Bardzo dobry zbiór opowiadań dwóch autorów. Fanom horroru obu panów przedstawiać raczej nie trzeba. Opowiadania krótkie i bardzo krótkie, ale kto powiedział, że dobry tekst musi być długi. Czynniki "creepy" i "scary" obecne i to w dużej ilości. Można się bać i o to przecież przy czytaniu horrorów chodzi. Małe ostrzeżenie dla wrażliwszych czytelników ... miejscami jest ciut obrzydliwie, ale wszystko mieści się w ramach gatunku.
Mnie się podobało :)
Bardzo dobry zbiór opowiadań dwóch autorów. Fanom horroru obu panów przedstawiać raczej nie trzeba. Opowiadania krótkie i bardzo krótkie, ale kto powiedział, że dobry tekst musi być długi. Czynniki "creepy" i "scary" obecne i to w dużej ilości. Można się bać i o to przecież przy czytaniu horrorów chodzi. Małe ostrzeżenie dla wrażliwszych czytelników ... miejscami jest ciut...
Nareszcie doczekałem się dobrego, mocnego zbioru opowiadań. Jest ich dwanaście, sześć Tomasza Czarnego i sześć Łukasza Radeckiego. Obaj autorzy znani są z wcześniejszych twórczości na polu gatunku horroru i gore. Jak to miło, że razem połączyli swoje siły, by stworzyć to małe, ale treściwe dzieło pełne brutalności, flaków i badań nad ludzką naturą. Obaj autorzy doskonale balansują na granicy dobrego smaku. Jeśli jesteś miłośnikiem horroru ekstremalnego koniecznie musisz przeczytać. Te opowiadania na długo pozostają w pamięci.
Nareszcie doczekałem się dobrego, mocnego zbioru opowiadań. Jest ich dwanaście, sześć Tomasza Czarnego i sześć Łukasza Radeckiego. Obaj autorzy znani są z wcześniejszych twórczości na polu gatunku horroru i gore. Jak to miło, że razem połączyli swoje siły, by stworzyć to małe, ale treściwe dzieło pełne brutalności, flaków i badań nad ludzką naturą. Obaj autorzy doskonale...
Pozycja ta to zbiór dwunastu opowiadań.
6 z nich napisał Tomek Czarny, a drugie 6 jest wytworem Łukasza Radeckiego.
Łukasza znam z takich książek jak świetne "Miasteczko" (napisane wraz z Robertem Cichowlasem), fenomenalne "Królestwo Gore", "Nienasycony", "Świrownia", ale Łukasz pisze też książki dla dzieci (na przykład cykl Plemiona)!
Tomka natomiast znam z takich książek, jak mój szatańsko dobry patronat "Głosy na wietrze", kolejny fantastyczny patronat "Trylogia Gniewu", "Siostra", "Do piekła i z powrotem", przekozacki "Folk" napisany z Marcinem Piotrowskim czy też "Sekrety" stworzone wraz z Johnem Eversonem.
Obaj siedzą w grozie już ładnych kilkanaście lat (o czym zresztą każdy z nich wspomina w posłowiu), dzięki czemu ich opowiadania są makabryczne, przesycone krwią, mroczne i tak cholernie dobre!
Zbiorek zaczyna się jednak dość spokojnie jak na chłopaków, a pi3rd0lnięci3 zaczyna się nieco dalej. Tak jakby Panowie chcieli nas wprowadzić, przygotować nieco na to, co nadejdzie.
Od początku natomiast czuć ten lepki, gęsty klimat, do jakiego przez lata tworzenia Łukasz i Tomek nas przyzwyczaili, i on z każdym opowiadaniem narasta. Faktycznie teksty te przekazują różne ludzkie bolączki, z tym że przedstawione dość brut4lni3, bez większych zahamowań.
Pamiętam do dziś jaką ekscytację czułam czytając "Królestwo Gore" Łukasza (mega zayebiście było wpaść z nią po podpis na targach w Poznaniu!🤘) i tutaj Łukasz wywołał u mnie podobne uczucia. Tomek też potrafi taki efekt wywołać, jego teksty też wzbudzają ciary przechodzące przez całe ciało i mocno wrzynają się w głowę ("Głosy w głowie" do dziś są i w moim umyśle...)!
