*ten prequel przeczytałam bez znajomości serii “Sąsiadka”
***
Są książki, które czyta się dla fabuły i takie, które wciągają przez sposób w jaki jest ona opowiedziana. “Martwa cisza” łączy jedno i drugie. To historia, która wciąga niemal od pierwszych stron, ale jednocześnie zachwyca językiem - takim, który nie męczy nawet wtedy, gdy autorka pozwala sobie na bardziej rozbudowane opisy. Wręcz przeciwnie - właśnie w tych momentach czuć największą siłę tej opowieści.
Na pierwszy rzut oka to książka lekka w odbiorze, płynna, dobrze napisana. Jednak pod tą warstwą kryje się coś znacznie cięższego - historia gęsta, mroczna, pełna emocji, które osiadają gdzieś głęboko. To opowieść o ludziach i ich wyborach, o tym, jak trudne bywa życie i jak często zło nie ma spektakularnej formy, tylko przychodzi cicho...
Bohaterowie są boleśnie prawdziwi. Alkoholizm, trudne relacje rodzinne, niespełnione pragnienia - to wszystko brzmi znajomo, aż za bardzo. Nie ma tu przerysowania, jest codzienność, którą wielu z zna z własnego doświadczenia albo z opowieści. Każda postać budzi współczucie, czasem żal, czasem bezsilność.
Szczególnie porusza postać Łucji. Jej codzienność - życie u boku przemocowego męża, odpowiedzialność za dzieci, wewnętrzne rozdarcie - zmusza do refleksji. Decyzja o odejściu w takich warunkach nie jest oczywista, a milczenie otoczenia tylko pogłębia dramat. Ta znieczulica sąsiadów wybrzmiewa bardzo mocno i trudno przejść obok niej obojętnie.
Na uwagę zasługuje też konstrukcja książki. Rozdziały opatrzone tytułami nawiązującymi do znanych powiedzeń dodają całości charakteru i sprawiają, że historia zostaje w głowie na dłużej. To drobny zabieg, ale bardzo skuteczny.
Dużą rolę odgrywa również tło folklorystyczne. Motywy szeptuchy, ziół, dawnych wierzeń i modłów wprowadzają subtelną nutę niepokoju. To nie jest nachalne, raczej gdzieś między głównymi wydarzeniami - i właśnie dlatego działa. Dodaje historii tajemniczości, momentami wręcz dreszczyku.
Miejscowość Trzebież została przedstawiona w sposób niemal sielski, taki, w którym chciałoby się zatrzymać na chwilę. Ale tylko do momentu, aż zacznie się rozumieć, co kryje się pod powierzchnią. Po tej lekturze lasy wokół niej przestają być tylko tłem. Stają się czymś niepokojącym.
To klasyczny thriller. Owszem, pojawia się zagadka, są wydarzenia, które napędzają akcję, ale najważniejsze jest coś innego - atmosfera. Duszna, gęsta, pełna napięcia. Autorka świetnie pokazuje kontrast między spokojem małej społeczności a tym, co dzieje się w jej cieniu.
“Martwa cisza” nie daje prostego ukojenia. Zakończenie zostawia czytelnika z myślami i otwiera przestrzeń na dalszy ciąg - trudno się dziwić, że po tej książce pojawia się potrzeba sięgnięcia po kolejne części, zwłaszcza trylogię “Sąsiadka”.
To historia, która przyciąga klimatem i zostaje na dłużej. Pokazuje, że cisza nie zawsze oznacza spokój - czasem jest najgłośniejszym dowodem na to, że coś poszło bardzo nie tak.
PODSUMOWANIE:
To z jednej strony lekka książka, którą można pochłonąć w krótkim czasie. Z drugiej - historia gęsta, mroczna, momentami wręcz przytłaczająca. Ma w sobie coś ciężkiego, jak niewypowiedziana wina, która cały czas gdzieś ciąży nad bohaterami. Ten kontrast robi ogromne wrażenie.
Jeśli ktoś lubi thrillery, które nie przytłaczają formą, a jednocześnie mają w sobie mrok i emocjonalny ciężar, to zdecydowanie warto sięgnąć po ten prequel.
*ten prequel przeczytałam bez znajomości serii “Sąsiadka”
***
Są książki, które czyta się dla fabuły i takie, które wciągają przez sposób w jaki jest ona opowiedziana. “Martwa cisza” łączy jedno i drugie. To historia, która wciąga niemal od pierwszych stron, ale jednocześnie zachwyca językiem - takim, który nie męczy nawet wtedy, gdy autorka pozwala sobie na bardziej...
"Martwa cisza" to prequel serii "Sąsiadka" autorstwa Justyny Jelińskiej. Niestety powyższa seria wciąż czeka w kolejce na przeczytanie, ale na szczęście nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej powieści.
Autorka porusza tutaj trudny temat przemocy domowej, który ukazany był tu aż za obrazowo, więc co rusz emocje ściskały mnie za serce... Niestety obrazy te przewijają się często w małych wsiach, gdzie życiem męskiej części rządzą procenty, a kobiety stają się "poddanymi" walczącymi o przeżycie swoje oraz swoich pociech 😥.
Oryginalnym pomysłem było nadanie rozdziałom tytułów znanych lub mniej znanych polskich powiedzeń.
Najciekawszymi postaciami według mnie są tu dwie Szeptunki "walczące" o "ustabilizowanie" życia w miasteczku, niekiedy z wprost przeciwnym skutkiem. Ich postacie nadały książce "mitycznego" charakteru oraz aury tajemnicy 🔥.
Przyznam szczerze, że o ile poprzednia książka autorki, (którą czytałam) bardzo przypadła mi do gustu jednak to tutaj niestety czegoś mi zabrakło... Miałam wrażenie, że mimo niezłego klimatu- historii brak jest napięcia towarzyszącego akcji. Do tego mnogość wątków, z których połowa niestety nic nie wnosi do fabuły. No... chyba że wątki te zostały rozwinięte w następnym tomie 🤔.
Mimo wszystko "Martwa cisza" to książka, przez którą się płynie, z początku powoli, później wpadamy w wartki nurt, który kończy się wraz z ostatnią zamkniętą stroną książki.
Książka ta kończy się bardzo mocnym akcentem, więc jestem ciekawa jej kontynuacji, czyli "Sąsiadki". Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się po nią sięgnąć :).
Podsumowując- "Martwa cisza" to lekka (mimo poruszonej tu tematyki), niewymagająca zbyt wiele lektura dla czytelników, którzy lubią mnogość wątków oraz bardziej emocjonalne podejście do thrillera. Muszę przyznać, że choć ta książka nie jest zła, to szczerze mówiąc, autorka ma lepsze powieści, które do tej pory zapadły mi w pamięć, jednak jak na przykład: "Noc zagłady", która naprawdę mi się podobała!
Jeśli jednak lubicie serię "Sąsiadka", to myślę, ze ta książka również przypadnie wam do gustu 😉.
"Martwa cisza" to prequel serii "Sąsiadka" autorstwa Justyny Jelińskiej. Niestety powyższa seria wciąż czeka w kolejce na przeczytanie, ale na szczęście nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej powieści.
Autorka porusza tutaj trudny temat przemocy domowej, który ukazany był tu aż za obrazowo, więc co rusz emocje ściskały mnie za serce... Niestety obrazy te przewijają się...
Trzebież to z pozoru spokojna, niczym niewyróżniająca się wioska. Do czasu gdy las zaczyna skrywać brutalne sekrety, a pod osłoną nocy dzieją się straszne rzeczy. Społeczność staje się coraz bardziej uwikłana w mroczne interesy, a zło...nie bierze jeńców.
Jedynie babka szeptucha czuje jak ono rośnie i z każdym dniem staje się coraz groźniejsze. Jednak mieszkańcy Trzebieży nie wierzą w jej proroctwa...
Ile ofiar pochłonie las? I kto jest wcielonym złem?
"Martwa cisza" to historia o tym, że właśnie ta tytułowa cisza jest niekiedy najgorszą zbrodnią. Zmowa milczenia i sieć tajemnic, w którą wplątują się kolejne osoby, staje się sytuacją bez wyjścia. Kto wchodzi do tego przestępczego świata, nie ma już powrotu do normalnego życia.
Czy ta historia sprostała moim oczekiwaniom? O tak, i nie.
Cała ta otoczka tajemniczości i mroku bardzo mi się spodobała. Takim ciekawym punktem i czymś dla mnie nowym, była babka szeptucha. Dodała ona do tej historii iskry i czegoś, bez czego cała fabuła nie nabrałaby spójności.
Autorka miała ciekawy pomysł, a sam jej styl pisania tekstu bardzo do mnie przemawia.
Ale...mam wrażenie, że po drodze coś się rozsypało. Zaczęłam nie do końca rozumieć zachowania bohaterów, a część wątków wydała mi się absurdalnych. Moim zdaniem niektóre z nich były wręcz zbyteczne. Zakończenie mocno przygotowuje na kolejne część tej historii i myślę, że kiedyś po nie sięgnę - z czystej ciekawości tego, w jakim kierunku potoczyło się życie bohaterów.
To była dobra książka, ale zabrakło mi w niej postaci, którą mogłabym darzyć sympatią. Większość bohaterów była taka "typowa".
Dziękuję tylko za babkę Eleonorę!
Trzebież to z pozoru spokojna, niczym niewyróżniająca się wioska. Do czasu gdy las zaczyna skrywać brutalne sekrety, a pod osłoną nocy dzieją się straszne rzeczy. Społeczność staje się coraz bardziej uwikłana w mroczne interesy, a zło...nie bierze jeńców.
Jedynie babka szeptucha czuje jak ono rośnie i z każdym dniem staje się coraz groźniejsze. Jednak mieszkańcy Trzebieży...
Życie w Trzebieży toczy się swoim powolnym rytmem. To mała miejscowość, w której każdy każdego zna i nie da się niczego przed nikim ukryć.
W okolicznych lasach pojawia się człowiek, który sieje strach wśród mieszkańców. A jakby tego wszystkiego było mało - coraz więcej ludzi staje się zamieszana w konszachty z mrocznym półświatkiem… Nikt jednak ze sobą o tym nie rozmawia, co prowadzi do ogromnych tragedii.
Jakby tego wszystkiego było mało, we wsi mieszka znana wszystkim szeptucha, którą mieszkańcy darzą ogromnym respektem. Jej moce będą musiały zmierzyć się jednak z czymś bardzo złym i mrocznym…
W Trzebieży następuje lawina złych wydarzeń.
„GDY ŻYCIE TO POZORY, TYLKO ŚMIERĆ JEST PEWNA.”
Już od pierwszych stron czuć ten gesty i duszny klimat, jakim Autorka oprószyła tę opowieść. To sprawia, że chce się brnąć w głąb tej historii i odkrywać kolejne tajemnice żyjące w tej pozornie sielskiej miejscowości.
Pozory - właśnie, to one odgrywają tutaj ważną rolę. Ważne, aby zostały one utrzymane, aby obcy nie zobaczyli, że coś jest nie tak. Bo miejscowi, choć wiedzą o danej sytuacji, to się nie wtrącając, bo nie wypada, prawda? Mąż cię leje, bo za dużo wypił? No szkoda, ale do gara masz co włożyć? To najważniejsze, wielka krzywda ci się nie dzieje - to jeden z przykładów miejskiej znieczulicy, którą tuszują właśnie pozory. A w „Martwej Ciszy” pozorów jest dużo.
Bohaterowie tej historii są autentyczni, prawdziwi. Autorka do każdego z nich przypasowała życiowe historie i doświadczenia, które nie są jakimiś wybujałymi farmazonami - mąż alkoholik, brak posiadania potomstwa, złe relacje w rodzinie - jak często słyszymy o tego typu problemach? Wydają się one takie „codzienne”, nie obce, niestety. Każdy z bohaterów „Martwej ciszy” wzbudza u czytelnika wewnętrzne współczucie i żal…
Podsumowując - „Martwa cisza” to dobry thriller psychologiczny, chociaż znajdą się w nim też minusy. Głównym z nich jest fakt, że historia miejscami zwalniała i pojawiał się mały miszmasz, po którym trzeba było mocno się zastanowić, co do czego przynależy. No ale ideały pojawiają się rzadko kiedy, prawda? Duszny i małomiasteczkowy klimat robi tutaj największą robotę.
Życie w Trzebieży toczy się swoim powolnym rytmem. To mała miejscowość, w której każdy każdego zna i nie da się niczego przed nikim ukryć.
W okolicznych lasach pojawia się człowiek, który sieje strach wśród mieszkańców. A jakby tego wszystkiego było mało - coraz więcej ludzi staje się zamieszana w konszachty z mrocznym półświatkiem… Nikt jednak ze sobą o tym nie rozmawia,...
Książki Justyny Jelińskiej poznałam w zeszłym roku i szybko stała się dla mnie autorką, która trafia w mój gust.
Martwa cisza to prequel serii Sąsiadka (która czeka w kolejce wciąż…). Jak widać, zaczęłam czytać bez znajomości serii I czytało mi się wyjątkowo dobrze.
Lubię twórczość Justyny przede wszystkim za atmosferę, którą tworzy. Jest wyjątkowa. Małe miasteczko, z dala od innych. Miejsce, w którym wszyscy się znają i niejedne tajemnice skrywają. Autorka umiejętnie powoli odkrywa karty, a zakończenie jest świetnym początkiem Sąsiadki. Uwielbiam takie klamry w powieściach!
Dużym atutem są również bohaterowie. Bardzo wyraziści, każdy inny, z innymi problemami. Jednocześnie te problemy wydają się wychodzić z jednego powodu.
