Są takie nieliczne książki, które ciężko opisać słowami. Postaram się jednak przedstawić swoje impresje związane z tą lekturą. Język zawsze pozostanie w jakieś części ułomny do wrażeń, odczuć, tego, co leży głębiej. Tym większe słowa uznania dla Han Kang, która dysponując czymś ograniczonym, stworzyła dzieło, które mówi o tym, co nieuchwytne.
Powieść opowiada też o smutku bycia człowiekiem. Moim zdaniem w nasze życie wpisany jest egzystencjalny cień, co doskonale udało się pokazać w tej lekturze. Autorka w bardzo sugestywny oraz poetycki sposób oddaje odczucia, oraz refleksje dwójki bohaterów. Mimo iż w utworze dominuje cierpienie, piękny styl w jakimś sensie sprawia, że ono aż tak nie przytłacza.
Han Kang bardzo dużą uwagę przywiązuje do języka. Poprzez minimalistyczne, ale dopracowane technicznie zadania, autorka stara się wyjść poza ograniczenia słów. Czujemy subtelne zapachy, słyszymy nawet najcichsze dźwięki, widzimy niemalże pojedyncze cząstki powietrza. Melodia powieściowego języka jest bliska perfekcji, dlatego wielkie gratulacje dla tłumaczki pani Justyny Najbar-Miller.
Wg autorki starożytna greka jest najdoskonalszym i jednym z najtrudniejszych języków. Czy coś, co jest martwe (jak greka), może dać nadzieję? Okazuje się, że tak. Greka połączyła dwójkę życiowych rozbitków w momencie, w którym oboje zaczęli tracić wiarę na lepsze jutro. Może właśnie sięgnięcie po coś zapomnianego, niepopularnego, trudnego, ale wartościowego jest receptą na zobaczenie na zachmurzonym nocnym niebie, tej wątłej, ledwo widocznej gwiazdy symbolizującej nadzieję.
Oczy i usta to podstawowe narzędzia poznawania i doświadczania świata. Wydaje się nam, że bez ich prawidłowego działania jesteśmy niepełni. Han Kang udowadnia, że to nieprawda. Mimo braku słów czy gasnącego wzroku bohaterowie są w stanie się komunikować. Cisza także niesie w sobie wiele treści, a ciemność nie stanowi nieprzekraczalnej przeszkody. A może właśnie język i wzrok przeszkadzają nam w odkryciu tego, co leży głębiej, tam, gdzie słowa i obrazy nie sięgają.
Lekcje greki” są świadectwem olbrzymiej wrażliwości oraz wielkich umiejętności pisarskich. To literatura, która mocno oddziałuje emocjonalnie, a jednocześnie skłania do intelektualnej refleksji. Mimo ogromu smutku na kartach powieści znajdziemy nadzieję, którą dają relacje międzyludzkie. To właśnie one sprawiają, że łatwiej nam zaakceptować mrok egzystencji.
Są takie nieliczne książki, które ciężko opisać słowami. Postaram się jednak przedstawić swoje impresje związane z tą lekturą. Język zawsze pozostanie w jakieś części ułomny do wrażeń, odczuć, tego, co leży głębiej. Tym większe słowa uznania dla Han Kang, która dysponując czymś ograniczonym, stworzyła dzieło, które mówi o tym, co nieuchwytne.
Autorka delikatnym piórem i ze sporą dozą wrażliwości potrafi snuć piękne melancholijne historie, po których się po prostu siedzi i patrzy w dal.
Kolejne udane spotkanie z Han Kang i na pewno nie ostatnie, zdecydowanie warto się zapoznać z jej twórczością.
Autorka delikatnym piórem i ze sporą dozą wrażliwości potrafi snuć piękne melancholijne historie, po których się po prostu siedzi i patrzy w dal.
Kolejne udane spotkanie z Han Kang i na pewno nie ostatnie, zdecydowanie warto się zapoznać z jej twórczością.
Jak wyglądałby nasz świat, gdybyśmy nigdy nie wykształcili języka? Czy wszystko można by przekazać dotykiem i gestem? A może byłby właśnie lepszy i pełniejszy, bo słowa nie wzbudzałyby nieporozumień?
W tej dość krótkiej formie autorka zderza ze sobą dwie postacie – kobietę, która przestaje mówić, oraz mężczyznę, który powoli traci zdolność widzenia. I jest to podstawa z potencjałem, jednakże mam wrażenie, że nic więcej poza nią nie ma. Że powstał ten jakże wspaniale kontrastujący pomysł, a reszta została dopisana w stylu chaosu i rozproszenia.
Jednym pozostałych filarów jest też tytułowy koncept. Ona przychodzi na lekcje, gdyż ma nadzieję, że jakieś słowo z martwej starożytnej greki obudzi w niej iskrę i znów zacznie mówić; on, wrócił do kraju po wielu latach pobytu w Niemczech i zamiast płynąć z nurtem koreańskiego, naucza o dziełach Platona i formach dokonanych. Te fragmenty eksploracji alfabetu i gramatyki były intrygujące, ale ich ilość była stosunkowo niewielka.
Reszta to wyrwane fragmenty rzeczywistości głównych bohaterów. Garść ich wspomnień, pisane przez nich listy, narracja skacząca z pierwszoosobowej do perspektywy obserwatora. Niektóre akapity były przeciągane i przesuwane do różnych linijek, by nadać zdaniom formę wiersza. Pojawiały się też pojedyncze strofy, lecz – tak jak sam styl Han Kang – ich brzmienie było raczej oszczędne.
Samo to w sobie powodowało, że choć początek mnie kupił to całość wypada raczej blado. Z jednej strony jest to czasem cecha lektur o niewielkiej ilości stron, bo ciężko się przywiązać do tworzonej przez nie rzeczywistości. Z drugiej jednak mnie nie przekonują książki zlepione z luźnych paragrafów, które fruwają i mają odbijać się w poetyckiej głębi. Nawet jeśli żywiłam jakieś nadzieje, co do rozwiązania fabularnego, końcówka wzbudziła we mnie taką niechęć, że natychmiast w głowie skreśliłam gwiazdkę z jej oceny.
Może to miało gdzieś prowadzić tylko… po co? Po co było dorzucać ten ostatni wątek, po co było wspominać o tym, ilu to on miał wielbicieli, po co tamta dziewczyna uderzyła go deską w twarz, po co te udawane pełne pompatycznych rozważań listy? Teraz książka ma dopracowane wydanie z piękną okładką, ale według mnie treść im niestety nie dorównuje.
ig: @tylkotrocheczytam
Jak wyglądałby nasz świat, gdybyśmy nigdy nie wykształcili języka? Czy wszystko można by przekazać dotykiem i gestem? A może byłby właśnie lepszy i pełniejszy, bo słowa nie wzbudzałyby nieporozumień?
W tej dość krótkiej formie autorka zderza ze sobą dwie postacie – kobietę, która przestaje mówić, oraz mężczyznę, który powoli traci zdolność widzenia. I jest to podstawa z...
Dość wymagająca lektura W czytaniu pomaga piękny styl - brawa dla autorki i dla tłumaczki. Imponujące jest też jak mało imion pojawia się na kartach książki. Cała książka, poza ostatnimi 10-15% jest w zasadzie chaotyczną, bardzo emocjonalną ekspozycją. Nie jest to lektura do chillu czy przed snem - wątki się nam pomieszają, a my zostaniemy z bez treści choć z ładnym tekstem.
Fabuły tu - poza końcówką - prawie brak. Poznajemy dwójkę bohaterów w rytm ich losowo pojawiających się w ich umysłach wspomnień. Składają się one na to czym ta książka jest - obrazem samotności i bezradności. Pogodzenia się z losem.
Dość wymagająca lektura W czytaniu pomaga piękny styl - brawa dla autorki i dla tłumaczki. Imponujące jest też jak mało imion pojawia się na kartach książki. Cała książka, poza ostatnimi 10-15% jest w zasadzie chaotyczną, bardzo emocjonalną ekspozycją. Nie jest to lektura do chillu czy przed snem - wątki się nam pomieszają, a my zostaniemy z bez treści choć z ładnym...
Pierwsze dla mnie spotkanie z Han Kang, ale na pewno sięgnę po jej inne książki.
Piękne, przejmujące, dotykające prawdy o samotności, o barierze niewyrażalności w żadnym ludzkim języku cierpienia, tęsknoty, utraconej miłości. Choć ciało pamięta i jest stworzone do bliskości.
Język Han Kang - oszczędny i prosty, a jednocześnie pełen poezji i drżący od znaczeń.
Cisza i ciemność - (nie)wybrane, dotykające bohaterów - obrazują (również naszą) monadyczną kondycję, samotność wśród ludzi i czasem rozpaczliwe szamotanie się w więzieniu języka, lub niemożności poskładania własnych doświadczeń w słowa, zdania, krzyk, jęk...
Cisza i głos - dwie strony tej samej monety.
A wszystko oddane oszczędną frazą, która sprawia, że obrazy i dźwięki, świst oddechu bohaterów - pojawiają się i brzmią w głowie podczas lektury.
Najlepiej usiąść gdzieś spokojnie i przeczytać na jeden raz, żeby nie zerwać delikatnie snutych nici opowieści, nastrojów i ulotnych chwil, w których język stara się objąć rzeczywistość pozajęzykową - życie, cierpienie, tęsknotę, odległość i bliskość.
