ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ
[ ᴡꜱᴘóᴌᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴋʟᴀᴍᴏᴡᴀ]
"ᴊᴇꜱᴛᴇś ᴛą ᴊᴇᴅʏɴą. ᴍᴏᴊą ʙʀᴀᴛɴɪą ᴅᴜꜱᴢą. ɪ ɴɪᴇ ᴍᴏɢę ᴘʀᴢᴇꜱᴛᴀć ᴏ ᴛᴏʙɪᴇ ᴍʏśʟᴇć."
Czytałam pierwszą część tej serii i naprawdę bardzo mi się podobała, więc miałam spore oczekiwania co do drugiego tomu… i na szczęście się nie zawiodłam 💛
To nadal ten sam, cudownie spokojny klimat małej miejscowości, który totalnie mnie kupił już wcześniej. Cranbridge jest po prostu miejscem, do którego chce się wracać te wszystkie relacje między mieszkańcami, ich historie i taki trochę „slow life vibe” są mega przyjemne do czytania 💛
Jeśli chodzi o bohaterów, to znowu dostałam dokładnie to, czego się spodziewałam delikatny romans, rozwijający się spokojnie, bez przesadnych dramatów. I to jest coś, co bardzo lubię w tych książkach wszystko jest takie… naturalne i niewymuszone 💛
ALE muszę też być szczera to są raczej książki typu „przeczytać i iść dalej”. Podobały mi się, dobrze się przy nich bawiłam i naprawdę miło spędziłam czas, ale nie czuję, żeby to była historia, do której będę wracać drugi raz 💛
To taki idealny comfort read na chwilę, kiedy chce się czegoś lekkiego, ciepłego i niewymagającego ale bez efektu „wow, muszę to mieć na półce na zawsze”💛
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ
[ ᴡꜱᴘóᴌᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴋʟᴀᴍᴏᴡᴀ]
"ᴊᴇꜱᴛᴇś ᴛą ᴊᴇᴅʏɴą. ᴍᴏᴊą ʙʀᴀᴛɴɪą ᴅᴜꜱᴢą. ɪ ɴɪᴇ ᴍᴏɢę ᴘʀᴢᴇꜱᴛᴀć ᴏ ᴛᴏʙɪᴇ ᴍʏśʟᴇć."
Czytałam pierwszą część tej serii i naprawdę bardzo mi się podobała, więc miałam spore oczekiwania co do drugiego tomu… i na szczęście się nie zawiodłam 💛
To nadal ten sam, cudownie spokojny klimat małej miejscowości, który totalnie mnie kupił już wcześniej....
<Co czytacie? 📖>
Powtarzam się chyba po raz tysięczny, ale uwielbiam książki z małomiasteczkowym klimatem 🏡 Niezależnie czy to thriller, czy romans - atmosfera małej społeczności zawsze sprawia, że historia nabiera zupełnie innego wydźwięku. Mój książkowy radar jest więc nieustannie ustawiony na takie nowości.
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii Riverside Lane, którego akcja toczy się w miasteczku, gdzie mieszkańcy są ze sobą wyjątkowo zżyci. To lekka - a w tym przypadku nawet aż zbyt lekka - lektura. Główna bohaterka, Lucy, po bolesnych przeżyciach ucieka w rodzinne strony, by wylizać rany i zdecydować, co dalej zrobić ze swoim życiem.
Sprawa komplikuje się o tyle, że Lucy trafiła na pierwsze strony plotkarskich gazet, więc jej powrót nie przechodzi bez echa, nawet w małej miejscowości. Dziewczyna zaczyna pracę w „The Cranbridge Times”, podupadającej lokalnej gazecie, którą wraz ze społecznością próbuje postawić na nogi.
Lekko, momentami nawet nieco infantylnie - choć to może po prostu kwestia mojego nastawienia. Liczyłam na bardziej pikantny romans, a to historia, którą z powodzeniem może przeczytać młodszy czytelnik. Myślę, że kilka lat temu doceniłabym ją znacznie mocniej.
Muszę jednak przyznać, że jest tu coś, co zawsze mnie rozczula w tego typu książkach - potęga lokalnej społeczności ❤️ Dobrze czasem przypomnieć sobie, że świat nie jest jeszcze taki zły, a razem naprawdę możemy wiele zdziałać.
<Co czytacie? 📖>
Powtarzam się chyba po raz tysięczny, ale uwielbiam książki z małomiasteczkowym klimatem 🏡 Niezależnie czy to thriller, czy romans - atmosfera małej społeczności zawsze sprawia, że historia nabiera zupełnie innego wydźwięku. Mój książkowy radar jest więc nieustannie ustawiony na takie nowości.
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii Riverside Lane,...
📰 Lubicie klimaty małych miasteczek?
Ja uwielbiam ten klimat wspólnoty, który tam najbardziej się wyróżnia ❤️.
📰Lucy po niezbyt udanym (mało powiedziane 😂) związku przenosi się do małego miasteczka, żeby zaopiekować się swoim wujkiem.
Jednak miejscowość bardzo się zmieniła na przestrzeni lat, a nad ukochaną gazetą jej wuja wisi widmo bankructwa.
Lucy w nowym miejscu powoli zdobywa coraz więcej pewności siebie i czuje, że w końcu zaczyna gdzieś pasować.
📰Tom w ostatnim czasie nie radzi sobie najlepiej. Nie ma weny do pisania, stracił wiarę w miłość i na dodatek próbuje ukryć przed właścicielem redakcji, w jaki opłakanym stanie finansowym jest gazeta.
Do tego nagle pojawia się kolejna osoba do opłacania…
📰Wracamy do Cranbridge i do tej jakże uroczej społeczności.
I tak jak kocham małe miasteczka - tak tutaj to nawet miasteczkiem nie można nazwać 🙈.
Jednak mieszkańcy starają się jak mogą, żeby przywrócić trochę blasku.
Uwielbiam to, jak dziewczyny przyjęły Lucy do swojej grupy ❤️. Wsparcie i babskie pogaduchy to coś, czego nasza główna bohaterka zdecydowanie potrzebowała!
Relacja Tima i Lucy rozwija się bardzo delikatnie. Nie ma tutaj wyolbrzymionych dramatów - chociaż spina między nimi była troszkę niepotrzebnie rozdmuchana 😂.
I oczywiście należy pamiętać o uroczym, futrzastym przyjacielu!
Keith zdecydowanie dodaje dużo blasku ❤️.
📰To jest książka z tych spokojnych, na jeden zimowy wieczór.
Klimat małej społeczności, która pomaga sobie nawzajem i relacja, która nie jest wymuszona i biegnie swoim tempem - to idealny opis tej historii!
“Jesteś tą jedyną. Moją bratnią duszą.”
[Współpraca reklamowa @editio.red ]
📰 Lubicie klimaty małych miasteczek?
Ja uwielbiam ten klimat wspólnoty, który tam najbardziej się wyróżnia ❤️.
📰Lucy po niezbyt udanym (mało powiedziane 😂) związku przenosi się do małego miasteczka, żeby zaopiekować się swoim wujkiem.
Jednak miejscowość bardzo się zmieniła na przestrzeni lat, a...
To już druga książka autorki za mną i ponownie świetnie się bawiłam.
Autorka ma lekkie, komfortowe pióro, dzięki któremu wraca się do urokliwego Cranbridge jak do utęsknionego domu 🤎
W tej części poznajemy Lucy, która jedzie pomóc swojemu wujkowi. Sytuacja zaczyna się układać, bo od samego początku dziewczyna dostaje szansę by pomóc lokalnej gazecie uciec z rąk bankructwa.
Uwielbiam czasami sięgać po takie sielskie obyczajówki. Wtedy zaczynam przypominać sobie, że są rzeczy, o które warto walczyć, bo są ważne dla nas 😍 Zwłaszcza uwielbiam te w klimacie small town romance 😍
Polecam sobie przeczytać książki z tej serii! Ja czekam na kolejne! 🤎
Współpraca recenzencka
To już druga książka autorki za mną i ponownie świetnie się bawiłam.
Autorka ma lekkie, komfortowe pióro, dzięki któremu wraca się do urokliwego Cranbridge jak do utęsknionego domu 🤎
W tej części poznajemy Lucy, która jedzie pomóc swojemu wujkowi. Sytuacja zaczyna się układać, bo od samego początku dziewczyna dostaje szansę by pomóc lokalnej gazecie uciec z rąk...
„Wioska zagubionych serc” Alison Sherlock to spokojna powieść obyczajowa, która pokazuje, jak ważne są relacje międzyludzkie i poczucie przynależności. Akcja rozgrywa się w niewielkiej miejscowości, gdzie życie toczy się wolniej, a ludzie znają się nawzajem i potrafią sobie pomagać. Autorka skupia się na emocjach bohaterów oraz na tym, jak miejsce i otoczenie mogą wpływać na ludzkie decyzje.
Jedną z głównych bohaterek jest Lucy, kobieta, która przyjeżdża do wioski w trudnym momencie swojego życia. Choć stara się być silna i odpowiedzialna, w środku czuje się zagubiona i niepewna przyszłości. Spotyka tam Toma, mężczyznę zmęczonego codziennością i rozczarowanego własnymi wyborami. Tom sprawia wrażenie osoby chłodnej i zdystansowanej, jednak z czasem ujawnia swoją wrażliwość i potrzebę bliskości. Relacja między bohaterami rozwija się powoli, oparta na zaufaniu, rozmowach i wspólnej pracy, co czyni ją wiarygodną i naturalną.
