Spe Salvi. Encyklika

Okładka książki Spe Salvi. Encyklika
Benedykt XVI Wydawnictwo: Znak religia
80 str. 1 godz. 20 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Spe Salvi
Data wydania:
2007-11-30
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
80
Czas czytania
1 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-240-0927-5
Średnia ocen

                8,2 8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spe Salvi. Encyklika w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Spe Salvi. Encyklika

Średnia ocen
8,2 / 10
91 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
83
54

Na półkach:

Encyklika ta bada znaczenie i źródła nadziei. Przedstawia historyczną i teologiczną analizę tej koncepcji, od starożytnych idei po współczesne ideologie, i proponuje "chrześcijański realizm", który opiera nadzieję na solidnym fundamencie miłości Boga objawionej w Jezusie Chrystusie. Badanie zaczyna się od pytania: "Czego tak naprawdę chcemy?". Jeśli odpowiedzią jest "życie wieczne" to papież Benedykt zaznacza, że można je interpretować jako koszmarne pojęcie niekończącego się życia jakie znamy. Zamiast tego autor proponuje coś "co przypomina moment ostatecznego zaspokojenia, w którym pełnia obejmuje nas, a my obejmujemy pełnię [...] moment zanurzenia się w oceanie nieskończonej miłości, w którym czas – przed i potem – już nie istnieje."

Może to brzmieć jak próba zinterpretowania życia wiecznego jako oświecenia, co głoszą niektóre tradycje mistyczne. Jednak nie o to chodzi. Encyklika bardzo jasno mówi o przyszłym zmartwychwstaniu ciał i rzeczywistości Sądu Ostatecznego. Rzecz w tym, że interpretowanie czasu Bożego jako naszego czasu jest błędem kategorycznym. Taka ostrożność bez wątpienia wydawała się obskurancka wieki przed rzeczywistością wirtualną i ideą wzajemnie niedostępnych continuów czasoprzestrzennych. Nie są one tym, o czym mówi encyklika, ale być może pomagają zilustrować problem.

Autor porusza również kwestię Czyśćca. W związku z tym ciekawy jest komentarz do przypowieści Łukasza, w której chciwy bogacz w mękach pośmiertnych błaga Abrahama, aby przestrzegł jego braci, by nie podzielili jego opłakanego stanu. Autor pisze: "Musimy tu podkreślić, że Jezus w tej przypowieści nie mówi o ostatecznym przeznaczeniu po Sądzie, ale podejmuje wyobrażenie, jakie odnajdujemy, między innymi, w dawnym judaizmie, o stanie pośrednim pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem, w którym jeszcze nie ma ostatecznego wyroku." Zawsze podejrzewałem, że mężczyzna z przypowieści nie brzmiał na wystarczająco potępionego - tacy, wg większości relacji, nie troszczą się zbytnio o to, by pomóc żywym uniknąć ich losu. W każdym razie encyklika zauważa, że wszystko, co możemy wiedzieć o "stanie pośrednim", opisuje "Pierwszy List do Koryntian" (3, 12-15), w którym uczynki nawet zbawionych zostaną poddane próbie na Sądzie.

Dokument zauważa, że zbawienie w Piśmie Świętym ma zwykle wymiar zbiorowy. Jednym z obrazów Upadku jest Babel, miasto pogrążone się w zamęcie językowym. Jednym z powtarzających się obrazów zbawienia jest miasto z Apokalipsy - Nowe Jeruzalem. Odkupienie na pewnym poziomie jawi się jako przywrócenie jedności w światowej wspólnocie wierzących. Encyklika wskazuje na bardziej bezpośredni punkt, w którym idea sprawiedliwości i porządku przybrała w chrześcijaństwie formę nacisku na godność pracy. Było to jedno z podstawowych znaczeń monastycyzmu. Mnisi w najlepszym przypadku byli pionierami, którzy starali się zmienić swoje środowisko zarówno duchowo, jak i fizycznie.

