Spe Salvi. Encyklika
Encyklika Benedykta XVI "Spe salvi" poświęcona jest kolejnej cnocie teologicznej - nadziei. Papież analizuje pojęcie chrześcijańskiej nadziei w kontekście filozofii nowożytnej. Krytykuje ateistyczne próby budowania raju na ziemi: marksizm i leninizm, kult postępu. W encyklice pojawiają się wzory chrześcijańskiej nadziei - od św. Augustyna po św. Józefinę Bakhitę (1869-1947), sudańską niewolnicę, która po uwolnieniu wstąpiła do zakonu.
Benedykt XVI pisze także o cierpieniu jako o szkole nadziei oraz o tym, że nadzieja nie powinna przesłaniać wierzącym faktu istnienia piekła.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Spe Salvi. Encyklika w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Spe Salvi. Encyklika
Poznaj innych czytelników
196 użytkowników ma tytuł Spe Salvi. Encyklika na półkach głównych- Przeczytane 142
- Chcę przeczytać 52
- Teraz czytam 2
- Posiadam 35
- Teologia 7
- Ulubione 4
- Dokumenty Kościoła 2
- Wiara 1
- 2025 1
- Dokumenty Kościoła i papieskie 1
Opinia
Encyklika ta bada znaczenie i źródła nadziei. Przedstawia historyczną i teologiczną analizę tej koncepcji, od starożytnych idei po współczesne ideologie, i proponuje "chrześcijański realizm", który opiera nadzieję na solidnym fundamencie miłości Boga objawionej w Jezusie Chrystusie. Badanie zaczyna się od pytania: "Czego tak naprawdę chcemy?". Jeśli odpowiedzią jest "życie wieczne" to papież Benedykt zaznacza, że można je interpretować jako koszmarne pojęcie niekończącego się życia jakie znamy. Zamiast tego autor proponuje coś "co przypomina moment ostatecznego zaspokojenia, w którym pełnia obejmuje nas, a my obejmujemy pełnię [...] moment zanurzenia się w oceanie nieskończonej miłości, w którym czas – przed i potem – już nie istnieje."
Może to brzmieć jak próba zinterpretowania życia wiecznego jako oświecenia, co głoszą niektóre tradycje mistyczne. Jednak nie o to chodzi. Encyklika bardzo jasno mówi o przyszłym zmartwychwstaniu ciał i rzeczywistości Sądu Ostatecznego. Rzecz w tym, że interpretowanie czasu Bożego jako naszego czasu jest błędem kategorycznym. Taka ostrożność bez wątpienia wydawała się obskurancka wieki przed rzeczywistością wirtualną i ideą wzajemnie niedostępnych continuów czasoprzestrzennych. Nie są one tym, o czym mówi encyklika, ale być może pomagają zilustrować problem.
Autor porusza również kwestię Czyśćca. W związku z tym ciekawy jest komentarz do przypowieści Łukasza, w której chciwy bogacz w mękach pośmiertnych błaga Abrahama, aby przestrzegł jego braci, by nie podzielili jego opłakanego stanu. Autor pisze: "Musimy tu podkreślić, że Jezus w tej przypowieści nie mówi o ostatecznym przeznaczeniu po Sądzie, ale podejmuje wyobrażenie, jakie odnajdujemy, między innymi, w dawnym judaizmie, o stanie pośrednim pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem, w którym jeszcze nie ma ostatecznego wyroku." Zawsze podejrzewałem, że mężczyzna z przypowieści nie brzmiał na wystarczająco potępionego - tacy, wg większości relacji, nie troszczą się zbytnio o to, by pomóc żywym uniknąć ich losu. W każdym razie encyklika zauważa, że wszystko, co możemy wiedzieć o "stanie pośrednim", opisuje "Pierwszy List do Koryntian" (3, 12-15), w którym uczynki nawet zbawionych zostaną poddane próbie na Sądzie.
Dokument zauważa, że zbawienie w Piśmie Świętym ma zwykle wymiar zbiorowy. Jednym z obrazów Upadku jest Babel, miasto pogrążone się w zamęcie językowym. Jednym z powtarzających się obrazów zbawienia jest miasto z Apokalipsy - Nowe Jeruzalem. Odkupienie na pewnym poziomie jawi się jako przywrócenie jedności w światowej wspólnocie wierzących. Encyklika wskazuje na bardziej bezpośredni punkt, w którym idea sprawiedliwości i porządku przybrała w chrześcijaństwie formę nacisku na godność pracy. Było to jedno z podstawowych znaczeń monastycyzmu. Mnisi w najlepszym przypadku byli pionierami, którzy starali się zmienić swoje środowisko zarówno duchowo, jak i fizycznie.
