Cóż, po ,,specjalistce" od Kossaków , spodziewałam się więcej . Najbardziej chyba irytowały mnie pomyłki osób w tekscie .Np. ,,Z listów Wojciecha Kossaka wynika ,że wzięli pod pod opiekę Jurka , który przeniósł się do nich z Kośmina (...).Wojciech traktował go jak syna" Gruba wpadka . Ale za to nie jedyna. Podobnych pomyłek jest więcej. Nie uchodzi znawczyni Kossków .Nie uchodzi.
Cóż, po ,,specjalistce" od Kossaków , spodziewałam się więcej . Najbardziej chyba irytowały mnie pomyłki osób w tekscie .Np. ,,Z listów Wojciecha Kossaka wynika ,że wzięli pod pod opiekę Jurka , który przeniósł się do nich z Kośmina (...).Wojciech traktował go jak syna" Gruba wpadka . Ale za to nie jedyna. Podobnych pomyłek jest więcej. Nie uchodzi znawczyni Kossków .Nie...
Autorka, która od lat specjalizuje się w rodzinie Kossaków, popełniła kolejną książkę poświęconą tej rodzinie. Dokładnie - kobietom. Z jakim skutkiem? Cóż... Nie jest ta książka zbyt odkrywcza, napisana poprawnie, ale nie porywająco i wydaje się, że autorka o Kossakach napisała już wszystko. Nie wiem ile można przerabiać ten sam temat dodając nieco i nieco zmieniając. Intrygująca okładka jest na pewno atutem. Przeczytałam, zamknęłam, odłożyłam na półkę i zapomniałam.
Autorka, która od lat specjalizuje się w rodzinie Kossaków, popełniła kolejną książkę poświęconą tej rodzinie. Dokładnie - kobietom. Z jakim skutkiem? Cóż... Nie jest ta książka zbyt odkrywcza, napisana poprawnie, ale nie porywająco i wydaje się, że autorka o Kossakach napisała już wszystko. Nie wiem ile można przerabiać ten sam temat dodając nieco i nieco zmieniając....
Uwielbiam wszystko co dotyczy rodziny Kossakow . Moja miłość zaczęła się od Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej , sięgałam po biografie, chciałam dowiedzieć się więcej o jej życiu i tak poznałam dzieje tej niezwykłej, artystycznej rodziny. Książka Joanny Jurgaly-Jureczki nie wniosła w zasadzie nic nowego,czego nie wiedziałam o Kossakach, sporo faktów zaczerpniętych jest z książki Magdaleny Samozwaniec ,,Maria i Magdalena". Miałam lekki mętlik w głowie ponieważ Kossakowie nadawali dzieciom imiona przodków i Anna,Zofia czy Tadeusz pojawiają się tak często,że można się pogubić kto jest kim. Niemniej jeśli ktoś lubi biografie, wspomnienia rodzinne to Kobiety Kossakow będą ciekawą lekturą.
Uwielbiam wszystko co dotyczy rodziny Kossakow . Moja miłość zaczęła się od Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej , sięgałam po biografie, chciałam dowiedzieć się więcej o jej życiu i tak poznałam dzieje tej niezwykłej, artystycznej rodziny. Książka Joanny Jurgaly-Jureczki nie wniosła w zasadzie nic nowego,czego nie wiedziałam o Kossakach, sporo faktów zaczerpniętych jest z...
Mieszkając na tyłach Kossakówki (wreszcie wykupionej przez miasto od przypadkowego właściciela) nie jestem obiektywna - czytam wszystko, co ktoś na temat Kossaków napisze. Jeżeli dowiaduję się o nich czegoś nowego, uznaję, że warte było lektury. Z książki Jurgały-Jureczki się dowiedziałam, więc ją polecam.
Żałuję, że nie ma w niej nic o dwu niezwykłych córkach Jerzego, Glorii i Simonie, a jest tak dużo o Zofii Kossak, również rzeczy, które można znaleźć w innych tekstach. Trochę też wydają mi się potraktowane po macoszemu córki Wojciecha, Maria i Magdalena, sympatia autorki wyraźnie nie jest po ich stronie.
Rozśmieszyło mnie, że w książce, gdzie tak dużo mówi się o koligacjach rodzinnych, siostrzenica jest pomylona z bratanicą (str.117: "Jadwiga, córka Jadwisi, była wnuczką Juliusza Kossaka, bratanicą Wojciecha..."). Gdzie był redaktor z PWN?
Mieszkając na tyłach Kossakówki (wreszcie wykupionej przez miasto od przypadkowego właściciela) nie jestem obiektywna - czytam wszystko, co ktoś na temat Kossaków napisze. Jeżeli dowiaduję się o nich czegoś nowego, uznaję, że warte było lektury. Z książki Jurgały-Jureczki się dowiedziałam, więc ją polecam.
Żałuję, że nie ma w niej nic o dwu niezwykłych córkach Jerzego,...
Powieść ta dedykowana jest wytrawniejszym czytelnikom, osobom zaczytującym się w biografiach, wspomnieniach, które przybliżają postacie znane z kart historii, literatury czy szeroko pojętej sztuki. Ród Kossaków może się poszczycić wieloma wybitnymi osobami, zarówno płci męskiej jak i żeńskiej, co zważywszy na czas historyczny i dominację mężczyzn ma niebanalne znaczenie.
Autorka przybliża nam znane i mniej znane fakty z życia kobiet Kossaków, zabiera nas w podróż przez kolejne pokolenia, ukazuje kobiety na tle życia społecznego, rodzinnego, nie pomijając tła historycznego.
Powieść ta dedykowana jest wytrawniejszym czytelnikom, osobom zaczytującym się w biografiach, wspomnieniach, które przybliżają postacie znane z kart historii, literatury czy szeroko pojętej sztuki. Ród Kossaków może się poszczycić wieloma wybitnymi osobami, zarówno płci męskiej jak i żeńskiej, co zważywszy na czas historyczny i dominację mężczyzn ma niebanalne znaczenie....
Kupiłam tę ksiązkę po przeczytaniu innej książki Pani Jurgały-Jureczki. Tamta porwała mnie i zachwyciła, pomyślałam więc, że warto i nie zawiodłam się.
"Kobiety Kossaków" są napisane prosto i z niewątpliwą sympatią dla opisywanych Pań. Oddają im należne miejsce w kulturze i to nie tylko tym najbardziej znanym - Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, czy Magdalenie Samozwaniec, ale i ich uzynce Zofii Kossak, oraz ich ciotkom, matkom i babkom.
Okazuje się, że talent malarski nie był dziedziczony jedynie w linii męskiej, bo posiadała go także siostra Wojciecha Kossaka, Zofia, a pisarstwo istniało już wcześniej wtym niezwykłym klanie w postaci pamiętników, czy spisywanych pod koniec życia wspomnień.
Od pierwszej strony ksiązka mnie porwała i trzymała pod swoim urokiem aż do ostatniej strony (duży druk i wciągająca treść sprawiły, że przeczytałam ją w jeden dzień). Szczególnie interesujące są opisy kobiet mniej znanych, choć stworzone na podstawie nielicznych listów, czy wspomnień, które mogą wypaczać obraz bohaterek i są niepełne. W przypadku lepiej znanych kossakówien, jak Panie PAwlikowska-Jasnorzewska i Samozwaniec, rozczarowujące jest jedynie zasygnalizowanie tematu i wyjasnienie, że jest mnóstwo innych opracowań na ich temat. Obie są bardzo interesującymi postaciami, dotąd nie czytałam biografii żadnej z nich i wolałabym lepiej je poznać, co w tej pozycji niestety się nie udało. Liczyłam też na jakąś wzmiankę na temat Simony Kossak, ale w tym zbiorze nie ma o niej słowa.
NAjobszerniej autorka potraktowała chyba Zofię Kossak Szczucką (tudzież Kossak Szatkowską), ale ona pozostawiła po sobie mnóstwo zapisków, w tym powieść biograficzną.
"Kobiety Kossaków" zdecydowanie nie wyczerpują tematu, ale są dobrym wstępem do dalszych poszukiwań. Czyta się je szybko i z przyjemnością, z pewnością sięgnę po inne książki autorki.
Kupiłam tę ksiązkę po przeczytaniu innej książki Pani Jurgały-Jureczki. Tamta porwała mnie i zachwyciła, pomyślałam więc, że warto i nie zawiodłam się.
"Kobiety Kossaków" są napisane prosto i z niewątpliwą sympatią dla opisywanych Pań. Oddają im należne miejsce w kulturze i to nie tylko tym najbardziej znanym - Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, czy Magdalenie Samozwaniec, ale i...
Czegoś w tej książce brakuje... Może powodem, dla którego odnoszę takie wrażenie, jest pominięcie pewnych wątków, zasygnalizowanie jedynie najważniejszych kobiet w rodzinie Kossakow - Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Samozwaniec przy całkowitym pominięciu Simony.
Czegoś w tej książce brakuje... Może powodem, dla którego odnoszę takie wrażenie, jest pominięcie pewnych wątków, zasygnalizowanie jedynie najważniejszych kobiet w rodzinie Kossakow - Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Samozwaniec przy całkowitym pominięciu Simony.
Jeśli więc macie ochotę zapoznać się z portretami kobiet silnych, wytrwałych, kochających swoich najbliższych i w pełni im oddanych, ale także tych niezależnych i jawnie podkreślających swój odmienny sposób patrzenia na świat. Jak również jesteście zainteresowani życiem zza kulisami swoich ulubionych artystów, to Kobiety Kossaków Joanny Jurgały-Jureczka są lekturą specjalnie dla was. Cieszę się, że autorka postanowiła zatrzymać czas dla tych małych-wielkich kobiet i ocaliła je od zapomnienia. Bo były i są tego warte. Chyba jak prawie każda kobieta.
Cała recenzja: http://panikultura.pl/kobiety-kossakow-joanna-jurgala-jureczka/
Jeśli więc macie ochotę zapoznać się z portretami kobiet silnych, wytrwałych, kochających swoich najbliższych i w pełni im oddanych, ale także tych niezależnych i jawnie podkreślających swój odmienny sposób patrzenia na świat. Jak również jesteście zainteresowani życiem zza kulisami swoich ulubionych artystów, to Kobiety Kossaków Joanny Jurgały-Jureczka są lekturą...
Dużo faktów i ciekawostek o rodzinie Kossaków i spokrewnionych z nimi osób. Kobiety, które były żonami, matkami i córkami w tej rodzinie były nietuzinkowymi osobami. Rodzinie i ojczyźnie podporządkowały cłe swoje życie. Oddały posagi, walczyły o przetrwanie, dbały o wychowanie dzieci, rezygnowały ze swoich marzeń, przymykały oczy na zdrady, znosiły upokorzenia.