Styl Alison Sherlock jest łagodny i ciepły, a opisy wioski i jej mieszkańców budują przyjazny, kameralny klimat. Autorka pokazuje, że nawet osoby, które czują się zagubione lub zawiedzione życiem, mogą odnaleźć spokój i nowe cele. „Wioska zagubionych serc” to książka o drugich szansach, odnajdywaniu sensu w codzienności i sile wspólnoty. To lektura, która nie przytłacza, ale daje poczucie nadziei i zostawia czytelnika z pozytywnym nastrojem po zakończeniu. Mimo iż jest to druga część nie ma problemu z odnalezieniem się z bohaterami czy całej historii. Okładka zdecydowanie pasuje do stylu poprzedniej części oraz historii którą znajdziemy w środku. Jest to idealna pozycja na spokojny wieczór.
„Wioska zagubionych serc” Alison Sherlock to spokojna powieść obyczajowa, która pokazuje, jak ważne są relacje międzyludzkie i poczucie przynależności. Akcja rozgrywa się w niewielkiej miejscowości, gdzie życie toczy się wolniej, a ludzie znają się nawzajem i potrafią sobie pomagać. Autorka skupia się na emocjach bohaterów oraz na tym, jak miejsce i otoczenie mogą wpływać...
Jak dobrze było powrócić do malutkiej, urokliwej angielskiej wioski Cranbridge. Posiada w sobie to coś, że czujemy się w niej jak w domu, a jej bohaterowie stają się naszymi przyjaciółmi.
Lucy wyjeżdża z Londynu do swojego wujka mieszkającego w małej wiosce Cranbridge, by się nim zaopiekować i by poniekąd zniknąć po skandalu, który miał miejsce z jej udziałem. Wujek proponuje jej tymczasową pracę w lokalnej gazecie, której redaktorem naczelnym jest Tom. Mężczyzna, który trochę o sobie zapomniał. Który przeszedł niełatwy rozwód, który stracił swoją matkę i jedyne co mu pozostało to gazeta. Ale jej przyszłość też jest niepewna. Zagracone biuro, brak weny do pisania artykułów oraz poważne problemy finansowe... Wszystko jest nie tak, lecz gdy pojawia się Lucy po mału wnosi w to miejsce trochę słońca. Z każdym dniem staje się bliższa mieszkańcom, a gdy dowiaduje się o problemach gazety postanawia zrobić wszystko, by ją ratować. Ratuje też jego samego darząc go po mału swoim uczuciem, które jest odwzajemnione. Lecz Lucy miała tu być tylko tymczasowo... Jednak znalazła tu przyjaciół, ma pracę którą lubi i mężczyznę, przy której jej serce zaczyna bić szybciej. Przecież może tu zostać prawda?
Sercem tej historii jest ludzkie dobro, sympatia i życzliwość. To wspierająca się społeczność sprawia, że każda pogubiona osoba potrafi się odnaleźć na nowo. Ta opowieść zostawia po sobie ciepło w sercu i dobre myśli. Wsparcie, przyjaźń i wspólne działanie jest jej motorem napędowym. To historia o daniu sobie szansy na nowy start i na robieniu dokładnie tego, co nas uszczęśliwia. A wszystko to w cudownym, małomiasteczkowym klimacie. Jestem zdecydowanie na tak i mam nadzieję, że to nie koniec 😉
Jak dobrze było powrócić do malutkiej, urokliwej angielskiej wioski Cranbridge. Posiada w sobie to coś, że czujemy się w niej jak w domu, a jej bohaterowie stają się naszymi przyjaciółmi.
Lucy wyjeżdża z Londynu do swojego wujka mieszkającego w małej wiosce Cranbridge, by się nim zaopiekować i by poniekąd zniknąć po skandalu, który miał miejsce z jej udziałem. Wujek...
"Wioska zagubionych serc”
Druga część serii Riverside Lane i ponowna podróż do małego miasteczka, w którym życie płynie wolniej, ludzie znają się po imieniu, są dla siebie życzliwi i potrafią się zjednoczyć, gdy ktoś potrzebuje pomocy. To miejsce pełne natury, spokoju i sielskiego klimatu, który otula od pierwszych stron.
Lekka i przyjemna historia o rodzinnych więziach, życiowych kłopotach i nowych początkach. O zmianach, odnajdywaniu siebie, drugich szansach, przyjaźni i oczywiście miłości tej rodzącej się powoli, naturalnie i bez pośpiechu.
Lucy po medialnym skandalu i związku z żonatym mężczyzną potrzebuje ucieczki i chwili oddechu. Los jej sprzyja, ukochany wujek Frank potrzebuje opieki. Bez dłuższego zastanowienia Lucy pakuje walizki i przyjeżdża do Cranbridge, licząc na spokój i anonimowość. Nie spodziewa się jednak, że właśnie tu odnajdzie swoje miejsce na ziemi, życzliwych ludzi, poczucie bycia potrzebną i… prawdziwą miłość. Wszystko zaczyna się od jej zaangażowania w lokalne sprawy oraz współpracy z Tomem, redaktorem naczelnym gazety, która jest oczkiem w głowie wujka, a której grozi bankructwo. Razem z mieszkańcami miasta podejmują walkę nie tylko o przetrwanie gazety, ale spokój w miasteczku. Wspólne działania, długie rozmowy i spacery sprawiają, że między Lucy i Tomem rodzi się coś więcej, a zagubione serca zaczynają bić mocniej. Czy pomogą sobie nawzajem odzyskać wiarę w siebie i uleczyć dawne rany?
Ta książka ma w sobie wszystko, co tak bardzo kocham w małomiasteczkowych historiach: ciepło, solidarność mieszkańców, wspólną walkę o ważne wartości i przytulny, sielski klimat. Do tego delikatną, pełną emocji historię miłosną, w której uczucia rozwijają się powoli i naturalnie.To opowieść, która toczy się swoim spokojnym rytmem, ale pięknie pokazuje, że wsparcie bliskich ma ogromną moc, że każdy popełnia błędy, lecz życie daje szansę na zmianę, a nowe relacje potrafią dodać odwagi i siły do działania. Ta historia sprawia, że ma się ochotę przenieść do takiego miasteczka i zostać częścią tej wyjątkowej społeczności.
"Wioska zagubionych serc”
Druga część serii Riverside Lane i ponowna podróż do małego miasteczka, w którym życie płynie wolniej, ludzie znają się po imieniu, są dla siebie życzliwi i potrafią się zjednoczyć, gdy ktoś potrzebuje pomocy. To miejsce pełne natury, spokoju i sielskiego klimatu, który otula od pierwszych stron.
Lekka i przyjemna historia o rodzinnych więziach,...
Książki z małomiasteczkowym klimatem są dla mnie niezwykle atrakcyjne, ponieważ uważam, że to właśnie małe społeczności mają w sobie najwięcej uroku. Dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po kolejny tom serii Riverside Lane. Lucy pakuje walizki i ucieka do spokojnej wioski Cambridge, aby zaopiekować się swoim wujkiem. Szybko okazuje się jednak, że miasteczko nie jest już takie jak dawniej. Nad lokalną gazetą, która jest oczkiem w głowie jej wujka, wisi widmo bankructwa. Redaktor naczelny Tom zaczyna tracić wiarę w przyszłość pisma i pilnie potrzebuje wsparcia, by zapanować nad narastającym chaosem. Lucy postanawia zaangażować się w walkę o gazetę i sprawić, by znów odżyła.
Ostatnio mam ogromną ochotę na książki lekkie i urocze, dlatego gdy ta historia trafiła w moje ręce, od razu chciałam ją przeczytać. Lucy pochodzi z wpływowej rodziny, jednak nieustannie zawodzi oczekiwania swoich rodziców. Gdy wybucha kolejny skandal z jej udziałem, postanawia wyjechać do wujka, który niedawno doznał poważnej kontuzji. Wraca do miasteczka, z którym wiążą się dla niej ciepłe wspomnienia, i zaczyna angażować się w działalność lokalnej gazety, próbując uchronić ją przed bankructwem.
W ten sposób poznaje Toma, redaktora naczelnego, który również zmaga się z trudną przeszłością i próbuje na nowo poukładać swoje życie. Oboje starają się uleczyć dawne rany, a im więcej czasu spędzają razem, tym bardziej się do siebie zbliżają. W książce duży nacisk położony jest na trudne doświadczenia bohaterów oraz na nowe początki, z którymi muszą się zmierzyć. Ważnym elementem jest także wspólny cel i troska o dobro całej społeczności Cambridge.
Wątek romantyczny został poprowadzony bardzo subtelnie. Nie dominuje fabuły, lecz stanowi jej naturalne uzupełnienie. Relacja bohaterów rozwija się powoli i stopniowo, a to wspólna walka o gazetę staje się tym, co ich do siebie zbliża. Książka niesie ze sobą proste, ale ważne przesłanie, że nie zawsze musimy radzić sobie sami, a wsparcie drugiej osoby, empatia i wzajemna motywacja potrafią zdziałać cuda.
Fabuła jest spójna i spokojna. Nie znajdziecie tu gwałtownych zwrotów akcji ani spektakularnych wydarzeń. To czysta proza życia, która pokazuje swoje piękno w codzienności i drobnych gestach. Dodatkowym atutem jest obecność bohaterów znanych z poprzedniego tomu, co nadaje historii jeszcze więcej ciepła.
Spędziłam z tą książką naprawdę dobry czas i dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam. To lekka, nieskomplikowana historia, idealna do relaksu. Jeśli tak jak ja kochacie małomiasteczkowy klimat, to jest to pozycja obowiązkowa.