To połączenie daje ekstremalnie mocnego kopa. Swego czasu w TVP puszczali fantastyczne wieczorynki, natomiast obecnie bawię się tak samo dobrze przy tekstach Czarnego i Radeckiego.
Tak więc podsumowując - jeśli moje wypociny cokolwiek tu znaczą, to wierzcie na słowo, że to petarda, i biegnijcie do sklepu ją nabyć. Gwarantuję Wam piekielnie dobrą zabawę.
Pozycja ta to zbiór dwunastu opowiadań.
6 z nich napisał Tomek Czarny, a drugie 6 jest wytworem Łukasza Radeckiego.
Łukasza znam z takich książek jak świetne "Miasteczko" (napisane wraz z Robertem Cichowlasem), fenomenalne "Królestwo Gore", "Nienasycony", "Świrownia", ale Łukasz pisze też książki dla dzieci (na przykład cykl Plemiona)!
„Dźwięk pękającej skóry nie był tak okropny i przerażający, jak te, które nastąpiły potem. Najpierw usłyszałem jak coś bulgocze, przelewa się i wreszcie z obrzydliwym plaśnięciem chlupnęło na panele. Wyobraźnia podsuwała mi obraz rozlewających się wnętrzności i spadających na podłogę jelit, wypadających z najpiękniejszego ciała jakie widziałem.”
Łukasz Radecki, „Wzór”
„Facet z ogromnym młotem, ubrany w więzienny, zielony kombinezon uniform roztrzaskał mu czaszkę w drobny mak. Dziewczyna nawet nie zdążyła się uchylić. W jej stronę poleciały kawałki czaszki i mózgu. Krew Szczura opryskała ją obficie. Upadła na ziemię, zaczęła krzyczeć, gdy olbrzym kontynuował masakrę na ciele chłopaka. Młot miażdżył mu czaszkę i kości, jakby jego ciało było tylko zabawkową kukiełką.”
Tomasz Czarny, „Martwy lunapark”
„Strych okazał się ogromny, a całą jego przestrzeń pokrywały gęste, białoszare pajęczyny. Kilkadziesiąt metrów kwadratowych było zasnutych upiornymi zasłonami, w których tkwiły dziesiątki okaleczonych ciał. Widział postrzępione truchła, z których wyżarto wnętrzności, potrzaskane czaszki pozbawione mózgu, wysuszone zwłoki, z przerażeniem i cierpieniem wypisanym na mar twych twarzach. Niektóre ciała były ledwie naruszone, inne stanowiły trudno rozpoznawalne resztki. Zaschnięte kończyny, oderwane ręce, nogi, bezgłowe korpusy odarte ze skóry.”
Łukasz Radecki „Łowca”
Patrząc na ostatnie ruchy pisarzy związanych z horrorem ekstremalnym, śmiało mogę napisać, że w tym roku fani tego podgatunku mają syto zastawiony stół. Ekstrema w Polsce to niechciany bękart gatunku i nie ma się co czarować, że nastąpi zmiana, jednak na scenie mamy kilku oddanych sprawie pisarzy, którzy godnie reprezentują, podtrzymują poziom i mimo przeciwności losu piszą i wydają kolejne książki.
Dziś chciałbym opowiedzieć Wam o duecie autorów, którzy ze względu na swój okres działalności, jak i ilość wydanych publikacji, śmiało mogą być nazywani weteranami ekstremy. Tomek Czarny i Łukasz Radecki, których w zasadzie nie trzeba przedstawiać, w końcu połączyli siły i oddali w nasze ręce zbiór pt. "Wszystko, co boli".
Tworząc dzisiejszą opinię nie potrafię odpowiedzieć, kiedy powstawały prezentowane opowiadania, jednak wydaje mi się, że historie mogły być tworzone w różnym okresie życiowych doświadczeń i inspiracji. Panowie Radecki i Czarny oddając w nasze ręce dwanaście premierowych historii udowadniają, że horror ekstremalny to coś więcej niż brutalność dla brutalności, i że nasze zwierzęce instynkty kryją się pod bardzo cienkimi maskami.