Niektóre są dzisiaj bardziej znane jak Magdalena Samozwaniec, Maria Jasnorzewska czy Zofia Kossak, ale wszystkie przedstawione w książce panie warte są naszej uwagi i zapamiętania. Żyły w trudnych czasach wojen i innych zawieruch historycznych. Dotykała je bieda, brak dachu nad głową, śmierć bliskich, choroby, niefrasobliwość mężów - jak to w życiu. Musiały by silne, zapobiegliwe, odważne, musiały poświęcić niejedno dla rodziny i ojczyzny. Bez względu na okoliczności były dumne ze swego dziedzictwa, dzieci i stały murem za rodziną. Czuły, że ich rodzina jest wyjątkowa i trzeba dbać o jej pamięć i twórczość artystyczną jej członków - malarzy, literatów, patriotów.
Dużo faktów i ciekawostek o rodzinie Kossaków i spokrewnionych z nimi osób. Kobiety, które były żonami, matkami i córkami w tej rodzinie były nietuzinkowymi osobami. Rodzinie i ojczyźnie podporządkowały cłe swoje życie. Oddały posagi, walczyły o przetrwanie, dbały o wychowanie dzieci, rezygnowały ze swoich marzeń, przymykały oczy na zdrady, znosiły upokorzenia.
Niektóre są...
Taki lepszy S.Koper.Wrażenie , że coś , gdzieś czytałam w tej materii.I nie myliłam się .Czytałam.Nie czytałam tylko matce Kossak-Szczuckiej i tej gałęzi rodziny.
Taki lepszy S.Koper.Wrażenie , że coś , gdzieś czytałam w tej materii.I nie myliłam się .Czytałam.Nie czytałam tylko matce Kossak-Szczuckiej i tej gałęzi rodziny.
Nietuzinkowe kobiety, które żyły w cieniu swoich sławnych mężów, ale także znane pisarki i poetki. Tajemnicze, fascynujące, dobrze urodzone. Na kartach biograficznej książki Joanny Jurgały-Jureczki.
O niektórych z nich nie wiemy prawie nic. Aniela z Kurnakowskich Gałczyńska (urodziła Zofię, żonę Juliusza Kossaka), Antonina z Sobolewskich Kossakowa - matka Juliusza - te nazwiska pozostają obce przeciętnemu czytelnikowi. A przecież były one tymi, które zapoczątkowały historię kobiet związanych ze słynnym rodem malarzy. Jak pisała w powieści "Dziedzictwo" Zofia Kossak, były to kobiety, które kształtowały myśli i uczucia swoich dzieci, uczyły pracy i poświęcenia, kształtowały w nich "kulturę serca".
Jednakże nawet kreśląc sylwetki znanych postaci kobiecych, jak choćby Magdalena Samozwaniec, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska czy Zofia Kossak Szczucka-Szatkowska, autorka książki odkrywa przed nami inne, mniej znane ich rysy. Obie córki Wojciecha Kossaka, rozpieszczane przez ojca do niemożliwości, traktowały matkę jako surową, a przy tym nieco skostniałą w poglądach osobę. Tymczasem to ona była dobrym duchem tej rodziny: troszczyła się o wszystkich, wychowywała wnuczkę, była czuła, dobra i myślała zawsze o innych. Wierzyła także w talenty obu córek. Kiedy umarła, dom umarł wraz z nią.
"Żyły w cieniu artystów malarzy - pisze we wstępie Joanna Jurgała-Jureczka - chociaż to one były majętne i dobrze urodzone i to za ich posag Kossakowie kupowali siedziby. Były wśród nich dostojne matrony i stare panny czekające na mężów, były też buntowniczki obdarzone talentem malarskim i literackim, które chciały za wszelką cenę wyjść z cienia, eksponując własny talent".
Srebrzysta Aniela i zaradna Zofia
Autorka biografii tka życiorysy tych nietuzinkowych kobiet, przypisując każdej a to charakterystyczne rekwizyty, jak srebrzyste stroje, zegar czy kwiat kasztanowca, a to wiersz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, który w jakiś tajemniczy i trafny sposób określa życie i osobowość postaci.
Galerię dam rozpoczyna teściowa Juliusza Kossaka - Aniela z Kurnatowskich Gałczyńska, którą Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zapamiętała jako staruszkę w sieci zmarszczek, Magdalena Samozwaniec - ubraną w srebrne koronki, a Zofia Kossak opisała jako przestraszoną, drobną kobietę, niegdyś wielkiej urody. Urodziła sześć córek, z których Zofia pokochała ubogiego szlachcica, początkującego, ale już wziętego malarza - Juliusza Kossaka.
Na portrecie Wojciecha Kossaka, syna Juliusza, widzimy ją ubraną w czerń, którą rozświetla jedynie srebrzysta koronka. Poważna twarz o regularnych rysach jeszcze niestarej kobiety. Smutne oczy patrzą gdzieś poza obraz. Była ruchliwa, ciekawa świata, niezależna. Wiele dowiadujemy się z jej "Pamiętnika", który pisała m.in. dla swego wnuka Jerzego. Chętnie podróżowała, ale uczestniczyła także w życiu rodziny Kossaków. Jej córka Zofia z Gałczyńskich Juliuszowa Kossakowa była nie tylko żoną słynnego malarza. Urodziła także dwóch synów - bliźniaków, z których Wojciech cieszył się sławą równą ojcowej. Była owocem radosnego powrotu ojca z Syberii i już w dzieciństwie wyróżniała się talentem parodystycznym, była też "nader zręczna" jako tancerka i recytatorka.
cd. na blogu:
https://kulturalneingrediencje.blogspot.com/2018/02/kobiety-kossakow-w-stylu-retro.html
KULTURALNE INGREDIENCJE BLOG
Nietuzinkowe kobiety, które żyły w cieniu swoich sławnych mężów, ale także znane pisarki i poetki. Tajemnicze, fascynujące, dobrze urodzone. Na kartach biograficznej książki Joanny Jurgały-Jureczki.
O niektórych z nich nie wiemy prawie nic. Aniela z Kurnakowskich Gałczyńska (urodziła Zofię, żonę Juliusza Kossaka), Antonina z Sobolewskich...
Z wszelką pewnością pozycja jest interesująca i to z kilku względów.
Po pierwsze mamy okazję do potwierdzenia popularnego powiedzenia, że za każdym wielkim mężczyzną stoi jeszcze większa kobieta. W przypadku żon malarzy Juliusza i Wojciecha Kossaków właśnie tak było. To Zofia i Maria wspierały artystów, swoją codzienną mozolną pracą umożliwiały im skupianie się na pracy, nierzadko bywały też ich managerami, jakbyśmy to określili w dzisiejszej nomenklaturze. Nie wspominając już o tym, że jakby nie ich posagi i koligacje rodzinne, to niezbyt daleko by ci panowie zajechali.
Po drugie, mnie dość zabawne wydało się przedstawienie ówczesnego sposobu myślenia- w przekonaniu większości im współczesnych kobiety Kossaków popełniały mezalians wiążąc się z mężczyznami, którzy nie mogli pochwalić się specjalnie arystokratycznym pochodzeniem i poza talentem, nie mieli za wiele do zaoferowania swoim wybrankom. Pytanie tylko, kto dziś poza wąskim kręgiem najbardziej zainteresowanych pamięta o Gałczyńskich, Kurnatowskich, Kisielnickich i innych dumnych rodach? Za to nazwisko Kossaków znane jest chyba większości Polaków i nie tylko. To, co ponad 100 lat temu było mezaliansem, dziś stanowiłoby pewien awans społeczny… Taka ironia losu…
Po trzecie zaś, to autorka stworzyła ciekawy obraz dzieci Wojciecha Kossaka- nie przesadzę chyba zbytnio, jeśli powiem, że żadne z tej trójki nie wzbudziło mojej szczególnej sympatii. Patrząc na ich wzajemne stosunki, czytając fragmenty ich korespondencji postrzegam to towarzystwo przede wszystkim jako rozwydrzone dzieciaki, które przez całe swoje życie traktowały rodziców jak maszynki do robienia i dostarczania im pieniędzy. Pomimo niewątpliwych talentów i sprzyjających okoliczności, aby je rozwijać dosłownie żerowały na rodzicach i bezczelnie domagały się „swoich praw” (czy to w postaci większego kieszonkowego, kosztownych prezentów, a na sam koniec nawet sprzedaży części ukochanego ogrodu matki).
No i taka końcowa konkluzja- choć wielu członkom rodu Kossaków nie można odmówić różnorakich zdolności, to umiejętności robienia pieniędzy raczej nie posiedli. Niezależnie od osiąganych sukcesów wiecznie prześladowała ich zmora problemów finansowych. Jak nie swoich własnych, to najbliższej rodziny. Jeśli stanowią oni odzwierciedlenie polskiego społeczeństwa przełomu XIX i XX wieku, to nic tylko załamać ręce nad takimi pechowcami/ utracjuszami/ nieudacznikami.
Duży plus dla autorki za drzewko genealogiczne na wstępie książki i za wielokrotne powtórzenia nazwisk oraz przypomnienia kto był czyim dzieckiem, bądź rodzicem. Z jednej strony może to wydawać się nieco monotonne, ale biorąc pod uwagę, że imiona zarówno pań, jak i panów powtarzały się w kolejnych pokoleniach, mnie to ułatwiło czytanie i bardzo sobie chwalę ten zabieg.
Z wszelką pewnością pozycja jest interesująca i to z kilku względów.
Po pierwsze mamy okazję do potwierdzenia popularnego powiedzenia, że za każdym wielkim mężczyzną stoi jeszcze większa kobieta. W przypadku żon malarzy Juliusza i Wojciecha Kossaków właśnie tak było. To Zofia i Maria wspierały artystów, swoją codzienną mozolną pracą umożliwiały im skupianie się na pracy,...
Ciekawe losy niebanalnych kobiet sławnej rodziny Kossaków.
Bohaterkami są matki, babki, córki, wnuczki Kossaków.
Jest także wiele wątków poświęconych mężczyznom w tej rodzinie. Autorka zebrała bardzo ciekawy materiał dla miłośników biografii znanych ludzi.
Tych, którzy skuszą się na przeczytanie książki przestrzegam, że trzeba ją czytać bardzo uważnie, gdyż szybko można się pogubić, w pewnym momencie miałam wrażenie, że w rodzinie Kossaków były same Anny, Marie, Zofie, tak samo w kolejnych pokoleniach i rodzinach powtarzają się imiona mężczyzn.
Choć książka - w mojej ocenie - wydaje się trochę chaotyczna, to jednak warto po nią sięgnąć.
Ciekawe losy niebanalnych kobiet sławnej rodziny Kossaków.
Bohaterkami są matki, babki, córki, wnuczki Kossaków.
Jest także wiele wątków poświęconych mężczyznom w tej rodzinie. Autorka zebrała bardzo ciekawy materiał dla miłośników biografii znanych ludzi.
Tych, którzy skuszą się na przeczytanie książki przestrzegam, że trzeba ją czytać bardzo uważnie, gdyż szybko można...
