Większość odkrywców-polarników i podróżników w podbiegunowe okolice naszej planety pisze inaczej. Zachwyca się przede wszystkim surowym pięknem natury, opisuje trudne warunki, jakie panowały podczas danej wyprawy. Dla Paula-Émila Victora, francuskiego etnografa i doświadczonego polarnika, wschodnie wybrzeża Grenlandii to przede wszystkim ludzie: dopasowani do ekstremalnej natury tych okolic Inuici.
Czytając tę książkę odczuwałem nie raz mdłości. Szczegółowe i drastyczne opisy Victora, który nie oszczędza ani siebie, ani czytelnika, przybliżają okrutne, bardzo trudne i raczej bardzo krótkie życie Inuitów z osiedla Kangersetoaksiak (po lekturze potrafię już wypowiadać tę nazwę bez zająknięcia). W latach 30-tych ubiegłego wieku byli to ludzie ekstremalnie uzależnieni od natury, często głodujący i w pełni uzależnieni od udanych łowów na foki i niedźwiedzie polarne.
Zanim jednak ktoś podniesie głos, bo ludzie w książce mordują misie, pragnę powiedzieć, że goszczący Francuza Inuici to w moich oczach jedni z niewielu ludzi, jakim takie polowanie było absolutnie potrzebne do przetrwania. Dlatego „Banquise” to jedyna z książek o tematyce łowieckiej, jaką przeczytałem z ukontentowaniem. W Kangersetoaksiak życie jest naprawdę proste: Upolujesz coś – będziesz żył. Nie upolujesz – będzie krucho. Wystarczy, że poczyta się w książce o kanibaliźmie, którego naocznym świadkiem był sam autor.
Zdziwić może w tym kontekście fakt, że Victor przedkłada mimo wszystko takie bardzo uciążliwe życie na krańcu świata nad powrót do cywilizacji. Nawet krótkie wypady po żywność do duńskiej faktorii wprowadzają go w zły nastrój a potrzeba powrotu do jego inuickiej rodziny staje się przemożna. Tak, ten Francuz to już pełnokwisty Inuit. Kratuna (biały człowiek) Victor stał się Wittu, młodym mężczyzną z klanu Joany, starej i doświadczonej iguimadr (wtajemniczonej). Nie przeszkadza mu już mróz poniżej -30°C, potrafi dniami podróżować na saniach, zna wszystkie swoje psy z imienia, mówi perfekcyjnie w lokalnym narzeczu, nie przeszkadza mu wielomiesięczny brak ciepłej wody, odżywianie się mięsem foki, które spędziło osiem miesięcy w ziemnym dole, potrafi przełknąć zakrzepłą, czarną już i gęstą jak karamel krew tych zwierząt, podróżuje dwa dni przez śnieżycę, aby wyleczyć gnijące z powodu szkorbutu podniebienie. A „przy okazji” pisze o zwyczajach, wierzeniach, zabawach i rzemiośle swoich gospodarzy.
Victor odkrywa w prostocie i szczerości życia Inuitów lepszy świat. Świat dzisiaj już zapewne nie istniejący. „Banquise” to wspaniały dokument życia w ekstremalnych, obcych nam pod wieloma względami warunkach.
Większość odkrywców-polarników i podróżników w podbiegunowe okolice naszej planety pisze inaczej. Zachwyca się przede wszystkim surowym pięknem natury, opisuje trudne warunki, jakie panowały podczas danej wyprawy. Dla Paula-Émila Victora, francuskiego etnografa i doświadczonego polarnika, wschodnie wybrzeża Grenlandii to przede wszystkim ludzie: dopasowani do ekstremalnej...
Żywa i zajmująca opowieść z wyprawy do krainy Ludzi Północy. Jedna z obowiązkowych lektur zainteresowanych Arktyką i okolicami. Rzetelna relacja etnograficzna ze świata, który odszedł w przeszłość.
Żywa i zajmująca opowieść z wyprawy do krainy Ludzi Północy. Jedna z obowiązkowych lektur zainteresowanych Arktyką i okolicami. Rzetelna relacja etnograficzna ze świata, który odszedł w przeszłość.