Pozostając dalej w temacie bohaterów, to ja jestem zawsze na tak, gdy pojawiają się lokalne wierzenia. Tutaj mamy do czynienia z szeptuchami. Nadaje to powieści nieco magiczny, fantastyczny wymiar. Nie tylko thriller, ale i moc Natury, z którą nie powinno się zadzierać, ani w złej wierze działać.
Martwa cisza to powieść o tym, jak milczenie, ukrywanie prawdy, tajemnice niszczą rodziny, relacje oraz potrafią odebrać życie. Wątek jednej rodziny i tego, jak się zakończył, mocno mnie przygnębił.
Sama powieść nie jest bardzo brutalną. Bywają momenty, ale autorka nie tworzy historii ociekających krwią. Ostatnio to też jako plus dla mnie.
Spokojnie wam tę książkę polecam. Ode mnie mocne 7/10 i cieszę się, że dwie części Sąsiadki na mnie czekają na półce.
Książki Justyny Jelińskiej poznałam w zeszłym roku i szybko stała się dla mnie autorką, która trafia w mój gust.
Martwa cisza to prequel serii Sąsiadka (która czeka w kolejce wciąż…). Jak widać, zaczęłam czytać bez znajomości serii I czytało mi się wyjątkowo dobrze.
Lubię twórczość Justyny przede wszystkim za atmosferę, którą tworzy. Jest wyjątkowa. Małe miasteczko, z...
Mam mieszane uczucia co do książki „Martwa cisza”. Z jednej strony zawiera wszystkie elementy, które mogłyby stworzyć znakomity thriller – małą społeczność, mroczne interesy, bohaterów skrywających sekrety oraz postać szeptuchy, która wprowadza niepokój.
Jednak mimo to, nie porwała mnie ta lektura. Przede wszystkim zabrakło w niej napięcia i emocji, które sprawiłyby, że na dłużej zapadłaby mi w pamięć.
Mam wrażenie, że autorka wplotła w fabułę zbyt wiele wątków, które wydają się zbędne lub zbyt mało rozwinięte.
Nie przepadam za zbyt schematycznymi postaciami, zwłaszcza w tym gatunku, a tutaj miałam wrażenie, że właśnie takie dominowały.
Wyjątkiem jest postać szeptuchy Eleonory Wisłok, która wprowadza do fabuły mrok, a jej pojawienie się zawsze zwiastowało coś ciekawszego. Jej postać to zdecydowanie udany element, który urozmaica narrację.
Muszę jednak podkreślić, że autorka posługuje się bardzo lekkim stylem, który, mimo że książka nie zrobiła na mnie dużego wrażenia, sprawił, że czytało mi się ją dobrze i szybko.
Mam mieszane uczucia co do książki „Martwa cisza”. Z jednej strony zawiera wszystkie elementy, które mogłyby stworzyć znakomity thriller – małą społeczność, mroczne interesy, bohaterów skrywających sekrety oraz postać szeptuchy, która wprowadza niepokój.
Jednak mimo to, nie porwała mnie ta lektura. Przede wszystkim zabrakło w niej napięcia i emocji, które sprawiłyby, że na...
Małe wioski mają w sobie pewien urok i czar. Zazwyczaj są ciche i spokojne, jakby odcięte od zgiełku świata. Ludzie wydają się tu życzliwi, a życie płynie wolniej. Gdy dodatkowo otacza je gęsty las, łatwo uwierzyć, że to miejsce jak z bajki.
Ale nie każda bajka kończy się dobrze…
Justyna Jelińska zabiera nas do takiej właśnie wioski. Trzebież jednak nie okazuje się upragnionym azylem. Trudno nazwać ją spokojnym miejscem, w którym życie toczy się sielankowo. Choć na pierwszy rzut oka wszystko wygląda zwyczajnie, cisza panująca w tej miejscowości jest ciężka i niepokojąca… jakby pod jej powierzchnią kryło się coś zepsutego do szpiku kości.
Las nie przynosi ukojenia. W jego cieniu czai się coś, czego lepiej nie dostrzegać po zmroku. Mieszkańcy nie są tak bezpieczni, jak mogłoby się wydawać. A zło, które powoli zaczyna wychodzić na powierzchnię, wcale nie musi mieć nadprzyrodzonego pochodzenia…
„Martwa cisza” to książka, przez którą początkowo płynie się spokojnie, niemal bez wysiłku. Aż nagle nurt przyspiesza i wciąga czytelnika w wir wydarzeń, z którego trudno się wydostać.
Zło wychodzi z cienia, by zacisnąć swoje szpony na kolejnych mieszkańcach. Szepty miejscowych czarownic unoszą się nad wsią, a reszcie pozostaje tylko milczeć…
Autorka świetnie buduje atmosferę niepokoju, stopniowo odsłaniając kolejne tajemnice Trzebieży. Szczególnie spodobał mi się pomysł, by każdy rozdział opatrzyć tytułem nawiązującym do znanych powiedzeń. Ten drobny zabieg sprawia, że historia nabiera dodatkowego charakteru i jeszcze mocniej zapada w pamięć.
Małe wioski mają w sobie pewien urok i czar. Zazwyczaj są ciche i spokojne, jakby odcięte od zgiełku świata. Ludzie wydają się tu życzliwi, a życie płynie wolniej. Gdy dodatkowo otacza je gęsty las, łatwo uwierzyć, że to miejsce jak z bajki.
Ale nie każda bajka kończy się dobrze…
Justyna Jelińska zabiera nas do takiej właśnie wioski. Trzebież jednak nie okazuje się...
Dziękuję za książkę do recenzji Wydawnictwo: HARDE Wydawnictwo
Cisza…on już jest martwa. A może tylko czeka, by ktoś ja wybudził? Cisza potrzebuje czyjegoś głosu, wołania, które przerwie milczenie i wyrwie ją z uśpienia. Tymczasem tak łatwo ukrywa się w cieniu drzew, w szumie lasu i w szeptach liści. Ta cisza nie jest spokojem to milczenie pełne sekretów…które powoli zaczną wychodzić z mroku…
Życie w Trzebieży wydaje się płynąc spokojnie, niemal leniwie, jakby czas zatrzymał się tam gdzieś pomiędzy gęstym lasem a cichymi domami mieszkańców. Ten pozorny spokój zaczyna jednak pękać, gdy w okolicy pojawia się ktoś, kto stopniowo wciąga ludzi w sieć niejasnych interesów.
O sprawach tych nikt głośno nie mówi…milczenie staje się wspólną tajemnicą, która z czasem prowadzi do dramatycznych i krwawych wydarzeń. W tym lesie mieszka również Eleonora Wisłok, znana mieszkańcom jako babka Szeptuchą.
Kobieta obdarzona niezwykłą mocą…lecz nawet ona będzie musiała zmierzyć się z mroczną siłą, która zaczyna zbierać swoje żniwo…
W świecie nieufnych spojrzeń.
Sekretów niesionych do grobu…prawda nie jest darem.
Jest ceną.
Którą niewielu chce zapłacić
Powoli gęstnieje powietrze. Niby wszystko zaczyna się niepozornie, niemal spokojnie, ale z każdą stroną historia coraz mocniej przenika do świadomości. Rozwija się nieśpiesznie, pozwalając, by kolejne elementy układanki powoli wskakiwały na swoje miejsce i tworzyły obraz, który z czasem okazuje się znacznie mroczniejszy, niż można było przypuszczać…
Nagle przychodzi moment, w którym trzeba złapać oddech…bo staje się jasne, że nadchodzi coś nieuniknionego. Kilka mocniejszych scen sprawia, że tempo wyraźnie przyspiesza, a nad całą historią jeszcze gęściej unosi się mroczna aura. W powietrzu miesza się niepokój cień tajemnicy i zapach ziół, który tylko potęguje atmosferę tej opowieści.
Autorka z dużym wyczuciem prowadzi tę historię a w niej z uważnością kreśli sylwetki bohaterów, odsłania ich w zwyczajnych momentach codzienności…drobnych gestach, w napięciach, które cicho pulsują między nimi.
Jednak pod powierzchnią tej pozornej normalności kryje się znacznie więcej… przemoc domowa, bolesne doświadczenia niepłodności, ciche dramaty rozgrywające się w czterech ścianach, milczące cierpienie skrywane przed światem.
Historie pełne bólu, napięcia i krzywdy…do tego spowite mrokiem nad którym nieustannie gromadzą się ciemne chmury. Jakby zwiastowały nadciągającą burze. W powietrzu słychać ciche szepty i czuć lęk…
A gdy ludzie zaczynają milczeć,
gdy słowa zapadają się w ciężką ciszę …
las powoli uchyla swoje drzwi.
Ktoś pociąga za niewidzialne sznurki …
Zakończenie książki pozostawiło mnie z lekkim niedosytem a jednocześnie wyraźnie zachęciło do sięgnięcia po kontynuację. Mam nadzieję, że w kolejnej części autorka rozwinie i wyjaśni niedokończone wątki.
Dziękuję za książkę do recenzji Wydawnictwo: HARDE Wydawnictwo
Cisza…on już jest martwa. A może tylko czeka, by ktoś ja wybudził? Cisza potrzebuje czyjegoś głosu, wołania, które przerwie milczenie i wyrwie ją z uśpienia. Tymczasem tak łatwo ukrywa się w cieniu drzew, w szumie lasu i w szeptach liści. Ta cisza nie jest spokojem to milczenie pełne sekretów…które powoli...
"Martwa cisza" Justyny Jelińskiej to powieść, która jeszcze długo nie wychodzi mi z głowy. Już od pierwszych stron autorka wciąga czytelniczkę w mroczny, gęsty klimat, w którym każdy szept ma znaczenie, a cisza… potrafi zabić.
To, co urzekło mnie najbardziej, to sposób, w jaki Jelińska buduje napięcie — nie poprzez tanie straszenie, ale przez subtelne sugerowanie, że rzeczy, których nie słyszymy, mogą być równie groźne jak te, które słyszymy. Atmosfera tej książki jest duszna, pełna tajemnic i niedopowiedzeń — idealna dla mnie jako wielbicielki thrillerów psychologicznych.
Bohaterki są wiarygodne, skomplikowane i pełne sprzeczności. Szczególnie polubiłam główną narratorkę — jej wewnętrzne konflikty, lęki i próby odnalezienia się w sytuacji, która z każdą stroną staje się coraz bardziej niejasna, sprawiały, że nie mogłam się oderwać. Czułam, jakbym wraz z nią zagłębiała się w mrok, starając się rozgryźć kolejne zagadki.
Podobało mi się również to, że autorka nie zdradza wszystkiego od razu. Fragmenty opowieści są tak skonstruowane, że chociaż wciąż mam pytania bez odpowiedzi, to właśnie przez tę niepewność nie mogłam odłożyć książki na bok.
Jedyne, co mogłabym uznać za drobny minus, to momenty, w których tempo akcji chwilami zwalnia — ale nawet wtedy język i styl Jelińskiej trzymają uwagę i sprawiają, że chce się czytać dalej.
"Martwa cisza" Justyny Jelińskiej to powieść, która jeszcze długo nie wychodzi mi z głowy. Już od pierwszych stron autorka wciąga czytelniczkę w mroczny, gęsty klimat, w którym każdy szept ma znaczenie, a cisza… potrafi zabić.
To, co urzekło mnie najbardziej, to sposób, w jaki Jelińska buduje napięcie — nie poprzez tanie straszenie, ale przez subtelne sugerowanie, że...
Najnowsza książka @jelinskaautorka miała całkiem niedawno premierę . Cieszę się , że mogłam ją przeczytać mimo tego iż nie do końca mi podeszła .
Zacznę od tego , że jest to prequel serii sąsiadka , której nie czytałam i wydaje mi się , że może mieć to wpływ na odbiór tej pozycji .
O czym jest ...
W Trzebieży życie mieszkańców płynie niespiesznie i spokojnie . Tak bynajmniej wygląda to z zewnątrz , ale wieś kryje w sobie mroczne tajemnice.
Wiele osób zamoczonych jest w grupę przestępczą i każdy z nich ma wiele do stracenia .
Wszystko rozgrywa się w zaciszu lasu . To tam ściąga swoich nowych ludzi tajemnicza osoba co doprowadza do krwawej serii wydarzeń .
W tym samym lesie mieszka starsza kobieta zwana w wiosce Szeptuchą . Jej moc budzi szacunek i lęk. Kobieta będzie musiała zmierzyć się z mroczną siłą.
Powiem Wam szczerze, że nie do końca odnalazłam się w tej historii. Trochę taka byłam pogubiona . Mimo całej mojej sympatii do autorki nie będzie to moja ulubiona książka . Niestety coś nam nie zagrało .
Myślę jednak, że miłośnicy serii Sąsiadka , których jest bardzo dużo będą zadowoleni . Powinnam przeczytać serię i wtedy prequel wtedy na pewno lepiej odebrałabyś tą książkę.
Pozdrawiam 🖤
Współpraca barterowa @hardewydawnictwo
Hej , cześć !
Najnowsza książka @jelinskaautorka miała całkiem niedawno premierę . Cieszę się , że mogłam ją przeczytać mimo tego iż nie do końca mi podeszła .
Zacznę od tego , że jest to prequel serii sąsiadka , której nie czytałam i wydaje mi się , że może mieć to wpływ na odbiór tej pozycji .
O czym jest ...
W Trzebieży życie mieszkańców płynie niespiesznie i...
