Jako czytelniczka, która lubi historie z nurtu military sci-fi i postapo, z ciekawością sięgam po debiuty polskich autorów. Michał Wróblewski stworzył koncepcję więzienia obszarowego. Uruchomiło to moją wyobraźnię i sprawiło, że chciałam zajrzeć za ten mur, by sprawdzić, co kryje się po drugiej stronie. Pomysł na odizolowaną przestrzeń rządzoną przez bezwzględne zasady jest w mojej opinii intrygującym fundamentem dla mocnej dystopii.
To, co zasługuje na słowa uznania, to sposób, w jaki autor podchodzi do realiów walki oraz survivalu. W wielu książkach dystopijnych potyczki bywają opisane w sposób wręcz filmowy albo nierealny, natomiast tutaj czuć wysiłek i trud bohaterów. Opisy starć są surowe oraz niezwykle konkretne, co pozwala mi wierzyć w te zdarzenia i poczuć autentyczne zagrożenie czyhające na bohaterów. Widać, że autor posiada dużą wiedzę techniczną, którą potrafi przełożyć na język fabuły bez zbędnego kolorowania rzeczywistości. Sposób opisu scen akcji sprawiał, że byłam ciekawa dalszych losów Łucznika czy Sary.
Niestety, zauważyłam sporo niedociągnięć warsztatowych. Jako osoba od dziecka zakochana w książkach potrafię wybaczyć wiele, ale tutaj błędy redakcyjne stawały się barierą trudną do przeskoczenia. Bardzo często zdarzało mi się gubić rytm opowieści przez niefortunne konstrukcje zdań oraz częste powtórzenia, które wybijały mnie z klimatu „Projektu P15”.
Mimo potknięć z kategorii technicznych i językowych, moja opinia pozostaje pozytywna. Trzymam kciuki za rozwój autora, bo potencjał do tworzenia mięsistych historii jest tu obecny. Liczę na to, że przy kolejnym tomie opowieść otrzyma taką opiekę redakcyjną i korektorską, na jaką zasługuje.
[Współpraca barterowa z Wróblewski Michał Self]
Jako czytelniczka, która lubi historie z nurtu military sci-fi i postapo, z ciekawością sięgam po debiuty polskich autorów. Michał Wróblewski stworzył koncepcję więzienia obszarowego. Uruchomiło to moją wyobraźnię i sprawiło, że chciałam zajrzeć za ten mur, by sprawdzić, co kryje się po drugiej stronie. Pomysł na odizolowaną...
Zmęczyłem. Pomysł na powieść bardzo mi się spodobał i zabrałem się do czytania z wielkimi nadzejami, niestety, im dalej, tym gorzej. W nadmiarze jest: powtórzeń, błędów stylistycznych, zdań wyrwanych z kontekstu i grafomanii. Zabraklo mi wyraźnie zarysowanej linii fabularnej - powieść jest zlepkiem kilku historii powiązanych ze sobą miejscem zdarzeń. Postacie bohaterów są płaskie i nijakie, całkowicie wyprane z emocji. I największy zarzut - czyta się tę powieść, jak raport z pola bitwy, z niepotrzebnymi krwawymi szczegółami, ale za to, zwłaszcza w ll części, z minimalnym zainteresowaniem.
Zmęczyłem. Pomysł na powieść bardzo mi się spodobał i zabrałem się do czytania z wielkimi nadzejami, niestety, im dalej, tym gorzej. W nadmiarze jest: powtórzeń, błędów stylistycznych, zdań wyrwanych z kontekstu i grafomanii. Zabraklo mi wyraźnie zarysowanej linii fabularnej - powieść jest zlepkiem kilku historii powiązanych ze sobą miejscem zdarzeń. Postacie bohaterów są...
Daje ocenę 3, ale i to mam wrażenie, że na wyrost, bo czuję się potraktowana podłe przez autora. Książka nie przeszła żadnej korekty, ani redakcji, nawet sam autor chyba nie miał na tyle szacunku do czytelnika, żeby przeczytać swoje dzieło przed wydaniem i poprawić choćby jeden przecinek. Ogrom powtórzeń, literówek, karkołomnych zdań gubiących sens i podmiot, i bijący po oczach zapis dialogów, który nie trzyma się żadnych zasad odbiera jakąkolwiek radość z czytania, której i tak jest niewiele. Gdyby nie to, że mam książkę z abonamentu Legimi poczułabym się okradziona, bo dostałam coś, co miało być książka, a jest zaledwie surowym draftem. Nawet wcięć akapitowych zabrakło, rany boskie...