Większość odkrywców-polarników i podróżników w podbiegunowe okolice naszej planety pisze inaczej. Zachwyca się przede wszystkim surowym pięknem natury, opisuje trudne warunki, jakie panowały podczas danej wyprawy. Dla Paula-Émila Victora, francuskiego etnografa i doświadczonego polarnika, wschodnie wybrzeża Grenlandii to przede wszystkim ludzie: dopasowani do ekstremalnej natury tych okolic Inuici.
Czytając tę książkę odczuwałem nie raz mdłości. Szczegółowe i drastyczne opisy Victora, który nie oszczędza ani siebie, ani czytelnika, przybliżają okrutne, bardzo trudne i raczej bardzo krótkie życie Inuitów z osiedla Kangersetoaksiak (po lekturze potrafię już wypowiadać tę nazwę bez zająknięcia). W latach 30-tych ubiegłego wieku byli to ludzie ekstremalnie uzależnieni od natury, często głodujący i w pełni uzależnieni od udanych łowów na foki i niedźwiedzie polarne.
Zanim jednak ktoś podniesie głos, bo ludzie w książce mordują misie, pragnę powiedzieć, że goszczący Francuza Inuici to w moich oczach jedni z niewielu ludzi, jakim takie polowanie było absolutnie potrzebne do przetrwania. Dlatego „Banquise” to jedyna z książek o tematyce łowieckiej, jaką przeczytałem z ukontentowaniem. W Kangersetoaksiak życie jest naprawdę proste: Upolujesz coś – będziesz żył. Nie upolujesz – będzie krucho. Wystarczy, że poczyta się w książce o kanibaliźmie, którego naocznym świadkiem był sam autor.
Zdziwić może w tym kontekście fakt, że Victor przedkłada mimo wszystko takie bardzo uciążliwe życie na krańcu świata nad powrót do cywilizacji. Nawet krótkie wypady po żywność do duńskiej faktorii wprowadzają go w zły nastrój a potrzeba powrotu do jego inuickiej rodziny staje się przemożna. Tak, ten Francuz to już pełnokwisty Inuit. Kratuna (biały człowiek) Victor stał się Wittu, młodym mężczyzną z klanu Joany, starej i doświadczonej iguimadr (wtajemniczonej). Nie przeszkadza mu już mróz poniżej -30°C, potrafi dniami podróżować na saniach, zna wszystkie swoje psy z imienia, mówi perfekcyjnie w lokalnym narzeczu, nie przeszkadza mu wielomiesięczny brak ciepłej wody, odżywianie się mięsem foki, które spędziło osiem miesięcy w ziemnym dole, potrafi przełknąć zakrzepłą, czarną już i gęstą jak karamel krew tych zwierząt, podróżuje dwa dni przez śnieżycę, aby wyleczyć gnijące z powodu szkorbutu podniebienie. A „przy okazji” pisze o zwyczajach, wierzeniach, zabawach i rzemiośle swoich gospodarzy.
Victor odkrywa w prostocie i szczerości życia Inuitów lepszy świat. Świat dzisiaj już zapewne nie istniejący. „Banquise” to wspaniały dokument życia w ekstremalnych, obcych nam pod wieloma względami warunkach.
Większość odkrywców-polarników i podróżników w podbiegunowe okolice naszej planety pisze inaczej. Zachwyca się przede wszystkim surowym pięknem natury, opisuje trudne warunki, jakie panowały podczas danej wyprawy. Dla Paula-Émila Victora, francuskiego etnografa i doświadczonego polarnika, wschodnie wybrzeża Grenlandii to przede wszystkim ludzie: dopasowani do ekstremalnej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻywa i zajmująca opowieść z wyprawy do krainy Ludzi Północy. Jedna z obowiązkowych lektur zainteresowanych Arktyką i okolicami. Rzetelna relacja etnograficzna ze świata, który odszedł w przeszłość.
Żywa i zajmująca opowieść z wyprawy do krainy Ludzi Północy. Jedna z obowiązkowych lektur zainteresowanych Arktyką i okolicami. Rzetelna relacja etnograficzna ze świata, który odszedł w przeszłość.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to