🌱 O czym
Akcja powieści rozgrywa się w niewielkiej, położonej przy lesie, wsi Trzebież. W lesie pojawia się ktoś, kto wciąga ludzi w nielegalne interesy. Eleonora - miejscowa szeptucha - przeczuwa, że za wszystkim może stać siła, z którą nie będzie łatwo się zmierzyć.
📝 Moja opinia
Największą siłą tej książki jest atmosfera. Zamiast szybkiej akcji dostajemy raczej powolne zagęszczanie nastroju, co akurat ja w thrillerach lubię. Autorka bardzo umiejętnie buduje napięcie, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki.
Bardzo dobrze wypadło tu tło folklorystyczne. Motyw szeptuchy, przepowiedni oraz odniesienia do dawnych wierzeń wprowadzają do historii ciekawy, lekko mistyczny klimat.
Muszę też przyznać coś z bardziej osobistej perspektywy czytelniczej. Mam dość dużą wrażliwość na bardzo brutalne sceny. Drastyczne opisy potrafią przy mojej wyobraźni sprawić, że zwyczajnie trudno mi czytać dalej. W tej książce napięcia i grozy zdecydowanie nie brakuje, ale Justyna nie epatuje tutaj brutalnością, dzięki czemu historia nadal potrafi niepokoić, ale nie przytłacza zanadto wrażliwego czytelnika. Dla mnie to zdecydowany plus, bo mogłam bez problemu doczytać książkę do końca, bez obaw o literacki zawał po drodze.
📚 Dla kogo
Dla osób lubiących klimatyczne thrillery z nutą słowiańskiego folkloru i tajemnicami małych społeczności.
🌱 O czym
Akcja powieści rozgrywa się w niewielkiej, położonej przy lesie, wsi Trzebież. W lesie pojawia się ktoś, kto wciąga ludzi w nielegalne interesy. Eleonora - miejscowa szeptucha - przeczuwa, że za wszystkim może stać siła, z którą nie będzie łatwo się zmierzyć.
📝 Moja opinia
Największą siłą tej książki jest atmosfera. Zamiast szybkiej akcji dostajemy raczej powolne...
W malowniczej Trzebieży spokój jest tylko iluzją. Gdy w okolicznych lasach pojawiają się szemrane interesy, nikt nie odważy się o nich mówić głośno. To milczenie staje się zapalnikiem dla krwawej serii zdarzeń, których nie da się już zatrzymać.
W samym sercu mroku stoi Eleonora – szeptucha, której moc budzi respekt. Czy jej tradycyjna siła wystarczy, by powstrzymać nowe, bezwzględne zło? W świecie, gdzie sąsiad nie ufa sąsiadowi, a tajemnice zabiera się do grobu, prawda ma bardzo wysoką cenę.
Trzebież to miejsce, w którym chciałoby się odpocząć, ale po lekturze tej książki... raczej omijałbym tamtejsze lasy.
To nie jest zwykły kryminał. To gęsta, duszna opowieść o tym, jak łatwo milczenie staje się wspólnikiem zbrodni. Autorka po mistrzowsku buduje kontrast: z jednej strony mamy niemal sielski obraz małomiasteczkowego życia, a z drugiej – brutalny świat "szemranych interesów", który wciąga bohaterów.
Na duży plus dla mnie postać Eleonory Wisłok. Szeptucha w środku kryminalnej intrygi to strzał w dziesiątkę! Jej postać nadaje historii mistycznego, niemal pierwotnego sznytu. Starcie jej ludowej mądrości z bezwzględną, nowoczesną siłą zła sprawia, że kartki przewracają się same. A dobrze wiecie, że ja lubię takie klimaty i książkę pochłonęłam w jedno popołudnie.
Podsumowując, jeśli szukacie książki z gęstym klimatem, polskim folklorem i intrygą, która nie bierze jeńców – to pozycja dla Was! A mi nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po inne książki autorki.
W malowniczej Trzebieży spokój jest tylko iluzją. Gdy w okolicznych lasach pojawiają się szemrane interesy, nikt nie odważy się o nich mówić głośno. To milczenie staje się zapalnikiem dla krwawej serii zdarzeń, których nie da się już zatrzymać.
W samym sercu mroku stoi Eleonora – szeptucha, której moc budzi respekt. Czy jej tradycyjna siła wystarczy, by powstrzymać nowe,...
gdyby było brutalniej i mroczniej dałbym 8 gwiazdek historia prosta przewidywalna zakończenie musi być cud miód wszyscy żyli długo i sczesliwie ogromy plus czyta się szybko jeśli szukacie czegoś bardziej mrocznego polecam bezsilna kościelnego
gdyby było brutalniej i mroczniej dałbym 8 gwiazdek historia prosta przewidywalna zakończenie musi być cud miód wszyscy żyli długo i sczesliwie ogromy plus czyta się szybko jeśli szukacie czegoś bardziej mrocznego polecam bezsilna kościelnego
🌲 Wyobraźcie sobie miejsce, w którym każdy się zna, ludzie mijają się na ulicy z uśmiechem, a codzienność płynie spokojnym, niemal kojącym rytmem. Idealna miejscowość do życia. Taka, do której chce się uciec od zgiełku świata. Tylko że w takich miejscach cisza bywa zdradliwa, a pod powierzchnią spokoju często kryje się coś znacznie mroczniejszego. Właśnie do takiej rzeczywistości zabiera nas Justyna Jelińska w thrillerze „Martwa cisza”.
🌫️ Trzebież z pozoru wydaje się miejscem, gdzie nic złego nie ma prawa się wydarzyć. Spokojni mieszkańcy, codzienność płynąca niespiesznie i atmosfera małej społeczności, w której każdy zna każdego. Jednak z każdą kolejną stroną zaczynamy dostrzegać pęknięcia w tym idealnym obrazie. Zaglądamy do domów pozornie szczęśliwych ludzi i odkrywamy, że za zamkniętymi drzwiami kryją się sekrety, o których nikt nie chce mówić głośno.
🌲 Bardzo lubię motyw małych miejscowości w thrillerach i tutaj działa on znakomicie. Autorka świetnie pokazuje, jak milczenie potrafi być równie niebezpieczne jak kłamstwo. Mieszkańcy wiedzą więcej, niż chcą przyznać, a atmosfera z każdą chwilą robi się coraz cięższa.
🌙 W tej historii pojawia się także mroczna legenda i postać, która od razu przyciąga uwagę. Eleonora Wisłok, znana wśród mieszkańców jako babka szeptucha, wnosi do tej opowieści nutę tajemnicy i czegoś nie do końca uchwytnego. Bardzo lubię takie elementy w thrillerach, bo dodają historii wyjątkowego klimatu i sprawiają, że napięcie budowane jest nie tylko przez wydarzenia, ale też przez atmosferę.
🖤 Fabuła stopniowo odsłania kolejne sekrety, a pojawienie się tajemniczej osoby w lesie uruchamia serię zdarzeń, które prowadzą do coraz mroczniejszych odkryć. Podobało mi się to, że napięcie narasta powoli i naturalnie, dzięki czemu historia wciąga coraz bardziej z każdą kolejną stroną.
📖 Wiecie, że Justyna Jelińska potrafi tworzyć zarówno zaskakujące thrillery, jak i bardzo udane powieści obyczajowe. W „Martwej ciszy” te dwa światy pięknie się ze sobą łączą. Dostajemy historię pełną napięcia, ale jednocześnie mocno skupioną na ludziach, ich emocjach i relacjach. Jak więc możecie się domyślać, wyszło to naprawdę bardzo, ale to bardzo dobrze.
🌑 „Martwą ciszę” czyta się świetnie, zresztą jak większość książek Justyny Jelińskiej. Autorka ma styl, który sprawia, że w historię wchodzi się płynnie i z ciekawością przewraca kolejne strony.
Współpraca z wudawnictwem Harde
🌲 Wyobraźcie sobie miejsce, w którym każdy się zna, ludzie mijają się na ulicy z uśmiechem, a codzienność płynie spokojnym, niemal kojącym rytmem. Idealna miejscowość do życia. Taka, do której chce się uciec od zgiełku świata. Tylko że w takich miejscach cisza bywa zdradliwa, a pod powierzchnią spokoju często kryje się coś znacznie mroczniejszego. Właśnie do takiej...
Cykl o Trzebieży był rewelacyjny, kiedy więc dowiedziałem się że moja serdeczna przyjaciółka Justynka ma zamiar napisać jego prequel - radość była ogromna! Jestem tuż po lekturze "Martwej ciszy", i moim subiektywnym zdaniem Justyna tym razem postawiła na powieść bardziej obyczajową niż na stricte kryminał, przedstawiając skomplikowane relacje między mieszkańcami Trzebieży których to mamy okazję poznać w głównym cyklu. I pomimo tej warstwy obyczajowej czyta się to wyśmienicie! Wątek Rębicha? - petarda! I właśnie takie petardy Justyna odpaliła w końcowych rozdziałach - chylę czoła! To już jest zapowiedź późniejszych, mrocznych wydarzeń. Przez czas lektury myślałem że dam 7 gwiazdek, ale ta końcówka zobligowała mnie do dodania jeszcze jednej gwiazdki. Jeszcze słowo końcowe - Justynko, tradycyjnie dziękuję...❤️❤️❤️
Cykl o Trzebieży był rewelacyjny, kiedy więc dowiedziałem się że moja serdeczna przyjaciółka Justynka ma zamiar napisać jego prequel - radość była ogromna! Jestem tuż po lekturze "Martwej ciszy", i moim subiektywnym zdaniem Justyna tym razem postawiła na powieść bardziej obyczajową niż na stricte kryminał, przedstawiając skomplikowane relacje między mieszkańcami Trzebieży...
„Martwa cisza” Justyny Jelińskiej to thriller psychologiczny, który udowadnia, że największe zło potrafi czaić się tam, gdzie wszystko wydaje się spokojne i uporządkowane. Trzebież – niewielka, niemal sielska miejscowość otoczona lasem – staje się sceną wydarzeń, które stopniowo odsłaniają mroczne tajemnice jej mieszkańców. I właśnie ten kontrast między pozornym spokojem a narastającym niepokojem jest najmocniejszą stroną tej powieści.
Autorka z wyczuciem buduje atmosferę. Historia rozwija się powoli, ale konsekwentnie – z każdą stroną napięcie rośnie, a czytelnik coraz głębiej zanurza się w sieć sekretów, niedopowiedzeń i przemilczeń. W tle pojawiają się szemrane interesy, rodzinne dramaty, przemoc i bolesne straty. Nad wszystkim unosi się aura ludowej tajemnicy, związana z postacią Eleonory Wisłok – miejscowej szeptuchy. Wątek słowiańskiej legendy i mistycyzmu dodaje fabule oryginalności i sprawia, że „Martwa cisza” wyróżnia się na tle klasycznych thrillerów obyczajowych.
Na szczególne uznanie zasługuje sposób, w jaki Jelińska portretuje małą społeczność. Bohaterowie są uwikłani w relacje, zależności i konflikty, które pokazują, jak cienka jest granica między normalnością a upadkiem. Autorka porusza trudne tematy – przemoc domową, niepłodność, utratę dziecka – robiąc to w sposób wyważony, ale poruszający. Emocje nie są tu przerysowane, lecz stopniowo narastają, zostawiając czytelnika z refleksją długo po zakończeniu lektury.
Zakończenie nie daje pełnego ukojenia – raczej otwiera kolejne drzwi i prowokuje, by sięgnąć po dalsze losy mieszkańców Trzebieży. To książka, która wciąga klimatem, intryguje tajemnicą i pokazuje, że cisza wcale nie oznacza spokoju.
Jeśli lubisz thrillery osadzone w małych społecznościach, z nutą słowiańskiej grozy i psychologicznej głębi – „Martwa cisza” będzie bardzo dobrym wyborem. To historia, która powoli oplata czytelnika i nie pozwala o sobie zapomnieć.
[ Współpraca recenzencka ]
„Martwa cisza” Justyny Jelińskiej to thriller psychologiczny, który udowadnia, że największe zło potrafi czaić się tam, gdzie wszystko wydaje się spokojne i uporządkowane. Trzebież – niewielka, niemal sielska miejscowość otoczona lasem – staje się sceną wydarzeń, które stopniowo odsłaniają mroczne tajemnice jej mieszkańców. I właśnie ten kontrast między pozornym spokojem a...
"Trzebież została skalana. Wszystko się teraz zmieni..."
.
Po raz kolejny wracam do Trzebieży i to z przyjemnością - mam za sobą serię "Sąsiadka", a "Martwa cisza" to prequela całej historii.
.
Życie mieszkańców Trzebieży toczy się niespiesznie i spokojnie, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z kolei w lesie pojawia się ktoś, kto wciąga coraz więcej osób w nielegalne interesy. Nikt o nich głośno nie mówi, co daje początek dramatycznej serii wydarzeń. W tym też lesie, mieszka szeptucha Eleonora, która będzie musiała się zmierzyć z mroczna siłą - tak mniej więcej wygląda opis książki. A jakie są moje odczucia?
.
Książka zaczyna się spokojnie. Jednak z każdą stroną daje się wyczuć tajemnicę, niepokój i mrok, co powoduje, że książki nie da się tak łatwo odłożyć. Poznajemy kilka rodzin, które mogłoby się wydawać, że mają normalne życie, jednak wewnątrz swoich domów toczą walkę ze swoimi problemami. Dochodzi do tego słowiańska legenda oraz miejscowa szeptucha, która podsyca całą historię.