Lubię książki "odbrązowiające", a to właśnie taka lektura. Choć czasem więcej tu niedopowiedzeń niż czystej prawdy. Po laurkach wystawionych swojej rodzinie przez Magdalenę Samozwaniec, każde opracowanie bardziej realnie przedstawiające tę rodzinę działa ożywczo jak poranny prysznic:)
Szczególnie niesamowite jest dla mnie, jak Magdalena przedstawiła swojego ojca - Wojciecha. Dla każdego prawidłowo rozwijającego się dziecka a później nastolatki, ojciec, który notorycznie zdradza swoją żonę (i to czasami w wyjątkowo obrzydliwy sposób), o romansach którego krążą anegdoty nie tylko w rodzinie, lecz i po całym Krakowie, taki ojciec to naprawdę duże obciążenie, konflikt, swego rodzaju trauma.
A Samozwaniec w swoich książkach tak umiejętnie obracała koszmar w żart, smutek w ironię, okaleczone więzi w silne relacje, że chyba nie tylko ja swego czasu mocno się nabrałam....
Obie siostry podobno były pod koniec życia bardzo nieszczęśliwe i zagubione.
Nie dziwi mnie to.
Prawda jest kluczem do wszystkiego.
:)
Lubię książki "odbrązowiające", a to właśnie taka lektura. Choć czasem więcej tu niedopowiedzeń niż czystej prawdy. Po laurkach wystawionych swojej rodzinie przez Magdalenę Samozwaniec, każde opracowanie bardziej realnie przedstawiające tę rodzinę działa ożywczo jak poranny prysznic:)
Szczególnie niesamowite jest dla mnie, jak Magdalena przedstawiła swojego ojca -...
Bardzo zaintrygowała mnie okładka tej książki - piękna, tajemnicza, nostalgiczna... Niestety "Kobiety Kossaków" przy bliższym poznaniu rozczarowują, są mało charyzmatyczne i momentami nudnawe... Spodziewałam się czegoś więcej po tej książce... Jest napisana poprawnie, ale niestety nie porywa... No i jak na taki pomysł i książkę z działu bibliografie trochę za mało jest w niej zdjęć tych tytułowych kobiet...
Bardzo zaintrygowała mnie okładka tej książki - piękna, tajemnicza, nostalgiczna... Niestety "Kobiety Kossaków" przy bliższym poznaniu rozczarowują, są mało charyzmatyczne i momentami nudnawe... Spodziewałam się czegoś więcej po tej książce... Jest napisana poprawnie, ale niestety nie porywa... No i jak na taki pomysł i książkę z działu bibliografie trochę za mało jest w...
Dziesięć portretów malowanych słowem a nie farbą i pędzlem. Lekko podkoloryzowanych? Być może, choć w niczym to nie przeszkadza. W końcu artysta ma prawo do indywidualnego, niekoniecznie w pełni obiektywnego, postrzegania osób i zdarzeń. Każdy portret inny, pokazujący nietuzinkowość kobiety, której był dedykowany. Dużo szczegółów i odwołań do wcześniejszych opracowań, bogata bibliografia i odpowiednio dobrane zdjęcia. Wszystko to przekonuje o rozległej wiedzy Autorki i właściwym przygotowaniu do opracowania tego zbioru.
Dziesięć portretów malowanych słowem a nie farbą i pędzlem. Lekko podkoloryzowanych? Być może, choć w niczym to nie przeszkadza. W końcu artysta ma prawo do indywidualnego, niekoniecznie w pełni obiektywnego, postrzegania osób i zdarzeń. Każdy portret inny, pokazujący nietuzinkowość kobiety, której był dedykowany. Dużo szczegółów i odwołań do wcześniejszych opracowań,...
Buntowniczki, samodzielne i ambitne, utalentowane oraz tajemnicze. Książka ta jest hołdem w stronę często niedostrzeganych i niedocenionych kobiet wywodzących się z Kossaków. Autorka ukazuje, że to często one był głowami rodziny, nieraz wiele poświęcając. Ich historia w dalszym ciągu inspiruje i przyciąga młode pokolenia.
To dziesięć opowieści, każda barwna i opisująca nie tylko główne bohaterki, ale także ich znajomości ze słynnymi ludźmi tamtych czasów. Powiązania, koneksje i status społeczny. Co dziwne, kobiety Kossaków mimo swojej wyraźnej pozycji, żyły niczym kury domowe, zajmując się dziećmi i mężem. A miały wiele innych talentów, zaczynając od Zofii Kossak, autorki „Dziedzictwa”, Magdaleny Samozwaniec, czy znanej poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, którą widać w tej książce szczególnie – każdy z rozdziałów rozpoczyna się fragmentem jej wierszy. Pisano już o Kossakach, teraz przyszedł czas na kobiety, które stały u ich boku.
Pozycja ta skupia się nie tylko na płci żeńskiej z rodu Kossaków. Historia zaczyna się od Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej. Jedna z jej sześciu córek, Zofia poślubiła Juliusza Kossaka, trochę „dziwnego, utalentowanego, choć niemajętnego”. W tamtych czasach było to dosyć ryzykowne posunięcie, gdy liczył się przede wszystkim majątek i koneksje. Ważnym wątkiem w tej opowieści jest modlitewnik oraz pamiętnik napisany przez nestorkę roku. „Pamiętnik Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej” był cennym dokumentem dla rodziny Kossaków oraz historyków, zainteresowanych ich losami. Odpis dokumentu zdobyła Zofia Kossak, która wówczas zbierała materiały do swojej sagi rodzinnej „Dziedzictwo”. Prawdopodobnie, gdyby nie zapobiegawcza Aniela, to teraz bardzo trudno byłoby odtworzyć losy bohaterek „Kobiet Kossaków”.
Następnie przechodzimy do Zofii z Gałczyńskich Kossakowa, czyli żony malarza Juliusza Kossaka. W rozdziale jest bardzo ciekawa część opisująca ich znajomość z Mickiewiczem, Norwidem, Rodakowskim, czy Janem Matejką – zresztą takich dygresji w książce odnośnie do znanych osób powiązanych z tą rodziną jest sporo. Czyta się to z zafascynowaniem — świat, w jakim obracali się Kossakowie, skupiony jest wokół artystów, którzy teraz wpisani są w kanon literatury polskiej oraz malarstwa.
Kolejną kobietą jest Zofia z Kossaków Romańska, córka Zofii i Juliusza. Podobno była bardzo urodziwą dziewczynką, dlatego na swoich płótnach uwiecznił ją niejeden malarz. Zofia była utalentowana w rysunku, tak samo zresztą, jak jej brat Wojciech. Uczył ją sam Adrian Baraniecki oraz Jan Matejko. Nie została ona jednak zapamiętana przez historyków i trudno znaleźć ją w jakichkolwiek książkach.
Jadwiga z Kossaków Unrużyna to siostra wspomnianej wyżej Zofii. Znana była z tego, że wżeniła się w bardzo poważaną rodzinę i została matką żony Witkacego. Jest kolejną z kobiet Kossaków, która żyła w cieniu swojego męża i nie jest zbyt często wspominana przez historyków. Inaczej jest z jej córką, czyli Jadwigą z Unrugów Witkiewiczówną. Związała się z człowiekiem, który ubarwił jej życie i nie pozwoli się nudzić. Najbardziej ze wszystkich kobiet z rodu podkreślała swoje pochodzenie i chciała uchodzić za arystokratkę. Uważała się za prawdziwą damę, więc jej związek z ekstrawertycznym i nieprzewidywalnym Stanisławem Ignacym Witkiewiczem był sporym zaskoczeniem. Tym bardziej że ślub odbył się w bardzo nie arystokratycznym stylu, bez rodziny, a zaproszenia były podobno tak skonstruowane, że nawet drużba ich nie zrozumiał i nie zjawił się na weselu. To bardzo ciekawy rozdział, który chyba najbardziej mnie zafascynował. Podoba mi się, że autorka nie skupia się tylko na samej Jadwidze, ale przytacza wiele historii o jej mężu, znanych artystach, czy innych członkach rodziny.
Kolejnymi bohaterkami powieści są: Maria z Kisielinickich Kossakowa, jej córki, czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska oraz Magdalena Samozwaniec. Cała rodzina była bardzo utalentowana, zresztą chyba każdy zna poezję Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. I trochę żałuję, że w rozdziale autorka bardziej skupiła się na jej matce i siostrze. Myślałam, że skoro jej wiersze odkrywają dosyć ważną rolę w tej pozycji, to poświęcone zostanie jej więcej uwagi. Na koniec została Anna z Kisielnickich Kossakowa oraz jej córka Zofia Kossak.
Dużym plusem książki jest to, że opiera się ona na autentycznych listach i pamiętnikach. Istotne znaczenie odgrywają tutaj zapiski Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej, Magdaleny Samozwaniec, czy korespondencja Marii Kossak. Joanna Jurgała- Jureczka łączy te wszystkie materiały w barwną opowieść, często przytaczając ich fragmenty, co sprawia, że przenosimy się w tamte czasy. Z łatwością też możemy wyobrazić sobie epokę kobiet Kossaków – książka ta jest wielowymiarowa, gdyż ukazuje to, jak wówczas się żyło, jakie panowały tradycję oraz jacy wielcy artyści zaczynali swoje kariery. Książki historyczne nie przekażą nam tak wielu detali życia codziennego, co więcej, autorce udało się oddać nie tylko suche fakty o tych kobietach, ale również przedstawić ich emocje, rozterki życiowe, sukcesy, z których się cieszyły, czy niepowodzenia i nieszczęścia, jakie przeżywały.
„Kobiety Kossaków” oprócz ciekawej historii zawierają także zdjęcia, szczególnie Krakowskiej Kossakówki oraz portrety bohaterek. Autorka powołuje się na wiele źródeł, więc nie mogło zabraknąć przypisów oraz spisu przewijających się w książce nazwisk. Pozycja ta napisana jest ze starannością, niczym pozornie zwykła książka historyczna, jednak lekki sposób narracji autorki i przywołanie licznych dygresji, które nie spotka się prawdopodobnie w żadnej innej książce dotykającej tę tematykę, sprawia, że staje się ona powieścią obyczajową i biograficzną w jednym. Muszę jeszcze dodać, że sama oprawa graficzna jest bardzo przyjemna dla oka – twarda okładka jest pełna romantyzmu, ciepła i kobiecości.
Jestem pod wrażeniem ilości informacji, które zgromadziła Joanna Jurgała – Jureczka. Dotyczą one nie tylko samej rodziny Kossaków, ale ludzi z nimi związanymi. Jest wśród nich wiele nazwisk osób, które w obecnie stanowią nie tyle symbol, a można powiedzieć, że są legendami. Budzi to pewien szacunek i podziw dla tamtych czasów oraz samych Kossaków.
Polecam tym, którzy fascynują się historią – pozycja ta wymaga raczej podstawowej wiedzy, inaczej można pogubić się w nazwiskach i zwyczajach. Z drugiej strony, czytając tę powieść łatwo można zrazić się tą tematyką. Autorka przedstawia losy kobiet chronologicznie i starannie, bez chaosu i natłoku informacji. Oczywiście miejscami język jest przyciężki, ale wynika to z tego, że cytowane fragmenty pisane są po staropolsku. Nie jest to lekka książka, bo mimo wszystko wymaga pewnego skupienia się na temacie. Jeśli jednak chcecie dotknąć tego fascynującego wieku, przenieść się do czasów wielkich pisarzy, poetów, malarzy oraz uroczystości i bali, o których szeptano z podziwem, przeczytać o skandalach i mezaliansach, poczuć klimat arystokratycznego życia w Polsce – to jak najbardziej polecam „Kobiety Kossaków”.
http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2015/05/06/kobiety-kossakow-joanna-jurgala-jureczka/
Buntowniczki, samodzielne i ambitne, utalentowane oraz tajemnicze. Książka ta jest hołdem w stronę często niedostrzeganych i niedocenionych kobiet wywodzących się z Kossaków. Autorka ukazuje, że to często one był głowami rodziny, nieraz wiele poświęcając. Ich historia w dalszym ciągu inspiruje i przyciąga młode pokolenia.