Książki z małomiasteczkowym klimatem są dla mnie niezwykle atrakcyjne, ponieważ uważam, że to właśnie małe społeczności mają w sobie najwięcej uroku. Dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po kolejny tom serii Riverside Lane. Lucy pakuje walizki i ucieka do spokojnej wioski Cambridge, aby zaopiekować się swoim wujkiem. Szybko okazuje się jednak, że miasteczko nie jest...
"Wioska zagubionych serc" to drugi tom cyklu Riverside Lane. Pierwszy bardzo mi się podobał, więc wyczekiwałam losów kolejnej pary bohaterów. Pióro autorki jest lekkie i przyjemne więc książki czyta się z chęcią i zaciekawieniem. Najnowsza historia spodobało mi się już po kilku początkowych rozdziałach. Tutaj akcji nie pędzi lecz biegnie swoim torem i to mi się podobało. Wszystko było takie naturalne, niewymuszone. Lekka, przyjemna historia, w której jednak nie zabraknie chwil niepewności, wzruszeń i trudnych wyborów. Główni bohaterowie to ciekawe osobowości, których nie sposób nie polubić. Ich relacja rozwija się powoli, jednak każda chwila spędzona razem pokazuje jak wiele druga osoba zaczyna dla nich znaczyć. Choć oboje nie przypuszczali, że takie obezwładniające uczucie może ich dopaść. "Wioska zagubionych serc" to bardzo dobra książka z interesującą fabułą i bohaterami, którzy dostarczą czytelnikowi sporej dawki emocji. Historia o rodzinie, przyjaźni, miłości. O poszukiwaniu siebie, walce o własne szczęście i podejmowaniu ryzyka. Powieść, która pokazuje jak ważne jest wsparcie i pomoc najbliższych. Jak trudno nie myśleć o osobie, która z każdym dniem coraz bardziej nas intryguje. Jak ważne jest poznanie kogoś, a nie ocenianie przez plotki. "Wioska zagubionych serc" to wciągająca opowieść, z którą niezwykle przyjemne spędziłam czas. Polecam!
"Wioska zagubionych serc" to drugi tom cyklu Riverside Lane. Pierwszy bardzo mi się podobał, więc wyczekiwałam losów kolejnej pary bohaterów. Pióro autorki jest lekkie i przyjemne więc książki czyta się z chęcią i zaciekawieniem. Najnowsza historia spodobało mi się już po kilku początkowych rozdziałach. Tutaj akcji nie pędzi lecz biegnie swoim torem i to mi się podobało....
Pamiętacie "Sklep dla samotnych serc"? Ta seria to taki powiew lata. Ktoś już tęskni? Jak widać aura za oknem zupełnie nie pasuje do klimatu książki, ale co z tego, może właśnie po spacerze zimowym to świetny pomysł, żeby poczuć trochę ciepła z książki? W tej jest dużo tego ciepła, dobroci i takiego klimatu małomiasteczkowego, a to przecież wiele z nas uwielbia! Chociaż zimowe spacery kocham to dziś po takim dłuższym miło było gnić pod kocem i czytać o letnich dniach w tej uroczej miejscowości.
Lucy wyjeżdża z wielkiego miasta do urokliwego Cranbridge. Z jednej strony chce trochę uciec od rozgłosu związanego z jej osobą i życiowymi wyborami, z drugiej pragnie zaopiekować się wujkiem Frankiem. Wujek ma dla niej propozycję pracy w jego gazecie, która ostatnio nie przynosi odpowiedniego dochodu. Na miejscu Lucy poznaje redaktora naczelnego Toma i razem z nim będzie próbowała ratować gazetę. Jak bardzo ich to do siebie zbliży? Czy uratują lokalna gazetę? Co słychać w sklepie bohaterów z poprzedniej książki z tej serii? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po tą książkę.
Polecam. Dla mnie to taka bardzo lekka, miła, trochę leniwa książka. Tu nie ma olbrzymich dramatów, tu jest tak sympatycznie i sielsko. Seria pewnie ma i wielkich miłośników, ale też i osoby, które traktują ją jako po prostu niezobowiązujące książki umilające wieczór. Ja traktuje je jako takie właśnie lekkie, przenoszące mnie do takiego letniego, sielankowego klimatu historie. Nie miałam wielkich oczekiwań po pierwszej książce, ale sięgałam wiedząc, że spędzę z tą częścią również miło czas. Ode mnie 8/10. Fajnie było wrócić do Cranbridge. Czytajcie.
Pamiętacie "Sklep dla samotnych serc"? Ta seria to taki powiew lata. Ktoś już tęskni? Jak widać aura za oknem zupełnie nie pasuje do klimatu książki, ale co z tego, może właśnie po spacerze zimowym to świetny pomysł, żeby poczuć trochę ciepła z książki? W tej jest dużo tego ciepła, dobroci i takiego klimatu małomiasteczkowego, a to przecież wiele z nas uwielbia! Chociaż...
Czy gazety papierowe mają jeszcze rację bytu w obecnych czasach?
Cranbridge to wioska, która przyciąga złamane serca. Najpierw pojawił się tu Tom, potem Lucy. Oboje po przejściach, oboje obiecujący sobie koniec ze związkami, oboje mocno pokiereszowani. Ale również ambitni, pełni pasji, o dobrych sercach. Czy odnajdą drogę do siebie?
"Wioska zagubionych serc" to już drugi tom serii 'Riverside Lane' i niczym nie ustępuje swojej poprzedniczce. To pełna ciepła pozycja, tocząca się powolnym rytmem, która otuli słowami i zabierze do magicznego miejsca, jakim jest Cranbridge. Nie liczcie tu na zatrzymujące dech w piersi zwroty akcji, ognisty romans czy wartką akcję, bo ta książka oferuje zupełnie coś innego: ukojenie, ogrzanie zbolałej duszy, chwilę resetu po trudniejszym dniu. A przy okazji przypomina jak ważna jest zgrana społeczność i jak wiele osób cierpi z powodu samotności. Lubię tę serię z powodu jej łagodności, przyjaznej, delikatnej narracji i kreacji różnorakich bohaterów, także tych pobocznych. Także jeśli macie ochotę na coś lżejszego, warto wziąć pod uwagę tę pozycję!
Czy gazety papierowe mają jeszcze rację bytu w obecnych czasach?
Cranbridge to wioska, która przyciąga złamane serca. Najpierw pojawił się tu Tom, potem Lucy. Oboje po przejściach, oboje obiecujący sobie koniec ze związkami, oboje mocno pokiereszowani. Ale również ambitni, pełni pasji, o dobrych sercach. Czy odnajdą drogę do siebie?
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii „Riverside Lane”, po który sięgnęłam z ciekawości po bardzo udanym pierwszym tomie. To jedna z tych opowieści, które zaczynają się od ucieczki, a kończą na spokojnym odnajdywaniu siebie. Z przyjemnością wróciłam do Cranbridge, małego miasteczka pełnego spokoju, wspólnoty i tego wyjątkowego klimatu, w którym ludzie wciąż mają dla siebie czas.
Lubię styl autorki, jest delikatny, wyważony i spokojny, bez zbędnego dramatyzmu. Podoba mi się to, że nie idealizuje rzeczywistości, lecz pokazuje prawdziwe problemy mieszkańców, codzienne, momentami bolesne, ale bardzo ludzkie. Akcja toczy się wolno, bez plot twistów i wielkich dramatów, a w zamian dostajemy dużo troski, wsparcia i poczucia wspólnoty.
Tym razem centrum fabuły stanowi lokalna gazeta „The Cranbridge Times” i walka o jej przetrwanie. Ten wątek poruszył mnie najbardziej, bo jest w nim coś jednocześnie ciepłego i smutnego, dotyczy marzeń, które powoli wymykają się z rąk.
Lucy to ciepła, empatyczna bohaterka, lojalna i oddana bliskim, która przyjeżdża do Cranbridge z nadzieją na spokój i chwilę oddechu, choć szybko okazuje się, że powroty nie zawsze są łatwe. Tom z kolei to mężczyzna przygnieciony odpowiedzialnością, zmęczony i pozbawiony wiary. Jako redaktor naczelny robi wszystko, co w jego mocy, choć w środku ma już niewiele nadziei.
Ich relacja rozwija się powoli, poprzez ciche rozmowy i drobne gesty, prowadząc do zbliżenia budowanego bez pośpiechu i z dużą uważnością na emocje drugiej osoby. Bardziej przypomina proces wzajemnego zrozumienia niż nagły wybuch uczuć.
Książka pokazuje, że wsparcie innych ludzi pomaga podnieść się po upadku, a błędy, choć nieuniknione, mogą stać się początkiem zmiany. Przeszłości nie da się cofnąć, ale można się od niej odciąć i spróbować zacząć od nowa.
Ta historia miała w sobie coś ujmującego, jednak nie poruszyła mnie tak mocno jak relacja bohaterów z pierwszego tomu, pozostawiając po sobie ciepło i delikatną refleksję.
