Wróć na stronę książki

Oceny książki Banquise. W krainie bez cienia

Średnia ocen
6,6 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


Sortuj:
avatar
929
918

Na półkach: , , , , ,

Większość odkrywców-polarników i podróżników w podbiegunowe okolice naszej planety pisze inaczej. Zachwyca się przede wszystkim surowym pięknem natury, opisuje trudne warunki, jakie panowały podczas danej wyprawy. Dla Paula-Émila Victora, francuskiego etnografa i doświadczonego polarnika, wschodnie wybrzeża Grenlandii to przede wszystkim ludzie: dopasowani do ekstremalnej natury tych okolic Inuici.

Czytając tę książkę odczuwałem nie raz mdłości. Szczegółowe i drastyczne opisy Victora, który nie oszczędza ani siebie, ani czytelnika, przybliżają okrutne, bardzo trudne i raczej bardzo krótkie życie Inuitów z osiedla Kangersetoaksiak (po lekturze potrafię już wypowiadać tę nazwę bez zająknięcia). W latach 30-tych ubiegłego wieku byli to ludzie ekstremalnie uzależnieni od natury, często głodujący i w pełni uzależnieni od udanych łowów na foki i niedźwiedzie polarne.

Zanim jednak ktoś podniesie głos, bo ludzie w książce mordują misie, pragnę powiedzieć, że goszczący Francuza Inuici to w moich oczach jedni z niewielu ludzi, jakim takie polowanie było absolutnie potrzebne do przetrwania. Dlatego „Banquise” to jedyna z książek o tematyce łowieckiej, jaką przeczytałem z ukontentowaniem. W Kangersetoaksiak życie jest naprawdę proste: Upolujesz coś – będziesz żył. Nie upolujesz – będzie krucho. Wystarczy, że poczyta się w książce o kanibaliźmie, którego naocznym świadkiem był sam autor.

Zdziwić może w tym kontekście fakt, że Victor przedkłada mimo wszystko takie bardzo uciążliwe życie na krańcu świata nad powrót do cywilizacji. Nawet krótkie wypady po żywność do duńskiej faktorii wprowadzają go w zły nastrój a potrzeba powrotu do jego inuickiej rodziny staje się przemożna. Tak, ten Francuz to już pełnokwisty Inuit. Kratuna (biały człowiek) Victor stał się Wittu, młodym mężczyzną z klanu Joany, starej i doświadczonej iguimadr (wtajemniczonej). Nie przeszkadza mu już mróz poniżej -30°C, potrafi dniami podróżować na saniach, zna wszystkie swoje psy z imienia, mówi perfekcyjnie w lokalnym narzeczu, nie przeszkadza mu wielomiesięczny brak ciepłej wody, odżywianie się mięsem foki, które spędziło osiem miesięcy w ziemnym dole, potrafi przełknąć zakrzepłą, czarną już i gęstą jak karamel krew tych zwierząt, podróżuje dwa dni przez śnieżycę, aby wyleczyć gnijące z powodu szkorbutu podniebienie. A „przy okazji” pisze o zwyczajach, wierzeniach, zabawach i rzemiośle swoich gospodarzy.

Victor odkrywa w prostocie i szczerości życia Inuitów lepszy świat. Świat dzisiaj już zapewne nie istniejący. „Banquise” to wspaniały dokument życia w ekstremalnych, obcych nam pod wieloma względami warunkach.

Większość odkrywców-polarników i podróżników w podbiegunowe okolice naszej planety pisze inaczej. Zachwyca się przede wszystkim surowym pięknem natury, opisuje trudne warunki, jakie panowały podczas danej wyprawy. Dla Paula-Émila Victora, francuskiego etnografa i doświadczonego polarnika, wschodnie wybrzeża Grenlandii to przede wszystkim ludzie: dopasowani do ekstremalnej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
794
367

Na półkach: , ,

Żywa i zajmująca opowieść z wyprawy do krainy Ludzi Północy. Jedna z obowiązkowych lektur zainteresowanych Arktyką i okolicami. Rzetelna relacja etnograficzna ze świata, który odszedł w przeszłość.

Żywa i zajmująca opowieść z wyprawy do krainy Ludzi Północy. Jedna z obowiązkowych lektur zainteresowanych Arktyką i okolicami. Rzetelna relacja etnograficzna ze świata, który odszedł w przeszłość.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to