Opisywanie wrażeń z lektury każdego opowiadania mijałoby się z celem, dlatego w kolejnych akapitach pozwolę sobie na wyróżnienie trzech najlepszych opowiadań danego autora. Pamiętajcie jednak, że moja ocena jest zawsze subiektywna, i że sześć różnorodnych opowiadań może prowadzić do innych wniosków i dyskusji.
Prezentowany zbiór otwiera opowiadanie autorstwa Tomka Czarnego, więc pozwolę sobie zacząć od niego. Tomek jest autorem, który na scenie działa już długie lata, więc naturalnie miałem spore porównanie w stosunku do jego poprzednich opowiadań i powieści. Analizując zawarte tu opowiadania, uważam że najlepiej odnajduje się w historiach dramatycznych, w takich, gdzie dobro zostaje tłamszone przez wszechobecne zło.
Na szczególne wyróżnienie zasługują opowiadania pt. „Terror”, w którym państwo ingeruje w obywateli i bez skrupułów usuwa rzekomo bezproduktywne jednostki, „Przesilenie” stanowiące połączenie znęcania się nad własną rodziną oraz głosów wydobywających się z poddasza, a także „Martwy lunapark”, w którym autor wprost nawiązuje do sylwetki Thomasa Ligottiego i jego najbardziej znanego dzieła pt. „Lunaparki przy stacjach benzynowych”. Po lekturze historii autorstwa Czarnego, nie mam wątpliwości, że ten w dalszym ciągu eksperymentuje z literaturą i szuka swojej własnej drogi.
Nie mam pewności, czy Tomek był pomysłodawcą tego niecodziennego duetu, ale jeśli tak to należy mu się medal za ponowne przekonanie Łukasza do ekstremy. Wiem, że ten przez ostatnie lata nie zamykał się na grozę, jednak mam wrażenie, że do dzisiejszego zbioru, jakoś mało było go w fandomie.
W swoim opowiadaniach Radecki zaprezentował głębię, która zasługuje na większą analizę, jednak w dzisiejszym tekście najbardziej chciałbym wyróżnić opowiadania pt. „Waldemar”, „Szczęśliwe małżeństwo” oraz „Wzór”. Pierwsze z nich zasługuje na uznanie ze względu na przewijającą się postać Marka Sabata (znana wam postać wykreowana przez Guya N. Smitha) i jego wpływu na świat przedstawiony, drugie za nieoczywisty element zaskoczenia i gorzką rzeczywistość wielu polskich domów, natomiast trzecie za niesamowite pobudzanie wyobraźni czytelników i zaprezentowanie historii zgrabnie balansującej na granicy niedopowiedzenia i ekstremy.
Podsumowując, uważam że „Wszystko, co boli”, to dobry zbiór, któremu warto poświęcić kilka wieczorów. Twórczość obu Panów różni się w zasadzie wszystkim, jednak nie mam wątpliwości, że razem tworzą unikatowy obraz, który dosłownie ocieka czerwienią.
„Dźwięk pękającej skóry nie był tak okropny i przerażający, jak te, które nastąpiły potem. Najpierw usłyszałem jak coś bulgocze, przelewa się i wreszcie z obrzydliwym plaśnięciem chlupnęło na panele. Wyobraźnia podsuwała mi obraz rozlewających się wnętrzności i spadających na podłogę jelit, wypadających z najpiękniejszego ciała jakie widziałem.”
Łukasz Radecki, „Wzór”...
Krótkie, przyzwoite opowiadania z tematyki horrorów. Myślę że większość fanów tego gatunku nie pogardzi. Polecam
Krótkie, przyzwoite opowiadania z tematyki horrorów. Myślę że większość fanów tego gatunku nie pogardzi. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobry zbiór opowiadań dwóch autorów. Fanom horroru obu panów przedstawiać raczej nie trzeba. Opowiadania krótkie i bardzo krótkie, ale kto powiedział, że dobry tekst musi być długi. Czynniki "creepy" i "scary" obecne i to w dużej ilości. Można się bać i o to przecież przy czytaniu horrorów chodzi. Małe ostrzeżenie dla wrażliwszych czytelników ... miejscami jest ciut obrzydliwie, ale wszystko mieści się w ramach gatunku.