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii „Riverside Lane”, po który sięgnęłam z ciekawości po bardzo udanym pierwszym tomie. To jedna z tych opowieści, które zaczynają się od ucieczki, a kończą na spokojnym odnajdywaniu siebie. Z przyjemnością wróciłam do Cranbridge, małego miasteczka pełnego spokoju, wspólnoty i tego wyjątkowego klimatu, w którym ludzie wciąż mają dla...
już jakiś czas temu przy premierze pierwszego tomu z serii przekonałam się, że to seria bardziej obyczajowa niż typowo historię romantyczne i choć "Sklep dla samotnych serc" nie zrobił na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia, to mimo wszystko miał w sobie to coś przez co chciałam sięgnąc po kolejny tom i poznać historię kolejnej pary, ale też powrócić do tego wyjątkowego klimatu jaki zaserwowała nam autorka już w pierwszej części.
styl pisania autorki podpasował mi już przy pierwszym tomie, jest on niesamowicie przyjemny, a sama autorka ma bardzo delikatne pióro i wszystko opisuje mimo, że w sposób bardzo wyważony to też prawdziwy, nie upiększa świata tylko pokazuje prawdziwe problemy z jakimi mierzą się mieszkańcy małego miasteczka, w którym rozgrywa się akcja. w tym tomie na szczęście poprawiony został skład książki, zdania nie zaczynały się od myślników, nie były rozdzielane na dwa wersy, z pozoru mała rzecz a mnie osobiście bardzo ucieszyła i całość przez to też dużo przyjemniej się czytało!!
główni bohaterowie niestety nie skradli mojego serca jak Amber i Josh z pierwszego tomu, mimo, że w ich relacji było coś pięknego, bo Lucy i Tom mieli w sobie coś, że czytało się o nich z ciekawością, ale nie zaintrygowali mnie tak bardzo jak bohaterowie pierwszego tomu. Lucy miała zrobić porządek w redakcji, ale zrobiła też nieświadomie porządek w sercu Toma i znalazło się tam i dla niej miejsce<3
już jakiś czas temu przy premierze pierwszego tomu z serii przekonałam się, że to seria bardziej obyczajowa niż typowo historię romantyczne i choć "Sklep dla samotnych serc" nie zrobił na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia, to mimo wszystko miał w sobie to coś przez co chciałam sięgnąc po kolejny tom i poznać historię kolejnej pary, ale też powrócić do tego wyjątkowego...
Kiedy myślę o życiu na wsi, mam na myśli cudowne kolorowe miejsce, gdzie życie się zatrzymało, ludzie się wspierają, rozmawiają ze sobą, a wokół roztacza się cudownie sielski widok- pola, czysta natura i rozległe obszary zieleni.
Czy taka wioska czeka nas w serii Riverside Lane? Tak, dokładnie taka sama. Tutaj każdy ma swoją historię, wspomnienia, problemy. Każdy bohater jest stworzony z głębią. Grupa sąsiadów, którzy widują się codziennie, często pomagają sobie wzajemnie i wspierają się w trudnych chwilach.
A w tym wszystkim problemy finansowe kolejnego miejsca. Lucy przyjeżdża do wuja po przeżytym skandalu. Wuj trafił do szpitala, więc ma mu pomagać i przy okazji zatrudnia się w redakcji, której jest właścicielem.
Nie wie jednak, jak źle jest z finansami. Nie wie, że jej cudowne miejsce, z którym ma tyle wspomnień może legnąć w gruzach w każdej chwili.
Redakcja to nie tylko budynek z ludźmi. To jej dom. W tej wiosce zawsze czuła się jak w domu, kochana i wspierana, bardziej niż przez rodziców.
I w tym miejscu może uda się zacząć na nowo?
Kocham takie klimaty, gdzie mamy wspaniała historię, taką naprawdę ciepłą, uroczą i wywołująca różne emocje. Tak samo jak przy tomie pierwszym ani razu nie czułam zwątpienia. Tutaj płynęłam z nurtem rzeki i chciałam, aby mnie pociągnął do takiego samego miejsca.
Mamy tu wspaniałych bohaterów, mamy pieska, który też szuka swojego miejsca na własną rękę i równie zagubioną Lucy.
A zakończenie? Jak zwykle z lekką kraksą i nerwami, niedopowiedzeniem, a w końcu ze szczerą rozmową.
Tego potrzebowałam teraz, klimatu małej wioski, imprez tam odbywających sie, uczuć rosnących między bohaterami ❤️
Kiedy myślę o życiu na wsi, mam na myśli cudowne kolorowe miejsce, gdzie życie się zatrzymało, ludzie się wspierają, rozmawiają ze sobą, a wokół roztacza się cudownie sielski widok- pola, czysta natura i rozległe obszary zieleni.
Czy taka wioska czeka nas w serii Riverside Lane? Tak, dokładnie taka sama. Tutaj każdy ma swoją historię, wspomnienia, problemy. Każdy bohater...
Lubicie książkowe serie czy wolicie pojedyncze książki? Ja lubię i to i to.
"Wioska zagubionych serc" Alison Sherlock to drugi tom cyklu Riverside Lane . Cyklu, którego pierwsza część naprawdę mi się podobała. A jak było z tą książką? Posłuchajcie.
Wydawnictwo Editio Red oznacza swoje książki, pod względem poziomu pikantności. A ta ma oznaczenie cute. I naprawdę jest słodka.
Znów wracamy do Cranbridge, wioski, której społeczność się wspiera, ludzie są życzliwi...w większości a sielankowy klimat mocno do mnie przemawia. Tym razem pomagamy Tomowi, redaktorowi naczelnemu gazety The Cranbridge Times w ratowaniu jej przed bankructwem. Może świeże spojrzenie Lucy, siostrzenicy właściciela gazety, pozwoli ocalić tytuł od zamknięcia. Tytuł, wydawany od stu lat.
Nie znajdziecie w niej plot twistów, akcja tu wolno się toczy, ale znajdziecie troskę i wsparcie oraz nieśmiało kiełkujące uczucie.
Autorka pokazuje nam w tej powieści, że wspólnie można więcej osiągnąć a wsparcie jest bardzo ważne i pozwala nam podnieść się po upadku. Oraz uświadamia nam, że każdy z nas popełnia błędy, ważne, by się szybko zreflektować i spróbować zmienić nasze postępowanie. Przeszłości zmienić nie możemy, za to możemy się od niej odciąć. Czy to łatwe? Nie, ale przy wsparciu przyjaciół, możliwe.
Spędziłam z nią miło czas, choć przyznam, że pierwszy to podobał mi się bardziej. Jetem ciekawa czy Wam się spodoba.
Lubicie książkowe serie czy wolicie pojedyncze książki? Ja lubię i to i to.
"Wioska zagubionych serc" Alison Sherlock to drugi tom cyklu Riverside Lane . Cyklu, którego pierwsza część naprawdę mi się podobała. A jak było z tą książką? Posłuchajcie.
Wydawnictwo Editio Red oznacza swoje książki, pod względem poziomu pikantności. A ta ma oznaczenie cute. I naprawdę jest...
Czy Cranbridge znów mnie otuliło? Tak. I nawet się z tym nie kłóciłam.
W Wiosce złamanych serc Alison Sherlock wracamy do Cranbridge, ale tym razem latem. Lucy przyjeżdża tu trochę z obowiązku, trochę z potrzeby ucieczki. Ma zaopiekować się wujkiem Frankiem i… no cóż, szybko okazuje się, że to miasteczko znowu potrzebuje ratunku. Tym razem chodzi o lokalną gazetę The Cranbridge Times, która ledwo zipie, a jej redaktor naczelny Tom wygląda jak ktoś, kto już dawno stracił wiarę, że cokolwiek da się jeszcze naprawić.
I jeśli spodziewacie się wielkich dramatów albo historii miłosnej, która wybucha od pierwszego spojrzenia, to od razu mówię nie tutaj. Ten tom to znowu slow burn. I to taki naprawdę slow. Uczucia są gdzieś w tle, między rozmowami, wspólną pracą, codziennością. Bez wielkich deklaracji, bez fajerwerków. Raczej ciche „jestem obok” niż „nie mogę bez ciebie żyć”. I mnie to totalnie kupiło.
Lucy nie jest bohaterką, którą wszyscy pokochają. Jest trochę zagubiona, chwilami bezradna, taka… życiowo poturbowana. Ale chyba właśnie dlatego łatwo było mi ją zrozumieć. Tom z kolei to facet zmęczony odpowiedzialnością, który robi swoje, chociaż w środku ma już naprawdę niewiele nadziei. Ich relacja to bardziej leczenie złamanych serc niż klasyczny romans.
Najbardziej jednak urzeka mnie w tej książce klimat. Cranbridge znowu żyje własnym rytmem. Jest sielsko, trochę nostalgicznie, bardzo wspólnotowo. Ludzie, którzy może nie zawsze są idealni, ale kiedy trzeba, potrafią się zebrać i pomóc. Jest pies, jest gazeta, są rozmowy i takie małe momenty, które składają się na coś większego.
To nie jest książka pełna akcji. Dużo tu zwykłego życia, pracy, prób ogarnięcia rzeczy, które dawno wymknęły się spod kontroli. I wiecie co? To wystarczy. Czytałam ją wieczorami, gdy dom już spał, z herbatą pod ręką, myśląc „jeszcze tylko jeden rozdział”. Idealna lektura na moment, kiedy nie chce się emocjonalnej jazdy bez trzymanki, tylko spokoju.
Nie każdemu się spodoba. Ale jeśli lubicie ciepłe historie o drugich szansach, powolnych uczuciach i miasteczkach, które leczą lepiej niż terapia, to Cranbridge znowu zrobi swoje.
Czy Cranbridge znów mnie otuliło? Tak. I nawet się z tym nie kłóciłam.
W Wiosce złamanych serc Alison Sherlock wracamy do Cranbridge, ale tym razem latem. Lucy przyjeżdża tu trochę z obowiązku, trochę z potrzeby ucieczki. Ma zaopiekować się wujkiem Frankiem i… no cóż, szybko okazuje się, że to miasteczko znowu potrzebuje ratunku. Tym razem chodzi o lokalną gazetę The...