W książce zostały poruszone między innymi takie tematy jak przemoc domowa czy też strata dziecka. Pojawiają się też momenty brutalne. Zakończenie książki nie daje innej możliwości, jak tylko sięgnąć po "Sąsiadkę" i poznać dalsze losy mieszkańców Trzebieży.
.
"Martwa cisza" to thriller psychologiczny, który jest, jak dla mnie, bardzo dobrym uzupełnieniem trylogii "Sąsiadki". A dla osób, które jeszcze nie miały okazji sięgnąć po główną historię, to ten tytuł, będzie idealnym początkiem. Mi książkę czytało się bardzo dobrze, nie czułam znużenia, pojawienie się wzmianki z legendą słowiańską, bardzo mi podpasowało. I tak szczerze mówiąc, jeśli Trzebież jeszcze coś w tym lesie swoim ukrywa, to ja z chęcią bym tam wróciła 😈
.
Za możliwość przeczytania dziękuję @hardewydawnictwo @jelinskaautorka #współpracareklamowa #współpracabarterowa #czytamjelińską #współpracarecenzencka #martwacisza
•czytam polskie książki • współpraca reklamowa • kolejna przeczytana •
"Trzebież została skalana. Wszystko się teraz zmieni..."
.
Po raz kolejny wracam do Trzebieży i to z przyjemnością - mam za sobą serię "Sąsiadka", a "Martwa cisza" to prequela całej historii.
.
Życie mieszkańców Trzebieży toczy się niespiesznie i spokojnie, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z kolei w lesie pojawia się ktoś, kto wciąga coraz więcej osób w nielegalne...
Justyna Jelińska po raz kolejny zapewnia solidną dawkę wrażeń, tym razem w powieści „Martwa cisza”.
Trzebież to niewielka wioska, w której życie toczy się spokojnym torem. Niektóre rodziny urywają jednak smutną i brutalną rzeczywistość, która sprawi, że będą łakomym kąskiem dla pewnej szemranej postaci. Niebezpieczny mężczyzna szybko wplącze mieszkańców Trzebieży w swoje brudne sprawy. Zło zbierające się nad wsią wyczuwa miejscowa szeptucha Eleonora Wisłok. Czy jej moce są jednak w stanie odgonić niebezpieczeństwo, które czyha na nieświadomych niczego mieszkańców?
„Martwa cisza” to zgrabne połączenie powieści obyczajowej z klimatycznym thrillerem i domieszką ludowej magii. Justyna Jelińska rozwija w swojej książce kilka wątków i postaci, których losy subtelnie łączą się ze sobą, jak to zazwyczaj bywa w małych społecznościach. Każdy z bohaterów ma swoją osobowość i odmienne problemy. Dzięki skupieniu się na wątkach obyczajowych ten tytuł mógł poruszyć takie wątki jak przemoc w rodzinie czy niepłodność.
Wątek grozy rozwija się bardziej powoli, jednak napięcie czuć tutaj od początku. Drobne sprzeczki i niepozorne spotkania zwiastują zbliżające się niebezpieczeństwo. Do tego dochodzi jeszcze mistyczna aura związana z przepowiedniami, nieczystymi siłami i wonnymi ziołami. Lekki styl autorki sprawia, że te wątki naturalnie przenikają się i tworzą wciągającą historię.
Mimo, iż w „Martwej ciszy” znajduje się kilka bardziej drastycznych scen, to uważam, że jest to thriller należący raczej do tych łagodniejszych. Na pewno będzie to duży plus dla osób, które cenią sobie atmosferę grozy, ale nie koniecznie czerpią przyjemność z krwistych opisów nieludzkich czynów.
Ta powieść to moje drugie spotkanie z Justyną Jelińską i druga udana lektura. „Martwa cisza” to prequel nieznanej mi jeszcze serii Sąsiadka. Ta powieść zdecydowanie zachęca jednak, aby powrócić do Trzebieży.
*współpraca recenzencka*
Justyna Jelińska po raz kolejny zapewnia solidną dawkę wrażeń, tym razem w powieści „Martwa cisza”.
Trzebież to niewielka wioska, w której życie toczy się spokojnym torem. Niektóre rodziny urywają jednak smutną i brutalną rzeczywistość, która sprawi, że będą łakomym kąskiem dla pewnej szemranej postaci. Niebezpieczny mężczyzna szybko wplącze mieszkańców Trzebieży w swoje...
Mam trochę mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony jest brutalna, mroczna, traktuje o różnych problemach zwykłych ludzi, zwłaszcza tych mieszkających w małych miejscowościach. Dotyka poważne tematy, takie jak strata, niesprawiedliwość, przemoc domowa wraz ze wszystkimi jej skutkami. Z drugiej.. zabrakło mi tu napięcia, emocji, a także bardziej rozbudowanych wątków. Na dodatek ten, który najbardziej mnie zaintrygował, nie został prawie w ogóle rozwinięty.
Początek jest niewinny, jednak później robi się coraz bardziej brutalnie. Autorka zgrabnie przeskakiwała z wątku na wątek, pozwoliła nam wczuć się w życie małej społeczności - mieszkańców Trzebieży i wielki plus za to, jak dobrze i wiarygodnie oddała ich mentalność oraz codzienność. Bohaterowie bardzo się różnią, są niejednoznaczni, nie zdążyłam jednak poczuć do kogokolwiek większej sympatii, ponieważ ich perypetie zostały opisane krótko i zwięźle - być może gdybym przeczytała poprzednią część, nie miałabym takich odczuć. Przeczytałam gdzieś informację, że nie trzeba czytać pierwszego tomu, aby odnaleźć się w tym, moim zdaniem powinno się to zrobić.
Autorka ma bardzo lekki styl, mimo trudnej treści powieść "czyta się sama", widać tutaj duży talent do pisania. Jednak mam ogromny niedosyt po tej książce i nadzieję, że wszystkie niedokończone watki zostaną wyjaśnione w kolejnej części.
Mam trochę mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony jest brutalna, mroczna, traktuje o różnych problemach zwykłych ludzi, zwłaszcza tych mieszkających w małych miejscowościach. Dotyka poważne tematy, takie jak strata, niesprawiedliwość, przemoc domowa wraz ze wszystkimi jej skutkami. Z drugiej.. zabrakło mi tu napięcia, emocji, a także bardziej rozbudowanych...
Martwa Cisza” to thriller osadzony w dusznej, prowincjonalnej atmosferze Trzebieży – miejsca, w którym pozorny spokój szybko ustępuje miejsca mrocznym tajemnicom. Punktem wyjścia jest intrygujący koncept: zamknięta społeczność, szemrane interesy, milczenie mieszkańców oraz postać Eleonory Wisłok – babki szeptuchy, wokół której narasta aura niepokoju. Niestety, mimo obiecującego zarysu fabuły, książka nie do końca spełniła moje oczekiwania.
Historia jest poprawna – czyta się ją szybko i bez większego wysiłku – ale zabrakło mi w niej napięcia i emocji, które powinny towarzyszyć thrillerowi. Autorka postawiła na nieco spokojniejszy ton, przez co opowieść momentami traci dynamikę. Zakończenie nie przynosi większego zaskoczenia, a rozwój wydarzeń nie wywołał u mnie silniejszych wrażeń.
W książce pojawia się kilka ciekawych pomysłów, jednak część z nich wydaje się niedopracowana lub wręcz zbędna. Miałam wrażenie, że czegoś tu brakuje – głębi, mocniejszego punktu kulminacyjnego, może lepiej zarysowanego konfliktu.
Największym rozczarowaniem są jednak bohaterowie. Postacie wykreowane przez autorkę są dość płaskie, schematyczne i pozbawione psychologicznej głębi. Trudno się z nimi zżyć czy przejąć ich losem, a niektóre zachowania wydają się wręcz bezsensowne. Dawno nie spotkałam w powieści tylu decyzji, które bardziej irytują, niż budują napięcie.
Na plus z pewnością można zaliczyć lekki styl – książkę czyta się sprawnie i szybko, co sprawia, że mimo zastrzeżeń nie jest to lektura męcząca. „Martwa Cisza” to więc thriller „w porządku”, ale raczej bez efektu "wow”. Dla mnie zabrakło w nim emocji i świeżości, które sprawiłyby, że historia na długo zapadnie w pamięć.
Martwa Cisza” to thriller osadzony w dusznej, prowincjonalnej atmosferze Trzebieży – miejsca, w którym pozorny spokój szybko ustępuje miejsca mrocznym tajemnicom. Punktem wyjścia jest intrygujący koncept: zamknięta społeczność, szemrane interesy, milczenie mieszkańców oraz postać Eleonory Wisłok – babki szeptuchy, wokół której narasta aura niepokoju. Niestety, mimo...
Książka ogólnie była ok, ale jakoś wyjątkowo mnie nie porwała.
Fabuła kręci się wokół tajemniczych wydarzeń i motywów związanych z dawnymi, słowiańskimi wierzeniami i to zdecydowanie jest na plus, bo bardzo lubię takie klimaty. Ten folklor, nutka grozy i tajemnicy robią fajną atmosferę.
Akcja niby jest, coś się dzieje, ale wszystko toczy się dość spokojnie. Brakowało mi mocniejszych zwrotów akcji i momentów, które naprawdę by mnie zaskoczyły. Miałam wrażenie, że czegoś tu brakuje… takiego efektu WOW.
Za to końcówka jest bardzo dobra i zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kontynuację (która już wyszła). I właśnie dlatego dam szansę kolejnej części, bo czuję, że historia może się jeszcze naprawdę rozkręcić.
Książka ogólnie była ok, ale jakoś wyjątkowo mnie nie porwała.
Fabuła kręci się wokół tajemniczych wydarzeń i motywów związanych z dawnymi, słowiańskimi wierzeniami i to zdecydowanie jest na plus, bo bardzo lubię takie klimaty. Ten folklor, nutka grozy i tajemnicy robią fajną atmosferę.
Akcja niby jest, coś się dzieje, ale wszystko toczy się dość spokojnie. Brakowało mi...
Jeśli znacie serię Sąsiadka, to koniecznie nadróbcie historię o tę książkę, która pokazuje wydarzenia sprzed tych zawartych w dostępnych już tomach. A jeśli tak jak ja nie znacie tej serii, to tym bardziej warto zacząć od początku, czyli właśnie od tej pozycji. I przyznam, że nie miałam zamiaru poznawać całości, ale po tej lekturze po prostu muszę dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. Książka przenosi nas do małej podwarszawskiej wsi, gdzie ludzie dobrze się znają i żyją zdecydowanie wolniej niż w okolicznych miastach. Jednak pod płaszczykiem sielanki odkrywamy mroczne tajemnice, które okadza zapach palonych ziół i szeptanych modlitw, a okoliczny las to sielanka do robienia brudnych interesów. Poznajemy również niektórych z mieszkańców borykających się z przyziemnymi problemami jak niepłodność, czy przemoc domowa. Z czasem zaczęłam kibicować niektórym bohaterom, a zachowanie innych było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Całość stworzyła historię przesiąkniętą brutalnością, marzeniami i mocą ziół, a czytelnik przepada w niej bez reszty. Zakończenie sprawiło, że miałam ciarki i niedowierzanie w oczach. Takim sposobem muszę poznać dalsze losy małej Trzebieży i przekonać się na własnej skórze co wydarzy się dalej.
Jeśli znacie serię Sąsiadka, to koniecznie nadróbcie historię o tę książkę, która pokazuje wydarzenia sprzed tych zawartych w dostępnych już tomach. A jeśli tak jak ja nie znacie tej serii, to tym bardziej warto zacząć od początku, czyli właśnie od tej pozycji. I przyznam, że nie miałam zamiaru poznawać całości, ale po tej lekturze po prostu muszę dowiedzieć się, co wydarzy...
Trzebież to mała wieś, gdzie praktycznie każdy mieszka w lesie lub jego okolicy. I to właśnie ten las skrywa najwięcej tajemnic. To tutaj dzieje się wiele zła, o którym sporo ludzi wie, a jednak każdy milczy. To w lesie pojawia się ktoś, kto ściąga ludzi na złą stronę. To tutaj mają miejsce szemrane interesy, w których biorą udział niektórzy z mieszkańców. I to tutaj, w jednym z domów dzieje się niewybaczalna krzywda, którą przewidziała starsza kobieta zwana szeptuchą. To ona musi stawić czoła nieznanej sile, która rozpanoszyła się nad Trzebieżą , i która sprawia, że dzieje się we wsi sporo nieszczęść.
Co ta za siła? Co dzieje się za zamkniętymi drzwiami wielu domostw? Czy stara szeptucha podoła tej mrocznej sile?
#martwacisza to książka, która wciąga od samego początku i trzyma w napięciu do końca. To lektura, w której czytelnik spotyka się z wieloma emocjami, w większości złymi. Jest tutaj sporo przemocy, smutku, ale też woli walki o siebie. Wydaje się, że życie mieszkańców Trzebieży jest spokojne i zwyczajne, a wręcz nudne, a okazuje się, że jednak stary las ma swoje legendy, a mieszkańcy nie chcą o nich mówić.
Czy zamieszkałbyś/zamieszkałabyś w takim miejscu?
Polecam.
Trzebież to mała wieś, gdzie praktycznie każdy mieszka w lesie lub jego okolicy. I to właśnie ten las skrywa najwięcej tajemnic. To tutaj dzieje się wiele zła, o którym sporo ludzi wie, a jednak każdy milczy. To w lesie pojawia się ktoś, kto ściąga ludzi na złą stronę. To tutaj mają miejsce szemrane interesy, w których biorą udział niektórzy z mieszkańców. I to tutaj, w...