Wraz z nadejściem ery nowożytnej otworzyła się przepaść między ideą zbawienia, która ulegała coraz bardziej zindywidualizowaniu, a koniecznością przebudowy świata, która stał się koncepcją świeckiego procesu historycznego. Czasem konieczność ta stała się naleganiem na katastrofalną rewolucję. Encyklika analizując korzenie nowożytności kieruje uwagę czytelnika na postać Francisa Bacona, który, jako przewodnią zasadę nowej ery, polecał połączenie nauki i praktyki mające przywrócić człowiekowi panowanie nad przyrodą utracone przez grzech pierworodny. Myślę, że papież nie docenia stopnia, w jakim pogląd Bacona na postęp był szczery. Jednak prawdą jest, że "oświecenie Różokrzyżowców" (nie jest to termin używany w encyklice), którego Bacon był być może najważniejszym przedstawicielem, było ruchem milenijnym, który wprowadził ideę wiecznego, użytecznego postępu naukowego do zachodniej wyobraźni. Encyklika ma całkowitą rację, wskazując, że z chwilą pojawienia się idei postępu zaczęła ona tracić swoje pierwotne znaczenie jako element teodycei, aż straciła nawet wszelki związek z nauką.

Problem z projektem rewolucyjnym polegał na tym, że tam, gdzie się powiódł, nie miał pojęcia, jak powinien wyglądać nowy porządek. Stało się tak, ponieważ celowo odciął się od źródeł, które mogłyby sugerować znośny program. Idea postępowych zmian historycznych miała korzenie chrześcijańskie. Opierała się na nadziei, która była nie tylko informacyjna, ale performatywna - zmieniająca ludzi, którzy podzielali tę nadzieję. Jednak świecka tradycja postępowa zaczęła postrzegać religię jako jedną z rzeczy, które należało znieść. „W imię moralności trzeba takiego Boga zakwestionować” prawił postępowy Zachód przez 200 lat, ponieważ Bóg pozwala na nieznośną ilość cierpienia na świecie. Kiedy jednak ludzie, którzy tak myśleli, zdobyli władzę kształtowania społeczeństwa, stało się to, co zwykle dzieje się, gdy ktoś próbuje narzucić sprzeczność rzeczywistości. Problemem nie był nacisk Oświecenia na wolność i rozum. Triumf rozumu, jak zauważa encyklika, jest także celem życia chrześcijańskiego. Jednak rozum triumfuje tylko wtedy, gdy patrzy poza siebie.

Nie ma też nic złego w postępie, choć nowoczesność powinna wejść w dialog z chrześcijaństwem, aby przemyśleć tę ideę w świetle transcendentalnej nadziei. Trzeba jednak przyznać, że "postęp" nie jest pojęciem o uniwersalnym zastosowaniu. Ma to dwie ważne implikacje:

"a) Właściwy stan rzeczy ludzkich i zdrowie moralne świata nie mogą być nigdy zagwarantowane jedynie przez struktury [...] Nawet najlepsze struktury funkcjonują dobrze tylko wtedy, gdy w społeczności są żywe przekonania, które są w stanie skłaniać ludzi do wolnego przyjęcia ładu wspólnotowego."

"b) Ponieważ człowiek zawsze pozostaje wolny, a jego wolność jest zawsze krucha, nigdy na tym świecie nie zaistnieje definitywnie ugruntowane królestwo dobra [...] Jeśli istniałyby struktury, które nieodwołalnie ustanowiłyby jakiś określony – dobry – stan świata, zostałaby zanegowana wolność człowieka, a z tego powodu ostatecznie struktury takie nie byłyby wcale dobre."

Nie oznacza to, że nie powinniśmy starać się uporządkować świata tak dobrze, jak to tylko możliwe, a nawet tak długo, jak to możliwe. Paradygmatem człowieka podtrzymywanego nadzieją w katastrofalnych okolicznościach historycznych, wg encykliki, jest św. Augustyn, który próbuje uczynić świat lepszym w obliczu upadającego Cesarstwa Rzymskiego. Niebezpieczeństwem, przed którym ostrzega papież, jest możliwość, że nietolerancja ludzkiego nieszczęścia może stać się nietolerancją nieszczęśliwych ludzi. Ceną doskonałej wolności od bólu jest doskonała pustka. Konserwatywna myśl katolicka po rewolucji francuskiej miała tendencję do potępiania nowoczesności i kontemplowania postępu z lękiem. Takiej postawy nie ma w "Spe Salvi". Krytykuje postęp w celu jego reformy. Papież Benedykt chce zmienić spojrzenia na historię, by przygotować na przyszłość w czasach, które nie będą już nowoczesne. W tym wieku jedną z funkcji Kościoła będzie ochrona dobytku Oświecenia, wśród których jest ludzki rozum i idea postępu.