Mnie się podobało :)
Bardzo dobry zbiór opowiadań dwóch autorów. Fanom horroru obu panów przedstawiać raczej nie trzeba. Opowiadania krótkie i bardzo krótkie, ale kto powiedział, że dobry tekst musi być długi. Czynniki "creepy" i "scary" obecne i to w dużej ilości. Można się bać i o to przecież przy czytaniu horrorów chodzi. Małe ostrzeżenie dla wrażliwszych czytelników ... miejscami jest ciut...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNareszcie doczekałem się dobrego, mocnego zbioru opowiadań. Jest ich dwanaście, sześć Tomasza Czarnego i sześć Łukasza Radeckiego. Obaj autorzy znani są z wcześniejszych twórczości na polu gatunku horroru i gore. Jak to miło, że razem połączyli swoje siły, by stworzyć to małe, ale treściwe dzieło pełne brutalności, flaków i badań nad ludzką naturą. Obaj autorzy doskonale balansują na granicy dobrego smaku. Jeśli jesteś miłośnikiem horroru ekstremalnego koniecznie musisz przeczytać. Te opowiadania na długo pozostają w pamięci.
Nareszcie doczekałem się dobrego, mocnego zbioru opowiadań. Jest ich dwanaście, sześć Tomasza Czarnego i sześć Łukasza Radeckiego. Obaj autorzy znani są z wcześniejszych twórczości na polu gatunku horroru i gore. Jak to miło, że razem połączyli swoje siły, by stworzyć to małe, ale treściwe dzieło pełne brutalności, flaków i badań nad ludzką naturą. Obaj autorzy doskonale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka książka ,ale treściwa
Krótka książka ,ale treściwa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo zbiór 12 opowiadań z gatunku grozy.
Przybliżę wam pokrótce czego możecie się spodziewać 😈
Gotowi ?
1. Szef- kanibalizm
2. Waldemar - opętanie i egzorcyzm
3. P. - depresja, morderstwo,
4. Szczęśliwe małżeństwo - problemy małżeńskie, złowroga cisza
5. Terror - świat przyszłości, zepsucie społeczne
6. Dzika plaża - wykorzystywanie niepełnosprawnych, alkoholizm, orgie
7. Przesilenie - katowanie nieletnich, pijańskie burdy, samobójstwo
8. Wzór - bezkresne uniesienia miłosne, przeistoczenie
9. Pod podłogą - wypadek drogowy, gwałt, szczątki pod podłogą
10. Łowca - polowanie, przeistoczenie
11. Martwy lunapark - opuszczone wesołe miasteczko, kwas, halucynacje, morderstwo
12. Duchy - zwidy, brutalne morderstwa.
Jeżeli jesteście na to gotowi to ja wam serdecznie polecam😈
To zbiór 12 opowiadań z gatunku grozy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzybliżę wam pokrótce czego możecie się spodziewać 😈
Gotowi ?
1. Szef- kanibalizm
2. Waldemar - opętanie i egzorcyzm
3. P. - depresja, morderstwo,
4. Szczęśliwe małżeństwo - problemy małżeńskie, złowroga cisza
5. Terror - świat przyszłości, zepsucie społeczne
6. Dzika plaża - wykorzystywanie niepełnosprawnych, alkoholizm, orgie
7....
Pozycja ta to zbiór dwunastu opowiadań.
6 z nich napisał Tomek Czarny, a drugie 6 jest wytworem Łukasza Radeckiego.
Łukasza znam z takich książek jak świetne "Miasteczko" (napisane wraz z Robertem Cichowlasem), fenomenalne "Królestwo Gore", "Nienasycony", "Świrownia", ale Łukasz pisze też książki dla dzieci (na przykład cykl Plemiona)!
Tomka natomiast znam z takich książek, jak mój szatańsko dobry patronat "Głosy na wietrze", kolejny fantastyczny patronat "Trylogia Gniewu", "Siostra", "Do piekła i z powrotem", przekozacki "Folk" napisany z Marcinem Piotrowskim czy też "Sekrety" stworzone wraz z Johnem Eversonem.
Obaj siedzą w grozie już ładnych kilkanaście lat (o czym zresztą każdy z nich wspomina w posłowiu), dzięki czemu ich opowiadania są makabryczne, przesycone krwią, mroczne i tak cholernie dobre!