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ
[ ᴡꜱᴘóᴌᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴋʟᴀᴍᴏᴡᴀ]
"ᴊᴇꜱᴛᴇś ᴛą ᴊᴇᴅʏɴą. ᴍᴏᴊą ʙʀᴀᴛɴɪą ᴅᴜꜱᴢą. ɪ ɴɪᴇ ᴍᴏɢę ᴘʀᴢᴇꜱᴛᴀć ᴏ ᴛᴏʙɪᴇ ᴍʏśʟᴇć."
Czytałam pierwszą część tej serii i naprawdę bardzo mi się podobała, więc miałam spore oczekiwania co do drugiego tomu… i na szczęście się nie zawiodłam 💛
To nadal ten sam, cudownie spokojny klimat małej miejscowości, który totalnie mnie kupił już wcześniej. Cranbridge jest po prostu miejscem, do którego chce się wracać te wszystkie relacje między mieszkańcami, ich historie i taki trochę „slow life vibe” są mega przyjemne do czytania 💛
Jeśli chodzi o bohaterów, to znowu dostałam dokładnie to, czego się spodziewałam delikatny romans, rozwijający się spokojnie, bez przesadnych dramatów. I to jest coś, co bardzo lubię w tych książkach wszystko jest takie… naturalne i niewymuszone 💛
ALE muszę też być szczera to są raczej książki typu „przeczytać i iść dalej”. Podobały mi się, dobrze się przy nich bawiłam i naprawdę miło spędziłam czas, ale nie czuję, żeby to była historia, do której będę wracać drugi raz 💛
To taki idealny comfort read na chwilę, kiedy chce się czegoś lekkiego, ciepłego i niewymagającego ale bez efektu „wow, muszę to mieć na półce na zawsze”💛
ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[ ᴡꜱᴘóᴌᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴋʟᴀᴍᴏᴡᴀ]
"ᴊᴇꜱᴛᴇś ᴛą ᴊᴇᴅʏɴą. ᴍᴏᴊą ʙʀᴀᴛɴɪą ᴅᴜꜱᴢą. ɪ ɴɪᴇ ᴍᴏɢę ᴘʀᴢᴇꜱᴛᴀć ᴏ ᴛᴏʙɪᴇ ᴍʏśʟᴇć."
Czytałam pierwszą część tej serii i naprawdę bardzo mi się podobała, więc miałam spore oczekiwania co do drugiego tomu… i na szczęście się nie zawiodłam 💛
To nadal ten sam, cudownie spokojny klimat małej miejscowości, który totalnie mnie kupił już wcześniej....
<Co czytacie? 📖>
Powtarzam się chyba po raz tysięczny, ale uwielbiam książki z małomiasteczkowym klimatem 🏡 Niezależnie czy to thriller, czy romans - atmosfera małej społeczności zawsze sprawia, że historia nabiera zupełnie innego wydźwięku. Mój książkowy radar jest więc nieustannie ustawiony na takie nowości.
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii Riverside Lane, którego akcja toczy się w miasteczku, gdzie mieszkańcy są ze sobą wyjątkowo zżyci. To lekka - a w tym przypadku nawet aż zbyt lekka - lektura. Główna bohaterka, Lucy, po bolesnych przeżyciach ucieka w rodzinne strony, by wylizać rany i zdecydować, co dalej zrobić ze swoim życiem.
Sprawa komplikuje się o tyle, że Lucy trafiła na pierwsze strony plotkarskich gazet, więc jej powrót nie przechodzi bez echa, nawet w małej miejscowości. Dziewczyna zaczyna pracę w „The Cranbridge Times”, podupadającej lokalnej gazecie, którą wraz ze społecznością próbuje postawić na nogi.
Lekko, momentami nawet nieco infantylnie - choć to może po prostu kwestia mojego nastawienia. Liczyłam na bardziej pikantny romans, a to historia, którą z powodzeniem może przeczytać młodszy czytelnik. Myślę, że kilka lat temu doceniłabym ją znacznie mocniej.
Muszę jednak przyznać, że jest tu coś, co zawsze mnie rozczula w tego typu książkach - potęga lokalnej społeczności ❤️ Dobrze czasem przypomnieć sobie, że świat nie jest jeszcze taki zły, a razem naprawdę możemy wiele zdziałać.
<Co czytacie? 📖>
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowtarzam się chyba po raz tysięczny, ale uwielbiam książki z małomiasteczkowym klimatem 🏡 Niezależnie czy to thriller, czy romans - atmosfera małej społeczności zawsze sprawia, że historia nabiera zupełnie innego wydźwięku. Mój książkowy radar jest więc nieustannie ustawiony na takie nowości.
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii Riverside Lane,...
“Jesteś tą jedyną. Moją bratnią duszą.”
[Współpraca reklamowa @editio.red ]
📰 Lubicie klimaty małych miasteczek?
Ja uwielbiam ten klimat wspólnoty, który tam najbardziej się wyróżnia ❤️.
📰Lucy po niezbyt udanym (mało powiedziane 😂) związku przenosi się do małego miasteczka, żeby zaopiekować się swoim wujkiem.
Jednak miejscowość bardzo się zmieniła na przestrzeni lat, a nad ukochaną gazetą jej wuja wisi widmo bankructwa.
Lucy w nowym miejscu powoli zdobywa coraz więcej pewności siebie i czuje, że w końcu zaczyna gdzieś pasować.
📰Tom w ostatnim czasie nie radzi sobie najlepiej. Nie ma weny do pisania, stracił wiarę w miłość i na dodatek próbuje ukryć przed właścicielem redakcji, w jaki opłakanym stanie finansowym jest gazeta.
Do tego nagle pojawia się kolejna osoba do opłacania…
📰Wracamy do Cranbridge i do tej jakże uroczej społeczności.
I tak jak kocham małe miasteczka - tak tutaj to nawet miasteczkiem nie można nazwać 🙈.
Jednak mieszkańcy starają się jak mogą, żeby przywrócić trochę blasku.
Uwielbiam to, jak dziewczyny przyjęły Lucy do swojej grupy ❤️. Wsparcie i babskie pogaduchy to coś, czego nasza główna bohaterka zdecydowanie potrzebowała!
Relacja Tima i Lucy rozwija się bardzo delikatnie. Nie ma tutaj wyolbrzymionych dramatów - chociaż spina między nimi była troszkę niepotrzebnie rozdmuchana 😂.
I oczywiście należy pamiętać o uroczym, futrzastym przyjacielu!
Keith zdecydowanie dodaje dużo blasku ❤️.
📰To jest książka z tych spokojnych, na jeden zimowy wieczór.
Klimat małej społeczności, która pomaga sobie nawzajem i relacja, która nie jest wymuszona i biegnie swoim tempem - to idealny opis tej historii!
“Jesteś tą jedyną. Moją bratnią duszą.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[Współpraca reklamowa @editio.red ]
📰 Lubicie klimaty małych miasteczek?
Ja uwielbiam ten klimat wspólnoty, który tam najbardziej się wyróżnia ❤️.
📰Lucy po niezbyt udanym (mało powiedziane 😂) związku przenosi się do małego miasteczka, żeby zaopiekować się swoim wujkiem.
Jednak miejscowość bardzo się zmieniła na przestrzeni lat, a...
To już druga książka autorki za mną i ponownie świetnie się bawiłam.
Autorka ma lekkie, komfortowe pióro, dzięki któremu wraca się do urokliwego Cranbridge jak do utęsknionego domu 🤎
W tej części poznajemy Lucy, która jedzie pomóc swojemu wujkowi. Sytuacja zaczyna się układać, bo od samego początku dziewczyna dostaje szansę by pomóc lokalnej gazecie uciec z rąk bankructwa.
Uwielbiam czasami sięgać po takie sielskie obyczajówki. Wtedy zaczynam przypominać sobie, że są rzeczy, o które warto walczyć, bo są ważne dla nas 😍 Zwłaszcza uwielbiam te w klimacie small town romance 😍
Polecam sobie przeczytać książki z tej serii! Ja czekam na kolejne! 🤎
Współpraca recenzencka
To już druga książka autorki za mną i ponownie świetnie się bawiłam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka ma lekkie, komfortowe pióro, dzięki któremu wraca się do urokliwego Cranbridge jak do utęsknionego domu 🤎
W tej części poznajemy Lucy, która jedzie pomóc swojemu wujkowi. Sytuacja zaczyna się układać, bo od samego początku dziewczyna dostaje szansę by pomóc lokalnej gazecie uciec z rąk...
„Wioska zagubionych serc” Alison Sherlock to spokojna powieść obyczajowa, która pokazuje, jak ważne są relacje międzyludzkie i poczucie przynależności. Akcja rozgrywa się w niewielkiej miejscowości, gdzie życie toczy się wolniej, a ludzie znają się nawzajem i potrafią sobie pomagać. Autorka skupia się na emocjach bohaterów oraz na tym, jak miejsce i otoczenie mogą wpływać na ludzkie decyzje.
Jedną z głównych bohaterek jest Lucy, kobieta, która przyjeżdża do wioski w trudnym momencie swojego życia. Choć stara się być silna i odpowiedzialna, w środku czuje się zagubiona i niepewna przyszłości. Spotyka tam Toma, mężczyznę zmęczonego codziennością i rozczarowanego własnymi wyborami. Tom sprawia wrażenie osoby chłodnej i zdystansowanej, jednak z czasem ujawnia swoją wrażliwość i potrzebę bliskości. Relacja między bohaterami rozwija się powoli, oparta na zaufaniu, rozmowach i wspólnej pracy, co czyni ją wiarygodną i naturalną.