*ten prequel przeczytałam bez znajomości serii “Sąsiadka”
***
Są książki, które czyta się dla fabuły i takie, które wciągają przez sposób w jaki jest ona opowiedziana. “Martwa cisza” łączy jedno i drugie. To historia, która wciąga niemal od pierwszych stron, ale jednocześnie zachwyca językiem - takim, który nie męczy nawet wtedy, gdy autorka pozwala sobie na bardziej rozbudowane opisy. Wręcz przeciwnie - właśnie w tych momentach czuć największą siłę tej opowieści.
Na pierwszy rzut oka to książka lekka w odbiorze, płynna, dobrze napisana. Jednak pod tą warstwą kryje się coś znacznie cięższego - historia gęsta, mroczna, pełna emocji, które osiadają gdzieś głęboko. To opowieść o ludziach i ich wyborach, o tym, jak trudne bywa życie i jak często zło nie ma spektakularnej formy, tylko przychodzi cicho...
Bohaterowie są boleśnie prawdziwi. Alkoholizm, trudne relacje rodzinne, niespełnione pragnienia - to wszystko brzmi znajomo, aż za bardzo. Nie ma tu przerysowania, jest codzienność, którą wielu z zna z własnego doświadczenia albo z opowieści. Każda postać budzi współczucie, czasem żal, czasem bezsilność.
Szczególnie porusza postać Łucji. Jej codzienność - życie u boku przemocowego męża, odpowiedzialność za dzieci, wewnętrzne rozdarcie - zmusza do refleksji. Decyzja o odejściu w takich warunkach nie jest oczywista, a milczenie otoczenia tylko pogłębia dramat. Ta znieczulica sąsiadów wybrzmiewa bardzo mocno i trudno przejść obok niej obojętnie.
Na uwagę zasługuje też konstrukcja książki. Rozdziały opatrzone tytułami nawiązującymi do znanych powiedzeń dodają całości charakteru i sprawiają, że historia zostaje w głowie na dłużej. To drobny zabieg, ale bardzo skuteczny.
Dużą rolę odgrywa również tło folklorystyczne. Motywy szeptuchy, ziół, dawnych wierzeń i modłów wprowadzają subtelną nutę niepokoju. To nie jest nachalne, raczej gdzieś między głównymi wydarzeniami - i właśnie dlatego działa. Dodaje historii tajemniczości, momentami wręcz dreszczyku.
Miejscowość Trzebież została przedstawiona w sposób niemal sielski, taki, w którym chciałoby się zatrzymać na chwilę. Ale tylko do momentu, aż zacznie się rozumieć, co kryje się pod powierzchnią. Po tej lekturze lasy wokół niej przestają być tylko tłem. Stają się czymś niepokojącym.
To klasyczny thriller. Owszem, pojawia się zagadka, są wydarzenia, które napędzają akcję, ale najważniejsze jest coś innego - atmosfera. Duszna, gęsta, pełna napięcia. Autorka świetnie pokazuje kontrast między spokojem małej społeczności a tym, co dzieje się w jej cieniu.
“Martwa cisza” nie daje prostego ukojenia. Zakończenie zostawia czytelnika z myślami i otwiera przestrzeń na dalszy ciąg - trudno się dziwić, że po tej książce pojawia się potrzeba sięgnięcia po kolejne części, zwłaszcza trylogię “Sąsiadka”.
To historia, która przyciąga klimatem i zostaje na dłużej. Pokazuje, że cisza nie zawsze oznacza spokój - czasem jest najgłośniejszym dowodem na to, że coś poszło bardzo nie tak.
PODSUMOWANIE:
To z jednej strony lekka książka, którą można pochłonąć w krótkim czasie. Z drugiej - historia gęsta, mroczna, momentami wręcz przytłaczająca. Ma w sobie coś ciężkiego, jak niewypowiedziana wina, która cały czas gdzieś ciąży nad bohaterami. Ten kontrast robi ogromne wrażenie.
Jeśli ktoś lubi thrillery, które nie przytłaczają formą, a jednocześnie mają w sobie mrok i emocjonalny ciężar, to zdecydowanie warto sięgnąć po ten prequel.
*ten prequel przeczytałam bez znajomości serii “Sąsiadka”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to***
Są książki, które czyta się dla fabuły i takie, które wciągają przez sposób w jaki jest ona opowiedziana. “Martwa cisza” łączy jedno i drugie. To historia, która wciąga niemal od pierwszych stron, ale jednocześnie zachwyca językiem - takim, który nie męczy nawet wtedy, gdy autorka pozwala sobie na bardziej...
"Martwa cisza" to prequel serii "Sąsiadka" autorstwa Justyny Jelińskiej. Niestety powyższa seria wciąż czeka w kolejce na przeczytanie, ale na szczęście nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej powieści.
Autorka porusza tutaj trudny temat przemocy domowej, który ukazany był tu aż za obrazowo, więc co rusz emocje ściskały mnie za serce... Niestety obrazy te przewijają się często w małych wsiach, gdzie życiem męskiej części rządzą procenty, a kobiety stają się "poddanymi" walczącymi o przeżycie swoje oraz swoich pociech 😥.
Oryginalnym pomysłem było nadanie rozdziałom tytułów znanych lub mniej znanych polskich powiedzeń.
Najciekawszymi postaciami według mnie są tu dwie Szeptunki "walczące" o "ustabilizowanie" życia w miasteczku, niekiedy z wprost przeciwnym skutkiem. Ich postacie nadały książce "mitycznego" charakteru oraz aury tajemnicy 🔥.
Przyznam szczerze, że o ile poprzednia książka autorki, (którą czytałam) bardzo przypadła mi do gustu jednak to tutaj niestety czegoś mi zabrakło... Miałam wrażenie, że mimo niezłego klimatu- historii brak jest napięcia towarzyszącego akcji. Do tego mnogość wątków, z których połowa niestety nic nie wnosi do fabuły. No... chyba że wątki te zostały rozwinięte w następnym tomie 🤔.
Mimo wszystko "Martwa cisza" to książka, przez którą się płynie, z początku powoli, później wpadamy w wartki nurt, który kończy się wraz z ostatnią zamkniętą stroną książki.
Książka ta kończy się bardzo mocnym akcentem, więc jestem ciekawa jej kontynuacji, czyli "Sąsiadki". Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się po nią sięgnąć :).
Podsumowując- "Martwa cisza" to lekka (mimo poruszonej tu tematyki), niewymagająca zbyt wiele lektura dla czytelników, którzy lubią mnogość wątków oraz bardziej emocjonalne podejście do thrillera. Muszę przyznać, że choć ta książka nie jest zła, to szczerze mówiąc, autorka ma lepsze powieści, które do tej pory zapadły mi w pamięć, jednak jak na przykład: "Noc zagłady", która naprawdę mi się podobała!
Jeśli jednak lubicie serię "Sąsiadka", to myślę, ze ta książka również przypadnie wam do gustu 😉.
"Martwa cisza" to prequel serii "Sąsiadka" autorstwa Justyny Jelińskiej. Niestety powyższa seria wciąż czeka w kolejce na przeczytanie, ale na szczęście nie przeszkadzało mi to w odbiorze tej powieści.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka porusza tutaj trudny temat przemocy domowej, który ukazany był tu aż za obrazowo, więc co rusz emocje ściskały mnie za serce... Niestety obrazy te przewijają się...
Trzebież to z pozoru spokojna, niczym niewyróżniająca się wioska. Do czasu gdy las zaczyna skrywać brutalne sekrety, a pod osłoną nocy dzieją się straszne rzeczy. Społeczność staje się coraz bardziej uwikłana w mroczne interesy, a zło...nie bierze jeńców.
Jedynie babka szeptucha czuje jak ono rośnie i z każdym dniem staje się coraz groźniejsze. Jednak mieszkańcy Trzebieży nie wierzą w jej proroctwa...
Ile ofiar pochłonie las? I kto jest wcielonym złem?
"Martwa cisza" to historia o tym, że właśnie ta tytułowa cisza jest niekiedy najgorszą zbrodnią. Zmowa milczenia i sieć tajemnic, w którą wplątują się kolejne osoby, staje się sytuacją bez wyjścia. Kto wchodzi do tego przestępczego świata, nie ma już powrotu do normalnego życia.
Czy ta historia sprostała moim oczekiwaniom? O tak, i nie.
Cała ta otoczka tajemniczości i mroku bardzo mi się spodobała. Takim ciekawym punktem i czymś dla mnie nowym, była babka szeptucha. Dodała ona do tej historii iskry i czegoś, bez czego cała fabuła nie nabrałaby spójności.
Autorka miała ciekawy pomysł, a sam jej styl pisania tekstu bardzo do mnie przemawia.
Ale...mam wrażenie, że po drodze coś się rozsypało. Zaczęłam nie do końca rozumieć zachowania bohaterów, a część wątków wydała mi się absurdalnych. Moim zdaniem niektóre z nich były wręcz zbyteczne. Zakończenie mocno przygotowuje na kolejne część tej historii i myślę, że kiedyś po nie sięgnę - z czystej ciekawości tego, w jakim kierunku potoczyło się życie bohaterów.
To była dobra książka, ale zabrakło mi w niej postaci, którą mogłabym darzyć sympatią. Większość bohaterów była taka "typowa".
Dziękuję tylko za babkę Eleonorę!
Trzebież to z pozoru spokojna, niczym niewyróżniająca się wioska. Do czasu gdy las zaczyna skrywać brutalne sekrety, a pod osłoną nocy dzieją się straszne rzeczy. Społeczność staje się coraz bardziej uwikłana w mroczne interesy, a zło...nie bierze jeńców.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedynie babka szeptucha czuje jak ono rośnie i z każdym dniem staje się coraz groźniejsze. Jednak mieszkańcy Trzebieży...
Życie w Trzebieży toczy się swoim powolnym rytmem. To mała miejscowość, w której każdy każdego zna i nie da się niczego przed nikim ukryć.
W okolicznych lasach pojawia się człowiek, który sieje strach wśród mieszkańców. A jakby tego wszystkiego było mało - coraz więcej ludzi staje się zamieszana w konszachty z mrocznym półświatkiem… Nikt jednak ze sobą o tym nie rozmawia, co prowadzi do ogromnych tragedii.
Jakby tego wszystkiego było mało, we wsi mieszka znana wszystkim szeptucha, którą mieszkańcy darzą ogromnym respektem. Jej moce będą musiały zmierzyć się jednak z czymś bardzo złym i mrocznym…
W Trzebieży następuje lawina złych wydarzeń.
„GDY ŻYCIE TO POZORY, TYLKO ŚMIERĆ JEST PEWNA.”
Już od pierwszych stron czuć ten gesty i duszny klimat, jakim Autorka oprószyła tę opowieść. To sprawia, że chce się brnąć w głąb tej historii i odkrywać kolejne tajemnice żyjące w tej pozornie sielskiej miejscowości.
Pozory - właśnie, to one odgrywają tutaj ważną rolę. Ważne, aby zostały one utrzymane, aby obcy nie zobaczyli, że coś jest nie tak. Bo miejscowi, choć wiedzą o danej sytuacji, to się nie wtrącając, bo nie wypada, prawda? Mąż cię leje, bo za dużo wypił? No szkoda, ale do gara masz co włożyć? To najważniejsze, wielka krzywda ci się nie dzieje - to jeden z przykładów miejskiej znieczulicy, którą tuszują właśnie pozory. A w „Martwej Ciszy” pozorów jest dużo.
Bohaterowie tej historii są autentyczni, prawdziwi. Autorka do każdego z nich przypasowała życiowe historie i doświadczenia, które nie są jakimiś wybujałymi farmazonami - mąż alkoholik, brak posiadania potomstwa, złe relacje w rodzinie - jak często słyszymy o tego typu problemach? Wydają się one takie „codzienne”, nie obce, niestety. Każdy z bohaterów „Martwej ciszy” wzbudza u czytelnika wewnętrzne współczucie i żal…
Podsumowując - „Martwa cisza” to dobry thriller psychologiczny, chociaż znajdą się w nim też minusy. Głównym z nich jest fakt, że historia miejscami zwalniała i pojawiał się mały miszmasz, po którym trzeba było mocno się zastanowić, co do czego przynależy. No ale ideały pojawiają się rzadko kiedy, prawda? Duszny i małomiasteczkowy klimat robi tutaj największą robotę.
Życie w Trzebieży toczy się swoim powolnym rytmem. To mała miejscowość, w której każdy każdego zna i nie da się niczego przed nikim ukryć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW okolicznych lasach pojawia się człowiek, który sieje strach wśród mieszkańców. A jakby tego wszystkiego było mało - coraz więcej ludzi staje się zamieszana w konszachty z mrocznym półświatkiem… Nikt jednak ze sobą o tym nie rozmawia,...
Książki Justyny Jelińskiej poznałam w zeszłym roku i szybko stała się dla mnie autorką, która trafia w mój gust.
Martwa cisza to prequel serii Sąsiadka (która czeka w kolejce wciąż…). Jak widać, zaczęłam czytać bez znajomości serii I czytało mi się wyjątkowo dobrze.
Lubię twórczość Justyny przede wszystkim za atmosferę, którą tworzy. Jest wyjątkowa. Małe miasteczko, z dala od innych. Miejsce, w którym wszyscy się znają i niejedne tajemnice skrywają. Autorka umiejętnie powoli odkrywa karty, a zakończenie jest świetnym początkiem Sąsiadki. Uwielbiam takie klamry w powieściach!
