„Monografia ale nie pełna…”
Kolejna pozycja Przemysła Dominasa opisuje dość egzotyczny dla nas szlak kolejowy – mianowicie „Centralną Kolej Transandyjską”. Znaną tu w kraju za sprawą jej konstruktora Ernesta Malinowskiego.
Na naszym rynku próżno szukać monografii, która położyłaby większy nacisk na samą linię niż postać jej konstruktora. Z radością przywitałem w mojej biblioteczce to opracowanie.
Zacznijmy od wydania. Standardowe jak na Księży Młyn w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Format A4, w twardej oprawie, wydrukowany na bardzo dobrym kredowym papierze.
Co znajdziemy w środku ? Tutaj autor nie odbiega od schematu tego typu publikacji.
Zaczynamy od opisu technicznego wybranych kolei górskich XIX wieku. Rozdział ten przybliża trudności z jakimi stykają się budowniczowie tego typu linii kolejowych. Potem przechodzimy do biogramów budowniczych kolei transandyjskiej. Są wymienieni wszyscy ważni inżynierowie i projektanci. Dalej jest przedstawiona historia linii Callao-Lima-La Oroya, Ostatnim rozdziałem jest infrastruktura szlaku kolejowego z podziałem na mosty, tunele i stacje.
Tekst główny jest bogato nasycony oryginalnymi rycinami z epoki, zdjęciami (w tym współcześnie wykonanymi), rysunkami i szkicami.
Część danych zawarto w przejrzystych tabelach.
Czyta się dość łatwo, o ile lubimy takie klimaty. Tyle pozytywów, teraz najważniejsze wady publikacji. Pierwsza jest zadziwiająca. Brak korekty technicznej. Poważne niedociągnięcie, które jest niezrozumiałe, bowiem autor jest starym wyjadaczem tematów kolejowych i sam powinien orientować się w zawiłościach technicznych i pisowni języka polskiego. Poniżej przytoczę kilka przykładów. Niestety są to wybrane przykłady.
Przy omawianiu budowy linii kolejowych pojawia się pochylenie „jezdni”. Tor wraz podsypką i podtorzem stanowi drogę kolejową, ale nie jezdnię.
Lokomotywa posiada załogę. Jeśli już to w Polsce jest to obsada (mniej fachowo), lub drużyna trakcyjna.
Pociąg dzieli się na sekcje podczas manewrów. Wystarczy zwyczajnie – części.
Parowozy spotykamy już tylko na placu manewrowym. Zdają tam na prawo jazdy ? To oczywiście żart. Powinno być „zostały zdegradowane do prac manewrowych” lub „spotykamy je na manewrach”.
„Stoczył się do ślepo zakończonego toru”. Poprawniej stoczył się na ślepy tor lub tor zakończony kozłem oporowym.
Str 173 pociąg „przebił kozła” – powinno być przejechał przez kozła oporowego.
Str 178 rozjazd krzyżujący tory – ten akurat splata tory, krzyżuje skrzyżowanie.
Str 179 załoga zmienia położenie rozjazdów – powinno być zwrotnic. Chyba, że brali na plecy całe rozjazdy i przenosili je w inne miejsce.
Niestety jest tego więcej.
Kolejną wadą są opisy stacji. Po pierwsze tylko wybranych, po drugie główny nacisk położono na architekturę budynków.
Tyle wad. Mimo iż korekta ewidentnie wzięła wolne, książkę da się przeczytać i nie należy jej skreślać. Nie dostanie najwyższej oceny, bo takie błędy ją wykluczają, ale spokojnie czwórkę z małym minusem w sześciostopniowej skali postawić mogę.
„Monografia ale nie pełna…”
Kolejna pozycja Przemysła Dominasa opisuje dość egzotyczny dla nas szlak kolejowy – mianowicie „Centralną Kolej Transandyjską”. Znaną tu w kraju za sprawą jej konstruktora Ernesta Malinowskiego.
Na naszym rynku próżno szukać monografii, która położyłaby większy nacisk na samą linię niż postać jej konstruktora. Z radością przywitałem w mojej...
