Intrygujący pomysł, niestety za dużo tutaj filozoficznych wstawek, patetycznych zdań i górnolotnych słów. Niektóre rozdziały strasznie się ciągnęły. Wiele by zyskała, gdyby trochę ją skrócić, wyrzucając te akapity. Rozwiązanie zagadki również wydawało mi się trochę naciągane. Dodatkowa gwiazdka za parę całkiem zabawnych dialogów.
Intrygujący pomysł, niestety za dużo tutaj filozoficznych wstawek, patetycznych zdań i górnolotnych słów. Niektóre rozdziały strasznie się ciągnęły. Wiele by zyskała, gdyby trochę ją skrócić, wyrzucając te akapity. Rozwiązanie zagadki również wydawało mi się trochę naciągane. Dodatkowa gwiazdka za parę całkiem zabawnych dialogów.
Kryminał z wełnianym twistem 🥸🐑🐑🐑
Ta książka totalnie mnie zaskoczyła. Z pozoru lekka i zabawna, z nietypową perspektywą – bo całość śledzimy oczami owiec (!) – a w rzeczywistości przemyca dużo smutku i refleksji.
Najbardziej spodobała mi się właśnie ta perspektywa – niesamowicie świeża, momentami naprawdę zabawna. Owce analizujące ludzkie zachowania, ich logika i skojarzenia (często absurdalne, ale urocze!) – niejednokrotnie sprawiały, że uśmiechałam się do siebie podczas czytania. Szczególnie bawiły mnie sceny, kiedy owce były bardzo na czymś skupione… ale nagle musiały przerwać, bo trawa. Trawa zawsze wygrywa.
To wszystko sprawiało wrażenie lekkiej historii, dopóki nie przyszła refleksja, że w gruncie rzeczy całość jest opowieścią o stracie, żałobie i próbie zrozumienia świata, który nagle się zmienia. Ten smutek czaił się gdzieś w tle i uderzył mnie mocniej, niż się spodziewałam.
Nie spodziewałam się po tej książce tylu emocji. To nie tylko zabawny kryminał – to też bardzo mądra i poruszająca historia.
Kryminał z wełnianym twistem 🥸🐑🐑🐑
Ta książka totalnie mnie zaskoczyła. Z pozoru lekka i zabawna, z nietypową perspektywą – bo całość śledzimy oczami owiec (!) – a w rzeczywistości przemyca dużo smutku i refleksji.
Najbardziej spodobała mi się właśnie ta perspektywa – niesamowicie świeża, momentami naprawdę zabawna. Owce analizujące ludzkie zachowania, ich logika i...
Jest to moje drugie podejście do tej książki. Pierwszy raz próbowałam ją przeczytać w gimnazjum, mniej więcej wtedy, kiedy wyszła po raz pierwszy. Pamiętam, że porzuciłam tę książkę po paru stronach. Tym razem przeczytałam ją do końca. A raczej nie tyle przeczytałam, co wymęczyłam. Nie porwała mnie ona wcale.
Uważam, że pomysł na książkę był ciekawy. Zwłaszcza wykorzystanie owiec. Nigdy bym się nie spodziewała, że to spokojne zwierzę może był bohaterem książki. Autorka uchwyciła to, że zwierzęta nie myślą jak ludzie. Owce miały dziecinny sposób myślenia, co jest i plusem i minusem. Plusem, bo to dodaje jako takiej autentyczności. Minusem było to, że czytanie komedii kryminalnej z punktu widzenia “dziecka” na dłuższą metę było nużące.
Fabuła też mnie nie porwała. Miałam wrażenie jakby na siłę autorka próbowała rozciągać akcję. Przyłapywałam się na tym, że się wyłączałam momentami podczas czytania. Najlepiej mi się czytało końcówkę, bo wiedziałam, że to już koniec i ta perspektywa bardzo mnie cieszyła.
Jest to moje drugie podejście do tej książki. Pierwszy raz próbowałam ją przeczytać w gimnazjum, mniej więcej wtedy, kiedy wyszła po raz pierwszy. Pamiętam, że porzuciłam tę książkę po paru stronach. Tym razem przeczytałam ją do końca. A raczej nie tyle przeczytałam, co wymęczyłam. Nie porwała mnie ona wcale.
Uważam, że pomysł na książkę był ciekawy. Zwłaszcza...
Znacie książki pisane z perspektywy zwierząt?
Czytałam już klika książek napisanych z psiej perspektywy, jednak pierwszy raz spotkałam się z owcami.
"Sprawiedliwość owiec" to owczy kryminał. Akcja dzieje się na pastwisku małej irlandzkiej wioski Glennkill, gdzie owce od wodzą najmądrzejszej owcy w stadzie Miss Maple, prowadzą śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza. Owce w komiczny sposób rozwiązują zagadkę morderstwa. Są one obdarzone niezwykłą inteligencją oraz zdolnością logicznego myślenia dzięki temu odkrywają niekoniecznie dla nich zrozumiałe tajemnice mieszkańców.
"Sprawiedliwość owiec" swoim nietypowym podejściem do tematu wyróżnia się na tle innych kryminałów .
O ile autorka przerysowała zdolności owiec, to one nie są wcale takie durne jak by się nam wydawało. Owce komunikują się między sobą za pomocą dźwięków i gestów. Bez problemu rozpoznają twarze i emocje ludzi. Mają doskonałą pamięć, nawet z najdłuższej wędrówki bez problemu wrócą do domu.
Przyznam, że ta debiutancka powieść Leonie Swann w mojej opinii wypada o wiele lepiej niż Agnes Sharp o której ostatnio Wam pisałam.
Więc jeśli lubicie kryminały w połączeniu z inteligentnym humorem oraz kochacie zwierzęta, to ta pwieść będzie strzałem w dziesiątkę.
Polecam.
Znacie książki pisane z perspektywy zwierząt?
Czytałam już klika książek napisanych z psiej perspektywy, jednak pierwszy raz spotkałam się z owcami.
"Sprawiedliwość owiec" to owczy kryminał. Akcja dzieje się na pastwisku małej irlandzkiej wioski Glennkill, gdzie owce od wodzą najmądrzejszej owcy w stadzie Miss Maple, prowadzą śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza....
Bardzo ciekawa pozycja. Musiała być trudna do napisania - tym bardziej szacunek. Osobiście uważam że każdy powinien raz na jakiś czas przeczytać książkę w której spojrzymy na świat a konkretnie na nas - ludzi oczami zwierząt czy owadów. To sprowadza na ziemię.
Bardzo ciekawa pozycja. Musiała być trudna do napisania - tym bardziej szacunek. Osobiście uważam że każdy powinien raz na jakiś czas przeczytać książkę w której spojrzymy na świat a konkretnie na nas - ludzi oczami zwierząt czy owadów. To sprowadza na ziemię.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tytuł tej książki, pomyślałam: tego jeszcze nie było! Pomysł na fabułę wydał mi się intrygujący – owce prowadzące śledztwo w sprawie morderstwa swojego pasterza? Brzmiało to jak obietnica lektury niespotykanej. Niestety, moje początkowe nastawienie szybko uległo zmianie.
Akcja książki rozgrywa się na spokojnych irlandzkich pastwiskach, gdzie życie George’a i jego stada owiec toczy się leniwym,spokojnym rytmem – do czasu, gdy mężczyzna zostaje znaleziony martwy z wbitym szpadlem. Wtedy owce postanawiają rozwikłać zagadkę jego śmierci. Choć opis fabuły sugeruje kryminał z nutką humoru, trudno mi jednoznacznie przypisać książkę do jakiegokolwiek gatunku.
Czytanie tej powieści nie dość , że dłużyło mi się niemiłosiernie to męczyło,a jej fenomen, o którym tyle słyszałam, pozostał dla mnie niezrozumiały. Jedyne, co mogę zaliczyć na plus, to interesujące spostrzeżenia autorki dotyczące natury ludzkiej przedstawione z perspektywy zwierząt. Kilka wspaniałych cytatów i śmiesznych dialogów.
Niestety, całość nie trafiła w mój gust i pozostawiła raczej negatywne odczucia.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tytuł tej książki, pomyślałam: tego jeszcze nie było! Pomysł na fabułę wydał mi się intrygujący – owce prowadzące śledztwo w sprawie morderstwa swojego pasterza? Brzmiało to jak obietnica lektury niespotykanej. Niestety, moje początkowe nastawienie szybko uległo zmianie.
Akcja książki rozgrywa się na spokojnych irlandzkich pastwiskach,...
Zmiana perspektywy to zawsze fascynujący narracyjny zabieg.
A gdy otrzymujemy zestaw: nietypowa perspektywa, próba wcielenia się w umysł hasającego po łąkach zwierzęcia i gatunek literacki oparty na rozwiązywaniu zagadek, to robi się już szalenie ciekawie.
To wszystko funduje nam Leonie Swann w swojej opowieści o odkryciu prawdy o śmierci pasterza przez owieczki z jego stada.
A jest to stado nietuzinkowe i pełne wyrazistych osobowości.
To książka pełna wariacji na temat tego, co mogłyby myśleć zwierzęta patrząc na świat człowieka - jego zachowania, motywacje, międzyludzkie relacje.
Opowieść o meandrach owczego śledztwa czyta się z przyjemnością (mając z tyłu głowy nieustające delikatne wrażenie poczucia absurdu, a to piękne połączenie).
Zmiana perspektywy to zawsze fascynujący narracyjny zabieg.
A gdy otrzymujemy zestaw: nietypowa perspektywa, próba wcielenia się w umysł hasającego po łąkach zwierzęcia i gatunek literacki oparty na rozwiązywaniu zagadek, to robi się już szalenie ciekawie.
To wszystko funduje nam Leonie Swann w swojej opowieści o odkryciu prawdy o śmierci pasterza przez owieczki z jego...
Baranek Shaun w kryminalnym wydaniu.
Podchodziłam do tej lektury z zaciekawieniem - jak została poprowadzona narracja; jaka jest zagadka kryminalna do rozwiązania; ile wspólnego ma z "Folwarkiem zwierzęcym". (Odpowiadam: nowatorsko i ciekawie; niekonwencjonalna i nieoczywista; nie za wiele, poza pozwoleniem rozumienia owczej "mowy" - nie jest to metafora wyrażona prozą.)
Niezwykle przyjemnie było stać się częścią stada owiec z Glennkill, mieć wgląd w różnorodność osobowości i spojrzeń na świat. Podziwiam również, że wszystko jest poprowadzone z taką konsekwencją. Na wszelkie wydarzenia, przez większość czasu, spogląda się z perspektywy zwierząt, które nie rozumieją i nie wiedzą wszystkiego, nie mają wygórowanych potrzeb i pragnień, których życie do tej pory kręciło się wokół pasienia się, więc nie zawsze są wnikliwe i skupione, kiedy pod nogami rośnie smaczna trawa.
Baranek Shaun w kryminalnym wydaniu.
Podchodziłam do tej lektury z zaciekawieniem - jak została poprowadzona narracja; jaka jest zagadka kryminalna do rozwiązania; ile wspólnego ma z "Folwarkiem zwierzęcym". (Odpowiadam: nowatorsko i ciekawie; niekonwencjonalna i nieoczywista; nie za wiele, poza pozwoleniem rozumienia owczej "mowy" - nie jest to metafora wyrażona...
Wydana w 2006 roku „Sprawiedliwość owiec” Leonie Swann stała się bestsellerem wydawniczym. Zyskała spore grono czytelników, dzięki czemu powstała kolejna część pt. „Triumf owiec”. Spodobał się pomysł pisarki, by przedstawić świat małej irlandzkiej osady oczami owiec, wcielających się w rolę detektywów prowadzących śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza.
Koncepcja jest zabawna i oryginalna i na początku nawet dobrze się bawiłam. Pierwsza scena wprawiła mnie w zabawny nastrój, bo wygłoszony na widok zwłok przebitych szpadlem komentarz starego barana: „Nie umarł na chorobę. Szpadel to nie choroba” był naprawdę znakomity. Podobnie jak scena spowiedzi, czy udziału owiec w ceremonii pogrzebowej. Jednak całość bardzo mnie zmęczyła, więc zaczęłam się zastanawiać, dlaczego książka, którą polubiły rzesze czytelników mnie nie zachwyciła, doszłam do wniosku, że rzecz jest chyba w moim wieku. Wyrosłam już z opowieści o gadających zwierzątkach, choć doceniam celność obserwacji zawartych przez autorkę.
W klasycznych bajkach owca, czy jagnię to alegoria naiwności i głupoty. U Krasickiego jagniątko dziwi się, że wilki chcą je zjeść i zadaje naiwne pytanie o przyczynę ich agresji. Owce z powieści Leonie Swann są podobne. Nie rozumieją ludzkiego świata, więc są zdumione i po swojemu tłumaczą sobie dziwactwa człowieka. A ponieważ ich wiedza o świecie pochodzi przede wszystkim z tandetnych romansów, które czytał im George, więc interpretują wszelkie zachowania stosownie do jakości tej literatury. Do oceniania ludzkich charakterów wykorzystują węch, słuch i wzrok, a wnioski, jakie wyciągają są dość zabawne.