Dużym atutem są również bohaterowie. Bardzo wyraziści, każdy inny, z innymi problemami. Jednocześnie te problemy wydają się wychodzić z jednego powodu.
Pozostając dalej w temacie bohaterów, to ja jestem zawsze na tak, gdy pojawiają się lokalne wierzenia. Tutaj mamy do czynienia z szeptuchami. Nadaje to powieści nieco magiczny, fantastyczny wymiar. Nie tylko thriller, ale i moc Natury, z którą nie powinno się zadzierać, ani w złej wierze działać.
Martwa cisza to powieść o tym, jak milczenie, ukrywanie prawdy, tajemnice niszczą rodziny, relacje oraz potrafią odebrać życie. Wątek jednej rodziny i tego, jak się zakończył, mocno mnie przygnębił.
Sama powieść nie jest bardzo brutalną. Bywają momenty, ale autorka nie tworzy historii ociekających krwią. Ostatnio to też jako plus dla mnie.
Spokojnie wam tę książkę polecam. Ode mnie mocne 7/10 i cieszę się, że dwie części Sąsiadki na mnie czekają na półce.
Książki Justyny Jelińskiej poznałam w zeszłym roku i szybko stała się dla mnie autorką, która trafia w mój gust.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMartwa cisza to prequel serii Sąsiadka (która czeka w kolejce wciąż…). Jak widać, zaczęłam czytać bez znajomości serii I czytało mi się wyjątkowo dobrze.
Lubię twórczość Justyny przede wszystkim za atmosferę, którą tworzy. Jest wyjątkowa. Małe miasteczko, z...
Mam mieszane uczucia co do książki „Martwa cisza”. Z jednej strony zawiera wszystkie elementy, które mogłyby stworzyć znakomity thriller – małą społeczność, mroczne interesy, bohaterów skrywających sekrety oraz postać szeptuchy, która wprowadza niepokój.
Jednak mimo to, nie porwała mnie ta lektura. Przede wszystkim zabrakło w niej napięcia i emocji, które sprawiłyby, że na dłużej zapadłaby mi w pamięć.
Mam wrażenie, że autorka wplotła w fabułę zbyt wiele wątków, które wydają się zbędne lub zbyt mało rozwinięte.
Nie przepadam za zbyt schematycznymi postaciami, zwłaszcza w tym gatunku, a tutaj miałam wrażenie, że właśnie takie dominowały.
Wyjątkiem jest postać szeptuchy Eleonory Wisłok, która wprowadza do fabuły mrok, a jej pojawienie się zawsze zwiastowało coś ciekawszego. Jej postać to zdecydowanie udany element, który urozmaica narrację.
Muszę jednak podkreślić, że autorka posługuje się bardzo lekkim stylem, który, mimo że książka nie zrobiła na mnie dużego wrażenia, sprawił, że czytało mi się ją dobrze i szybko.
Mam mieszane uczucia co do książki „Martwa cisza”. Z jednej strony zawiera wszystkie elementy, które mogłyby stworzyć znakomity thriller – małą społeczność, mroczne interesy, bohaterów skrywających sekrety oraz postać szeptuchy, która wprowadza niepokój.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak mimo to, nie porwała mnie ta lektura. Przede wszystkim zabrakło w niej napięcia i emocji, które sprawiłyby, że na...
Małe wioski mają w sobie pewien urok i czar. Zazwyczaj są ciche i spokojne, jakby odcięte od zgiełku świata. Ludzie wydają się tu życzliwi, a życie płynie wolniej. Gdy dodatkowo otacza je gęsty las, łatwo uwierzyć, że to miejsce jak z bajki.
Ale nie każda bajka kończy się dobrze…
Justyna Jelińska zabiera nas do takiej właśnie wioski. Trzebież jednak nie okazuje się upragnionym azylem. Trudno nazwać ją spokojnym miejscem, w którym życie toczy się sielankowo. Choć na pierwszy rzut oka wszystko wygląda zwyczajnie, cisza panująca w tej miejscowości jest ciężka i niepokojąca… jakby pod jej powierzchnią kryło się coś zepsutego do szpiku kości.
Las nie przynosi ukojenia. W jego cieniu czai się coś, czego lepiej nie dostrzegać po zmroku. Mieszkańcy nie są tak bezpieczni, jak mogłoby się wydawać. A zło, które powoli zaczyna wychodzić na powierzchnię, wcale nie musi mieć nadprzyrodzonego pochodzenia…
„Martwa cisza” to książka, przez którą początkowo płynie się spokojnie, niemal bez wysiłku. Aż nagle nurt przyspiesza i wciąga czytelnika w wir wydarzeń, z którego trudno się wydostać.
Zło wychodzi z cienia, by zacisnąć swoje szpony na kolejnych mieszkańcach. Szepty miejscowych czarownic unoszą się nad wsią, a reszcie pozostaje tylko milczeć…
Autorka świetnie buduje atmosferę niepokoju, stopniowo odsłaniając kolejne tajemnice Trzebieży. Szczególnie spodobał mi się pomysł, by każdy rozdział opatrzyć tytułem nawiązującym do znanych powiedzeń. Ten drobny zabieg sprawia, że historia nabiera dodatkowego charakteru i jeszcze mocniej zapada w pamięć.
Małe wioski mają w sobie pewien urok i czar. Zazwyczaj są ciche i spokojne, jakby odcięte od zgiełku świata. Ludzie wydają się tu życzliwi, a życie płynie wolniej. Gdy dodatkowo otacza je gęsty las, łatwo uwierzyć, że to miejsce jak z bajki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle nie każda bajka kończy się dobrze…
Justyna Jelińska zabiera nas do takiej właśnie wioski. Trzebież jednak nie okazuje się...
Dziękuję za książkę do recenzji Wydawnictwo: HARDE Wydawnictwo
Cisza…on już jest martwa. A może tylko czeka, by ktoś ja wybudził? Cisza potrzebuje czyjegoś głosu, wołania, które przerwie milczenie i wyrwie ją z uśpienia. Tymczasem tak łatwo ukrywa się w cieniu drzew, w szumie lasu i w szeptach liści. Ta cisza nie jest spokojem to milczenie pełne sekretów…które powoli zaczną wychodzić z mroku…
Życie w Trzebieży wydaje się płynąc spokojnie, niemal leniwie, jakby czas zatrzymał się tam gdzieś pomiędzy gęstym lasem a cichymi domami mieszkańców. Ten pozorny spokój zaczyna jednak pękać, gdy w okolicy pojawia się ktoś, kto stopniowo wciąga ludzi w sieć niejasnych interesów.
O sprawach tych nikt głośno nie mówi…milczenie staje się wspólną tajemnicą, która z czasem prowadzi do dramatycznych i krwawych wydarzeń. W tym lesie mieszka również Eleonora Wisłok, znana mieszkańcom jako babka Szeptuchą.
Kobieta obdarzona niezwykłą mocą…lecz nawet ona będzie musiała zmierzyć się z mroczną siłą, która zaczyna zbierać swoje żniwo…
W świecie nieufnych spojrzeń.
Sekretów niesionych do grobu…prawda nie jest darem.
Jest ceną.
Którą niewielu chce zapłacić
Powoli gęstnieje powietrze. Niby wszystko zaczyna się niepozornie, niemal spokojnie, ale z każdą stroną historia coraz mocniej przenika do świadomości. Rozwija się nieśpiesznie, pozwalając, by kolejne elementy układanki powoli wskakiwały na swoje miejsce i tworzyły obraz, który z czasem okazuje się znacznie mroczniejszy, niż można było przypuszczać…
Nagle przychodzi moment, w którym trzeba złapać oddech…bo staje się jasne, że nadchodzi coś nieuniknionego. Kilka mocniejszych scen sprawia, że tempo wyraźnie przyspiesza, a nad całą historią jeszcze gęściej unosi się mroczna aura. W powietrzu miesza się niepokój cień tajemnicy i zapach ziół, który tylko potęguje atmosferę tej opowieści.
Autorka z dużym wyczuciem prowadzi tę historię a w niej z uważnością kreśli sylwetki bohaterów, odsłania ich w zwyczajnych momentach codzienności…drobnych gestach, w napięciach, które cicho pulsują między nimi.
Jednak pod powierzchnią tej pozornej normalności kryje się znacznie więcej… przemoc domowa, bolesne doświadczenia niepłodności, ciche dramaty rozgrywające się w czterech ścianach, milczące cierpienie skrywane przed światem.
Historie pełne bólu, napięcia i krzywdy…do tego spowite mrokiem nad którym nieustannie gromadzą się ciemne chmury. Jakby zwiastowały nadciągającą burze. W powietrzu słychać ciche szepty i czuć lęk…
A gdy ludzie zaczynają milczeć,
gdy słowa zapadają się w ciężką ciszę …
las powoli uchyla swoje drzwi.
Ktoś pociąga za niewidzialne sznurki …
Zakończenie książki pozostawiło mnie z lekkim niedosytem a jednocześnie wyraźnie zachęciło do sięgnięcia po kontynuację. Mam nadzieję, że w kolejnej części autorka rozwinie i wyjaśni niedokończone wątki.
Dziękuję za książkę do recenzji Wydawnictwo: HARDE Wydawnictwo
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCisza…on już jest martwa. A może tylko czeka, by ktoś ja wybudził? Cisza potrzebuje czyjegoś głosu, wołania, które przerwie milczenie i wyrwie ją z uśpienia. Tymczasem tak łatwo ukrywa się w cieniu drzew, w szumie lasu i w szeptach liści. Ta cisza nie jest spokojem to milczenie pełne sekretów…które powoli...
"Martwa cisza" Justyny Jelińskiej to powieść, która jeszcze długo nie wychodzi mi z głowy. Już od pierwszych stron autorka wciąga czytelniczkę w mroczny, gęsty klimat, w którym każdy szept ma znaczenie, a cisza… potrafi zabić.
To, co urzekło mnie najbardziej, to sposób, w jaki Jelińska buduje napięcie — nie poprzez tanie straszenie, ale przez subtelne sugerowanie, że rzeczy, których nie słyszymy, mogą być równie groźne jak te, które słyszymy. Atmosfera tej książki jest duszna, pełna tajemnic i niedopowiedzeń — idealna dla mnie jako wielbicielki thrillerów psychologicznych.
Bohaterki są wiarygodne, skomplikowane i pełne sprzeczności. Szczególnie polubiłam główną narratorkę — jej wewnętrzne konflikty, lęki i próby odnalezienia się w sytuacji, która z każdą stroną staje się coraz bardziej niejasna, sprawiały, że nie mogłam się oderwać. Czułam, jakbym wraz z nią zagłębiała się w mrok, starając się rozgryźć kolejne zagadki.
Podobało mi się również to, że autorka nie zdradza wszystkiego od razu. Fragmenty opowieści są tak skonstruowane, że chociaż wciąż mam pytania bez odpowiedzi, to właśnie przez tę niepewność nie mogłam odłożyć książki na bok.
Jedyne, co mogłabym uznać za drobny minus, to momenty, w których tempo akcji chwilami zwalnia — ale nawet wtedy język i styl Jelińskiej trzymają uwagę i sprawiają, że chce się czytać dalej.
"Martwa cisza" Justyny Jelińskiej to powieść, która jeszcze długo nie wychodzi mi z głowy. Już od pierwszych stron autorka wciąga czytelniczkę w mroczny, gęsty klimat, w którym każdy szept ma znaczenie, a cisza… potrafi zabić.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo, co urzekło mnie najbardziej, to sposób, w jaki Jelińska buduje napięcie — nie poprzez tanie straszenie, ale przez subtelne sugerowanie, że...
Hej , cześć !
Najnowsza książka @jelinskaautorka miała całkiem niedawno premierę . Cieszę się , że mogłam ją przeczytać mimo tego iż nie do końca mi podeszła .
Zacznę od tego , że jest to prequel serii sąsiadka , której nie czytałam i wydaje mi się , że może mieć to wpływ na odbiór tej pozycji .
O czym jest ...
W Trzebieży życie mieszkańców płynie niespiesznie i spokojnie . Tak bynajmniej wygląda to z zewnątrz , ale wieś kryje w sobie mroczne tajemnice.
Wiele osób zamoczonych jest w grupę przestępczą i każdy z nich ma wiele do stracenia .
Wszystko rozgrywa się w zaciszu lasu . To tam ściąga swoich nowych ludzi tajemnicza osoba co doprowadza do krwawej serii wydarzeń .
W tym samym lesie mieszka starsza kobieta zwana w wiosce Szeptuchą . Jej moc budzi szacunek i lęk. Kobieta będzie musiała zmierzyć się z mroczną siłą.
Powiem Wam szczerze, że nie do końca odnalazłam się w tej historii. Trochę taka byłam pogubiona . Mimo całej mojej sympatii do autorki nie będzie to moja ulubiona książka . Niestety coś nam nie zagrało .
Myślę jednak, że miłośnicy serii Sąsiadka , których jest bardzo dużo będą zadowoleni . Powinnam przeczytać serię i wtedy prequel wtedy na pewno lepiej odebrałabyś tą książkę.
Pozdrawiam 🖤
Współpraca barterowa @hardewydawnictwo
Hej , cześć !
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajnowsza książka @jelinskaautorka miała całkiem niedawno premierę . Cieszę się , że mogłam ją przeczytać mimo tego iż nie do końca mi podeszła .
Zacznę od tego , że jest to prequel serii sąsiadka , której nie czytałam i wydaje mi się , że może mieć to wpływ na odbiór tej pozycji .
O czym jest ...
W Trzebieży życie mieszkańców płynie niespiesznie i...