Fabuła jest oklepana, choć sam pomysł jako tako świeży. Trochę Gothic połączony z Walking Dead i Battlefildem, wszystko, wszędzie, naraz ;). Na plus, że autor ma pojęcie o czym pisze pod względem merytorycznym, ale to miała być książka a nie wypracowanie z przysposobienia obronnego :/ Opisy potyczek czytałam jak nudne sprawozdanie z walk, zupełnie bez emocji. Podejrzewam, że emocje miały wzbudzić drastyczne sceny, i tych było dużo, oddane bardzo realistycznie, ale co mi po tym, skoro wszyscy bohaterowie są nijacy, albo całkowicie sztampowi i trudno mi się do nich przywiązać. Od momentu, w którym "kupili" sobie umową niewolników to już nawet cienka nić sympatii się zerwała, bo wiem że to brutalny świat, ale tym postępowaniem zrównali się z tymi "złymi", a ja jako czytelnik muszę się opowiedzieć po jakiejś stronie, choć żadna mi nie pasowała. Dodatkowo brak tu napięcia, bo skoro na bohaterach mi nie zależy, to w sumie na co mam czekać? Jak trzeba będzie, to i burza/kataklizm nadejdzie, jeśli tylko ma to pomóc bohaterom, a jak mają umrzeć, to i tak umrą, choćby całe Siedlisko im szło na ratunek. Trudno.
Mam nadzieję, że te dwie oceny dziewiątki przed moją to wystawione, bo naprawdę komuś się spodobało, a nie tylko klepnięte koledze, bo czuję się oszukana. Miałam dostać arcydzieło niemal 10/10, a jest jak jest....
Daje ocenę 3, ale i to mam wrażenie, że na wyrost, bo czuję się potraktowana podłe przez autora. Książka nie przeszła żadnej korekty, ani redakcji, nawet sam autor chyba nie miał na tyle szacunku do czytelnika, żeby przeczytać swoje dzieło przed wydaniem i poprawić choćby jeden przecinek. Ogrom powtórzeń, literówek, karkołomnych zdań gubiących sens i podmiot, i bijący po...
[Współpraca barterowa z Wróblewski Michał Self]
Jako czytelniczka, która lubi historie z nurtu military sci-fi i postapo, z ciekawością sięgam po debiuty polskich autorów. Michał Wróblewski stworzył koncepcję więzienia obszarowego. Uruchomiło to moją wyobraźnię i sprawiło, że chciałam zajrzeć za ten mur, by sprawdzić, co kryje się po drugiej stronie. Pomysł na odizolowaną przestrzeń rządzoną przez bezwzględne zasady jest w mojej opinii intrygującym fundamentem dla mocnej dystopii.
To, co zasługuje na słowa uznania, to sposób, w jaki autor podchodzi do realiów walki oraz survivalu. W wielu książkach dystopijnych potyczki bywają opisane w sposób wręcz filmowy albo nierealny, natomiast tutaj czuć wysiłek i trud bohaterów. Opisy starć są surowe oraz niezwykle konkretne, co pozwala mi wierzyć w te zdarzenia i poczuć autentyczne zagrożenie czyhające na bohaterów. Widać, że autor posiada dużą wiedzę techniczną, którą potrafi przełożyć na język fabuły bez zbędnego kolorowania rzeczywistości. Sposób opisu scen akcji sprawiał, że byłam ciekawa dalszych losów Łucznika czy Sary.
Niestety, zauważyłam sporo niedociągnięć warsztatowych. Jako osoba od dziecka zakochana w książkach potrafię wybaczyć wiele, ale tutaj błędy redakcyjne stawały się barierą trudną do przeskoczenia. Bardzo często zdarzało mi się gubić rytm opowieści przez niefortunne konstrukcje zdań oraz częste powtórzenia, które wybijały mnie z klimatu „Projektu P15”.
Mimo potknięć z kategorii technicznych i językowych, moja opinia pozostaje pozytywna. Trzymam kciuki za rozwój autora, bo potencjał do tworzenia mięsistych historii jest tu obecny. Liczę na to, że przy kolejnym tomie opowieść otrzyma taką opiekę redakcyjną i korektorską, na jaką zasługuje.
[Współpraca barterowa z Wróblewski Michał Self]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako czytelniczka, która lubi historie z nurtu military sci-fi i postapo, z ciekawością sięgam po debiuty polskich autorów. Michał Wróblewski stworzył koncepcję więzienia obszarowego. Uruchomiło to moją wyobraźnię i sprawiło, że chciałam zajrzeć za ten mur, by sprawdzić, co kryje się po drugiej stronie. Pomysł na odizolowaną...