Han Kang wie, że to niemożliwe i delikatnie prowadzi przez meandry tej niemożliwości.
Jej poetycka wrażliwość na głoski mowy, dźwięki natury i cywilizacji, kształt liter, dotyk - łączy wprost magicznie język ze zmysłami i emocjami.
Powieść (?), która pozwala smakować głoski i litery języka koreańskiego i starożytnej greki. Zobaczyć je jak w dziecięcym kalejdoskopie - w nieoczekiwanych układach - niczym w malarstwie monochromatycznym, gdzie każde pociągnięcie pędzlem przenosi widza w jakiś inny świat.
Przy okazji warto dodać, że atutem jest świetne tłumaczenie.
Pierwsze dla mnie spotkanie z Han Kang, ale na pewno sięgnę po jej inne książki.
Piękne, przejmujące, dotykające prawdy o samotności, o barierze niewyrażalności w żadnym ludzkim języku cierpienia, tęsknoty, utraconej miłości. Choć ciało pamięta i jest stworzone do bliskości.
Język Han Kang - oszczędny i prosty, a jednocześnie pełen poezji i drżący od znaczeń.
Cisza i...
Nie urzekła mnie ta historia, aczkolwiek doceniam jej potencjał.
Lektura była dość wymagająca, a fabuła chwilami, w moim odczuciu mocno pokręcona. Niby historia opowiedziana przez autorkę nie jest jakaś skomplikowana, ale sposób jej przedstawienia przez nią, nie do końca przypadł mi do gustu.
Zauważalny jest brak warsztatu pisarskiego, widać, że napisała ją poetka, a nie osoba obyta na co dzień z prozatorskim stylem prowadzenia narracji. Dla jednych może to być atutem, dla mnie niestety okazało się to być wadą tej książki.
Być może, pani Kang ma taki styl pisania, ale żeby się o tym przekonać, zamierzam sięgnąć po kolejną jej książkę, która już czeka na półce.
Nie urzekła mnie ta historia, aczkolwiek doceniam jej potencjał.
Lektura była dość wymagająca, a fabuła chwilami, w moim odczuciu mocno pokręcona. Niby historia opowiedziana przez autorkę nie jest jakaś skomplikowana, ale sposób jej przedstawienia przez nią, nie do końca przypadł mi do gustu.
Zauważalny jest brak warsztatu pisarskiego, widać, że napisała ją poetka, a...
Przeczytałem i nie wiem o czym autorka chce opowiedzieć o filozofii, ludzkim cierpieniu, degradacji języka jako narzędzia komunikacji, niebezpieczeństwie rozmyślań egzystencjalnych.
Zaufałem noblistce jak dobremu przewodnikowi w trudnej górskiej wspinaczce zamiast szczytów otrzymałem literackie i myślowe rumowisko skalnych, niekiedy pięknych, odłamków.
Przeczytałem i nie wiem o czym autorka chce opowiedzieć o filozofii, ludzkim cierpieniu, degradacji języka jako narzędzia komunikacji, niebezpieczeństwie rozmyślań egzystencjalnych.
Zaufałem noblistce jak dobremu przewodnikowi w trudnej górskiej wspinaczce zamiast szczytów otrzymałem literackie i myślowe rumowisko skalnych, niekiedy pięknych, odłamków.
W opowieści każda z postaci nosi jakąś fizyczną ułomność, która — w moim odczuciu — odsłania ułomności wewnętrzne. Te są udziałem nas wszystkich, choć nie zawsze są tak widoczne jak te zapisane na ciele bohaterów. Ten pomysł wydał mi się na początku niezwykle obiecujący.
Początek powieści był dla mnie odświeżający: zachwyciła mnie okładka, a także rytm i tempo narracji, które obiecywały coś nowego i uważnego. Z czasem jednak to poczucie świeżości zaczęło słabnąć. Pojawiło się wrażenie powtarzalności — jakby autorka krążyła wokół znanych już motywów, nie pogłębiając ich wystarczająco.
Ostatecznie książkę zamknęłam z poczuciem lekkiego rozczarowania: nie dlatego, że była zła, lecz dlatego, że potencjał, który tak wyraźnie zarysował się na początku, nie został w pełni wykorzystany.
W opowieści każda z postaci nosi jakąś fizyczną ułomność, która — w moim odczuciu — odsłania ułomności wewnętrzne. Te są udziałem nas wszystkich, choć nie zawsze są tak widoczne jak te zapisane na ciele bohaterów. Ten pomysł wydał mi się na początku niezwykle obiecujący.
Początek powieści był dla mnie odświeżający: zachwyciła mnie okładka, a także rytm i tempo narracji,...
“Lekcje greki” Han Kang - to spotkanie dwojga ludzi w Seulu.
Ona: w wyniku traumy traci prawo opieki nad synem i po raz drugi traci zdolność mówienia. Rozpoczyna lekcje starożytnej greki, mając nadzieję na odzyskanie głosu.
On: Nauczyciel greki, który traci wzrok. Rozdarty między wspomnieniami z młodości, a nadchodzącą ciemnością szuka sensu w filozofii.
Jest to książka o tym, co dzieje się wewnątrz człowieka. Zmusza do refleksji nad samotnością i barierami komunikacyjnymi. Dla fanów literatury ambitnej, spokojnej i bardzo emocjonalnej.
“Lekcje greki” Han Kang - to spotkanie dwojga ludzi w Seulu.
Ona: w wyniku traumy traci prawo opieki nad synem i po raz drugi traci zdolność mówienia. Rozpoczyna lekcje starożytnej greki, mając nadzieję na odzyskanie głosu.
On: Nauczyciel greki, który traci wzrok. Rozdarty między wspomnieniami z młodości, a nadchodzącą ciemnością szuka sensu w filozofii.
Jest to książka o...
„Lekcje greki” to książka, która bardzo mi się podobała i która na długo została we mnie po lekturze. To jedna z tych powieści, które czyta się w ciszy, powoli, z pełną uważnością, bo każdy fragment niesie ze sobą emocjonalny ciężar i znaczenie. Han Kang po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o sprawach najtrudniejszych w sposób subtelny, a jednocześnie porażająco celny.
Historia dwojga bohaterów, połączonych nauką języka greckiego i doświadczeniem straty, jest oszczędna w formie, ale niezwykle intensywna w odbiorze. Autorka nie potrzebuje dramatycznych zwrotów akcji ani rozbudowanej fabuły, by poruszyć czytelnika. Wystarczą milczenie, niedopowiedzenia i język, który staje się zarówno narzędziem komunikacji, jak i barierą nie do przekroczenia.
To, co najbardziej urzeka w „Lekcjach greki”, to sposób, w jaki Han Kang pisze o niemożności mówienia i rozumienia świata. Utrata głosu, utrata sensu, próba uchwycenia znaczenia poprzez język martwy stają się metaforą żałoby i samotności. Proza jest spokojna, precyzyjna i niezwykle elegancka, a jednocześnie pełna bólu, który nie jest narzucany, lecz cicho obecny na każdej stronie.
„Lekcje greki” to książka wymagająca, ale piękna. Nie epatuje emocjami, nie próbuje manipulować czytelnikiem, a mimo to potrafi złapać za serce i nie puścić. Dla mnie to jedna z najmocniejszych i najbardziej poruszających lektur Han Kang, taka, do której myślami wraca się długo po zamknięciu ostatniej strony.
„Lekcje greki” to książka, która bardzo mi się podobała i która na długo została we mnie po lekturze. To jedna z tych powieści, które czyta się w ciszy, powoli, z pełną uważnością, bo każdy fragment niesie ze sobą emocjonalny ciężar i znaczenie. Han Kang po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o sprawach najtrudniejszych w sposób subtelny, a jednocześnie porażająco...
🎭 Gatunek: powieść psychologiczna / literacka medytacja o języku i utracie
🌡️ Nastrój: szept, półmrok, skóra na bodźce – a pod spodem wielka tkliwość
🎧 Tryb czytania: powoli; najlepiej drugi raz (u mnie dopiero wtedy „odpaliło” na pełną moc)
⭐ Ocena ode mnie: 9/10 – za historię, konstrukcję i za to, jak niepostrzeżenie robi człowieka bardziej uważnym na drugiego
🧠 Sedno 🧠
To jest powieść o tym, co się dzieje, kiedy język przestaje być narzędziem, a zaczyna być problemem – i kiedy ciało (wzrok, słuch) stawia granice, których nie da się zagadać. Kang bierze tematy „ciężkie” – zanikający wzrok, głuchotę, emigrację, rozstania i powroty – i robi z nich nie dramat na pokaz, tylko cichą, precyzyjną opowieść o bliskości. Bez deklaracji. Bez szantażu emocjonalnego. Bez „patrz, jak cierpię”.
🪞 Migawka, która zostaje w głowie 🪞
Cisza na lekcji. Usta, które nie chcą wypuścić głosu. Litery (greckie – twarde, zimne), które niby są tylko gramatyką, a tak naprawdę są próbą odzyskania siebie. I drugi biegun: człowiek, który traci widzenie – i nagle świat staje się bardziej czasem niż obrazem.
🧩 Co tu jest genialne (i czemu drugi raz działa mocniej) 🧩
🔹 Styl Kang działa jak soczewka: za pierwszym razem widzisz formę, za drugim zaczynasz widzieć człowieka pod formą.