Encyklika ta bada znaczenie i źródła nadziei. Przedstawia historyczną i teologiczną analizę tej koncepcji, od starożytnych idei po współczesne ideologie, i proponuje "chrześcijański realizm", który opiera nadzieję na solidnym fundamencie miłości Boga objawionej w Jezusie Chrystusie. Badanie zaczyna się od pytania: "Czego tak naprawdę chcemy?". Jeśli odpowiedzią jest "życie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

196 użytkowników ma tytuł Spe Salvi. Encyklika na półkach głównych
  • 142
  • 52
  • 2
51 użytkowników ma tytuł Spe Salvi. Encyklika na półkach dodatkowych
  • 35
  • 7
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Spe Salvi. Encyklika

Inne książki autora

Benedykt XVI
Benedykt XVI
Benedykt XVI, właśc. Joseph Aloisius Ratzinger (ur. 16 kwietnia 1927 w Marktl, zm. 31 grudnia 2022 w Watykanie) – niemiecki duchowny katolicki, teolog, 265. papież Kościoła katolickiego, sprawujący swój urząd od 19 kwietnia 2005 do 28 lutego 2013. Jego pontyfikat charakteryzował się dążeniem do pogłębienia tradycji Kościoła oraz przeciwdziałaniem relatywizmowi moralnemu. Po abdykacji, która była pierwszą taką decyzją od średniowiecza, przyjął tytuł papieża emeryta. Ratzinger wychował się w katolickiej rodzinie w Bawarii. W czasie II wojny światowej został przymusowo wcielony do Hitlerjugend i Wehrmachtu, jednak w 1945 roku zdezerterował. W 1951 roku przyjął święcenia kapłańskie, a następnie poświęcił się pracy naukowej. Zyskał renomę jako wybitny teolog, uczestnicząc w Soborze Watykańskim II jako ekspert. W 1977 roku został mianowany arcybiskupem Monachium i Fryzyngi oraz kardynałem przez papieża Pawła VI. W 1981 roku Jan Paweł II mianował go prefektem Kongregacji Nauki Wiary, gdzie Ratzinger pełnił kluczową rolę w obronie doktryny Kościoła oraz zwalczaniu teologii wyzwolenia. W 2005 roku, po śmierci Jana Pawła II, został wybrany papieżem. Pontyfikat Benedykta XVI był z jednej strony kontynuacją działań jego poprzednika, z drugiej zaś próbą powrotu do bardziej tradycyjnych form wyrażania wiary. Skupiał się na obronie chrześcijańskich wartości w obliczu postępującego sekularyzmu i relatywizmu moralnego, który nazwał jednym z największych zagrożeń dla współczesnego świata. Wydawał ważne encykliki, m.in. Deus Caritas Est (2005) i Caritas in Veritate (2009), które poruszały kwestie miłości chrześcijańskiej i etyki społecznej. Jego pontyfikat naznaczyły jednak także trudności, w tym skandale związane z nadużyciami seksualnymi w Kościele oraz kontrowersje wokół lefebrystów i dialogu z innymi religiami. W 2013 roku, z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, Benedykt XVI ogłosił swoją abdykację, co było bezprecedensową decyzją w nowoczesnej historii Kościoła. Po ustąpieniu wycofał się z życia publicznego, zamieszkując w Watykanie jako papież emeryt. Zmarł 31 grudnia 2022 roku w Watykanie. Benedykt XVI pozostaje postacią o dużym znaczeniu w historii Kościoła jako teolog i lider duchowy, który dążył do umocnienia tradycyjnych wartości katolickich w burzliwych czasach zmian społecznych i moralnych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Światłość świata Benedykt XVI
Światłość świata
Benedykt XVI Peter Seewald
