszcz. Nie kupiłam Stefana-policjanta, ponieważ wolałam go jako ojca walczącego o syna, mężczyznę zakochanego w Susan, trochę narratora powieści. Postać dobrze napisana i do polubienia. Dwie silne kobiety to również mocna strona tej historii, chociaż opowiadają wydarzenia z dwóch perspektyw czasowych to mamy wrażenie, że są w tym razem, widać ich miłość do siebie i czuć wsparcie z obu stron. Całość do przeczytania, ale bez jakichś nadmiernych oczekiwań. Dla kogoś czytającego beletrystykę to rozrywka na chwilę, ale znam lepsze tytuły spełniające tę funkcję.
fmds - awatar fmds
ocenił na 6 4 lata temu
Cienie Barcelony Marc Pastor
Cienie Barcelony
Marc Pastor
Barcelona na początku dwudziestego wieku niewiele różni się od innych europejskich miast. Na ulicach króluje brud, smród i ubóstwo, a śmierć zbiera krwawe żniwo. Inspektor policji Moisès Corvo od znajomej prostytutki dowiaduje się, że w mieście grasuje potwór, który porywa dzieci. Inspektor zaczyna drążyć i szybkio zdaje sobie sprawę, że ma doczynienia z prawdziwym szaleńcem, który może mieć na koncie ponad setkę ofiar. Trudno to jednak dobrze oszacować, bo dzieci te pochodzą z najuboższych rodzin. Dla systemu nie istnieją, a według tego kryterium nie mogły też zaginąć. Sprawa staje się jeszcze bardziej podejrzana, gdy zwierzchnicy Corvo zaczynają naciskać na inspektora by zaprzestał działań i ogłosił publicznie, że nie ma żadnego potwora , a zaginięcia dzieci to tylko plotka. Jednak Moisès nie zamierza odpuscić i w końcu trafia na ślad Enriquety Martin, kobiety która zostanie nazwana wampirzycą z Barcelony. "Cienie z Barcelony" to z pewnością najbardziej mroczny i przerażający kryminał jaki dotąd czytałam. Atmosfera jest tu tak ciężka, że to aż przytłacza, a opisy morderczych praktyk przyprawiają o gęsią skórkę. Po pierwsze dlatego, że większość dokonywana była na dzieciach, a po drugie dlatego, że jak się okazuje książka powstała na podstawie prawdziwych wydarzeń. Spodobał mi się bardzo sposób narracji w powieści. Autor zastosował ciekawy wybieg i w roli narratora uniescił śmierć. Dziękuję temu uczestniczymy w wydarzeniach jakby z dystansu, a także mamy możliwość dowiedzieć się czegoś o samej wampirzycy. Śmierć bowiem krąży po Barcelonie przybierając rózne formy i rozmawia z osobami które zetknęły się z Enriquetą. "Cienie Barcelony" to pozycja zdecydowanie godna polecenia. Zaznaczam jednak, że przeznaczona jest dla czytelników o mocnych nerwach.
madame_lichon - awatar madame_lichon
ocenił na 8 2 lata temu
Pora na śmierć David Hewson
Pora na śmierć
David Hewson
„To zawsze te małe rzeczy, te, po których się tego nie spodziewasz – to one cię zabijają.” Niedawno dzieliłam się wrażeniami po spotkaniu z książką Davida Hewsona ("Domek dla lalek"), którego twórczość chcę poznać w jak najszerszym wydaniu. Co prawda, również pierwszy tom, ale innej serii, tym razem o młodym policjancie Nico Costa, potwierdził, że ten typ sensacyjnej przygody czytelniczej szalenie mi odpowiada. Dodatkowym bonusem okazało się miejsce akcji – ukochane przeze mnie Wieczne Miasto. „Pora na śmierć” pozytywnie zaskoczyła bogactwem różnorodnych postaci, wyzwalających mieszane odczucia, zakłócających proces dociekania motywów aktywności seryjnego mordercy, kameleona dowolnie zmieniającego postać i wygląd. Dwudziestosiedmioletni Costa, fascynujący się obrazami włoskiego malarza Michelangelo Merisi da Caravaggio, biorący udział w maratonach biegowych, z piętnem ojca komunisty, stawiał początki w detektywistycznej pracy. Przydzielono go do wyeksploatowanego zawodowo partnera, starego gliny z nadwagą, Luca Rossi posiadał jednak sporą wiedzę i intuicję. Wyczekiwałam spotkań z ojcem kluczowej postaci, stojącym przed obliczem śmierci, dzielącym się życiowym doświadczeniem i spojrzeniem na świat. Wiele ciekawych spostrzeżeń przypisał mu autor, jednak uniknął gloryfikowania bohatera. Nie myśl, że rodzina to coś w rodzaju magicznej recepty na szczęście. Rodzina może człowieka wyleczyć, ale może go też zabić, jeśli coś pójdzie nie tak. Również atrakcyjna od strony portretu była patolog Teresa Lupo, znacznie ubarwiła powieść. Natomiast, Sara Farnese, uniwersytecka wykładowczyni przedmiotów o początkach chrześcijaństwa, to szalenie niejednoznaczna i trudna w odbiorze bohaterka. Sporo się działo w fabule, liczne zwroty akcji, nieczyste zagrania