🔹 Konstrukcja jest literacko kapitalna: równoległe perspektywy, napięcie budowane nie akcją, tylko detalem i rytmem (oddech, światło, dźwięk, brak dźwięku).
🔹 Ta książka jest odważna w jeden sposób: nie podkręca emocji – ona je wycisza, a przez to boli bardziej.
🌑 O czym to jest „naprawdę” (u mnie) 🌑
O tym, że utrata nie zawsze robi z człowieka ruinę – czasem robi go bardziej uważnym. I że kontakt z drugim człowiekiem bywa jak nauka alfabetu: powolna, frustrująca, a na końcu… olśniewająca.
🎯 Dla kogo 🎯
✅ jeśli lubisz literaturę, która nie krzyczy, tylko zostawia drzazgę
✅ jeśli ciekawi cię język jako „organ” (który może zaniknąć)
✅ jeśli chcesz książki, po której wychodzisz ciszej, ale mądrzej
❌ jeśli oczekujesz fabuły „z napędem” i szybkich zwrotów
🔑 Wytrych pamięci 🔑
To jest jedna z tych książek, które nie mówią: „bądź wrażliwy”. One robią coś sprytniejszego: przestawiają ci ostrość. I nagle – bez przymusu – zaczynasz widzieć (i słyszeć) drugiego człowieka uważniej.
📖 To książka, która nie podnosi głosu – a i tak zostawia echo.
🫒🖋️ Czułość, która zaczyna się od ciszy 🖋️🫒
🎭 Gatunek: powieść psychologiczna / literacka medytacja o języku i utracie
🌡️ Nastrój: szept, półmrok, skóra na bodźce – a pod spodem wielka tkliwość
🎧 Tryb czytania: powoli; najlepiej drugi raz (u mnie dopiero wtedy „odpaliło” na pełną moc)
⭐ Ocena ode mnie: 9/10 – za historię, konstrukcję i za to, jak niepostrzeżenie robi...
Jest coś ładnego w tej książce, choć to nie mroczna poezja, która ją przenika. Przez większość książki brakowało mi akcji, wydawała mi się dość przypadkowym połączeniem różnych elementów, nie nastrajała zbyt optymistycznie. Warto jednak dotrwać do końca. W książce znajdziecie odpowiedź na pytanie, czy osoba, która traci wzrok, może się porozumieć z kimś, kto stracił mowę. Ten koncept przyciągnął mnie do tej książki, jednak to za mało.
Jest coś ładnego w tej książce, choć to nie mroczna poezja, która ją przenika. Przez większość książki brakowało mi akcji, wydawała mi się dość przypadkowym połączeniem różnych elementów, nie nastrajała zbyt optymistycznie. Warto jednak dotrwać do końca. W książce znajdziecie odpowiedź na pytanie, czy osoba, która traci wzrok, może się porozumieć z kimś, kto stracił mowę....
Książka, która wymaga spokoju, skupienia, wielokrotnego przeczytania. Mam wrażenie, że tylko wówczas można wyciągnąć z niej pełną wartość. Niestety ani na spokój, ani na skupienie nie mam ostatnio za dużo miejsca, więc przebrnąłem przez nią bardzo szybko, ale niestety bez większych emocji.
Książka, która wymaga spokoju, skupienia, wielokrotnego przeczytania. Mam wrażenie, że tylko wówczas można wyciągnąć z niej pełną wartość. Niestety ani na spokój, ani na skupienie nie mam ostatnio za dużo miejsca, więc przebrnąłem przez nią bardzo szybko, ale niestety bez większych emocji.
"To nie jest takie proste" zwykła mówić bohaterka "Lekcji greki". To samo miałam ochotę przekazać Han Kang.
Było w jej książce pewne poetyckie piękno, to prawda, ale ta poezja była bardzo płytka. Nie zrozumcie mnie źle, prostota to jedna z cech, jakie najbardziej cenię i w książkach, i w życiu; i nie ma nic piękniejszego niż prosty wiersz. "Lekcjom greki" po prostu brakowało głębi. Do jej interpretacji można by użyć jakiegoś ciężkiego klucza, szukać psychoanalitycznych tropów, ale po co, skoro książka nie broni się sama?
Nie jest zresztą zła, metafora niosła się dobrze, no ale właśnie - czułam, że była tylko metaforą, niczym więcej niż rzuconymi na wiatr słowami. Zresztą związek języka, słów z człowiekiem to był najciekawszy element tej powieści-wiersza. Myślałam, że może przyniesie mi coś głębszego, jakieś olśnienie; została tylko cisza.
Cisza też nie jest zła.
"To nie jest takie proste" zwykła mówić bohaterka "Lekcji greki". To samo miałam ochotę przekazać Han Kang.
Było w jej książce pewne poetyckie piękno, to prawda, ale ta poezja była bardzo płytka. Nie zrozumcie mnie źle, prostota to jedna z cech, jakie najbardziej cenię i w książkach, i w życiu; i nie ma nic piękniejszego niż prosty wiersz. "Lekcjom greki" po prostu...
Powieść o nauce martwego języka, czyli języka, którym już się nie mówi, bo nie ma takiej potrzeby. Metafora niezdolności czy też niechęci komunikowania. Błyskotliwe spojrzenie na świat, w którym elektronika zastępuje komunikację międzyludzką, genialne, bo nie ma ani słowa o tych wszystkich milczących, wpatrzonych w ekrany osobnikach, niewidzących świata dookoła, głuchych, bo w uszach mają słuchawki. Han Kang pisze o tym świecie w ogóle go nie opisując. Martwy język czyli starożytna greka to tylko odpowiednik tego, co się dzieje z językami nowożytnymi, które przestają być potrzebne. Bohaterowie powieści odnoszą się do swoich wewnętrznych przeżyć i wspomnień, znacznie częściej bolesnych niż radosnych. Gdzieś z dala od cywilizacji, w świecie przyrody, kryje się promyk nadziei.
To powieść o depresji, przejawiającej się zanikiem podstawowej formy relacji społecznej jaką jest rozmowa, czy też, w drugim wariancie, widzenie świata w jego bogatej wielobarwności. Mutyzm i zbliżająca się utrata wzroku.
Miałam znajomego, u którego rozwinął się mutyzm po przejściu na emeryturę. Z rodziną porozumiewał się karteczkami. Trafił kiedyś do szpitala z chorobą nerek, a tam zajęła się nim szpitalna psycholog. Rozpoznała depresję, rozpoczęła terapię. Zaczął mówić. Po zakończeniu hospitalizacji, z przyczyn organizacyjnych, nie kontynuował spotkań z tą psycholożką. Ponownie stracił zdolność mówienia.
Powieść o nauce martwego języka, czyli języka, którym już się nie mówi, bo nie ma takiej potrzeby. Metafora niezdolności czy też niechęci komunikowania. Błyskotliwe spojrzenie na świat, w którym elektronika zastępuje komunikację międzyludzką, genialne, bo nie ma ani słowa o tych wszystkich milczących, wpatrzonych w ekrany osobnikach, niewidzących świata dookoła, głuchych,...
... nasze powieki i usta...
"czasami zamykamy je od zewnątrz
a czasami solidnie ryglujemy od środka"
.
Kalejdoskop wspomnień i doznań szczelnie zamkniętych w wewnętrznym świecie dwójki głównych bohaterów. Ale jakże dziwny to świat, jakby przymglony, iluzoryczny, nierzeczywisty. W jakimś trybie spowolnienia i rozwodnienia, ciszy i ciemności, wszechobecnej dojmującej samotności. Nic w tej powieści nie jest nam dane, podarowane, wyłożone jak na dłoni. Musimy chwytać te okruchy, a lapidarność sklejać taśmą własnych domysłów i dopowiedzeń. W tym gąszczu efemeryczności i niedookreśleń można poczuć każde słowo niemal fizycznie, zmysłami, choć całość kryje się jakby za taflą szkła, słów i krwawiących wspomnień bohaterów. Tak samo niedostępnych, ulotnych, jak i w jakiś sposób drenujących naszą wrażliwość. Wymaga to jednak specyficznej emocjonalności, innego rodzaju "wewnętrznej elektrody", która być może pomaga przebić się przez tę emocjonalną ścianę między nami, a tworzonymi obrazami i bohaterami.
.
Nie jest to do końca moja proza, bo zanurzając się w jej poetyckości, jednocześnie miałam wrażenie, że pewne przestrzenie przez tę ulotność i lapidarność są mi niedostępne. Doceniam natomiast niebanalny pomysł na obraz samej relacji- niemej kobiety i tracącego wzrok mężczyzny, dla których martwy już język, jakim jest starożytna greka jest metaforycznym impulsem, by wyjść ze swojego wewnętrznego świata bólu i rozczarowania, otworzyć się na inną osobę, nawet jeśli początkowo nieśmiało i bez wprawy. Interesujące są nawiązania do filozofii, szczególnie Platona. Ciekawe pytania o iluzoryczność życia, śnienie zamiast istnienia, możliwość bliskości, kiedy "stoją serce przy sercu, usta przy ustach, wiecznie oddaleni". Wspomniany w powieści jest Borges- to być może klucz do interpretacji niektórych jej wątków. Lektura tej powieści to ciekawe doświadczenie, choć ta zbytnia jej niedostępność poprzez jakiś rodzaj wyczuwalnego przeze mnie dystansu (być może specyfika koreańskiej prozy) spowodowała, że nie do końca potrafiłam się w nią zaangażować tak, jakbym chciała. Ale doceniam, szczególnie jej metaforyczność. Warto się zmierzyć.