Jedna z z kilku rozmów Petera Seewalda z Josephem Ratzingerem, ale pierwsza z nim jako Benedyktem XVI. Książka przedstawiana jest jako ,,sensacyjny wywiad” z papieżem. Jednakże ,,łowcy sensacji” w treści książki nic sensacyjnego nie znajdą, chyba że za takowe uznają głoszenie katolickich poglądów w czasach powszechnej sekularyzacji. Prawdziwą sensacją jest jednak fakt, iż rozmowa Seewalda to pierwszy w historii Kościoła oficjalny wywiad z papieżem (choć przy dzisiejszych ,,wybrykach" Franciszka przestaje to dziwić). Nigdy wcześniej żaden następca św. Piotra nie zdecydował się na publikowaną rozmowę. Wracając do zawartości książki: papież udziela wielu ciekawych odpowiedzi (np. dotyczących afery pedofilskiej czy reformy liturgicznej), choć tradycjonaliści mogą być w niektórych miejscach, szczególnie tych dotyczących ekumenizmu, zawiedzeni. Mankamentem jest denerwujący miejscami Peter Seewald, który nie tyle zadaje niewygodne pytania, bo o to przecież chodzi, co wydaje się nie rozumieć istoty niektórych zagadnień. Mimo, iż całościowo wywiad jest książką udaną, można odnieść wrażenie, że jednak rację mieli poprzedni papieże pozostając jedynie przy oficjalnych dokumentach i wypowiedziach. W przypadku Benedykta XVI reguła ta potwierdza się. Były Papież jest bardziej stanowczy, jego język bardziej ostry i konkretny, a słowa precyzyjne, kiedy wypowiada się za pomocą encyklik a nie wywiadu.
Kamil Eckhardt - awatar Kamil Eckhardt
ocenił na 6 10 lat temu
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą Tomáš Halík
Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą
Tomáš Halík
„Na dzisiejszym barwnym i hałaśliwym rynku towarów religijnych mogę niekiedy ze swoją wiarą chrześcijańską wydawać się bliższy sceptycznym i agnostycznym krytykom religii niż temu wszystkiemu, co się tam oferuje. /…/ Tak, główną różnicę między wiarą a ateizmem dostrzegam w cierpliwości. Ateizm i religijny fundamentalizm oraz entuzjazm zbyt łatwej wiary są uderzająco podobne do siebie w tym, jak szybko potrafią uporać się z tajemnicą, którą nazywamy Bogiem – i właśnie dlatego wszystkie te trzy postawy są dla mnie jednakowo nie do przyjęcia” [1]. Mocne! Alfreda Hitchcocka zasada reżyserska i recepta na przyciągnięcie uwagi widzów: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie narastać, sprawdziła się tu w pełni. Skoro ksiądz katolicki zaczyna od stwierdzenia, że ateizm i religijny fundamentalizm są do siebie podobne bardziej, niż mogłoby się to wydawać, to moją uwagę kupił na pewno. Ten cytat ujawnia jednocześnie, choć w pewnym skrócie i uproszczeniu, o czym jest książka, czyli o braku ludzkiej cierpliwości wobec nieobecności Boga. Być może pozornej nieobecności, bo Bóg objawi się na pewno u kresu dziejów. Wtedy też da się poznać i może zrozumieć. Oznacza to, że tej cierpliwości potrzeba naprawdę sporo. Tą specyficzną cierpliwość Tomáš Halík osadził na trzech filarach: wierze, nadziei i miłości. „Nie mówię ateistom, że nie mają racji, ale że brak im cierpliwości; twierdzę, że ich prawda jest prawdą niedopowiedzianą” [2]. A teraz o tym, na czym opiera autor swoje przekonania, w jaki sposób je objaśnia. Otóż głównie na jednym zdarzeniu biblijnym i jednej osobie – na Zacheuszu. Zacheusz, tylko przypomnę, bo katolikom jego historia oczywiście jest świetnie znana, był przełożonym celników. Oznaczało to człowieka z obrzeża – nie całkiem swój, nie do końca obcy (celnicy nie cieszyli się poważaniem innych Żydów). Zacheusz chciał zobaczyć Jezusa, ale będąc człowiekiem wyjątkowo niskiego wzrostu, nie mógł Go w tłumie dostrzec. Wdrapał się więc na morwę (w innych wersjach na sykomorę) i zerkał spośród gałęzi. Jezus kazał mu zejść i wprosił się do niego na kolację. „Przemówić do Zacheusza może tylko