Jednak sposób budowania fabuły mnie zupełnie pokonał. Miałam wrażenie ogromnego chaosu, nad którym nie byłam w stanie zapanować. Miejscami nie zauważałam wręcz, jak doszło do niektórych wydarzeń. Niektóre fragmenty mnie znudziły, inne poirytowały. Doczytałam do końca, ale doszłam do wniosku, że to nie jest ten rodzaj literatury, który do mnie trafia. Zostawię go innym, bo nie wątpię, że historia o owczych detektywach może się podobać.
Wydana w 2006 roku „Sprawiedliwość owiec” Leonie Swann stała się bestsellerem wydawniczym. Zyskała spore grono czytelników, dzięki czemu powstała kolejna część pt. „Triumf owiec”. Spodobał się pomysł pisarki, by przedstawić świat małej irlandzkiej osady oczami owiec, wcielających się w rolę detektywów prowadzących śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza.
Koncepcja...
To nie była najprostsza lektura, z tych po które ostatnio sięgnęłam. Momentami trzeba było zwolnić by zrozumieć sens, potrzebowałam dużo ciszy dookoła by móc wczuć się w klimat panujący na pastwisku. Nie mniej, pozycja bardzo ciekawa i niebanalna, zupełnie nowa perspektywa była odświeżająca i mimo, że lektura zajęła mi sporo czasu to czytało się przyjemnie
To nie była najprostsza lektura, z tych po które ostatnio sięgnęłam. Momentami trzeba było zwolnić by zrozumieć sens, potrzebowałam dużo ciszy dookoła by móc wczuć się w klimat panujący na pastwisku. Nie mniej, pozycja bardzo ciekawa i niebanalna, zupełnie nowa perspektywa była odświeżająca i mimo, że lektura zajęła mi sporo czasu to czytało się przyjemnie
"Sprawiedliwość owiec" to lekki kryminał Leonie Swann w którym owce grają główne role. Owiec jest sporo, w końcu to całe stado, a każda z nich ma jedną bardzo wyróżniającą się cechę charakteru. To bardzo mądre owce. Gdy więc ginie ich pasterz biorą sprawy w swoje... kopytka 😉
To co przyciągnęło moją uwagę do tego kryminału to jego bohaterowie. I Ci, 🐑🐏 rzeczywiście są jego dużym plusem wprowadzając element oryginalny i humorystyczny. Oryginalności i powiewu świeżości spodziewałam się jednak nieco więcej po tej książce. Gdybym nie przegapiła faktu, że to wznowienie z 2005 r. może i moje oczekiwania co do nowatorstwa w tej powieści byłyby inne.
Początek tej powieści jest świetny. Autorka wprowadza nas w sam środek sceny kryminalnej, którą obserwujemy razem z owcami z boku. Ich dialogi oraz wyjaśnienia ludzkiej mowy są przekomiczne. Nawiązania do 'Pamel' to złoto 😁 Bardzo żałuję, że cała powieść taka nie jest...
Akcja jest nie tyle powolna co bardzo rozciągnięta przez co zaczyna czytelnika nużyć. Rozmowy owiec odbiegają od tematu. Podsłuchane przez nie z kolei fragmenty rozmów ludzi są dezorientujące i wprowadzają chaos. Ludzie nie są tu mądrzejsi od owiec, wydają się nawet głupszym stadem 🤭
Choć tempo czytania miałam mozolne, to jednak bardzo chciałam poznać zakończenie. Wiedza w jaki sposób owce rozwiązały zagadkę (bądź nie - nic nie zdradzam 🤐) była mi niezbędna do życia 😅 Było ono jednak mocno rozczarowujące... Jak owca wyskakująca z konopi...
"Sprawiedliwość owiec" to lekki kryminał Leonie Swann w którym owce grają główne role. Owiec jest sporo, w końcu to całe stado, a każda z nich ma jedną bardzo wyróżniającą się cechę charakteru. To bardzo mądre owce. Gdy więc ginie ich pasterz biorą sprawy w swoje... kopytka 😉
To co przyciągnęło moją uwagę do tego kryminału to jego bohaterowie. I Ci, 🐑🐏 rzeczywiście są jego...
„Sprawiedliwość owiec” to powieść, której wyjątkowości nie można odmówić. Rzadko spotyka się filozoficzny kryminał okraszony dobrym humorem. Choć gatunek ten nie jest najbardziej unikalną cechą tego dzieła, to prowadzący śledztwo puchaci detektywi sprawiają, że książka na długo zapadnie w mojej pamięci.
Leonie Swann przenosi czytelnika na zielone irlandzkie pastwiska, gdzie stado owiec, otoczone miłością swojego pasterza George’a Glenna, prowadzi sielskie życie. Ich świat zostaje przewrócony do góry nogami, gdy znajdują go martwego. Dzięki doskonałemu węchowi, sokolemu wzrokowi oraz wiedzy zdobytej z książek czytanych im przez George’a, owce prowadzą wnikliwe dochodzenie. Sir Ritchfield, najstarszy baran w stadzie, wysnuwa wniosek, że „szpadel to nie choroba”, co oznacza, że ich pasterz został zamordowany. Owce postanawiają wziąć sprawę w swoje raciczki, rozwiązać zagadkę, a następnie wymierzyć sprawiedliwość.
„Sprawiedliwość owiec” wyróżnia się wśród innych powieści filozoficznych prostym językiem. Owce nie rozumieją wielu ludzkich zachowań, dlatego starają się je tłumaczyć w sposób dla siebie zrozumiały. Dla czytelnika mogą wydawać się zbyt naiwne, co sprawia, że książka może sprawiać wrażenie nieco infantylnej. Nie jest to jednak pozycja dla młodszych czytelników, gdyż porusza wiele trudnych tematów, które dziecko może nie zrozumieć.
Choć do języka i przekazu nie mam żadnych zastrzeżeń, a wręcz jestem nimi zachwycona, to wymienienie wszystkich błędów fabularnych zajęłoby mi kilka dobrych godzin. Podczas lektury wielokrotnie gubiłam się. Odróżnienie snów od jawy w wielu fragmentach było wręcz niemożliwe. Miałam wrażenie, że Leonie Swann nie była w stanie zapanować nad chaosem, który powstał podczas procesu twórczego. Dopiero po przeczytaniu ostatniej strony w mojej głowie pojawiło się pytanie: „Czy autorka świadomie wprowadziła czytelnika w stan dezorientacji, by ten mógł poczuć się jak owieczka zagubiona w świecie ludzi?”. ‘’.
Choć „Sprawiedliwość owiec” jest kryminałem, nie doświadczymy w nim brutalnych scen. Powieść jest również uboga w zwroty akcji. Nie dłuży się jednak, gdyż podglądanie życia owieczek oraz wyjątkowej kultury, którą wytworzyły, jest naprawdę fascynujące. Zaintrygowało mnie zwłaszcza to, jak tłumaczą sobie to, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Było to przykładem odwrócenia ról, które od lat zakorzeniły się w europejskiej kulturze, której fundamenty zbudowane są na chrześcijaństwie.
Fantastyczny pomysł autorki na rozwiązywanie kryminalnej zagadki przez stado owieczek, nie wystarczyłbym, uznała „Sprawiedliwość owiec” za dzieło wybitne. Warto jednak zwrócić uwagę, że był to debiut Swann. Dlatego nie przekreślam jej twórczości i z chęcią sięgnę po inne dzieła autorki, mając nadzieję, że wraz ze zdobytym doświadczeniem warsztat pisarski autorki uległ poprawie.
„Sprawiedliwość owiec” to powieść, której wyjątkowości nie można odmówić. Rzadko spotyka się filozoficzny kryminał okraszony dobrym humorem. Choć gatunek ten nie jest najbardziej unikalną cechą tego dzieła, to prowadzący śledztwo puchaci detektywi sprawiają, że książka na długo zapadnie w mojej pamięci.
Leonie Swann przenosi czytelnika na zielone irlandzkie pastwiska,...
„Glenkill. Sprawiedliwość owiec” to zupełnie inna odsłona kryminału czy powieści sensacyjnej z jaką miałam okazję się zetknąć. Bohaterami, którzy próbują rozwikłać tajemnice morderstwa ich pasterza są owce. I to jest ten najbardziej zaskakujący element tej historii bo poza tym jest to dość delikatna historia i prosta. Nie ma tu zbytnio krawych czy brutalnych opisów (nie licząc wbitego szpadla😉), a sama owce to dość ciekawi bohaterowie bo choć widzą i słyszą dość sporo ciekawych rzeczy to wiele z tego nie rozumieją zwyczajnie. Dlatego do pewnego stopnia była to dla mnie dość naiwna lektura i raczej pasuje odbiorem do osób, które chciałyby dopiero rozpocząć swoją przygodę z kryminałem niż do rasowych czytalników tego gatunku. Ja przyznaje, że przez większą część historii się wynudziłam i czekałam na coś takiego wow, ale oprócz samych owiec nie działo się tu zbyt wiele.
A samych owiec było sporo i początkowo traktowałam to wszystko humorystycznie, z czasem jednak było już po prostu zbyt infantylne. Nie bez znaczenia jest też na pewno fakt, że w oryginale książka została wydana w 2005 roku miała więc prawo nieco już być inaczej odbierana, wszak dwadzieścia lat temu zdecydowanie co innego się podobało… Ja nie polecam ani nie odradzam, jeśli ktoś lubi proste i lekkie pozycje to ta będzie idealna.
„Glenkill. Sprawiedliwość owiec” to zupełnie inna odsłona kryminału czy powieści sensacyjnej z jaką miałam okazję się zetknąć. Bohaterami, którzy próbują rozwikłać tajemnice morderstwa ich pasterza są owce. I to jest ten najbardziej zaskakujący element tej historii bo poza tym jest to dość delikatna historia i prosta. Nie ma tu zbytnio krawych czy brutalnych opisów (nie...
„Sprawiedliwość owiec” to wyjątkowa powieść, która łączy w sobie elementy filozoficzne z wątkiem kryminalnym. Już sam pomysł, by głównymi bohaterami uczynić owce, jest oryginalny i przykuwa uwagę. Co więcej, osadzenie akcji we współczesnej Irlandii to zdecydowanie atut – czytelnik może niemal poczuć atmosferę wrzosowisk, polan i klifów, co tworzy niepowtarzalny klimat.
Narracja jest wartka, a książkę czyta się całkiem dobrze, choć trzeba być uważnym – występuje tu wielu bohaterów, co skutkuje częstymi przeskokami fabularnymi. To sprawia, że lektura wymaga większego skupienia, a momentami można odnieść wrażenie, że coś istotnego umknęło. Kilkukrotnie musiałem wracać do wcześniejszych fragmentów, ponieważ ważne wydarzenia były opisane bardzo skrótowo – czasem wręcz w jednym zdaniu – przez co łatwo je przeoczyć. Niestety, ten sposób przedstawienia fabuły sprawia, że niektóre istotne wątki kryminalne tracą na klarowności i dynamice.
Największym minusem książki, moim zdaniem, jest właśnie część kryminalna. Sama historia jest dość prosta i gdyby nie nietuzinkowy pomysł, mogłaby nie być wystarczająco interesująca. Owszem, dla owiec rozwiązanie zagadki wydaje się złożone, ale z punktu widzenia czytelnika brakuje głębszej intrygi, a uproszczenia w fabule czasem obniżają jakość odbioru.
Podsumowując, „Sprawiedliwość owiec” to książka z ciekawym pomysłem i niespotykanym klimatem, jednak jej przedstawienie – zwłaszcza w zakresie wątku kryminalnego – pozostawia trochę do życzenia. Mimo to warto sięgnąć po tę powieść, choćby po to, by doświadczyć czegoś zupełnie innego. Za oryginalność pomysłu daję wysoką ocenę, ale obniżam ją za sposób poprowadzenia fabuły i liczne skróty narracyjne.
„Sprawiedliwość owiec” to wyjątkowa powieść, która łączy w sobie elementy filozoficzne z wątkiem kryminalnym. Już sam pomysł, by głównymi bohaterami uczynić owce, jest oryginalny i przykuwa uwagę. Co więcej, osadzenie akcji we współczesnej Irlandii to zdecydowanie atut – czytelnik może niemal poczuć atmosferę wrzosowisk, polan i klifów, co tworzy niepowtarzalny...
„Glennkill. Sprawiedliwość owiec” Leonie Swann to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Książka, która fabułą w znacznym stopniu odbiega od czytanych dotąd przeze mnie kryminałów, a jednak tak bardzo mnie zachwyciła!