To dziesięć opowieści, każda barwna i opisująca nie...
Kilka bardzo ciekawych postaci, m.in. żona Wojciecha Kossaka (słynne Mamidło), Maria Pawlikowska -Jasnorzewska, żona Witkiewicza, Zofia Kossak, czyli wszystko wskazywałoby na pasjonującą biografię postaci i epok, środowiska. Niestety tak nie jest. Autorka ma bardzo rozległą wiedzę o bohaterkach, ale książkę mogę porównać ze zbiorem luźnych zapisków o różnych ludziach. Brak nadrzędnego motywu, spinacza, który by to wszystko połączył.
Kilka bardzo ciekawych postaci, m.in. żona Wojciecha Kossaka (słynne Mamidło), Maria Pawlikowska -Jasnorzewska, żona Witkiewicza, Zofia Kossak, czyli wszystko wskazywałoby na pasjonującą biografię postaci i epok, środowiska. Niestety tak nie jest. Autorka ma bardzo rozległą wiedzę o bohaterkach, ale książkę mogę porównać ze zbiorem luźnych zapisków o różnych ludziach. Brak...
Jestem zakochana w tej książce od okładki po końcową stronę! Rewelacyjne przedstawienie Kobiet z jednego rodu. Ich nastroje, zachowania oraz proza życia. Wszystko to wręcz przenosi nas w ich świat w ich życie. Kto jeszcze nie czytał niech nadrobi zaległości.
Jestem zakochana w tej książce od okładki po końcową stronę! Rewelacyjne przedstawienie Kobiet z jednego rodu. Ich nastroje, zachowania oraz proza życia. Wszystko to wręcz przenosi nas w ich świat w ich życie. Kto jeszcze nie czytał niech nadrobi zaległości.
Autorka opowieści biograficznej o Zofii Kossak, specjalistka od Kossaków tak w ogóle, tym razem przedstawia pełną galerię kobiet z kilku pokoleń rodu. Żyły niczym kury domowe, w cieniu swoich mężów, ojców, ale nie były zwykłymi kobietami domowymi, kurami. Były to kobiety ze wszech miar niebanalne, niezwykłe, mądre, znające swoją wartość, posiadające liczne talenty. To o nich snuje arcyciekawą opowieść autorka książki.
Autorka przedstawia pełną galerię kobiet z kilku pokoleń Kossaków.
Bohaterek w książce jest wiele. Do głównych moim zdaniem należy zaliczyć: Anielę z Kurnatowskich Gałczyńska – teściową Juliusza, Zofię z Gałczyńskich Kossakową – żonę Juliusza i seniorka rodu, Marię z Kisielnickich Kossakową – żonę Wojciecha, synową Juliusza, oraz Jadwigę Witkiewiczową, Marię Pawlikowską-Jasnorzewską, Magdalenę Samozwaniec i Zofię Kossak – były one wnuczkami Juliusza.
O ich mężach, ojcach, treściach z rodu Kossaków mówi się, pisze bez przerwy i bardzo dużo. O tych, które były u ich boku, niewiele. Za sprawą niniejszej książki uległo to zmianie.
Opowieść opiera się w dużej mierze na materiałach znanych. Jednak nie tylko. Całkiem sporo miejsca zajmują materiały dotąd nieujawnione oraz takie, do których nie mógł dotrzeć przeciętny czytelnik Najciekawszym spośród nich są: Pamiętniki Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej- liczne zapiski prowadzone były m.in. w modlitewniku, w którym odnotowywała wszystkie święta, śluby, narodziny, pogrzeby etc, Zapiski z okresu wojny Magdaleny Samozwaniec. Spora ilość informacji pochodzi także z listów, które Maria Kossakowa wymieniała z synem, zięciem i wnuczkami.
Dzięki wszystkim tym materiałom oraz za sprawą duszy historyka i niezwykłego talentu narracyjnego, Joanna Jurgała-Jureczka stworzyła fascynującą książkę, której lektura zapewnia niezapomnianą podróż w czasie, poprzez epoki, ziemie, domy. Poznajemy losy kobiet z rodu Kossaków, ich dni codzienne, święta, radości, smutki, nadzieje irozczarowania.
Książka ta to nie tylko opowieść o piękniejszej połowie Kossaków. To także obraz wielu epok, przez które prowadzi nas autorka, a także kronika zmian społecznych-obyczajowych, jakie na przestrzeni omawianych lat zachodziły w społeczeństwie. Jesteśmy także świadkami wielu wydarzeń z udziałem innych sławnych osób epoki, jak chociażby Fryderyka Chopina, Józefa Ignacego Kraszewskiego, Jana Matejki i wielu innych.
Z opowieści wyłania się obraz różnych choć w sumie podobnych do siebie kobiet. Duża ich grupa nie miała szczęśliwego i łatwego życia, co bardzo mnie smuciło w trakcie lektury. Kibicowałam ich marzeniom, smuciłam się ich rozczarowaniami, nie zawsze rozumiałam takie, a nie inne decyzje. Apropos tych dyskusyjnych decyzji, to wiele ich znajdziemy w książce. Mnie najbardziej utkwiła w pamięci decyzja Jadwigi, żony Witkiewicza, która zgodziła się na życie całkowicie wg. jego zasad. A małżonek do łatwych i prostych we współżyciu nie należał. Czyżby miłość miała aż tak wielki wpływ na Jadwigę?
Do momentu ukazania się Kobiet Kossaków, większość pań opisanych w tej książce była tlyko tłem swoich mniej lub bardziej sympatycznych i udanych mężów. Joanna Jurgała-Jureczka nie tylko odwróciła role, ale oddała głos kobietom z pewnością niebanalnym, z których każda z takich lub innych względów zasługuje na przybliżenie, pokazanie siebie, swojego życia, swoich decyzji czytelnikom. Gorąco zachęcam do lektury tej doskonale napisanej, lekkim, przystępnym stylem, pełnej arcyciekawych informacji ksiażki. To jedna z tych pozycji, które (jak ja to określam) czytają się same.
Autorka opowieści biograficznej o Zofii Kossak, specjalistka od Kossaków tak w ogóle, tym razem przedstawia pełną galerię kobiet z kilku pokoleń rodu. Żyły niczym kury domowe, w cieniu swoich mężów, ojców, ale nie były zwykłymi kobietami domowymi, kurami. Były to kobiety ze wszech miar niebanalne, niezwykłe, mądre, znające swoją wartość, posiadające liczne talenty. To o...
Mieszkam w Krakowie, nieopodal Kossakówki - niszczejącego już dworku, w którym wychowały się słynna poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska oraz Magdalena Samozwaniec, córki znanego malarza, Wojciecha Kossaka i Marii z Kisielnickich. Od dnia kiedy przeczytałam "Marię i Magdalenę" zostałam "fanką" rodziny Kossaków, jej barwnego życia i tragedii. Po książkę Kobiety Kossaków sięgnęłam z niemałą nadzieją i nie rozczarowałam się.
Pozycja przybliża nam sylwetki kobiet związanych z rodziną malarzy, począwszy od nestorki Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej, teściowej Juliusza, która skrupulatnie w swym modlitewniku zapisywała wszystkie ważne daty - urodzenia, śmierci, wesel - a także spisała swe wspomnienia dla potomnych, na Zofii Kossak-Szczuckiej, autorce Dziedzictwa kończąc,
Publikacja pełna jest faktów, fragmentów dzienników i listów wymienianych między członkami rodziny i przyjaciółmi oraz anegdot dotyczących losów przedstawicieli rodu. Kobiety przedstawione na kartach książki żyły w burzliwych czasach zmian politycznych, powstań, wojen, ale również czasach rozkwitu polskiej sztuki - zetknęły się osobiście z takimi nazwiskami jak Chopin, Asnyk, Witkacy (którego żona, Jadwiga, była wnuczką samego Juliusza Kossaka) i wieloma innymi wielkimi naszego kraju. Los ich nie oszczędzał, przeżyły wiele osobistych tragedii i zmartwień, a jednak były kobietami silnymi, umiejącymi walczyć o swoje i utalentowanymi.
W opracowaniu tym przedstawionych jest wiele kobiet, stąd nota o każdej z nich ma ograniczoną długość. Chwilami można czuć niedosyt. Wiele o rodzinie Kossaków zostało już jednak napisane, stąd dla mnie praca autorki jest swoistym uzupełnieniem tego, co już na ich temat czytałam. Przypisy i odniesienia w tekście pozwolą czytelnikom nieobeznanym w temacie znaleźć literaturę, która zaspokoi ich głód.
Lekki styl autorki jest dużym plusem - książkę czyta się szybko i z ogromną przyjemnością; cieszą plastyczne opisy miejsc czy strojów. Znalazło się tu również kilka zdjęć i reprodukcji obrazów. Duża czcionka osobiście mnie ucieszyła - po całym dniu pracy na komputerze stała się atutem pozycji.
Lektura Kobiet Kossaków nie tylko pozwala przyjrzeć się życiu kobiet (i ich mężczyzn) z arystokratycznego rodu na tle ważkich wydarzeń historycznych, ale dotknąć magii przeszłości, minionego świata, tradycji, obyczajów, mody.
Mieszkam w Krakowie, nieopodal Kossakówki - niszczejącego już dworku, w którym wychowały się słynna poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska oraz Magdalena Samozwaniec, córki znanego malarza, Wojciecha Kossaka i Marii z Kisielnickich. Od dnia kiedy przeczytałam "Marię i Magdalenę" zostałam "fanką" rodziny Kossaków, jej barwnego życia i tragedii. Po książkę Kobiety Kossaków...
Cóż, po ,,specjalistce" od Kossaków , spodziewałam się więcej . Najbardziej chyba irytowały mnie pomyłki osób w tekscie .Np. ,,Z listów Wojciecha Kossaka wynika ,że wzięli pod pod opiekę Jurka , który przeniósł się do nich z Kośmina (...).Wojciech traktował go jak syna" Gruba wpadka . Ale za to nie jedyna. Podobnych pomyłek jest więcej. Nie uchodzi znawczyni Kossków .Nie uchodzi.