ten, kto zna jego imię – zna jego tajemnicę. Ten, komu taki typ człowieka nie jest obcy, kto potrafi wczuć się w skomplikowane przyczyny jego nieśmiałości. Do Zacheuszów dzisiejszej epoki może się tak naprawdę przybliżyć tylko ten, kto sam był i w pewnym stopniu nadal pozostaje Zacheuszem” [3]. „Cierpliwość wobec Boga” to do pewnego stopnia zbiór esejów lub/i rozważań na temat Zacheusza, jego życia, postawy, dylematów. Choć epizod z Zacheuszem nie zajmuje w Biblii wiele miejsca, to jest ważniejszy, niż się to wydaje, bo to jakby ewangelia w pigułce. Misją Jezusa nie było ratowanie tych, którzy się dobrze mają, ale nawracanie, uzdrawianie, znajdowanie i przyjmowanie zagubionych czy pogubionych. Książka wzbudzająca rozmaite uczucia i emocje. Raz to wesołość, raz złość, raz wzruszenie, raz życzliwość, innym razem wdzięczność… Trudno byłoby mi znaleźć dziesięć kartek, na których przynajmniej raz nie znalazłbym treści ważnych, do przemyślenia. „Dojrzała wiara sprzyja dojrzewaniu sumienia, niedojrzała wiara nie ufa sumieniu i stara się go zastąpić jedynie mechanicznym posłuszeństwem wobec przedkładanych z zewnątrz nakazów i zakazów” [4]. Pozycja zdecydowanie warta uwagi dla wszystkich czytelników z otwartą głową, ale nie dla tych, którzy przekonani są, że już od dawna siedzą na kolanach Pana Boga i wszystko wiedzą lepiej. A może wierzących, bo to wygodne, że wszystko wie lepiej ich proboszcz… --- [1] Tomáš Halík, „Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą”, przekład: Andrzej Babuchowski, Wydawnictwo WAM, 2011, s. 7. [2] Tamże, s. 11. [3] Tamże, s. 21. [4] Tamże, s. 165.
Meszuge - awatar Meszuge
ocenił na 8 2 miesiące temu
Opowieści pielgrzyma autor nieznany
Opowieści pielgrzyma
autor nieznany
„Opowieści pielgrzyma” - Autor nieznany. Niezwykła opowieść o niezwykłym 33- letnim Pielgrzymie, który po rodzinnej tragedii jakiej doznaje, odwiedza cerkiew, gdzie podczas nabożeństwa usłyszał wezwanie: „Nieustannie się módlcie” (I Tes. 5:17), nie widział jak zrozumieć posłyszane słowa, opuszcza rodzinne strony i postanawia, odpowiedzi poszukać w świętych miejscach. W swoją pielgrzymią drogę zabiera odziedziczona po dziadku Biblię i torbę sucharów. I tak wraz z NIM wędrujemy przez XIX-wieczne Imperium Carów. Najpierw szuka rady u kaznodziejów, ale oni głosili tylko teorię, a on chciał znać praktykę. Wreszcie trafił na starego mnicha-pustelnika. Ten wyjaśnia: „Nieustanna wewnętrzna modlitwa Jezusowa jest to nieprzerwane, nigdy nieustające wzywanie boskiego Imienia Jezusa Chrystusa ustami, umysłem i sercem, połączone z wyobrażeniem sobie Jego ciągłej obecności i proszeniem Go o przebaczenie: podczas wszelkich zajęć, na każdym miejscu, w każdym czasie, a nawet we śnie. „Opowieści pielgrzyma” są pięknym i bardzo dostępnym traktatem o modlitwie, szczególnie o Modlitwie Jezusa, która wywodzi się od Ojców Pustyni z IV wieku. Jej praktyka polega na stałym powtarzaniu "aktu strzelistego", formuły, „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. Pielgrzym, którego cały majątek stanowi worek sucharów, Biblia i Filokalia, spotyka na swej drodze wielu ludzi z różnych stanów – chłopów, duchownych, mnichów, kupców i szlachetnie urodzonych. Obserwujemy wiec przekrój społeczny XIX-wiecznej Rosji. Każde kolejne spotkanie z tymi ludźmi ubogaca nie tylko pielgrzyma, ale i tych, których spotyka, a także nas czytelników. Gorąco polecam !!!
Maria - awatar Maria
oceniła na 10 3 lata temu
Miłość i odpowiedzialność Karol Wojtyła