Zbiorek zaczyna się jednak dość spokojnie jak na chłopaków, a pi3rd0lnięci3 zaczyna się nieco dalej. Tak jakby Panowie chcieli nas wprowadzić, przygotować nieco na to, co nadejdzie.
Od początku natomiast czuć ten lepki, gęsty klimat, do jakiego przez lata tworzenia Łukasz i Tomek nas przyzwyczaili, i on z każdym opowiadaniem narasta. Faktycznie teksty te przekazują różne ludzkie bolączki, z tym że przedstawione dość brut4lni3, bez większych zahamowań.
Pamiętam do dziś jaką ekscytację czułam czytając "Królestwo Gore" Łukasza (mega zayebiście było wpaść z nią po podpis na targach w Poznaniu!🤘) i tutaj Łukasz wywołał u mnie podobne uczucia. Tomek też potrafi taki efekt wywołać, jego teksty też wzbudzają ciary przechodzące przez całe ciało i mocno wrzynają się w głowę ("Głosy w głowie" do dziś są i w moim umyśle...)!
To połączenie daje ekstremalnie mocnego kopa. Swego czasu w TVP puszczali fantastyczne wieczorynki, natomiast obecnie bawię się tak samo dobrze przy tekstach Czarnego i Radeckiego.
Tak więc podsumowując - jeśli moje wypociny cokolwiek tu znaczą, to wierzcie na słowo, że to petarda, i biegnijcie do sklepu ją nabyć. Gwarantuję Wam piekielnie dobrą zabawę.
Pozycja ta to zbiór dwunastu opowiadań.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to6 z nich napisał Tomek Czarny, a drugie 6 jest wytworem Łukasza Radeckiego.
Łukasza znam z takich książek jak świetne "Miasteczko" (napisane wraz z Robertem Cichowlasem), fenomenalne "Królestwo Gore", "Nienasycony", "Świrownia", ale Łukasz pisze też książki dla dzieci (na przykład cykl Plemiona)!
Tomka natomiast znam z takich...
„Dźwięk pękającej skóry nie był tak okropny i przerażający, jak te, które nastąpiły potem. Najpierw usłyszałem jak coś bulgocze, przelewa się i wreszcie z obrzydliwym plaśnięciem chlupnęło na panele. Wyobraźnia podsuwała mi obraz rozlewających się wnętrzności i spadających na podłogę jelit, wypadających z najpiękniejszego ciała jakie widziałem.”
Łukasz Radecki, „Wzór”
„Facet z ogromnym młotem, ubrany w więzienny, zielony kombinezon uniform roztrzaskał mu czaszkę w drobny mak. Dziewczyna nawet nie zdążyła się uchylić. W jej stronę poleciały kawałki czaszki i mózgu. Krew Szczura opryskała ją obficie. Upadła na ziemię, zaczęła krzyczeć, gdy olbrzym kontynuował masakrę na ciele chłopaka. Młot miażdżył mu czaszkę i kości, jakby jego ciało było tylko zabawkową kukiełką.”
Tomasz Czarny, „Martwy lunapark”
„Strych okazał się ogromny, a całą jego przestrzeń pokrywały gęste, białoszare pajęczyny. Kilkadziesiąt metrów kwadratowych było zasnutych upiornymi zasłonami, w których tkwiły dziesiątki okaleczonych ciał. Widział postrzępione truchła, z których wyżarto wnętrzności, potrzaskane czaszki pozbawione mózgu, wysuszone zwłoki, z przerażeniem i cierpieniem wypisanym na mar twych twarzach. Niektóre ciała były ledwie naruszone, inne stanowiły trudno rozpoznawalne resztki. Zaschnięte kończyny, oderwane ręce, nogi, bezgłowe korpusy odarte ze skóry.”
Łukasz Radecki „Łowca”
Patrząc na ostatnie ruchy pisarzy związanych z horrorem ekstremalnym, śmiało mogę napisać, że w tym roku fani tego podgatunku mają syto zastawiony stół. Ekstrema w Polsce to niechciany bękart gatunku i nie ma się co czarować, że nastąpi zmiana, jednak na scenie mamy kilku oddanych sprawie pisarzy, którzy godnie reprezentują, podtrzymują poziom i mimo przeciwności losu piszą i wydają kolejne książki.
