Czy można napisać zabawną i „lekką" książkę na temat śmiercionośnej i poważnej choroby? Maćkowi Millerowi udało się tego dokonać w „Pozytywnych".
Szpital, kroplówki, biały kitel lekarza, niejadalne żarcie. Nikt tego nie lubi, również trzydziestoletni Zbyszek, którego spotkała tragedia — dowiedział się, że jest „pozytywny". AIDS nie wybiera... Ale życie toczy się dalej.
Zbyszek próbuje przetrwać w chorobie. Wymyśla sobie towarzyszkę/towarzysza niedoli — tajemniczą Żabkę, która/który staje się jego powierniczką/powiernikiem. Nie załamuje się, gdy porzuca go partner życiowy Robert. Ale też nie jest osamotniony. Odwiedza go była żona Dorota, metroseksualny przyjaciel Strepsils — przebojowy clubber - i Magda, której ulubionym komentarzem jest słowo „szał". Zaprzyjaźnia się z salową Wandą, lekarzami, z innymi „pozytywnymi" w szpitalu, gdzie codzienną monotonię zabijają szalone party w szpitalnym vip-roomie u katolickiego biskupa Archy'ego...
Powieść jest ciepła i zabawna. Momentami wzruszająca, momentami smutna. Partie realistyczne — ostre i ironiczne komentarze Zbyszka do rzeczywistości m.in. do ubiegłorocznej Parady Równości, kampanii wyborczej, Kościoła katolickiego, żałoby narodowej po JP2, a także dotyczące »warszawki", metroseksualnych, modnych stołecznych klubów — przeplatają się z rzeczywistością bajkową, odrealnioną, przez co akcja nabiera rozpędu (finał zwala z nóg!). Siłą tej książki są jej bohaterowie: przyjaźni, zabawni, po prostu — pozytywni. Sam autor nie stara się być moralizatorski, nie kiwa groźnie palcem. Oswaja nas z problemem i pokazuje, że nawet śmiercionośna choroba nie dyskwalifikuje, a osoba żyjąca z HIV, chora na AIDS nie różni się od osoby zdrowej.
(Marcin Teodorczyk, nr 1)
Czy można napisać zabawną i „lekką" książkę na temat śmiercionośnej i poważnej choroby? Maćkowi Millerowi udało się tego dokonać w „Pozytywnych".
Szpital, kroplówki, biały kitel lekarza, niejadalne żarcie. Nikt tego nie lubi, również trzydziestoletni Zbyszek, którego spotkała tragedia — dowiedział się, że jest „pozytywny". AIDS nie wybiera... Ale życie toczy się...
Bardzo dobry i rzadki przykład queerowej literatury popularnej. Pomimo że autor dotyka bardzo trudnego tematu zakażenia HIV i pierwszych dni, które przeżywają pacjenci po zdiagnozowaniu, to robi to bez zbędnego patosu i turpizmu. Sceny dramatyczne i komiczne są odmierzone z dużym wyczuciem dzięki czemu całość zyskuje ciekawą, słodko-gorzką fakturę. Język jest wartki, często ironiczny i stosunkowo dobrze dostosowany do poszczególnych bohaterówDużą zaletą są niedopowiedzenia scen i częste zmiany punktów widzenia/ narratorów, dzięki czemu lektura staje się momentami wręcz interaktywna. Komentarze do ówczesnych wydarzeń politycznych stają się niemalże prorocze w odniesieniu do dzisiejszych realiów. I wreszcie zakończenie: nierealistyczne? Możliwe. Ale za to bardzo pozytywne :) Czytajcie i cieszcie się!
Bardzo dobry i rzadki przykład queerowej literatury popularnej. Pomimo że autor dotyka bardzo trudnego tematu zakażenia HIV i pierwszych dni, które przeżywają pacjenci po zdiagnozowaniu, to robi to bez zbędnego patosu i turpizmu. Sceny dramatyczne i komiczne są odmierzone z dużym wyczuciem dzięki czemu całość zyskuje ciekawą, słodko-gorzką fakturę. Język jest wartki, często...
Dziwna książka. Prezentuje zagadnienie, które w polskiej literaturze nie jest mocno obecne, a jednak nie była dla mnie do końca wiarygodna. Odrobinę groteskowa, z humorem i ciekawą galerią postaci.
Dziwna książka. Prezentuje zagadnienie, które w polskiej literaturze nie jest mocno obecne, a jednak nie była dla mnie do końca wiarygodna. Odrobinę groteskowa, z humorem i ciekawą galerią postaci.
Przeczytałam trochę jak bajkę... Zważywszy na poruszane tematy, to chyba komplement. Ciekawa podróż przez życie, w którym nie omija się raf a jednocześnie chyba niczego nie żałuje.
Przeczytałam trochę jak bajkę... Zważywszy na poruszane tematy, to chyba komplement. Ciekawa podróż przez życie, w którym nie omija się raf a jednocześnie chyba niczego nie żałuje.
Dość wariacka opowiastka o pacjentach pewnej sali szpitalnej. Tak pacjenci, jak i sala są dość szczególni. Poza dalszym zdradzaniem elementów fabuły i pochwałą dla warsztatu autora niewiele mogę o „Pozytywnych” powiedzieć.
Dość wariacka opowiastka o pacjentach pewnej sali szpitalnej. Tak pacjenci, jak i sala są dość szczególni. Poza dalszym zdradzaniem elementów fabuły i pochwałą dla warsztatu autora niewiele mogę o „Pozytywnych” powiedzieć.