Cudowne, szczęśliwe życie, które w nadmorskim Glennkill wiodą owce, którymi opiekuje się George Gleen. Choć niejednokrotnie owce miały mu wiele do zarzucenia, to jednak był dla nich dobrym pasterzem, który bardzo często im czytał i oswajał ich z ludzkim językiem. Dlatego też, gdy owce znajdują pasterza przebitego szpadlem, a obok znajdujące się owcze ślady, postanawiają zrobić wszystko, aby rozwiązać zagadkę i odnaleźć tego, kto go zabił. Zdecydowanym utrudnieniem jest brak możliwości komunikacji, bariery z tym związane są niemal nie do przeskoczenia. Choć i tak inteligencja owiec, dzięki ich pasterzowi, jest na niezwykle wysokim poziomie, a to wszystko za sprawą czytanych im książek, które niejednokrotnie wiele wyjaśniały.
Kryminalna historia, na którą czytelnik patrzy z perspektywy owiec, jest zdecydowanie nowym doświadczeniem, ale jak dla mnie bardzo ciekawym i oceniam je na plus. Sama kryminalna zagadka jest poprowadzona ciekawie i może zaskoczyć czytelnika. Nie brakuje w powieści humoru, który mi przypadł do gustu i niejednokrotnie powodował uśmiech na mojej twarzy podczas czytania powieści.
Historia zdecydowanie inna niż wszystkie, które miałam okazję do tej pory czytać, ale ja zdecydowanie oceniam ją na plus i bardzo serdecznie polecam ten tytuł.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Relacja.
„Glennkill. Sprawiedliwość owiec” Leonie Swann to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Książka, która fabułą w znacznym stopniu odbiega od czytanych dotąd przeze mnie kryminałów, a jednak tak bardzo mnie zachwyciła!
Cudowne, szczęśliwe życie, które w nadmorskim Glennkill wiodą owce, którymi opiekuje się George Gleen. Choć niejednokrotnie owce miały mu wiele do...
Jeśli książka jest nachalnie promowana przez LC, i objęta patronatem, prawdopodobieństwo mojego nie-zachwytu jest spore. 😞
I tym razem badziew określę jako literacki niewypał. Co za pretensjonalne, łopatologiczne, anty-zabawne 'dzieuko'.
Nie, jestem bardzo na 'nie'...!!
To arcydzie-uk-o nie zasługuje na zachwyty kopiuj-wklej na LC.
Podobnie jak japoński hit-kit z kawą i ogranym pomysłem podróży w czasie.
Wysiadam - nie po drodze mi z chałami (=empikowymi bestsellerami). 🙄
Nie będę jednak zaskoczona, jeśli film na podstawie tej grafomańskiej książeczki okaże się niezły. Jak "Forrest Gump" albo "Bridget Jones" np. - książki słabiutkie a filmy dały radę. 🤔
Jeśli książka jest nachalnie promowana przez LC, i objęta patronatem, prawdopodobieństwo mojego nie-zachwytu jest spore. 😞
I tym razem badziew określę jako literacki niewypał. Co za pretensjonalne, łopatologiczne, anty-zabawne 'dzieuko'.
Nie, jestem bardzo na 'nie'...!!
To arcydzie-uk-o nie zasługuje na zachwyty kopiuj-wklej na LC.
Podobnie jak japoński hit-kit z kawą i...
Powieść, która łączy w sobie elementy kryminału, humoru i refleksji nad ludzką naturą.
Zaskakująca nietypowa perspektywa narracyjna – głównymi bohaterami są owce, które stają się detektywami w fikcyjnej wiosce.
Akcja książki rozgrywa się w malowniczej scenerii wiejskiej, co tworzy kontrast do serwowanej fabuły. Postacie owiec są barwne i dobrze skonstruowane; każda z nich ma swoje unikalne cechy i charakteryzuje się własnymi pragnieniami oraz motywacjami.
Jednym z kluczowych tematów „Sprawiedliwości owiec” jest refleksja nad tym, jak w społeczności można odnaleźć sumienie oraz porządek, nawet gdy życie zdaje się być chaotyczne. Owce jako bohaterowie stają przed koniecznością podejmowania decyzji moralnych, co sprawia, że historia nabiera głębszego sensu.
Podsumowując, „Sprawiedliwość owiec” to nietuzinkowa powieść, która bawi i skłania do myślenia.
Powieść, która łączy w sobie elementy kryminału, humoru i refleksji nad ludzką naturą.
Zaskakująca nietypowa perspektywa narracyjna – głównymi bohaterami są owce, które stają się detektywami w fikcyjnej wiosce.
Akcja książki rozgrywa się w malowniczej scenerii wiejskiej, co tworzy kontrast do serwowanej fabuły. Postacie owiec są barwne i dobrze skonstruowane; każda z...
Sprawiedliwość owiec to komedia kryminalna napisana przez Leonie Swann i wydana przez Wydawnictwo Relacja
#współpracabarterowa
🐑 Ten kto mnie zna, wie jak bardzo kocham wszelkiego rodzaju zwierzęta, a szczególnie owce i kaczki. Więc byłem niemało podekscytowany sięgając po Sprawiedliwość Owiec. Niemniej okazała się lektura moim rozczarowaniem roku. Rozumiem sam zamysł: pasterz umiera w tajemniczych okolicznościach i jego owce postanawiają odnaleźć mordercę. A wszyscy wiemy jakie owce stereotypowo są - głupie. Inteligentni detektywi przyciągają uwagę - Poirot i Holmes. Ale głupi? Niemniej mamy całe stado a nie jednego detektywa. Każda z owiec specjalizuje się w czymś innym. Jedna ma dobrą pamięć, inna jest czarna, a jeszcze inna jest najbardziej naiwna czy ma najlepszy wzrok. Jednak całościowo jako stado są po prostu irytujące, infantylne i naiwne. Ta naiwność miała dodawać aspekt humorystyczny, niestety w żadnym momencie lektury nie udało jej się mnie rozbawić. A tylko raz się głupio uśmiechnąłem na początku książki, gdy po długich badaniach ciała przebitego szpadlem jedna z owiec (podobno najmądrzejsza) stwierdza, że pasterz nie żyje.
Całość niezmiernie mnie męczyła skacząc po wątkach i łopatologicznie wyjaśniając proste zagadnienia z perspektywy owiec. Sam zamysł brzmi ciekawie i świeżo, ale w praktyce wypadało słabo. Bardzo lubię kryminały gdzie do konkluzji może dochodzić czytelnik czytając między wierszami i zwracając uwagę na małe szczegóły, ale tutaj zamiast skupiać się na zbrodni to musiałem wytężać szare komórki by zrozumieć najprostsze terminy tłumaczone okrężnie.
Przez Sprawiedliwość Owiec wpadłem w zastój czytelniczy na parę ładnych tygodni i ciężko z czystym sumieniem polecić mi lekturę, która aż tak mnie wymęczyła. Nie wątpię, że ze względu na pomysł będę pamiętać tę pozycję na długo, ale czy będzie to opatrzone motylami w brzuchu? Raczej nie. Niesmak pozostanie na długo.
Jeśli jednak Ty drogi czytelniku, mimo mojej recenzji nadal jesteś zaciekawiony książka to jest to lektura zdecydowanie dla Ciebie! Chciałbym byś Ty poczuł tą radość co tysiące reklamowanych czytelników na całym świecie.
Sprawiedliwość owiec to komedia kryminalna napisana przez Leonie Swann i wydana przez Wydawnictwo Relacja
#współpracabarterowa
🐑 Ten kto mnie zna, wie jak bardzo kocham wszelkiego rodzaju zwierzęta, a szczególnie owce i kaczki. Więc byłem niemało podekscytowany sięgając po Sprawiedliwość Owiec. Niemniej okazała się lektura moim rozczarowaniem roku. Rozumiem sam zamysł:...
W irlandzkim miasteczku, na pastwisku zostają odnalezione zwłoki pasterza George’a. Wbity w jego ciało szpadel jednoznacznie wskazuje na morderstwo. Policja w osobie nieudolnego inspektora Holmesa próbuje złapać mordercę, jednak nie przynosi to efektów. Do śledztwa od razu wkraczają także owce, dla których George był najlepszą osobą na świecie. Zwierzęta postanawiają wybrać się do miasta, żeby podsłuchać, co o tajemniczej śmierci mówią mieszkańcy Glennkill i dowiadują się, że pasterz pozostawił po sobie tajemniczą rzecz. Testament.
Ten osobliwy kryminał został napisany z perspektywy… owiec. Są one głównymi bohaterkami, a ich poglądy na otaczający je świat są bardzo celne i niepozbawione humoru. I to jest ciekawe, bo co o świecie mogą sądzić zwierzęta, które całe swoje życie spędziły na pastwisku, a wiedzę czerpały z książek, które czytał im pasterz? No i były to przeważnie tzw. harlequiny 😊.
Bardzo ciekawym pomysłem jest przedstawienie na samym początki książki wszystkich owczych bohaterów, to zdecydowanie ułatwia czytanie, bo owiec w stadzie jest sporo i każda posiada jakąś indywidulną cechę. Akcja nie jest specjalnie porywająca, w końcu owce myślą i działają powoli, a każde ich działanie musi być dokładnie przemyślane. Bardzo fajne i nieoczywiste jest zakończenie, a sposób w jaki dzielne zwierzaki rozwiązują zagadkę jest niesamowity 😊. Polecam, bo czasem warto spojrzeć na świat z innej perspektywy.
Dla wszystkich, którym spodobają się przygody owiec mam dwie dobre informacje. Po pierwsze jest kontynuacja książki, a po drugie na podstawie powieści ma powstać film, a jego premiera, z tego co udało mi się znaleźć, planowana jest na początek 2026 roku.
W irlandzkim miasteczku, na pastwisku zostają odnalezione zwłoki pasterza George’a. Wbity w jego ciało szpadel jednoznacznie wskazuje na morderstwo. Policja w osobie nieudolnego inspektora Holmesa próbuje złapać mordercę, jednak nie przynosi to efektów. Do śledztwa od razu wkraczają także owce, dla których George był najlepszą osobą na świecie. Zwierzęta postanawiają wybrać...
🐑 Szanowni Państwo poznajcie proszę stado owiec! Tak, owiec bo tutaj one grają pierwsze skrzypce.
🐑 Co robią owce? A już Wam mówię. Owce prowadzą śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza George'a, którego znaleźli przebitego szpadlem na własnym kawałku ziemi.
🐑 Tylko jak one tego mają dokonać skoro ich życie ogranicza się do zjadania trawy na pastwisku i słuchania książek, które czytał im pasterz? Tak niewiele rozumieją z ludzkiego świata, ale nic ich nie powstrzyma przed odkryciem prawdy.
🐑 Wyruszają do miasta, aby podsłuchać co ludzie mówią o śmieci George'a. Musicie też wiedzieć, że owce wyczuwają człowieka po zapachu. Wiedzą kiedy ktoś kłamie, a kiedy mówi prawdę. Węch ich nigdy nie myli.
🐑 Co znalazło się w testamencie umarłego i co ma wspólnego konkurs na najmądrzejszą owcę z opisanym tu stadem? Musicie doczytać sami! Wszak nie ładnie było by wszystko Wam opowiedzieć 🤭
🐑 🐑🐑🐑🐑🐑🐑
Czytajcie, bo myślę, że te owce zaskoczą niejednego! 🐑🐑🐑
🐑 Szanowni Państwo poznajcie proszę stado owiec! Tak, owiec bo tutaj one grają pierwsze skrzypce.
🐑 Co robią owce? A już Wam mówię. Owce prowadzą śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza George'a, którego znaleźli przebitego szpadlem na własnym kawałku ziemi.
Nie powiem, ciekawie było wejść w owczą skórę i zobaczyć świat oczami naszych owczych bohaterów, aż mi szkoda, że przygoda już dobiegła końca, zżyłam się z tym stadem.