Wraz z nadejściem ery nowożytnej otworzyła się przepaść między ideą zbawienia, która ulegała coraz bardziej zindywidualizowaniu, a koniecznością przebudowy świata, która stał się koncepcją świeckiego procesu historycznego. Czasem konieczność ta stała się naleganiem na katastrofalną rewolucję. Encyklika analizując korzenie nowożytności kieruje uwagę czytelnika na postać Francisa Bacona, który, jako przewodnią zasadę nowej ery, polecał połączenie nauki i praktyki mające przywrócić człowiekowi panowanie nad przyrodą utracone przez grzech pierworodny. Myślę, że papież nie docenia stopnia, w jakim pogląd Bacona na postęp był szczery. Jednak prawdą jest, że "oświecenie Różokrzyżowców" (nie jest to termin używany w encyklice), którego Bacon był być może najważniejszym przedstawicielem, było ruchem milenijnym, który wprowadził ideę wiecznego, użytecznego postępu naukowego do zachodniej wyobraźni. Encyklika ma całkowitą rację, wskazując, że z chwilą pojawienia się idei postępu zaczęła ona tracić swoje pierwotne znaczenie jako element teodycei, aż straciła nawet wszelki związek z nauką.
Problem z projektem rewolucyjnym polegał na tym, że tam, gdzie się powiódł, nie miał pojęcia, jak powinien wyglądać nowy porządek. Stało się tak, ponieważ celowo odciął się od źródeł, które mogłyby sugerować znośny program. Idea postępowych zmian historycznych miała korzenie chrześcijańskie. Opierała się na nadziei, która była nie tylko informacyjna, ale performatywna - zmieniająca ludzi, którzy podzielali tę nadzieję. Jednak świecka tradycja postępowa zaczęła postrzegać religię jako jedną z rzeczy, które należało znieść. „W imię moralności trzeba takiego Boga zakwestionować” prawił postępowy Zachód przez 200 lat, ponieważ Bóg pozwala na nieznośną ilość cierpienia na świecie. Kiedy jednak ludzie, którzy tak myśleli, zdobyli władzę kształtowania społeczeństwa, stało się to, co zwykle dzieje się, gdy ktoś próbuje narzucić sprzeczność rzeczywistości. Problemem nie był nacisk Oświecenia na wolność i rozum. Triumf rozumu, jak zauważa encyklika, jest także celem życia chrześcijańskiego. Jednak rozum triumfuje tylko wtedy, gdy patrzy poza siebie.
Nie ma też nic złego w postępie, choć nowoczesność powinna wejść w dialog z chrześcijaństwem, aby przemyśleć tę ideę w świetle transcendentalnej nadziei. Trzeba jednak przyznać, że "postęp" nie jest pojęciem o uniwersalnym zastosowaniu. Ma to dwie ważne implikacje:
"a) Właściwy stan rzeczy ludzkich i zdrowie moralne świata nie mogą być nigdy zagwarantowane jedynie przez struktury [...] Nawet najlepsze struktury funkcjonują dobrze tylko wtedy, gdy w społeczności są żywe przekonania, które są w stanie skłaniać ludzi do wolnego przyjęcia ładu wspólnotowego."
"b) Ponieważ człowiek zawsze pozostaje wolny, a jego wolność jest zawsze krucha, nigdy na tym świecie nie zaistnieje definitywnie ugruntowane królestwo dobra [...] Jeśli istniałyby struktury, które nieodwołalnie ustanowiłyby jakiś określony – dobry – stan świata, zostałaby zanegowana wolność człowieka, a z tego powodu ostatecznie struktury takie nie byłyby wcale dobre."
Nie oznacza to, że nie powinniśmy starać się uporządkować świata tak dobrze, jak to tylko możliwe, a nawet tak długo, jak to możliwe. Paradygmatem człowieka podtrzymywanego nadzieją w katastrofalnych okolicznościach historycznych, wg encykliki, jest św. Augustyn, który próbuje uczynić świat lepszym w obliczu upadającego Cesarstwa Rzymskiego. Niebezpieczeństwem, przed którym ostrzega papież, jest możliwość, że nietolerancja ludzkiego nieszczęścia może stać się nietolerancją nieszczęśliwych ludzi. Ceną doskonałej wolności od bólu jest doskonała pustka. Konserwatywna myśl katolicka po rewolucji francuskiej miała tendencję do potępiania nowoczesności i kontemplowania postępu z lękiem. Takiej postawy nie ma w "Spe Salvi". Krytykuje postęp w celu jego reformy. Papież Benedykt chce zmienić spojrzenia na historię, by przygotować na przyszłość w czasach, które nie będą już nowoczesne. W tym wieku jedną z funkcji Kościoła będzie ochrona dobytku Oświecenia, wśród których jest ludzki rozum i idea postępu.
Encyklika ta bada znaczenie i źródła nadziei. Przedstawia historyczną i teologiczną analizę tej koncepcji, od starożytnych idei po współczesne ideologie, i proponuje "chrześcijański realizm", który opiera nadzieję na solidnym fundamencie miłości Boga objawionej w Jezusie Chrystusie. Badanie zaczyna się od pytania: "Czego tak naprawdę chcemy?". Jeśli odpowiedzią jest "życie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to