Cóż, po ,,specjalistce" od Kossaków , spodziewałam się więcej . Najbardziej chyba irytowały mnie pomyłki osób w tekscie .Np. ,,Z listów Wojciecha Kossaka wynika ,że wzięli pod pod opiekę Jurka , który przeniósł się do nich z Kośmina (...).Wojciech traktował go jak syna" Gruba wpadka . Ale za to nie jedyna. Podobnych pomyłek jest więcej. Nie uchodzi znawczyni Kossków .Nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka, która od lat specjalizuje się w rodzinie Kossaków, popełniła kolejną książkę poświęconą tej rodzinie. Dokładnie - kobietom. Z jakim skutkiem? Cóż... Nie jest ta książka zbyt odkrywcza, napisana poprawnie, ale nie porywająco i wydaje się, że autorka o Kossakach napisała już wszystko. Nie wiem ile można przerabiać ten sam temat dodając nieco i nieco zmieniając. Intrygująca okładka jest na pewno atutem. Przeczytałam, zamknęłam, odłożyłam na półkę i zapomniałam.
Autorka, która od lat specjalizuje się w rodzinie Kossaków, popełniła kolejną książkę poświęconą tej rodzinie. Dokładnie - kobietom. Z jakim skutkiem? Cóż... Nie jest ta książka zbyt odkrywcza, napisana poprawnie, ale nie porywająco i wydaje się, że autorka o Kossakach napisała już wszystko. Nie wiem ile można przerabiać ten sam temat dodając nieco i nieco zmieniając....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam wszystko co dotyczy rodziny Kossakow . Moja miłość zaczęła się od Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej , sięgałam po biografie, chciałam dowiedzieć się więcej o jej życiu i tak poznałam dzieje tej niezwykłej, artystycznej rodziny. Książka Joanny Jurgaly-Jureczki nie wniosła w zasadzie nic nowego,czego nie wiedziałam o Kossakach, sporo faktów zaczerpniętych jest z książki Magdaleny Samozwaniec ,,Maria i Magdalena". Miałam lekki mętlik w głowie ponieważ Kossakowie nadawali dzieciom imiona przodków i Anna,Zofia czy Tadeusz pojawiają się tak często,że można się pogubić kto jest kim. Niemniej jeśli ktoś lubi biografie, wspomnienia rodzinne to Kobiety Kossakow będą ciekawą lekturą.
Uwielbiam wszystko co dotyczy rodziny Kossakow . Moja miłość zaczęła się od Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej , sięgałam po biografie, chciałam dowiedzieć się więcej o jej życiu i tak poznałam dzieje tej niezwykłej, artystycznej rodziny. Książka Joanny Jurgaly-Jureczki nie wniosła w zasadzie nic nowego,czego nie wiedziałam o Kossakach, sporo faktów zaczerpniętych jest z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMieszkając na tyłach Kossakówki (wreszcie wykupionej przez miasto od przypadkowego właściciela) nie jestem obiektywna - czytam wszystko, co ktoś na temat Kossaków napisze. Jeżeli dowiaduję się o nich czegoś nowego, uznaję, że warte było lektury. Z książki Jurgały-Jureczki się dowiedziałam, więc ją polecam.
Żałuję, że nie ma w niej nic o dwu niezwykłych córkach Jerzego, Glorii i Simonie, a jest tak dużo o Zofii Kossak, również rzeczy, które można znaleźć w innych tekstach. Trochę też wydają mi się potraktowane po macoszemu córki Wojciecha, Maria i Magdalena, sympatia autorki wyraźnie nie jest po ich stronie.
Rozśmieszyło mnie, że w książce, gdzie tak dużo mówi się o koligacjach rodzinnych, siostrzenica jest pomylona z bratanicą (str.117: "Jadwiga, córka Jadwisi, była wnuczką Juliusza Kossaka, bratanicą Wojciecha..."). Gdzie był redaktor z PWN?
Mieszkając na tyłach Kossakówki (wreszcie wykupionej przez miasto od przypadkowego właściciela) nie jestem obiektywna - czytam wszystko, co ktoś na temat Kossaków napisze. Jeżeli dowiaduję się o nich czegoś nowego, uznaję, że warte było lektury. Z książki Jurgały-Jureczki się dowiedziałam, więc ją polecam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻałuję, że nie ma w niej nic o dwu niezwykłych córkach Jerzego,...
Powieść ta dedykowana jest wytrawniejszym czytelnikom, osobom zaczytującym się w biografiach, wspomnieniach, które przybliżają postacie znane z kart historii, literatury czy szeroko pojętej sztuki. Ród Kossaków może się poszczycić wieloma wybitnymi osobami, zarówno płci męskiej jak i żeńskiej, co zważywszy na czas historyczny i dominację mężczyzn ma niebanalne znaczenie.
Autorka przybliża nam znane i mniej znane fakty z życia kobiet Kossaków, zabiera nas w podróż przez kolejne pokolenia, ukazuje kobiety na tle życia społecznego, rodzinnego, nie pomijając tła historycznego.
Powieść ta dedykowana jest wytrawniejszym czytelnikom, osobom zaczytującym się w biografiach, wspomnieniach, które przybliżają postacie znane z kart historii, literatury czy szeroko pojętej sztuki. Ród Kossaków może się poszczycić wieloma wybitnymi osobami, zarówno płci męskiej jak i żeńskiej, co zważywszy na czas historyczny i dominację mężczyzn ma niebanalne znaczenie....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłam tę ksiązkę po przeczytaniu innej książki Pani Jurgały-Jureczki. Tamta porwała mnie i zachwyciła, pomyślałam więc, że warto i nie zawiodłam się.
"Kobiety Kossaków" są napisane prosto i z niewątpliwą sympatią dla opisywanych Pań. Oddają im należne miejsce w kulturze i to nie tylko tym najbardziej znanym - Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, czy Magdalenie Samozwaniec, ale i ich uzynce Zofii Kossak, oraz ich ciotkom, matkom i babkom.
Okazuje się, że talent malarski nie był dziedziczony jedynie w linii męskiej, bo posiadała go także siostra Wojciecha Kossaka, Zofia, a pisarstwo istniało już wcześniej wtym niezwykłym klanie w postaci pamiętników, czy spisywanych pod koniec życia wspomnień.
Od pierwszej strony ksiązka mnie porwała i trzymała pod swoim urokiem aż do ostatniej strony (duży druk i wciągająca treść sprawiły, że przeczytałam ją w jeden dzień). Szczególnie interesujące są opisy kobiet mniej znanych, choć stworzone na podstawie nielicznych listów, czy wspomnień, które mogą wypaczać obraz bohaterek i są niepełne. W przypadku lepiej znanych kossakówien, jak Panie PAwlikowska-Jasnorzewska i Samozwaniec, rozczarowujące jest jedynie zasygnalizowanie tematu i wyjasnienie, że jest mnóstwo innych opracowań na ich temat. Obie są bardzo interesującymi postaciami, dotąd nie czytałam biografii żadnej z nich i wolałabym lepiej je poznać, co w tej pozycji niestety się nie udało. Liczyłam też na jakąś wzmiankę na temat Simony Kossak, ale w tym zbiorze nie ma o niej słowa.
NAjobszerniej autorka potraktowała chyba Zofię Kossak Szczucką (tudzież Kossak Szatkowską), ale ona pozostawiła po sobie mnóstwo zapisków, w tym powieść biograficzną.
"Kobiety Kossaków" zdecydowanie nie wyczerpują tematu, ale są dobrym wstępem do dalszych poszukiwań. Czyta się je szybko i z przyjemnością, z pewnością sięgnę po inne książki autorki.
Kupiłam tę ksiązkę po przeczytaniu innej książki Pani Jurgały-Jureczki. Tamta porwała mnie i zachwyciła, pomyślałam więc, że warto i nie zawiodłam się.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Kobiety Kossaków" są napisane prosto i z niewątpliwą sympatią dla opisywanych Pań. Oddają im należne miejsce w kulturze i to nie tylko tym najbardziej znanym - Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, czy Magdalenie Samozwaniec, ale i...
Dywagacje na podstawie wspomnień i pamiętników, nic nie znaczące i starsznie nudne.
Dywagacje na podstawie wspomnień i pamiętników, nic nie znaczące i starsznie nudne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzegoś w tej książce brakuje... Może powodem, dla którego odnoszę takie wrażenie, jest pominięcie pewnych wątków, zasygnalizowanie jedynie najważniejszych kobiet w rodzinie Kossakow - Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Samozwaniec przy całkowitym pominięciu Simony.
Czegoś w tej książce brakuje... Może powodem, dla którego odnoszę takie wrażenie, jest pominięcie pewnych wątków, zasygnalizowanie jedynie najważniejszych kobiet w rodzinie Kossakow - Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Samozwaniec przy całkowitym pominięciu Simony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli więc macie ochotę zapoznać się z portretami kobiet silnych, wytrwałych, kochających swoich najbliższych i w pełni im oddanych, ale także tych niezależnych i jawnie podkreślających swój odmienny sposób patrzenia na świat. Jak również jesteście zainteresowani życiem zza kulisami swoich ulubionych artystów, to Kobiety Kossaków Joanny Jurgały-Jureczka są lekturą specjalnie dla was. Cieszę się, że autorka postanowiła zatrzymać czas dla tych małych-wielkich kobiet i ocaliła je od zapomnienia. Bo były i są tego warte. Chyba jak prawie każda kobieta.
Cała recenzja: http://panikultura.pl/kobiety-kossakow-joanna-jurgala-jureczka/
Jeśli więc macie ochotę zapoznać się z portretami kobiet silnych, wytrwałych, kochających swoich najbliższych i w pełni im oddanych, ale także tych niezależnych i jawnie podkreślających swój odmienny sposób patrzenia na świat. Jak również jesteście zainteresowani życiem zza kulisami swoich ulubionych artystów, to Kobiety Kossaków Joanny Jurgały-Jureczka są lekturą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo faktów i ciekawostek o rodzinie Kossaków i spokrewnionych z nimi osób. Kobiety, które były żonami, matkami i córkami w tej rodzinie były nietuzinkowymi osobami. Rodzinie i ojczyźnie podporządkowały cłe swoje życie. Oddały posagi, walczyły o przetrwanie, dbały o wychowanie dzieci, rezygnowały ze swoich marzeń, przymykały oczy na zdrady, znosiły upokorzenia.
Niektóre są dzisiaj bardziej znane jak Magdalena Samozwaniec, Maria Jasnorzewska czy Zofia Kossak, ale wszystkie przedstawione w książce panie warte są naszej uwagi i zapamiętania. Żyły w trudnych czasach wojen i innych zawieruch historycznych. Dotykała je bieda, brak dachu nad głową, śmierć bliskich, choroby, niefrasobliwość mężów - jak to w życiu. Musiały by silne, zapobiegliwe, odważne, musiały poświęcić niejedno dla rodziny i ojczyzny. Bez względu na okoliczności były dumne ze swego dziedzictwa, dzieci i stały murem za rodziną. Czuły, że ich rodzina jest wyjątkowa i trzeba dbać o jej pamięć i twórczość artystyczną jej członków - malarzy, literatów, patriotów.
Dużo faktów i ciekawostek o rodzinie Kossaków i spokrewnionych z nimi osób. Kobiety, które były żonami, matkami i córkami w tej rodzinie były nietuzinkowymi osobami. Rodzinie i ojczyźnie podporządkowały cłe swoje życie. Oddały posagi, walczyły o przetrwanie, dbały o wychowanie dzieci, rezygnowały ze swoich marzeń, przymykały oczy na zdrady, znosiły upokorzenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiektóre są...