Powieść ciągnie się w takim tempie jak pasienie się owiec na trawie, lecz w tym przypadku bardzo przyjemnie się to czyta, nie nudzi, a wręcz pasuje idealnie. Kryminał, w którym to owce poszukują mordercy swojego pasterza, coś oryginalnego, ciekawego, cieszę się, że mogłam poznać tę książkę i przeczytać historię, która nie jest podobna do całej reszty, jakaś większa odskocznia. Oprócz skomplikowanej zagadki kryminalnej dostajemy również dawkę porządnego humoru. Nic mnie tak nie rozbawiło jak ludzie mający sporo na sumieniu, którzy uciekają przed zwykłym baranem nadając mu paranormalnych cech. Baran w kościele był chyba moją lubioną sceną, ale nie chce spoilerować, więc zachęcam do przeczytania. W niektórych momentach nie wiesz czy masz się śmiać, czy może jednak nie wypada ze względu na sytuację, w jakiej znaleźli się bohaterowie. Choć powiem szczerze, że początek może trochę znudzić to nie warto się zniechęciać, od połowy tak się wkręciłam, że widziałam siebie jako jedną z owiec, byłam w ich świecie, ich stadzie i razem z naszymi zwierzęcymi bohaterami za wszelką cenę chciałam rozwiązać zagadkę zabójstwa ich ukochanego George'a. Choć takiego końca to się w sumie nie spodziewałam, trochę przykro mi się zrobiło, ale też rozczuliło mnie to, co zrobił dla swoich owiec. Jeśli reszta książek tej autorki jest tak samo wciągająca jak te dwie, które teraz przeczytałam to chyba trafi ona do topki moich ulubionych autorów. Ostrzeżenie na końcu książki tak mnie rozbawiło, że musiałam podzielić się tą cudną informacją ze swoim chłopakiem, który akurat był w zasięgu ręki, nie mogłam tego zatrzymać dla siebie, coś pięknego 😆. A więc ja ze swojej strony zachęcam każdego fana kryminałów by razem z tymi cudownymi owcami spróbował rozwiązać dziwną zagadkę morderstwa ukochanego pasterza.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Relacja
IG: bajecznie_zaczytana
Nie powiem, ciekawie było wejść w owczą skórę i zobaczyć świat oczami naszych owczych bohaterów, aż mi szkoda, że przygoda już dobiegła końca, zżyłam się z tym stadem.
Powieść ciągnie się w takim tempie jak pasienie się owiec na trawie, lecz w tym przypadku bardzo przyjemnie się to czyta, nie nudzi, a wręcz pasuje idealnie. Kryminał, w którym to owce poszukują mordercy...
W zeszłym roku w okolicy świąt słuchałam audiobooka Christie, a w tym roku w ramach tej nowej tradycji zaglądania do kryminałów zdecydowałam się spojrzeć na zagadkę morderstwa pasterza z perspektywy… owiec.
Tak, dobrze czytacie. Nie ma w tej powieści sprytnego Holmesa (co ciekawe, jakiś Holmes jest, ale nazwisko ma raczej ironiczny wydźwięk w jego przypadku), czy dociekliwej Panny Marple, jest za to stadko zwierząt, które próbuje dociec sprawiedliwości w małej irlandzkiej wsi.
Jak możecie się spodziewać, nie będzie to łatwe – nie wszystkie owce łatwo dają się przekonać do podejmowania wysiłku, zwłaszcza, że tak wielu rzeczy w świecie ludzi nie rozumieją. I w tym tkwi chyba urok tej książki, w podążaniu za tropami opowiedzianymi w taki sposób, że na pozór tajemnicza, nieskończona Rzecz pożerająca samą siebie… okazuje się łańcuszkiem. A Szatan raczej nie popełnił zbrodni, bo jest tylko osłem z sąsiedniego gospodarstwa.
I tu trzeba przyznać, że z jednej strony nasi bohaterowie naprawdę trzymają się dość wiarygodnych ram i pozostają w swoich zwierzęcych ograniczeniach, a z drugiej każde z nich ma własną osobowość i cechy szczególne.
W miarę jak podążamy wraz z nimi biegiem historii okazuje się też, że po stronie ludzkich mieszkańców Glenhill również znajdziemy szeroką gamę charakterów i wiele szkieletów zagrzebanych w szafie. Co dokładnie wydarzyło się tam siedem lat temu? Kim jest nowoprzybyła kobieta, która interesuje się morderstwem pasterza? I co z tym wszystkim ma wspólnego Bóg i rzeźnik?
Mimo mnogości wątków, większość z nich znajduje swoje rozwiązanie i wyjaśnienie. Dla niektórych zakończenie może być trochę inne niż się spodziewał, ale jako że dla mnie druga część powieści była znacznie bardziej wciągająca, to mi to nie przeszkadzało.
Myślę że spodoba się fanom lekkich książek; jest tu też sporo humorystycznych wstawek, a i różnych przesłanek filozoficznych. Ja się nie zachwyciłam, ale też głównie dlatego, że to nie do końca mój gatunek.
ig: @tylkotrocheczytam
W zeszłym roku w okolicy świąt słuchałam audiobooka Christie, a w tym roku w ramach tej nowej tradycji zaglądania do kryminałów zdecydowałam się spojrzeć na zagadkę morderstwa pasterza z perspektywy… owiec.
Tak, dobrze czytacie. Nie ma w tej powieści sprytnego Holmesa (co ciekawe, jakiś Holmes jest, ale nazwisko ma raczej ironiczny wydźwięk w jego przypadku), czy...
Znacie gadające owce, które chcą odnaleźć sprawcę morderstwa? Jeżeli nie, a chcecie przeżyć przygodę z charakterystycznymi zwierzętami, to zapraszam do przeczytania książki "Sprawiedliwość owiec”
To dość specyficzna książka. Akcja dzieje się w
irlandzkim miasteczku Glennkill, gdzie na polu owce odnajdują zwłoki swojego pasterza George’a. I może nie ma w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że one zaczynają rozważać poszukiwanie mordercy. Dlaczego? Georg był dla nich dobry, opiekował się nimi, można powiedzieć, że je kochał, a wieczorami czytał im kryminały. Myślał, że one nic nie rozumieją, sprytne owce doskonale wiedziały, co im czyta a potem we własnym gronie dyskutowały o tym, co usłyszały. W momencie odnalezienia zwłok chciały wykorzystać zdobytą wiedzę i odnaleźć mordercę. Śmieszne no nie? Owce takie dość odmienne zwierzęta, które potrafiły analizować i nieźle wczuć się w śledztwo. Książka w samej akcji jest dość powolna i rozwlekła, w końcu owce mają czas. Ale autorka świetnie w każdej z nich ukryła ludzkie cechy, które z czasem zaczynają wyraźnie się ujawniać. I powiem wam, że dochodzą do sprawiedliwości i rozwiązują zagadkę, która nawet mnie samą zaskoczyła.
Jest trochę śmiechu, zadumy. Ktoś, kto szuka kryminalnych wrażeń, nie znajdzie jej w tej książce. Początek może wydawać się mało zachęcający, nawet nudny, ale z czasem fajnie poczytać co tam te owce mają do powiedzenia.
Znacie gadające owce, które chcą odnaleźć sprawcę morderstwa? Jeżeli nie, a chcecie przeżyć przygodę z charakterystycznymi zwierzętami, to zapraszam do przeczytania książki "Sprawiedliwość owiec”
To dość specyficzna książka. Akcja dzieje się w
irlandzkim miasteczku Glennkill, gdzie na polu owce odnajdują zwłoki swojego pasterza George’a. I może nie ma w tym nic dziwnego,...
Rewelacyjna. Wciąga od pierwszych stron. Czyta się szybko i akcja rozwija się wartko, a mimo to zapada w pamięć na długo. Jaki świetny pomysł na opowieść w gąszczu fatalnych kryminałów, jakie zalegają na półkach księgarń! Bardzo polecam!
Rewelacyjna. Wciąga od pierwszych stron. Czyta się szybko i akcja rozwija się wartko, a mimo to zapada w pamięć na długo. Jaki świetny pomysł na opowieść w gąszczu fatalnych kryminałów, jakie zalegają na półkach księgarń! Bardzo polecam!
🐑 Kto powiedział, że detektywem musi być człowiek?
📖 Glennkill. Sprawiedliwość owiec
✒️ Leonie Swann
🏢 Wydawnictwo Relacja
[współpraca reklamowa] z Wydawnictwo Relacja
🐑 Fabuła książki jest tak nietypowa, że trudno oprzeć się wrażeniu, że sami bohaterowie – owce – stanowią jej największy urok. Każda z nich ma swój niepowtarzalny charakter: od poważnej i rozważnej Miss Maple, przez ciekawskiego Sir Ritchfielda, po marzycielkę Mopple’a, która nigdy niczego nie zapomina.
🐑 Ich świat ograniczony do pastwiska i wspomnień po zmarłym pasterzu zderza się z ludzką codziennością, tworząc sceny pełne humoru, refleksji i zaskoczeń. A wszystko to w rytmie beczenia i przemyśleń, które ukazują, jak różne mogą być perspektywy na tę samą rzeczywistość.
🐑 Co jednak najbardziej fascynuje w tej książce, to sposób, w jaki Swann oddaje świat widziany oczami zwierząt. Ludzka logika zostaje zastąpiona owczym rozumowaniem, które, choć naiwne, ma swoją wyjątkową mądrość. Czyż nie jest zabawne i zarazem zastanawiające, jak niewiele różni nas od owiec, jeśli chodzi o próbę zrozumienia rzeczywistości, której nie do końca pojmujemy?
🐑 Ta książka to nie tylko kryminał z nietuzinkowymi bohaterami, ale również subtelna opowieść o tym, jak różnorodny i bogaty może być świat widziany oczami innych istot. To książka, która bawi, skłania do refleksji i pokazuje, że nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by szukać sprawiedliwości – czasem wystarczy odrobina determinacji i owczej ciekawości. Czy odważycie się wejść na pastwisko pełne zagadek?
🐑 Kto powiedział, że detektywem musi być człowiek?
📖 Glennkill. Sprawiedliwość owiec
✒️ Leonie Swann
🏢 Wydawnictwo Relacja
[współpraca reklamowa] z Wydawnictwo Relacja
🐑 Fabuła książki jest tak nietypowa, że trudno oprzeć się wrażeniu, że sami bohaterowie – owce – stanowią jej największy urok. Każda z nich ma swój niepowtarzalny charakter: od poważnej i rozważnej Miss...
Liczyliście kiedykolwiek owce, żeby zasnąć? Ja pewnie próbowałam z ciekawości, a i przy dzisiejszej lekturze nie raz zasypiałam, ale nie dlatego, że się wynudziłam, a dlatego, że filozoficzne wywody owiec przeplatane jedzeniem trawy wydobyły ze mnie to, jak bardzo ostatnio byłam zmęczona i niedosypiałam.
"Sprawiedliwość owiec", które dziś recenzuję w ramach współpracy z @wydawnictworelacja wybrałam do recenzji, bo miałam dość takich zwykłych kryminałów, przefurzyłam z gatunkiem i uznałam, że czas go sobie odczarować niekonwencjonalnymi głównymi bohaterami - czyli owcami. I wiecie, wyobrażałam sobie to tak, że będą owce, które chcą rozwiązać zagadkę śmierci pasterza, ale bardziej interesuje ich jedzenie trawy i nie bardzo rozumieją ludzki świat poza pastwiskiem. I powiem wam, że tu się nie pomyliłam, ale nie przewidziałam jednego - filozoficznych rozważań na temat życia, pustki, runa, rodzajów traw, życia w stadzie, a tego była ogromna masa i jak się okazało nie mieliśmy tu raczej do czynienia z opowieścią kryminalną, a bardziej ... filozoficzną. A żeby przy takiej przysiąść to trzeba być wypoczętym, nie to co ja. Tak, że koniec końców codziennie dawkowałam sobie po 30 stron tej owczej filozofii i dopiero ostatnie 100 stron pochłonęłam w 1 dzień.
Na pewno jest to pozycja nietypowa, interesująca i niektórych zaskoczy zakończenie (ja połowicznie szybko domyśliłam się kto zabił). Według mnie to właśnie zakończenie nadaje całej tej owczej historii sens. Jest taką klamrą dla czasem przedziwnych wywodów owiec i nadaje im sens. Tak, że jeśli chcecie się przenieść do hermetycznej wioski w Irlandii, z jednym barem, jednym sklepem i jednym kościołem, gdzie w zamkniętej przyczepie znajduje się jakaś lepsza "trawka" , człowiek człowiekowi wilkiem, a wilk to jest na pewno w owczej skórze może warto się skusić na tę nieco absurdalną i abstrakcyjną powieść.
Liczyliście kiedykolwiek owce, żeby zasnąć? Ja pewnie próbowałam z ciekawości, a i przy dzisiejszej lekturze nie raz zasypiałam, ale nie dlatego, że się wynudziłam, a dlatego, że filozoficzne wywody owiec przeplatane jedzeniem trawy wydobyły ze mnie to, jak bardzo ostatnio byłam zmęczona i niedosypiałam.
"Sprawiedliwość owiec", które dziś recenzuję w ramach współpracy z...
Bardzo ciekawy pomysł, ale czytało się dość nierówno
Bardzo ciekawy pomysł, ale czytało się dość nierówno
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIntrygujący pomysł, niestety za dużo tutaj filozoficznych wstawek, patetycznych zdań i górnolotnych słów. Niektóre rozdziały strasznie się ciągnęły. Wiele by zyskała, gdyby trochę ją skrócić, wyrzucając te akapity. Rozwiązanie zagadki również wydawało mi się trochę naciągane. Dodatkowa gwiazdka za parę całkiem zabawnych dialogów.