Czy można napisać zabawną i „lekką" książkę na temat śmiercionośnej i poważnej choroby? Maćkowi Millerowi udało się tego dokonać w „Pozytywnych".
Szpital, kroplówki, biały kitel lekarza, niejadalne żarcie. Nikt tego nie lubi, również trzydziestoletni Zbyszek, którego spotkała tragedia — dowiedział się, że jest „pozytywny". AIDS nie wybiera... Ale życie toczy się dalej.
Zbyszek próbuje przetrwać w chorobie. Wymyśla sobie towarzyszkę/towarzysza niedoli — tajemniczą Żabkę, która/który staje się jego powierniczką/powiernikiem. Nie załamuje się, gdy porzuca go partner życiowy Robert. Ale też nie jest osamotniony. Odwiedza go była żona Dorota, metroseksualny przyjaciel Strepsils — przebojowy clubber - i Magda, której ulubionym komentarzem jest słowo „szał". Zaprzyjaźnia się z salową Wandą, lekarzami, z innymi „pozytywnymi" w szpitalu, gdzie codzienną monotonię zabijają szalone party w szpitalnym vip-roomie u katolickiego biskupa Archy'ego...
Powieść jest ciepła i zabawna. Momentami wzruszająca, momentami smutna. Partie realistyczne — ostre i ironiczne komentarze Zbyszka do rzeczywistości m.in. do ubiegłorocznej Parady Równości, kampanii wyborczej, Kościoła katolickiego, żałoby narodowej po JP2, a także dotyczące »warszawki", metroseksualnych, modnych stołecznych klubów — przeplatają się z rzeczywistością bajkową, odrealnioną, przez co akcja nabiera rozpędu (finał zwala z nóg!). Siłą tej książki są jej bohaterowie: przyjaźni, zabawni, po prostu — pozytywni. Sam autor nie stara się być moralizatorski, nie kiwa groźnie palcem. Oswaja nas z problemem i pokazuje, że nawet śmiercionośna choroba nie dyskwalifikuje, a osoba żyjąca z HIV, chora na AIDS nie różni się od osoby zdrowej.
(Marcin Teodorczyk, nr 1)
Czy można napisać zabawną i „lekką" książkę na temat śmiercionośnej i poważnej choroby? Maćkowi Millerowi udało się tego dokonać w „Pozytywnych".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzpital, kroplówki, biały kitel lekarza, niejadalne żarcie. Nikt tego nie lubi, również trzydziestoletni Zbyszek, którego spotkała tragedia — dowiedział się, że jest „pozytywny". AIDS nie wybiera... Ale życie toczy się...
Bardzo dobry i rzadki przykład queerowej literatury popularnej. Pomimo że autor dotyka bardzo trudnego tematu zakażenia HIV i pierwszych dni, które przeżywają pacjenci po zdiagnozowaniu, to robi to bez zbędnego patosu i turpizmu. Sceny dramatyczne i komiczne są odmierzone z dużym wyczuciem dzięki czemu całość zyskuje ciekawą, słodko-gorzką fakturę. Język jest wartki, często ironiczny i stosunkowo dobrze dostosowany do poszczególnych bohaterówDużą zaletą są niedopowiedzenia scen i częste zmiany punktów widzenia/ narratorów, dzięki czemu lektura staje się momentami wręcz interaktywna. Komentarze do ówczesnych wydarzeń politycznych stają się niemalże prorocze w odniesieniu do dzisiejszych realiów. I wreszcie zakończenie: nierealistyczne? Możliwe. Ale za to bardzo pozytywne :) Czytajcie i cieszcie się!
Bardzo dobry i rzadki przykład queerowej literatury popularnej. Pomimo że autor dotyka bardzo trudnego tematu zakażenia HIV i pierwszych dni, które przeżywają pacjenci po zdiagnozowaniu, to robi to bez zbędnego patosu i turpizmu. Sceny dramatyczne i komiczne są odmierzone z dużym wyczuciem dzięki czemu całość zyskuje ciekawą, słodko-gorzką fakturę. Język jest wartki, często...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwna książka. Prezentuje zagadnienie, które w polskiej literaturze nie jest mocno obecne, a jednak nie była dla mnie do końca wiarygodna. Odrobinę groteskowa, z humorem i ciekawą galerią postaci.
Dziwna książka. Prezentuje zagadnienie, które w polskiej literaturze nie jest mocno obecne, a jednak nie była dla mnie do końca wiarygodna. Odrobinę groteskowa, z humorem i ciekawą galerią postaci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam trochę jak bajkę... Zważywszy na poruszane tematy, to chyba komplement. Ciekawa podróż przez życie, w którym nie omija się raf a jednocześnie chyba niczego nie żałuje.
Przeczytałam trochę jak bajkę... Zważywszy na poruszane tematy, to chyba komplement. Ciekawa podróż przez życie, w którym nie omija się raf a jednocześnie chyba niczego nie żałuje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDość wariacka opowiastka o pacjentach pewnej sali szpitalnej. Tak pacjenci, jak i sala są dość szczególni. Poza dalszym zdradzaniem elementów fabuły i pochwałą dla warsztatu autora niewiele mogę o „Pozytywnych” powiedzieć.
Dość wariacka opowiastka o pacjentach pewnej sali szpitalnej. Tak pacjenci, jak i sala są dość szczególni. Poza dalszym zdradzaniem elementów fabuły i pochwałą dla warsztatu autora niewiele mogę o „Pozytywnych” powiedzieć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to