Kto jest kim w drzewie genealogicznym rodziny Kossaków, a raczej w jego damskiej części.
Kto jest kim w drzewie genealogicznym rodziny Kossaków, a raczej w jego damskiej części.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria rodu Kossaków nie zaistniałaby bez ich kobiet. Wybitnych, ale i tych w cieniu męża. Trzeba przeczytać...
Historia rodu Kossaków nie zaistniałaby bez ich kobiet. Wybitnych, ale i tych w cieniu męża. Trzeba przeczytać...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaki lepszy S.Koper.Wrażenie , że coś , gdzieś czytałam w tej materii.I nie myliłam się .Czytałam.Nie czytałam tylko matce Kossak-Szczuckiej i tej gałęzi rodziny.
Taki lepszy S.Koper.Wrażenie , że coś , gdzieś czytałam w tej materii.I nie myliłam się .Czytałam.Nie czytałam tylko matce Kossak-Szczuckiej i tej gałęzi rodziny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKULTURALNE INGREDIENCJE BLOG
Nietuzinkowe kobiety, które żyły w cieniu swoich sławnych mężów, ale także znane pisarki i poetki. Tajemnicze, fascynujące, dobrze urodzone. Na kartach biograficznej książki Joanny Jurgały-Jureczki.
O niektórych z nich nie wiemy prawie nic. Aniela z Kurnakowskich Gałczyńska (urodziła Zofię, żonę Juliusza Kossaka), Antonina z Sobolewskich Kossakowa - matka Juliusza - te nazwiska pozostają obce przeciętnemu czytelnikowi. A przecież były one tymi, które zapoczątkowały historię kobiet związanych ze słynnym rodem malarzy. Jak pisała w powieści "Dziedzictwo" Zofia Kossak, były to kobiety, które kształtowały myśli i uczucia swoich dzieci, uczyły pracy i poświęcenia, kształtowały w nich "kulturę serca".
Jednakże nawet kreśląc sylwetki znanych postaci kobiecych, jak choćby Magdalena Samozwaniec, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska czy Zofia Kossak Szczucka-Szatkowska, autorka książki odkrywa przed nami inne, mniej znane ich rysy. Obie córki Wojciecha Kossaka, rozpieszczane przez ojca do niemożliwości, traktowały matkę jako surową, a przy tym nieco skostniałą w poglądach osobę. Tymczasem to ona była dobrym duchem tej rodziny: troszczyła się o wszystkich, wychowywała wnuczkę, była czuła, dobra i myślała zawsze o innych. Wierzyła także w talenty obu córek. Kiedy umarła, dom umarł wraz z nią.
"Żyły w cieniu artystów malarzy - pisze we wstępie Joanna Jurgała-Jureczka - chociaż to one były majętne i dobrze urodzone i to za ich posag Kossakowie kupowali siedziby. Były wśród nich dostojne matrony i stare panny czekające na mężów, były też buntowniczki obdarzone talentem malarskim i literackim, które chciały za wszelką cenę wyjść z cienia, eksponując własny talent".
Srebrzysta Aniela i zaradna Zofia
Autorka biografii tka życiorysy tych nietuzinkowych kobiet, przypisując każdej a to charakterystyczne rekwizyty, jak srebrzyste stroje, zegar czy kwiat kasztanowca, a to wiersz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, który w jakiś tajemniczy i trafny sposób określa życie i osobowość postaci.
Galerię dam rozpoczyna teściowa Juliusza Kossaka - Aniela z Kurnatowskich Gałczyńska, którą Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zapamiętała jako staruszkę w sieci zmarszczek, Magdalena Samozwaniec - ubraną w srebrne koronki, a Zofia Kossak opisała jako przestraszoną, drobną kobietę, niegdyś wielkiej urody. Urodziła sześć córek, z których Zofia pokochała ubogiego szlachcica, początkującego, ale już wziętego malarza - Juliusza Kossaka.
Na portrecie Wojciecha Kossaka, syna Juliusza, widzimy ją ubraną w czerń, którą rozświetla jedynie srebrzysta koronka. Poważna twarz o regularnych rysach jeszcze niestarej kobiety. Smutne oczy patrzą gdzieś poza obraz. Była ruchliwa, ciekawa świata, niezależna. Wiele dowiadujemy się z jej "Pamiętnika", który pisała m.in. dla swego wnuka Jerzego. Chętnie podróżowała, ale uczestniczyła także w życiu rodziny Kossaków. Jej córka Zofia z Gałczyńskich Juliuszowa Kossakowa była nie tylko żoną słynnego malarza. Urodziła także dwóch synów - bliźniaków, z których Wojciech cieszył się sławą równą ojcowej. Była owocem radosnego powrotu ojca z Syberii i już w dzieciństwie wyróżniała się talentem parodystycznym, była też "nader zręczna" jako tancerka i recytatorka.
cd. na blogu:
https://kulturalneingrediencje.blogspot.com/2018/02/kobiety-kossakow-w-stylu-retro.html
KULTURALNE INGREDIENCJE BLOG
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNietuzinkowe kobiety, które żyły w cieniu swoich sławnych mężów, ale także znane pisarki i poetki. Tajemnicze, fascynujące, dobrze urodzone. Na kartach biograficznej książki Joanny Jurgały-Jureczki.
O niektórych z nich nie wiemy prawie nic. Aniela z Kurnakowskich Gałczyńska (urodziła Zofię, żonę Juliusza Kossaka), Antonina z Sobolewskich...
Z wszelką pewnością pozycja jest interesująca i to z kilku względów.
Po pierwsze mamy okazję do potwierdzenia popularnego powiedzenia, że za każdym wielkim mężczyzną stoi jeszcze większa kobieta. W przypadku żon malarzy Juliusza i Wojciecha Kossaków właśnie tak było. To Zofia i Maria wspierały artystów, swoją codzienną mozolną pracą umożliwiały im skupianie się na pracy, nierzadko bywały też ich managerami, jakbyśmy to określili w dzisiejszej nomenklaturze. Nie wspominając już o tym, że jakby nie ich posagi i koligacje rodzinne, to niezbyt daleko by ci panowie zajechali.
Po drugie, mnie dość zabawne wydało się przedstawienie ówczesnego sposobu myślenia- w przekonaniu większości im współczesnych kobiety Kossaków popełniały mezalians wiążąc się z mężczyznami, którzy nie mogli pochwalić się specjalnie arystokratycznym pochodzeniem i poza talentem, nie mieli za wiele do zaoferowania swoim wybrankom. Pytanie tylko, kto dziś poza wąskim kręgiem najbardziej zainteresowanych pamięta o Gałczyńskich, Kurnatowskich, Kisielnickich i innych dumnych rodach? Za to nazwisko Kossaków znane jest chyba większości Polaków i nie tylko. To, co ponad 100 lat temu było mezaliansem, dziś stanowiłoby pewien awans społeczny… Taka ironia losu…
Po trzecie zaś, to autorka stworzyła ciekawy obraz dzieci Wojciecha Kossaka- nie przesadzę chyba zbytnio, jeśli powiem, że żadne z tej trójki nie wzbudziło mojej szczególnej sympatii. Patrząc na ich wzajemne stosunki, czytając fragmenty ich korespondencji postrzegam to towarzystwo przede wszystkim jako rozwydrzone dzieciaki, które przez całe swoje życie traktowały rodziców jak maszynki do robienia i dostarczania im pieniędzy. Pomimo niewątpliwych talentów i sprzyjających okoliczności, aby je rozwijać dosłownie żerowały na rodzicach i bezczelnie domagały się „swoich praw” (czy to w postaci większego kieszonkowego, kosztownych prezentów, a na sam koniec nawet sprzedaży części ukochanego ogrodu matki).
No i taka końcowa konkluzja- choć wielu członkom rodu Kossaków nie można odmówić różnorakich zdolności, to umiejętności robienia pieniędzy raczej nie posiedli. Niezależnie od osiąganych sukcesów wiecznie prześladowała ich zmora problemów finansowych. Jak nie swoich własnych, to najbliższej rodziny. Jeśli stanowią oni odzwierciedlenie polskiego społeczeństwa przełomu XIX i XX wieku, to nic tylko załamać ręce nad takimi pechowcami/ utracjuszami/ nieudacznikami.
Duży plus dla autorki za drzewko genealogiczne na wstępie książki i za wielokrotne powtórzenia nazwisk oraz przypomnienia kto był czyim dzieckiem, bądź rodzicem. Z jednej strony może to wydawać się nieco monotonne, ale biorąc pod uwagę, że imiona zarówno pań, jak i panów powtarzały się w kolejnych pokoleniach, mnie to ułatwiło czytanie i bardzo sobie chwalę ten zabieg.
Z wszelką pewnością pozycja jest interesująca i to z kilku względów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo pierwsze mamy okazję do potwierdzenia popularnego powiedzenia, że za każdym wielkim mężczyzną stoi jeszcze większa kobieta. W przypadku żon malarzy Juliusza i Wojciecha Kossaków właśnie tak było. To Zofia i Maria wspierały artystów, swoją codzienną mozolną pracą umożliwiały im skupianie się na pracy,...
Ciekawe losy niebanalnych kobiet sławnej rodziny Kossaków.
Bohaterkami są matki, babki, córki, wnuczki Kossaków.
Jest także wiele wątków poświęconych mężczyznom w tej rodzinie. Autorka zebrała bardzo ciekawy materiał dla miłośników biografii znanych ludzi.
Tych, którzy skuszą się na przeczytanie książki przestrzegam, że trzeba ją czytać bardzo uważnie, gdyż szybko można się pogubić, w pewnym momencie miałam wrażenie, że w rodzinie Kossaków były same Anny, Marie, Zofie, tak samo w kolejnych pokoleniach i rodzinach powtarzają się imiona mężczyzn.
Choć książka - w mojej ocenie - wydaje się trochę chaotyczna, to jednak warto po nią sięgnąć.
Ciekawe losy niebanalnych kobiet sławnej rodziny Kossaków.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterkami są matki, babki, córki, wnuczki Kossaków.
Jest także wiele wątków poświęconych mężczyznom w tej rodzinie. Autorka zebrała bardzo ciekawy materiał dla miłośników biografii znanych ludzi.
Tych, którzy skuszą się na przeczytanie książki przestrzegam, że trzeba ją czytać bardzo uważnie, gdyż szybko można...
Świetna narracja. Z każdą historią kobiety Kossaków stają się nam coraz bliższe...
Świetna narracja. Z każdą historią kobiety Kossaków stają się nam coraz bliższe...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to310 stron, trochę zagmatwana
310 stron, trochę zagmatwana
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię książki "odbrązowiające", a to właśnie taka lektura. Choć czasem więcej tu niedopowiedzeń niż czystej prawdy. Po laurkach wystawionych swojej rodzinie przez Magdalenę Samozwaniec, każde opracowanie bardziej realnie przedstawiające tę rodzinę działa ożywczo jak poranny prysznic:)
Szczególnie niesamowite jest dla mnie, jak Magdalena przedstawiła swojego ojca - Wojciecha. Dla każdego prawidłowo rozwijającego się dziecka a później nastolatki, ojciec, który notorycznie zdradza swoją żonę (i to czasami w wyjątkowo obrzydliwy sposób), o romansach którego krążą anegdoty nie tylko w rodzinie, lecz i po całym Krakowie, taki ojciec to naprawdę duże obciążenie, konflikt, swego rodzaju trauma.