Intrygujący pomysł, niestety za dużo tutaj filozoficznych wstawek, patetycznych zdań i górnolotnych słów. Niektóre rozdziały strasznie się ciągnęły. Wiele by zyskała, gdyby trochę ją skrócić, wyrzucając te akapity. Rozwiązanie zagadki również wydawało mi się trochę naciągane. Dodatkowa gwiazdka za parę całkiem zabawnych dialogów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKryminał z wełnianym twistem 🥸🐑🐑🐑
Ta książka totalnie mnie zaskoczyła. Z pozoru lekka i zabawna, z nietypową perspektywą – bo całość śledzimy oczami owiec (!) – a w rzeczywistości przemyca dużo smutku i refleksji.
Najbardziej spodobała mi się właśnie ta perspektywa – niesamowicie świeża, momentami naprawdę zabawna. Owce analizujące ludzkie zachowania, ich logika i skojarzenia (często absurdalne, ale urocze!) – niejednokrotnie sprawiały, że uśmiechałam się do siebie podczas czytania. Szczególnie bawiły mnie sceny, kiedy owce były bardzo na czymś skupione… ale nagle musiały przerwać, bo trawa. Trawa zawsze wygrywa.
To wszystko sprawiało wrażenie lekkiej historii, dopóki nie przyszła refleksja, że w gruncie rzeczy całość jest opowieścią o stracie, żałobie i próbie zrozumienia świata, który nagle się zmienia. Ten smutek czaił się gdzieś w tle i uderzył mnie mocniej, niż się spodziewałam.
Nie spodziewałam się po tej książce tylu emocji. To nie tylko zabawny kryminał – to też bardzo mądra i poruszająca historia.
Kryminał z wełnianym twistem 🥸🐑🐑🐑
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka totalnie mnie zaskoczyła. Z pozoru lekka i zabawna, z nietypową perspektywą – bo całość śledzimy oczami owiec (!) – a w rzeczywistości przemyca dużo smutku i refleksji.
Najbardziej spodobała mi się właśnie ta perspektywa – niesamowicie świeża, momentami naprawdę zabawna. Owce analizujące ludzkie zachowania, ich logika i...
Jest to moje drugie podejście do tej książki. Pierwszy raz próbowałam ją przeczytać w gimnazjum, mniej więcej wtedy, kiedy wyszła po raz pierwszy. Pamiętam, że porzuciłam tę książkę po paru stronach. Tym razem przeczytałam ją do końca. A raczej nie tyle przeczytałam, co wymęczyłam. Nie porwała mnie ona wcale.
Uważam, że pomysł na książkę był ciekawy. Zwłaszcza wykorzystanie owiec. Nigdy bym się nie spodziewała, że to spokojne zwierzę może był bohaterem książki. Autorka uchwyciła to, że zwierzęta nie myślą jak ludzie. Owce miały dziecinny sposób myślenia, co jest i plusem i minusem. Plusem, bo to dodaje jako takiej autentyczności. Minusem było to, że czytanie komedii kryminalnej z punktu widzenia “dziecka” na dłuższą metę było nużące.
Fabuła też mnie nie porwała. Miałam wrażenie jakby na siłę autorka próbowała rozciągać akcję. Przyłapywałam się na tym, że się wyłączałam momentami podczas czytania. Najlepiej mi się czytało końcówkę, bo wiedziałam, że to już koniec i ta perspektywa bardzo mnie cieszyła.
Jest to moje drugie podejście do tej książki. Pierwszy raz próbowałam ją przeczytać w gimnazjum, mniej więcej wtedy, kiedy wyszła po raz pierwszy. Pamiętam, że porzuciłam tę książkę po paru stronach. Tym razem przeczytałam ją do końca. A raczej nie tyle przeczytałam, co wymęczyłam. Nie porwała mnie ona wcale.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam, że pomysł na książkę był ciekawy. Zwłaszcza...
Znacie książki pisane z perspektywy zwierząt?
Czytałam już klika książek napisanych z psiej perspektywy, jednak pierwszy raz spotkałam się z owcami.
"Sprawiedliwość owiec" to owczy kryminał. Akcja dzieje się na pastwisku małej irlandzkiej wioski Glennkill, gdzie owce od wodzą najmądrzejszej owcy w stadzie Miss Maple, prowadzą śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza. Owce w komiczny sposób rozwiązują zagadkę morderstwa. Są one obdarzone niezwykłą inteligencją oraz zdolnością logicznego myślenia dzięki temu odkrywają niekoniecznie dla nich zrozumiałe tajemnice mieszkańców.
"Sprawiedliwość owiec" swoim nietypowym podejściem do tematu wyróżnia się na tle innych kryminałów .
O ile autorka przerysowała zdolności owiec, to one nie są wcale takie durne jak by się nam wydawało. Owce komunikują się między sobą za pomocą dźwięków i gestów. Bez problemu rozpoznają twarze i emocje ludzi. Mają doskonałą pamięć, nawet z najdłuższej wędrówki bez problemu wrócą do domu.
Przyznam, że ta debiutancka powieść Leonie Swann w mojej opinii wypada o wiele lepiej niż Agnes Sharp o której ostatnio Wam pisałam.
Więc jeśli lubicie kryminały w połączeniu z inteligentnym humorem oraz kochacie zwierzęta, to ta pwieść będzie strzałem w dziesiątkę.
Polecam.
Znacie książki pisane z perspektywy zwierząt?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam już klika książek napisanych z psiej perspektywy, jednak pierwszy raz spotkałam się z owcami.
"Sprawiedliwość owiec" to owczy kryminał. Akcja dzieje się na pastwisku małej irlandzkiej wioski Glennkill, gdzie owce od wodzą najmądrzejszej owcy w stadzie Miss Maple, prowadzą śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza....
Bardzo ciekawa pozycja. Musiała być trudna do napisania - tym bardziej szacunek. Osobiście uważam że każdy powinien raz na jakiś czas przeczytać książkę w której spojrzymy na świat a konkretnie na nas - ludzi oczami zwierząt czy owadów. To sprowadza na ziemię.
Bardzo ciekawa pozycja. Musiała być trudna do napisania - tym bardziej szacunek. Osobiście uważam że każdy powinien raz na jakiś czas przeczytać książkę w której spojrzymy na świat a konkretnie na nas - ludzi oczami zwierząt czy owadów. To sprowadza na ziemię.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy po raz pierwszy zobaczyłam tytuł tej książki, pomyślałam: tego jeszcze nie było! Pomysł na fabułę wydał mi się intrygujący – owce prowadzące śledztwo w sprawie morderstwa swojego pasterza? Brzmiało to jak obietnica lektury niespotykanej. Niestety, moje początkowe nastawienie szybko uległo zmianie.
Akcja książki rozgrywa się na spokojnych irlandzkich pastwiskach, gdzie życie George’a i jego stada owiec toczy się leniwym,spokojnym rytmem – do czasu, gdy mężczyzna zostaje znaleziony martwy z wbitym szpadlem. Wtedy owce postanawiają rozwikłać zagadkę jego śmierci. Choć opis fabuły sugeruje kryminał z nutką humoru, trudno mi jednoznacznie przypisać książkę do jakiegokolwiek gatunku.
Czytanie tej powieści nie dość , że dłużyło mi się niemiłosiernie to męczyło,a jej fenomen, o którym tyle słyszałam, pozostał dla mnie niezrozumiały. Jedyne, co mogę zaliczyć na plus, to interesujące spostrzeżenia autorki dotyczące natury ludzkiej przedstawione z perspektywy zwierząt. Kilka wspaniałych cytatów i śmiesznych dialogów.
Niestety, całość nie trafiła w mój gust i pozostawiła raczej negatywne odczucia.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tytuł tej książki, pomyślałam: tego jeszcze nie było! Pomysł na fabułę wydał mi się intrygujący – owce prowadzące śledztwo w sprawie morderstwa swojego pasterza? Brzmiało to jak obietnica lektury niespotykanej. Niestety, moje początkowe nastawienie szybko uległo zmianie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja książki rozgrywa się na spokojnych irlandzkich pastwiskach,...
Zmiana perspektywy to zawsze fascynujący narracyjny zabieg.
A gdy otrzymujemy zestaw: nietypowa perspektywa, próba wcielenia się w umysł hasającego po łąkach zwierzęcia i gatunek literacki oparty na rozwiązywaniu zagadek, to robi się już szalenie ciekawie.
To wszystko funduje nam Leonie Swann w swojej opowieści o odkryciu prawdy o śmierci pasterza przez owieczki z jego stada.
A jest to stado nietuzinkowe i pełne wyrazistych osobowości.
To książka pełna wariacji na temat tego, co mogłyby myśleć zwierzęta patrząc na świat człowieka - jego zachowania, motywacje, międzyludzkie relacje.
Opowieść o meandrach owczego śledztwa czyta się z przyjemnością (mając z tyłu głowy nieustające delikatne wrażenie poczucia absurdu, a to piękne połączenie).
Zmiana perspektywy to zawsze fascynujący narracyjny zabieg.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA gdy otrzymujemy zestaw: nietypowa perspektywa, próba wcielenia się w umysł hasającego po łąkach zwierzęcia i gatunek literacki oparty na rozwiązywaniu zagadek, to robi się już szalenie ciekawie.
To wszystko funduje nam Leonie Swann w swojej opowieści o odkryciu prawdy o śmierci pasterza przez owieczki z jego...
Baranek Shaun w kryminalnym wydaniu.
Podchodziłam do tej lektury z zaciekawieniem - jak została poprowadzona narracja; jaka jest zagadka kryminalna do rozwiązania; ile wspólnego ma z "Folwarkiem zwierzęcym". (Odpowiadam: nowatorsko i ciekawie; niekonwencjonalna i nieoczywista; nie za wiele, poza pozwoleniem rozumienia owczej "mowy" - nie jest to metafora wyrażona prozą.)
Niezwykle przyjemnie było stać się częścią stada owiec z Glennkill, mieć wgląd w różnorodność osobowości i spojrzeń na świat. Podziwiam również, że wszystko jest poprowadzone z taką konsekwencją. Na wszelkie wydarzenia, przez większość czasu, spogląda się z perspektywy zwierząt, które nie rozumieją i nie wiedzą wszystkiego, nie mają wygórowanych potrzeb i pragnień, których życie do tej pory kręciło się wokół pasienia się, więc nie zawsze są wnikliwe i skupione, kiedy pod nogami rośnie smaczna trawa.
Baranek Shaun w kryminalnym wydaniu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodchodziłam do tej lektury z zaciekawieniem - jak została poprowadzona narracja; jaka jest zagadka kryminalna do rozwiązania; ile wspólnego ma z "Folwarkiem zwierzęcym". (Odpowiadam: nowatorsko i ciekawie; niekonwencjonalna i nieoczywista; nie za wiele, poza pozwoleniem rozumienia owczej "mowy" - nie jest to metafora wyrażona...
Wydana w 2006 roku „Sprawiedliwość owiec” Leonie Swann stała się bestsellerem wydawniczym. Zyskała spore grono czytelników, dzięki czemu powstała kolejna część pt. „Triumf owiec”. Spodobał się pomysł pisarki, by przedstawić świat małej irlandzkiej osady oczami owiec, wcielających się w rolę detektywów prowadzących śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza.
Koncepcja jest zabawna i oryginalna i na początku nawet dobrze się bawiłam. Pierwsza scena wprawiła mnie w zabawny nastrój, bo wygłoszony na widok zwłok przebitych szpadlem komentarz starego barana: „Nie umarł na chorobę. Szpadel to nie choroba” był naprawdę znakomity. Podobnie jak scena spowiedzi, czy udziału owiec w ceremonii pogrzebowej. Jednak całość bardzo mnie zmęczyła, więc zaczęłam się zastanawiać, dlaczego książka, którą polubiły rzesze czytelników mnie nie zachwyciła, doszłam do wniosku, że rzecz jest chyba w moim wieku. Wyrosłam już z opowieści o gadających zwierzątkach, choć doceniam celność obserwacji zawartych przez autorkę.
W klasycznych bajkach owca, czy jagnię to alegoria naiwności i głupoty. U Krasickiego jagniątko dziwi się, że wilki chcą je zjeść i zadaje naiwne pytanie o przyczynę ich agresji. Owce z powieści Leonie Swann są podobne. Nie rozumieją ludzkiego świata, więc są zdumione i po swojemu tłumaczą sobie dziwactwa człowieka. A ponieważ ich wiedza o świecie pochodzi przede wszystkim z tandetnych romansów, które czytał im George, więc interpretują wszelkie zachowania stosownie do jakości tej literatury. Do oceniania ludzkich charakterów wykorzystują węch, słuch i wzrok, a wnioski, jakie wyciągają są dość zabawne.