🌱 O czym
Akcja powieści rozgrywa się w niewielkiej, położonej przy lesie, wsi Trzebież. W lesie pojawia się ktoś, kto wciąga ludzi w nielegalne interesy. Eleonora - miejscowa szeptucha - przeczuwa, że za wszystkim może stać siła, z którą nie będzie łatwo się zmierzyć.
📝 Moja opinia
Największą siłą tej książki jest atmosfera. Zamiast szybkiej akcji dostajemy raczej powolne zagęszczanie nastroju, co akurat ja w thrillerach lubię. Autorka bardzo umiejętnie buduje napięcie, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki.
Bardzo dobrze wypadło tu tło folklorystyczne. Motyw szeptuchy, przepowiedni oraz odniesienia do dawnych wierzeń wprowadzają do historii ciekawy, lekko mistyczny klimat.
Muszę też przyznać coś z bardziej osobistej perspektywy czytelniczej. Mam dość dużą wrażliwość na bardzo brutalne sceny. Drastyczne opisy potrafią przy mojej wyobraźni sprawić, że zwyczajnie trudno mi czytać dalej. W tej książce napięcia i grozy zdecydowanie nie brakuje, ale Justyna nie epatuje tutaj brutalnością, dzięki czemu historia nadal potrafi niepokoić, ale nie przytłacza zanadto wrażliwego czytelnika. Dla mnie to zdecydowany plus, bo mogłam bez problemu doczytać książkę do końca, bez obaw o literacki zawał po drodze.
📚 Dla kogo
Dla osób lubiących klimatyczne thrillery z nutą słowiańskiego folkloru i tajemnicami małych społeczności.
🌱 O czym
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja powieści rozgrywa się w niewielkiej, położonej przy lesie, wsi Trzebież. W lesie pojawia się ktoś, kto wciąga ludzi w nielegalne interesy. Eleonora - miejscowa szeptucha - przeczuwa, że za wszystkim może stać siła, z którą nie będzie łatwo się zmierzyć.
📝 Moja opinia
Największą siłą tej książki jest atmosfera. Zamiast szybkiej akcji dostajemy raczej powolne...
W malowniczej Trzebieży spokój jest tylko iluzją. Gdy w okolicznych lasach pojawiają się szemrane interesy, nikt nie odważy się o nich mówić głośno. To milczenie staje się zapalnikiem dla krwawej serii zdarzeń, których nie da się już zatrzymać.
W samym sercu mroku stoi Eleonora – szeptucha, której moc budzi respekt. Czy jej tradycyjna siła wystarczy, by powstrzymać nowe, bezwzględne zło? W świecie, gdzie sąsiad nie ufa sąsiadowi, a tajemnice zabiera się do grobu, prawda ma bardzo wysoką cenę.
Trzebież to miejsce, w którym chciałoby się odpocząć, ale po lekturze tej książki... raczej omijałbym tamtejsze lasy.
To nie jest zwykły kryminał. To gęsta, duszna opowieść o tym, jak łatwo milczenie staje się wspólnikiem zbrodni. Autorka po mistrzowsku buduje kontrast: z jednej strony mamy niemal sielski obraz małomiasteczkowego życia, a z drugiej – brutalny świat "szemranych interesów", który wciąga bohaterów.
Na duży plus dla mnie postać Eleonory Wisłok. Szeptucha w środku kryminalnej intrygi to strzał w dziesiątkę! Jej postać nadaje historii mistycznego, niemal pierwotnego sznytu. Starcie jej ludowej mądrości z bezwzględną, nowoczesną siłą zła sprawia, że kartki przewracają się same. A dobrze wiecie, że ja lubię takie klimaty i książkę pochłonęłam w jedno popołudnie.
Podsumowując, jeśli szukacie książki z gęstym klimatem, polskim folklorem i intrygą, która nie bierze jeńców – to pozycja dla Was! A mi nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po inne książki autorki.
W malowniczej Trzebieży spokój jest tylko iluzją. Gdy w okolicznych lasach pojawiają się szemrane interesy, nikt nie odważy się o nich mówić głośno. To milczenie staje się zapalnikiem dla krwawej serii zdarzeń, których nie da się już zatrzymać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW samym sercu mroku stoi Eleonora – szeptucha, której moc budzi respekt. Czy jej tradycyjna siła wystarczy, by powstrzymać nowe,...
gdyby było brutalniej i mroczniej dałbym 8 gwiazdek historia prosta przewidywalna zakończenie musi być cud miód wszyscy żyli długo i sczesliwie ogromy plus czyta się szybko jeśli szukacie czegoś bardziej mrocznego polecam bezsilna kościelnego
gdyby było brutalniej i mroczniej dałbym 8 gwiazdek historia prosta przewidywalna zakończenie musi być cud miód wszyscy żyli długo i sczesliwie ogromy plus czyta się szybko jeśli szukacie czegoś bardziej mrocznego polecam bezsilna kościelnego
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🌲 Wyobraźcie sobie miejsce, w którym każdy się zna, ludzie mijają się na ulicy z uśmiechem, a codzienność płynie spokojnym, niemal kojącym rytmem. Idealna miejscowość do życia. Taka, do której chce się uciec od zgiełku świata. Tylko że w takich miejscach cisza bywa zdradliwa, a pod powierzchnią spokoju często kryje się coś znacznie mroczniejszego. Właśnie do takiej rzeczywistości zabiera nas Justyna Jelińska w thrillerze „Martwa cisza”.
🌫️ Trzebież z pozoru wydaje się miejscem, gdzie nic złego nie ma prawa się wydarzyć. Spokojni mieszkańcy, codzienność płynąca niespiesznie i atmosfera małej społeczności, w której każdy zna każdego. Jednak z każdą kolejną stroną zaczynamy dostrzegać pęknięcia w tym idealnym obrazie. Zaglądamy do domów pozornie szczęśliwych ludzi i odkrywamy, że za zamkniętymi drzwiami kryją się sekrety, o których nikt nie chce mówić głośno.
🌲 Bardzo lubię motyw małych miejscowości w thrillerach i tutaj działa on znakomicie. Autorka świetnie pokazuje, jak milczenie potrafi być równie niebezpieczne jak kłamstwo. Mieszkańcy wiedzą więcej, niż chcą przyznać, a atmosfera z każdą chwilą robi się coraz cięższa.
🌙 W tej historii pojawia się także mroczna legenda i postać, która od razu przyciąga uwagę. Eleonora Wisłok, znana wśród mieszkańców jako babka szeptucha, wnosi do tej opowieści nutę tajemnicy i czegoś nie do końca uchwytnego. Bardzo lubię takie elementy w thrillerach, bo dodają historii wyjątkowego klimatu i sprawiają, że napięcie budowane jest nie tylko przez wydarzenia, ale też przez atmosferę.
🖤 Fabuła stopniowo odsłania kolejne sekrety, a pojawienie się tajemniczej osoby w lesie uruchamia serię zdarzeń, które prowadzą do coraz mroczniejszych odkryć. Podobało mi się to, że napięcie narasta powoli i naturalnie, dzięki czemu historia wciąga coraz bardziej z każdą kolejną stroną.
📖 Wiecie, że Justyna Jelińska potrafi tworzyć zarówno zaskakujące thrillery, jak i bardzo udane powieści obyczajowe. W „Martwej ciszy” te dwa światy pięknie się ze sobą łączą. Dostajemy historię pełną napięcia, ale jednocześnie mocno skupioną na ludziach, ich emocjach i relacjach. Jak więc możecie się domyślać, wyszło to naprawdę bardzo, ale to bardzo dobrze.
🌑 „Martwą ciszę” czyta się świetnie, zresztą jak większość książek Justyny Jelińskiej. Autorka ma styl, który sprawia, że w historię wchodzi się płynnie i z ciekawością przewraca kolejne strony.
Współpraca z wudawnictwem Harde
🌲 Wyobraźcie sobie miejsce, w którym każdy się zna, ludzie mijają się na ulicy z uśmiechem, a codzienność płynie spokojnym, niemal kojącym rytmem. Idealna miejscowość do życia. Taka, do której chce się uciec od zgiełku świata. Tylko że w takich miejscach cisza bywa zdradliwa, a pod powierzchnią spokoju często kryje się coś znacznie mroczniejszego. Właśnie do takiej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCykl o Trzebieży był rewelacyjny, kiedy więc dowiedziałem się że moja serdeczna przyjaciółka Justynka ma zamiar napisać jego prequel - radość była ogromna! Jestem tuż po lekturze "Martwej ciszy", i moim subiektywnym zdaniem Justyna tym razem postawiła na powieść bardziej obyczajową niż na stricte kryminał, przedstawiając skomplikowane relacje między mieszkańcami Trzebieży których to mamy okazję poznać w głównym cyklu. I pomimo tej warstwy obyczajowej czyta się to wyśmienicie! Wątek Rębicha? - petarda! I właśnie takie petardy Justyna odpaliła w końcowych rozdziałach - chylę czoła! To już jest zapowiedź późniejszych, mrocznych wydarzeń. Przez czas lektury myślałem że dam 7 gwiazdek, ale ta końcówka zobligowała mnie do dodania jeszcze jednej gwiazdki. Jeszcze słowo końcowe - Justynko, tradycyjnie dziękuję...❤️❤️❤️
Cykl o Trzebieży był rewelacyjny, kiedy więc dowiedziałem się że moja serdeczna przyjaciółka Justynka ma zamiar napisać jego prequel - radość była ogromna! Jestem tuż po lekturze "Martwej ciszy", i moim subiektywnym zdaniem Justyna tym razem postawiła na powieść bardziej obyczajową niż na stricte kryminał, przedstawiając skomplikowane relacje między mieszkańcami Trzebieży...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Martwa cisza” Justyny Jelińskiej to thriller psychologiczny, który udowadnia, że największe zło potrafi czaić się tam, gdzie wszystko wydaje się spokojne i uporządkowane. Trzebież – niewielka, niemal sielska miejscowość otoczona lasem – staje się sceną wydarzeń, które stopniowo odsłaniają mroczne tajemnice jej mieszkańców. I właśnie ten kontrast między pozornym spokojem a narastającym niepokojem jest najmocniejszą stroną tej powieści.
Autorka z wyczuciem buduje atmosferę. Historia rozwija się powoli, ale konsekwentnie – z każdą stroną napięcie rośnie, a czytelnik coraz głębiej zanurza się w sieć sekretów, niedopowiedzeń i przemilczeń. W tle pojawiają się szemrane interesy, rodzinne dramaty, przemoc i bolesne straty. Nad wszystkim unosi się aura ludowej tajemnicy, związana z postacią Eleonory Wisłok – miejscowej szeptuchy. Wątek słowiańskiej legendy i mistycyzmu dodaje fabule oryginalności i sprawia, że „Martwa cisza” wyróżnia się na tle klasycznych thrillerów obyczajowych.
Na szczególne uznanie zasługuje sposób, w jaki Jelińska portretuje małą społeczność. Bohaterowie są uwikłani w relacje, zależności i konflikty, które pokazują, jak cienka jest granica między normalnością a upadkiem. Autorka porusza trudne tematy – przemoc domową, niepłodność, utratę dziecka – robiąc to w sposób wyważony, ale poruszający. Emocje nie są tu przerysowane, lecz stopniowo narastają, zostawiając czytelnika z refleksją długo po zakończeniu lektury.
Zakończenie nie daje pełnego ukojenia – raczej otwiera kolejne drzwi i prowokuje, by sięgnąć po dalsze losy mieszkańców Trzebieży. To książka, która wciąga klimatem, intryguje tajemnicą i pokazuje, że cisza wcale nie oznacza spokoju.
Jeśli lubisz thrillery osadzone w małych społecznościach, z nutą słowiańskiej grozy i psychologicznej głębi – „Martwa cisza” będzie bardzo dobrym wyborem. To historia, która powoli oplata czytelnika i nie pozwala o sobie zapomnieć.
[ Współpraca recenzencka ]
„Martwa cisza” Justyny Jelińskiej to thriller psychologiczny, który udowadnia, że największe zło potrafi czaić się tam, gdzie wszystko wydaje się spokojne i uporządkowane. Trzebież – niewielka, niemal sielska miejscowość otoczona lasem – staje się sceną wydarzeń, które stopniowo odsłaniają mroczne tajemnice jej mieszkańców. I właśnie ten kontrast między pozornym spokojem a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Trzebież została skalana. Wszystko się teraz zmieni..."
.
Po raz kolejny wracam do Trzebieży i to z przyjemnością - mam za sobą serię "Sąsiadka", a "Martwa cisza" to prequela całej historii.
.
Życie mieszkańców Trzebieży toczy się niespiesznie i spokojnie, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z kolei w lesie pojawia się ktoś, kto wciąga coraz więcej osób w nielegalne interesy. Nikt o nich głośno nie mówi, co daje początek dramatycznej serii wydarzeń. W tym też lesie, mieszka szeptucha Eleonora, która będzie musiała się zmierzyć z mroczna siłą - tak mniej więcej wygląda opis książki. A jakie są moje odczucia?
.
Książka zaczyna się spokojnie. Jednak z każdą stroną daje się wyczuć tajemnicę, niepokój i mrok, co powoduje, że książki nie da się tak łatwo odłożyć. Poznajemy kilka rodzin, które mogłoby się wydawać, że mają normalne życie, jednak wewnątrz swoich domów toczą walkę ze swoimi problemami. Dochodzi do tego słowiańska legenda oraz miejscowa szeptucha, która podsyca całą historię.