A Samozwaniec w swoich książkach tak umiejętnie obracała koszmar w żart, smutek w ironię, okaleczone więzi w silne relacje, że chyba nie tylko ja swego czasu mocno się nabrałam....
Obie siostry podobno były pod koniec życia bardzo nieszczęśliwe i zagubione.
Nie dziwi mnie to.
Prawda jest kluczem do wszystkiego.
:)
Lubię książki "odbrązowiające", a to właśnie taka lektura. Choć czasem więcej tu niedopowiedzeń niż czystej prawdy. Po laurkach wystawionych swojej rodzinie przez Magdalenę Samozwaniec, każde opracowanie bardziej realnie przedstawiające tę rodzinę działa ożywczo jak poranny prysznic:)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczególnie niesamowite jest dla mnie, jak Magdalena przedstawiła swojego ojca -...
Książka do połknięcia w trzy wieczory. Lekka, łatwa i przyjemna. Bardzo dobra merytorycznie, choć nie do końca odpowiadała mi język.
Książka do połknięcia w trzy wieczory. Lekka, łatwa i przyjemna. Bardzo dobra merytorycznie, choć nie do końca odpowiadała mi język.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze jest czasem przypomnieć sobie, że świat nie sprowadza się do Madzi i Lilki...
Dobrze jest czasem przypomnieć sobie, że świat nie sprowadza się do Madzi i Lilki...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo zaintrygowała mnie okładka tej książki - piękna, tajemnicza, nostalgiczna... Niestety "Kobiety Kossaków" przy bliższym poznaniu rozczarowują, są mało charyzmatyczne i momentami nudnawe... Spodziewałam się czegoś więcej po tej książce... Jest napisana poprawnie, ale niestety nie porywa... No i jak na taki pomysł i książkę z działu bibliografie trochę za mało jest w niej zdjęć tych tytułowych kobiet...
Bardzo zaintrygowała mnie okładka tej książki - piękna, tajemnicza, nostalgiczna... Niestety "Kobiety Kossaków" przy bliższym poznaniu rozczarowują, są mało charyzmatyczne i momentami nudnawe... Spodziewałam się czegoś więcej po tej książce... Jest napisana poprawnie, ale niestety nie porywa... No i jak na taki pomysł i książkę z działu bibliografie trochę za mało jest w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziesięć portretów malowanych słowem a nie farbą i pędzlem. Lekko podkoloryzowanych? Być może, choć w niczym to nie przeszkadza. W końcu artysta ma prawo do indywidualnego, niekoniecznie w pełni obiektywnego, postrzegania osób i zdarzeń. Każdy portret inny, pokazujący nietuzinkowość kobiety, której był dedykowany. Dużo szczegółów i odwołań do wcześniejszych opracowań, bogata bibliografia i odpowiednio dobrane zdjęcia. Wszystko to przekonuje o rozległej wiedzy Autorki i właściwym przygotowaniu do opracowania tego zbioru.
Dziesięć portretów malowanych słowem a nie farbą i pędzlem. Lekko podkoloryzowanych? Być może, choć w niczym to nie przeszkadza. W końcu artysta ma prawo do indywidualnego, niekoniecznie w pełni obiektywnego, postrzegania osób i zdarzeń. Każdy portret inny, pokazujący nietuzinkowość kobiety, której był dedykowany. Dużo szczegółów i odwołań do wcześniejszych opracowań,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBuntowniczki, samodzielne i ambitne, utalentowane oraz tajemnicze. Książka ta jest hołdem w stronę często niedostrzeganych i niedocenionych kobiet wywodzących się z Kossaków. Autorka ukazuje, że to często one był głowami rodziny, nieraz wiele poświęcając. Ich historia w dalszym ciągu inspiruje i przyciąga młode pokolenia.
To dziesięć opowieści, każda barwna i opisująca nie tylko główne bohaterki, ale także ich znajomości ze słynnymi ludźmi tamtych czasów. Powiązania, koneksje i status społeczny. Co dziwne, kobiety Kossaków mimo swojej wyraźnej pozycji, żyły niczym kury domowe, zajmując się dziećmi i mężem. A miały wiele innych talentów, zaczynając od Zofii Kossak, autorki „Dziedzictwa”, Magdaleny Samozwaniec, czy znanej poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, którą widać w tej książce szczególnie – każdy z rozdziałów rozpoczyna się fragmentem jej wierszy. Pisano już o Kossakach, teraz przyszedł czas na kobiety, które stały u ich boku.
Pozycja ta skupia się nie tylko na płci żeńskiej z rodu Kossaków. Historia zaczyna się od Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej. Jedna z jej sześciu córek, Zofia poślubiła Juliusza Kossaka, trochę „dziwnego, utalentowanego, choć niemajętnego”. W tamtych czasach było to dosyć ryzykowne posunięcie, gdy liczył się przede wszystkim majątek i koneksje. Ważnym wątkiem w tej opowieści jest modlitewnik oraz pamiętnik napisany przez nestorkę roku. „Pamiętnik Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej” był cennym dokumentem dla rodziny Kossaków oraz historyków, zainteresowanych ich losami. Odpis dokumentu zdobyła Zofia Kossak, która wówczas zbierała materiały do swojej sagi rodzinnej „Dziedzictwo”. Prawdopodobnie, gdyby nie zapobiegawcza Aniela, to teraz bardzo trudno byłoby odtworzyć losy bohaterek „Kobiet Kossaków”.
Następnie przechodzimy do Zofii z Gałczyńskich Kossakowa, czyli żony malarza Juliusza Kossaka. W rozdziale jest bardzo ciekawa część opisująca ich znajomość z Mickiewiczem, Norwidem, Rodakowskim, czy Janem Matejką – zresztą takich dygresji w książce odnośnie do znanych osób powiązanych z tą rodziną jest sporo. Czyta się to z zafascynowaniem — świat, w jakim obracali się Kossakowie, skupiony jest wokół artystów, którzy teraz wpisani są w kanon literatury polskiej oraz malarstwa.
Kolejną kobietą jest Zofia z Kossaków Romańska, córka Zofii i Juliusza. Podobno była bardzo urodziwą dziewczynką, dlatego na swoich płótnach uwiecznił ją niejeden malarz. Zofia była utalentowana w rysunku, tak samo zresztą, jak jej brat Wojciech. Uczył ją sam Adrian Baraniecki oraz Jan Matejko. Nie została ona jednak zapamiętana przez historyków i trudno znaleźć ją w jakichkolwiek książkach.
Jadwiga z Kossaków Unrużyna to siostra wspomnianej wyżej Zofii. Znana była z tego, że wżeniła się w bardzo poważaną rodzinę i została matką żony Witkacego. Jest kolejną z kobiet Kossaków, która żyła w cieniu swojego męża i nie jest zbyt często wspominana przez historyków. Inaczej jest z jej córką, czyli Jadwigą z Unrugów Witkiewiczówną. Związała się z człowiekiem, który ubarwił jej życie i nie pozwoli się nudzić. Najbardziej ze wszystkich kobiet z rodu podkreślała swoje pochodzenie i chciała uchodzić za arystokratkę. Uważała się za prawdziwą damę, więc jej związek z ekstrawertycznym i nieprzewidywalnym Stanisławem Ignacym Witkiewiczem był sporym zaskoczeniem. Tym bardziej że ślub odbył się w bardzo nie arystokratycznym stylu, bez rodziny, a zaproszenia były podobno tak skonstruowane, że nawet drużba ich nie zrozumiał i nie zjawił się na weselu. To bardzo ciekawy rozdział, który chyba najbardziej mnie zafascynował. Podoba mi się, że autorka nie skupia się tylko na samej Jadwidze, ale przytacza wiele historii o jej mężu, znanych artystach, czy innych członkach rodziny.
Kolejnymi bohaterkami powieści są: Maria z Kisielinickich Kossakowa, jej córki, czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska oraz Magdalena Samozwaniec. Cała rodzina była bardzo utalentowana, zresztą chyba każdy zna poezję Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. I trochę żałuję, że w rozdziale autorka bardziej skupiła się na jej matce i siostrze. Myślałam, że skoro jej wiersze odkrywają dosyć ważną rolę w tej pozycji, to poświęcone zostanie jej więcej uwagi. Na koniec została Anna z Kisielnickich Kossakowa oraz jej córka Zofia Kossak.
Dużym plusem książki jest to, że opiera się ona na autentycznych listach i pamiętnikach. Istotne znaczenie odgrywają tutaj zapiski Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej, Magdaleny Samozwaniec, czy korespondencja Marii Kossak. Joanna Jurgała- Jureczka łączy te wszystkie materiały w barwną opowieść, często przytaczając ich fragmenty, co sprawia, że przenosimy się w tamte czasy. Z łatwością też możemy wyobrazić sobie epokę kobiet Kossaków – książka ta jest wielowymiarowa, gdyż ukazuje to, jak wówczas się żyło, jakie panowały tradycję oraz jacy wielcy artyści zaczynali swoje kariery. Książki historyczne nie przekażą nam tak wielu detali życia codziennego, co więcej, autorce udało się oddać nie tylko suche fakty o tych kobietach, ale również przedstawić ich emocje, rozterki życiowe, sukcesy, z których się cieszyły, czy niepowodzenia i nieszczęścia, jakie przeżywały.
„Kobiety Kossaków” oprócz ciekawej historii zawierają także zdjęcia, szczególnie Krakowskiej Kossakówki oraz portrety bohaterek. Autorka powołuje się na wiele źródeł, więc nie mogło zabraknąć przypisów oraz spisu przewijających się w książce nazwisk. Pozycja ta napisana jest ze starannością, niczym pozornie zwykła książka historyczna, jednak lekki sposób narracji autorki i przywołanie licznych dygresji, które nie spotka się prawdopodobnie w żadnej innej książce dotykającej tę tematykę, sprawia, że staje się ona powieścią obyczajową i biograficzną w jednym. Muszę jeszcze dodać, że sama oprawa graficzna jest bardzo przyjemna dla oka – twarda okładka jest pełna romantyzmu, ciepła i kobiecości.
Jestem pod wrażeniem ilości informacji, które zgromadziła Joanna Jurgała – Jureczka. Dotyczą one nie tylko samej rodziny Kossaków, ale ludzi z nimi związanymi. Jest wśród nich wiele nazwisk osób, które w obecnie stanowią nie tyle symbol, a można powiedzieć, że są legendami. Budzi to pewien szacunek i podziw dla tamtych czasów oraz samych Kossaków.