Jednak sposób budowania fabuły mnie zupełnie pokonał. Miałam wrażenie ogromnego chaosu, nad którym nie byłam w stanie zapanować. Miejscami nie zauważałam wręcz, jak doszło do niektórych wydarzeń. Niektóre fragmenty mnie znudziły, inne poirytowały. Doczytałam do końca, ale doszłam do wniosku, że to nie jest ten rodzaj literatury, który do mnie trafia. Zostawię go innym, bo nie wątpię, że historia o owczych detektywach może się podobać.
Wydana w 2006 roku „Sprawiedliwość owiec” Leonie Swann stała się bestsellerem wydawniczym. Zyskała spore grono czytelników, dzięki czemu powstała kolejna część pt. „Triumf owiec”. Spodobał się pomysł pisarki, by przedstawić świat małej irlandzkiej osady oczami owiec, wcielających się w rolę detektywów prowadzących śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKoncepcja...
Nietypowy pomysł, dla mnie osobiście bardzo udany.
Nietypowy pomysł, dla mnie osobiście bardzo udany.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawy pomysł na kryminał, przyjemnie się czytało.
Ciekawy pomysł na kryminał, przyjemnie się czytało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNic specjalnego. Pomysł nowatorski, ale jakoś nie chwyciło.
Nic specjalnego. Pomysł nowatorski, ale jakoś nie chwyciło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie była najprostsza lektura, z tych po które ostatnio sięgnęłam. Momentami trzeba było zwolnić by zrozumieć sens, potrzebowałam dużo ciszy dookoła by móc wczuć się w klimat panujący na pastwisku. Nie mniej, pozycja bardzo ciekawa i niebanalna, zupełnie nowa perspektywa była odświeżająca i mimo, że lektura zajęła mi sporo czasu to czytało się przyjemnie
To nie była najprostsza lektura, z tych po które ostatnio sięgnęłam. Momentami trzeba było zwolnić by zrozumieć sens, potrzebowałam dużo ciszy dookoła by móc wczuć się w klimat panujący na pastwisku. Nie mniej, pozycja bardzo ciekawa i niebanalna, zupełnie nowa perspektywa była odświeżająca i mimo, że lektura zajęła mi sporo czasu to czytało się przyjemnie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Sprawiedliwość owiec" to lekki kryminał Leonie Swann w którym owce grają główne role. Owiec jest sporo, w końcu to całe stado, a każda z nich ma jedną bardzo wyróżniającą się cechę charakteru. To bardzo mądre owce. Gdy więc ginie ich pasterz biorą sprawy w swoje... kopytka 😉
To co przyciągnęło moją uwagę do tego kryminału to jego bohaterowie. I Ci, 🐑🐏 rzeczywiście są jego dużym plusem wprowadzając element oryginalny i humorystyczny. Oryginalności i powiewu świeżości spodziewałam się jednak nieco więcej po tej książce. Gdybym nie przegapiła faktu, że to wznowienie z 2005 r. może i moje oczekiwania co do nowatorstwa w tej powieści byłyby inne.
Początek tej powieści jest świetny. Autorka wprowadza nas w sam środek sceny kryminalnej, którą obserwujemy razem z owcami z boku. Ich dialogi oraz wyjaśnienia ludzkiej mowy są przekomiczne. Nawiązania do 'Pamel' to złoto 😁 Bardzo żałuję, że cała powieść taka nie jest...
Akcja jest nie tyle powolna co bardzo rozciągnięta przez co zaczyna czytelnika nużyć. Rozmowy owiec odbiegają od tematu. Podsłuchane przez nie z kolei fragmenty rozmów ludzi są dezorientujące i wprowadzają chaos. Ludzie nie są tu mądrzejsi od owiec, wydają się nawet głupszym stadem 🤭
Choć tempo czytania miałam mozolne, to jednak bardzo chciałam poznać zakończenie. Wiedza w jaki sposób owce rozwiązały zagadkę (bądź nie - nic nie zdradzam 🤐) była mi niezbędna do życia 😅 Było ono jednak mocno rozczarowujące... Jak owca wyskakująca z konopi...
"Sprawiedliwość owiec" to lekki kryminał Leonie Swann w którym owce grają główne role. Owiec jest sporo, w końcu to całe stado, a każda z nich ma jedną bardzo wyróżniającą się cechę charakteru. To bardzo mądre owce. Gdy więc ginie ich pasterz biorą sprawy w swoje... kopytka 😉
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo co przyciągnęło moją uwagę do tego kryminału to jego bohaterowie. I Ci, 🐑🐏 rzeczywiście są jego...
„Sprawiedliwość owiec” to powieść, której wyjątkowości nie można odmówić. Rzadko spotyka się filozoficzny kryminał okraszony dobrym humorem. Choć gatunek ten nie jest najbardziej unikalną cechą tego dzieła, to prowadzący śledztwo puchaci detektywi sprawiają, że książka na długo zapadnie w mojej pamięci.
Leonie Swann przenosi czytelnika na zielone irlandzkie pastwiska, gdzie stado owiec, otoczone miłością swojego pasterza George’a Glenna, prowadzi sielskie życie. Ich świat zostaje przewrócony do góry nogami, gdy znajdują go martwego. Dzięki doskonałemu węchowi, sokolemu wzrokowi oraz wiedzy zdobytej z książek czytanych im przez George’a, owce prowadzą wnikliwe dochodzenie. Sir Ritchfield, najstarszy baran w stadzie, wysnuwa wniosek, że „szpadel to nie choroba”, co oznacza, że ich pasterz został zamordowany. Owce postanawiają wziąć sprawę w swoje raciczki, rozwiązać zagadkę, a następnie wymierzyć sprawiedliwość.
„Sprawiedliwość owiec” wyróżnia się wśród innych powieści filozoficznych prostym językiem. Owce nie rozumieją wielu ludzkich zachowań, dlatego starają się je tłumaczyć w sposób dla siebie zrozumiały. Dla czytelnika mogą wydawać się zbyt naiwne, co sprawia, że książka może sprawiać wrażenie nieco infantylnej. Nie jest to jednak pozycja dla młodszych czytelników, gdyż porusza wiele trudnych tematów, które dziecko może nie zrozumieć.
Choć do języka i przekazu nie mam żadnych zastrzeżeń, a wręcz jestem nimi zachwycona, to wymienienie wszystkich błędów fabularnych zajęłoby mi kilka dobrych godzin. Podczas lektury wielokrotnie gubiłam się. Odróżnienie snów od jawy w wielu fragmentach było wręcz niemożliwe. Miałam wrażenie, że Leonie Swann nie była w stanie zapanować nad chaosem, który powstał podczas procesu twórczego. Dopiero po przeczytaniu ostatniej strony w mojej głowie pojawiło się pytanie: „Czy autorka świadomie wprowadziła czytelnika w stan dezorientacji, by ten mógł poczuć się jak owieczka zagubiona w świecie ludzi?”. ‘’.
Choć „Sprawiedliwość owiec” jest kryminałem, nie doświadczymy w nim brutalnych scen. Powieść jest również uboga w zwroty akcji. Nie dłuży się jednak, gdyż podglądanie życia owieczek oraz wyjątkowej kultury, którą wytworzyły, jest naprawdę fascynujące. Zaintrygowało mnie zwłaszcza to, jak tłumaczą sobie to, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Było to przykładem odwrócenia ról, które od lat zakorzeniły się w europejskiej kulturze, której fundamenty zbudowane są na chrześcijaństwie.
Fantastyczny pomysł autorki na rozwiązywanie kryminalnej zagadki przez stado owieczek, nie wystarczyłbym, uznała „Sprawiedliwość owiec” za dzieło wybitne. Warto jednak zwrócić uwagę, że był to debiut Swann. Dlatego nie przekreślam jej twórczości i z chęcią sięgnę po inne dzieła autorki, mając nadzieję, że wraz ze zdobytym doświadczeniem warsztat pisarski autorki uległ poprawie.
„Sprawiedliwość owiec” to powieść, której wyjątkowości nie można odmówić. Rzadko spotyka się filozoficzny kryminał okraszony dobrym humorem. Choć gatunek ten nie jest najbardziej unikalną cechą tego dzieła, to prowadzący śledztwo puchaci detektywi sprawiają, że książka na długo zapadnie w mojej pamięci.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLeonie Swann przenosi czytelnika na zielone irlandzkie pastwiska,...
„Glenkill. Sprawiedliwość owiec” to zupełnie inna odsłona kryminału czy powieści sensacyjnej z jaką miałam okazję się zetknąć. Bohaterami, którzy próbują rozwikłać tajemnice morderstwa ich pasterza są owce. I to jest ten najbardziej zaskakujący element tej historii bo poza tym jest to dość delikatna historia i prosta. Nie ma tu zbytnio krawych czy brutalnych opisów (nie licząc wbitego szpadla😉), a sama owce to dość ciekawi bohaterowie bo choć widzą i słyszą dość sporo ciekawych rzeczy to wiele z tego nie rozumieją zwyczajnie. Dlatego do pewnego stopnia była to dla mnie dość naiwna lektura i raczej pasuje odbiorem do osób, które chciałyby dopiero rozpocząć swoją przygodę z kryminałem niż do rasowych czytalników tego gatunku. Ja przyznaje, że przez większą część historii się wynudziłam i czekałam na coś takiego wow, ale oprócz samych owiec nie działo się tu zbyt wiele.
A samych owiec było sporo i początkowo traktowałam to wszystko humorystycznie, z czasem jednak było już po prostu zbyt infantylne. Nie bez znaczenia jest też na pewno fakt, że w oryginale książka została wydana w 2005 roku miała więc prawo nieco już być inaczej odbierana, wszak dwadzieścia lat temu zdecydowanie co innego się podobało… Ja nie polecam ani nie odradzam, jeśli ktoś lubi proste i lekkie pozycje to ta będzie idealna.
„Glenkill. Sprawiedliwość owiec” to zupełnie inna odsłona kryminału czy powieści sensacyjnej z jaką miałam okazję się zetknąć. Bohaterami, którzy próbują rozwikłać tajemnice morderstwa ich pasterza są owce. I to jest ten najbardziej zaskakujący element tej historii bo poza tym jest to dość delikatna historia i prosta. Nie ma tu zbytnio krawych czy brutalnych opisów (nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Sprawiedliwość owiec” to wyjątkowa powieść, która łączy w sobie elementy filozoficzne z wątkiem kryminalnym. Już sam pomysł, by głównymi bohaterami uczynić owce, jest oryginalny i przykuwa uwagę. Co więcej, osadzenie akcji we współczesnej Irlandii to zdecydowanie atut – czytelnik może niemal poczuć atmosferę wrzosowisk, polan i klifów, co tworzy niepowtarzalny klimat.
Narracja jest wartka, a książkę czyta się całkiem dobrze, choć trzeba być uważnym – występuje tu wielu bohaterów, co skutkuje częstymi przeskokami fabularnymi. To sprawia, że lektura wymaga większego skupienia, a momentami można odnieść wrażenie, że coś istotnego umknęło. Kilkukrotnie musiałem wracać do wcześniejszych fragmentów, ponieważ ważne wydarzenia były opisane bardzo skrótowo – czasem wręcz w jednym zdaniu – przez co łatwo je przeoczyć. Niestety, ten sposób przedstawienia fabuły sprawia, że niektóre istotne wątki kryminalne tracą na klarowności i dynamice.
Największym minusem książki, moim zdaniem, jest właśnie część kryminalna. Sama historia jest dość prosta i gdyby nie nietuzinkowy pomysł, mogłaby nie być wystarczająco interesująca. Owszem, dla owiec rozwiązanie zagadki wydaje się złożone, ale z punktu widzenia czytelnika brakuje głębszej intrygi, a uproszczenia w fabule czasem obniżają jakość odbioru.
Podsumowując, „Sprawiedliwość owiec” to książka z ciekawym pomysłem i niespotykanym klimatem, jednak jej przedstawienie – zwłaszcza w zakresie wątku kryminalnego – pozostawia trochę do życzenia. Mimo to warto sięgnąć po tę powieść, choćby po to, by doświadczyć czegoś zupełnie innego. Za oryginalność pomysłu daję wysoką ocenę, ale obniżam ją za sposób poprowadzenia fabuły i liczne skróty narracyjne.
„Sprawiedliwość owiec” to wyjątkowa powieść, która łączy w sobie elementy filozoficzne z wątkiem kryminalnym. Już sam pomysł, by głównymi bohaterami uczynić owce, jest oryginalny i przykuwa uwagę. Co więcej, osadzenie akcji we współczesnej Irlandii to zdecydowanie atut – czytelnik może niemal poczuć atmosferę wrzosowisk, polan i klifów, co tworzy niepowtarzalny...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Glennkill. Sprawiedliwość owiec” Leonie Swann to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Książka, która fabułą w znacznym stopniu odbiega od czytanych dotąd przeze mnie kryminałów, a jednak tak bardzo mnie zachwyciła!