... nasze powieki i usta...
"czasami zamykamy je od zewnątrz
a czasami solidnie ryglujemy od środka"
.
Kalejdoskop wspomnień i doznań szczelnie zamkniętych w wewnętrznym świecie dwójki głównych bohaterów. Ale jakże dziwny to świat, jakby przymglony, iluzoryczny, nierzeczywisty. W jakimś trybie spowolnienia i rozwodnienia, ciszy i ciemności, wszechobecnej dojmującej...
Tym razem przedstawiono nam historię zwykłych ludzi, którzy muszą się zmierzyć z przeciwnościami losu. Ona przestała mówić, on traci wzrok. Pomiędzy nimi lekcje greki- języka starożytnego, martwego. Autorka kolejny raz udowadnia, że nie trzeba wiele słów, by w przejmujący sposób opisać emocje, relacje międzyludzkie czy otaczającą nas rzeczywistość. Poruszająca historia. Gorąco polecam
Tym razem przedstawiono nam historię zwykłych ludzi, którzy muszą się zmierzyć z przeciwnościami losu. Ona przestała mówić, on traci wzrok. Pomiędzy nimi lekcje greki- języka starożytnego, martwego. Autorka kolejny raz udowadnia, że nie trzeba wiele słów, by w przejmujący sposób opisać emocje, relacje międzyludzkie czy otaczającą nas rzeczywistość. Poruszająca historia....
Podobało mi się bardziej niż "Nie mówię żegnaj", coraz bardziej przekonuje mnie ta proza poetycka, a to bardzo trudny gatunek - raczej nie w odbiorze, a w tworzeniu (bo łatwo o nudę, banał, grafomanię nawet).
Podoba mi się ulotność opisywanych sytuacji, a także relacji międzyludzkich - właśnie w takiej tematyce dobrze sprawdza się proza poetycka. Jest też taka "niekokonkluzywna", co tutaj pasuje wręcz świetnie.
Przekonują mnie do tej książki także wątki związane z językiem: greckim (no i filozofia Greków), gramatyką, itd.
Ale w zestawieniu z Munro (wiem, że to całkiem nieporównywalne gatunki) Kang musi wypadać gorzej ;-) A do Munro muszę szybciutko wrócić.
Podobało mi się bardziej niż "Nie mówię żegnaj", coraz bardziej przekonuje mnie ta proza poetycka, a to bardzo trudny gatunek - raczej nie w odbiorze, a w tworzeniu (bo łatwo o nudę, banał, grafomanię nawet).
Podoba mi się ulotność opisywanych sytuacji, a także relacji międzyludzkich - właśnie w takiej tematyce dobrze sprawdza się proza poetycka. Jest też taka...
Historia dwojga ludzi zmagających się z osobistą tragedią. Ona – martwa za życia, zapada w letarg, apatię, ale uczęszcza na wykłady. On – wykłada gramatykę martwego języka, mierząc się z utratą wzroku. Dwa światy nakładają się na siebie w nieoczywisty sposób. Nieliczne wspomnienia bohaterów powracają, poruszają się i tworzą jasne wzory, wreszcie rozpraszają się, tracąc kontekst i znaczenie. Świat wewnętrzny bardziej skomplikowany niż rzeczywistość, która niesie cierpienie. Stąd też poddawanie w wątpliwość lub potwierdzanie słów Borgesa "świat to iluzja, żyć znaczy śnić". Możemy poszukiwać nieoczywistego lub zanurzać się w tym, co nieodkryte. Cisza – bardzo wymowna. Ciemność rozproszona przez możność wysłowienia tego, co kryje dusza.
Historia dwojga ludzi zmagających się z osobistą tragedią. Ona – martwa za życia, zapada w letarg, apatię, ale uczęszcza na wykłady. On – wykłada gramatykę martwego języka, mierząc się z utratą wzroku. Dwa światy nakładają się na siebie w nieoczywisty sposób. Nieliczne wspomnienia bohaterów powracają, poruszają się i tworzą jasne wzory, wreszcie rozpraszają się, tracąc...
Cóż tu napisać... Boje się krytykować, bo przecież Noblistka... Jednak autorka powinna bardziej dokładnie opisywać stany wewnętrzne bohaterów, bo daje jedynie muśnięcia, które pozostawiają niedosyt. Historia spotkania mężczyzny tracącego wzrok i niemej kobiety przybliża świat pełen problemów na pozór niewidocznych. Akcja dzieje się powoli i jakby za przesłoną. Tu chyba jest artyzm - umiejętność oddania świata przeżyć psychicznych i emocji za pomocą niewielu słów.
Cóż tu napisać... Boje się krytykować, bo przecież Noblistka... Jednak autorka powinna bardziej dokładnie opisywać stany wewnętrzne bohaterów, bo daje jedynie muśnięcia, które pozostawiają niedosyt. Historia spotkania mężczyzny tracącego wzrok i niemej kobiety przybliża świat pełen problemów na pozór niewidocznych. Akcja dzieje się powoli i jakby za przesłoną. Tu chyba jest...
Przeczytałam w dwa wieczory. Kiedy czytałam, podobała mi się taka... powolność, spokój narracji, ogólnie ciekawy był jej klimat. Jednak po miesiącu, który minął od jej przeczytania, ze zdziwieniem stwierdziłam, że prawie nic z niej nie pamiętam. Nie wdarli się do mojej pamięci ani serca jej bohaterowie, żadna scena nie pozostała - dlatego ocena niska, jak na powieść laureatki NN. Może z ciekawości zajrzę kiedyś do innej twórczości autorki, bo na podstawie tej jednej powieści nie wiem, za co tę nagrodę dostała.
Przeczytałam w dwa wieczory. Kiedy czytałam, podobała mi się taka... powolność, spokój narracji, ogólnie ciekawy był jej klimat. Jednak po miesiącu, który minął od jej przeczytania, ze zdziwieniem stwierdziłam, że prawie nic z niej nie pamiętam. Nie wdarli się do mojej pamięci ani serca jej bohaterowie, żadna scena nie pozostała - dlatego ocena niska, jak na powieść...
Pięknie napisana i wciągająca - przeczytałam ją w wolne popołudnie. To jednak sprawiło też, że się zastanowiłam - czy gdybym odłożyła książkę, to chętnie bym do niej wróciła? Wydaje mi się, że nie, że bohaterowie są zbyt dalecy ode mnie.
Natomiast sposób budowania postaci i piękny styl zachęcają mnie do sięgnięcia po inne książki autorki.
Pięknie napisana i wciągająca - przeczytałam ją w wolne popołudnie. To jednak sprawiło też, że się zastanowiłam - czy gdybym odłożyła książkę, to chętnie bym do niej wróciła? Wydaje mi się, że nie, że bohaterowie są zbyt dalecy ode mnie.
Natomiast sposób budowania postaci i piękny styl zachęcają mnie do sięgnięcia po inne książki autorki.
Autorka piszę w bardzo poetycki sposób co jest wspaniałe. Definitywnie zachęciła mnie do zapoznania się z innymi jej dziełami. Odnośnie "Lekcji Greki" - gdybym miała opisać ją jednym słowem to bym odpowiedziała: "głęboka". Bo taka właśnie jest. Przeszłość i styl życia każdego z opisanych bohaterów jest ciekawy i chwytający za serce i dusze. Ich interakcja jednak nie była tym czego do końca się spodziewałam i miałam nadzieję na coś jeszcze bardziej emocjonującego. Jednak w mojej ocenie bardzo fajna pozycja godna polecenia każdemu kto lubi tego typu książki.
Autorka piszę w bardzo poetycki sposób co jest wspaniałe. Definitywnie zachęciła mnie do zapoznania się z innymi jej dziełami. Odnośnie "Lekcji Greki" - gdybym miała opisać ją jednym słowem to bym odpowiedziała: "głęboka". Bo taka właśnie jest. Przeszłość i styl życia każdego z opisanych bohaterów jest ciekawy i chwytający za serce i dusze. Ich interakcja jednak nie była...
Lekcje greki przeczytałam tę książkę z czystej ciekawości ale niestety nie podobała mi się była nudna ale nie zniechęca mnie do sięgnięcia po inne utwory tej autorki .
Lekcje greki przeczytałam tę książkę z czystej ciekawości ale niestety nie podobała mi się była nudna ale nie zniechęca mnie do sięgnięcia po inne utwory tej autorki .
Są takie nieliczne książki, które ciężko opisać słowami. Postaram się jednak przedstawić swoje impresje związane z tą lekturą. Język zawsze pozostanie w jakieś części ułomny do wrażeń, odczuć, tego, co leży głębiej. Tym większe słowa uznania dla Han Kang, która dysponując czymś ograniczonym, stworzyła dzieło, które mówi o tym, co nieuchwytne.
Powieść opowiada też o smutku bycia człowiekiem. Moim zdaniem w nasze życie wpisany jest egzystencjalny cień, co doskonale udało się pokazać w tej lekturze. Autorka w bardzo sugestywny oraz poetycki sposób oddaje odczucia, oraz refleksje dwójki bohaterów. Mimo iż w utworze dominuje cierpienie, piękny styl w jakimś sensie sprawia, że ono aż tak nie przytłacza.