Dziś chciałbym opowiedzieć Wam o duecie autorów, którzy ze względu na swój okres działalności, jak i ilość wydanych publikacji, śmiało mogą być nazywani weteranami ekstremy. Tomek Czarny i Łukasz Radecki, których w zasadzie nie trzeba przedstawiać, w końcu połączyli siły i oddali w nasze ręce zbiór pt. "Wszystko, co boli".
Tworząc dzisiejszą opinię nie potrafię odpowiedzieć, kiedy powstawały prezentowane opowiadania, jednak wydaje mi się, że historie mogły być tworzone w różnym okresie życiowych doświadczeń i inspiracji. Panowie Radecki i Czarny oddając w nasze ręce dwanaście premierowych historii udowadniają, że horror ekstremalny to coś więcej niż brutalność dla brutalności, i że nasze zwierzęce instynkty kryją się pod bardzo cienkimi maskami.
Opisywanie wrażeń z lektury każdego opowiadania mijałoby się z celem, dlatego w kolejnych akapitach pozwolę sobie na wyróżnienie trzech najlepszych opowiadań danego autora. Pamiętajcie jednak, że moja ocena jest zawsze subiektywna, i że sześć różnorodnych opowiadań może prowadzić do innych wniosków i dyskusji.
Prezentowany zbiór otwiera opowiadanie autorstwa Tomka Czarnego, więc pozwolę sobie zacząć od niego. Tomek jest autorem, który na scenie działa już długie lata, więc naturalnie miałem spore porównanie w stosunku do jego poprzednich opowiadań i powieści. Analizując zawarte tu opowiadania, uważam że najlepiej odnajduje się w historiach dramatycznych, w takich, gdzie dobro zostaje tłamszone przez wszechobecne zło.
Na szczególne wyróżnienie zasługują opowiadania pt. „Terror”, w którym państwo ingeruje w obywateli i bez skrupułów usuwa rzekomo bezproduktywne jednostki, „Przesilenie” stanowiące połączenie znęcania się nad własną rodziną oraz głosów wydobywających się z poddasza, a także „Martwy lunapark”, w którym autor wprost nawiązuje do sylwetki Thomasa Ligottiego i jego najbardziej znanego dzieła pt. „Lunaparki przy stacjach benzynowych”. Po lekturze historii autorstwa Czarnego, nie mam wątpliwości, że ten w dalszym ciągu eksperymentuje z literaturą i szuka swojej własnej drogi.
Nie mam pewności, czy Tomek był pomysłodawcą tego niecodziennego duetu, ale jeśli tak to należy mu się medal za ponowne przekonanie Łukasza do ekstremy. Wiem, że ten przez ostatnie lata nie zamykał się na grozę, jednak mam wrażenie, że do dzisiejszego zbioru, jakoś mało było go w fandomie.
W swoim opowiadaniach Radecki zaprezentował głębię, która zasługuje na większą analizę, jednak w dzisiejszym tekście najbardziej chciałbym wyróżnić opowiadania pt. „Waldemar”, „Szczęśliwe małżeństwo” oraz „Wzór”. Pierwsze z nich zasługuje na uznanie ze względu na przewijającą się postać Marka Sabata (znana wam postać wykreowana przez Guya N. Smitha) i jego wpływu na świat przedstawiony, drugie za nieoczywisty element zaskoczenia i gorzką rzeczywistość wielu polskich domów, natomiast trzecie za niesamowite pobudzanie wyobraźni czytelników i zaprezentowanie historii zgrabnie balansującej na granicy niedopowiedzenia i ekstremy.
Podsumowując, uważam że „Wszystko, co boli”, to dobry zbiór, któremu warto poświęcić kilka wieczorów. Twórczość obu Panów różni się w zasadzie wszystkim, jednak nie mam wątpliwości, że razem tworzą unikatowy obraz, który dosłownie ocieka czerwienią.
„Dźwięk pękającej skóry nie był tak okropny i przerażający, jak te, które nastąpiły potem. Najpierw usłyszałem jak coś bulgocze, przelewa się i wreszcie z obrzydliwym plaśnięciem chlupnęło na panele. Wyobraźnia podsuwała mi obraz rozlewających się wnętrzności i spadających na podłogę jelit, wypadających z najpiękniejszego ciała jakie widziałem.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŁukasz Radecki, „Wzór”...