Cudowne, szczęśliwe życie, które w nadmorskim Glennkill wiodą owce, którymi opiekuje się George Gleen. Choć niejednokrotnie owce miały mu wiele do zarzucenia, to jednak był dla nich dobrym pasterzem, który bardzo często im czytał i oswajał ich z ludzkim językiem. Dlatego też, gdy owce znajdują pasterza przebitego szpadlem, a obok znajdujące się owcze ślady, postanawiają zrobić wszystko, aby rozwiązać zagadkę i odnaleźć tego, kto go zabił. Zdecydowanym utrudnieniem jest brak możliwości komunikacji, bariery z tym związane są niemal nie do przeskoczenia. Choć i tak inteligencja owiec, dzięki ich pasterzowi, jest na niezwykle wysokim poziomie, a to wszystko za sprawą czytanych im książek, które niejednokrotnie wiele wyjaśniały.
Kryminalna historia, na którą czytelnik patrzy z perspektywy owiec, jest zdecydowanie nowym doświadczeniem, ale jak dla mnie bardzo ciekawym i oceniam je na plus. Sama kryminalna zagadka jest poprowadzona ciekawie i może zaskoczyć czytelnika. Nie brakuje w powieści humoru, który mi przypadł do gustu i niejednokrotnie powodował uśmiech na mojej twarzy podczas czytania powieści.
Historia zdecydowanie inna niż wszystkie, które miałam okazję do tej pory czytać, ale ja zdecydowanie oceniam ją na plus i bardzo serdecznie polecam ten tytuł.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Relacja.
„Glennkill. Sprawiedliwość owiec” Leonie Swann to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Książka, która fabułą w znacznym stopniu odbiega od czytanych dotąd przeze mnie kryminałów, a jednak tak bardzo mnie zachwyciła!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCudowne, szczęśliwe życie, które w nadmorskim Glennkill wiodą owce, którymi opiekuje się George Gleen. Choć niejednokrotnie owce miały mu wiele do...
Jeśli książka jest nachalnie promowana przez LC, i objęta patronatem, prawdopodobieństwo mojego nie-zachwytu jest spore. 😞
I tym razem badziew określę jako literacki niewypał. Co za pretensjonalne, łopatologiczne, anty-zabawne 'dzieuko'.
Nie, jestem bardzo na 'nie'...!!
To arcydzie-uk-o nie zasługuje na zachwyty kopiuj-wklej na LC.
Podobnie jak japoński hit-kit z kawą i ogranym pomysłem podróży w czasie.
Wysiadam - nie po drodze mi z chałami (=empikowymi bestsellerami). 🙄
Nie będę jednak zaskoczona, jeśli film na podstawie tej grafomańskiej książeczki okaże się niezły. Jak "Forrest Gump" albo "Bridget Jones" np. - książki słabiutkie a filmy dały radę. 🤔
Jeśli książka jest nachalnie promowana przez LC, i objęta patronatem, prawdopodobieństwo mojego nie-zachwytu jest spore. 😞
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI tym razem badziew określę jako literacki niewypał. Co za pretensjonalne, łopatologiczne, anty-zabawne 'dzieuko'.
Nie, jestem bardzo na 'nie'...!!
To arcydzie-uk-o nie zasługuje na zachwyty kopiuj-wklej na LC.
Podobnie jak japoński hit-kit z kawą i...
Powieść, która łączy w sobie elementy kryminału, humoru i refleksji nad ludzką naturą.
Zaskakująca nietypowa perspektywa narracyjna – głównymi bohaterami są owce, które stają się detektywami w fikcyjnej wiosce.
Akcja książki rozgrywa się w malowniczej scenerii wiejskiej, co tworzy kontrast do serwowanej fabuły. Postacie owiec są barwne i dobrze skonstruowane; każda z nich ma swoje unikalne cechy i charakteryzuje się własnymi pragnieniami oraz motywacjami.
Jednym z kluczowych tematów „Sprawiedliwości owiec” jest refleksja nad tym, jak w społeczności można odnaleźć sumienie oraz porządek, nawet gdy życie zdaje się być chaotyczne. Owce jako bohaterowie stają przed koniecznością podejmowania decyzji moralnych, co sprawia, że historia nabiera głębszego sensu.
Podsumowując, „Sprawiedliwość owiec” to nietuzinkowa powieść, która bawi i skłania do myślenia.
Powieść, która łączy w sobie elementy kryminału, humoru i refleksji nad ludzką naturą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskakująca nietypowa perspektywa narracyjna – głównymi bohaterami są owce, które stają się detektywami w fikcyjnej wiosce.
Akcja książki rozgrywa się w malowniczej scenerii wiejskiej, co tworzy kontrast do serwowanej fabuły. Postacie owiec są barwne i dobrze skonstruowane; każda z...
Sprawiedliwość owiec to komedia kryminalna napisana przez Leonie Swann i wydana przez Wydawnictwo Relacja
#współpracabarterowa
🐑 Ten kto mnie zna, wie jak bardzo kocham wszelkiego rodzaju zwierzęta, a szczególnie owce i kaczki. Więc byłem niemało podekscytowany sięgając po Sprawiedliwość Owiec. Niemniej okazała się lektura moim rozczarowaniem roku. Rozumiem sam zamysł: pasterz umiera w tajemniczych okolicznościach i jego owce postanawiają odnaleźć mordercę. A wszyscy wiemy jakie owce stereotypowo są - głupie. Inteligentni detektywi przyciągają uwagę - Poirot i Holmes. Ale głupi? Niemniej mamy całe stado a nie jednego detektywa. Każda z owiec specjalizuje się w czymś innym. Jedna ma dobrą pamięć, inna jest czarna, a jeszcze inna jest najbardziej naiwna czy ma najlepszy wzrok. Jednak całościowo jako stado są po prostu irytujące, infantylne i naiwne. Ta naiwność miała dodawać aspekt humorystyczny, niestety w żadnym momencie lektury nie udało jej się mnie rozbawić. A tylko raz się głupio uśmiechnąłem na początku książki, gdy po długich badaniach ciała przebitego szpadlem jedna z owiec (podobno najmądrzejsza) stwierdza, że pasterz nie żyje.
Całość niezmiernie mnie męczyła skacząc po wątkach i łopatologicznie wyjaśniając proste zagadnienia z perspektywy owiec. Sam zamysł brzmi ciekawie i świeżo, ale w praktyce wypadało słabo. Bardzo lubię kryminały gdzie do konkluzji może dochodzić czytelnik czytając między wierszami i zwracając uwagę na małe szczegóły, ale tutaj zamiast skupiać się na zbrodni to musiałem wytężać szare komórki by zrozumieć najprostsze terminy tłumaczone okrężnie.
Przez Sprawiedliwość Owiec wpadłem w zastój czytelniczy na parę ładnych tygodni i ciężko z czystym sumieniem polecić mi lekturę, która aż tak mnie wymęczyła. Nie wątpię, że ze względu na pomysł będę pamiętać tę pozycję na długo, ale czy będzie to opatrzone motylami w brzuchu? Raczej nie. Niesmak pozostanie na długo.
Jeśli jednak Ty drogi czytelniku, mimo mojej recenzji nadal jesteś zaciekawiony książka to jest to lektura zdecydowanie dla Ciebie! Chciałbym byś Ty poczuł tą radość co tysiące reklamowanych czytelników na całym świecie.
Sprawiedliwość owiec to komedia kryminalna napisana przez Leonie Swann i wydana przez Wydawnictwo Relacja
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#współpracabarterowa
🐑 Ten kto mnie zna, wie jak bardzo kocham wszelkiego rodzaju zwierzęta, a szczególnie owce i kaczki. Więc byłem niemało podekscytowany sięgając po Sprawiedliwość Owiec. Niemniej okazała się lektura moim rozczarowaniem roku. Rozumiem sam zamysł:...
W irlandzkim miasteczku, na pastwisku zostają odnalezione zwłoki pasterza George’a. Wbity w jego ciało szpadel jednoznacznie wskazuje na morderstwo. Policja w osobie nieudolnego inspektora Holmesa próbuje złapać mordercę, jednak nie przynosi to efektów. Do śledztwa od razu wkraczają także owce, dla których George był najlepszą osobą na świecie. Zwierzęta postanawiają wybrać się do miasta, żeby podsłuchać, co o tajemniczej śmierci mówią mieszkańcy Glennkill i dowiadują się, że pasterz pozostawił po sobie tajemniczą rzecz. Testament.
Ten osobliwy kryminał został napisany z perspektywy… owiec. Są one głównymi bohaterkami, a ich poglądy na otaczający je świat są bardzo celne i niepozbawione humoru. I to jest ciekawe, bo co o świecie mogą sądzić zwierzęta, które całe swoje życie spędziły na pastwisku, a wiedzę czerpały z książek, które czytał im pasterz? No i były to przeważnie tzw. harlequiny 😊.
Bardzo ciekawym pomysłem jest przedstawienie na samym początki książki wszystkich owczych bohaterów, to zdecydowanie ułatwia czytanie, bo owiec w stadzie jest sporo i każda posiada jakąś indywidulną cechę. Akcja nie jest specjalnie porywająca, w końcu owce myślą i działają powoli, a każde ich działanie musi być dokładnie przemyślane. Bardzo fajne i nieoczywiste jest zakończenie, a sposób w jaki dzielne zwierzaki rozwiązują zagadkę jest niesamowity 😊. Polecam, bo czasem warto spojrzeć na świat z innej perspektywy.
Dla wszystkich, którym spodobają się przygody owiec mam dwie dobre informacje. Po pierwsze jest kontynuacja książki, a po drugie na podstawie powieści ma powstać film, a jego premiera, z tego co udało mi się znaleźć, planowana jest na początek 2026 roku.
W irlandzkim miasteczku, na pastwisku zostają odnalezione zwłoki pasterza George’a. Wbity w jego ciało szpadel jednoznacznie wskazuje na morderstwo. Policja w osobie nieudolnego inspektora Holmesa próbuje złapać mordercę, jednak nie przynosi to efektów. Do śledztwa od razu wkraczają także owce, dla których George był najlepszą osobą na świecie. Zwierzęta postanawiają wybrać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📗 Glennkill. Sprawiedliwość owiec.
✒️ Leonie Swann
🖨️ Grupa Wydawnicza Relacja
🐑 Szanowni Państwo poznajcie proszę stado owiec! Tak, owiec bo tutaj one grają pierwsze skrzypce.
🐑 Co robią owce? A już Wam mówię. Owce prowadzą śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza George'a, którego znaleźli przebitego szpadlem na własnym kawałku ziemi.
🐑 Tylko jak one tego mają dokonać skoro ich życie ogranicza się do zjadania trawy na pastwisku i słuchania książek, które czytał im pasterz? Tak niewiele rozumieją z ludzkiego świata, ale nic ich nie powstrzyma przed odkryciem prawdy.
🐑 Wyruszają do miasta, aby podsłuchać co ludzie mówią o śmieci George'a. Musicie też wiedzieć, że owce wyczuwają człowieka po zapachu. Wiedzą kiedy ktoś kłamie, a kiedy mówi prawdę. Węch ich nigdy nie myli.
🐑 Co znalazło się w testamencie umarłego i co ma wspólnego konkurs na najmądrzejszą owcę z opisanym tu stadem? Musicie doczytać sami! Wszak nie ładnie było by wszystko Wam opowiedzieć 🤭
🐑 🐑🐑🐑🐑🐑🐑
Czytajcie, bo myślę, że te owce zaskoczą niejednego! 🐑🐑🐑
📗 Glennkill. Sprawiedliwość owiec.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✒️ Leonie Swann
🖨️ Grupa Wydawnicza Relacja
🐑 Szanowni Państwo poznajcie proszę stado owiec! Tak, owiec bo tutaj one grają pierwsze skrzypce.
🐑 Co robią owce? A już Wam mówię. Owce prowadzą śledztwo w sprawie śmierci swojego pasterza George'a, którego znaleźli przebitego szpadlem na własnym kawałku ziemi.
🐑 Tylko jak one tego mają...
Nie powiem, ciekawie było wejść w owczą skórę i zobaczyć świat oczami naszych owczych bohaterów, aż mi szkoda, że przygoda już dobiegła końca, zżyłam się z tym stadem.