Styl Alison Sherlock jest łagodny i ciepły, a opisy wioski i jej mieszkańców budują przyjazny, kameralny klimat. Autorka pokazuje, że nawet osoby, które czują się zagubione lub zawiedzione życiem, mogą odnaleźć spokój i nowe cele. „Wioska zagubionych serc” to książka o drugich szansach, odnajdywaniu sensu w codzienności i sile wspólnoty. To lektura, która nie przytłacza, ale daje poczucie nadziei i zostawia czytelnika z pozytywnym nastrojem po zakończeniu. Mimo iż jest to druga część nie ma problemu z odnalezieniem się z bohaterami czy całej historii. Okładka zdecydowanie pasuje do stylu poprzedniej części oraz historii którą znajdziemy w środku. Jest to idealna pozycja na spokojny wieczór.
„Wioska zagubionych serc” Alison Sherlock to spokojna powieść obyczajowa, która pokazuje, jak ważne są relacje międzyludzkie i poczucie przynależności. Akcja rozgrywa się w niewielkiej miejscowości, gdzie życie toczy się wolniej, a ludzie znają się nawzajem i potrafią sobie pomagać. Autorka skupia się na emocjach bohaterów oraz na tym, jak miejsce i otoczenie mogą wpływać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dobrze było powrócić do malutkiej, urokliwej angielskiej wioski Cranbridge. Posiada w sobie to coś, że czujemy się w niej jak w domu, a jej bohaterowie stają się naszymi przyjaciółmi.
Lucy wyjeżdża z Londynu do swojego wujka mieszkającego w małej wiosce Cranbridge, by się nim zaopiekować i by poniekąd zniknąć po skandalu, który miał miejsce z jej udziałem. Wujek proponuje jej tymczasową pracę w lokalnej gazecie, której redaktorem naczelnym jest Tom. Mężczyzna, który trochę o sobie zapomniał. Który przeszedł niełatwy rozwód, który stracił swoją matkę i jedyne co mu pozostało to gazeta. Ale jej przyszłość też jest niepewna. Zagracone biuro, brak weny do pisania artykułów oraz poważne problemy finansowe... Wszystko jest nie tak, lecz gdy pojawia się Lucy po mału wnosi w to miejsce trochę słońca. Z każdym dniem staje się bliższa mieszkańcom, a gdy dowiaduje się o problemach gazety postanawia zrobić wszystko, by ją ratować. Ratuje też jego samego darząc go po mału swoim uczuciem, które jest odwzajemnione. Lecz Lucy miała tu być tylko tymczasowo... Jednak znalazła tu przyjaciół, ma pracę którą lubi i mężczyznę, przy której jej serce zaczyna bić szybciej. Przecież może tu zostać prawda?
Sercem tej historii jest ludzkie dobro, sympatia i życzliwość. To wspierająca się społeczność sprawia, że każda pogubiona osoba potrafi się odnaleźć na nowo. Ta opowieść zostawia po sobie ciepło w sercu i dobre myśli. Wsparcie, przyjaźń i wspólne działanie jest jej motorem napędowym. To historia o daniu sobie szansy na nowy start i na robieniu dokładnie tego, co nas uszczęśliwia. A wszystko to w cudownym, małomiasteczkowym klimacie. Jestem zdecydowanie na tak i mam nadzieję, że to nie koniec 😉
Jak dobrze było powrócić do malutkiej, urokliwej angielskiej wioski Cranbridge. Posiada w sobie to coś, że czujemy się w niej jak w domu, a jej bohaterowie stają się naszymi przyjaciółmi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLucy wyjeżdża z Londynu do swojego wujka mieszkającego w małej wiosce Cranbridge, by się nim zaopiekować i by poniekąd zniknąć po skandalu, który miał miejsce z jej udziałem. Wujek...
"Wioska zagubionych serc”
Druga część serii Riverside Lane i ponowna podróż do małego miasteczka, w którym życie płynie wolniej, ludzie znają się po imieniu, są dla siebie życzliwi i potrafią się zjednoczyć, gdy ktoś potrzebuje pomocy. To miejsce pełne natury, spokoju i sielskiego klimatu, który otula od pierwszych stron.
Lekka i przyjemna historia o rodzinnych więziach, życiowych kłopotach i nowych początkach. O zmianach, odnajdywaniu siebie, drugich szansach, przyjaźni i oczywiście miłości tej rodzącej się powoli, naturalnie i bez pośpiechu.
Lucy po medialnym skandalu i związku z żonatym mężczyzną potrzebuje ucieczki i chwili oddechu. Los jej sprzyja, ukochany wujek Frank potrzebuje opieki. Bez dłuższego zastanowienia Lucy pakuje walizki i przyjeżdża do Cranbridge, licząc na spokój i anonimowość. Nie spodziewa się jednak, że właśnie tu odnajdzie swoje miejsce na ziemi, życzliwych ludzi, poczucie bycia potrzebną i… prawdziwą miłość. Wszystko zaczyna się od jej zaangażowania w lokalne sprawy oraz współpracy z Tomem, redaktorem naczelnym gazety, która jest oczkiem w głowie wujka, a której grozi bankructwo. Razem z mieszkańcami miasta podejmują walkę nie tylko o przetrwanie gazety, ale spokój w miasteczku. Wspólne działania, długie rozmowy i spacery sprawiają, że między Lucy i Tomem rodzi się coś więcej, a zagubione serca zaczynają bić mocniej. Czy pomogą sobie nawzajem odzyskać wiarę w siebie i uleczyć dawne rany?
Ta książka ma w sobie wszystko, co tak bardzo kocham w małomiasteczkowych historiach: ciepło, solidarność mieszkańców, wspólną walkę o ważne wartości i przytulny, sielski klimat. Do tego delikatną, pełną emocji historię miłosną, w której uczucia rozwijają się powoli i naturalnie.To opowieść, która toczy się swoim spokojnym rytmem, ale pięknie pokazuje, że wsparcie bliskich ma ogromną moc, że każdy popełnia błędy, lecz życie daje szansę na zmianę, a nowe relacje potrafią dodać odwagi i siły do działania. Ta historia sprawia, że ma się ochotę przenieść do takiego miasteczka i zostać częścią tej wyjątkowej społeczności.
"Wioska zagubionych serc”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga część serii Riverside Lane i ponowna podróż do małego miasteczka, w którym życie płynie wolniej, ludzie znają się po imieniu, są dla siebie życzliwi i potrafią się zjednoczyć, gdy ktoś potrzebuje pomocy. To miejsce pełne natury, spokoju i sielskiego klimatu, który otula od pierwszych stron.
Lekka i przyjemna historia o rodzinnych więziach,...
Książki z małomiasteczkowym klimatem są dla mnie niezwykle atrakcyjne, ponieważ uważam, że to właśnie małe społeczności mają w sobie najwięcej uroku. Dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po kolejny tom serii Riverside Lane. Lucy pakuje walizki i ucieka do spokojnej wioski Cambridge, aby zaopiekować się swoim wujkiem. Szybko okazuje się jednak, że miasteczko nie jest już takie jak dawniej. Nad lokalną gazetą, która jest oczkiem w głowie jej wujka, wisi widmo bankructwa. Redaktor naczelny Tom zaczyna tracić wiarę w przyszłość pisma i pilnie potrzebuje wsparcia, by zapanować nad narastającym chaosem. Lucy postanawia zaangażować się w walkę o gazetę i sprawić, by znów odżyła.
Ostatnio mam ogromną ochotę na książki lekkie i urocze, dlatego gdy ta historia trafiła w moje ręce, od razu chciałam ją przeczytać. Lucy pochodzi z wpływowej rodziny, jednak nieustannie zawodzi oczekiwania swoich rodziców. Gdy wybucha kolejny skandal z jej udziałem, postanawia wyjechać do wujka, który niedawno doznał poważnej kontuzji. Wraca do miasteczka, z którym wiążą się dla niej ciepłe wspomnienia, i zaczyna angażować się w działalność lokalnej gazety, próbując uchronić ją przed bankructwem.
W ten sposób poznaje Toma, redaktora naczelnego, który również zmaga się z trudną przeszłością i próbuje na nowo poukładać swoje życie. Oboje starają się uleczyć dawne rany, a im więcej czasu spędzają razem, tym bardziej się do siebie zbliżają. W książce duży nacisk położony jest na trudne doświadczenia bohaterów oraz na nowe początki, z którymi muszą się zmierzyć. Ważnym elementem jest także wspólny cel i troska o dobro całej społeczności Cambridge.
Wątek romantyczny został poprowadzony bardzo subtelnie. Nie dominuje fabuły, lecz stanowi jej naturalne uzupełnienie. Relacja bohaterów rozwija się powoli i stopniowo, a to wspólna walka o gazetę staje się tym, co ich do siebie zbliża. Książka niesie ze sobą proste, ale ważne przesłanie, że nie zawsze musimy radzić sobie sami, a wsparcie drugiej osoby, empatia i wzajemna motywacja potrafią zdziałać cuda.
Fabuła jest spójna i spokojna. Nie znajdziecie tu gwałtownych zwrotów akcji ani spektakularnych wydarzeń. To czysta proza życia, która pokazuje swoje piękno w codzienności i drobnych gestach. Dodatkowym atutem jest obecność bohaterów znanych z poprzedniego tomu, co nadaje historii jeszcze więcej ciepła.
Spędziłam z tą książką naprawdę dobry czas i dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam. To lekka, nieskomplikowana historia, idealna do relaksu. Jeśli tak jak ja kochacie małomiasteczkowy klimat, to jest to pozycja obowiązkowa.