„Monografia ale nie pełna…”
Kolejna pozycja Przemysła Dominasa opisuje dość egzotyczny dla nas szlak kolejowy – mianowicie „Centralną Kolej Transandyjską”. Znaną tu w kraju za sprawą jej konstruktora Ernesta Malinowskiego.
Na naszym rynku próżno szukać monografii, która położyłaby większy nacisk na samą linię niż postać jej konstruktora. Z radością przywitałem w mojej biblioteczce to opracowanie.
Zacznijmy od wydania. Standardowe jak na Księży Młyn w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Format A4, w twardej oprawie, wydrukowany na bardzo dobrym kredowym papierze.
Co znajdziemy w środku ? Tutaj autor nie odbiega od schematu tego typu publikacji.
Zaczynamy od opisu technicznego wybranych kolei górskich XIX wieku. Rozdział ten przybliża trudności z jakimi stykają się budowniczowie tego typu linii kolejowych. Potem przechodzimy do biogramów budowniczych kolei transandyjskiej. Są wymienieni wszyscy ważni inżynierowie i projektanci. Dalej jest przedstawiona historia linii Callao-Lima-La Oroya, Ostatnim rozdziałem jest infrastruktura szlaku kolejowego z podziałem na mosty, tunele i stacje.
Tekst główny jest bogato nasycony oryginalnymi rycinami z epoki, zdjęciami (w tym współcześnie wykonanymi), rysunkami i szkicami.
Część danych zawarto w przejrzystych tabelach.
Czyta się dość łatwo, o ile lubimy takie klimaty. Tyle pozytywów, teraz najważniejsze wady publikacji. Pierwsza jest zadziwiająca. Brak korekty technicznej. Poważne niedociągnięcie, które jest niezrozumiałe, bowiem autor jest starym wyjadaczem tematów kolejowych i sam powinien orientować się w zawiłościach technicznych i pisowni języka polskiego. Poniżej przytoczę kilka przykładów. Niestety są to wybrane przykłady.
Przy omawianiu budowy linii kolejowych pojawia się pochylenie „jezdni”. Tor wraz podsypką i podtorzem stanowi drogę kolejową, ale nie jezdnię.
Lokomotywa posiada załogę. Jeśli już to w Polsce jest to obsada (mniej fachowo), lub drużyna trakcyjna.
Pociąg dzieli się na sekcje podczas manewrów. Wystarczy zwyczajnie – części.
Parowozy spotykamy już tylko na placu manewrowym. Zdają tam na prawo jazdy ? To oczywiście żart. Powinno być „zostały zdegradowane do prac manewrowych” lub „spotykamy je na manewrach”.
„Stoczył się do ślepo zakończonego toru”. Poprawniej stoczył się na ślepy tor lub tor zakończony kozłem oporowym.
Str 173 pociąg „przebił kozła” – powinno być przejechał przez kozła oporowego.
Str 178 rozjazd krzyżujący tory – ten akurat splata tory, krzyżuje skrzyżowanie.
Str 179 załoga zmienia położenie rozjazdów – powinno być zwrotnic. Chyba, że brali na plecy całe rozjazdy i przenosili je w inne miejsce.
Niestety jest tego więcej.
Kolejną wadą są opisy stacji. Po pierwsze tylko wybranych, po drugie główny nacisk położono na architekturę budynków.
Tyle wad. Mimo iż korekta ewidentnie wzięła wolne, książkę da się przeczytać i nie należy jej skreślać. Nie dostanie najwyższej oceny, bo takie błędy ją wykluczają, ale spokojnie czwórkę z małym minusem w sześciostopniowej skali postawić mogę.
„Monografia ale nie pełna…”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna pozycja Przemysła Dominasa opisuje dość egzotyczny dla nas szlak kolejowy – mianowicie „Centralną Kolej Transandyjską”. Znaną tu w kraju za sprawą jej konstruktora Ernesta Malinowskiego.
Na naszym rynku próżno szukać monografii, która położyłaby większy nacisk na samą linię niż postać jej konstruktora. Z radością przywitałem w mojej...