Powieść ciągnie się w takim tempie jak pasienie się owiec na trawie, lecz w tym przypadku bardzo przyjemnie się to czyta, nie nudzi, a wręcz pasuje idealnie. Kryminał, w którym to owce poszukują mordercy swojego pasterza, coś oryginalnego, ciekawego, cieszę się, że mogłam poznać tę książkę i przeczytać historię, która nie jest podobna do całej reszty, jakaś większa odskocznia. Oprócz skomplikowanej zagadki kryminalnej dostajemy również dawkę porządnego humoru. Nic mnie tak nie rozbawiło jak ludzie mający sporo na sumieniu, którzy uciekają przed zwykłym baranem nadając mu paranormalnych cech. Baran w kościele był chyba moją lubioną sceną, ale nie chce spoilerować, więc zachęcam do przeczytania. W niektórych momentach nie wiesz czy masz się śmiać, czy może jednak nie wypada ze względu na sytuację, w jakiej znaleźli się bohaterowie. Choć powiem szczerze, że początek może trochę znudzić to nie warto się zniechęciać, od połowy tak się wkręciłam, że widziałam siebie jako jedną z owiec, byłam w ich świecie, ich stadzie i razem z naszymi zwierzęcymi bohaterami za wszelką cenę chciałam rozwiązać zagadkę zabójstwa ich ukochanego George'a. Choć takiego końca to się w sumie nie spodziewałam, trochę przykro mi się zrobiło, ale też rozczuliło mnie to, co zrobił dla swoich owiec. Jeśli reszta książek tej autorki jest tak samo wciągająca jak te dwie, które teraz przeczytałam to chyba trafi ona do topki moich ulubionych autorów. Ostrzeżenie na końcu książki tak mnie rozbawiło, że musiałam podzielić się tą cudną informacją ze swoim chłopakiem, który akurat był w zasięgu ręki, nie mogłam tego zatrzymać dla siebie, coś pięknego 😆. A więc ja ze swojej strony zachęcam każdego fana kryminałów by razem z tymi cudownymi owcami spróbował rozwiązać dziwną zagadkę morderstwa ukochanego pasterza.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Relacja
IG: bajecznie_zaczytana
Nie powiem, ciekawie było wejść w owczą skórę i zobaczyć świat oczami naszych owczych bohaterów, aż mi szkoda, że przygoda już dobiegła końca, zżyłam się z tym stadem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść ciągnie się w takim tempie jak pasienie się owiec na trawie, lecz w tym przypadku bardzo przyjemnie się to czyta, nie nudzi, a wręcz pasuje idealnie. Kryminał, w którym to owce poszukują mordercy...
W zeszłym roku w okolicy świąt słuchałam audiobooka Christie, a w tym roku w ramach tej nowej tradycji zaglądania do kryminałów zdecydowałam się spojrzeć na zagadkę morderstwa pasterza z perspektywy… owiec.
Tak, dobrze czytacie. Nie ma w tej powieści sprytnego Holmesa (co ciekawe, jakiś Holmes jest, ale nazwisko ma raczej ironiczny wydźwięk w jego przypadku), czy dociekliwej Panny Marple, jest za to stadko zwierząt, które próbuje dociec sprawiedliwości w małej irlandzkiej wsi.
Jak możecie się spodziewać, nie będzie to łatwe – nie wszystkie owce łatwo dają się przekonać do podejmowania wysiłku, zwłaszcza, że tak wielu rzeczy w świecie ludzi nie rozumieją. I w tym tkwi chyba urok tej książki, w podążaniu za tropami opowiedzianymi w taki sposób, że na pozór tajemnicza, nieskończona Rzecz pożerająca samą siebie… okazuje się łańcuszkiem. A Szatan raczej nie popełnił zbrodni, bo jest tylko osłem z sąsiedniego gospodarstwa.
I tu trzeba przyznać, że z jednej strony nasi bohaterowie naprawdę trzymają się dość wiarygodnych ram i pozostają w swoich zwierzęcych ograniczeniach, a z drugiej każde z nich ma własną osobowość i cechy szczególne.
W miarę jak podążamy wraz z nimi biegiem historii okazuje się też, że po stronie ludzkich mieszkańców Glenhill również znajdziemy szeroką gamę charakterów i wiele szkieletów zagrzebanych w szafie. Co dokładnie wydarzyło się tam siedem lat temu? Kim jest nowoprzybyła kobieta, która interesuje się morderstwem pasterza? I co z tym wszystkim ma wspólnego Bóg i rzeźnik?
Mimo mnogości wątków, większość z nich znajduje swoje rozwiązanie i wyjaśnienie. Dla niektórych zakończenie może być trochę inne niż się spodziewał, ale jako że dla mnie druga część powieści była znacznie bardziej wciągająca, to mi to nie przeszkadzało.
Myślę że spodoba się fanom lekkich książek; jest tu też sporo humorystycznych wstawek, a i różnych przesłanek filozoficznych. Ja się nie zachwyciłam, ale też głównie dlatego, że to nie do końca mój gatunek.
ig: @tylkotrocheczytam
W zeszłym roku w okolicy świąt słuchałam audiobooka Christie, a w tym roku w ramach tej nowej tradycji zaglądania do kryminałów zdecydowałam się spojrzeć na zagadkę morderstwa pasterza z perspektywy… owiec.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak, dobrze czytacie. Nie ma w tej powieści sprytnego Holmesa (co ciekawe, jakiś Holmes jest, ale nazwisko ma raczej ironiczny wydźwięk w jego przypadku), czy...
Znacie gadające owce, które chcą odnaleźć sprawcę morderstwa? Jeżeli nie, a chcecie przeżyć przygodę z charakterystycznymi zwierzętami, to zapraszam do przeczytania książki "Sprawiedliwość owiec”
To dość specyficzna książka. Akcja dzieje się w
irlandzkim miasteczku Glennkill, gdzie na polu owce odnajdują zwłoki swojego pasterza George’a. I może nie ma w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że one zaczynają rozważać poszukiwanie mordercy. Dlaczego? Georg był dla nich dobry, opiekował się nimi, można powiedzieć, że je kochał, a wieczorami czytał im kryminały. Myślał, że one nic nie rozumieją, sprytne owce doskonale wiedziały, co im czyta a potem we własnym gronie dyskutowały o tym, co usłyszały. W momencie odnalezienia zwłok chciały wykorzystać zdobytą wiedzę i odnaleźć mordercę. Śmieszne no nie? Owce takie dość odmienne zwierzęta, które potrafiły analizować i nieźle wczuć się w śledztwo. Książka w samej akcji jest dość powolna i rozwlekła, w końcu owce mają czas. Ale autorka świetnie w każdej z nich ukryła ludzkie cechy, które z czasem zaczynają wyraźnie się ujawniać. I powiem wam, że dochodzą do sprawiedliwości i rozwiązują zagadkę, która nawet mnie samą zaskoczyła.
Jest trochę śmiechu, zadumy. Ktoś, kto szuka kryminalnych wrażeń, nie znajdzie jej w tej książce. Początek może wydawać się mało zachęcający, nawet nudny, ale z czasem fajnie poczytać co tam te owce mają do powiedzenia.
Znacie gadające owce, które chcą odnaleźć sprawcę morderstwa? Jeżeli nie, a chcecie przeżyć przygodę z charakterystycznymi zwierzętami, to zapraszam do przeczytania książki "Sprawiedliwość owiec”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo dość specyficzna książka. Akcja dzieje się w
irlandzkim miasteczku Glennkill, gdzie na polu owce odnajdują zwłoki swojego pasterza George’a. I może nie ma w tym nic dziwnego,...
Rewelacyjna. Wciąga od pierwszych stron. Czyta się szybko i akcja rozwija się wartko, a mimo to zapada w pamięć na długo. Jaki świetny pomysł na opowieść w gąszczu fatalnych kryminałów, jakie zalegają na półkach księgarń! Bardzo polecam!
Rewelacyjna. Wciąga od pierwszych stron. Czyta się szybko i akcja rozwija się wartko, a mimo to zapada w pamięć na długo. Jaki świetny pomysł na opowieść w gąszczu fatalnych kryminałów, jakie zalegają na półkach księgarń! Bardzo polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🐑 Kto powiedział, że detektywem musi być człowiek?
📖 Glennkill. Sprawiedliwość owiec
✒️ Leonie Swann
🏢 Wydawnictwo Relacja
[współpraca reklamowa] z Wydawnictwo Relacja
🐑 Fabuła książki jest tak nietypowa, że trudno oprzeć się wrażeniu, że sami bohaterowie – owce – stanowią jej największy urok. Każda z nich ma swój niepowtarzalny charakter: od poważnej i rozważnej Miss Maple, przez ciekawskiego Sir Ritchfielda, po marzycielkę Mopple’a, która nigdy niczego nie zapomina.
🐑 Ich świat ograniczony do pastwiska i wspomnień po zmarłym pasterzu zderza się z ludzką codziennością, tworząc sceny pełne humoru, refleksji i zaskoczeń. A wszystko to w rytmie beczenia i przemyśleń, które ukazują, jak różne mogą być perspektywy na tę samą rzeczywistość.
🐑 Co jednak najbardziej fascynuje w tej książce, to sposób, w jaki Swann oddaje świat widziany oczami zwierząt. Ludzka logika zostaje zastąpiona owczym rozumowaniem, które, choć naiwne, ma swoją wyjątkową mądrość. Czyż nie jest zabawne i zarazem zastanawiające, jak niewiele różni nas od owiec, jeśli chodzi o próbę zrozumienia rzeczywistości, której nie do końca pojmujemy?
🐑 Ta książka to nie tylko kryminał z nietuzinkowymi bohaterami, ale również subtelna opowieść o tym, jak różnorodny i bogaty może być świat widziany oczami innych istot. To książka, która bawi, skłania do refleksji i pokazuje, że nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by szukać sprawiedliwości – czasem wystarczy odrobina determinacji i owczej ciekawości. Czy odważycie się wejść na pastwisko pełne zagadek?
🐑 Kto powiedział, że detektywem musi być człowiek?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📖 Glennkill. Sprawiedliwość owiec
✒️ Leonie Swann
🏢 Wydawnictwo Relacja
[współpraca reklamowa] z Wydawnictwo Relacja
🐑 Fabuła książki jest tak nietypowa, że trudno oprzeć się wrażeniu, że sami bohaterowie – owce – stanowią jej największy urok. Każda z nich ma swój niepowtarzalny charakter: od poważnej i rozważnej Miss...
Liczyliście kiedykolwiek owce, żeby zasnąć? Ja pewnie próbowałam z ciekawości, a i przy dzisiejszej lekturze nie raz zasypiałam, ale nie dlatego, że się wynudziłam, a dlatego, że filozoficzne wywody owiec przeplatane jedzeniem trawy wydobyły ze mnie to, jak bardzo ostatnio byłam zmęczona i niedosypiałam.
"Sprawiedliwość owiec", które dziś recenzuję w ramach współpracy z @wydawnictworelacja wybrałam do recenzji, bo miałam dość takich zwykłych kryminałów, przefurzyłam z gatunkiem i uznałam, że czas go sobie odczarować niekonwencjonalnymi głównymi bohaterami - czyli owcami. I wiecie, wyobrażałam sobie to tak, że będą owce, które chcą rozwiązać zagadkę śmierci pasterza, ale bardziej interesuje ich jedzenie trawy i nie bardzo rozumieją ludzki świat poza pastwiskiem. I powiem wam, że tu się nie pomyliłam, ale nie przewidziałam jednego - filozoficznych rozważań na temat życia, pustki, runa, rodzajów traw, życia w stadzie, a tego była ogromna masa i jak się okazało nie mieliśmy tu raczej do czynienia z opowieścią kryminalną, a bardziej ... filozoficzną. A żeby przy takiej przysiąść to trzeba być wypoczętym, nie to co ja. Tak, że koniec końców codziennie dawkowałam sobie po 30 stron tej owczej filozofii i dopiero ostatnie 100 stron pochłonęłam w 1 dzień.
Na pewno jest to pozycja nietypowa, interesująca i niektórych zaskoczy zakończenie (ja połowicznie szybko domyśliłam się kto zabił). Według mnie to właśnie zakończenie nadaje całej tej owczej historii sens. Jest taką klamrą dla czasem przedziwnych wywodów owiec i nadaje im sens. Tak, że jeśli chcecie się przenieść do hermetycznej wioski w Irlandii, z jednym barem, jednym sklepem i jednym kościołem, gdzie w zamkniętej przyczepie znajduje się jakaś lepsza "trawka" , człowiek człowiekowi wilkiem, a wilk to jest na pewno w owczej skórze może warto się skusić na tę nieco absurdalną i abstrakcyjną powieść.
Liczyliście kiedykolwiek owce, żeby zasnąć? Ja pewnie próbowałam z ciekawości, a i przy dzisiejszej lekturze nie raz zasypiałam, ale nie dlatego, że się wynudziłam, a dlatego, że filozoficzne wywody owiec przeplatane jedzeniem trawy wydobyły ze mnie to, jak bardzo ostatnio byłam zmęczona i niedosypiałam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Sprawiedliwość owiec", które dziś recenzuję w ramach współpracy z...