Książki z małomiasteczkowym klimatem są dla mnie niezwykle atrakcyjne, ponieważ uważam, że to właśnie małe społeczności mają w sobie najwięcej uroku. Dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po kolejny tom serii Riverside Lane. Lucy pakuje walizki i ucieka do spokojnej wioski Cambridge, aby zaopiekować się swoim wujkiem. Szybko okazuje się jednak, że miasteczko nie jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wioska zagubionych serc" to drugi tom cyklu Riverside Lane. Pierwszy bardzo mi się podobał, więc wyczekiwałam losów kolejnej pary bohaterów. Pióro autorki jest lekkie i przyjemne więc książki czyta się z chęcią i zaciekawieniem. Najnowsza historia spodobało mi się już po kilku początkowych rozdziałach. Tutaj akcji nie pędzi lecz biegnie swoim torem i to mi się podobało. Wszystko było takie naturalne, niewymuszone. Lekka, przyjemna historia, w której jednak nie zabraknie chwil niepewności, wzruszeń i trudnych wyborów. Główni bohaterowie to ciekawe osobowości, których nie sposób nie polubić. Ich relacja rozwija się powoli, jednak każda chwila spędzona razem pokazuje jak wiele druga osoba zaczyna dla nich znaczyć. Choć oboje nie przypuszczali, że takie obezwładniające uczucie może ich dopaść. "Wioska zagubionych serc" to bardzo dobra książka z interesującą fabułą i bohaterami, którzy dostarczą czytelnikowi sporej dawki emocji. Historia o rodzinie, przyjaźni, miłości. O poszukiwaniu siebie, walce o własne szczęście i podejmowaniu ryzyka. Powieść, która pokazuje jak ważne jest wsparcie i pomoc najbliższych. Jak trudno nie myśleć o osobie, która z każdym dniem coraz bardziej nas intryguje. Jak ważne jest poznanie kogoś, a nie ocenianie przez plotki. "Wioska zagubionych serc" to wciągająca opowieść, z którą niezwykle przyjemne spędziłam czas. Polecam!
"Wioska zagubionych serc" to drugi tom cyklu Riverside Lane. Pierwszy bardzo mi się podobał, więc wyczekiwałam losów kolejnej pary bohaterów. Pióro autorki jest lekkie i przyjemne więc książki czyta się z chęcią i zaciekawieniem. Najnowsza historia spodobało mi się już po kilku początkowych rozdziałach. Tutaj akcji nie pędzi lecz biegnie swoim torem i to mi się podobało....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętacie "Sklep dla samotnych serc"? Ta seria to taki powiew lata. Ktoś już tęskni? Jak widać aura za oknem zupełnie nie pasuje do klimatu książki, ale co z tego, może właśnie po spacerze zimowym to świetny pomysł, żeby poczuć trochę ciepła z książki? W tej jest dużo tego ciepła, dobroci i takiego klimatu małomiasteczkowego, a to przecież wiele z nas uwielbia! Chociaż zimowe spacery kocham to dziś po takim dłuższym miło było gnić pod kocem i czytać o letnich dniach w tej uroczej miejscowości.
Lucy wyjeżdża z wielkiego miasta do urokliwego Cranbridge. Z jednej strony chce trochę uciec od rozgłosu związanego z jej osobą i życiowymi wyborami, z drugiej pragnie zaopiekować się wujkiem Frankiem. Wujek ma dla niej propozycję pracy w jego gazecie, która ostatnio nie przynosi odpowiedniego dochodu. Na miejscu Lucy poznaje redaktora naczelnego Toma i razem z nim będzie próbowała ratować gazetę. Jak bardzo ich to do siebie zbliży? Czy uratują lokalna gazetę? Co słychać w sklepie bohaterów z poprzedniej książki z tej serii? Tego wszystkiego dowiecie się sięgając po tą książkę.
Polecam. Dla mnie to taka bardzo lekka, miła, trochę leniwa książka. Tu nie ma olbrzymich dramatów, tu jest tak sympatycznie i sielsko. Seria pewnie ma i wielkich miłośników, ale też i osoby, które traktują ją jako po prostu niezobowiązujące książki umilające wieczór. Ja traktuje je jako takie właśnie lekkie, przenoszące mnie do takiego letniego, sielankowego klimatu historie. Nie miałam wielkich oczekiwań po pierwszej książce, ale sięgałam wiedząc, że spędzę z tą częścią również miło czas. Ode mnie 8/10. Fajnie było wrócić do Cranbridge. Czytajcie.
Pamiętacie "Sklep dla samotnych serc"? Ta seria to taki powiew lata. Ktoś już tęskni? Jak widać aura za oknem zupełnie nie pasuje do klimatu książki, ale co z tego, może właśnie po spacerze zimowym to świetny pomysł, żeby poczuć trochę ciepła z książki? W tej jest dużo tego ciepła, dobroci i takiego klimatu małomiasteczkowego, a to przecież wiele z nas uwielbia! Chociaż...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy gazety papierowe mają jeszcze rację bytu w obecnych czasach?
Cranbridge to wioska, która przyciąga złamane serca. Najpierw pojawił się tu Tom, potem Lucy. Oboje po przejściach, oboje obiecujący sobie koniec ze związkami, oboje mocno pokiereszowani. Ale również ambitni, pełni pasji, o dobrych sercach. Czy odnajdą drogę do siebie?
"Wioska zagubionych serc" to już drugi tom serii 'Riverside Lane' i niczym nie ustępuje swojej poprzedniczce. To pełna ciepła pozycja, tocząca się powolnym rytmem, która otuli słowami i zabierze do magicznego miejsca, jakim jest Cranbridge. Nie liczcie tu na zatrzymujące dech w piersi zwroty akcji, ognisty romans czy wartką akcję, bo ta książka oferuje zupełnie coś innego: ukojenie, ogrzanie zbolałej duszy, chwilę resetu po trudniejszym dniu. A przy okazji przypomina jak ważna jest zgrana społeczność i jak wiele osób cierpi z powodu samotności. Lubię tę serię z powodu jej łagodności, przyjaznej, delikatnej narracji i kreacji różnorakich bohaterów, także tych pobocznych. Także jeśli macie ochotę na coś lżejszego, warto wziąć pod uwagę tę pozycję!
Czy gazety papierowe mają jeszcze rację bytu w obecnych czasach?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCranbridge to wioska, która przyciąga złamane serca. Najpierw pojawił się tu Tom, potem Lucy. Oboje po przejściach, oboje obiecujący sobie koniec ze związkami, oboje mocno pokiereszowani. Ale również ambitni, pełni pasji, o dobrych sercach. Czy odnajdą drogę do siebie?
"Wioska zagubionych serc" to już drugi...
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii „Riverside Lane”, po który sięgnęłam z ciekawości po bardzo udanym pierwszym tomie. To jedna z tych opowieści, które zaczynają się od ucieczki, a kończą na spokojnym odnajdywaniu siebie. Z przyjemnością wróciłam do Cranbridge, małego miasteczka pełnego spokoju, wspólnoty i tego wyjątkowego klimatu, w którym ludzie wciąż mają dla siebie czas.
Lubię styl autorki, jest delikatny, wyważony i spokojny, bez zbędnego dramatyzmu. Podoba mi się to, że nie idealizuje rzeczywistości, lecz pokazuje prawdziwe problemy mieszkańców, codzienne, momentami bolesne, ale bardzo ludzkie. Akcja toczy się wolno, bez plot twistów i wielkich dramatów, a w zamian dostajemy dużo troski, wsparcia i poczucia wspólnoty.
Tym razem centrum fabuły stanowi lokalna gazeta „The Cranbridge Times” i walka o jej przetrwanie. Ten wątek poruszył mnie najbardziej, bo jest w nim coś jednocześnie ciepłego i smutnego, dotyczy marzeń, które powoli wymykają się z rąk.
Lucy to ciepła, empatyczna bohaterka, lojalna i oddana bliskim, która przyjeżdża do Cranbridge z nadzieją na spokój i chwilę oddechu, choć szybko okazuje się, że powroty nie zawsze są łatwe. Tom z kolei to mężczyzna przygnieciony odpowiedzialnością, zmęczony i pozbawiony wiary. Jako redaktor naczelny robi wszystko, co w jego mocy, choć w środku ma już niewiele nadziei.
Ich relacja rozwija się powoli, poprzez ciche rozmowy i drobne gesty, prowadząc do zbliżenia budowanego bez pośpiechu i z dużą uważnością na emocje drugiej osoby. Bardziej przypomina proces wzajemnego zrozumienia niż nagły wybuch uczuć.
Książka pokazuje, że wsparcie innych ludzi pomaga podnieść się po upadku, a błędy, choć nieuniknione, mogą stać się początkiem zmiany. Przeszłości nie da się cofnąć, ale można się od niej odciąć i spróbować zacząć od nowa.
Ta historia miała w sobie coś ujmującego, jednak nie poruszyła mnie tak mocno jak relacja bohaterów z pierwszego tomu, pozostawiając po sobie ciepło i delikatną refleksję.