Polecam tym, którzy fascynują się historią – pozycja ta wymaga raczej podstawowej wiedzy, inaczej można pogubić się w nazwiskach i zwyczajach. Z drugiej strony, czytając tę powieść łatwo można zrazić się tą tematyką. Autorka przedstawia losy kobiet chronologicznie i starannie, bez chaosu i natłoku informacji. Oczywiście miejscami język jest przyciężki, ale wynika to z tego, że cytowane fragmenty pisane są po staropolsku. Nie jest to lekka książka, bo mimo wszystko wymaga pewnego skupienia się na temacie. Jeśli jednak chcecie dotknąć tego fascynującego wieku, przenieść się do czasów wielkich pisarzy, poetów, malarzy oraz uroczystości i bali, o których szeptano z podziwem, przeczytać o skandalach i mezaliansach, poczuć klimat arystokratycznego życia w Polsce – to jak najbardziej polecam „Kobiety Kossaków”.
http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2015/05/06/kobiety-kossakow-joanna-jurgala-jureczka/
Buntowniczki, samodzielne i ambitne, utalentowane oraz tajemnicze. Książka ta jest hołdem w stronę często niedostrzeganych i niedocenionych kobiet wywodzących się z Kossaków. Autorka ukazuje, że to często one był głowami rodziny, nieraz wiele poświęcając. Ich historia w dalszym ciągu inspiruje i przyciąga młode pokolenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo dziesięć opowieści, każda barwna i opisująca nie...
Kilka bardzo ciekawych postaci, m.in. żona Wojciecha Kossaka (słynne Mamidło), Maria Pawlikowska -Jasnorzewska, żona Witkiewicza, Zofia Kossak, czyli wszystko wskazywałoby na pasjonującą biografię postaci i epok, środowiska. Niestety tak nie jest. Autorka ma bardzo rozległą wiedzę o bohaterkach, ale książkę mogę porównać ze zbiorem luźnych zapisków o różnych ludziach. Brak nadrzędnego motywu, spinacza, który by to wszystko połączył.
Kilka bardzo ciekawych postaci, m.in. żona Wojciecha Kossaka (słynne Mamidło), Maria Pawlikowska -Jasnorzewska, żona Witkiewicza, Zofia Kossak, czyli wszystko wskazywałoby na pasjonującą biografię postaci i epok, środowiska. Niestety tak nie jest. Autorka ma bardzo rozległą wiedzę o bohaterkach, ale książkę mogę porównać ze zbiorem luźnych zapisków o różnych ludziach. Brak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem zakochana w tej książce od okładki po końcową stronę! Rewelacyjne przedstawienie Kobiet z jednego rodu. Ich nastroje, zachowania oraz proza życia. Wszystko to wręcz przenosi nas w ich świat w ich życie. Kto jeszcze nie czytał niech nadrobi zaległości.
Jestem zakochana w tej książce od okładki po końcową stronę! Rewelacyjne przedstawienie Kobiet z jednego rodu. Ich nastroje, zachowania oraz proza życia. Wszystko to wręcz przenosi nas w ich świat w ich życie. Kto jeszcze nie czytał niech nadrobi zaległości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka opowieści biograficznej o Zofii Kossak, specjalistka od Kossaków tak w ogóle, tym razem przedstawia pełną galerię kobiet z kilku pokoleń rodu. Żyły niczym kury domowe, w cieniu swoich mężów, ojców, ale nie były zwykłymi kobietami domowymi, kurami. Były to kobiety ze wszech miar niebanalne, niezwykłe, mądre, znające swoją wartość, posiadające liczne talenty. To o nich snuje arcyciekawą opowieść autorka książki.
Autorka przedstawia pełną galerię kobiet z kilku pokoleń Kossaków.
Bohaterek w książce jest wiele. Do głównych moim zdaniem należy zaliczyć: Anielę z Kurnatowskich Gałczyńska – teściową Juliusza, Zofię z Gałczyńskich Kossakową – żonę Juliusza i seniorka rodu, Marię z Kisielnickich Kossakową – żonę Wojciecha, synową Juliusza, oraz Jadwigę Witkiewiczową, Marię Pawlikowską-Jasnorzewską, Magdalenę Samozwaniec i Zofię Kossak – były one wnuczkami Juliusza.
O ich mężach, ojcach, treściach z rodu Kossaków mówi się, pisze bez przerwy i bardzo dużo. O tych, które były u ich boku, niewiele. Za sprawą niniejszej książki uległo to zmianie.
Opowieść opiera się w dużej mierze na materiałach znanych. Jednak nie tylko. Całkiem sporo miejsca zajmują materiały dotąd nieujawnione oraz takie, do których nie mógł dotrzeć przeciętny czytelnik Najciekawszym spośród nich są: Pamiętniki Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej- liczne zapiski prowadzone były m.in. w modlitewniku, w którym odnotowywała wszystkie święta, śluby, narodziny, pogrzeby etc, Zapiski z okresu wojny Magdaleny Samozwaniec. Spora ilość informacji pochodzi także z listów, które Maria Kossakowa wymieniała z synem, zięciem i wnuczkami.
Dzięki wszystkim tym materiałom oraz za sprawą duszy historyka i niezwykłego talentu narracyjnego, Joanna Jurgała-Jureczka stworzyła fascynującą książkę, której lektura zapewnia niezapomnianą podróż w czasie, poprzez epoki, ziemie, domy. Poznajemy losy kobiet z rodu Kossaków, ich dni codzienne, święta, radości, smutki, nadzieje irozczarowania.
Książka ta to nie tylko opowieść o piękniejszej połowie Kossaków. To także obraz wielu epok, przez które prowadzi nas autorka, a także kronika zmian społecznych-obyczajowych, jakie na przestrzeni omawianych lat zachodziły w społeczeństwie. Jesteśmy także świadkami wielu wydarzeń z udziałem innych sławnych osób epoki, jak chociażby Fryderyka Chopina, Józefa Ignacego Kraszewskiego, Jana Matejki i wielu innych.
Z opowieści wyłania się obraz różnych choć w sumie podobnych do siebie kobiet. Duża ich grupa nie miała szczęśliwego i łatwego życia, co bardzo mnie smuciło w trakcie lektury. Kibicowałam ich marzeniom, smuciłam się ich rozczarowaniami, nie zawsze rozumiałam takie, a nie inne decyzje. Apropos tych dyskusyjnych decyzji, to wiele ich znajdziemy w książce. Mnie najbardziej utkwiła w pamięci decyzja Jadwigi, żony Witkiewicza, która zgodziła się na życie całkowicie wg. jego zasad. A małżonek do łatwych i prostych we współżyciu nie należał. Czyżby miłość miała aż tak wielki wpływ na Jadwigę?
Do momentu ukazania się Kobiet Kossaków, większość pań opisanych w tej książce była tlyko tłem swoich mniej lub bardziej sympatycznych i udanych mężów. Joanna Jurgała-Jureczka nie tylko odwróciła role, ale oddała głos kobietom z pewnością niebanalnym, z których każda z takich lub innych względów zasługuje na przybliżenie, pokazanie siebie, swojego życia, swoich decyzji czytelnikom. Gorąco zachęcam do lektury tej doskonale napisanej, lekkim, przystępnym stylem, pełnej arcyciekawych informacji ksiażki. To jedna z tych pozycji, które (jak ja to określam) czytają się same.
Autorka opowieści biograficznej o Zofii Kossak, specjalistka od Kossaków tak w ogóle, tym razem przedstawia pełną galerię kobiet z kilku pokoleń rodu. Żyły niczym kury domowe, w cieniu swoich mężów, ojców, ale nie były zwykłymi kobietami domowymi, kurami. Były to kobiety ze wszech miar niebanalne, niezwykłe, mądre, znające swoją wartość, posiadające liczne talenty. To o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMieszkam w Krakowie, nieopodal Kossakówki - niszczejącego już dworku, w którym wychowały się słynna poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska oraz Magdalena Samozwaniec, córki znanego malarza, Wojciecha Kossaka i Marii z Kisielnickich. Od dnia kiedy przeczytałam "Marię i Magdalenę" zostałam "fanką" rodziny Kossaków, jej barwnego życia i tragedii. Po książkę Kobiety Kossaków sięgnęłam z niemałą nadzieją i nie rozczarowałam się.
Pozycja przybliża nam sylwetki kobiet związanych z rodziną malarzy, począwszy od nestorki Anieli z Kurnatowskich Gałczyńskiej, teściowej Juliusza, która skrupulatnie w swym modlitewniku zapisywała wszystkie ważne daty - urodzenia, śmierci, wesel - a także spisała swe wspomnienia dla potomnych, na Zofii Kossak-Szczuckiej, autorce Dziedzictwa kończąc,
Publikacja pełna jest faktów, fragmentów dzienników i listów wymienianych między członkami rodziny i przyjaciółmi oraz anegdot dotyczących losów przedstawicieli rodu. Kobiety przedstawione na kartach książki żyły w burzliwych czasach zmian politycznych, powstań, wojen, ale również czasach rozkwitu polskiej sztuki - zetknęły się osobiście z takimi nazwiskami jak Chopin, Asnyk, Witkacy (którego żona, Jadwiga, była wnuczką samego Juliusza Kossaka) i wieloma innymi wielkimi naszego kraju. Los ich nie oszczędzał, przeżyły wiele osobistych tragedii i zmartwień, a jednak były kobietami silnymi, umiejącymi walczyć o swoje i utalentowanymi.
W opracowaniu tym przedstawionych jest wiele kobiet, stąd nota o każdej z nich ma ograniczoną długość. Chwilami można czuć niedosyt. Wiele o rodzinie Kossaków zostało już jednak napisane, stąd dla mnie praca autorki jest swoistym uzupełnieniem tego, co już na ich temat czytałam. Przypisy i odniesienia w tekście pozwolą czytelnikom nieobeznanym w temacie znaleźć literaturę, która zaspokoi ich głód.
Lekki styl autorki jest dużym plusem - książkę czyta się szybko i z ogromną przyjemnością; cieszą plastyczne opisy miejsc czy strojów. Znalazło się tu również kilka zdjęć i reprodukcji obrazów. Duża czcionka osobiście mnie ucieszyła - po całym dniu pracy na komputerze stała się atutem pozycji.
Lektura Kobiet Kossaków nie tylko pozwala przyjrzeć się życiu kobiet (i ich mężczyzn) z arystokratycznego rodu na tle ważkich wydarzeń historycznych, ale dotknąć magii przeszłości, minionego świata, tradycji, obyczajów, mody.
Mieszkam w Krakowie, nieopodal Kossakówki - niszczejącego już dworku, w którym wychowały się słynna poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska oraz Magdalena Samozwaniec, córki znanego malarza, Wojciecha Kossaka i Marii z Kisielnickich. Od dnia kiedy przeczytałam "Marię i Magdalenę" zostałam "fanką" rodziny Kossaków, jej barwnego życia i tragedii. Po książkę Kobiety Kossaków...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://mojswiat-szelestkart.blogspot.com/2015/02/joanna-jurgaa-jureczka-kobiety-kossakow.html
http://mojswiat-szelestkart.blogspot.com/2015/02/joanna-jurgaa-jureczka-kobiety-kossakow.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to