Miłość i odpowiedzialność
Karol Wojtyła
Książka autorstwa Karola Wojtyły pod tytułem "Miłość i odpowiedzialność" jest napisana dość metodycznie, niemniej wydaje mi się wartościową lekturą. Autor definiuje słowo miłość jako upodobanie i życzliwość oraz zaznacza, że istotą miłości jest ukierunkowanie w stronę dobra. Bardzo celne jest zdanie o uczuciowości wyrażonej jako zdolność do wzruszania się. Spodobały mi się również takie dwa zdania: "Podobać się komuś to znaczy przedstawiać się jako pewne dobro". oraz "Chcę Ciebie, bo Ty jesteś dobrem dla mnie". W opozycji do wyżej wymienionych zalet pojawia się miłość fałszywa, zła, a w rzeczywistości po prostu niepełna i niedojrzała, która opiera się tylko na wykorzystaniu, zniewoleniu. Innym zagadnieniem jest miłość nieodwzajeniona, która łączy się z takimi uczuciami jak przykrość i cierpienie. Miłość, jeśli jest dynamiczna, tworzy wspólnotę. Arystoteles w swoim traktacie o przyjaźni napisał, że o charakterze dobra świadczy wzajemność. Jeśli jest to dobro prawdziwe, wzajemność jest czymś głębokim i dojrzałym. Gdy natomiast o miłości stanowi tylko korzyść, użytek lub wykorzystanie wówczas jest ona czymś płytkim, niestałym. Wspólne życie jest więc szkołą doskonałości. Jeśli chodzi o moje doświadczenie życiowe, ciągle uczę się czym jest miłość, ciągle też na nowo muszę sobie przypominać, że miłość jest w gruncie rzeczy odpowiedzialnością za drugiego człowieka, zwłaszcza za dziecko. Mamy ograniczony zapas energii, którą jesteśmy w stanie obdarować innych, więc może warto cieszyć się tym co mamy. Sztuką jest bowiem zatrzymać się w odpowiednim momencie, umieć powiedzieć sobie stop, złapać dystans i dać sobie czas na ocenę sytuacji i własnych sił zanim podejmie się nowe wyzwanie. Wzajemną relację buduje się bowiem na obustronnym zaufaniu i lojalności.
Alka - awatar Alka
oceniła na 9 11 miesięcy temu
Mój Chrystus Połamany Ramon Cue Romano S.I.
Mój Chrystus Połamany
Ramon Cue Romano S.I.
„Mój Chrystus Połamany” autorstwa hiszpańskiego jezuity o. Ramona Cue Romano, składa się z dwóch części. Pierwsza zawiera pięć pogadanek - medytacji wielkopostnych wygłoszonych w telewizji hiszpańskiej. Druga - Mój Chrystus Połamany odwiedza mieszkania - została dopisana po kilku latach. Książka o. Ramona Cue Romano to Ewangelia opowiedziana językiem współczesnej codzienności. Dzięki niezwykłej formie i aktualnej dla naszych czasów fabule zawarte w niej nauki trafiają w serca nawet mniej wrażliwe. To przede wszystkim opowieść o bezgranicznej miłości Boga, który identyfikuje się z każdym cierpiącym człowiekiem i nigdy nie rezygnuje z żadnego z nas. Opowiada o tym, jak często możemy takiego Chrystusa odnaleźć w każdym z nas i pośród tych najbardziej opuszczonych, zaniedbanych, chorych. Wymowne treści skłaniają do refleksji nad samym sobą, swoim postępowaniem i życiem. Historia oszpeconej, połamanej figurki okazała się wspaniałą nauką. Nauką, która pozwala zrozumieć to, czego Chrystus oczekuje od człowieka. Przepiękna lektura, polecam nie tylko osobom wierzącym. Książkę trafiła do mnie z wystawki i za co bardzo dziękuję ofiarodawcy, teraz powędruje do mojej koleżanki Ani a od Ani do .