Han Kang bardzo dużą uwagę przywiązuje do języka. Poprzez minimalistyczne, ale dopracowane technicznie zadania, autorka stara się wyjść poza ograniczenia słów. Czujemy subtelne zapachy, słyszymy nawet najcichsze dźwięki, widzimy niemalże pojedyncze cząstki powietrza. Melodia powieściowego języka jest bliska perfekcji, dlatego wielkie gratulacje dla tłumaczki pani Justyny Najbar-Miller.
Wg autorki starożytna greka jest najdoskonalszym i jednym z najtrudniejszych języków. Czy coś, co jest martwe (jak greka), może dać nadzieję? Okazuje się, że tak. Greka połączyła dwójkę życiowych rozbitków w momencie, w którym oboje zaczęli tracić wiarę na lepsze jutro. Może właśnie sięgnięcie po coś zapomnianego, niepopularnego, trudnego, ale wartościowego jest receptą na zobaczenie na zachmurzonym nocnym niebie, tej wątłej, ledwo widocznej gwiazdy symbolizującej nadzieję.
Oczy i usta to podstawowe narzędzia poznawania i doświadczania świata. Wydaje się nam, że bez ich prawidłowego działania jesteśmy niepełni. Han Kang udowadnia, że to nieprawda. Mimo braku słów czy gasnącego wzroku bohaterowie są w stanie się komunikować. Cisza także niesie w sobie wiele treści, a ciemność nie stanowi nieprzekraczalnej przeszkody. A może właśnie język i wzrok przeszkadzają nam w odkryciu tego, co leży głębiej, tam, gdzie słowa i obrazy nie sięgają.
Lekcje greki” są świadectwem olbrzymiej wrażliwości oraz wielkich umiejętności pisarskich. To literatura, która mocno oddziałuje emocjonalnie, a jednocześnie skłania do intelektualnej refleksji. Mimo ogromu smutku na kartach powieści znajdziemy nadzieję, którą dają relacje międzyludzkie. To właśnie one sprawiają, że łatwiej nam zaakceptować mrok egzystencji.
Są takie nieliczne książki, które ciężko opisać słowami. Postaram się jednak przedstawić swoje impresje związane z tą lekturą. Język zawsze pozostanie w jakieś części ułomny do wrażeń, odczuć, tego, co leży głębiej. Tym większe słowa uznania dla Han Kang, która dysponując czymś ograniczonym, stworzyła dzieło, które mówi o tym, co nieuchwytne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść opowiada też o smutku...
Trudna. Oszczędna. Doceniłam ją dopiero po przeczytaniu kilku analiz i omówień. Może jeszcze kiedyś wrócę do twórczości tej noblistki.
Trudna. Oszczędna. Doceniłam ją dopiero po przeczytaniu kilku analiz i omówień. Może jeszcze kiedyś wrócę do twórczości tej noblistki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka delikatnym piórem i ze sporą dozą wrażliwości potrafi snuć piękne melancholijne historie, po których się po prostu siedzi i patrzy w dal.
Kolejne udane spotkanie z Han Kang i na pewno nie ostatnie, zdecydowanie warto się zapoznać z jej twórczością.
Autorka delikatnym piórem i ze sporą dozą wrażliwości potrafi snuć piękne melancholijne historie, po których się po prostu siedzi i patrzy w dal.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejne udane spotkanie z Han Kang i na pewno nie ostatnie, zdecydowanie warto się zapoznać z jej twórczością.
Jak wyglądałby nasz świat, gdybyśmy nigdy nie wykształcili języka? Czy wszystko można by przekazać dotykiem i gestem? A może byłby właśnie lepszy i pełniejszy, bo słowa nie wzbudzałyby nieporozumień?
W tej dość krótkiej formie autorka zderza ze sobą dwie postacie – kobietę, która przestaje mówić, oraz mężczyznę, który powoli traci zdolność widzenia. I jest to podstawa z potencjałem, jednakże mam wrażenie, że nic więcej poza nią nie ma. Że powstał ten jakże wspaniale kontrastujący pomysł, a reszta została dopisana w stylu chaosu i rozproszenia.
Jednym pozostałych filarów jest też tytułowy koncept. Ona przychodzi na lekcje, gdyż ma nadzieję, że jakieś słowo z martwej starożytnej greki obudzi w niej iskrę i znów zacznie mówić; on, wrócił do kraju po wielu latach pobytu w Niemczech i zamiast płynąć z nurtem koreańskiego, naucza o dziełach Platona i formach dokonanych. Te fragmenty eksploracji alfabetu i gramatyki były intrygujące, ale ich ilość była stosunkowo niewielka.
Reszta to wyrwane fragmenty rzeczywistości głównych bohaterów. Garść ich wspomnień, pisane przez nich listy, narracja skacząca z pierwszoosobowej do perspektywy obserwatora. Niektóre akapity były przeciągane i przesuwane do różnych linijek, by nadać zdaniom formę wiersza. Pojawiały się też pojedyncze strofy, lecz – tak jak sam styl Han Kang – ich brzmienie było raczej oszczędne.
Samo to w sobie powodowało, że choć początek mnie kupił to całość wypada raczej blado. Z jednej strony jest to czasem cecha lektur o niewielkiej ilości stron, bo ciężko się przywiązać do tworzonej przez nie rzeczywistości. Z drugiej jednak mnie nie przekonują książki zlepione z luźnych paragrafów, które fruwają i mają odbijać się w poetyckiej głębi. Nawet jeśli żywiłam jakieś nadzieje, co do rozwiązania fabularnego, końcówka wzbudziła we mnie taką niechęć, że natychmiast w głowie skreśliłam gwiazdkę z jej oceny.
Może to miało gdzieś prowadzić tylko… po co? Po co było dorzucać ten ostatni wątek, po co było wspominać o tym, ilu to on miał wielbicieli, po co tamta dziewczyna uderzyła go deską w twarz, po co te udawane pełne pompatycznych rozważań listy? Teraz książka ma dopracowane wydanie z piękną okładką, ale według mnie treść im niestety nie dorównuje.
ig: @tylkotrocheczytam
Jak wyglądałby nasz świat, gdybyśmy nigdy nie wykształcili języka? Czy wszystko można by przekazać dotykiem i gestem? A może byłby właśnie lepszy i pełniejszy, bo słowa nie wzbudzałyby nieporozumień?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej dość krótkiej formie autorka zderza ze sobą dwie postacie – kobietę, która przestaje mówić, oraz mężczyznę, który powoli traci zdolność widzenia. I jest to podstawa z...
Dość wymagająca lektura W czytaniu pomaga piękny styl - brawa dla autorki i dla tłumaczki. Imponujące jest też jak mało imion pojawia się na kartach książki. Cała książka, poza ostatnimi 10-15% jest w zasadzie chaotyczną, bardzo emocjonalną ekspozycją. Nie jest to lektura do chillu czy przed snem - wątki się nam pomieszają, a my zostaniemy z bez treści choć z ładnym tekstem.
Fabuły tu - poza końcówką - prawie brak. Poznajemy dwójkę bohaterów w rytm ich losowo pojawiających się w ich umysłach wspomnień. Składają się one na to czym ta książka jest - obrazem samotności i bezradności. Pogodzenia się z losem.
Dość wymagająca lektura W czytaniu pomaga piękny styl - brawa dla autorki i dla tłumaczki. Imponujące jest też jak mało imion pojawia się na kartach książki. Cała książka, poza ostatnimi 10-15% jest w zasadzie chaotyczną, bardzo emocjonalną ekspozycją. Nie jest to lektura do chillu czy przed snem - wątki się nam pomieszają, a my zostaniemy z bez treści choć z ładnym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze dla mnie spotkanie z Han Kang, ale na pewno sięgnę po jej inne książki.
Piękne, przejmujące, dotykające prawdy o samotności, o barierze niewyrażalności w żadnym ludzkim języku cierpienia, tęsknoty, utraconej miłości. Choć ciało pamięta i jest stworzone do bliskości.
Język Han Kang - oszczędny i prosty, a jednocześnie pełen poezji i drżący od znaczeń.
Cisza i ciemność - (nie)wybrane, dotykające bohaterów - obrazują (również naszą) monadyczną kondycję, samotność wśród ludzi i czasem rozpaczliwe szamotanie się w więzieniu języka, lub niemożności poskładania własnych doświadczeń w słowa, zdania, krzyk, jęk...
Cisza i głos - dwie strony tej samej monety.
A wszystko oddane oszczędną frazą, która sprawia, że obrazy i dźwięki, świst oddechu bohaterów - pojawiają się i brzmią w głowie podczas lektury.
Najlepiej usiąść gdzieś spokojnie i przeczytać na jeden raz, żeby nie zerwać delikatnie snutych nici opowieści, nastrojów i ulotnych chwil, w których język stara się objąć rzeczywistość pozajęzykową - życie, cierpienie, tęsknotę, odległość i bliskość.
Han Kang wie, że to niemożliwe i delikatnie prowadzi przez meandry tej niemożliwości.
Jej poetycka wrażliwość na głoski mowy, dźwięki natury i cywilizacji, kształt liter, dotyk - łączy wprost magicznie język ze zmysłami i emocjami.