W książce zostały poruszone między innymi takie tematy jak przemoc domowa czy też strata dziecka. Pojawiają się też momenty brutalne. Zakończenie książki nie daje innej możliwości, jak tylko sięgnąć po "Sąsiadkę" i poznać dalsze losy mieszkańców Trzebieży.
.
"Martwa cisza" to thriller psychologiczny, który jest, jak dla mnie, bardzo dobrym uzupełnieniem trylogii "Sąsiadki". A dla osób, które jeszcze nie miały okazji sięgnąć po główną historię, to ten tytuł, będzie idealnym początkiem. Mi książkę czytało się bardzo dobrze, nie czułam znużenia, pojawienie się wzmianki z legendą słowiańską, bardzo mi podpasowało. I tak szczerze mówiąc, jeśli Trzebież jeszcze coś w tym lesie swoim ukrywa, to ja z chęcią bym tam wróciła 😈
.
Za możliwość przeczytania dziękuję @hardewydawnictwo @jelinskaautorka #współpracareklamowa #współpracabarterowa #czytamjelińską #współpracarecenzencka #martwacisza
•czytam polskie książki • współpraca reklamowa • kolejna przeczytana •
"Trzebież została skalana. Wszystko się teraz zmieni..."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
Po raz kolejny wracam do Trzebieży i to z przyjemnością - mam za sobą serię "Sąsiadka", a "Martwa cisza" to prequela całej historii.
.
Życie mieszkańców Trzebieży toczy się niespiesznie i spokojnie, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z kolei w lesie pojawia się ktoś, kto wciąga coraz więcej osób w nielegalne...
Justyna Jelińska po raz kolejny zapewnia solidną dawkę wrażeń, tym razem w powieści „Martwa cisza”.
Trzebież to niewielka wioska, w której życie toczy się spokojnym torem. Niektóre rodziny urywają jednak smutną i brutalną rzeczywistość, która sprawi, że będą łakomym kąskiem dla pewnej szemranej postaci. Niebezpieczny mężczyzna szybko wplącze mieszkańców Trzebieży w swoje brudne sprawy. Zło zbierające się nad wsią wyczuwa miejscowa szeptucha Eleonora Wisłok. Czy jej moce są jednak w stanie odgonić niebezpieczeństwo, które czyha na nieświadomych niczego mieszkańców?
„Martwa cisza” to zgrabne połączenie powieści obyczajowej z klimatycznym thrillerem i domieszką ludowej magii. Justyna Jelińska rozwija w swojej książce kilka wątków i postaci, których losy subtelnie łączą się ze sobą, jak to zazwyczaj bywa w małych społecznościach. Każdy z bohaterów ma swoją osobowość i odmienne problemy. Dzięki skupieniu się na wątkach obyczajowych ten tytuł mógł poruszyć takie wątki jak przemoc w rodzinie czy niepłodność.
Wątek grozy rozwija się bardziej powoli, jednak napięcie czuć tutaj od początku. Drobne sprzeczki i niepozorne spotkania zwiastują zbliżające się niebezpieczeństwo. Do tego dochodzi jeszcze mistyczna aura związana z przepowiedniami, nieczystymi siłami i wonnymi ziołami. Lekki styl autorki sprawia, że te wątki naturalnie przenikają się i tworzą wciągającą historię.
Mimo, iż w „Martwej ciszy” znajduje się kilka bardziej drastycznych scen, to uważam, że jest to thriller należący raczej do tych łagodniejszych. Na pewno będzie to duży plus dla osób, które cenią sobie atmosferę grozy, ale nie koniecznie czerpią przyjemność z krwistych opisów nieludzkich czynów.
Ta powieść to moje drugie spotkanie z Justyną Jelińską i druga udana lektura. „Martwa cisza” to prequel nieznanej mi jeszcze serii Sąsiadka. Ta powieść zdecydowanie zachęca jednak, aby powrócić do Trzebieży.
*współpraca recenzencka*
Justyna Jelińska po raz kolejny zapewnia solidną dawkę wrażeń, tym razem w powieści „Martwa cisza”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzebież to niewielka wioska, w której życie toczy się spokojnym torem. Niektóre rodziny urywają jednak smutną i brutalną rzeczywistość, która sprawi, że będą łakomym kąskiem dla pewnej szemranej postaci. Niebezpieczny mężczyzna szybko wplącze mieszkańców Trzebieży w swoje...
Mam trochę mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony jest brutalna, mroczna, traktuje o różnych problemach zwykłych ludzi, zwłaszcza tych mieszkających w małych miejscowościach. Dotyka poważne tematy, takie jak strata, niesprawiedliwość, przemoc domowa wraz ze wszystkimi jej skutkami. Z drugiej.. zabrakło mi tu napięcia, emocji, a także bardziej rozbudowanych wątków. Na dodatek ten, który najbardziej mnie zaintrygował, nie został prawie w ogóle rozwinięty.
Początek jest niewinny, jednak później robi się coraz bardziej brutalnie. Autorka zgrabnie przeskakiwała z wątku na wątek, pozwoliła nam wczuć się w życie małej społeczności - mieszkańców Trzebieży i wielki plus za to, jak dobrze i wiarygodnie oddała ich mentalność oraz codzienność. Bohaterowie bardzo się różnią, są niejednoznaczni, nie zdążyłam jednak poczuć do kogokolwiek większej sympatii, ponieważ ich perypetie zostały opisane krótko i zwięźle - być może gdybym przeczytała poprzednią część, nie miałabym takich odczuć. Przeczytałam gdzieś informację, że nie trzeba czytać pierwszego tomu, aby odnaleźć się w tym, moim zdaniem powinno się to zrobić.
Autorka ma bardzo lekki styl, mimo trudnej treści powieść "czyta się sama", widać tutaj duży talent do pisania. Jednak mam ogromny niedosyt po tej książce i nadzieję, że wszystkie niedokończone watki zostaną wyjaśnione w kolejnej części.
Mam trochę mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony jest brutalna, mroczna, traktuje o różnych problemach zwykłych ludzi, zwłaszcza tych mieszkających w małych miejscowościach. Dotyka poważne tematy, takie jak strata, niesprawiedliwość, przemoc domowa wraz ze wszystkimi jej skutkami. Z drugiej.. zabrakło mi tu napięcia, emocji, a także bardziej rozbudowanych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMartwa Cisza” to thriller osadzony w dusznej, prowincjonalnej atmosferze Trzebieży – miejsca, w którym pozorny spokój szybko ustępuje miejsca mrocznym tajemnicom. Punktem wyjścia jest intrygujący koncept: zamknięta społeczność, szemrane interesy, milczenie mieszkańców oraz postać Eleonory Wisłok – babki szeptuchy, wokół której narasta aura niepokoju. Niestety, mimo obiecującego zarysu fabuły, książka nie do końca spełniła moje oczekiwania.
Historia jest poprawna – czyta się ją szybko i bez większego wysiłku – ale zabrakło mi w niej napięcia i emocji, które powinny towarzyszyć thrillerowi. Autorka postawiła na nieco spokojniejszy ton, przez co opowieść momentami traci dynamikę. Zakończenie nie przynosi większego zaskoczenia, a rozwój wydarzeń nie wywołał u mnie silniejszych wrażeń.
W książce pojawia się kilka ciekawych pomysłów, jednak część z nich wydaje się niedopracowana lub wręcz zbędna. Miałam wrażenie, że czegoś tu brakuje – głębi, mocniejszego punktu kulminacyjnego, może lepiej zarysowanego konfliktu.
Największym rozczarowaniem są jednak bohaterowie. Postacie wykreowane przez autorkę są dość płaskie, schematyczne i pozbawione psychologicznej głębi. Trudno się z nimi zżyć czy przejąć ich losem, a niektóre zachowania wydają się wręcz bezsensowne. Dawno nie spotkałam w powieści tylu decyzji, które bardziej irytują, niż budują napięcie.
Na plus z pewnością można zaliczyć lekki styl – książkę czyta się sprawnie i szybko, co sprawia, że mimo zastrzeżeń nie jest to lektura męcząca. „Martwa Cisza” to więc thriller „w porządku”, ale raczej bez efektu "wow”. Dla mnie zabrakło w nim emocji i świeżości, które sprawiłyby, że historia na długo zapadnie w pamięć.
Martwa Cisza” to thriller osadzony w dusznej, prowincjonalnej atmosferze Trzebieży – miejsca, w którym pozorny spokój szybko ustępuje miejsca mrocznym tajemnicom. Punktem wyjścia jest intrygujący koncept: zamknięta społeczność, szemrane interesy, milczenie mieszkańców oraz postać Eleonory Wisłok – babki szeptuchy, wokół której narasta aura niepokoju. Niestety, mimo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ogólnie była ok, ale jakoś wyjątkowo mnie nie porwała.
Fabuła kręci się wokół tajemniczych wydarzeń i motywów związanych z dawnymi, słowiańskimi wierzeniami i to zdecydowanie jest na plus, bo bardzo lubię takie klimaty. Ten folklor, nutka grozy i tajemnicy robią fajną atmosferę.
Akcja niby jest, coś się dzieje, ale wszystko toczy się dość spokojnie. Brakowało mi mocniejszych zwrotów akcji i momentów, które naprawdę by mnie zaskoczyły. Miałam wrażenie, że czegoś tu brakuje… takiego efektu WOW.
Za to końcówka jest bardzo dobra i zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kontynuację (która już wyszła). I właśnie dlatego dam szansę kolejnej części, bo czuję, że historia może się jeszcze naprawdę rozkręcić.
Książka ogólnie była ok, ale jakoś wyjątkowo mnie nie porwała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła kręci się wokół tajemniczych wydarzeń i motywów związanych z dawnymi, słowiańskimi wierzeniami i to zdecydowanie jest na plus, bo bardzo lubię takie klimaty. Ten folklor, nutka grozy i tajemnicy robią fajną atmosferę.
Akcja niby jest, coś się dzieje, ale wszystko toczy się dość spokojnie. Brakowało mi...
Jeśli znacie serię Sąsiadka, to koniecznie nadróbcie historię o tę książkę, która pokazuje wydarzenia sprzed tych zawartych w dostępnych już tomach. A jeśli tak jak ja nie znacie tej serii, to tym bardziej warto zacząć od początku, czyli właśnie od tej pozycji. I przyznam, że nie miałam zamiaru poznawać całości, ale po tej lekturze po prostu muszę dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. Książka przenosi nas do małej podwarszawskiej wsi, gdzie ludzie dobrze się znają i żyją zdecydowanie wolniej niż w okolicznych miastach. Jednak pod płaszczykiem sielanki odkrywamy mroczne tajemnice, które okadza zapach palonych ziół i szeptanych modlitw, a okoliczny las to sielanka do robienia brudnych interesów. Poznajemy również niektórych z mieszkańców borykających się z przyziemnymi problemami jak niepłodność, czy przemoc domowa. Z czasem zaczęłam kibicować niektórym bohaterom, a zachowanie innych było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Całość stworzyła historię przesiąkniętą brutalnością, marzeniami i mocą ziół, a czytelnik przepada w niej bez reszty. Zakończenie sprawiło, że miałam ciarki i niedowierzanie w oczach. Takim sposobem muszę poznać dalsze losy małej Trzebieży i przekonać się na własnej skórze co wydarzy się dalej.
Jeśli znacie serię Sąsiadka, to koniecznie nadróbcie historię o tę książkę, która pokazuje wydarzenia sprzed tych zawartych w dostępnych już tomach. A jeśli tak jak ja nie znacie tej serii, to tym bardziej warto zacząć od początku, czyli właśnie od tej pozycji. I przyznam, że nie miałam zamiaru poznawać całości, ale po tej lekturze po prostu muszę dowiedzieć się, co wydarzy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzebież to mała wieś, gdzie praktycznie każdy mieszka w lesie lub jego okolicy. I to właśnie ten las skrywa najwięcej tajemnic. To tutaj dzieje się wiele zła, o którym sporo ludzi wie, a jednak każdy milczy. To w lesie pojawia się ktoś, kto ściąga ludzi na złą stronę. To tutaj mają miejsce szemrane interesy, w których biorą udział niektórzy z mieszkańców. I to tutaj, w jednym z domów dzieje się niewybaczalna krzywda, którą przewidziała starsza kobieta zwana szeptuchą. To ona musi stawić czoła nieznanej sile, która rozpanoszyła się nad Trzebieżą , i która sprawia, że dzieje się we wsi sporo nieszczęść.
Co ta za siła? Co dzieje się za zamkniętymi drzwiami wielu domostw? Czy stara szeptucha podoła tej mrocznej sile?
#martwacisza to książka, która wciąga od samego początku i trzyma w napięciu do końca. To lektura, w której czytelnik spotyka się z wieloma emocjami, w większości złymi. Jest tutaj sporo przemocy, smutku, ale też woli walki o siebie. Wydaje się, że życie mieszkańców Trzebieży jest spokojne i zwyczajne, a wręcz nudne, a okazuje się, że jednak stary las ma swoje legendy, a mieszkańcy nie chcą o nich mówić.
Czy zamieszkałbyś/zamieszkałabyś w takim miejscu?
Polecam.
Trzebież to mała wieś, gdzie praktycznie każdy mieszka w lesie lub jego okolicy. I to właśnie ten las skrywa najwięcej tajemnic. To tutaj dzieje się wiele zła, o którym sporo ludzi wie, a jednak każdy milczy. To w lesie pojawia się ktoś, kto ściąga ludzi na złą stronę. To tutaj mają miejsce szemrane interesy, w których biorą udział niektórzy z mieszkańców. I to tutaj, w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to