ze strony włoskich policyjnych sił i watykańskich celebrytów. Zaczęło się od zamachu w papieskiej bibliotece, makabrycznego odkrycia i odnalezienia zmasakrowanych ciał. Im głębiej wchodziłam w powieść, tym bardziej mierzyłam się ze śmiertelnym fatalizmem, historiami z apokryfów, mrocznymi okolicznościami śmierci wczesnochrześcijańskich męczenników, naturą rzymskiej polityki, ściśle strzeżonymi rodzinnymi tajemnicami, bankową korupcją na wielką skalę. Wkraczałam w koszmar, w którym zasady rządzące zwykłym ludzkim zachowaniem nie liczyły się, zawodziła logika zbrodni przy rozważaniu szczegółów, a to trzymało w narastającym napięciu, wyczekiwaniu kolejnych śladów i dowodów chorej psychiki. Krew męczenników jest nasieniem Kościoła! Narracja przyjazna, chociaż niekiedy brakowało elegancji. bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na 7 3 miesiące temu
Córki marionetek Maria Ernestam
Córki marionetek
Maria Ernestam
Jak to jest, kiedy przeszłość wraca echem w nasze życie, mimo że już nikt, kto mógłby nam o niej opowiedzieć, nie żyje albo mówić nie chce. Jak żyje się, kiedy wszystko, co wiedziało się o swoim świecie, wali się w gruzy przez jedno wydarzenie. Jak wraca się do miejsca odartego ze złudzeń, po latach od dnia, w którym wszystko stanęło w miejscu. To powieść o braku tolerancji i o losach ofiary, które odcisnęły piętno na sprawcy. Mariana od lat mieszka w małym sennym miasteczku w Szwecji, które ożywa na kilka tygodni raz do roku, kiedy to robi się ciepło i zjeżdżają turyści, żeby popływać, pójść do wesołego miasteczka, pospacerować po deptakach. Głowna bohaterka to jest kolejnym pokoleniem prowadzącym sklepik z zabawkami, do którego w tym spokojniejszym okresie w roku tłumnie przychodzą mieszkańcy miasta. Trzydzieści lat wcześniej tą społecznością wstrząsnęło zabójstwo ojca Mariany, brutalne i niezrozumiałe. Dziewczyna miała to nieszczęście, że to ona znalazła ciało i ciągle ma w pamięci ten dzień. Do miasteczka przybywa pisarz, Amnon Goldstein, który deklaruje chęć napisania książki o tym miejscu. Jako że jest obcy mieszkańcy czują do niego wrogość, a wszystko złe, co dzieje się wokół, przypisują jego obecności. Goldstein ma swoje zadanie – przybył odkryć pewne fakty sprzed lat z życia swojej rodziny i rozwiązać pewną zagadkę. Dzięki jego śledztwu na jaw wychodzą zakopane pod dywan tajemnice mieszkańców, sympatie i uprzedzenia. To też pozwala na dojście do prawdy w kwestii odnalezienia zabójcy ojca Mariany i otwiera oczy ludziom na zapomniane już fakty. Najczęściej trzeba kogoś z zewnątrz, żeby zmienić coś wewnątrz. Jako że opowieść krąży wokół sklepu z zabawkami, to klimat tej książki jest nieprzeciętny. Rewelacyjnym zabiegiem, którym autorka mnie kupiła z marszu, jest wplecenie w fabułę baśni. Baśnie te – na pozór dziecinne i skierowane do dzieci – są bardzo krwawe i bezlitosne. Ernestam w cudowny sposób łączy język bajek ze światem dorosłych, wzmagając poczucie niepokoju i mroku. Nic tak nie przeraża, jak dzieci w horrorach, dziecięce chóry w piosenkach dla dorosłych i baśnie kończące się morderstwem. Spodobały mi się też w powieści postacie – uważam, że autorka sprytnie wymyśliła tę społeczność, w której każdy jest inny, chociaż należy do jednego środowiska. Każdy ma inną historię i opowiada swoją wersję wydarzeń. Ciekawie są wymyślone ich losy, spójnie poprowadzone od przeszłości do teraźniejszości, tworzące konsekwentny splot okoliczności. Oczywiście opis wydawcy na okładce książki nie odzwierciedla tego, o czym jest powieść, jednak mnie nakłonił do czytania, a potem było już tylko lepiej. Książkę czyta się szybko i sprawnie, wciąga od pierwszych zdań, sam prolog już wprowadza nas w świat Mariany i jej sióstr. Ważną kwestią jest to, że opowieść jest oparta na prawdziwych wydarzeniach, które autorka poznała sama szukając swoich korzeni i wracając do przeszłości. O tym zresztą mówi epilog – bardzo ważny dla całości. Powieść o tajemnicach, o relacjach międzyludzkich, o sile rodziny, o wspomnieniach, o zbrodni i karze, wreszcie o tym, jak strach rodzi przemoc, jak łatwo zrobić coś nieodwracalnego i jak to nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie ponieść za to konsekwencje.
fmds - awatar fmds
ocenił na 7 4 lata temu

Cytaty z książki Tulipanowy wirus

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tulipanowy wirus