Powieść (?), która pozwala smakować głoski i litery języka koreańskiego i starożytnej greki. Zobaczyć je jak w dziecięcym kalejdoskopie - w nieoczekiwanych układach - niczym w malarstwie monochromatycznym, gdzie każde pociągnięcie pędzlem przenosi widza w jakiś inny świat.
Przy okazji warto dodać, że atutem jest świetne tłumaczenie.
Pierwsze dla mnie spotkanie z Han Kang, ale na pewno sięgnę po jej inne książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękne, przejmujące, dotykające prawdy o samotności, o barierze niewyrażalności w żadnym ludzkim języku cierpienia, tęsknoty, utraconej miłości. Choć ciało pamięta i jest stworzone do bliskości.
Język Han Kang - oszczędny i prosty, a jednocześnie pełen poezji i drżący od znaczeń.
Cisza i...
Rozumiem zamysł, ale nie wyszło.
Rozumiem zamysł, ale nie wyszło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZainteresowanych zapraszam do oficjalnej recenzji, która może zawierać potencjalne spoilery.
Zainteresowanych zapraszam do oficjalnej recenzji, która może zawierać potencjalne spoilery.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie urzekła mnie ta historia, aczkolwiek doceniam jej potencjał.
Lektura była dość wymagająca, a fabuła chwilami, w moim odczuciu mocno pokręcona. Niby historia opowiedziana przez autorkę nie jest jakaś skomplikowana, ale sposób jej przedstawienia przez nią, nie do końca przypadł mi do gustu.
Zauważalny jest brak warsztatu pisarskiego, widać, że napisała ją poetka, a nie osoba obyta na co dzień z prozatorskim stylem prowadzenia narracji. Dla jednych może to być atutem, dla mnie niestety okazało się to być wadą tej książki.
Być może, pani Kang ma taki styl pisania, ale żeby się o tym przekonać, zamierzam sięgnąć po kolejną jej książkę, która już czeka na półce.
Nie urzekła mnie ta historia, aczkolwiek doceniam jej potencjał.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura była dość wymagająca, a fabuła chwilami, w moim odczuciu mocno pokręcona. Niby historia opowiedziana przez autorkę nie jest jakaś skomplikowana, ale sposób jej przedstawienia przez nią, nie do końca przypadł mi do gustu.
Zauważalny jest brak warsztatu pisarskiego, widać, że napisała ją poetka, a...
Przeczytałem i nie wiem o czym autorka chce opowiedzieć o filozofii, ludzkim cierpieniu, degradacji języka jako narzędzia komunikacji, niebezpieczeństwie rozmyślań egzystencjalnych.
Zaufałem noblistce jak dobremu przewodnikowi w trudnej górskiej wspinaczce zamiast szczytów otrzymałem literackie i myślowe rumowisko skalnych, niekiedy pięknych, odłamków.
Przeczytałem i nie wiem o czym autorka chce opowiedzieć o filozofii, ludzkim cierpieniu, degradacji języka jako narzędzia komunikacji, niebezpieczeństwie rozmyślań egzystencjalnych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaufałem noblistce jak dobremu przewodnikowi w trudnej górskiej wspinaczce zamiast szczytów otrzymałem literackie i myślowe rumowisko skalnych, niekiedy pięknych, odłamków.
W opowieści każda z postaci nosi jakąś fizyczną ułomność, która — w moim odczuciu — odsłania ułomności wewnętrzne. Te są udziałem nas wszystkich, choć nie zawsze są tak widoczne jak te zapisane na ciele bohaterów. Ten pomysł wydał mi się na początku niezwykle obiecujący.
Początek powieści był dla mnie odświeżający: zachwyciła mnie okładka, a także rytm i tempo narracji, które obiecywały coś nowego i uważnego. Z czasem jednak to poczucie świeżości zaczęło słabnąć. Pojawiło się wrażenie powtarzalności — jakby autorka krążyła wokół znanych już motywów, nie pogłębiając ich wystarczająco.
Ostatecznie książkę zamknęłam z poczuciem lekkiego rozczarowania: nie dlatego, że była zła, lecz dlatego, że potencjał, który tak wyraźnie zarysował się na początku, nie został w pełni wykorzystany.
W opowieści każda z postaci nosi jakąś fizyczną ułomność, która — w moim odczuciu — odsłania ułomności wewnętrzne. Te są udziałem nas wszystkich, choć nie zawsze są tak widoczne jak te zapisane na ciele bohaterów. Ten pomysł wydał mi się na początku niezwykle obiecujący.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek powieści był dla mnie odświeżający: zachwyciła mnie okładka, a także rytm i tempo narracji,...
“Lekcje greki” Han Kang - to spotkanie dwojga ludzi w Seulu.
Ona: w wyniku traumy traci prawo opieki nad synem i po raz drugi traci zdolność mówienia. Rozpoczyna lekcje starożytnej greki, mając nadzieję na odzyskanie głosu.
On: Nauczyciel greki, który traci wzrok. Rozdarty między wspomnieniami z młodości, a nadchodzącą ciemnością szuka sensu w filozofii.
Jest to książka o tym, co dzieje się wewnątrz człowieka. Zmusza do refleksji nad samotnością i barierami komunikacyjnymi. Dla fanów literatury ambitnej, spokojnej i bardzo emocjonalnej.
“Lekcje greki” Han Kang - to spotkanie dwojga ludzi w Seulu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOna: w wyniku traumy traci prawo opieki nad synem i po raz drugi traci zdolność mówienia. Rozpoczyna lekcje starożytnej greki, mając nadzieję na odzyskanie głosu.
On: Nauczyciel greki, który traci wzrok. Rozdarty między wspomnieniami z młodości, a nadchodzącą ciemnością szuka sensu w filozofii.
Jest to książka o...
„Lekcje greki” to książka, która bardzo mi się podobała i która na długo została we mnie po lekturze. To jedna z tych powieści, które czyta się w ciszy, powoli, z pełną uważnością, bo każdy fragment niesie ze sobą emocjonalny ciężar i znaczenie. Han Kang po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o sprawach najtrudniejszych w sposób subtelny, a jednocześnie porażająco celny.
Historia dwojga bohaterów, połączonych nauką języka greckiego i doświadczeniem straty, jest oszczędna w formie, ale niezwykle intensywna w odbiorze. Autorka nie potrzebuje dramatycznych zwrotów akcji ani rozbudowanej fabuły, by poruszyć czytelnika. Wystarczą milczenie, niedopowiedzenia i język, który staje się zarówno narzędziem komunikacji, jak i barierą nie do przekroczenia.
To, co najbardziej urzeka w „Lekcjach greki”, to sposób, w jaki Han Kang pisze o niemożności mówienia i rozumienia świata. Utrata głosu, utrata sensu, próba uchwycenia znaczenia poprzez język martwy stają się metaforą żałoby i samotności. Proza jest spokojna, precyzyjna i niezwykle elegancka, a jednocześnie pełna bólu, który nie jest narzucany, lecz cicho obecny na każdej stronie.
„Lekcje greki” to książka wymagająca, ale piękna. Nie epatuje emocjami, nie próbuje manipulować czytelnikiem, a mimo to potrafi złapać za serce i nie puścić. Dla mnie to jedna z najmocniejszych i najbardziej poruszających lektur Han Kang, taka, do której myślami wraca się długo po zamknięciu ostatniej strony.
„Lekcje greki” to książka, która bardzo mi się podobała i która na długo została we mnie po lekturze. To jedna z tych powieści, które czyta się w ciszy, powoli, z pełną uważnością, bo każdy fragment niesie ze sobą emocjonalny ciężar i znaczenie. Han Kang po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o sprawach najtrudniejszych w sposób subtelny, a jednocześnie porażająco...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🫒🖋️ Czułość, która zaczyna się od ciszy 🖋️🫒
🎭 Gatunek: powieść psychologiczna / literacka medytacja o języku i utracie
🌡️ Nastrój: szept, półmrok, skóra na bodźce – a pod spodem wielka tkliwość
🎧 Tryb czytania: powoli; najlepiej drugi raz (u mnie dopiero wtedy „odpaliło” na pełną moc)
⭐ Ocena ode mnie: 9/10 – za historię, konstrukcję i za to, jak niepostrzeżenie robi człowieka bardziej uważnym na drugiego
🧠 Sedno 🧠
To jest powieść o tym, co się dzieje, kiedy język przestaje być narzędziem, a zaczyna być problemem – i kiedy ciało (wzrok, słuch) stawia granice, których nie da się zagadać. Kang bierze tematy „ciężkie” – zanikający wzrok, głuchotę, emigrację, rozstania i powroty – i robi z nich nie dramat na pokaz, tylko cichą, precyzyjną opowieść o bliskości. Bez deklaracji. Bez szantażu emocjonalnego. Bez „patrz, jak cierpię”.
🪞 Migawka, która zostaje w głowie 🪞
Cisza na lekcji. Usta, które nie chcą wypuścić głosu. Litery (greckie – twarde, zimne), które niby są tylko gramatyką, a tak naprawdę są próbą odzyskania siebie. I drugi biegun: człowiek, który traci widzenie – i nagle świat staje się bardziej czasem niż obrazem.
🧩 Co tu jest genialne (i czemu drugi raz działa mocniej) 🧩
🔹 Styl Kang działa jak soczewka: za pierwszym razem widzisz formę, za drugim zaczynasz widzieć człowieka pod formą.