Nawet mnie wciągająca, polecam, czekam na dalsze części.
Nawet mnie wciągająca, polecam, czekam na dalsze części.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmęczyłem. Pomysł na powieść bardzo mi się spodobał i zabrałem się do czytania z wielkimi nadzejami, niestety, im dalej, tym gorzej. W nadmiarze jest: powtórzeń, błędów stylistycznych, zdań wyrwanych z kontekstu i grafomanii. Zabraklo mi wyraźnie zarysowanej linii fabularnej - powieść jest zlepkiem kilku historii powiązanych ze sobą miejscem zdarzeń. Postacie bohaterów są płaskie i nijakie, całkowicie wyprane z emocji. I największy zarzut - czyta się tę powieść, jak raport z pola bitwy, z niepotrzebnymi krwawymi szczegółami, ale za to, zwłaszcza w ll części, z minimalnym zainteresowaniem.
Zmęczyłem. Pomysł na powieść bardzo mi się spodobał i zabrałem się do czytania z wielkimi nadzejami, niestety, im dalej, tym gorzej. W nadmiarze jest: powtórzeń, błędów stylistycznych, zdań wyrwanych z kontekstu i grafomanii. Zabraklo mi wyraźnie zarysowanej linii fabularnej - powieść jest zlepkiem kilku historii powiązanych ze sobą miejscem zdarzeń. Postacie bohaterów są...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDaje ocenę 3, ale i to mam wrażenie, że na wyrost, bo czuję się potraktowana podłe przez autora. Książka nie przeszła żadnej korekty, ani redakcji, nawet sam autor chyba nie miał na tyle szacunku do czytelnika, żeby przeczytać swoje dzieło przed wydaniem i poprawić choćby jeden przecinek. Ogrom powtórzeń, literówek, karkołomnych zdań gubiących sens i podmiot, i bijący po oczach zapis dialogów, który nie trzyma się żadnych zasad odbiera jakąkolwiek radość z czytania, której i tak jest niewiele. Gdyby nie to, że mam książkę z abonamentu Legimi poczułabym się okradziona, bo dostałam coś, co miało być książka, a jest zaledwie surowym draftem. Nawet wcięć akapitowych zabrakło, rany boskie...
Fabuła jest oklepana, choć sam pomysł jako tako świeży. Trochę Gothic połączony z Walking Dead i Battlefildem, wszystko, wszędzie, naraz ;). Na plus, że autor ma pojęcie o czym pisze pod względem merytorycznym, ale to miała być książka a nie wypracowanie z przysposobienia obronnego :/ Opisy potyczek czytałam jak nudne sprawozdanie z walk, zupełnie bez emocji. Podejrzewam, że emocje miały wzbudzić drastyczne sceny, i tych było dużo, oddane bardzo realistycznie, ale co mi po tym, skoro wszyscy bohaterowie są nijacy, albo całkowicie sztampowi i trudno mi się do nich przywiązać. Od momentu, w którym "kupili" sobie umową niewolników to już nawet cienka nić sympatii się zerwała, bo wiem że to brutalny świat, ale tym postępowaniem zrównali się z tymi "złymi", a ja jako czytelnik muszę się opowiedzieć po jakiejś stronie, choć żadna mi nie pasowała. Dodatkowo brak tu napięcia, bo skoro na bohaterach mi nie zależy, to w sumie na co mam czekać? Jak trzeba będzie, to i burza/kataklizm nadejdzie, jeśli tylko ma to pomóc bohaterom, a jak mają umrzeć, to i tak umrą, choćby całe Siedlisko im szło na ratunek. Trudno.
Mam nadzieję, że te dwie oceny dziewiątki przed moją to wystawione, bo naprawdę komuś się spodobało, a nie tylko klepnięte koledze, bo czuję się oszukana. Miałam dostać arcydzieło niemal 10/10, a jest jak jest....
Daje ocenę 3, ale i to mam wrażenie, że na wyrost, bo czuję się potraktowana podłe przez autora. Książka nie przeszła żadnej korekty, ani redakcji, nawet sam autor chyba nie miał na tyle szacunku do czytelnika, żeby przeczytać swoje dzieło przed wydaniem i poprawić choćby jeden przecinek. Ogrom powtórzeń, literówek, karkołomnych zdań gubiących sens i podmiot, i bijący po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytana można powiedzieć jednym tchem. Fajna forma postapokaliptyczna.
Szczerze polecam i czekam na kolejne🙂
Przeczytana można powiedzieć jednym tchem. Fajna forma postapokaliptyczna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczerze polecam i czekam na kolejne🙂