…… i niczym „Mój Chrystus Połamany”, będzie sobie co raz dalej wędrowała. Myślę, że kiedyś znów do niej wrócę, jeśli oczywiście wróci do mnie. Takich opowieści sobie i Państwu życzę. Jan Paweł II, dziękując za otrzymane w darze od o. Ramona Cue Romano utwory "wyraził uznanie dla treści utworów tak natchnionych i sugestywnych" i określił je jako „chwalebną formę apostolstwa”. Cyt: „- Jak ci się zdaje, jacy ludzie mnie szukają? Ludzie weseli i szczęśliwi nie pamiętają o mnie, nie potrzebują mnie, ani nie pragną mnie widzieć na swych zebraniach gwarnych i szaleńczych, bo ja im psuje zabawę...Wówczas, gdy są szczęśliwi, ja jestem zbyteczny. Lecz trzymają mnie w rezerwie, aby gdy przyjdzie cierpienie... (….) - Jak możesz to wytrzymać, Panie? - Bo kocham. Lecz oto widzisz konsekwencje tego: spójrz na mnie. Ukrzyżowany na Kalwarii. A teraz... bez twarzy, okaleczony, bez jednego ramienia i z noga uciętą w połowie. Ty mnie nazywasz "Mój Chrystus Połamany". Zgoda. Połamany przez wszystkie cierpienia, udręki, zmartwienia wszystkich ludzi. ( …) Jeżeli będziesz bardzo zdrowy i nic cię nie będzie bolało, ani nie będziesz chrześcijaninem, ani nie będziesz mój. Ja przyciągam jak magnes, (...) wszystkie cierpienia ludzkie. Ci, którzy są moi, mają udział w tej mojej właściwości. O ile zaczniesz upodabniać się do Chrystusa, zaczną cię szukać, otaczać, oblegać. łamać cierpienia ludzi. I staniesz się maleńkim połamanym Chrystusem; ty sam dla twoich braci - i przez nich.” (139).
Maria - awatar Maria
oceniła na 10 2 lata temu
Katechizm Kościoła Katolickiego praca zbiorowa
Katechizm Kościoła Katolickiego
praca zbiorowa
To kompletny podręcznik religii katolickiej. 750 stron, drobnym drukiem... to nie jest krótka ani łatwa lektura. Autorzy sami z resztą podkreślają, że przeznaczona jest głównie dla katechetów, żeby na jej podstawie dopiero nauczać "zwykłych ludzi". Jednak kto poważnie podchodzi do swojej wiary, warto ją przeczytać. Ja ją czytałem bardzo długo, powoli, uważnie, po kilka stron dziennie. O ile Pismo Święte to po prostu historia (pełna cudów, nadprzyrodzonych zdarzeń) opisująca Jezusa i pierwsze lata Kościoła, a dla Chrześcijan oczywiście pismo objawione, o tyle KKK stanowi współczesny, systematyczny opis religii katolickiej, jaka na tej podstawie powstała i jaką mamy teraz. Katechizm napisany jest specyficznym, trudnym językiem, ale po przyzwyczajeniu się można dostrzec, że to wszystko "trzyma się kupy", pochodzi jedno z drugiego, a nie stanowi jakiś zbiór arbitralnych decyzji i narzuconych nam norm. Książka opisuje, w co wierzymy (jaki jest Bóg, kim jest Jezus, jaka jest natura człowieka). Omawia szczegółowo modlitwy "Ojcze nasz" i wyznanie wiary "Wierzę w Boga", a także przebieg i znaczenie liturgii (mszy świętej). Omawia nauczanie moralne Kościoła, w tym "10 przykazań", a także tematy trudne i kontrowersyjne, jak dopuszczalność aborcji, eutanazji, wojny czy kary śmierci. Nie każdy czytelnik musi się ze wszystkim zgadzać, ale warto poznać opinię Kościoła, który jest przecież znaczącą siłą w kwestiach moralnych na świecie. Moim zdaniem w czasach, kiedy każdy może szybko i w sposób viralowy głosić swoje opinie w Internecie, warto sięgnąć po "content" tak bardzo odmienny w formie i treści. Tak, jak swoje zdrowie powierzamy lekarzowi, a cieknący kran hydraulikowi, tak swoje życie duchowe i moralne warto oddać w ręce tych, którzy swoje całe życie poświęcili tym tematom i kontynuują pewną ciągłość od ponad 2000 lat, a nie polegać tylko na sobie.
Adam - awatar Adam
ocenił na 8 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Spe Salvi. Encyklika

Więcej
Benedykt XVI Spe Salvi. Encyklika Zobacz więcej
Benedykt XVI Encyklika Spe Salvi. Zobacz więcej
Benedykt XVI Spe Salvi. Encyklika Zobacz więcej
Więcej