🔹 Konstrukcja jest literacko kapitalna: równoległe perspektywy, napięcie budowane nie akcją, tylko detalem i rytmem (oddech, światło, dźwięk, brak dźwięku).
🔹 Ta książka jest odważna w jeden sposób: nie podkręca emocji – ona je wycisza, a przez to boli bardziej.
🌑 O czym to jest „naprawdę” (u mnie) 🌑
O tym, że utrata nie zawsze robi z człowieka ruinę – czasem robi go bardziej uważnym. I że kontakt z drugim człowiekiem bywa jak nauka alfabetu: powolna, frustrująca, a na końcu… olśniewająca.
🎯 Dla kogo 🎯
✅ jeśli lubisz literaturę, która nie krzyczy, tylko zostawia drzazgę
✅ jeśli ciekawi cię język jako „organ” (który może zaniknąć)
✅ jeśli chcesz książki, po której wychodzisz ciszej, ale mądrzej
❌ jeśli oczekujesz fabuły „z napędem” i szybkich zwrotów
🔑 Wytrych pamięci 🔑
To jest jedna z tych książek, które nie mówią: „bądź wrażliwy”. One robią coś sprytniejszego: przestawiają ci ostrość. I nagle – bez przymusu – zaczynasz widzieć (i słyszeć) drugiego człowieka uważniej.
📖 To książka, która nie podnosi głosu – a i tak zostawia echo.
🫒🖋️ Czułość, która zaczyna się od ciszy 🖋️🫒
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🎭 Gatunek: powieść psychologiczna / literacka medytacja o języku i utracie
🌡️ Nastrój: szept, półmrok, skóra na bodźce – a pod spodem wielka tkliwość
🎧 Tryb czytania: powoli; najlepiej drugi raz (u mnie dopiero wtedy „odpaliło” na pełną moc)
⭐ Ocena ode mnie: 9/10 – za historię, konstrukcję i za to, jak niepostrzeżenie robi...
Jest coś ładnego w tej książce, choć to nie mroczna poezja, która ją przenika. Przez większość książki brakowało mi akcji, wydawała mi się dość przypadkowym połączeniem różnych elementów, nie nastrajała zbyt optymistycznie. Warto jednak dotrwać do końca. W książce znajdziecie odpowiedź na pytanie, czy osoba, która traci wzrok, może się porozumieć z kimś, kto stracił mowę. Ten koncept przyciągnął mnie do tej książki, jednak to za mało.
Jest coś ładnego w tej książce, choć to nie mroczna poezja, która ją przenika. Przez większość książki brakowało mi akcji, wydawała mi się dość przypadkowym połączeniem różnych elementów, nie nastrajała zbyt optymistycznie. Warto jednak dotrwać do końca. W książce znajdziecie odpowiedź na pytanie, czy osoba, która traci wzrok, może się porozumieć z kimś, kto stracił mowę....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, która wymaga spokoju, skupienia, wielokrotnego przeczytania. Mam wrażenie, że tylko wówczas można wyciągnąć z niej pełną wartość. Niestety ani na spokój, ani na skupienie nie mam ostatnio za dużo miejsca, więc przebrnąłem przez nią bardzo szybko, ale niestety bez większych emocji.
Książka, która wymaga spokoju, skupienia, wielokrotnego przeczytania. Mam wrażenie, że tylko wówczas można wyciągnąć z niej pełną wartość. Niestety ani na spokój, ani na skupienie nie mam ostatnio za dużo miejsca, więc przebrnąłem przez nią bardzo szybko, ale niestety bez większych emocji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"To nie jest takie proste" zwykła mówić bohaterka "Lekcji greki". To samo miałam ochotę przekazać Han Kang.
Było w jej książce pewne poetyckie piękno, to prawda, ale ta poezja była bardzo płytka. Nie zrozumcie mnie źle, prostota to jedna z cech, jakie najbardziej cenię i w książkach, i w życiu; i nie ma nic piękniejszego niż prosty wiersz. "Lekcjom greki" po prostu brakowało głębi. Do jej interpretacji można by użyć jakiegoś ciężkiego klucza, szukać psychoanalitycznych tropów, ale po co, skoro książka nie broni się sama?
Nie jest zresztą zła, metafora niosła się dobrze, no ale właśnie - czułam, że była tylko metaforą, niczym więcej niż rzuconymi na wiatr słowami. Zresztą związek języka, słów z człowiekiem to był najciekawszy element tej powieści-wiersza. Myślałam, że może przyniesie mi coś głębszego, jakieś olśnienie; została tylko cisza.
Cisza też nie jest zła.
"To nie jest takie proste" zwykła mówić bohaterka "Lekcji greki". To samo miałam ochotę przekazać Han Kang.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByło w jej książce pewne poetyckie piękno, to prawda, ale ta poezja była bardzo płytka. Nie zrozumcie mnie źle, prostota to jedna z cech, jakie najbardziej cenię i w książkach, i w życiu; i nie ma nic piękniejszego niż prosty wiersz. "Lekcjom greki" po prostu...
Powieść o nauce martwego języka, czyli języka, którym już się nie mówi, bo nie ma takiej potrzeby. Metafora niezdolności czy też niechęci komunikowania. Błyskotliwe spojrzenie na świat, w którym elektronika zastępuje komunikację międzyludzką, genialne, bo nie ma ani słowa o tych wszystkich milczących, wpatrzonych w ekrany osobnikach, niewidzących świata dookoła, głuchych, bo w uszach mają słuchawki. Han Kang pisze o tym świecie w ogóle go nie opisując. Martwy język czyli starożytna greka to tylko odpowiednik tego, co się dzieje z językami nowożytnymi, które przestają być potrzebne. Bohaterowie powieści odnoszą się do swoich wewnętrznych przeżyć i wspomnień, znacznie częściej bolesnych niż radosnych. Gdzieś z dala od cywilizacji, w świecie przyrody, kryje się promyk nadziei.
To powieść o depresji, przejawiającej się zanikiem podstawowej formy relacji społecznej jaką jest rozmowa, czy też, w drugim wariancie, widzenie świata w jego bogatej wielobarwności. Mutyzm i zbliżająca się utrata wzroku.
Miałam znajomego, u którego rozwinął się mutyzm po przejściu na emeryturę. Z rodziną porozumiewał się karteczkami. Trafił kiedyś do szpitala z chorobą nerek, a tam zajęła się nim szpitalna psycholog. Rozpoznała depresję, rozpoczęła terapię. Zaczął mówić. Po zakończeniu hospitalizacji, z przyczyn organizacyjnych, nie kontynuował spotkań z tą psycholożką. Ponownie stracił zdolność mówienia.
Powieść o nauce martwego języka, czyli języka, którym już się nie mówi, bo nie ma takiej potrzeby. Metafora niezdolności czy też niechęci komunikowania. Błyskotliwe spojrzenie na świat, w którym elektronika zastępuje komunikację międzyludzką, genialne, bo nie ma ani słowa o tych wszystkich milczących, wpatrzonych w ekrany osobnikach, niewidzących świata dookoła, głuchych,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to... nasze powieki i usta...
"czasami zamykamy je od zewnątrz
a czasami solidnie ryglujemy od środka"
.
Kalejdoskop wspomnień i doznań szczelnie zamkniętych w wewnętrznym świecie dwójki głównych bohaterów. Ale jakże dziwny to świat, jakby przymglony, iluzoryczny, nierzeczywisty. W jakimś trybie spowolnienia i rozwodnienia, ciszy i ciemności, wszechobecnej dojmującej samotności. Nic w tej powieści nie jest nam dane, podarowane, wyłożone jak na dłoni. Musimy chwytać te okruchy, a lapidarność sklejać taśmą własnych domysłów i dopowiedzeń. W tym gąszczu efemeryczności i niedookreśleń można poczuć każde słowo niemal fizycznie, zmysłami, choć całość kryje się jakby za taflą szkła, słów i krwawiących wspomnień bohaterów. Tak samo niedostępnych, ulotnych, jak i w jakiś sposób drenujących naszą wrażliwość. Wymaga to jednak specyficznej emocjonalności, innego rodzaju "wewnętrznej elektrody", która być może pomaga przebić się przez tę emocjonalną ścianę między nami, a tworzonymi obrazami i bohaterami.
.
Nie jest to do końca moja proza, bo zanurzając się w jej poetyckości, jednocześnie miałam wrażenie, że pewne przestrzenie przez tę ulotność i lapidarność są mi niedostępne. Doceniam natomiast niebanalny pomysł na obraz samej relacji- niemej kobiety i tracącego wzrok mężczyzny, dla których martwy już język, jakim jest starożytna greka jest metaforycznym impulsem, by wyjść ze swojego wewnętrznego świata bólu i rozczarowania, otworzyć się na inną osobę, nawet jeśli początkowo nieśmiało i bez wprawy. Interesujące są nawiązania do filozofii, szczególnie Platona. Ciekawe pytania o iluzoryczność życia, śnienie zamiast istnienia, możliwość bliskości, kiedy "stoją serce przy sercu, usta przy ustach, wiecznie oddaleni". Wspomniany w powieści jest Borges- to być może klucz do interpretacji niektórych jej wątków. Lektura tej powieści to ciekawe doświadczenie, choć ta zbytnia jej niedostępność poprzez jakiś rodzaj wyczuwalnego przeze mnie dystansu (być może specyfika koreańskiej prozy) spowodowała, że nie do końca potrafiłam się w nią zaangażować tak, jakbym chciała. Ale doceniam, szczególnie jej metaforyczność. Warto się zmierzyć.