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii „Riverside Lane”, po który sięgnęłam z ciekawości po bardzo udanym pierwszym tomie. To jedna z tych opowieści, które zaczynają się od ucieczki, a kończą na spokojnym odnajdywaniu siebie. Z przyjemnością wróciłam do Cranbridge, małego miasteczka pełnego spokoju, wspólnoty i tego wyjątkowego klimatu, w którym ludzie wciąż mają dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojuż jakiś czas temu przy premierze pierwszego tomu z serii przekonałam się, że to seria bardziej obyczajowa niż typowo historię romantyczne i choć "Sklep dla samotnych serc" nie zrobił na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia, to mimo wszystko miał w sobie to coś przez co chciałam sięgnąc po kolejny tom i poznać historię kolejnej pary, ale też powrócić do tego wyjątkowego klimatu jaki zaserwowała nam autorka już w pierwszej części.
styl pisania autorki podpasował mi już przy pierwszym tomie, jest on niesamowicie przyjemny, a sama autorka ma bardzo delikatne pióro i wszystko opisuje mimo, że w sposób bardzo wyważony to też prawdziwy, nie upiększa świata tylko pokazuje prawdziwe problemy z jakimi mierzą się mieszkańcy małego miasteczka, w którym rozgrywa się akcja. w tym tomie na szczęście poprawiony został skład książki, zdania nie zaczynały się od myślników, nie były rozdzielane na dwa wersy, z pozoru mała rzecz a mnie osobiście bardzo ucieszyła i całość przez to też dużo przyjemniej się czytało!!
główni bohaterowie niestety nie skradli mojego serca jak Amber i Josh z pierwszego tomu, mimo, że w ich relacji było coś pięknego, bo Lucy i Tom mieli w sobie coś, że czytało się o nich z ciekawością, ale nie zaintrygowali mnie tak bardzo jak bohaterowie pierwszego tomu. Lucy miała zrobić porządek w redakcji, ale zrobiła też nieświadomie porządek w sercu Toma i znalazło się tam i dla niej miejsce<3
już jakiś czas temu przy premierze pierwszego tomu z serii przekonałam się, że to seria bardziej obyczajowa niż typowo historię romantyczne i choć "Sklep dla samotnych serc" nie zrobił na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia, to mimo wszystko miał w sobie to coś przez co chciałam sięgnąc po kolejny tom i poznać historię kolejnej pary, ale też powrócić do tego wyjątkowego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy myślę o życiu na wsi, mam na myśli cudowne kolorowe miejsce, gdzie życie się zatrzymało, ludzie się wspierają, rozmawiają ze sobą, a wokół roztacza się cudownie sielski widok- pola, czysta natura i rozległe obszary zieleni.
Czy taka wioska czeka nas w serii Riverside Lane? Tak, dokładnie taka sama. Tutaj każdy ma swoją historię, wspomnienia, problemy. Każdy bohater jest stworzony z głębią. Grupa sąsiadów, którzy widują się codziennie, często pomagają sobie wzajemnie i wspierają się w trudnych chwilach.
A w tym wszystkim problemy finansowe kolejnego miejsca. Lucy przyjeżdża do wuja po przeżytym skandalu. Wuj trafił do szpitala, więc ma mu pomagać i przy okazji zatrudnia się w redakcji, której jest właścicielem.
Nie wie jednak, jak źle jest z finansami. Nie wie, że jej cudowne miejsce, z którym ma tyle wspomnień może legnąć w gruzach w każdej chwili.
Redakcja to nie tylko budynek z ludźmi. To jej dom. W tej wiosce zawsze czuła się jak w domu, kochana i wspierana, bardziej niż przez rodziców.
I w tym miejscu może uda się zacząć na nowo?
Kocham takie klimaty, gdzie mamy wspaniała historię, taką naprawdę ciepłą, uroczą i wywołująca różne emocje. Tak samo jak przy tomie pierwszym ani razu nie czułam zwątpienia. Tutaj płynęłam z nurtem rzeki i chciałam, aby mnie pociągnął do takiego samego miejsca.
Mamy tu wspaniałych bohaterów, mamy pieska, który też szuka swojego miejsca na własną rękę i równie zagubioną Lucy.
A zakończenie? Jak zwykle z lekką kraksą i nerwami, niedopowiedzeniem, a w końcu ze szczerą rozmową.
Tego potrzebowałam teraz, klimatu małej wioski, imprez tam odbywających sie, uczuć rosnących między bohaterami ❤️
Kiedy myślę o życiu na wsi, mam na myśli cudowne kolorowe miejsce, gdzie życie się zatrzymało, ludzie się wspierają, rozmawiają ze sobą, a wokół roztacza się cudownie sielski widok- pola, czysta natura i rozległe obszary zieleni.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy taka wioska czeka nas w serii Riverside Lane? Tak, dokładnie taka sama. Tutaj każdy ma swoją historię, wspomnienia, problemy. Każdy bohater...
Lubicie książkowe serie czy wolicie pojedyncze książki? Ja lubię i to i to.
"Wioska zagubionych serc" Alison Sherlock to drugi tom cyklu Riverside Lane . Cyklu, którego pierwsza część naprawdę mi się podobała. A jak było z tą książką? Posłuchajcie.
Wydawnictwo Editio Red oznacza swoje książki, pod względem poziomu pikantności. A ta ma oznaczenie cute. I naprawdę jest słodka.
Znów wracamy do Cranbridge, wioski, której społeczność się wspiera, ludzie są życzliwi...w większości a sielankowy klimat mocno do mnie przemawia. Tym razem pomagamy Tomowi, redaktorowi naczelnemu gazety The Cranbridge Times w ratowaniu jej przed bankructwem. Może świeże spojrzenie Lucy, siostrzenicy właściciela gazety, pozwoli ocalić tytuł od zamknięcia. Tytuł, wydawany od stu lat.
Nie znajdziecie w niej plot twistów, akcja tu wolno się toczy, ale znajdziecie troskę i wsparcie oraz nieśmiało kiełkujące uczucie.
Autorka pokazuje nam w tej powieści, że wspólnie można więcej osiągnąć a wsparcie jest bardzo ważne i pozwala nam podnieść się po upadku. Oraz uświadamia nam, że każdy z nas popełnia błędy, ważne, by się szybko zreflektować i spróbować zmienić nasze postępowanie. Przeszłości zmienić nie możemy, za to możemy się od niej odciąć. Czy to łatwe? Nie, ale przy wsparciu przyjaciół, możliwe.
Spędziłam z nią miło czas, choć przyznam, że pierwszy to podobał mi się bardziej. Jetem ciekawa czy Wam się spodoba.
Lubicie książkowe serie czy wolicie pojedyncze książki? Ja lubię i to i to.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wioska zagubionych serc" Alison Sherlock to drugi tom cyklu Riverside Lane . Cyklu, którego pierwsza część naprawdę mi się podobała. A jak było z tą książką? Posłuchajcie.
Wydawnictwo Editio Red oznacza swoje książki, pod względem poziomu pikantności. A ta ma oznaczenie cute. I naprawdę jest...
Czy Cranbridge znów mnie otuliło? Tak. I nawet się z tym nie kłóciłam.
W Wiosce złamanych serc Alison Sherlock wracamy do Cranbridge, ale tym razem latem. Lucy przyjeżdża tu trochę z obowiązku, trochę z potrzeby ucieczki. Ma zaopiekować się wujkiem Frankiem i… no cóż, szybko okazuje się, że to miasteczko znowu potrzebuje ratunku. Tym razem chodzi o lokalną gazetę The Cranbridge Times, która ledwo zipie, a jej redaktor naczelny Tom wygląda jak ktoś, kto już dawno stracił wiarę, że cokolwiek da się jeszcze naprawić.
I jeśli spodziewacie się wielkich dramatów albo historii miłosnej, która wybucha od pierwszego spojrzenia, to od razu mówię nie tutaj. Ten tom to znowu slow burn. I to taki naprawdę slow. Uczucia są gdzieś w tle, między rozmowami, wspólną pracą, codziennością. Bez wielkich deklaracji, bez fajerwerków. Raczej ciche „jestem obok” niż „nie mogę bez ciebie żyć”. I mnie to totalnie kupiło.
Lucy nie jest bohaterką, którą wszyscy pokochają. Jest trochę zagubiona, chwilami bezradna, taka… życiowo poturbowana. Ale chyba właśnie dlatego łatwo było mi ją zrozumieć. Tom z kolei to facet zmęczony odpowiedzialnością, który robi swoje, chociaż w środku ma już naprawdę niewiele nadziei. Ich relacja to bardziej leczenie złamanych serc niż klasyczny romans.
Najbardziej jednak urzeka mnie w tej książce klimat. Cranbridge znowu żyje własnym rytmem. Jest sielsko, trochę nostalgicznie, bardzo wspólnotowo. Ludzie, którzy może nie zawsze są idealni, ale kiedy trzeba, potrafią się zebrać i pomóc. Jest pies, jest gazeta, są rozmowy i takie małe momenty, które składają się na coś większego.
To nie jest książka pełna akcji. Dużo tu zwykłego życia, pracy, prób ogarnięcia rzeczy, które dawno wymknęły się spod kontroli. I wiecie co? To wystarczy. Czytałam ją wieczorami, gdy dom już spał, z herbatą pod ręką, myśląc „jeszcze tylko jeden rozdział”. Idealna lektura na moment, kiedy nie chce się emocjonalnej jazdy bez trzymanki, tylko spokoju.
Nie każdemu się spodoba. Ale jeśli lubicie ciepłe historie o drugich szansach, powolnych uczuciach i miasteczkach, które leczą lepiej niż terapia, to Cranbridge znowu zrobi swoje.
Czy Cranbridge znów mnie otuliło? Tak. I nawet się z tym nie kłóciłam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Wiosce złamanych serc Alison Sherlock wracamy do Cranbridge, ale tym razem latem. Lucy przyjeżdża tu trochę z obowiązku, trochę z potrzeby ucieczki. Ma zaopiekować się wujkiem Frankiem i… no cóż, szybko okazuje się, że to miasteczko znowu potrzebuje ratunku. Tym razem chodzi o lokalną gazetę The...