... nasze powieki i usta...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"czasami zamykamy je od zewnątrz
a czasami solidnie ryglujemy od środka"
.
Kalejdoskop wspomnień i doznań szczelnie zamkniętych w wewnętrznym świecie dwójki głównych bohaterów. Ale jakże dziwny to świat, jakby przymglony, iluzoryczny, nierzeczywisty. W jakimś trybie spowolnienia i rozwodnienia, ciszy i ciemności, wszechobecnej dojmującej...
Książka, która wprowadziła mnie w stan medytacji. Powolna, bez szybkiej fabuły, ale za to gęsta emocjonalnie.
-----------------
Książka, która wprowadziła mnie w stan medytacji. Powolna, bez szybkiej fabuły, ale za to gęsta emocjonalnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to-----------------
Bardzo dobra proza poetycka. Studium samotności, lęków, cierpienia, potrzeby bliskości. Zasłużony Nobel.
Bardzo dobra proza poetycka. Studium samotności, lęków, cierpienia, potrzeby bliskości. Zasłużony Nobel.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem przedstawiono nam historię zwykłych ludzi, którzy muszą się zmierzyć z przeciwnościami losu. Ona przestała mówić, on traci wzrok. Pomiędzy nimi lekcje greki- języka starożytnego, martwego. Autorka kolejny raz udowadnia, że nie trzeba wiele słów, by w przejmujący sposób opisać emocje, relacje międzyludzkie czy otaczającą nas rzeczywistość. Poruszająca historia. Gorąco polecam
Tym razem przedstawiono nam historię zwykłych ludzi, którzy muszą się zmierzyć z przeciwnościami losu. Ona przestała mówić, on traci wzrok. Pomiędzy nimi lekcje greki- języka starożytnego, martwego. Autorka kolejny raz udowadnia, że nie trzeba wiele słów, by w przejmujący sposób opisać emocje, relacje międzyludzkie czy otaczającą nas rzeczywistość. Poruszająca historia....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobało mi się bardziej niż "Nie mówię żegnaj", coraz bardziej przekonuje mnie ta proza poetycka, a to bardzo trudny gatunek - raczej nie w odbiorze, a w tworzeniu (bo łatwo o nudę, banał, grafomanię nawet).
Podoba mi się ulotność opisywanych sytuacji, a także relacji międzyludzkich - właśnie w takiej tematyce dobrze sprawdza się proza poetycka. Jest też taka "niekokonkluzywna", co tutaj pasuje wręcz świetnie.
Przekonują mnie do tej książki także wątki związane z językiem: greckim (no i filozofia Greków), gramatyką, itd.
Ale w zestawieniu z Munro (wiem, że to całkiem nieporównywalne gatunki) Kang musi wypadać gorzej ;-) A do Munro muszę szybciutko wrócić.
Podobało mi się bardziej niż "Nie mówię żegnaj", coraz bardziej przekonuje mnie ta proza poetycka, a to bardzo trudny gatunek - raczej nie w odbiorze, a w tworzeniu (bo łatwo o nudę, banał, grafomanię nawet).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodoba mi się ulotność opisywanych sytuacji, a także relacji międzyludzkich - właśnie w takiej tematyce dobrze sprawdza się proza poetycka. Jest też taka...
Historia dwojga ludzi zmagających się z osobistą tragedią. Ona – martwa za życia, zapada w letarg, apatię, ale uczęszcza na wykłady. On – wykłada gramatykę martwego języka, mierząc się z utratą wzroku. Dwa światy nakładają się na siebie w nieoczywisty sposób. Nieliczne wspomnienia bohaterów powracają, poruszają się i tworzą jasne wzory, wreszcie rozpraszają się, tracąc kontekst i znaczenie. Świat wewnętrzny bardziej skomplikowany niż rzeczywistość, która niesie cierpienie. Stąd też poddawanie w wątpliwość lub potwierdzanie słów Borgesa "świat to iluzja, żyć znaczy śnić". Możemy poszukiwać nieoczywistego lub zanurzać się w tym, co nieodkryte. Cisza – bardzo wymowna. Ciemność rozproszona przez możność wysłowienia tego, co kryje dusza.
Historia dwojga ludzi zmagających się z osobistą tragedią. Ona – martwa za życia, zapada w letarg, apatię, ale uczęszcza na wykłady. On – wykłada gramatykę martwego języka, mierząc się z utratą wzroku. Dwa światy nakładają się na siebie w nieoczywisty sposób. Nieliczne wspomnienia bohaterów powracają, poruszają się i tworzą jasne wzory, wreszcie rozpraszają się, tracąc...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż tu napisać... Boje się krytykować, bo przecież Noblistka... Jednak autorka powinna bardziej dokładnie opisywać stany wewnętrzne bohaterów, bo daje jedynie muśnięcia, które pozostawiają niedosyt. Historia spotkania mężczyzny tracącego wzrok i niemej kobiety przybliża świat pełen problemów na pozór niewidocznych. Akcja dzieje się powoli i jakby za przesłoną. Tu chyba jest artyzm - umiejętność oddania świata przeżyć psychicznych i emocji za pomocą niewielu słów.
Cóż tu napisać... Boje się krytykować, bo przecież Noblistka... Jednak autorka powinna bardziej dokładnie opisywać stany wewnętrzne bohaterów, bo daje jedynie muśnięcia, które pozostawiają niedosyt. Historia spotkania mężczyzny tracącego wzrok i niemej kobiety przybliża świat pełen problemów na pozór niewidocznych. Akcja dzieje się powoli i jakby za przesłoną. Tu chyba jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam w dwa wieczory. Kiedy czytałam, podobała mi się taka... powolność, spokój narracji, ogólnie ciekawy był jej klimat. Jednak po miesiącu, który minął od jej przeczytania, ze zdziwieniem stwierdziłam, że prawie nic z niej nie pamiętam. Nie wdarli się do mojej pamięci ani serca jej bohaterowie, żadna scena nie pozostała - dlatego ocena niska, jak na powieść laureatki NN. Może z ciekawości zajrzę kiedyś do innej twórczości autorki, bo na podstawie tej jednej powieści nie wiem, za co tę nagrodę dostała.
Przeczytałam w dwa wieczory. Kiedy czytałam, podobała mi się taka... powolność, spokój narracji, ogólnie ciekawy był jej klimat. Jednak po miesiącu, który minął od jej przeczytania, ze zdziwieniem stwierdziłam, że prawie nic z niej nie pamiętam. Nie wdarli się do mojej pamięci ani serca jej bohaterowie, żadna scena nie pozostała - dlatego ocena niska, jak na powieść...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięknie napisana i wciągająca - przeczytałam ją w wolne popołudnie. To jednak sprawiło też, że się zastanowiłam - czy gdybym odłożyła książkę, to chętnie bym do niej wróciła? Wydaje mi się, że nie, że bohaterowie są zbyt dalecy ode mnie.
Natomiast sposób budowania postaci i piękny styl zachęcają mnie do sięgnięcia po inne książki autorki.
Pięknie napisana i wciągająca - przeczytałam ją w wolne popołudnie. To jednak sprawiło też, że się zastanowiłam - czy gdybym odłożyła książkę, to chętnie bym do niej wróciła? Wydaje mi się, że nie, że bohaterowie są zbyt dalecy ode mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatomiast sposób budowania postaci i piękny styl zachęcają mnie do sięgnięcia po inne książki autorki.
Autorka piszę w bardzo poetycki sposób co jest wspaniałe. Definitywnie zachęciła mnie do zapoznania się z innymi jej dziełami. Odnośnie "Lekcji Greki" - gdybym miała opisać ją jednym słowem to bym odpowiedziała: "głęboka". Bo taka właśnie jest. Przeszłość i styl życia każdego z opisanych bohaterów jest ciekawy i chwytający za serce i dusze. Ich interakcja jednak nie była tym czego do końca się spodziewałam i miałam nadzieję na coś jeszcze bardziej emocjonującego. Jednak w mojej ocenie bardzo fajna pozycja godna polecenia każdemu kto lubi tego typu książki.
Autorka piszę w bardzo poetycki sposób co jest wspaniałe. Definitywnie zachęciła mnie do zapoznania się z innymi jej dziełami. Odnośnie "Lekcji Greki" - gdybym miała opisać ją jednym słowem to bym odpowiedziała: "głęboka". Bo taka właśnie jest. Przeszłość i styl życia każdego z opisanych bohaterów jest ciekawy i chwytający za serce i dusze. Ich interakcja jednak nie była...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoceniam, ale niestety zupełnie do mnie nie trafiła. Chętnie jeszcze kiedyś dla porównania sięgnę po inną książkę tej autorki.
Doceniam, ale niestety zupełnie do mnie nie trafiła. Chętnie jeszcze kiedyś dla porównania sięgnę po inną książkę tej autorki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekcje greki przeczytałam tę książkę z czystej ciekawości ale niestety nie podobała mi się była nudna ale nie zniechęca mnie do sięgnięcia po inne utwory tej autorki .
Lekcje greki przeczytałam tę książkę z czystej ciekawości ale niestety nie podobała mi się była nudna ale nie zniechęca mnie do sięgnięcia po inne utwory tej autorki .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to